Boje się że znowu tak będzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Boje się że znowu tak będzie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Boje się że znowu tak będzie

Z moim TŻ jestem nieco ponad rok, a przyjaźnimy już od pięciu. Znamy się jak Łyse konie, ale niestety teraz rozpoczął studia zaoczne, dodatkowo praca, zajmuje się swoimi dziadkami (babcia po udarze dziadek kilka zawalow za sobą ma) przez co możemy się spotykać średnio dwa razy w tygodniu, czasami częściej, czasami rzadziej. Niedługo mamy ze sobą zamieszkać, planujemy to od wakacji i już nawet oglądaliśmy razem jedną kawalerkę.
W wakacje nie mogłam się doczekać, ale im bliżej do wspólnego mieszkanka tym bardziej sie boję. Pochodzę z patologicznej rodziny, gdzie bicie i awantury były czymś całkowicie normalnym. Dodatkowo mój ojczym oprócz znęcania fizycznego stosował znęcanie psychiczne, glodzenie, jeden wielki strach.
Mój TŻ wie, ile się przez tego człowieka nacierpiałam, ile razy budziłam się przez koszmary i pp ilu psychologach musiałam biegać. Dużo razy z nim rozmawiałam, że boję się, że w jakiś sposób po wspólnym zamieszaniu razem znowu będzie to samo. Ojczym na początku był idealny, a potem wyszło z niego monstrum.

Wiem, że mojego chłopaka to boli. Posiwecilby dla mnie wszystko. Otworzył się na uczucia, chociaż wcześniej był sztywny, a teraz sam domaga się ode mnie okazywania emocji. Nigdy na mnie nie krzyczał, raz tylko zdarzyło mu się mówić głośniej niż zazwyczaj (na pograniczu mówienia a krzyku) i widząc mój atak paniki (bezruch, nie mogłam wymowic słowa, łzy w oczach) obiecał, że więcej tego nie zrobi.
I wiecie co? Tyle razy się klocilismy, nawet o jakieś pierdoły z mojej winy, a on ani razu nie podniósł glosu. On nawet stara się mi nie pokazywać, że jest na mnie zły, żebym się go nie bała.

Wiem, że ranie go moimi obawami dlatego nie chce go nimi zadreczac, szczególnie że widzę, jak się cieszy na myśl o wspólnym mieszkaniu.
To bardzo spokojny chłopak o dobrym sercu, bardzo dobrze traktuje swoją matkę, moją (chociaż za nią nie przepada przez moje dzieciństwo ale to inna historia) i nigdy, ale to NIGDY nie dał mi podstaw żebym się go Bała.

Czasami miałam przy nim momenty, w których sądziłam, że zasługuje na opierdziel (krzyk, bicie) tylko dlatego że miałam odmienne zdanie niż on (film, wypad na miasto). Tyle, że to była kiedyś norma, że za odmienne zdanie w domu było piekło. Mój chłopak był załamany bo myślał, że zrobił coś źle, siedział i mnie przytulal godzinę mówiąc że nigdy by mnie nie skrzywdził. Tyle, że ja to wiem. I wcale nie bałam że JEGO tylko tego, że to JA zasługuje na krzywdę bo to JA zrobiłam coś źle. Ale zawsze wiedziałam że on mnie nie uderzy.

Boję się, i często przylapuje siebie na myśleniu negatywnie przyszłości. Przyszłości, która bardziej przypomina przeszłość. A to że chłopak będąc zły będzie mnie ignorował, wyrzuci z domu, karze spać na podłodze, będzie miał totalnie wylane na to co się ze mną dzieje itd itp.

NIE mam podstaw żeby się bać, że ten człowiek mnie skrzywdzi w jakikolwiek sposób dlatego dziwię się sama przed sobą że wyobrażam sobie takie rzeczy.

Czy któraś z was miała kiedyś podobnie? Moja intuicja mówi mi, że to ten jedyny, dobry, kochany, łagodny i każe mi przy nim zostać. Ale jednak stres pozostaje. Da się to jakoś wyleczyć? Nie wiem co mam robić sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Idź do dobrego terapeuty. Piszesz, że chodziłaś do psychologów, ale trafiłaś najwyraźniej na takich, którzy nie są w stanie Ci pomóc.
Uwierz w siebie - już piekło przeżyłaś. Dasz sobie radę ze wszystkim.
A chłopak - może pora w końcu mu zaufać? Opiekuje się chorymi dziadkami, ma kochającą mamę, pracuje, studiuje i stara się.

