Akceptacja zasad swojej religii - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Akceptacja zasad swojej religii

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 40 ]

Temat: Akceptacja zasad swojej religii

Każdy człowiek jest inny. Nic dziwnego zatem, że w kwestii akceptacji zasad swojej religii wierni nieraz miewają obiekcje. Teoretycznie jest wyjście - można religię zmienić albo stworzyć sobie coś na kształt własnego wyznania z własnymi zasadami. Jednak nie każdego takie rozwiązanie satysfakcjonuje albo sprawa, która danej osobie się nie podoba, jest na tyle błaha, że nie chce z tego powodu przekreślać całej reszty.

Macie takie zagadnienia w swojej religii? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie?  Drążycie dalej temat? Ignorujecie?

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Religię trzeba odrzucić w całości. Dla zdrowia umysłu i ciała. Religia jest jak kamyk w bucie, bo uwiera.

Nobody Is Born Gay - GOD
Odp: Akceptacja zasad swojej religii
allegra90 napisał/a:

Każdy człowiek jest inny. Nic dziwnego zatem, że w kwestii akceptacji zasad swojej religii wierni nieraz miewają obiekcje. Teoretycznie jest wyjście - można religię zmienić albo stworzyć sobie coś na kształt własnego wyznania z własnymi zasadami. Jednak nie każdego takie rozwiązanie satysfakcjonuje albo sprawa, która danej osobie się nie podoba, jest na tyle błaha, że nie chce z tego powodu przekreślać całej reszty.

Macie takie zagadnienia w swojej religii? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie?  Drążycie dalej temat? Ignorujecie?

Temat złożony, jak zwykle big_smile
Według mnie, problem z akceptacją zasad religii pojawia się gdy, to co ludzie słyszą, nie rozpatrują w kategoriach "to jest prawda", "to jest dobre" tylko "to mi pasuje/z tym się zgadzam". Napisałem "słyszą" bo najczęściej zasady religii otrzymują z drugiej ręki. To co gada/robi jakiś ksiądz na zadupiu nie zawsze jest tym co powinien mówić/robić zgodnie z zasadami religii. Problem gotowy.

Cierpienie, kara śmierci, antykoncepcja i kilka innych. Drążę temat. Czytam, słucham, rozmyślam.

4 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-02-04 23:56:06)

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
marioosh666 napisał/a:

Religię trzeba odrzucić w całości. Dla zdrowia umysłu i ciała. Religia jest jak kamyk w bucie, bo uwiera.

Już Związek Radziecki raz próbował i nic dobrego z tego nie wyszło.
Ja się zgadzam, że nie raz uwiera, ale to kwestia ludzkich ułomności, nad lub braku interpretacji, głupoty, czy zaślepienia.
Wiem też,  że nie trzeba wierzyć, by być dobrym człowiekiem, tylko czy wszyscy z nas są tak dobrzy moralnie, że nie potrzebują religii, która by poskramiała  nasze żądze takie czy inne?
Jestem człowiekiem, który żyje wg trochę eklektycznych pewnie zasad, dużo bardziej świeckich, moich- zdeterminowanych tym, co mi wpojono i czego się sama nauczyłam.
Wiem, że nie potrzebuję religii, by być dobrą. Wiem też jednak, że inni bardzo potrzebują, dlatego nigdy nie śmiałabym wypowiadać się w tak radykalny sposób.

Happy....at last

5

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Wystarczy przekonać wystarczająco dużo ludzi do medytacji, a będziemy mieć Niebo na Ziemi smile

Nobody Is Born Gay - GOD

6

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Niestety nie.
Doskonałe tworzywo jakoś średnio się układa w rękach niedoskonałego człowieka...na większą skalę w szczególności.

Happy....at last

7

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
NieZnamSiebie napisał/a:

Niestety nie.
Doskonałe tworzywo jakoś średnio się układa w rękach niedoskonałego człowieka...na większą skalę w szczególności.

Polecam świetny film o wprowadzaniu medytacji do więzień:

Nobody Is Born Gay - GOD

8

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
NieZnamSiebie napisał/a:

Doskonałe tworzywo jakoś średnio się układa w rękach niedoskonałego człowieka...na większą skalę w szczególności.

