Czy brak umiejętności flirtowania to problem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Witam wszystkich. Mam 21 lat. Niestety mam wielki problem brak mi trochę pewności siebie i ciężko przychodzi mi flirtowanie z kobietami. Jestem osobą dążąca do celu, która uprawia sporty dba o siebie lubi muzykę rockowa i w przyszłości chce pracować z najmłodszymi. Moje zainteresowania wydają się dość ciekawe. Wiem dużo o ogólnej wiedzy typowej do rozmowy jak filmy, sztuka, muzyka, sport i wiele innych. Marzy mi się podróż autostopem za granicą. Wiele osób nawet dziewczyny mówią mi, że jestem bardzo przystojny. Mam długie włosy prawie 1,90m wzrostu, szczupłej budowy. Kiedy się opale potrafię wyglądać jak jakiś Alvaro z latynoskiej telenoweli xd Ogólnie kiedyś byłem otyłym chlopakiem, który zrzucił kupę tłuszczu i moje wymagania odnośnie kobiet są dość wysokie. Jestem osobą szanująca się, ktora na pierwsza łatwa dziewczyna nie poleci.  Tylko ciezko przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z kobietami. Chociaż często bywa tak, że gdy się z nimi rozgadam to mogę gadać i gadac, ale jest to typowa rozmowa, która raczej na kobietach nie wywiera emocji. Jeśli już wywołuje jakieś emocje u kobiety to może to być moja opiekuńczość, kiedy załóżmy opowiadam o rodzinie itp. Oraz to, że jestem mega dojrzałym chlopakiem, który ma cele i nie zmienia zdania, potrafię się nie zgodzić z dziewczyna, gdy coś nie pasuje mi. Wydaje mi sie, że jestem nudny i brakuje mi po prostu bajery. Dużo się uśmiecham i dobrze tańczę(dziewczyny się często pytają skąd te ruchy, a ja za bardzo nie wiem co wtedy powiedzieć, a powinien w tym miejscu pojawić się jakiś mocny flirt). Nigdy nie byłem w związku. Niestety ciężko mi przychodzi flirtowanie. Po prostu tego nie potrafię jest to dla mnie coś dziwnego i nienaturalnego. W klubie ciężko mi sie rozmawia głośna muzyka, ale nadrabiam umiejętnościami tanecznymi (ogólnej czy macie jakieś  rady, jak kierować  rozmowa w klubie z dziewczyną na parkiecie lub przy barze?) Ciężko zagadać mi do dziewczyny w stylu spodobałaś mi sie. Lepiej mi wychodzi spytanie się o coś konkretnego np. Jak dostać się z punktu a do punktu b? Zwykle to robie, gdy serio chce informacji na ten temat niż zagadać. Boje się flirtu używać bo jest to strasznie błahe.(oczywiście w mówie) Kiedy ostatni raz pisałem z dziewczyną i flirtowalem to ona jeszcze się ze mną nie spotkała a już chciała planować kolejna randkę(było to fajne, ale na żywo ciężko mi jest wyobrazić sobie takie flirtowanie). No nic z tego nie wyszło raz się tylko spotkalismy pewnie zgodziła by się na drugi, ale jej tego nie zaoferowałem. Wiem, że była jeszcze mną zainteresowana przez tydzień lub dwa. Potem juz, gdy chciałem coś jej zaoferować to robiła wymówki (było za późno) Wiadomo pisanie, a mówienie na żywo się bardzo różni. Pisząc byłem dużo bardziej zabawny, aniżeli na żywo. Na żywo wypadłem bardziej jako osoba mająca cele i opiekuńcza. Oczywiście nie jest tak, że rozmawiam z dziewczyną jak wieśniak. Dobieram słowa bardzo dobrze w sposób inteligentny, jestem przy tym nieco niesmialy, ale staram się zaimponować swoją dojrzałością w sposobie gestykulacji, mowy i poruszania się i wiezi rodzinnych itp. (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) Tak sobie mysle. Kurde czasami zwracam uwagę kobiet swoim wyglądem lub tańcem. Same one potrafią od czasu do czasu do mnie napisać i zagadać, ale coś jest ze mną nie tak nie wiem jak na to zaradzic.  Pisanie mi jeszcze z kobietą idzie skoro udało mi jakąś dziewczynę tym zaintrygować. Nie wiem po prostu jak zaradzić temu by nie być postrzeganym jako kumpel lub miły facet. Chciałbym być kimś za kim oglądają się kobiety. Mieć pociągający charakter. No, ale kurde jak to zrobic, gdy ciężko mi czasem idzie ta głupkowata rozmowa(flirt) i częsty brak pewności siebie. Wiecie może jak temu zaradzić? Jak działać? Co zmienić? Czuje, że mam potencjal, który ciężko mi uwolnić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?
sweter100 napisał/a:

Witam wszystkich. Mam 21 lat. Niestety mam wielki problem brak mi trochę pewności siebie i ciężko przychodzi mi flirtowanie z kobietami. Jestem osobą dążąca do celu, która uprawia sporty dba o siebie lubi muzykę rockowa i w przyszłości chce pracować z najmłodszymi. Moje zainteresowania wydają się dość ciekawe. Wiem dużo o ogólnej wiedzy typowej do rozmowy jak filmy, sztuka, muzyka, sport i wiele innych. Marzy mi się podróż autostopem za granicą. Wiele osób nawet dziewczyny mówią mi, że jestem bardzo przystojny. Mam długie włosy prawie 1,90m wzrostu, szczupłej budowy. Kiedy się opale potrafię wyglądać jak jakiś Alvaro z latynoskiej telenoweli xd Ogólnie kiedyś byłem otyłym chlopakiem, który zrzucił kupę tłuszczu i moje wymagania odnośnie kobiet są dość wysokie. Jestem osobą szanująca się, ktora na pierwsza łatwa dziewczyna nie poleci.  Tylko ciezko przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z kobietami. Chociaż często bywa tak, że gdy się z nimi rozgadam to mogę gadać i gadac, ale jest to typowa rozmowa, która raczej na kobietach nie wywiera emocji. Jeśli już wywołuje jakieś emocje u kobiety to może to być moja opiekuńczość, kiedy załóżmy opowiadam o rodzinie itp. Oraz to, że jestem mega dojrzałym chlopakiem, który ma cele i nie zmienia zdania, potrafię się nie zgodzić z dziewczyna, gdy coś nie pasuje mi. Wydaje mi sie, że jestem nudny i brakuje mi po prostu bajery. Dużo się uśmiecham i dobrze tańczę(dziewczyny się często pytają skąd te ruchy, a ja za bardzo nie wiem co wtedy powiedzieć, a powinien w tym miejscu pojawić się jakiś mocny flirt). Nigdy nie byłem w związku. Niestety ciężko mi przychodzi flirtowanie. Po prostu tego nie potrafię jest to dla mnie coś dziwnego i nienaturalnego. W klubie ciężko mi sie rozmawia głośna muzyka, ale nadrabiam umiejętnościami tanecznymi (ogólnej czy macie jakieś  rady, jak kierować  rozmowa w klubie z dziewczyną na parkiecie lub przy barze?) Ciężko zagadać mi do dziewczyny w stylu spodobałaś mi sie. Lepiej mi wychodzi spytanie się o coś konkretnego np. Jak dostać się z punktu a do punktu b? Zwykle to robie, gdy serio chce informacji na ten temat niż zagadać. Boje się flirtu używać bo jest to strasznie błahe.(oczywiście w mówie) Kiedy ostatni raz pisałem z dziewczyną i flirtowalem to ona jeszcze się ze mną nie spotkała a już chciała planować kolejna randkę(było to fajne, ale na żywo ciężko mi jest wyobrazić sobie takie flirtowanie). No nic z tego nie wyszło raz się tylko spotkalismy pewnie zgodziła by się na drugi, ale jej tego nie zaoferowałem. Wiem, że była jeszcze mną zainteresowana przez tydzień lub dwa. Potem juz, gdy chciałem coś jej zaoferować to robiła wymówki (było za późno) Wiadomo pisanie, a mówienie na żywo się bardzo różni. Pisząc byłem dużo bardziej zabawny, aniżeli na żywo. Na żywo wypadłem bardziej jako osoba mająca cele i opiekuńcza. Oczywiście nie jest tak, że rozmawiam z dziewczyną jak wieśniak. Dobieram słowa bardzo dobrze w sposób inteligentny, jestem przy tym nieco niesmialy, ale staram się zaimponować swoją dojrzałością w sposobie gestykulacji, mowy i poruszania się i wiezi rodzinnych itp. (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) Tak sobie mysle. Kurde czasami zwracam uwagę kobiet swoim wyglądem lub tańcem. Same one potrafią od czasu do czasu do mnie napisać i zagadać, ale coś jest ze mną nie tak nie wiem jak na to zaradzic.  Pisanie mi jeszcze z kobietą idzie skoro udało mi jakąś dziewczynę tym zaintrygować. Nie wiem po prostu jak zaradzić temu by nie być postrzeganym jako kumpel lub miły facet. Chciałbym być kimś za kim oglądają się kobiety. Mieć pociągający charakter. No, ale kurde jak to zrobic, gdy ciężko mi czasem idzie ta głupkowata rozmowa(flirt) i częsty brak pewności siebie. Wiecie może jak temu zaradzić? Jak działać? Co zmienić? Czuje, że mam potencjal, który ciężko mi uwolnić.

