netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Walczyc czy odpuscic ?

8 odpowiedzi3 375 wyświetleńzałożony przez Ekostuff, 16.09.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walczyc czy odpuscic ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ekostuff (2018-09-16 07:35:56)

Temat: Walczyc czy odpuscic ?

Witam,

Mam na imie Dawid,

Zaczalem sie spotyksc z kobieta , zdecydowalismy sie na dziecko dosc szybko, okres pol roku, wzielismy slub cywilny i wyjechslismy zangranice gdy ona byla w ciazy, na poczatku bylo super , wrecz idealnie, dogadywalismy sie i kochalismy sie z wzajemnoscia, problem zaczal sie pod koniec ciazy, zaczalem robic sie nerwowy i ublizac zonie, po narodzinach naszego syna, wszystko narastalo, nie bylem dobrym mezem, moze nie pilem, sni nie palilem, ale wydaje mi sie ze meczylem ja strasznie psychicznie, pozniej zona zaczela pic i wychodzic z kolezanka dosc czesto, 3-4 w tygodniu, pracowalem od 7 do 19, spedzalismy ze soba malo czasu, trawo to tak az 3 lata, w koncu zona zdecydowala sie na powrot do Polski, wczoraj byla na grilu ze swoimi starymi znajomymi, gdzie kazdy sie zna od dawnych lat, rozumieja sie bardzo dobrze, jest to grono okolo 5-10 osob w ktorym jest jej byly facet z ktorym byla 3 lata i zostawilo go dla mnie, oczywiscie on tes tam byl, jak wrocila mielismy powazna rozmowe, okazalo sie ze pisze wlasnie z tym bylym juz od jakiegos czasu. Pochodze z patologicznej rodziny, gdzie ojciec bil matke i jej nie szanowal, popelnilem podobny blad, tylko bez rekoczynow, moja zona twierdzi ze nigdy sie nie zmienie, ze zawsze bede taki jak ojciec, chociaz od 2-3 miesiecy jest miedzy nami spokojnie i bez roznych tego typu zdarzen, wyzwisk czy tym podobnych, wrocila dzisiaj z grilla jak wspomnialem, przyznala sie ze pisala z bylym, na pytanie czy mnie kocha odpowiedziala "nie wiem" potrzebuje czasu, sam wszystko zjebales, przez ciebie sie tak zachowywalam, pilam itd. powiedziala, ze nie zerwie znajomosci ze swoimi przyjaciolmi, ze w ich gronie kazdy sie wzajemnie rozumie, pozniej zapytala czy mialem kiedys tak ze rozumialem sie z kims bez slow, na pytanie czy nadal kocha bylego skineła glowa, ( podobno to ona zakonczyla tamten zwiazek, teraz po paru latach zrozumiala swoje bledy jakie w tamtym zwiazku popelnila) po paru minutach rozmowy, powiedziala ze nic nie poradzi na to ze jej na nim zalezy, powiedziala ze nie chce przedstawiac swojemu synowi bylego faceta i mowic mu ze to wujek, czy ktokolwiek, zrozumialem przez to ze nie chce konczyc zwiazku, pytalem jej czy chce to zakonczyc, powiedziala, ze potrzebuje czasu zeby wszystko przemyslec, a ja wiem, ze jesli odpuszcze i dam jej czasu, wroci na grilla czy spotkanie ze znajomymi gdzie jest jej byly facet i skoro mowila ze go kocha i jej na nim zalezy to sie wszystko miedzy nami rozsypie, mam swiadomosc tego ze zachowalem sie jak niedojrzaly gnojek i ostatni menel, ze ja tak traktowalem, dopiero teraz przejrzalem na oczy jak wiem, ze moge ja stracic, kocham ją i to bardzo, jest moja zona i matka mojego syna, chcialbym to naprawic i pokazac jej ze bede innym czlowiekiem, tylko czy warto ? Skoro ona kocha jego i jej na nim zalezy ? Prosze Was o opinie, juz nie mam do kogo mam sie zwrocic, jestem typem samotnika, nie lubie sie żalic ludziom o swoich problemach, chcialem poznac Wasze zdanie, tak jak wspomnialem, pochodze z patologicznej rodziny, nigdy nam niczego nie brakowalo bo rodzice maja dosc duzo pieniedzy, ale nie mamy takiego typowego ogniska domowego, natomiast u jej bylego jest inaczej, mieli biednie, ale bez nerwow i wyzwisk, po prostu maja w rodzinie to cos czego u nas nie ma, moja zona twierdzi ze u nas nigdy tego nie bedzie, ze zawsze juz tak zostanie, ze ja bede dla niej tym zlym mezem i bede jej ublizal, chodz mi sie to nie zdarzylo od 2-3 miesiecy i bylem dobrej mysli, jednak nie wierzy ze moze sie cos jeszcze zmienic, ze jej byly nigdy nic zlego na nia nie powiedzial, napisalem do niego, bo znam go z facebooka, zapytalem czy chce z nia byc i ja kocha czy tylko z nia pisal, jesli bedzie chcial z nia byc to sie odsune, chce zeby byla szczesliwa, popelnilem duzo bledow, chcialbym je naprawic bo bardzo ja kocham, nie wiem co mam robic, walczyc o nia i pokazac ze moge byc tym lepszym, mimo tego ze jej byly tez bedzie chcial z nia byc i ona go kocha i jej zalezy, czy odpuscic ? Prosze o rady ;(