Podoba mi się to co mówisz. Mam jednak punkt z którym się nie zgadzam.

Nie ma czegoś takiego jak doskonałość. To przedwieczny mit, który funkcjonuje od pierwszych sekund po wielkim wybuchu, aż do dnia dzisiejszego. U podstaw rzeczywistości leży błąd. Judeo-chrześcijańska intuicja słusznie mówi o grzechu pierworodnym. Rzeczywistość jest ciągłym kryzysem.

9

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
taedium napisał/a:
NieZnamSiebie napisał/a:

Doskonałe tworzywo jakoś średnio się układa w rękach niedoskonałego człowieka...na większą skalę w szczególności.

Podoba mi się to co mówisz. Mam jednak punkt z którym się nie zgadzam.

Nie ma czegoś takiego jak doskonałość. To przedwieczny mit, który funkcjonuje od pierwszych sekund po wielkim wybuchu, aż do dnia dzisiejszego. U podstaw rzeczywistości leży błąd. Judeo-chrześcijańska intuicja słusznie mówi o grzechu pierworodnym. Rzeczywistość jest ciągłym kryzysem.

Myślisz?
Ale wciąż mówi się o mitycznym Eldorado, ideach Platona, pojęciach abstrakcyjnych w większości skądinąd doskonałych z racji swojej definicji.
Ja wychodzę z założenia, że, pomimo jakichkolwiek naleciałości kulturowych czy religijnych, jesteśmy po prostu niedoskonali, zatem w żaden sposób nie możemy zrozumieć pojęcia doskonałości, jakkolwiek byśmy się nie starali.
Myślę sobie, że nawet gdybyśmy przeszli obok, dalecy byśmy byli od nazwania tego, co nas właśnie spotkało.

Happy....at last

10

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
takijedenfacet820 napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Każdy człowiek jest inny. Nic dziwnego zatem, że w kwestii akceptacji zasad swojej religii wierni nieraz miewają obiekcje. Teoretycznie jest wyjście - można religię zmienić albo stworzyć sobie coś na kształt własnego wyznania z własnymi zasadami. Jednak nie każdego takie rozwiązanie satysfakcjonuje albo sprawa, która danej osobie się nie podoba, jest na tyle błaha, że nie chce z tego powodu przekreślać całej reszty.

Macie takie zagadnienia w swojej religii? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie?  Drążycie dalej temat? Ignorujecie?

Temat złożony, jak zwykle big_smile
Według mnie, problem z akceptacją zasad religii pojawia się gdy, to co ludzie słyszą, nie rozpatrują w kategoriach "to jest prawda", "to jest dobre" tylko "to mi pasuje/z tym się zgadzam". Napisałem "słyszą" bo najczęściej zasady religii otrzymują z drugiej ręki. To co gada/robi jakiś ksiądz na zadupiu nie zawsze jest tym co powinien mówić/robić zgodnie z zasadami religii. Problem gotowy.

Cierpienie, kara śmierci, antykoncepcja i kilka innych. Drążę temat. Czytam, słucham, rozmyślam.

Dotknąłeś istoty sprawy smile
Ja tak miałam jakiś czas temu z akceptacją i zrozumieniem kwestii małżeństwa, w której jedna osób jest niezdolna do współżycia (mężczyzna trwały impotent, kobiety też mogą mieć takie trwałe trudności). Ma to sens co prawda, ale i tak mnie ten temat jakoś... męczył.

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

11

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
NieZnamSiebie napisał/a:

Myślisz?
Ale wciąż mówi się o mitycznym Eldorado, ideach Platona, pojęciach abstrakcyjnych w większości skądinąd doskonałych z racji swojej definicji.
Ja wychodzę z założenia, że, pomimo jakichkolwiek naleciałości kulturowych czy religijnych, jesteśmy po prostu niedoskonali, zatem w żaden sposób nie możemy zrozumieć pojęcia doskonałości, jakkolwiek byśmy się nie starali.
Myślę sobie, że nawet gdybyśmy przeszli obok, dalecy byśmy byli od nazwania tego, co nas właśnie spotkało.

Istnieje mit dobra- dobra na zawsze utraconego lub dobra możliwego do uzyskania na zawsze. To jedynie kamień węgielny naszego świata.
Idee Platońskie są martwym płodem wielkiego umysłu.
Ostatnie zdanie ciekawe.