Jeśli nie potrafisz flirtować, to... nie flirtuj. Naprawdę lepszy efekt osiągniesz prowadząc ciekawą rozmowę niż siląc się na banalne teksty, które w założeniu powinny pokazać dziewczynie, że jesteś nią zainteresowany. Na szczęście metody podrywu, którymi karmią Was, mężczyzn, trenerzy PUA działają głównie na mało rozgarnięte kobiety, a przypuszczam, że takimi nie jesteś zainteresowany.
Tym niemniej flirt to nie tylko słowa, ale też spojrzenie, tembr głosu, mowa ciała. Swoje zainteresowanie możesz okazać na milion sposobów, pozostając przy tym sobą, a musisz wiedzieć, że pozerstwo i sztuczność przynoszą efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

3

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Jest w tym trochę prawdy. Tak właśnie robiłem starałem się być sobą. Skoro nie byłem dobrym flirciarzem to robiłem to co lubie, czyli mówić w mądry sposób, jednak z jednej strony jakoś  nie udało mi się znaleźć fajnej dziewczyny nawet nawiązać(zagadać). Może nie próbowałem zbytnio  ciągnąć kontaktów. Tak naprawde to z ostatnia dziewczyna, która się spotkałem dobrze mi się  pisało i jako  tako gadało i (dziewczyna mądra  i inteligentna) bardzo mi się w niej to podobało, ale jednocześnie onieśmielało. Zbliża się okres wiosny i lata może tutaj uda mi się kogoś fajnego poznać. Jeszcze jedno w życiu wiadomo różnie się układa i drogi mogą się krzyżować. Jestem przekonany, że tą dziewczynę kiedyś spotkam może za tydzien, miesiac, rok lub dwa lata. I chciałbym spróbować zagadać(jeśli będę wolny). Czy podejść do niej jako jakiś pewny siebie facet czy może normalnie zagadać co u niej jak w szkole bla bla bla. Wiem, że dziewczyna jest nieśmiała i gdyby była z jakimiś znajomymi to mogłaby się urazić, jeśli zacząłbym zagadywac do niej w taki sposób, że nawiązywałbym do rozmowy jaka była między nami np. coś w stylu Pani x( czyli coś z jej charakteru co mi powiedziała) się podziewała? Face to face to na 100% przejdzie, ale gdybym spotkał ją ze znajomymi wtedy może być zwyczajnie ciezko. Wiem to bo jak z nią wyszedłem nie chciała się kręcić tam gdzie może spotkać niektórych przyjaciół. No i jak w takiej sytuacji się zachować co byście radzili? Jak by zagadać do niej, gdyby była ze znajomymi. Face to face raczej bym sobie poradzil. Oczywiście to wszystko, jeśli kiedykolwiek ją spotkam.

4

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Wiem, że pewność siebie może zrobić na niej wrażenie bo wie, że jestem nieśmiały i mało pewny. Sam dałem jej to do zrozumienia.

5 Ostatnio edytowany przez Saturn (2019-02-19 17:12:33)

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?
sweter100 napisał/a:

Witam wszystkich. Mam 21 lat. Niestety mam wielki problem brak mi trochę pewności siebie i ciężko przychodzi mi flirtowanie z kobietami. Jestem osobą dążąca do celu, która uprawia sporty dba o siebie lubi muzykę rockowa i w przyszłości chce pracować z najmłodszymi. Moje zainteresowania wydają się dość ciekawe. Wiem dużo o ogólnej wiedzy typowej do rozmowy jak filmy, sztuka, muzyka, sport i wiele innych. Marzy mi się podróż autostopem za granicą. Wiele osób nawet dziewczyny mówią mi, że jestem bardzo przystojny. Mam długie włosy prawie 1,90m wzrostu, szczupłej budowy. Kiedy się opale potrafię wyglądać jak jakiś Alvaro z latynoskiej telenoweli xd Ogólnie kiedyś byłem otyłym chlopakiem, który zrzucił kupę tłuszczu i moje wymagania odnośnie kobiet są dość wysokie. Jestem osobą szanująca się, ktora na pierwsza łatwa dziewczyna nie poleci.  Tylko ciezko przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z kobietami. Chociaż często bywa tak, że gdy się z nimi rozgadam to mogę gadać i gadac, ale jest to typowa rozmowa, która raczej na kobietach nie wywiera emocji. Jeśli już wywołuje jakieś emocje u kobiety to może to być moja opiekuńczość, kiedy załóżmy opowiadam o rodzinie itp. Oraz to, że jestem mega dojrzałym chlopakiem, który ma cele i nie zmienia zdania, potrafię się nie zgodzić z dziewczyna, gdy coś nie pasuje mi. Wydaje mi sie, że jestem nudny i brakuje mi po prostu bajery. Dużo się uśmiecham i dobrze tańczę(dziewczyny się często pytają skąd te ruchy, a ja za bardzo nie wiem co wtedy powiedzieć, a powinien w tym miejscu pojawić się jakiś mocny flirt). Nigdy nie byłem w związku. Niestety ciężko mi przychodzi flirtowanie. Po prostu tego nie potrafię jest to dla mnie coś dziwnego i nienaturalnego. W klubie ciężko mi sie rozmawia głośna muzyka, ale nadrabiam umiejętnościami tanecznymi (ogólnej czy macie jakieś  rady, jak kierować  rozmowa w klubie z dziewczyną na parkiecie lub przy barze?) Ciężko zagadać mi do dziewczyny w stylu spodobałaś mi sie. Lepiej mi wychodzi spytanie się o coś konkretnego np. Jak dostać się z punktu a do punktu b? Zwykle to robie, gdy serio chce informacji na ten temat niż zagadać. Boje się flirtu używać bo jest to strasznie błahe.(oczywiście w mówie) Kiedy ostatni raz pisałem z dziewczyną i flirtowalem to ona jeszcze się ze mną nie spotkała a już chciała planować kolejna randkę(było to fajne, ale na żywo ciężko mi jest wyobrazić sobie takie flirtowanie). No nic z tego nie wyszło raz się tylko spotkalismy pewnie zgodziła by się na drugi, ale jej tego nie zaoferowałem. Wiem, że była jeszcze mną zainteresowana przez tydzień lub dwa. Potem juz, gdy chciałem coś jej zaoferować to robiła wymówki (było za późno) Wiadomo pisanie, a mówienie na żywo się bardzo różni. Pisząc byłem dużo bardziej zabawny, aniżeli na żywo. Na żywo wypadłem bardziej jako osoba mająca cele i opiekuńcza. Oczywiście nie jest tak, że rozmawiam z dziewczyną jak wieśniak. Dobieram słowa bardzo dobrze w sposób inteligentny, jestem przy tym nieco niesmialy, ale staram się zaimponować swoją dojrzałością w sposobie gestykulacji, mowy i poruszania się i wiezi rodzinnych itp. (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) Tak sobie mysle. Kurde czasami zwracam uwagę kobiet swoim wyglądem lub tańcem. Same one potrafią od czasu do czasu do mnie napisać i zagadać, ale coś jest ze mną nie tak nie wiem jak na to zaradzic.  Pisanie mi jeszcze z kobietą idzie skoro udało mi jakąś dziewczynę tym zaintrygować. Nie wiem po prostu jak zaradzić temu by nie być postrzeganym jako kumpel lub miły facet. Chciałbym być kimś za kim oglądają się kobiety. Mieć pociągający charakter. No, ale kurde jak to zrobic, gdy ciężko mi czasem idzie ta głupkowata rozmowa(flirt) i częsty brak pewności siebie. Wiecie może jak temu zaradzić? Jak działać? Co zmienić? Czuje, że mam potencjal, który ciężko mi uwolnić.