3

Odp: Boje się że znowu tak będzie

A ja chłopakowi współczuję. Brak możności wyrażania siebie, hamowania swoich emocji z uwagi na traumy partnerki musi być uciążliwe. Tutaj może nawet słuszne są Twoje obawy, bo nie wiesz, jak on zareaguje, gdy już poczuje się na tyle pewnie i bezpiecznie, żeby być sobą.
Z drugiej strony, on też musi mieć jakiś problem, skoro wybrał sobie dziewczynę, przy której musi uważać na to, co mówi, jak się zachowuje, jak reaguje, stałe uważać, żeby nie wzbudzać w niej pewnych emocji. Łatwiej byłoby z normalną dziewczyną, bez trudnej przeszłości, więc po co iść w ciągle pilnowanie się i manie na baczności zamiast wybrać spontaniczność i pełną akceptację siebie przez drugą osobę.

4

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Musisz z psychoterapeutom przepracować traume która w tobie siedzi. Nie wiem jak on sobie da rade bedac z toba bo jesteś silnie zniszczona wewnętrznie. Ojczym chciał cię zniszczyć takim postepowaniem i to mu się udało.

Życzę szczęscia w życiu. Mam nadzieje że przy chłopaku jakoś ta trauma w tobie zniknie.
Ale bez pomocy specjalisty nie obejdzie sie.
Skoro przeszłaś taki horror to musi w końcu twoje życie wyjść na prostą.
Zasługujesz na to.
Powodzenia.

Odp: Boje się że znowu tak będzie

MagdaLena
Dużo razy z nim na ten temat rozmawiałam, mówiłam wprost że powinien znaleźć kogoś normalnego, ale on mówi że chce tylko mnie, że będzie o mnie dbał bo mnie kocha i z nikim innym nie będzie taki szczęśliwy. Że i tak nie umie się na mnie długo gniewać i on z reguły jest oazą spokoju więc dla niego bycie opanowanym w najgorszej sytuacji to nie problem.

Wiele razy sugerowałam rozstanie dla jego dobra, ale on nawet nie chce o tym słyszeć. To chyba taki typ człowieka który potrzebuje skrzywdzonej duszyczki którą się zaopiekuje...

A jeden jedyny psycholog który jakoś mi pomagał kosztuje 140 za godzinę sesji, było mnie stać tylko na dwie, od kilku miesięcy mnie nie stać i moje lęki znacznie się pogorszyły

6

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Wystarczy że nie będziesz podejmować decyzji o wspólnym zamieszkaniu.

Odp: Boje się że znowu tak będzie
MrSpock-m napisał/a:

Wystarczy że nie będziesz podejmować decyzji o wspólnym zamieszkaniu.

Przecież to nie rozwiąże problemu autorki. Całe życie ma się bronić przed zamieszkaniem z partnerem?


Wydaje mi się, że warto się przełamać i spróbować. Chłopak zdaje sobie sprawę z sytuacji i wygląda na to, że ma w sobie wystarczająco cierpliwości i zrozumienia. W razie jakichś większych problemów zawsze można się wycofać.

8 Ostatnio edytowany przez MrSpock-m (2019-02-02 17:01:45)

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Uważam, że to jest dobry pomysł, bo nawet ludzie którzy nie mają problemów z nerwami tworzą relacje typu "lat". Zamieszkanie razem to natychmiastowe okazane swojej prawdziwej neurotycznej natury, więc szybko będzie zerwanie. A tego się nie da wyleczyć. To co jest teraz możecie utrzymywać bardzo długo i będzie wszystko w porządku. Jak się wymaga od siebie rzeczy niemożliwych to stracisz wszystko.

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Całe życie więc mam żyć z chłopakiem razem ale osobno, bez tworzenia rodziny? Trochę to bez sensu, szczególnie że oboje pragniemy mieć za kilka lat dzieci i jakoś nie szczególnie wyobrażam sobie wychowywać dziecko, kiedy tatuś mieszka gdzieś indziej żeby nie wystraszyć w razie co mamusi...