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
allegra90 napisał/a:
takijedenfacet820 napisał/a:

[...]

Dotknąłeś istoty sprawy smile
Ja tak miałam jakiś czas temu z akceptacją i zrozumieniem kwestii małżeństwa, w której jedna osób jest niezdolna do współżycia (mężczyzna trwały impotent, kobiety też mogą mieć takie trwałe trudności). Ma to sens co prawda, ale i tak mnie ten temat jakoś... męczył.

Takie przypadki są szczególne i zawsze należy rozpatrywać je indywidualnie. Biblia nie mówi o wielu sprawach, ale Kościół od czasu do czasu robi update. Z pewnością w poszukiwaniach rozwiązania potrzebne są spokój i skupienie.

13

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
taedium napisał/a:

Idee Platońskie są martwym płodem wielkiego umysłu.
Ostatnie zdanie ciekawe.

A to pewnie zależy od punktu siedzenia akurat i nie ma co generalizować.
Dla mnie to dość ciekawe zagadnienie i wcale go nie odrzucam.

Happy....at last

14

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Religia co to jest????
Po co to jest????
Człowiek nie potrzebuje żadnej religii do żadnego celu, ani aby żyć, ani aby być z Bogiem, ani aby być dobrym człowiekiem....

Religia robi wszystko abyśmy znali fałszywego Boga.

The Kingdom of Heaven is here but you do not see it...

15

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Oj, czytając posty dochodzę do wniosku, że to co Allegra umieściła w temacie pod hasłem teoretycznie, pokazało się praktycznie...

Co do religii, często się zastanawiam, ale nie ma czegoś takiego dla mnie jak moja religia, jest moja wiara lub zwątpienie w b/Boga.

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

Oj, czytając posty dochodzę do wniosku, że to co Allegra umieściła w temacie pod hasłem teoretycznie, pokazało się praktycznie...

Co do religii, często się zastanawiam, ale nie ma czegoś takiego dla mnie jak moja religia, jest moja wiara lub zwątpienie w b/Boga.

Dlaczego religia/wiara ma komfortowa? Czy życie wypełnione spełnianie zachcianek pozwala człowiekowi rozkwitać (z braku lepszego słowa)?

17 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-02-27 19:44:26)

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Mariosh666 popierasz muzułmanów z powodu och oddania religijnego podobnie popierasz JKM-a który też jest mocno religijny.
jaki masz kugel mogel  w głowie że dodajesz do tego Palikota który proponuje świeckie państwo, popiera ruchy homo w przeciwieństwie do JKM-a który życzy homoseksualistom śmierci z ręki muzułmanów ba nawet białej rasie za to że jest zbyt lewacka...
Ja zacytuję bardzo mądre, ale zwykle brane wyrywkowo, słowa Karola Marksa "Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu"
Dla mnie Marks był teoretykiem a marksizm to ideologia oparta na wyrywkowych tezach Marksa i w jeszcze mniejszym stopniu Engelsa.

Traktuj innych tak jak byś chciał żeby ciebie traktowano.

18

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Na wszelki wypadek religia dla mnie to system, a wiara to nie to samo. Można wierzyć w u/Ufo i nie wyznawać jego bóstwa i nie modlić się do niego.  Można wierzyć w siebie, że się da radę coś osiągnąć i nie zrównywać się z b/Bogiem.

A życie bez religii jest komfortowe? A człowiek zawsze spełnia swoje zachcianki?

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

Na wszelki wypadek religia dla mnie to system, a wiara to nie to samo. Można wierzyć w u/Ufo i nie wyznawać jego bóstwa i nie modlić się do niego.  Można wierzyć w siebie, że się da radę coś osiągnąć i nie zrównywać się z b/Bogiem.

A życie bez religii jest komfortowe? A człowiek zawsze spełnia swoje zachcianki?

Wielu przeszkadza religia i szukają pretekstu aby się z niej uwolnić. Muszą iść za tym jakieś korzyści, w ich mniemaniu.
Jakie ma podstawy aby nie spełniać swoich zachcianek jeśli może? W praktyce najczęściej powstrzymuje ich strach.