To czy to problem zależy od tego czy uważasz to za problem
Flirtowanie z kobietami jest fajne i dużo daje w kontaktach towarzyskich. Nie tylko jeśli chodzi o poderwanie kobiety ale również w rozmowach z koleżankami i rożnymi spotkanymi osobami. Flirty to przesada, słodkie nabijanie się z niej, odwracanie ról, to komplementy (ale dobrze wypowiedziane) flirt to coś nieprzewidywalnego.  Warto się tego nauczyć. Nie tylko po to żeby znaleźć dziewczynę ale dlatego, że większość kobiet to uwielbia - młode, stare, wysokie, niskie, przy kości, szczuplutkie itp itp .. to po prostu zaskakiwanie, rozmieszanie i sprawianie uczucia zmieszania. Flirt to pozytywna wibracja, dużo śmiechu, ale także dwuznaczności, projekcje, wrzucane podteksty.  Nie bój się - ucz się wiem że będziesz się dobrze bawił - masz masę koleżanek  poflirtuj z nimi - co Ci szkodzi.

Miałeś efekt z panną w necie w realu byłeś inny i co wyszło ??

Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi.

6

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?
Saturn napisał/a:
sweter100 napisał/a:

Witam wszystkich. Mam 21 lat. Niestety mam wielki problem brak mi trochę pewności siebie i ciężko przychodzi mi flirtowanie z kobietami. Jestem osobą dążąca do celu, która uprawia sporty dba o siebie lubi muzykę rockowa i w przyszłości chce pracować z najmłodszymi. Moje zainteresowania wydają się dość ciekawe. Wiem dużo o ogólnej wiedzy typowej do rozmowy jak filmy, sztuka, muzyka, sport i wiele innych. Marzy mi się podróż autostopem za granicą. Wiele osób nawet dziewczyny mówią mi, że jestem bardzo przystojny. Mam długie włosy prawie 1,90m wzrostu, szczupłej budowy. Kiedy się opale potrafię wyglądać jak jakiś Alvaro z latynoskiej telenoweli xd Ogólnie kiedyś byłem otyłym chlopakiem, który zrzucił kupę tłuszczu i moje wymagania odnośnie kobiet są dość wysokie. Jestem osobą szanująca się, ktora na pierwsza łatwa dziewczyna nie poleci.  Tylko ciezko przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z kobietami. Chociaż często bywa tak, że gdy się z nimi rozgadam to mogę gadać i gadac, ale jest to typowa rozmowa, która raczej na kobietach nie wywiera emocji. Jeśli już wywołuje jakieś emocje u kobiety to może to być moja opiekuńczość, kiedy załóżmy opowiadam o rodzinie itp. Oraz to, że jestem mega dojrzałym chlopakiem, który ma cele i nie zmienia zdania, potrafię się nie zgodzić z dziewczyna, gdy coś nie pasuje mi. Wydaje mi sie, że jestem nudny i brakuje mi po prostu bajery. Dużo się uśmiecham i dobrze tańczę(dziewczyny się często pytają skąd te ruchy, a ja za bardzo nie wiem co wtedy powiedzieć, a powinien w tym miejscu pojawić się jakiś mocny flirt). Nigdy nie byłem w związku. Niestety ciężko mi przychodzi flirtowanie. Po prostu tego nie potrafię jest to dla mnie coś dziwnego i nienaturalnego. W klubie ciężko mi sie rozmawia głośna muzyka, ale nadrabiam umiejętnościami tanecznymi (ogólnej czy macie jakieś  rady, jak kierować  rozmowa w klubie z dziewczyną na parkiecie lub przy barze?) Ciężko zagadać mi do dziewczyny w stylu spodobałaś mi sie. Lepiej mi wychodzi spytanie się o coś konkretnego np. Jak dostać się z punktu a do punktu b? Zwykle to robie, gdy serio chce informacji na ten temat niż zagadać. Boje się flirtu używać bo jest to strasznie błahe.(oczywiście w mówie) Kiedy ostatni raz pisałem z dziewczyną i flirtowalem to ona jeszcze się ze mną nie spotkała a już chciała planować kolejna randkę(było to fajne, ale na żywo ciężko mi jest wyobrazić sobie takie flirtowanie). No nic z tego nie wyszło raz się tylko spotkalismy pewnie zgodziła by się na drugi, ale jej tego nie zaoferowałem. Wiem, że była jeszcze mną zainteresowana przez tydzień lub dwa. Potem juz, gdy chciałem coś jej zaoferować to robiła wymówki (było za późno) Wiadomo pisanie, a mówienie na żywo się bardzo różni. Pisząc byłem dużo bardziej zabawny, aniżeli na żywo. Na żywo wypadłem bardziej jako osoba mająca cele i opiekuńcza. Oczywiście nie jest tak, że rozmawiam z dziewczyną jak wieśniak. Dobieram słowa bardzo dobrze w sposób inteligentny, jestem przy tym nieco niesmialy, ale staram się zaimponować swoją dojrzałością w sposobie gestykulacji, mowy i poruszania się i wiezi rodzinnych itp. (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) Tak sobie mysle. Kurde czasami zwracam uwagę kobiet swoim wyglądem lub tańcem. Same one potrafią od czasu do czasu do mnie napisać i zagadać, ale coś jest ze mną nie tak nie wiem jak na to zaradzic.  Pisanie mi jeszcze z kobietą idzie skoro udało mi jakąś dziewczynę tym zaintrygować. Nie wiem po prostu jak zaradzić temu by nie być postrzeganym jako kumpel lub miły facet. Chciałbym być kimś za kim oglądają się kobiety. Mieć pociągający charakter. No, ale kurde jak to zrobic, gdy ciężko mi czasem idzie ta głupkowata rozmowa(flirt) i częsty brak pewności siebie. Wiecie może jak temu zaradzić? Jak działać? Co zmienić? Czuje, że mam potencjal, który ciężko mi uwolnić.

To czy to problem zależy od tego czy uważasz to za problem
Flirtowanie z kobietami jest fajne i dużo daje w kontaktach towarzyskich. Nie tylko jeśli chodzi o poderwanie kobiety ale również w rozmowach z koleżankami i rożnymi spotkanymi osobami. Flirty to przesada, słodkie nabijanie się z niej, odwracanie ról, to komplementy (ale dobrze wypowiedziane) flirt to coś nieprzewidywalnego.  Warto się tego nauczyć. Nie tylko po to żeby znaleźć dziewczynę ale dlatego, że większość kobiet to uwielbia - młode, stare, wysokie, niskie, przy kości, szczuplutkie itp itp .. to po prostu zaskakiwanie, rozmieszanie i sprawianie uczucia zmieszania. Flirt to pozytywna wibracja, dużo śmiechu, ale także dwuznaczności, projekcje, wrzucane podteksty.  Nie bój się - ucz się wiem że będziesz się dobrze bawił - masz masę koleżanek  poflirtuj z nimi - co Ci szkodzi.

Miałeś efekt z panną w necie w realu byłeś inny i co wyszło ??