10

Odp: Boje się że znowu tak będzie

A po co masz mieć dzieci?

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Uważam że pytanie bez sensu... Marzenie, pragnienie, naturalna kolej rzeczy?
Może jeszcze spytaj czemu lubię pizze... Oba pytania tak samo bezsensowne

12

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Nie przesadzajmy. Psychika się regeneruje, kiedy ma do tego odpowiednie warunki. Autorka na pewno sobie poradzi, tym bardziej, jeśli skorzysta z terapii.
Neurotycznej natury nie da się zmienić, bo neurotyzm nie jest chorobą - to prawda. Jednak ważna jest świadomość neurotyka jego własnych cech, wad, skłonności do pewnych zachowań, by mógł nad nimi pracować.

13 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-02 19:05:40)

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Jeżeli masz obawy związane ze wspólnym zamieszkaniem, to może jeszcze poczekajcie? Prawdą jest to, co ktoś tutaj napisał, że przy mieszkaniu razem wszystkie trudne cechy i skojarzenia wypłyną od razu i mogą was na tyle przytłoczyć, że doprowadzi to do końca. W takiej sytuacji "nie ma gdzie uciekać". Nie musi tak być. Ale skoro coś cię na razie ostrzega przed taką decyzją, może warto się powstrzymać i zobaczyć, co to jest.
Wygląda na to, że trafiłaś na fajnego chłopaka. Nie warto ryzykować tego związku tylko po to, żeby już teraz, natychmiast z sobą mieszkać.

Poza tematem wspólnego mieszkania: jeśli masz silne lęki, gorsze niż wcześniej i to w dużym stopniu zaburza twoje codzienne funkcjonowanie, to może zamiast psychologa warto by było wybrać się do psychiatry i przez jakiś czas wspomóc się lekami. Poszukaj, kto jest dostępny w twoim mieście na NFZ, poczytaj opinie, zarejestruj się.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

14

Odp: Boje się że znowu tak będzie
MagdaLena1111 napisał/a:

Z drugiej strony, on też musi mieć jakiś problem, skoro wybrał sobie dziewczynę, przy której musi uważać na to, co mówi, jak się zachowuje, jak reaguje, stałe uważać, żeby nie wzbudzać w niej pewnych emocji. Łatwiej byłoby z normalną dziewczyną, bez trudnej przeszłości, więc po co iść w ciągle pilnowanie się i manie na baczności zamiast wybrać spontaniczność i pełną akceptację siebie przez drugą osobę.

A dlaczego "musi mieć jakiś problem", skoro tak wybrał?
Może po prostu nie jest wyrachowany i nie myśli tylko kategoriami swoich zysków, strat i ewentualnych trudności do przejścia? Wiesz, tak jest, kiedy się kogoś kocha. Fajny stan. Polecam.
Widzi w kobiecie człowieka, który ma prawo mieć problemy, obciążenia, traumy i nie zawsze reagować w sposób, który dla niego byłby najłatwiejszy.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

15 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-02 20:40:33)

Odp: Boje się że znowu tak będzie
Zagubionalandrynka napisał/a:

Wiele razy sugerowałam rozstanie dla jego dobra, ale on nawet nie chce o tym słyszeć. To chyba taki typ człowieka który potrzebuje skrzywdzonej duszyczki którą się zaopiekuje...

Jego i Twój wybór jak żyjecie. O to właśnie mi chodziło, gdy pisałam o jego problemie. On potrzebuje kogoś do zaopiekowania. Zalęknionego dziecko zamiast partnerki.

Odp: Boje się że znowu tak będzie
MagdaLena1111 napisał/a:
Zagubionalandrynka napisał/a:

Wiele razy sugerowałam rozstanie dla jego dobra, ale on nawet nie chce o tym słyszeć. To chyba taki typ człowieka który potrzebuje skrzywdzonej duszyczki którą się zaopiekuje...

Jego i Twój wybór jak żyjecie. O to właśnie mi chodziło, gdy pisałam o jego problemie. On potrzebuje kogoś do zaopiekowania. Zalęknionego dziecko zamiast partnerki.

Nie widzę tu za bardzo problemu. Ja mam kogoś przy kim czuje się bezpieczna i kochana a on kogoś kim może się zaopiekować tak jak lubi.