20

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Nie którzy odchodzą od religii, bo ona ich oddala od b/Boga.
Nie zawsze o korzyści chodzi, czasem o coś innego.
Ateista też nie może wszystkich zachcianek spełnić.
Nie wiem czy najczęściej strach, ale nie sądzę, aby tak było.

Jak przykłady potrzebne to mogę kilka wrzucić.

21

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

@Damiann, jesteś opanowany przez demona, którego imię brzmi ideologia. Do tego kompletnie nic nie zrozumiałeś z moich wypowiedzi. Ludzie nie są swoim zachowaniem ani poglądem, a resztę doczytaj sobie sam o ile jesteś zainteresowany.

iajagoda napisał/a:

A życie bez religii jest komfortowe? A człowiek zawsze spełnia swoje zachcianki?

Odrzucenie religii wiąże się z utratą poczucia bezpieczeństwa. Nie powiedziałbym, że to komfortowe. Samo w sobie spełnianie zachcianek nie uszczęśliwia.

Nobody Is Born Gay - GOD
Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

Nie którzy odchodzą od religii, bo ona ich oddala od b/Boga.
Nie zawsze o korzyści chodzi, czasem o coś innego.
Ateista też nie może wszystkich zachcianek spełnić.
Nie wiem czy najczęściej strach, ale nie sądzę, aby tak było.

Jak przykłady potrzebne to mogę kilka wrzucić.

Było by miło big_smile Gadać na sucho to bez sensu ...

23

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Są ludzie, którzy odeszli z jakiegoś k/Kościoła, bo jego członkowie lub przywódcy (w sensie przeważającej większości, nie pojedynczych wyznawców) za bardzo odbijają od wartości np. w uproszczeniu przynoszą wstyd całemu zgromadzeniu, nie respektują praw bożych i sprowadzają wiernych na manowce? Ludzie odchodzą ze świątyni, bo są przekonani, że kapłani oddalili się od b/Boga i chcą od tego się odciąć i zamanifestować, że nie popierają tego co się dzieje -?zostają przy starej wierze?.  Jest też więcej powodów np. nie chcą być zmanipulowani, nie potrafią w coś uwierzyć i wolą odejść niż urządzać szopkę, albo zwątpią na całego i w k/Kościół i religię.

Ateiści nie mogą spełnić zachcianek, bo nikt na świecie wszystkich spełnić sobie nie może,  prawnie to przynajmniej dopóki nie wpadniemy w anarchię, finansowo nie każdego stać,  nie mówiąc już, że do miłości też nikogo nie zmusisz i nie zawsze zdrowie dopisuje. Nie da się np. być zawsze piękny i młody. + "Samo w sobie spełnianie zachcianek nie uszczęśliwia."

Strach, nie jestem pewna, bo strach dość często balansuje na pograniczu odwagi, lęk okiełznany i ten, nad którym nie potrafimy zapanować. Taka decyzja może wynikać i z tchórzostwa i z odwagi, Najczęściej ludzie to robią po dogłębnym przemyśleniu sprawy, albo tak jak powiedziałeś z wygodnictwa. Tylko często okazuje się tak jak Marioosh wspomniał z zachwianiem poczucia bezpieczeństwa i wcale nie jest komfortowe, a jeszcze ma się na głowie tych co nie rozumieją naszych decyzji, nawet jak tłumaczysz dlaczego to do nich nie dociera.

24

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Kościół to ludzie (te jak to się nazywa "owieczki"). Nie ma idealnych pasterzy. Był (jest) jeden, ale poszedł wyżej, żeby potem przyjść. Ale wysłał swoich następców z konkretną misją. Ci co są to są różni i różnie gadają i robią, niekiedy zupełnie odwrotnie niżby się mogło wydawać że mają robić, do tego stopnia, że ich się do kryminału zamyka. I owieczki mają wybór-nie być już owieczkami, (czyt. być jak stado baranów), lub starać się kontynuować swoją wędrówkę w poszukiwaniu nowego, lepszego pasterza, lub też, jeśli takowych brakuje, radzić sobie samemu w miarę możliwości.

