Nieudany Sylwester - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Nieudany Sylwester

Drogie koleżanki

Mam problem niezbyt łatwy.

Wraz z moim chłopakiem  wybraliśmy się na Sylwestra do jego znajomych niestety o godzinie 22:15 ja zaczęłam odczuwać potworny ból w krzyżach. Odeszłam od stołu położyłam się na chwilę w pokoju obok, po ok 10 min przyszedł mój chłopak zapytać czy wszystko jest ok powiedziałam że ok za chwilę przyjdę, kiedy to mówiłam już cała się trzęsłam bo mnie trzepało od dreszczy i byłam dosłownie cała mokra.

Leżałam i płakałam z bólu bo mnie tak bolało, (boli do dziś nie wiem rwa kulszowa albo mnie zawiało, może coś innego pójdę do lekarza to będę wiedzieć). Po 30 min mój chłopak przyszedł ponownie do mnie ja powiedziałam że nie dam rady sie bawić, gdyż za bardzo mnie boli i nie mogę sie ruszyć, on stwierdził to idź spać. Nie mogłam zasnąć, leków też nie mogłam brać bo piłam wcześniej.

O 23:40 poddałam się stwierdziłam, że już nie wstanę i poddałam się. Przebrałam się w piżamę o 00:20 wypiłam Theraflu, będąc pewna że to grypa i padłam na ok godzinę, potem obudziłam się i już nie mogłam spać, bo jak spać kiedy wszyscy obok się bawią mnie tak bolało że dramat. Ok 3 mnie już bolało mniej to stwierdziłam, że ok o 5 mam pociąg to jakość się pozbieram i pójdę na pociąg, wrócę do domu pewnie na ok 14 (dzieliło na 500 km) i nie będę im zawracać głowy moim bólem niech sie bawią spokojnie. O 4 10 wychodziłam z domu i zaczął się dramat, że powinnam leżeć w pokoju i się nie ruszać, że nie można tak sobie iść bo jak już przyjechałam to trudno. Wróciłam się zostałam, ja od 8:30 już nie spałam. Siedziałam sama i patrzyłam w ściany. Pozostali wstali ok 12 - 13 z pretensjami że im zepsułam Sylwestra.

Mam okazję żeby się pobawić maksymalnie 2 razy w roku, w 2018 roku nie byłam na żadnej imprezie, nigdzie nawet nie wyszłam z koleżanką na kawę bo dziecko, praca, nauka i nigdy na nic nie ma czasu.
Bardzo cieszyłam się na ten wyjazd i dla mnie to podwójny ból że nie mogła skorzystać. Oczywiście mój chłopak uznał że musimy się rozstać bo ja jestem chora psychicznie żeby robić takie angielskie wyjście jak mnie coś boli.

Co powinnam zrobić leżeć po ciuchu i myśleć super że się bawicie ja sobie poleżę rano wy będziecie zdychać a ja będę siedzieć i słuchać jak było super. Kurcze rozumiem pewnie tak byłoby ok ale dla mnie to jak opowiadanie głodnemu jakie pyszne były bułki, stąd chciałam tego uniknąć.

Kto ma rację? Czy może prawda leży w innym miejscu?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez szary1994 (2019-01-02 11:33:11)

Odp: Nieudany Sylwester

Szokujący brak współczucia, dziewczyna chora w pokoju obok, chłopak bawi się ze znajomymi, potem twierdzi że musicie zerwać? Chyba tak, a jego zachowanie tu jest powodem. Mi sie związek nie udał, może sie nie znam. Ale takie moje zdanie jest.

3

Odp: Nieudany Sylwester

Nie mogę powiedzieć, że mi nie współczuł bo początkowo co ok 30 min sprawdzał czy jest ok, ale na co było patrzeć na mnie skuloną pod kołdrą i dwoma bluzami?
Potem już przychodził mniej, też miał prawo się bawić, w końcu to jego znajomi nie moi. Nie znamy się od wczoraj z tymi znajomymi lecz od kilku lat.

4

Odp: Nieudany Sylwester

Oczywiście, że powinnaś leżeć po cichu. Żadnych jęków, żeby nie zagłuszać muzyki wink W ogóle to już o 22:16 powinnaś się ewakuować do domu, wtedy może Twój "biedny miś" miałby jeszcze szansę znaleźć jakieś zastępstwo za Ciebie, żeby sobie nie zepsuć Sylwestra wink Zawaliłaś...