17 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-02 21:03:09)

Odp: Boje się że znowu tak będzie
Zagubionalandrynka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Zagubionalandrynka napisał/a:

Wiele razy sugerowałam rozstanie dla jego dobra, ale on nawet nie chce o tym słyszeć. To chyba taki typ człowieka który potrzebuje skrzywdzonej duszyczki którą się zaopiekuje...

Jego i Twój wybór jak żyjecie. O to właśnie mi chodziło, gdy pisałam o jego problemie. On potrzebuje kogoś do zaopiekowania. Zalęknionego dziecko zamiast partnerki.

Nie widzę tu za bardzo problemu. Ja mam kogoś przy kim czuje się bezpieczna i kochana a on kogoś kim może się zaopiekować tak jak lubi.

Dlatego pasujecie do siebie. Ty potrzebujesz opiekuna, on dziecka do zaopiekowania. I ok. Przynajmniej do czasu.

18

Odp: Boje się że znowu tak będzie
Zagubionalandrynka napisał/a:

Uważam że pytanie bez sensu... Marzenie, pragnienie, naturalna kolej rzeczy?
Może jeszcze spytaj czemu lubię pizze... Oba pytania tak samo bezsensowne

Pytanie nie jest bezsensowne. Dla mnie bezsensowne jest mieć dzieci, jakby nie było innych zainteresowań.

19

Odp: Boje się że znowu tak będzie
MrSpock-m napisał/a:
Zagubionalandrynka napisał/a:

Uważam że pytanie bez sensu... Marzenie, pragnienie, naturalna kolej rzeczy?
Może jeszcze spytaj czemu lubię pizze... Oba pytania tak samo bezsensowne

Pytanie nie jest bezsensowne. Dla mnie bezsensowne jest mieć dzieci, jakby nie było innych zainteresowań.

Większość uznaje to za jakąś naturalną kolej rzeczy i naturalną potrzebę. Oczywistość. W tym znaczeniu pytanie jest bezsensowne, że mało kto będzie w stanie odpowiedzieć na pytanie o powody czegoś, co tak głęboko tkwi, że nawet nie poddaje się analizie.

Ja Ciebie rozumiem, też nigdy nie miałam potrzeby, by mieć dzieci, choć akceptuję cudze. Ale myślę, że nie powinno się zadawać pytań o osobiste, jak by nie było, sprawy, w taki bezceremonialny sposób. To tak, jakby Ciebie ktoś zmuszał do tłumaczenia się, dlaczego tych dzieci nie chcesz...

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

20 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-02-03 20:09:22)

Odp: Boje się że znowu tak będzie
niepodobna napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Z drugiej strony, on też musi mieć jakiś problem, skoro wybrał sobie dziewczynę, przy której musi uważać na to, co mówi, jak się zachowuje, jak reaguje, stałe uważać, żeby nie wzbudzać w niej pewnych emocji. Łatwiej byłoby z normalną dziewczyną, bez trudnej przeszłości, więc po co iść w ciągle pilnowanie się i manie na baczności zamiast wybrać spontaniczność i pełną akceptację siebie przez drugą osobę.

A dlaczego "musi mieć jakiś problem", skoro tak wybrał?
Może po prostu nie jest wyrachowany i nie myśli tylko kategoriami swoich zysków, strat i ewentualnych trudności do przejścia? Wiesz, tak jest, kiedy się kogoś kocha. Fajny stan. Polecam.
Widzi w kobiecie człowieka, który ma prawo mieć problemy, obciążenia, traumy i nie zawsze reagować w sposób, który dla niego byłby najłatwiejszy.

I za to beknie, ale nawet nie ma pomysłu jak bardzo. Polecam się, spec od spotykania się z kobietami z problemami. Niestabilne osoby ZAWSZE coś niestety wytną, jakiś numer...

Autorko radzę Ci korzystać z psychoterapii od zaraz, bo to wcale nie jest tak, że mając takie problemy jak masz możecie tak żyć i będzie super. Nie, nie będzie, a jesteście ze sobą krótko. Dojdzie do sytuacji, że chłopak jednak okaże odrobinę agresji, a jak Ty wtedy na to zareagujesz? Nie będę przytaczać przykładów z własnego życia, ale to się ZAWSZE kończy mega źle...