Znaczy ją z 2 razy widziałem zanim udalo mi sie ja poznac. I ona do mnie pierwsza napisala. No jak pisalismy to dalem jej z jeden moze dwa komplementy odnosnie opiekunczosci czy cos takiego oczywiscie nie wprost i nie na bazie flirtu, ale cos w stylu jest to mile, ze tak to robisz itp. Ogolnie troche flirtowalem i zartowalem. Jesli chodzi o spotkanie to chyba nie bylo wielkiego flirtowania no moze z raz albo dwa, ale to tak delikatnie i niezauważalnie. Udało mi sie przelamac z nia dotyk chyba xD. Pokazała mi swoja dłon, która była niesamowicie drobna i byłem tym zdumiony. Mialem wrazenie, ze to ona chciala mowic to jej na to pozwolilem. Mowiła co robiła wymieniala itd. Co chce robic. Ja troche mniej o tym mowilem, ale staralem sie jej wysłuchać. Miałem wrażnie jakby to ona o mnie zabiegala chciala mi czyms zaimponować, ale nie żąrtem nie flirtem, a mądrościa i inteligencja(lubie to, ale mega tez mnie to oniesmiela jak kobieta jest niesamowicie ambitna). Chyba oczekiwala na jakis ruch w strone flirtu nie wiem. Teraz na chlodno mam wrazenie, ze mialem tyle okazji by to wprowadzić. Kilkukrotnie sie mnie o coś pytała i tutaj mozna było flirtowac, no ale odpowiadałem normalnie i staralem sie to jakos rozwijac. Ogolnie to tez zaoferowalem jej to, zebysmy poszli do kawiarni gdzie pracuje moja siostra, pewnie to jej tez sie spodobalo. Ogolnie pozegnanie buziak w policzek i tyle(spotkanie trwalo2-3h). Za 1h lub 2h napisala do mnie, ze dojechala i zartujac ze niezostala zatakowana przez zwierzeta. O których z nia sporo pisałem w formie flirtu i zartu. Nastepnego dnia spotkalem ja przypadkowo na koncercie i podeszla do mnie od tylu miala tak przenikajacy wzrok, ze wszyscy widzieli, ze jej sie podobam. Napisala mi potem, ze nie chciala mi przeszkadzac sie bawic bo wiedziala, ze bede chcial z nia rozmiawac. Zapraszala nas na piwo, ale nie moglismy bo pociag nam uciekal. Chwile z nia popisalem. Chciala wtedy chyba sporo ze mna popisac poflirtowac itd. No ale ja bylem wtedy ze znajomymi i ciezko skupic sie na tym i na tym. Dalej pamietam, ze ona za dzien lub dwa jechala nad morze a ja za jakos tydzien na festiwal muzyczny. No i cos tak przed wyjazdem z nia pisalem. Moja wiadomosc z nia byla ostatnia to postanowilem, ze nei bede jej odpisywac. To za 2 dni lub 3 przepraszala mnie ze nie pisala. (I to chyba byl moment w którym powinienem o nia zaczac zabiegac bardziej w sensie znow wiecej pisac, zwiekszac flirt itd) Ogolnie poziom flirtu spadal z mojej strony. W stanie tez nei bylem pojac co ta dziewczyna we mnie takeigo widzi? Nie wiedzialem wtedy ze to ma taka moc i trzeba tego uzywac. Myslalem ze sie flirtuje sie na poczatku a potem to gadka. Bylem strasznym zółtodziobem z dziewczynami...(dalej pewnie troche jestem) xD Ona morze ja festiwal i minelo 2 tyg bez pisania. Pierwszy do niej cos do niej napisalem, ze bylo super i jak u niej oczywiscie kilka fajnych historii przytoczylem. I tyle za dwa dni napisalem czy by nie chciala jechac na koncert ze mnia, ktory byl dosc daleko 200-300km. Napisala ze jak bedzie czas to pewnie. NO i dalej zaczalem jej cos oferaowac czulem, ze cos jest nie tak. W formie flirtu probowalem ja gdzies wyciagnac. Ona mi odpisywala za kazdym razem , ale nie dokonca chciala jakos rozwijac temat, bylo ciezko. Po kilku takich zbyciach wzielo mnie na szczerosc i postanowilem jej napisac wprost czy wychodzi czy nie i ze pisze ostatni raz bo to mija sie z celem. Napisalem jej, ze ciezko mi bylo napisac do niej bo nie mialem pradu na festiwalu, byl straszny upal, duzo sie dzialo itd. No i niestety najechalem na siebie, ze jest to takze z takiego powodu, ze jestem mega niesmialy, zakompleksiony i slaby w relacjach z kobietami. Dosc mocno to napisalem(tego nie powinienem robic). Duzo tez pisalem zwrotów typu chcialabyś? Czy chcesz? No fenomenalnie co nie xd? Sam nie wiem czy bym wyszedl jakbynm taki zwrot slyszal. EHHH co ja mialem wtedy w głowie. Odpisala mi to ze przykro jej sie to czytalo i sama miala kiedys podobny problem ze soba(chyba deprecha). Powiedziala mi, ze musze to zmienic. No ja odpisalem cos na obrone, ze to nie jest tak ze mam depresje tylko jakas niesmialosc. No umowilismy sie na niedziele. I tu juz kompletnie nie wiedzialem co pisac w tej tygodniowej przerwie. Wiec nie napisalem nic. Pytala sie jescze czym przyjade(Pociag lub rower). W sobote lub piatek odwolala spotkanie z jakiegos tam powodu i zaoferowala,ze ma czas w tygodniu po szkole. Ja jej odpisalem, ze nie moge w tygodniu i chcialbym w nastepny weekend i rzucilem kilka ofert co bysmy robil (rower, narabac sie jak szpadel, albo na WArszawe xd itp) niedaleko mamy. No i mi nic juz nie odpisala to ja tez postanowilem nic nie pisac i tak do dzis sie nie odzywamy. W tygodniu, ktory mi oferowala spotkanie przypadkowo ja spotkalem przy jej szkole razem z moim kolega. Dla mnie przypadkowo dla niej pewnie nie xd. Kolega chcial na zapiekanke to z nim poszedlem i ogolnie kupy czasu go nie widzialem, tez bylem po nocnej zmianie (ona nie wiedziala czy pracuje czy nie, nie wspominalem jej o tym). Powiedzialem jej czesc, ona mi odpowiedziala, ale mine miala bardzo slaba jakbym jej poprzedniego dnia ja uderzyl albo skrzywdzil kogos z otoczenia. Ogolnie poszla w kierunku znajomych. Nie mialem wtedy zamiaru do niej zagadywac. Odwagi bym nawet nie mial. Słowo cześć czy tam siema sprawialo mi trudnosc(no ale powiedzialem i tyle). Niedziwne podobala mi sie wtedy bardzo mocno. Ze soba juz nie piszemy chyba mostów u niej nie popalilem. Ogolnie to tez ja jakos za miesiac moze 3 tygodnie spotkalem z jakims chlopakiem na pewno na randce. Nie mowilem juz czesc bo jechalem druga strona ulicy i mijalem ich od tylu udalem, ze nie widze. Potem slyszalem od siostry, ze jakos byla jeszcze u niej w kawiarni z kims, ale stwierdzilem po co mam znac szczególy. Jeszcze kolega kretyn cos do niej naapisal... Rzucil jakies haslo kojarzone ze mna, mowilem mu by nie pisal... Teraz aktualnie nie wiem co tam u niej sie dzieje minelo z pół roku. I jej nie widzialem.
    Ogólnie mówiąc wtedy bylem głupi myslalem, ze rozmowa z kobieta opiera sie 50 na 50, a wcale tak nie jest. Angazowalem sie mniej w rozmowe z nia pozniej. Mozna powiedziec ze to byla taka równia pochyła do straty zainteresowania z jej strony. a powinienem był zrobic to tak, ze co chwile linia w góre potem w dół i w góre. Czyli flirtowac, rozmawiac, odpuszczac i zaoferowac jej spotkanie wczesniej. Takze nie powinienem najezdzac na siebie. Nie być samokrytycznym. Tylko napisac w taki sposob. "Słuchaj wiem, ze nie pisalem do Ciebie przez 2 tygodnie( z powodu tego i tego) i to był mój błąd. Za co Cie przepraszam, ale wolalbym byś jednak okazala mi wiecej zainteresowania. Bo wiem, ze sam tego wózka z nami nie pociagne i jest do tego potrzebna druga osoba. Chce się z Toba spotkać i Cie poznać, ale jesli nie bedziesz tego chciala, to także z mojej strony pojawi się takze niechęć, więc zaoferuje Ci ostatni raz jakieś wyjscie bo wiem, ze dalsze propozycje nie maja po prostu sensu."
  Odnosnie flirtowania przypomnialo mi sie pewnego razu jak na sylwestrze razem z kolega flirtowalismy z dziewczynami. Bylismy strasznie pijani, ale flirtowalismy. Bardzo im sie to podobalo tylko slyszelismy hi hi hi hi itd. One od czasu do czasu odchodzily, ale wracaly w nasze towarzystwo by nas sluchac, a my dalej. Nawet przelamalem dotyk. I ogolnie tez nam prawily komplementy itp. I wiecie co, gdy rano sie obudzilem to stwierdzilem jak moglem z nimi gadac przez 5-7h skoro tego materialu na rozmowe bylo maks 30 minut. W ogole sie potem do nich nie odezwalem jedna z nich mnie oznaczyla w pewnym miejscu to jej odpisalem na to z usmiechem, a druga mega super zyczenia mi zlozyla na fb. Po pół roku od jednego z kolegów sie dowiedzialem, ze jedna z nich pytala sie co u mnie i czemu mnie nie ma na klasowym spotkaniu. Czaicie zrobilem takie wrażenie, ze minelo pol roku i ktos sie o mnie pyta. Ale to byla sporadyczna sytuacja raz tez flirtowalem z kolezanka na trzezwo, ale to raz i potem tego nie robilem. Nie bylo to jakies zle, ale nieco meczace dla mnie. Bo brakowalo mi smialosci i pewnosci.
  Przypomniala mi tez sie sytuacja z urodzin bylem troche po kilku glebszych ona pewnie tez, gdzie byla pewna dziewczyna sama siedziala widzialem, ze pali zielone, ale stwierdzilem co mi tam zazartuje cos o tym i zagadam. Ona mi odpowiedziala, ze sie dzieli ziolem. A ja jej odpowiedzialem, ze nie pale. I jakie bylo jej zdziwienie od razu podala mi reke i sie przedstawila. Cos zaczelismy rozmawiac typowo logicznie. Ja jak kretyn z nia rozmiawialem, mowielm ze bedzie miala fajnego kumpla do rozmowy bo zaraz wpadnie buhahahah xDDDD Czaicie ja siedze obok niej zamiast ja byc jej tym kumplem to jej wciskam takie dziadostwo bezcelowe, które bardziej mnie skresla xD Rozmawialismy troche o tancu itp. Kilka razy sie mnie czegos zapytala i powinienem byl wtedy wprowadzac flirt. Ogolnie tcohe do niej sie usmiechalem, spogladalem itp. nie caly czas, ale to robilem. Odwzajemniala to, ale potem to odpuscilem bo caly czas wychodzila na dwór by zajarac. xD Bylem zbyt logiczny chyba moglem cos sprobowac poflirtowac.
  Aktualnie mam tez kolezanke z która mieszkam pół roku i mysle, czy by do niej czasem nie poflirtowac. Probowalem jakos to robic delikatnie na poczatku, ale jak dowiedzialem sie z rozmowy, ze ma chłopaka to przestalem i rozmawiam z nia typowo. No czesto zartuje, ale nie flirtuje. I mam pytanie czy moge w takim wypadku z nia probowac flirtowac, gdy ona ma chlopaka? Oczywiscie jego nie widuje i raczej nigdy nie spotkam bo chlopak z drugiego konca Polski. Mam troche taka blokade, ze ma chlopaka to nie moge flirtowac Nie wiem moze jakies super delikatne flirty? Chcialbym tego sie nauczyc by miec latwiej z dziewczynami.
  Kurde teraz jestem o niebo bogatszy o wiedze jak zachowywac sie z dziewczynami, gdy z tamta dziewczyna pisalem to nie wiedzialem jak to robic do konca. Mialem kilka swoich przekonan, które byly mylne, ale tez i takie, które byly trafne. Mysle czy by moze do niej kiedys zagadac(tylko w realu, pisac nie ma pewnei sensu), ale na to chce sie przygotowac i potrzeba mi praktyki bo jesli zrobie to teraz to wiem, ze nogi moga mi sie ugnac tymbardziej, ze spodziewam sie od niej zmieszanego podejscia do mnie. Musze zaczac to robic z kolezankami lub w klubie, mam tez kolege co jest w tym dobry. Teraz tez dostrzeglem, ze ile mialem mozliwosci by flirtowac z dziewczynami... Kurde z jedna przetanczylem cala noc mozna powiedziec bylismy dosc blisko, a jaj jej nawet slowa nie powiedzialem, na koniec mi podziekowala i powiedziala, ze bylo warto a ja nic xD Albo inne zagadywaly,ze gdzies ty sie tak nauczyl tanczyc? A ja logicznie im odpowiadalem, ze tam i tu... Co za dzban ze mnie... Tez bierze sie to z tego, ze flirt jak juz dam rade zastosowac to na pozniejszym etapie znajomosci, ale to tez nie zawsze. Wiec poznanie kogos moze byc nieco ciezkie dla mnie.
  Ogolnie mowiac mam zamiar zrobic liste wad, zalet oraz moich celów. Chce sobie je wypisac i popatrzec na to czy jestem taki fatalny i zly? Pewnie gdy to zrobie to zobacze, ze mam tyle fajnych cech.
  Brakuje mi tej pewnosci i pierwszego zagadania np. w galerii, ale wyciagne kumpla spytam sie czy chce mi pomoc. Pewnie sie zgodzi. Kurde wiem co moze na mnie podzialac. Cos takiego jak zabawa z kumplem na wyzwania. Zawsze, gdy gram np. w butelke jestem w stanie zrobic praktycznie wszystko. Czuje wtedy, ze to jest zadanie i trzeba je spelnic mimo wszystko, a jesli kumpel mi da zadanie takiego typu zebym zagadal do dziewczyn to wiem, ze to musze zrobic. A zadanie i tak bedzie zaliczone, jesli nawet zostane odrzucony. Po prostu mój mózg zareaguje nieco inaczej. Nie zwróci uwagi na te dziewczyny, tylko skupi sie na wykonaniu zadania. To moze byc rozwiazanie.
  I ogólnie czy warto kiedyś próbować do tej dziewczyny zagadać, oczywiście jak bedzie okazja i ja będę wolny?

