Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
To dlatego że nie jest zainteresowany poznawaniem twojej duszy tylko ciała a w tej kwestii jest w stanie przejść na najwyższy poziom. Jakby zależało mu na czymś poważnym to nigdy by nie powiedział że nie chce się angażować ani nie powiedział by że...chce się angażować tylko by to zrobił.
Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
Myślę, że nie ma większego znaczenia "czemu?" on tak postępuje. Ciesz się, że zanim cokolwiek wydarzyło się miedzy Wami, on odkrył karty.
Widocznie te pocałunki, komplementy itp nie miały dla niego żadnego znaczenia, miłe chwile i tyle.
Przyczyn może być wiele; nie spodobałaś mu się, udawał, żartował, nie mówil prawdy, ma już jakąs inną dziewczynę na oku...
Jeśli liczyłaś na coś wiecej, już wiesz, że się przeliczyłaś. Masz teraz wybór; traktować go z dystansem, jak zwykłego kolegę, całkowicie zrezygnować z kontaktów, jeśli czujesz się zawiedziona, ewentualnie walczyć
czekać, a może mu się odmieni, starać się przypodobać jeszcze bardziej, wydzwaniać, pytać "dlaczego?", płakać w poduszkę itd
Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
Wielu ludzi boi się po prostu zaangażować z powodu lęku przed związkiem, zaangażowaniem się na poważnie tak naprawdę, bo po prostu boją się być zranieni z różnych powodów najczęściej wynikających z poprzednich doświadczeń.
A może też dlatego, że nie chce związku tylko się zabawić. Naprawdę różne mogą być przyczyny ![]()
gorgie napisał/a:Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
Wielu ludzi boi się po prostu zaangażować z powodu lęku przed związkiem, zaangażowaniem się na poważnie tak naprawdę, bo po prostu boją się być zranieni z różnych powodów najczęściej wynikających z poprzednich doświadczeń.
A może też dlatego, że nie chce związku tylko się zabawić. Naprawdę różne mogą być przyczyny
statystycznie jednak to drugie przeważa
lęk przed związkiem? moim zdaniem jak się trafia na właściwą osobę to lęk znika jak ręką odjął ![]()
6 2018-09-09 21:19:50 Ostatnio edytowany przez Realista (2018-09-09 21:20:51)
Realista napisał/a:gorgie napisał/a:Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
Wielu ludzi boi się po prostu zaangażować z powodu lęku przed związkiem, zaangażowaniem się na poważnie tak naprawdę, bo po prostu boją się być zranieni z różnych powodów najczęściej wynikających z poprzednich doświadczeń.
A może też dlatego, że nie chce związku tylko się zabawić. Naprawdę różne mogą być przyczyny
statystycznie jednak to drugie przeważa
![]()
lęk przed związkiem? moim zdaniem jak się trafia na właściwą osobę to lęk znika jak ręką odjął
Paradoksalnie im bardziej się trafia na właściwą osobę tym większy może być lęk(chociaż to zależy wiadomo), że zostanie się zranionym itd. polecam poczytać o filofobii.
7 2018-09-11 11:20:58 Ostatnio edytowany przez sosenek (2018-09-11 11:21:27)
sosenek napisał/a:Realista napisał/a:Wielu ludzi boi się po prostu zaangażować z powodu lęku przed związkiem, zaangażowaniem się na poważnie tak naprawdę, bo po prostu boją się być zranieni z różnych powodów najczęściej wynikających z poprzednich doświadczeń.
A może też dlatego, że nie chce związku tylko się zabawić. Naprawdę różne mogą być przyczyny
statystycznie jednak to drugie przeważa
![]()
lęk przed związkiem? moim zdaniem jak się trafia na właściwą osobę to lęk znika jak ręką odjąłParadoksalnie im bardziej się trafia na właściwą osobę tym większy może być lęk(chociaż to zależy wiadomo), że zostanie się zranionym itd. polecam poczytać o filofobii.