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

25

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Kościół i religia takie rzeczy tylko w erze.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.
Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

Są ludzie, którzy odeszli z jakiegoś k/Kościoła, bo jego członkowie lub przywódcy (w sensie przeważającej większości, nie pojedynczych wyznawców) za bardzo odbijają od wartości np. w uproszczeniu przynoszą wstyd całemu zgromadzeniu, nie respektują praw bożych i sprowadzają wiernych na manowce? Ludzie odchodzą ze świątyni, bo są przekonani, że kapłani oddalili się od b/Boga i chcą od tego się odciąć i zamanifestować, że nie popierają tego co się dzieje -?zostają przy starej wierze?.  Jest też więcej powodów np. nie chcą być zmanipulowani, nie potrafią w coś uwierzyć i wolą odejść niż urządzać szopkę, albo zwątpią na całego i w k/Kościół i religię.

Ateiści nie mogą spełnić zachcianek, bo nikt na świecie wszystkich spełnić sobie nie może,  prawnie to przynajmniej dopóki nie wpadniemy w anarchię, finansowo nie każdego stać,  nie mówiąc już, że do miłości też nikogo nie zmusisz i nie zawsze zdrowie dopisuje. Nie da się np. być zawsze piękny i młody. + "Samo w sobie spełnianie zachcianek nie uszczęśliwia."

Strach, nie jestem pewna, bo strach dość często balansuje na pograniczu odwagi, lęk okiełznany i ten, nad którym nie potrafimy zapanować. Taka decyzja może wynikać i z tchórzostwa i z odwagi, Najczęściej ludzie to robią po dogłębnym przemyśleniu sprawy, albo tak jak powiedziałeś z wygodnictwa. Tylko często okazuje się tak jak Marioosh wspomniał z zachwianiem poczucia bezpieczeństwa i wcale nie jest komfortowe, a jeszcze ma się na głowie tych co nie rozumieją naszych decyzji, nawet jak tłumaczysz dlaczego to do nich nie dociera.

W kontekście zasad religii: są one dobre czy złe, czemu służą? To, że ktoś nie stosuje się do zasad nie na na nie wpływu. One są.

Gdyby w tej chwili zniesiono wszelkie kary, jak myślisz, co by było? Wszystko legalne.

Co do zachcianek: są kraje gdzie przeciętny europejczyk jest bogaczem. Tam może zaspokajać wszelkie zachcianki bez obawy , że trafi do więzienia.

27

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Takijedenfacet820

Zasady są i tak już świat skonstruowany jest, że płyną skąd się da nie tylko z religii, ale od władzy czy nawet instynktu, który u nas siedzi. Jedne są lepszym drugie gorszym wynalazkiem i trzeba je respektować, aby żyć w grupie, więc nie chodzi tu o anarchię i zniesienie wszystkiego i aby było ?hulaj dusza piekła nie ma? i  wtedy będziemy wolni i szczęśliwi.

Najgorsze jest to, że czasem te narzucone zasady za bardzo ingerują w człowieka i bywają sprzeczne.
Np. z zasady nikt nie zabija, bo tak nakazuje prawo świeckie czy religijne, ale pamiętamy inkwizycję, czy święte wojny w islamie, a nawet rzymskie rozwiązania, co do braku oddawania pokłonu boskiemu majestatowi cesarza.
Np. w sumie państwo nie zabija, ale kara śmierci i aborcja/eutanazja, nie mówiąc już o wojnach.

Zachcianki materialne owszem niektórzy mogą więcej, ale nie wszystko da się kupić! Jak Ci nogę ucięło i doszyć nie mogli, albo z cukrzycy ją amputowali to możesz sobie kupić lepszą czy gorszą protezę i to nie będzie to samo. Jak chcesz miłości to też jej nie kupisz, a kurewka na godziny, czy  kobieta na stałe, bo kocha kasę i pozycję to nie to samo. Tak jak szacunek  czasem bywa pozoranctwem dla korzyści materialnych czy kariery? Prawdziwego uczucia nie kupisz do tego inna prowadzi droga.

Ludzie są różni i czasami za dużo sobie pozwalają w imię systemów religijnych i niby to ówią w imieniu całej współnoty, lepiej nie podam przykładu, bo jak powiem co mnie ostatnio najbardziej zabolało to zlecą sie tu przedstawiciele KK albo padną na zawał, albo w łep mi dadzą z buta.