7

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Nie każdy ma dar do flirtowania - to wymaga wyczucia partnerki, dobrej gadki i wielu innych czynników. To pewnie utrudnia wiele rzeczy, ale są różne sposoby na znalezienie kogos smile

8

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Nie kazda osoba lubi flirtowanie, wiec uważam, ze brak tej umiejetnosci nie jest jakims wielkim problemem. Lepiej być sobą, bez udawania czy jakichś podchodów.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

9

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

najlepiej chyba zachowywać się w zgodzie z własnym charakterem, flirt to raczej szerokie i ogólne pojęcie i każdy ma własne wyobrażenie, ale na pewno poznasz dziewczynę z którą dogadasz się bez konieczności udawania.

"Poznacie ich po ich owocach":D

10

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?
sweter100 napisał/a:
Saturn napisał/a:
sweter100 napisał/a:

Witam wszystkich. Mam 21 lat. Niestety mam wielki problem brak mi trochę pewności siebie i ciężko przychodzi mi flirtowanie z kobietami. Jestem osobą dążąca do celu, która uprawia sporty dba o siebie lubi muzykę rockowa i w przyszłości chce pracować z najmłodszymi. Moje zainteresowania wydają się dość ciekawe. Wiem dużo o ogólnej wiedzy typowej do rozmowy jak filmy, sztuka, muzyka, sport i wiele innych. Marzy mi się podróż autostopem za granicą. Wiele osób nawet dziewczyny mówią mi, że jestem bardzo przystojny. Mam długie włosy prawie 1,90m wzrostu, szczupłej budowy. Kiedy się opale potrafię wyglądać jak jakiś Alvaro z latynoskiej telenoweli xd Ogólnie kiedyś byłem otyłym chlopakiem, który zrzucił kupę tłuszczu i moje wymagania odnośnie kobiet są dość wysokie. Jestem osobą szanująca się, ktora na pierwsza łatwa dziewczyna nie poleci.  Tylko ciezko przychodzi mi nawiązywanie kontaktów z kobietami. Chociaż często bywa tak, że gdy się z nimi rozgadam to mogę gadać i gadac, ale jest to typowa rozmowa, która raczej na kobietach nie wywiera emocji. Jeśli już wywołuje jakieś emocje u kobiety to może to być moja opiekuńczość, kiedy załóżmy opowiadam o rodzinie itp. Oraz to, że jestem mega dojrzałym chlopakiem, który ma cele i nie zmienia zdania, potrafię się nie zgodzić z dziewczyna, gdy coś nie pasuje mi. Wydaje mi sie, że jestem nudny i brakuje mi po prostu bajery. Dużo się uśmiecham i dobrze tańczę(dziewczyny się często pytają skąd te ruchy, a ja za bardzo nie wiem co wtedy powiedzieć, a powinien w tym miejscu pojawić się jakiś mocny flirt). Nigdy nie byłem w związku. Niestety ciężko mi przychodzi flirtowanie. Po prostu tego nie potrafię jest to dla mnie coś dziwnego i nienaturalnego. W klubie ciężko mi sie rozmawia głośna muzyka, ale nadrabiam umiejętnościami tanecznymi (ogólnej czy macie jakieś  rady, jak kierować  rozmowa w klubie z dziewczyną na parkiecie lub przy barze?) Ciężko zagadać mi do dziewczyny w stylu spodobałaś mi sie. Lepiej mi wychodzi spytanie się o coś konkretnego np. Jak dostać się z punktu a do punktu b? Zwykle to robie, gdy serio chce informacji na ten temat niż zagadać. Boje się flirtu używać bo jest to strasznie błahe.(oczywiście w mówie) Kiedy ostatni raz pisałem z dziewczyną i flirtowalem to ona jeszcze się ze mną nie spotkała a już chciała planować kolejna randkę(było to fajne, ale na żywo ciężko mi jest wyobrazić sobie takie flirtowanie). No nic z tego nie wyszło raz się tylko spotkalismy pewnie zgodziła by się na drugi, ale jej tego nie zaoferowałem. Wiem, że była jeszcze mną zainteresowana przez tydzień lub dwa. Potem juz, gdy chciałem coś jej zaoferować to robiła wymówki (było za późno) Wiadomo pisanie, a mówienie na żywo się bardzo różni. Pisząc byłem dużo bardziej zabawny, aniżeli na żywo. Na żywo wypadłem bardziej jako osoba mająca cele i opiekuńcza. Oczywiście nie jest tak, że rozmawiam z dziewczyną jak wieśniak. Dobieram słowa bardzo dobrze w sposób inteligentny, jestem przy tym nieco niesmialy, ale staram się zaimponować swoją dojrzałością w sposobie gestykulacji, mowy i poruszania się i wiezi rodzinnych itp. (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi) Tak sobie mysle. Kurde czasami zwracam uwagę kobiet swoim wyglądem lub tańcem. Same one potrafią od czasu do czasu do mnie napisać i zagadać, ale coś jest ze mną nie tak nie wiem jak na to zaradzic.  Pisanie mi jeszcze z kobietą idzie skoro udało mi jakąś dziewczynę tym zaintrygować. Nie wiem po prostu jak zaradzić temu by nie być postrzeganym jako kumpel lub miły facet. Chciałbym być kimś za kim oglądają się kobiety. Mieć pociągający charakter. No, ale kurde jak to zrobic, gdy ciężko mi czasem idzie ta głupkowata rozmowa(flirt) i częsty brak pewności siebie. Wiecie może jak temu zaradzić? Jak działać? Co zmienić? Czuje, że mam potencjal, który ciężko mi uwolnić.