Wybacz ale to brzmi jak " polecam poczytać o krasnalach" albo "krasnalofobii":) jestem naukowcem, nie widzę badań, które potwierdzają istnienie filofobii. dla mnie to brzmi jak samozwańcze nazwanie jakiś uczuć. niewykluczone, że lęki przed byciem w związku są podłożem faktycznie pewnych zaburzeń psychicznych czy traum ale to wymaga diagnozowania, a nie wymyślania "związkofobii" jako usprawiedliwiania NIECHĘCI do związku.
A dlaczego facet z jedną laską chodzi 10 lat i nie chce nawet słyszeć o zaręczynach a za chwilę poznaje "miłość życia" i bierze ślub po 3 miesiącach? Widocznie dla niego to nie jest to. W sensie - trochę Cię poznał, ale mu w głowie nie zawróciłaś. Ale chętnie pójdzie do łóżka, dopóki nie pozna panny do związku.
9 2018-09-11 22:29:38 Ostatnio edytowany przez Realista (2018-09-11 22:29:58)
Realista napisał/a:sosenek napisał/a:statystycznie jednak to drugie przeważa
![]()
lęk przed związkiem? moim zdaniem jak się trafia na właściwą osobę to lęk znika jak ręką odjąłParadoksalnie im bardziej się trafia na właściwą osobę tym większy może być lęk(chociaż to zależy wiadomo), że zostanie się zranionym itd. polecam poczytać o filofobii.
Wybacz ale to brzmi jak " polecam poczytać o krasnalach" albo "krasnalofobii":) jestem naukowcem, nie widzę badań, które potwierdzają istnienie filofobii. dla mnie to brzmi jak samozwańcze nazwanie jakiś uczuć. niewykluczone, że lęki przed byciem w związku są podłożem faktycznie pewnych zaburzeń psychicznych czy traum ale to wymaga diagnozowania, a nie wymyślania "związkofobii" jako usprawiedliwiania NIECHĘCI do związku.
Nie trzeba być naukowcem by stwierdzić, że silne doświadczenia z przeszłości w związkach lub traumy z tym związane mogą rzutować na przyszłość. Nieważne jak to się nazywa i tak podłożem jest lęk, który ogromnie utrudnia lub uniemożliwia zakochanie się. Jeśli takie podejście ma naukowiec, to nie chciałbym mieć do czynienia z takim naukowcem.
gorgie napisał/a:Hej, jak sądzicie - czemu chłopak na poczatku pokazuje że mu zależy, że jest zainteresowany, relacja wchodzi już na nieco wyższy poziom - dochodzi do pocałunków itp, a później nagle mówi, że nie chce sie angazowac i wchodzic w poważny związek tylko chce takiego "spotykania bez zobowiązań"?
To dlatego że nie jest zainteresowany poznawaniem twojej duszy tylko ciała a w tej kwestii jest w stanie przejść na najwyższy poziom. Jakby zależało mu na czymś poważnym to nigdy by nie powiedział że nie chce się angażować ani nie powiedział by że...chce się angażować tylko by to zrobił.
Dlatego pozostał tylko na pocałunkach? Jak dla mnie ma kogoś innego na oku. ![]()
sosenek napisał/a:Realista napisał/a:Paradoksalnie im bardziej się trafia na właściwą osobę tym większy może być lęk(chociaż to zależy wiadomo), że zostanie się zranionym itd. polecam poczytać o filofobii.
Wybacz ale to brzmi jak " polecam poczytać o krasnalach" albo "krasnalofobii":) jestem naukowcem, nie widzę badań, które potwierdzają istnienie filofobii. dla mnie to brzmi jak samozwańcze nazwanie jakiś uczuć. niewykluczone, że lęki przed byciem w związku są podłożem faktycznie pewnych zaburzeń psychicznych czy traum ale to wymaga diagnozowania, a nie wymyślania "związkofobii" jako usprawiedliwiania NIECHĘCI do związku.
Nie trzeba być naukowcem by stwierdzić, że silne doświadczenia z przeszłości w związkach lub traumy z tym związane mogą rzutować na przyszłość. Nieważne jak to się nazywa i tak podłożem jest lęk, który ogromnie utrudnia lub uniemożliwia zakochanie się. Jeśli takie podejście ma naukowiec, to nie chciałbym mieć do czynienia z takim naukowcem.