Nie wiem gdzie byłaś na tej zabawie Sylwestrowej, ale jeśli w jakiejś cywilizacji to przy tak mocnym ataku bólowym należało, albo jechać na opiekę całodobową (gdzie dostałabyś zastrzyk przeciwbólowy), albo nawet zadzwonić na pogotowie i tam chociażby Cię poinstruowali co robić w takiej sytuacji (zakładając, że nie kwapiliby się do przyjazdu).

5

Odp: Nieudany Sylwester

Nic nie tłumaczy zachowania Twojego partnera. Dzięki Bogu że przychodził do Ciebie raz na pół godziny! Ależ to on się poświęcił.
Nic nie zrobiłaś, nikomu nie zepsułaś zabawy bo to nie była Twoja wina. I przestań tak myśleć. To Twój partner zawalił na całej linii i powinien się wstydzić nie dość że za swoje zachowanie, to za zachowanie swoich znajomych, którzy potrafili Ci powiedzieć że przez swój - niewymyślony i prawdziwy ból zepsułaś im imprezę.
Skoro z Tobą zerwał, to przepraszam za mocne stwierdzenie ale "śmieci same się wyniosły", i to on będzie tego żałował, a Tobie to tylko i wyłącznie wyjdzie na dobre.

Głowa do góry!

Gdy czujesz się wypalony, pamiętaj, że feniks odradza się z popiołów.

6

Odp: Nieudany Sylwester

Dziękuję, za zaangażowanie w wątek smile

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to głupio wygląda kiedy ktoś siedzi przy stole nagle odchodzi. Dziś już wiem od koleżanki która zmaga się z bólami kręgosłupa że to tak łapie i człowiek drętwieje, jej pierwsze pytanie było powiedź proszę że nie prowadziłaś samochodu wtedy.

Wszyscy jesteśmy młodymi ludźmi, więc pewnie nagły ból to jeszcze dla nich nie ten etap. Nie prosiłam nikogo o pomoc w udaniu się na pogotowie.

Tego, że znajdzie sobie zastępstwo to raczej nie. Nigdy nie próbował. Według niego powinnam wszystkich przeprosić, za to angielskie wyjście, bo zepsułam im imprezę, wiem że Sylwester jest raz do roku i mi tez było przykro.  Według mojego chłopaka nigdy nie powinnam się więcej jego znajomym pokazać na oczy.

7 Ostatnio edytowany przez szary1994 (2019-01-02 12:30:40)

Odp: Nieudany Sylwester
Natka_ napisał/a:

Skoro z Tobą zerwał, to przepraszam za mocne stwierdzenie ale "śmieci same się wyniosły"

Dokladnie, On do tego mysli jeszcze ze Ty powinnas przeprosić? To nie jest normalne

8

Odp: Nieudany Sylwester
Miki1989 napisał/a:

Dziękuję, za zaangażowanie w wątek smile

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to głupio wygląda kiedy ktoś siedzi przy stole nagle odchodzi. Dziś już wiem od koleżanki która zmaga się z bólami kręgosłupa że to tak łapie i człowiek drętwieje, jej pierwsze pytanie było powiedź proszę że nie prowadziłaś samochodu wtedy.

Wszyscy jesteśmy młodymi ludźmi, więc pewnie nagły ból to jeszcze dla nich nie ten etap. Nie prosiłam nikogo o pomoc w udaniu się na pogotowie.

Tego, że znajdzie sobie zastępstwo to raczej nie. Nigdy nie próbował. Według niego powinnam wszystkich przeprosić, za to angielskie wyjście, bo zepsułam im imprezę, wiem że Sylwester jest raz do roku i mi tez było przykro.  Według mojego chłopaka nigdy nie powinnam się więcej jego znajomym pokazać na oczy.

Dla swojego dobra psychicznego faktycznie lepiej nie pokazuj im się już na oczy wink Temu swojemu chłopakowi też. Może kiedyś...jak dorosną...

9 Ostatnio edytowany przez szary1994 (2019-01-02 12:42:39)

Odp: Nieudany Sylwester

Dałbym link do tego tematu tamtym od hipergamii.Dobry komentarz Misinx "faktycznie lepiej nie pokazuj im się już na oczy"

10

Odp: Nieudany Sylwester

Jesteśmy dorośli. Kurcze, trudno w to uwierzyć, ale towarzystwo było w okolicach 30tki i ponad.