Ja osobiście nigdy więcej takich lasek.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

21

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Obawiam się, że ten chłopak jest w tym momencie jak bomba z opóźnionym zapłonem.
Nie dlatego, że jakieś monstrum z niego wyjdzie, albo okaże się psychopatą, ale dlatego, że on teraz najnormalniej w świecie nie może pokazywać wszystkich swoich uczuć. Może Ci pokazywać tylko te dobre, a to tak nie działa. Złe uczucia są tak samo częścią nas jak te dobre. To Ty powinnaś pracować nad swoimi lękami, a nie on.
On jak już wybuchnie i ta cała złość, którą w sobie chomikuje, z niego wyleci, to zwiejesz na księżyc. A jestem przekonana, że skoro nie może Ci powiedzieć, że się mylisz, a na podniesiony głos reagujesz atakiem paniki, to on każdą złość chowa w sobie. Problem polega na tym, że tak się żyć nie da. Wspólnego mieszkania bez kłótni będziecie mieć z tydzień albo dwa. Potem Wam się sielanka skończy, bo wejdzie w to codzienność. A codzienność to kłótnie o to, kto umyje naczynia, kto odkurzy, kto zrobi zakupy. I nie, zrobienie podziału obowiązków nie zawsze działa, sprawdziłam wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Boje się że znowu tak będzie
Burzowy napisał/a:
niepodobna napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Z drugiej strony, on też musi mieć jakiś problem, skoro wybrał sobie dziewczynę, przy której musi uważać na to, co mówi, jak się zachowuje, jak reaguje, stałe uważać, żeby nie wzbudzać w niej pewnych emocji. Łatwiej byłoby z normalną dziewczyną, bez trudnej przeszłości, więc po co iść w ciągle pilnowanie się i manie na baczności zamiast wybrać spontaniczność i pełną akceptację siebie przez drugą osobę.

A dlaczego "musi mieć jakiś problem", skoro tak wybrał?
Może po prostu nie jest wyrachowany i nie myśli tylko kategoriami swoich zysków, strat i ewentualnych trudności do przejścia? Wiesz, tak jest, kiedy się kogoś kocha. Fajny stan. Polecam.
Widzi w kobiecie człowieka, który ma prawo mieć problemy, obciążenia, traumy i nie zawsze reagować w sposób, który dla niego byłby najłatwiejszy.

I za to beknie, ale nawet nie ma pomysłu jak bardzo. Polecam się, spec od spotykania się z kobietami z problemami. Niestabilne osoby ZAWSZE coś niestety wytną, jakiś numer...

Autorko radzę Ci korzystać z psychoterapii od zaraz, bo to wcale nie jest tak, że mając takie problemy jak masz możecie tak żyć i będzie super. Nie, nie będzie, a jesteście ze sobą krótko. Dojdzie do sytuacji, że chłopak jednak okaże odrobinę agresji, a jak Ty wtedy na to zareagujesz? Nie będę przytaczać przykładów z własnego życia, ale to się ZAWSZE kończy mega źle...

Ja osobiście nigdy więcej takich lasek.

Ja nie neguję tego, że problemy autorki mogą doprowadzić do problemów w związku, a tym samym chłopak może za niedługo mieć problem.
Ja nie rozumiem, dlaczego bycie z osobą z pewnymi obciążeniami, jakie ma autorka, miałoby być dowodem, że on ma problem już teraz - z sobą (wybrał tak, bo coś z nim nie w porządku, czyli sugerowanie, że może nie mógł wybrać kogoś innego - fajne podbudowanie samooceny osoby, która już i tak niesie wielki ciężar). Bez przesady. Nie wszyscy dokonując wyboru partnera kierują się tylko tym, czy będzie wygodnie. To nie jest kalkulacja. No chyba, ze dla Ciebie jest.

Psychoterapia na pewno jest w tym przypadku nie od rzeczy, ale trzeba trafić na dobrego specjalistę, a nie do kogokolwiek.
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale ona coś wspomniała o tym, że teraz nie ma kasy, żeby chodzić do psychologa prywatnie. Niestety, nie wszystkich na to stać.

Sama napisałam, że z silnymi atakami lęków może warto by było wybrać się do psychiatry i wspomóc lekami. Rozmowy z psychologiem mogą tego nie załatwić.