2

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

Problemem nie jest Były, ale twoje wdrukowane zachowanie i takie myślenie wyniesione z domu. Może się zmienisz na starość, tak bywa czasami, ale na szybką zmianę bym nie liczył.
Nie będziecie razem, żona nie lubi takich klimatów. Mężem nie będziesz, ale możesz być lepszym ojcem i nad tym warto popracować.

3

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

O ile jesteś zdeterminowany, to jedyną Twoją szansą wydaje się być terapia, nie dla żony czy dziecka ale dla siebie.

4 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-09-20 15:16:23)

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

Dałem jej czas i czekałem tydzień, pokazywałem że mi zależy, że jest najwazniejsza w swiecie dla mnie, staralem sie to naprawic, ale wyznała mi dzisiaj, że mnie już nie kocha i nie wiąże ze mna żadnych planów w życiu, cholerny ból w sercu, że wracasz do domu z pracy, a tam już nikt na Ciebie nie czeka, nie ma sie do kogo przytulic i porozmawiać, to gorsze chyba niz ktos by umarł, myśl, że osoba ktorej chciało poświęcić sie zycie, odeszła i jest tam gdzies, ale nie ma szans na powrot, nic tylko sie zabić.. życie jest wulgaryzm..

5

Odp: Walczyc czy odpuscic ?
Ekostuff napisał/a:

Dałem jej czas i czekałem tydzień, pokazywałem że mi zależy, że jest najwazniejsza w swiecie dla mnie, staralem sie to naprawic, ale wyznała mi dzisiaj, że mnie już nie kocha i nie wiąże ze mna żadnych planów w życiu, cholerny ból w sercu, że wracasz do domu z pracy, a tam już nikt na Ciebie nie czeka, nie ma sie do kogo przytulic i porozmawiać, to gorsze chyba niz ktos by umarł, myśl, że osoba ktorej chciało poświęcić sie zycie, odeszła i jest tam gdzies, ale nie ma szans na powrot, nic tylko sie zabić.. życie jest chujowe..

Zabić się ? A co z dzieckeim? Dziecko jest dla ciebie nieważne?
Spieprzyłeś malżeństwo, to chociaż ojcem okaż się przyzwoitym. Targają teraz tobą silne emocje i masz fazę "czarnowidztwa", ale ten stan mija.. Jeszcze wiele masz do przeżycia, ale jesli sknocisz coś w relacji z synem, to często trudno to nadrobić i naprawić.