To czy to problem zależy od tego czy uważasz to za problem
Flirtowanie z kobietami jest fajne i dużo daje w kontaktach towarzyskich. Nie tylko jeśli chodzi o poderwanie kobiety ale również w rozmowach z koleżankami i rożnymi spotkanymi osobami. Flirty to przesada, słodkie nabijanie się z niej, odwracanie ról, to komplementy (ale dobrze wypowiedziane) flirt to coś nieprzewidywalnego.  Warto się tego nauczyć. Nie tylko po to żeby znaleźć dziewczynę ale dlatego, że większość kobiet to uwielbia - młode, stare, wysokie, niskie, przy kości, szczuplutkie itp itp .. to po prostu zaskakiwanie, rozmieszanie i sprawianie uczucia zmieszania. Flirt to pozytywna wibracja, dużo śmiechu, ale także dwuznaczności, projekcje, wrzucane podteksty.  Nie bój się - ucz się wiem że będziesz się dobrze bawił - masz masę koleżanek  poflirtuj z nimi - co Ci szkodzi.

Miałeś efekt z panną w necie w realu byłeś inny i co wyszło ??


Znaczy ją z 2 razy widziałem zanim udalo mi sie ja poznac. I ona do mnie pierwsza napisala. No jak pisalismy to dalem jej z jeden moze dwa komplementy odnosnie opiekunczosci czy cos takiego oczywiscie nie wprost i nie na bazie flirtu, ale cos w stylu jest to mile, ze tak to robisz itp. Ogolnie troche flirtowalem i zartowalem. Jesli chodzi o spotkanie to chyba nie bylo wielkiego flirtowania no moze z raz albo dwa, ale to tak delikatnie i niezauważalnie. Udało mi sie przelamac z nia dotyk chyba xD. Pokazała mi swoja dłon, która była niesamowicie drobna i byłem tym zdumiony. Mialem wrazenie, ze to ona chciala mowic to jej na to pozwolilem. Mowiła co robiła wymieniala itd. Co chce robic. Ja troche mniej o tym mowilem, ale staralem sie jej wysłuchać. Miałem wrażnie jakby to ona o mnie zabiegala chciala mi czyms zaimponować, ale nie żąrtem nie flirtem, a mądrościa i inteligencja(lubie to, ale mega tez mnie to oniesmiela jak kobieta jest niesamowicie ambitna). Chyba oczekiwala na jakis ruch w strone flirtu nie wiem. Teraz na chlodno mam wrazenie, ze mialem tyle okazji by to wprowadzić. Kilkukrotnie sie mnie o coś pytała i tutaj mozna było flirtowac, no ale odpowiadałem normalnie i staralem sie to jakos rozwijac. Ogolnie to tez zaoferowalem jej to, zebysmy poszli do kawiarni gdzie pracuje moja siostra, pewnie to jej tez sie spodobalo. Ogolnie pozegnanie buziak w policzek i tyle(spotkanie trwalo2-3h). Za 1h lub 2h napisala do mnie, ze dojechala i zartujac ze niezostala zatakowana przez zwierzeta. O których z nia sporo pisałem w formie flirtu i zartu. Nastepnego dnia spotkalem ja przypadkowo na koncercie i podeszla do mnie od tylu miala tak przenikajacy wzrok, ze wszyscy widzieli, ze jej sie podobam. Napisala mi potem, ze nie chciala mi przeszkadzac sie bawic bo wiedziala, ze bede chcial z nia rozmiawac. Zapraszala nas na piwo, ale nie moglismy bo pociag nam uciekal. Chwile z nia popisalem. Chciala wtedy chyba sporo ze mna popisac poflirtowac itd. No ale ja bylem wtedy ze znajomymi i ciezko skupic sie na tym i na tym. Dalej pamietam, ze ona za dzien lub dwa jechala nad morze a ja za jakos tydzien na festiwal muzyczny. No i cos tak przed wyjazdem z nia pisalem. Moja wiadomosc z nia byla ostatnia to postanowilem, ze nei bede jej odpisywac. To za 2 dni lub 3 przepraszala mnie ze nie pisala. (I to chyba byl moment w którym powinienem o nia zaczac zabiegac bardziej w sensie znow wiecej pisac, zwiekszac flirt itd) Ogolnie poziom flirtu spadal z mojej strony. W stanie tez nei bylem pojac co ta dziewczyna we mnie takeigo widzi? Nie wiedzialem wtedy ze to ma taka moc i trzeba tego uzywac. Myslalem ze sie flirtuje sie na poczatku a potem to gadka. Bylem strasznym zółtodziobem z dziewczynami...(dalej pewnie troche jestem) xD Ona morze ja festiwal i minelo 2 tyg bez pisania. Pierwszy do niej cos do niej napisalem, ze bylo super i jak u niej oczywiscie kilka fajnych historii przytoczylem. I tyle za dwa dni napisalem czy by nie chciala jechac na koncert ze mnia, ktory byl dosc daleko 200-300km. Napisala ze jak bedzie czas to pewnie. NO i dalej zaczalem jej cos oferaowac czulem, ze cos jest nie tak. W formie flirtu probowalem ja gdzies wyciagnac. Ona mi odpisywala za kazdym razem , ale nie dokonca chciala jakos rozwijac temat, bylo ciezko. Po kilku takich zbyciach wzielo mnie na szczerosc i postanowilem jej napisac wprost czy wychodzi czy nie i ze pisze ostatni raz bo to mija sie z celem. Napisalem jej, ze ciezko mi bylo napisac do niej bo nie mialem pradu na festiwalu, byl straszny upal, duzo sie dzialo itd. No i niestety najechalem na siebie, ze jest to takze z takiego powodu, ze jestem mega niesmialy, zakompleksiony i slaby w relacjach z kobietami. Dosc mocno to napisalem(tego nie powinienem robic). Duzo tez pisalem zwrotów typu chcialabyś? Czy chcesz? No fenomenalnie co nie xd? Sam nie wiem czy bym wyszedl jakbynm taki zwrot slyszal. EHHH co ja mialem wtedy w głowie. Odpisala mi to ze przykro jej sie to czytalo i sama miala kiedys podobny problem ze soba(chyba deprecha). Powiedziala mi, ze musze to zmienic. No ja odpisalem cos na obrone, ze to nie jest tak ze mam depresje tylko jakas niesmialosc. No umowilismy sie na niedziele. I tu juz kompletnie nie wiedzialem co pisac w tej tygodniowej przerwie. Wiec nie napisalem nic. Pytala sie jescze czym przyjade(Pociag lub rower). W sobote lub piatek odwolala spotkanie z jakiegos tam powodu i zaoferowala,ze ma czas w tygodniu po szkole. Ja jej odpisalem, ze nie moge w tygodniu i chcialbym w nastepny weekend i rzucilem kilka ofert co bysmy robil (rower, narabac sie jak szpadel, albo na WArszawe xd itp) niedaleko mamy. No i mi nic juz nie odpisala to ja tez postanowilem nic nie pisac i tak do dzis sie nie odzywamy. W tygodniu, ktory mi oferowala spotkanie przypadkowo ja spotkalem przy jej szkole razem z moim kolega. Dla mnie przypadkowo dla niej pewnie nie xd. Kolega chcial na zapiekanke to z nim poszedlem i ogolnie kupy czasu go nie widzialem, tez bylem po nocnej zmianie (ona nie wiedziala czy pracuje czy nie, nie wspominalem jej o tym). Powiedzialem jej czesc, ona mi odpowiedziala, ale mine miala bardzo slaba jakbym jej poprzedniego dnia ja uderzyl albo skrzywdzil kogos z otoczenia. Ogolnie poszla w kierunku znajomych. Nie mialem wtedy zamiaru do niej zagadywac. Odwagi bym nawet nie mial. Słowo cześć czy tam siema sprawialo mi trudnosc(no ale powiedzialem i tyle). Niedziwne podobala mi sie wtedy bardzo mocno. Ze soba juz nie piszemy chyba mostów u niej nie popalilem. Ogolnie to tez ja jakos za miesiac moze 3 tygodnie spotkalem z jakims chlopakiem na pewno na randce. Nie mowilem juz czesc bo jechalem druga strona ulicy i mijalem ich od tylu udalem, ze nie widze. Potem slyszalem od siostry, ze jakos byla jeszcze u niej w kawiarni z kims, ale stwierdzilem po co mam znac szczególy. Jeszcze kolega kretyn cos do niej naapisal... Rzucil jakies haslo kojarzone ze mna, mowilem mu by nie pisal... Teraz aktualnie nie wiem co tam u niej sie dzieje minelo z pół roku. I jej nie widzialem.