No i warto poczekać z zamieszkaniem razem, jeśli to budzi obawy, bo w takim przypadku będzie więcej zapalników, po prostu. 

Autorka na pewno potrzebuje wsparcia innych osób, ale też nie traktowałabym terapii jako zbawienia. To tylko część procesu wychodzenia z traum, którego podstawą jest własne działanie i oparcie w ludziach autentycznie bliskich. Nie zawsze zresztą część niezbędna. Ale za dużo by gadać na ten temat.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

23

Odp: Boje się że znowu tak będzie

A ja myślę, że autorka zwyczajnie próbuje się wyślizgać z pomysłu wspólnego zamieszkania (powód niech każdy wpisze sobie dowolny)
ratując się wyolbrzymianiem niemiłych wspomnień, bo żadnych bardziej przekonujących argumentów nie ma akurat pod ręką.
Zanim posypią się gromy na mój łysy łeb - takie jest moje zdanie na ten temat, wy możecie mieć sobie inne, nie musimy się zgadzać.
Traumy, nerwice, zaburzenia... to wszystko są wygodne wymówki do robienia w związku co nam się podoba, nie licząc się z partnerem,
bo to on powinien rozumieć, powinien wybaczyć, powinien głaskać po główce za każdym razem jak nam zacznie odbijać palma,
której powodem najczęściej nie są żadne przykre doświadczenia z przeszłości, tylko zwyczajnie brak szacunku dla drugiego człowieka,
brak zaangażowania w relację z drugim człowiekiem, brak jakichkolwiek uczuć wyższych do drugiego człowieka. Ot jest bo jest.
Jesteśmy sobie niby razem jedynie z braku laku, spędzamy wspólnie czas, oglądamy seriale, uprawiamy seks jak nam się zachce...
a czas płynie, mijają kolejne tygodnie, miesiące, lata, aż w końcu trzeba by podjąć jakieś wiążące decyzje i wtedy nagle się okazuje,
że a właściwie to ja nie wiem czy chcę... no bo to chemii żadnej w tym nie ma... a bo dobrze jest jak jest to po co cokolwiek zmieniać...
tak w zasadzie to ja chyba muszę to wszystko sobie przemyśleć i poukładać... bo może jakąś traumę mam z dzieciństwa, kto wie...
Ja wiem. Tak to się właśnie kończy jak facet da sobie wleźć na głowę, bo boi się własnego cienia w związku, którego nawet nie ma.
Podtrzymujesz jakąś fikcję, żeby chłopaka zatrzymać przy sobie, dopóki jest Ci z nim wygodnie, ale wspólne zamieszkanie
już za bardzo komplikuje pewne sprawy, więc im bliżej do przeprowadzki, tym bardziej zaczynasz panikować, bo tracisz grunt.
Przejmująca historia z okrutnym ojczymem w tle, to jest tylko zasłona dymna, która ma przykryć i tłumaczyć wszelkie twoje loty,
a prawda jaka jest, to tylko Ty jedna wiesz, ja mogę się jedynie domyślać, a że chodzę po tym świecie nie od dziś...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

24

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Anderstud, naprawdę myślisz, że projektowanie swoich rozczarowań na wszystkich wokół to dobry pomysł? Robisz to właściwie w każdym wątku. Przynajmniej ostatnio.
Rozumiem, że przekonanie, że wiesz wszystko o kobietach, o związkach (cudzych,  przedziwne), przeświadczenie, że wszystko działa tak samo jak to, co Ty miałeś okazję w życiu zobaczyć - daje Ci coś. Gdyby nie dawało, nie trzymałbyś się tego tak fanatycznie. Pewnie jest to poczucie bezpieczeństwa, złudne poczucie przewidywalności świata, już niczego nie trzeba sprawdzać, bo z góry wiadomo. Tylko, że w ten sposób fałszujesz rzeczywistość i zamykasz się w bunkrze. Wszystko interpretujesz w taki sposób, żeby potwierdzić swoje założenia. Niewygodne fakty są ignorowane, wygodne traktowane jak prawda objawiona. Trzeba i wyobraźni, i jakiejś złej woli, żeby do tego wątku dopisać taką historyjkę, opowiadaną z taką pewnością - i bardzo silnego zamknięcia w swoim sposobie myślenia. Nigdy nie dogadasz się z drugim człowiekiem, póki będziesz lepiej od niego wiedział, co myśli. Znam takich jak Ty, nie da się z nimi wytrzymać.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

25

Odp: Boje się że znowu tak będzie
niepodobna napisał/a:

Rozumiem, że przekonanie, że wiesz wszystko o kobietach, o związkach (cudzych,  przedziwne), przeświadczenie, że wszystko działa tak samo jak to, co Ty miałeś okazję w życiu zobaczyć - daje Ci coś.