28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-03-03 15:14:44)

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Kurcze rozumiem ciebie sam nie wierze w Boga a raczej jestem panslawistą ale nigdy nie narzucam się i nie atakuję ludzi wierzących tylko systemy religijne.
Tu ciekawa rozmowa z dominikaninem
spam

Traktuj innych tak jak byś chciał żeby ciebie traktowano.
Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

[...]
Zachcianki materialne owszem niektórzy mogą więcej, ale nie wszystko da się kupić! Jak Ci nogę ucięło i doszyć nie mogli, albo z cukrzycy ją amputowali to możesz sobie kupić lepszą czy gorszą protezę i to nie będzie to samo. Jak chcesz miłości to też jej nie kupisz, a kurewka na godziny, czy  kobieta na stałe, bo kocha kasę i pozycję to nie to samo. Tak jak szacunek  czasem bywa pozoranctwem dla korzyści materialnych czy kariery? Prawdziwego uczucia nie kupisz do tego inna prowadzi droga.
[...]

Czy ktoś odcina się od religii dlatego, że chce "pełniejszej miłości, uczucia" (cokolwiek to dla niego znaczy)? Nie, raczej chce, na przykład, bzykać bezkarnie wszystko co przed nią/nim nie ucieknie.  Doznania, nie uczucia.

30

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Świat działa według pewnych zasad. Na przykład grawitacja -- działa na wszystkich ludzi tak samo bez względu na to w co wierzą. Jabłko spada w dół, zawsze spada w dół, wszystkich to dotyczy. Nie ma wyjątków -- nie możemy sobie swobodnie latać, bo jesteśmy przyciągani do ziemi.

... i tutaj zaczyna się pole do wierzenia: jedna osoba może powiedzieć, że nie wierzy w grawitację w ogóle, kto inny uzna, że wszyscy dążymy do centrum Ziemii, kto inna powie, że to przyciąganie mas. Teorie jednych osób lepiej opisują świat od innych.

Z religiami jest identycznie... wszystkich nas dotyczą te same prawa (np. jeśli ktoś czyni zło, to zło do niego wróci, kto czyni dobro, dobro do niego wróci, kto czyni zło traci szczęście, itd, itd), ale są różne wierzenia na temat działania tych praw.

Najbardziej gruntowny podział jest taki, że:

-- uważają, iż prawa wszechświata istnieją, działają na wszystkich, ale za tymi prawami nie ma Boga, który je stworzył
-- uważają, że świat stworzył Bóg, stworzył te prawa

Widzicie, że prawie nie ma różnicy w tym, prawda?

A jaki mamy ateizm na Ziemii tutaj... taki, że ateiści uważają, że Boga nie ma, że nie ma praw przez niego stworzonych, czyli można krzywdizć innych.

Ciekawostka: w ostatnich latach kluczowy ateista przyznał, że nie można stwierdzić, czy bóg istnieje czy nie istnieje.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

31

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Takijedenfacet z tym bzykaniem to stereotyp, nie sądzę, aby większość odcinała się od religii dla swobody bzykania, chyba że nie masz na myśli rozpusty tylko zniechęconych rozwodników, którzy odchodzą od KK, to wtedy propoprcje są ciut inne.  Z resztą w tej kwesti to ja nie wiem, jak ktoś  na prawdę kocha to i bez k/Kościoła szlajał się nie będzie, a jak ma ciągoty to będzie to robił i o wybaczenie prosił np w konfesjonale.

Gary masz rację każdy inaczej wszystko rozumie, choć niektórzy myślą podobnie.
Ten Twój gruntowny podział mi się podoba, chociaż ja pierwszy punkt rozbijam na 2 opcje  ( tzn do "za tymi prawami nie ma Boga, który je stworzył" dodaje są ludzie, którzy twierdzą, że świat nie musiał być stworzony przez b/Boga nawet jeżeli o/On istnieje)

32

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

( tzn do "za tymi prawami nie ma Boga, który je stworzył" dodaje są ludzie, którzy twierdzą, że świat nie musiał być stworzony przez b/Boga nawet jeżeli o/On istnieje)

Bo są wymieszane pojęcia -- jeden "Bóg" to owo "cudo", które grzmiało na górze przed Mojżeszem ("maszyna do produkcji manny", książka). A drugi "Bóg", to ten byt, którego uważa się za stwórcę świata i praw w nim rządzących.