Współczesny problem, niewielu ludzi dziś chce mieć do czynienia z nauką, stąd ruchy antyszczepionkowe, coaching i inne pseudonaukowe brednie. ![]()
Chłop chciał bzyknąć, a tu rozkmina o traumach z przeszłości ![]()
Nawet jeżeli ma traumę, to jest jego biznes, żeby jakoś nad sobą pracować.
Realista napisał/a:sosenek napisał/a:Wybacz ale to brzmi jak " polecam poczytać o krasnalach" albo "krasnalofobii":) jestem naukowcem, nie widzę badań, które potwierdzają istnienie filofobii. dla mnie to brzmi jak samozwańcze nazwanie jakiś uczuć. niewykluczone, że lęki przed byciem w związku są podłożem faktycznie pewnych zaburzeń psychicznych czy traum ale to wymaga diagnozowania, a nie wymyślania "związkofobii" jako usprawiedliwiania NIECHĘCI do związku.
Nie trzeba być naukowcem by stwierdzić, że silne doświadczenia z przeszłości w związkach lub traumy z tym związane mogą rzutować na przyszłość. Nieważne jak to się nazywa i tak podłożem jest lęk, który ogromnie utrudnia lub uniemożliwia zakochanie się. Jeśli takie podejście ma naukowiec, to nie chciałbym mieć do czynienia z takim naukowcem.
Współczesny problem, niewielu ludzi dziś chce mieć do czynienia z nauką, stąd ruchy antyszczepionkowe, coaching i inne pseudonaukowe brednie.
Myślę, że Tobie bardzo daleko do nauki. Antyszczepionkowcy, płaskoziemcy to faktycznie bzdury. Coaching nie jest naukową bzdurą w dodatku jest nauczany na Państwowych uczelniach poza tym od kiedy zadawanie pytań jest pseudonaukowe?
Ale Ty ślepo hejtujesz, bo to teraz takie modne i pewnie mylisz z eventami motywacyjnymi etc.
O matko, zabiegał, aby Cię ,,zmiękczyć", a oświecił, bo zauważył, że za bardzo się nakręcasz na coś więcej niż spotkania dla przyjemności.
Coaching nie jest naukową bzdurą w dodatku jest nauczany na Państwowych uczelniach poza tym od kiedy zadawanie pytań jest pseudonaukowe?
jest.
16 2018-09-14 18:56:20 Ostatnio edytowany przez kobitka9520 (2018-09-14 19:08:55)
Realista napisał/a:Coaching nie jest naukową bzdurą w dodatku jest nauczany na Państwowych uczelniach poza tym od kiedy zadawanie pytań jest pseudonaukowe?
jest.
Podaj źródła, bo gadasz głupoty jakieś tutaj? Czy Ty nie trolujesz czasem tutaj? Wolno Ci tak?
A co wspónego mają antyszczepionkowczy do nauki? To zupełnie dwie różne rzeczy. A mieszanie ich do tego, to takie głupie i dziecinne ![]()
Musiałam się aż zalogować, by na głupotę odpowiedzieć? To jak łączenie Marsa z Jowiszem.
Ty "naukowiec". Nie sądzę. Zwykła manipulacja i żarty. No chyba, że opublikujesz swój certyfikat/dokument. Wtedy zwrócę honor.
Jednak obserwuję to forum, i nie wydaję mi się, byś Ty w ogóle była w stanie zdobyć jakikolwiek naukowy stopień związany z nauką.
A argumenty, które podałaś, nie mają nic wspólnego z nauką.
Paradoksalnie im bardziej się trafia na właściwą osobę tym większy może być lęk(chociaż to zależy wiadomo), że zostanie się zranionym itd. polecam poczytać o filofobii.
Przychylałabym się do takiej tezy - jeżeli poznał kogoś z kim się dobrze dogaduje, do tego jest chemia i wszystkie rzeczy dzięki którym mógłby się zaangażować bardziej - to automatycznie, przez jego wcześniejsze doświadczenia (jeżeli byl zakochany i kochany) może bać się powtórki z rozrywki,
ale czy to oznacza, że taki mężczyzna, będzie chciał się zaangażować z kimś, z kim nie czuje takiej więzi - więc bólu i łez by nie bylo po stracie?