Taki mega pech, że mnie zabolało. Czasem odnoszę wrażenie, że przyznanie się do bólu jest wyrazem słabości kiedy po ludzku Cię boli.

To nie jest tak, że on jest typowym samcem alfa a ja daję się poniżać, owszem nie słyszę że mnie kocha ani innych miłych słów.
Chyba się już w tym pogubiłam, bo widzę to wszystko jakby było moim błędem bo powinnam jak opisła to Misinx leżeć po cichu. sad

11

Odp: Nieudany Sylwester

Kolezanko to byla ironia raczej! Oni sie zachowali jak jakas patologia, towarzystwo po 30 nie ma co

12

Odp: Nieudany Sylwester

Czyś Ty na głowę upadła???

Normalny partner i normalni ludzie w takiej sytuacji dzwonią po pogotowie, a nie kontynuują zabawę. Ten ból mógł mieć bardzo poważne podstawy, nawet takie jak wypadnięty dysk, zapalenie opon mózgowych, ostre zapalenie nadnerczy czy trzustki. Nikt NORMALNY nie zostawia osoby cierpiącej w pokoju obok. Ty chyba się zadajesz z jakimiś psychopatami...

13

Odp: Nieudany Sylwester
Miki1989 napisał/a:

Jesteśmy dorośli. Kurcze, trudno w to uwierzyć, ale towarzystwo było w okolicach 30tki i ponad.

Taki mega pech, że mnie zabolało. Czasem odnoszę wrażenie, że przyznanie się do bólu jest wyrazem słabości kiedy po ludzku Cię boli.

To nie jest tak, że on jest typowym samcem alfa a ja daję się poniżać, owszem nie słyszę że mnie kocha ani innych miłych słów.
Chyba się już w tym pogubiłam, bo widzę to wszystko jakby było moim błędem bo powinnam jak opisła to Misinx leżeć po cichu. sad

To nawet nie chodzi o wyraz słabości. Z bólem jest tak, że jak wiadomo nikt nie lubi jak boli, a niestety jest tak, że jak kogoś boli, to często też jest tak, że "boli" też w jakimś sensie całe otoczenie. Cierpią wtedy też bliscy, rodzina... Duże znaczenie ma empatia i umiejętność radzenia w trudnej sytuacji. Wyjście poza swój własny komfort. A z tym jak wiadomo bardzo różnie bywa. Nawet w rodzinie, a co dopiero w otoczeniu znajomych. Jest takie proste powiedzenie, że "Zdrowie jest najważniejsze", no tutaj niestety Sylwester był ważniejszy. Jeśli znajomi mają już po 30 lat to tym bardziej kiepsko to o nich świadczy. O Twoim facecie to nawet nie wspomnę... Możesz tą sytuację potraktować jak taki pewien sprawdzian poważnego związku. Wyszło jak wyszło. Gościu dał dupy. Lepiej wcześniej, niż później.

Odp: Nieudany Sylwester

To był tylko Sylwester... O co robić dramat. No stało się, każdy może się pochorować.

15

Odp: Nieudany Sylwester

Także rano zerwałaś się na pociąg i podróż 500 km z bolącymi plecami... Brawo... dobrze że Cię ktoś powstrzymał.....

Jesteś pewna że to nie wyglądało z boku po prostu źle? Co innego jak ktoś ucieka od ludzi pod kołdrę bez słowa, chowa się pod kołdrą po czym rano zbiera zabawki i idzie na pociąg a co innego jeśli powiesz sorry bolą mnie plecy muszę was opuścić, have fun a rano starczy powiedzieć ok już mi lepiej, trochę mnie jeszcze boli ale dam radę wrócić do domu...
Jakbym widziała kogoś kto w nocy ryczy z bólu a rano idzie na pociąg też bym się popukała w głowę.

16

Odp: Nieudany Sylwester

Poczułam się trochę lepiej i stwierdziłam, że co im będę przeszkadza, oni sobie posiedzą jeszcze z godzinkę może, położą się spać, będą spać do południa potem opowiadać jak było fajnie, po co ja im do tego jestem potrzebna?
Może to jest wyraz egoizmu, ale nie lubię słuchać opowiadań o super imprezie, ok ja nie biorę udziału w imprezie ponieważ wolę robić coś innego to mój wybór cieszę się, że znajomi się super bawili, ale nie w takiej sytuacji, tego też chciałam uniknąć.
Cały rok nie byłam nigdzie i co zrobiłabym to specjalnie?!