Trik polega na tym, że (to już jest moja wiara...) sensem istnienia jest posiadanie wolnej woli abyśmy mogli czyni zło lub dobro. Skoro Bóg (Stwórca) dał wolną wolę, to nie może jej odbierać, czyli nie da się udowodnić, że Bóg istnieje lub nie istnieje.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

33

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
Gary napisał/a:

A jaki mamy ateizm na Ziemii tutaj... taki, że ateiści uważają, że Boga nie ma, że nie ma praw przez niego stworzonych, czyli można krzywdizć innych.

Nooo, swietnie! Nie wierzysz w Boga = jestes jednostka moralnie zdegenerowana!

34

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

"dał wolną wolę, to nie może jej odbierać, czyli nie da się udowodnić, że Bóg istnieje lub nie istnieje."  - a tu masz rację Gary, gdybyśmy wiedzieli czy o/On istnieje to nasze działania byłyby tym uwarunkowane.

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

Takijedenfacet z tym bzykaniem to stereotyp, nie sądzę, aby większość odcinała się od religii dla swobody bzykania, chyba że nie masz na myśli rozpusty tylko zniechęconych rozwodników, którzy odchodzą od KK, to wtedy propoprcje są ciut inne.  Z resztą w tej kwesti to ja nie wiem, jak ktoś  na prawdę kocha to i bez k/Kościoła szlajał się nie będzie, a jak ma ciągoty to będzie to robił i o wybaczenie prosił np w konfesjonale.

[...]

Jasne, że stereotyp. Ale mechanizm jest ten sam. Jeśli "niech będzie wola moja" to religia jest wrogiem.
"Naprawdę kocha" ... czyli co? Ale to zbyt duże odejście od tematu. Netkafejki świecą pustkami, może tam to rozwinąć?

36

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Takijedenfacet,

Netkafejki dopiero się z nimi zapoznaje, niektóre świecą pustką niektóre nie. Osobiście byłam u Krakowianek tam było fajniutko, nadziałam się na Chorwacką - rozkręca się jest miło, wpadłamam do katolickiej, ale tam to tak świeci pustkami, że aż nawet ja się dziwię.

O miłości to zaczynamy w psychologi w temacie " przełammy stereotypy o mężczyznach" więc może tam wypłynie to "Naprawdę kocha" ... czyli co?"

37 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-07 00:52:50)

Odp: Akceptacja zasad swojej religii
iajagoda napisał/a:

"dał wolną wolę, to nie może jej odbierać, czyli nie da się udowodnić, że Bóg istnieje lub nie istnieje."  - a tu masz rację Gary, gdybyśmy wiedzieli czy o/On istnieje to nasze działania byłyby tym uwarunkowane.

Czyli wynika z tego, że to nie Bóg (stwórca świata) rozstąpił morze aby izraelici przeszli. Również to nie Bóg kazał zamordować ojcu syna, aby udowodnić lojalność. Również to nie Bóg grzmiał z chmury "Oto mój syn...". Bogiem nie było światło co zrzuciło św. Pawła, mordercę, z konia. Bogiem nei było to coś co objawiło się w FAtimie, ani to coś co widziała FAusyna kowalska (zresztą ten potwór tylko promuje kult cierpienia).

Wniosek -- jesteśmy strasznie od dziecka oszukiwani.

Innymi słowy -- jeśli jakiekolwiek zdarzenie nie pozostawia możliwości interpretacji że coś jest za sprawą Boga, albo zupełnie przypadkowe, to na pewno nei jest to rpzyczyna pochodząca od Boga. Działania Boga są nieoznaczone.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

38

Odp: Akceptacja zasad swojej religii

Gary dlatego użyłam słówka wiedzieli, my nie wiemy.

Generalnie i w uproszczeniu to jeżeli ktoś wierzy to powie, że b/Bóg może wszystko i będzie twierdził, że cud i interwencja boska, wola boska, objawienie itp Ktoś kto nie wierzy w tego b/Boga to raczej będzie przekonywał do konkurencji w którą wierzy... Ktoś kto nie wierzy w istnienie b/Boga powie podobnie jak Ty.

Posty [ 1 do 38 z 40 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Akceptacja zasad swojej religii

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018