6

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

Napisałem tylko tak ze smutku, ze nie ma po co zyc, ale wiadome, ze mam syna, ktory mnie kocha i ciagnie go do mnie, zjebalem sobie zycie ze swojej winy, ale sa tez pozytywne strony tego wszystkiego, wyciagnalem wnioski, jakie popelnialem bledy i nie popelnie ich w przyszlosci, moze tak mialo byc, zeby zrozumiec wszystko, tylko teraz problem bedzie z rozwodem, nie wiem czy nawet jesli rozwod bedzie za porozumieniem stron, sad rozpatrzy go pozytywnie, czy kaze nam probowac naprawic to wszystko, ja bylbym gotow zaczac wszystko od nowa i byc calkiem innym czlowiekiem, ale nie chce jej zatrzymywac przy sobie na sile, jesli jest szczesliwa z innym, to niech tak zostanie, tylko ciekawe co na to sedzia powie..

7

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

post przeniesiony

Ekostuff napisał/a:

Witam, opowiem swoją szybko swoją historię, bylem z kobietą 4 lata, po 1.5 roku zdecydowalosmy się na dziecko, wyjechaliśmy do Niemiec, później zaczly się kłótnie, gdy syn się urodził poszedł do żłobka, żona pracowała do południa ja od 7-19, stałe sie kłóciliśmy, ja spędzałem czas przy laptopie, ona wieczorami wychodziła do znajomej od której wracał pijana lub wypita, kłóciliśmy się do tego stopnia że później już leciały obelgi i wyśmiewaniem się z siebie wzajemnie, w końcu w 2017 we wrześniu stwierdziła że chce wrócić do Polski, tak zrobiła, ja też wróciłem i od razu pojechałem na 2 tygdoniwoy kurs prawa jazdy, zrobiłem go gdy wróciłem, ona po paru daniach poszła na grilla ze znajomymi, gdy wróciła siedziała w łazience ponad godzinę, sprawdziłem czy coś się stało, zastałem ją na toalecie z tel w ręku, okazało się że spotkała się na grillu ze swoim były z którym pisze od 2017 marca i kiedyś była 3 lata, gadaliśmy, itp. Jeszcze tydzień probowalem coś zrobić, ale już wtedy ja straciłem, w 2018 w lutym wzięliśmy rozwód, każdy poszedł w swoja stronę, później ona z nim już nie była, ja miałem jakieś tam przelotne kobiety, ale nie czułem tego co z nią, w końcu od jakiegoś czasu zaczęliśmy się dogadywać, pracuje jako kierowca ciężarówki w Niemczech i wracam do 3 tyg na 2 tyg do Polski, teraz jak byłem spędziliśmy 2 tygdinie razem, fajnie nam się gadało i w ogóle i wylądowaliśmy w łóżku, później co wieczór się kochaliśmy, ona mówiła że bardzo się lubi że mną kochać itp. Jak wyjechałem znów do pracy, zaczęła mnie ignorować, cały czas jest dostępna na msgz udostępnia jakieś posty na fb, ale mi odpisze od czasu do czasu, zapytałem sie jej o co chodzi, czy te 2 tygdinie dla niej nic nie znaczyły, odpisała że znaczyły i że było fajnie, że jej zależy, ale to za mało czasu, żeby potrafiła coś określić, później parę dni było dobrze, gadaliśmy przez kamerkę, trochę z synem trochę z nią gadałem i jakoś leciało, ostatnio znów zacząłem nalegać i chyba ja tym zmęczyłem, ogólnie napisała że nic z tego nie będzie, że potrzebuję swobody nie pretensji że nie pisze, że nie wie czy jest mi w stanie zapomnieć żal który do mnie czuje z nie udanego związku, ja napisałem że ja kocham i mi na niej zależy, ona napisała że też kiedyś poznała kogoś i to był dla niej grom jak z jasnego nieba, ale ten gość nic do niej nie czuł i jakoś musiała się pozbierać, później pisaliśmy jeszcze parę dni, ale ja już przestałem nalegać i napisałem tylko rano miłego dnia czy zapytałem czy coś jadła, albo czy w pracy ciężko, itp. Coś tam odpisała po czasie, ale bez