Oczywiście wiem, że to dla kogoś z mogło byś głupie, ale czy fajne było jak ja siedziałam sama i patrzyłam się w ścianę jak reszta odsypiała? Czy może to było mocne? Może wychodzę ze złego założenia, ale od zawsze unikam sytuacji gdzie jedno osoba siedzi sama. sad

Ogólnie w mojej ocenie to była sytuacja bez wyjścia, bo to nie jest niczyja wina że kogoś coś boli. A każdy ma prawo skorzystać z życia. Tylko nie jest też chyba ok obwinianie kogoś zepsułaś nam imprezę bo po 4 chciałaś wyjść. Gdybym to zrobiła o 22 to może i owszem. Jednakże czy takie coś zasługuje na tak mocne stwierdzenia nie pokazuj się im na oczy, to już koniec związku.

17

Odp: Nieudany Sylwester

Posluchaj kolezanki starej daty.Moze nie trafilam z tym bo Ty starsza:))
On powinien z toba byc,nie siedziec z nimi. Raz na pol godziny sprawdzal?Co to ma byc? Ty moglas wymagac opieki lekarskiej, ktos tu pisal. Ja bym wyszla wczesniej niz o 4 w nocy jakbym miala gdzie. Chora i sama??No chyba ktos tu jest malo normalny? Pisalam juz ze ci po 30 najgorsze akcje odstawiają. Nie mylilam sie.

18

Odp: Nieudany Sylwester

Trol.

Bo nie wierzę, że ktoś tak potrafi myśleć.

19

Odp: Nieudany Sylwester

Mialam inne wrazenie. Nie troll tylko mila dziewczyna, taka zbyt mila. Ktora nie wie kiedy trzeba komus powiedziec dosc. Dobrze ze zalozyla temat na forum. Mam nadzieje ze przeczyta to co napisalysmy i pozna kogos na swoim poziomie.

20

Odp: Nieudany Sylwester
1990rusałka napisał/a:

Mialam inne wrazenie. Nie troll tylko mila dziewczyna, taka zbyt mila. Ktora nie wie kiedy trzeba komus powiedziec dosc. Dobrze ze zalozyla temat na forum. Mam nadzieje ze przeczyta to co napisalysmy i pozna kogos na swoim poziomie.

Może i tak, ale to wskazywałoby na patologiczny brak asertywności.

Jakby mnie coś zaczęło boleć, nawet w środku imprezy, to od razu łapałabym za telefon i na ostry dyżur, a mój narzeczony grzecznie by podziękował gościom i pojechał ze mną do szpitala. To się nazywa NORMALNE zachowanie.

21

Odp: Nieudany Sylwester

Tak, brawo beyondblackie,tu sie zgodze. Znajomi znajomymi, a jak ona w takim momencie nie jest na 1miejscu, to on powinien miec samych znajomych. Miki niech sobie znajdzie kogos z ludzkimi uczuciami.

22

Odp: Nieudany Sylwester

Absolutna zgoda.

Takiego "partnera" to chętnie bym sama kopnęła w cztery litery.

23 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-01-02 16:43:47)

Odp: Nieudany Sylwester

Gdyby mi partnerka zasłabła podczas jakiejkolwiek imprezy to pierwsze co bym zrobił to zadzwonił po karetkę. Pojechałbym z nią do szpitala. A potem  gdyby objawy choć trochę minęłyby to wrócilibyśmy pewnie do domu aby razem jakoś spędzić ten czas. To jakaś kuriozalna sytuacja. Co za znieczulica. Gdyby mi to się przydarzyło a partnerka olałaby sprawę jak ten twój pożal się boże mężczyzna to byłaby to nasza ostatnia wspólna impreza. A w razie zawału też by do ciebie chodził co pół godziny ? Wtedy byłoby już za późno.

Autorka jeszczce próbuje go usprawiedliwiać. To po co ten związek skoro nie można liczyć na empatie bliskiej osoby ? To już lepiej się samemu męczyć. Reszta też nie lepsza. Człowiek by umarł i nie otrzymałby nawet pomocy.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

24

Odp: Nieudany Sylwester
szary1994 napisał/a:

Dałbym link do tego tematu tamtym od hipergamii.Dobry komentarz Misinx "faktycznie lepiej nie pokazuj im się już na oczy"

A co ma hipergamia do zwykłej znieczulicy ?