    Ogólnie mówiąc wtedy bylem głupi myslalem, ze rozmowa z kobieta opiera sie 50 na 50, a wcale tak nie jest. Angazowalem sie mniej w rozmowe z nia pozniej. Mozna powiedziec ze to byla taka równia pochyła do straty zainteresowania z jej strony. a powinienem był zrobic to tak, ze co chwile linia w góre potem w dół i w góre. Czyli flirtowac, rozmawiac, odpuszczac i zaoferowac jej spotkanie wczesniej. Takze nie powinienem najezdzac na siebie. Nie być samokrytycznym. Tylko napisac w taki sposob. "Słuchaj wiem, ze nie pisalem do Ciebie przez 2 tygodnie( z powodu tego i tego) i to był mój błąd. Za co Cie przepraszam, ale wolalbym byś jednak okazala mi wiecej zainteresowania. Bo wiem, ze sam tego wózka z nami nie pociagne i jest do tego potrzebna druga osoba. Chce się z Toba spotkać i Cie poznać, ale jesli nie bedziesz tego chciala, to także z mojej strony pojawi się takze niechęć, więc zaoferuje Ci ostatni raz jakieś wyjscie bo wiem, ze dalsze propozycje nie maja po prostu sensu."
  Odnosnie flirtowania przypomnialo mi sie pewnego razu jak na sylwestrze razem z kolega flirtowalismy z dziewczynami. Bylismy strasznie pijani, ale flirtowalismy. Bardzo im sie to podobalo tylko slyszelismy hi hi hi hi itd. One od czasu do czasu odchodzily, ale wracaly w nasze towarzystwo by nas sluchac, a my dalej. Nawet przelamalem dotyk. I ogolnie tez nam prawily komplementy itp. I wiecie co, gdy rano sie obudzilem to stwierdzilem jak moglem z nimi gadac przez 5-7h skoro tego materialu na rozmowe bylo maks 30 minut. W ogole sie potem do nich nie odezwalem jedna z nich mnie oznaczyla w pewnym miejscu to jej odpisalem na to z usmiechem, a druga mega super zyczenia mi zlozyla na fb. Po pół roku od jednego z kolegów sie dowiedzialem, ze jedna z nich pytala sie co u mnie i czemu mnie nie ma na klasowym spotkaniu. Czaicie zrobilem takie wrażenie, ze minelo pol roku i ktos sie o mnie pyta. Ale to byla sporadyczna sytuacja raz tez flirtowalem z kolezanka na trzezwo, ale to raz i potem tego nie robilem. Nie bylo to jakies zle, ale nieco meczace dla mnie. Bo brakowalo mi smialosci i pewnosci.
  Przypomniala mi tez sie sytuacja z urodzin bylem troche po kilku glebszych ona pewnie tez, gdzie byla pewna dziewczyna sama siedziala widzialem, ze pali zielone, ale stwierdzilem co mi tam zazartuje cos o tym i zagadam. Ona mi odpowiedziala, ze sie dzieli ziolem. A ja jej odpowiedzialem, ze nie pale. I jakie bylo jej zdziwienie od razu podala mi reke i sie przedstawila. Cos zaczelismy rozmawiac typowo logicznie. Ja jak kretyn z nia rozmiawialem, mowielm ze bedzie miala fajnego kumpla do rozmowy bo zaraz wpadnie buhahahah xDDDD Czaicie ja siedze obok niej zamiast ja byc jej tym kumplem to jej wciskam takie dziadostwo bezcelowe, które bardziej mnie skresla xD Rozmawialismy troche o tancu itp. Kilka razy sie mnie czegos zapytala i powinienem byl wtedy wprowadzac flirt. Ogolnie tcohe do niej sie usmiechalem, spogladalem itp. nie caly czas, ale to robilem. Odwzajemniala to, ale potem to odpuscilem bo caly czas wychodzila na dwór by zajarac. xD Bylem zbyt logiczny chyba moglem cos sprobowac poflirtowac.
  Aktualnie mam tez kolezanke z która mieszkam pół roku i mysle, czy by do niej czasem nie poflirtowac. Probowalem jakos to robic delikatnie na poczatku, ale jak dowiedzialem sie z rozmowy, ze ma chłopaka to przestalem i rozmawiam z nia typowo. No czesto zartuje, ale nie flirtuje. I mam pytanie czy moge w takim wypadku z nia probowac flirtowac, gdy ona ma chlopaka? Oczywiscie jego nie widuje i raczej nigdy nie spotkam bo chlopak z drugiego konca Polski. Mam troche taka blokade, ze ma chlopaka to nie moge flirtowac Nie wiem moze jakies super delikatne flirty? Chcialbym tego sie nauczyc by miec latwiej z dziewczynami.
  Kurde teraz jestem o niebo bogatszy o wiedze jak zachowywac sie z dziewczynami, gdy z tamta dziewczyna pisalem to nie wiedzialem jak to robic do konca. Mialem kilka swoich przekonan, które byly mylne, ale tez i takie, które byly trafne. Mysle czy by moze do niej kiedys zagadac(tylko w realu, pisac nie ma pewnei sensu), ale na to chce sie przygotowac i potrzeba mi praktyki bo jesli zrobie to teraz to wiem, ze nogi moga mi sie ugnac tymbardziej, ze spodziewam sie od niej zmieszanego podejscia do mnie. Musze zaczac to robic z kolezankami lub w klubie, mam tez kolege co jest w tym dobry. Teraz tez dostrzeglem, ze ile mialem mozliwosci by flirtowac z dziewczynami... Kurde z jedna przetanczylem cala noc mozna powiedziec bylismy dosc blisko, a jaj jej nawet slowa nie powiedzialem, na koniec mi podziekowala i powiedziala, ze bylo warto a ja nic xD Albo inne zagadywaly,ze gdzies ty sie tak nauczyl tanczyc? A ja logicznie im odpowiadalem, ze tam i tu... Co za dzban ze mnie... Tez bierze sie to z tego, ze flirt jak juz dam rade zastosowac to na pozniejszym etapie znajomosci, ale to tez nie zawsze. Wiec poznanie kogos moze byc nieco ciezkie dla mnie.
  Ogolnie mowiac mam zamiar zrobic liste wad, zalet oraz moich celów. Chce sobie je wypisac i popatrzec na to czy jestem taki fatalny i zly? Pewnie gdy to zrobie to zobacze, ze mam tyle fajnych cech.
  Brakuje mi tej pewnosci i pierwszego zagadania np. w galerii, ale wyciagne kumpla spytam sie czy chce mi pomoc. Pewnie sie zgodzi. Kurde wiem co moze na mnie podzialac. Cos takiego jak zabawa z kumplem na wyzwania. Zawsze, gdy gram np. w butelke jestem w stanie zrobic praktycznie wszystko. Czuje wtedy, ze to jest zadanie i trzeba je spelnic mimo wszystko, a jesli kumpel mi da zadanie takiego typu zebym zagadal do dziewczyn to wiem, ze to musze zrobic. A zadanie i tak bedzie zaliczone, jesli nawet zostane odrzucony. Po prostu mój mózg zareaguje nieco inaczej. Nie zwróci uwagi na te dziewczyny, tylko skupi sie na wykonaniu zadania. To moze byc rozwiazanie.
  I ogólnie czy warto kiedyś próbować do tej dziewczyny zagadać, oczywiście jak bedzie okazja i ja będę wolny?