większych emocji, wczoraj wieczorem gdy napislem jej dobrej nocy, odpisała wzajemnie i za chwilę odpisała wiadomość, że to przemyślała wszystko i stwierdziła że nic z tego nie będzie, napisała pamiętasz jak ci mówiłam o gościu, że to był jak grom z nieba itp, odpisałem tak, napisała że się znów do niej odezwał i że ona nie chce mi robić nadzieji, że ona będzie na jego każde zawolanie, że tak jej na nim zależy, odpisalem,. Ok, rozstaliśmy się każdy miał prawo ułożyć Sobie życie, Tobie się udało i jeśli będziesz szczęśliwa to ja też będę, z ciekawości zapytałem kto to, odpisała że to nie ten jej były, że to gość którego poznała przez internet, że nie byli ze sobą, ona chce teraz iść studia sobie zrobić, napisałem dlaczego nie pójdzie więc tam do miasta gdzie on mieszka bo mieszka 100 km dalej od niej, napisała że jej tu dobrze w domu, że najważniejszy jest syn, że ona jest realistką i nie pewnie z tego gościa nic nie wyjdzie, ale mnie nie chce oszukiwać i chce przedstawić jasno.. Jestem załamany.. Spędziłem z nią cudowane 2 tygodnie, na początku mówiła że coś dla niej znaczyły i było. Widać jak gadaliśmy przez kamerkę ze na prawdę jej zależy, teraz nagle pojawił się gość, którego do końca nie zna i z nim nie była, ale jest w stanie zrobić dla niego wszystko.. W między czasie planowaliśmy że jak teraz wrócę to pójdziemy do siostry na parapetówkę w nowym mieszkaniu, zamówiliśmy sobie hotel, żeby później iść na nockę tam spać bo siostra ma małe mieszkanko, gdy po tym jak napisała o tym gościu zapytałem czy nadal chce iść na parapetówkę bo jak nie to odwołam wszystko, napisała, żebym się jeszcze wstrzymał, bo nie wie co to będzie bo miała do wujka jechać w niedzielę (parapetówka miała być w sobotę), napisalem ok, zaczekam, i zapytałem czy też mogę z nią jechać do tego. Wujka bo w sumie znam gościa dobrze i się z nim lubię i nie widziałem dawno, napisała no pewnie ze możesz jechać.. Jestem zmieszany.. Niby pisze ze kogoś ma, że jej bardzo zależy na nim, a nie rezygnuje do końca z parapetówki i pozwala mi jechać z nią do jej wujka.. Co Wy o tym mysliscie? Starać się mimo wszytko o nią i mieć w dupie to że ona z kimś pisze? Może byłem zbyt natrętny.. Może. Gdy zmienię swoje postępowanie i dam jej wolny wybór i zostawię niech toczy się to własnym torem, może po jakimś czasie znów mi zaufa? Nie ukrywam że mi zależy na niej jak Cholera.. Jest matka mojego syna z a ja chciał bym mu stworzyć normalna rodzinę.. Proszę pomocy..

8

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

Gdzie w tym wszystkim Wasze dziecko? neutral

9

Odp: Walczyc czy odpuscic ?

Szkoda, że była tak zadecydowała. Zależy Ci, macie synka, to naprawdę można byłoby odbudować. Tylko wydaje mi się że ona poczuła tą wolność i nie chce znowu się angażować w relację, która zwyczajnie nie wyszła. Widocznie woli zacząć od nowa z kims innym. Jednak zgodzę się z poprzedniczką i pytaniem gdzie w tym wszystkim wasze dziecko. Rzuciliście się w przelotne związki jak zerwani ze smyczy, a co z nim? Co on czuje, czy rozmawiacie z nim? Czy poświęcacie mu wystarczająco dużo uwagi, czy tylko wy jesteście tu istotni? Myślę, że nie masz co walczyć, może jak była zobaczy, że to nie jest wszystko takie proste, a kolejne związki wcale nie muszą być sielanką, to wtedy pomyśli o Tobie, ale jaki to ma wtedy sens.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walczyc czy odpuscic ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026