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

25 Ostatnio edytowany przez madoja (2019-01-02 19:31:52)

Odp: Nieudany Sylwester

A ja ich trochę rozumiem.
Z ich strony wyglądało to dziwnie, popatrz: niby tak dziewczynę boli, że aż opuszcza imprezę, ale nagle się zbiera i chce jechać 500 km! To wygląda jawnie na jakiś foch. Nie dziw się, że wszyscy pomyśleli że jesteś księżniczką, odwaliło Ci, jesteś trochę pierdo*nięta albo ich nie lubisz.
Jak kogoś boli, to leży, prosi o pomoc (np pogotowie), zamiast ubierać się, sobie iść na pociąg i jechać 7 godzin. Pewnie za Twoimi plecami pukali się w czoło.

Pamiętam że w te wakacje kolega przywiózł swoją nową dziewczynę która robiła to samo. Co wieczór, gdy robiliśmy imprezę, ją nagle coś strasznie bolało i szła do łózka. Wszyscy piliśmy, śmialiśmy się, a ona leżała tam sama. Jej chłopak wprawdzie odwiedzał ją co chwilę, ale widać że miał zepsuty humor. Oczywiście nikt jej nie polubił.
Pamiętam jeszcze jak moja koleżanka powiedziała - "ile razy mnie głowa bolała, ile razy miałam okres i brzuch mnie bolał, ale siedziałam! bo takie spotkanie ze znajomymi się nie powtórzy! o co jej chodzi?!"
I to jest prawda.

Skoro chciałaś iść do lekarza, a ból był tak potworny, a opisujesz go jakbyś umierała! - dlaczego dziś, w dzień roboczy, siedzisz na forum, zamiast iść do lekarza? Ja byłabym już u lekarza rodzinnego by się dowiedzieć co mi jest, serio.

26

Odp: Nieudany Sylwester

Oczywiście, że wiem, że bądą tacy którzy uważają a niepoważna, bo powinna siedzieć.

Z drugiej strony też chyba porównywanie niecodziennego bólu do okresu jest śmieszne, bo zasadniczo nad okresem można zapanować i jest co miesiąc, siłą rzeczy wiadomo kiedy, są też skuteczne leki nie kolidujące zazwyczaj z imprezami. Nie jestem farmaceutą więc nie wypowiadam się, ale okres to chyba w wąskich kręgach choroba smile

Pogotowie, to oddział ratunkowy na które się jedzie gdy jest zagrożenie życia, z okresem się tam nie jedzie. Z dwojga złego lepiej leżeć samemu niż siedzieć w poczekalni na SOR z uwagi na tłum Pań z okresem smile

Poczułam się lepiej boli mnie do teraz ale żyję. Raczej nie chciałam tu roztrząsać mojej choroby, bo okoliczność czy jest to dyskopatia czy coś innego w tej sytuacji jest bez znaczenia, bo czym by to nie było to nie zmieni już przeszłości.
Tu ważniejsza dla mnie była reakcja mojego chłopaka i jego znajomych. sad

27

Odp: Nieudany Sylwester

Argument że nie chciałaś siedzieć sama jest słaby i dla mnie i chyba dla twojego chłopaka również, to że nie chciałaś przeszkadzać aby oni mogli się pobawić jest chyba jeszcze gorszy...
1. jak z kimś jesteś to mu czasem przeszkadzasz, chrapisz, smarkasz, chorujesz, idziesz na 20 minut pod prysznic tuż przed tym jak jemu nieziemsko zacznie się chcieć szczać - taki żywot. Przywyknij, nie walcz z tym.
2. Zachowuj się odpowiedzialnie, nie wychodź chora o 5 rano sama na pociąg bo ci się nudzi
3. mów o swoich potrzebach (chociaż najpierw je przemyśl czy nie są głupie jak podróż pociągiem 500 km z bólem pleców), ktoś by chciał do szpitala od razu i zakończył imprezę z partnerem, mi by wystarczyło żeby np nie pił i w razie czego był pod ręką bo ja nie lubie jak ktoś nademną siedzi jak mnie coś boli. Jednak jak mu mówisz że ty się położysz a on niech sobie nie przeszkadza w zabawie to potem masz taki efekt.
Jasne, gość przesadził z tym że nie pokazuj się na oczy i zepsułaś nam imprezę ale będę teraz zgadywać - nie znacie się długo i chłop jest zaskoczony że ktoś może w nocy umierać a rano wyruszać na wycieczkę przez pół kraju. Jeżeli tak masz to gratuluję ale większość tak nie ma i chłop może być lekko zszokowany big_smile

28 Ostatnio edytowany przez madoja (2019-01-04 04:05:43)

Odp: Nieudany Sylwester
Miki1989 napisał/a:

Oczywiście, że wiem, że bądą tacy którzy uważają a niepoważna, bo powinna siedzieć.