Ogólnie to widzę ze tak naprawdę niczego Ci nie brakuje. Z pierwszą dziewczyną nie było już co flirtować a po prostu iść dalej w stronę eskalacji fizycznej i rozwijać watek w kierunku sexualno towarzyskim. do momentu aż się pokajałeś... nie okazuje się słabości w takich chwilach mogłeś raczej  napisać coś w stylu  Zasypały mnie wiadomości od Ciebie, daj mi tydzień na przeczytanie i odpisze i jakaś wesoła albo naśmiewając omotkę.(jeśli jest z tych flirciar, lub coś romantycznego) To co napisałeś było w miarę ok ale nie na czas po pierwszej randce.... Dla wielu dziewczyn w latach szklono studenckich jedna udana randka z facetem to nic takiego... jedna randka i ja już mam ciągnąć wózek jakiejś znajomości. Zwróć uwagę że widzieliście się nie tylko raz ale nie poszło to dalej

W drugiej sytuacji też już spokojnie mogłeś się umawiać na spotkanie

W trzeciej ... Ah ta słabość do kobiet palących zioło smile  w takich momentach sytuacja lubi stosować wszelkie prawdopodobne i nieprawdopodobne scenariusze

Z Koleżanką co ma chłopaka możesz poflirtować ... sam flirt to nic złego ty musisz sobie odpowiedzieć czy to czy jak kobieta jest w zwiazku czy nie to dla Ciebie przeszkoda natury etycznej

Z niektórymi pomysłami to sobie odpuść i trochę spoważniej... Pisałeś że jesteś przystojny jesteś podobasz się dziewczynom wiec podchodzenie sobie odpuść ... Po prostu popatrz w oczy uśmiechnij się podejdź przedstaw się i tyle.. powedz ze spodobała Ci się i chciałbyś ją po prostu poznać.....

Powodzenia Młody dasz radę

Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi.

11 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-21 23:38:57)

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Flirtowanie jest OK tylko wtedy, kiedy przychodzi naturalnie, a nie kiedy jest wystudiowaną "sztuką", i nie chodzi w tym o posługiwanie się jakimiś sztampowymi tekstami, które mają zainteresować kobietę/faceta.
Jeśli nie potrafisz, nie rób tego na siłę. Zaakceptuj, że nie potrafisz i po prostu prowadź normalne rozmowy. Nie możesz wciąż pokazywać, że uważasz, że "czegoś ci brakuje". Przenieś uwagę na inne rzeczy, które mogą kogoś w Tobie zainteresować i rozwijaj je. Kiedy poczujesz się pewniej z samym sobą, problem powinien zniknąć, bo przyciągniesz właściwe dziewczyny.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

12

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

sweter100
Po pierwsze, po co siebie opisujesz, co lubisz, co robisz, skoro chodzi tylko o pytanie o flirt? Co ma piernik do wiatraka?
Twoje zainteresowania i wygląd nie mają wiele do twojej osobowości, bo tę albo się ma albo się jej nie ma, bez względu na wygląd czy hobbies. Możesz tylko być mniej lub bardziej z siebie zadowolony.

A co do samego flirtu. Flirt nie jest rzeczą techniczną, której można się łatwo nauczyć lub w ogóle nauczyć. To jest coś (taka poezja) pomiędzy dwojgiem osób, które w jakimś stopniu podobają się sobie. Może być flirt koleżeński, ale też raczej zaistnieje dopiero wtedy, gdy ludzie pałają do siebie choćby sympatią - to tak na boku piszę, aby nie pomyśleć, że flirt musi być od razu wstępem do wielkich miłości, albo wyjdzie z każdym, kto się akurat nawinie.
Jest szansa, ze gdy spotkasz kobitę, z którą będziesz bezproblemowo kontaktował, to ci wyjdzie flirt. Don`t worry.

13

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Ciekawa sytuacja mi się przytrafiła. Właśnie przypadkowo spotkałem brzydko mówiąc (dziewczynę od marihuany). I powiedziałem jej cześć dobrze jej się przyglądałem zanim to zrobiłem. Ona także mi się przyglądała i też odpowiedziała cześć z uśmiechem coś dodalem, że nie poznałem. Jak odchodziła to była odwrócona w moim kierunku i tak to robiła jakby chciała się zatrzymać na chwilę i pogadać. No, ale odeszla i też dodala, że nie poznala. Kolega powiedział mi zebym napisał do niej czy ma jakieś plany na wieczór. No to napisałem. No akurat miała. Na to ja okey. I napisała mi, że następnym razem. I zapytała się mnie co tutaj robie w tym mieście. Ja jej coś w stylu, że czasami bywam w tym wielkim mieście.  Odpisała, że nie wiedziała. Ja jej o widzisz mozna się gdzieś ustawić kiedyś. O na krótko odpisała, że można. Kolega chciał bym ją ustawił gdzieś razem by się zapoznać tak w gronie znajomych w następny weekend. W sumie dziewczyna jest fajna. I tak się zastanawiam czy by coś do niej moze zagadać, ale wolałbym nie spotykac się w gronie znajomych, jeśli chciałbym coś od niej więcej bo często mnie to blokuje i bardzo nie lubię mówić o sobie czy jakoś poruszać tematów trudnych albo niezręcznych. Bardziej tak po koleżeńsku zartujac się zachowuje, a gdy się tak zachowuje to wiadomo dziewczyny postrzegają mnie bardziej jako kolegę. Głupio mi jest jakoś zarywac do dziewczyny, gdy jestem w gronie znajomych. Chyba, że to impreza to co innego. I tak trochę się zastanawiam co by tu zrobic. Czy próbować czy nie hmmm, a jeśli tak to co by tu napisać?

14

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Dobry flirt zawsze ulatwia sprawe, ale moim zdaniem da sie bez niego zyc.

15

Odp: Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

1. Flirt to umiejętność, jak każda inna. Jeśli ktoś mówi, że nie da się jej nauczyć, to

a) nigdy nie próbował
b) wierzy w bajki o tym, że rodzimy się z pewnym zestawem talentów, a to tylko połowiczna prawda

2. Jak czytam Twoje posty, to mam wrażenie, że ogarnięty z Ciebie facet, starasz się, dbasz o siebie i wszystko wydaje się w porządku, ale... Chcesz za mocno. Na każdym kroku zastanawiasz się, co by tu zrobić, żeby tym dziewczynom zaimponować, a to już jest pierwszy błąd, bo stawiasz siebie niżej i masz głębokie przekonanie, że musisz stale zabawiać płeć piękną, by zwróciła na Ciebie uwagę

Proponuję poznawać po prostu więcej dziewczyn, z czasem zobaczysz, że czujesz się przy nich co raz bardziej swobodnie. Zamiast skupiać się na flircie, skup się na tym, żebyś dobrze się bawił, gdy prowadzisz konwersację z kimkolwiek. Jeśli Ty się będziesz dobrze bawił, bardzo prawdopodobne, że druga osoba też będzie czuła się wyluzowana i będzie miała dobry nastrój wink

Pomagam w sprawach sercowych

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy brak umiejętności flirtowania to problem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018