A co Tobie daje kolejny ośmiolinijkowy słowotok nie na temat, w którym z uporem godnym lepszej sprawy
próbujesz dokonać pseudo analizy wpisów jakiegoś anonimowego kolesia na jakimś internetowym forum?
Po pierwsze nie wnosisz nic do tematu wątku, po drugie ja za stary jestem na połajanki od młodych dziewcząt,
którym nie podoba się to, że głośno mówię to co myślę (to jest forum, takie miejsce służące wymianie myśli między innymi)
a po trzecie co właściwie chciałaś przekazać, poza tym że odmawiasz mi prawa do własnych przemyśleń oraz interpretacji tego co tu czytam?
Jest tu gdzieś w regulaminie zapis mówiący o tym, że jedyny słuszny kierunek jaki tutaj obowiązuje, to jest twoje własne widzimisię?
Mam jeszcze dwie linijki do wykorzystania, ale już nie chcę robić śmietnika. Też Cię lubię  lol

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

26

Odp: Boje się że znowu tak będzie
anderstud napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Rozumiem, że przekonanie, że wiesz wszystko o kobietach, o związkach (cudzych,  przedziwne), przeświadczenie, że wszystko działa tak samo jak to, co Ty miałeś okazję w życiu zobaczyć - daje Ci coś.

A co Tobie daje kolejny ośmiolinijkowy słowotok nie na temat, w którym z uporem godnym lepszej sprawy
próbujesz dokonać pseudo analizy wpisów jakiegoś anonimowego kolesia na jakimś internetowym forum?
Po pierwsze nie wnosisz nic do tematu wątku, po drugie ja za stary jestem na połajanki od młodych dziewcząt,
którym nie podoba się to, że głośno mówię to co myślę (to jest forum, takie miejsce służące wymianie myśli między innymi)
a po trzecie co właściwie chciałaś przekazać, poza tym że odmawiasz mi prawa do własnych przemyśleń oraz interpretacji tego co tu czytam?
Jest tu gdzieś w regulaminie zapis mówiący o tym, że jedyny słuszny kierunek jaki tutaj obowiązuje, to jest twoje własne widzimisię?
Mam jeszcze dwie linijki do wykorzystania, ale już nie chcę robić śmietnika. Też Cię lubię  lol

Ani nie jestem młodą dziewczyną (wiek widać przy nicku, mam 40 lat), ani niczego Ci nie odmawiam.
Próbuję zwrócić uwagę, że to Twoje wpisy są pseudo analizą nie na temat.
A raczej na temat własnych doświadczeń, a nie osób, które piszą. Czy nie wolno pisać nie na temat? Wolno, ale Ty na siłę próbujesz zamknąć doświadczenia wszystkich innych ludzi we własnych. Konsekwencja, z jaką to robisz, sugeruje, że to Tobie jest to do czegoś potrzebne.
W wątku Vesny już mu opisałeś, jak z całą pewnością potoczy się jego życie. Może zostań jasnowidzem i bierz za to pieniądze.
Ja też swoje przeżyłam, serio.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

27

Odp: Boje się że znowu tak będzie

Coz. Jeśli traumy z dzieciństwa wplywaja znacząco na decyzje związane z doroslym zyciem, to jest to sygnal, ze nie sa przepracowane, i nie wrozy to dobrze, ani danej osobie, ani związkom tej osoby.


Na pewno w tym momencie lepiej nie podejmowac decyzji o wspólnym zamieszkaniu, ale to początek, - bo co dalej? Jeśli masz, autorko, az takie reakcje przeniesieniowe to bez terapii się nie obejdzie (sa tez na NFZ),chyba ze jest jak tu napisano, ze raczej szukasz wymówki, wtedy lepiej porozmawiać szczerze z chłopakiem. Slabo tu widać jakies uczucie do niego.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Boje się że znowu tak będzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018