Z drugiej strony też chyba porównywanie niecodziennego bólu do okresu jest śmieszne, bo zasadniczo nad okresem można zapanować i jest co miesiąc, siłą rzeczy wiadomo kiedy, są też skuteczne leki nie kolidujące zazwyczaj z imprezami. Nie jestem farmaceutą więc nie wypowiadam się, ale okres to chyba w wąskich kręgach choroba smile

Pogotowie, to oddział ratunkowy na które się jedzie gdy jest zagrożenie życia, z okresem się tam nie jedzie. Z dwojga złego lepiej leżeć samemu niż siedzieć w poczekalni na SOR z uwagi na tłum Pań z okresem smile

Poczułam się lepiej boli mnie do teraz ale żyję. Raczej nie chciałam tu roztrząsać mojej choroby, bo okoliczność czy jest to dyskopatia czy coś innego w tej sytuacji jest bez znaczenia, bo czym by to nie było to nie zmieni już przeszłości.
Tu ważniejsza dla mnie była reakcja mojego chłopaka i jego znajomych. sad

Napisałaś w pierwszym poście że pójdziesz do lekarza. Nie poszłaś.
Być może chciałaś być tak bardzo atencyjna. No spójrzmy prawdzie w oczy. Leżałaś i płakałaś z bólu, a niedługo potem wstajesz, ubierasz się i jedziesz 500 km, bo się nudzisz. Tak długo oczekiwana impreza, chłopak po raz pierwszy pokazuje Cię swoim przyjaciołom, w sumie to nie dziwię się że w nerwach powiedział że to koniec - no trochę przesadził zrywając, na pewno mu przejdzie. Ale odstawiłaś naprawdę niezły cyrk.
Jeśli już bolało i nie spędziłaś z nimi Sylwestra, to po co ta ucieczka rano, skoro najwyraźniej ból minął? Jak normalni ludzie mają to odebrać? Chyba logiczne, że zostaje się, by spędzić z tymi osobami kolejny dzień, czy chociaż pół dnia. Chociażby grzeczność tego wymaga. Pogadać, podziękować.
10 osób (czy ile ich tam było) z tego Sylwestra ma jakąś wersję tej sytuacji i coś tam o Tobie myślą, a Ty jako jedyna myślisz coś innego. Zastanów się na tym.

29

Odp: Nieudany Sylwester

Historia pisana grubymi nićmi smile

Mam wrażenie, że moja kuzynka jest bardzo podobna do Ciebie. Wymyśla 1000 powodów, żeby było po jej myśli.
Skoro tak bardzo Cię bolało i miałaś dreszcze, to dlaczego nie zadzwoniliście na pogotowie?
Nagle po 24 stwierdziłaś, że to grypa - aha.
Po 3 zrobiło się lepiej i na złość innym wracasz 500 km do domu?  - bez komentarza

Przypuszczam, że jak Twój chłopak przychodził do Ciebie po 22, to wielokrotnie wspominałaś mu, że wszystko jest ok i sugerowałaś, żeby pszedł się dalej bawić. A w głębi duszy chciałaś, żeby był cały czas przy Tobie... Po co takie akcje?

Sapere Aude

30

Odp: Nieudany Sylwester

Jesteś taka trochę drama queen.
Chłopaka poniosło, ale nie dziwię się.

Jak człowiek źle się czuje i dostaje silnych bóli, to powinien się kierować do szpitala, Ty natomiast zachowałaś się nieracjonalnie jak małe rozmieszczone dziecko.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

31

Odp: Nieudany Sylwester

Znamy się bardzo długo, jesteśmy razem (?) od ponad 6 lat, prawie 7. Tych znajomych znam co najmniej od 5. Poprzedni Sylwester w tym samym miejscu skończył się kłótnią innej pary, chyba pechowe miejsce, a ludzie Ci sami, smile

Na bóle skarżyłam się już wcześniej, jednak brałam pyralginę i siedziałam w pracy, albo brałam leki po pracy zależy o której zaczęło boleć. Niestety jestem osobą dla której zdrowie nie zajmuje wysokiej pozycji, bo zawsze jest 100 innych rzeczy wyprzedzi. sad

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018