W tym tygodniu spotkałam się raz z facetem, którego poznałam na Tinderze. Zaczęłam z nim pisać w poniedziałek, we wtorek zaproponował spotkanie, w środę się widzieliśmy. Teoretycznie spotkanie przebiegło pomyślnie. Dobrze się z nim bawiłam, był bardzo zabawny, załapałam z nim dobry kontakt, mamy podobne pasje, podoba mi się wizualnie i zapachowo (od wielu mężczyzn odrzuca mnie zapach już na wstępie). Po randce odprowadził mnie do domu i jeszcze z godzinę nawijał, gdy staliśmy pod moim blokiem. Niby wszystko super, ale mam kilka zastrzeżeń. Mam wrażenie, że on zniszczył dobre wrażenie po randce.
1) Cały czas pisze i z trudem przychodzi mi tłumaczenie, że jestem w pracy, chcę iść spać, wychodzę z przyjaciółką.
2) On cały czas pisze, że chce stałego związku, rodziny, że jest moralny, że nie zdradza kobiet, że lubi być szarmancki, że jest wrażliwy, pisze wiersze etc. Mam wrażenie, że poprzez takie wychwalanie siebie pod niebiosa, on chce zrobić ze mnie idiotkę, która łatwo mu ulegnie. Jakoś jest to dla mnie sztuczne i nieszczere.
3) Dopiero zaczęliśmy się spotykać, a on już przygniata mnie ciężkimi tematami. Pyta o najważniejsze wartości w życiu, to odpisałam mu jednym zdaniem, a on ciągnie, że co tak mało.
4) Nie spodobał mi się tekst: rozstałem się z eks, bo seks z nią był mechaniczny - to jego największy minus.
Na randce było fajnie, ale wyczuwam problemy w powietrzu:
1) Wydaje mi się, że może być dominujący, bo nie pozwolił mi za siebie zapłacić, przez co ciągle czuję się głupio. Nie lubię, jak faceci mi coś stawiają, kupują, dają prezenty. Bo to jednak rodzi potem jakieś dziwne oczekiwania;/
2) Na siłę chciał mnie odprowadzać, choć szczerze mówiąc, wolałam wrócić do domu sama, żeby nie wiedział, gdzie mieszkam, ale był tak uparty, że sobie z tym nie poradziłam.
Niby facet jest miły, dobrze mi się z nim gada na żywo, podoba mi się wizualnie, ale czuję, że może być takim zwykłym, tanim podrywaczem, który będzie mnie chciał zaliczyć przy następnym spotkaniu. A propos drugiej randki, to miała być wstępnie dzisiaj, ale ją odwołałam, wymawiając się tym, że jednak nie zdążyłam wrócić od przyjaciółki, która mieszka w innym mieście. Mieliśmy się spotkać po 21, godzina średnio mi odpowiadała. Serio, to ja się boję tego, że on jest teraz podejrzanie miły, aż za bardzo, a na spotkaniu będzie chciał mnie przelecieć. Jakoś tym tekstem o eks i mechanicznym seksie obudził we mnie wątpliwości. Wcześniej to ciągłe pisanie było irytujące, ale do przeżycia.