Hejka. Mam duży problem i bardzo potrzebuje waszych rad co zrobić w tej sytuacji. Mam 22 lata skończyłam studia w tym roku i wybieram się na magisterkę. Obecnie poszukuje pracy w zawodzie . Od roku jestem matka, bardzo wcześnie zaszłam w ciążę nie planowaliśmy tego z partnerem. Nasz ślub miał odbyć się w zeszłym roku. Problem polegał na tym że mój narzeczony nie dorósł do roli ojca, nie rozumiał tego że jak już jest małe dziecko to trzeba pracować żeby utrzymać rodzine, ja zaraz po porodzie poszlam na pół roczny staz ale i to i zasiłki przyznawane na dziecko nie wystarczały. Narzeczony przesiedział pół roku w domu. Wszystkie przygotowania do ślubu, ta presją i ten stres mnie to wykańczało każdego dnia wysłuchiwałam od rodziców jakiego mam okropnego faceta a mimo tego wszyscy nalegali na slub. Mialam problemy ze spaniem koleżanki w pracy doradzały żebym się wycofała ja się bałam aż wkoncu zauroczyłam się w koledze z odwzajemnieniem, brakowało mi ciepłych słów czułości każdy dotyk narzeczonego zaczynał budzić we mnie obrzydzenie a ślub miał być tuż tuż, nie wiem może miałam jakas też depresję poporodowa
aż wkoncu zebralam się na odwagę i miesiąc przed odwołałam slub. Ten okres był dla mnie bardzo bolesny docinki ze strony rodziny ludzi miałam depresję nie chciałam wychodzić z domu a musiałam studiować tylko mój mały synek mnie cieszył dzięki niemu przetrwalam ten ciezki okres. Ja i mój narzeczony mieszkamy ze sobą dalej niby jest lepiej rodzice dali mu działalność prowadzi ja od 7 do 22 przez 6 dni w tygodniu. Nie ma go teraz wgl przy nas a w niedzielę jeździ na amatorskie męczę spędza tam 6 godzin czyli niedziela też wykluczona. Zdarza się tak że nie wraca na noc. Czasami między nami jest bardzo dobrze ale więcej jest chwil zlych. Czuje sie zaniedbywana i niekochana i jeszcze dochodzą problemy związane z Kościołem bo on nie chce chodzić do Kosciola nie ma wiary Boga w naszym życiu nie chce żeby nasze dziecko było tak wychowywane. Znowu presja ze strony rodziny narzeczonego i ludzi doprowadziły do tego że zgodziłam się na ślub w przyszłym roku. I został niecały rok ja się tak strasznie boje nie chce żeby tak wyglądało moje życie kocham go ale wiecznie go teraz nie ma w ciągu dnia ma 5 godzin przerwy w tym sklepie jest problem ze wszystkim zakupami nawet z jakąkolwiek uroczystością wszędzie jestem sama z synkiem mam już tego dość a jego rodzice popierają jego zachowanie. Ta jedna niedziela to był jeden dzień dla nas to ma teraz kolegów i jakieś głupie męczę znowu wrócił do mnie stres boje się ślubu i nie wiem co robic nie chce zostać sama
Rodzina to jest czasami banda kretynów, którzy jeszcze krzywdzą słowem i dołują człowieka w trudnej sytuacji. Nie rozumiem tego, chociaż sama tego doświadczyłam. Musisz wybrać coś w swoim życiu, spokój albo tego faceta. Najlepiej odłącz się od toksycznej rodziny. Wszyscy znają się najlepiej na tym co masz zrobić. Prawda? Czerpią chora satysfakcję z docinków?
Nie sluchaj nikogo tylko samej siebie. Slubu nie bierz
Seks przed ślubem a w jego wyniku nieślubne dziecko, romans...kwintesencja religijności...
Jesteś z nim, bo nie chcesz być sama.
Na czymś takim udanego i szczęśliwego małżeństwa żonie zbudujesz.
Z własnego doświadczenia chcę dodać, że nie zaznaczysz szczęścia z kimś, przez kogo nie czujesz się kochana. Rodzina zawsze patrzy z innej perspektywy, mając katolickie zasady. Nie skupiając się na opinie rodziny, czy chciałabyś wyjść za mąż? To tylko Twoje życie i Ty decydujesz, kto ma być towarzyszem Twojego życia i kogo chcesz kochać i z kim chcesz zbudować swój byt.
Chce od razu zaznaczyć że zadnego romansu nie było ja skończyłam to nim się zaczęło...byłam u dwóch księży jeden mi powiedział że gorszym grzech m jest wziąć ślub z przymusu niż zycie na tak zwana kocia łapę a drugi powiedział żebym się z dogadała z narzeczonym bo zostanę sama z dzieckiem i będę cierpiala...ja czuję że kocham narzeczonego i on na swój sposób pewnie mnie też ale nie okazuje mi tego woli spędzić czas z kolegami niż z nami nie ma ochoty na zabawy z synem woli włączyć mu bajki i po problemie...j go rodzice wszystko za niego robili u niego w domu jest bezkarnie i to wyniósł jak jadę do jego rodziców porozmawiać z nimi wyżalić się czuje że mają mnie za idiotkę która wszystko wyolbrzymia nikt mi nie chce pomóc a on ma taką okropna blokadę musimy mieszkać u moich rodzicow codziennie patrzę jak wzdychają jak im to wszystko nie pasuje we własnym domu czuję się źle jak intruz jak mówię o tym narzeczonemu to mnie nie słucha nie mam z kim porozmawiać o problemach
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Po co Ci ten ślub, skoro kompletnie gościa nie obchodzisz - ani Ty, ani jego własne dziecko?
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Nawet nie wiecie jak mi żal jak muszę iść z synkiem sama do Kościoła i patrzeć jak inni tatusiowie się opiekują jak rodziny są razem trzymają się za ręce a ten jedzie sobie na meczyk z kolegami albo jak jest jakaś uroczystosc np.jak był Mikołaj i cała rodzina przyjechala i dzieciaki bawili się tymi nowymi zabawkami z tatusiami a mój zemna i wujkami bo ojca jak zwykle nie było jak mnie takie proste sytuację taka przykrość sprawiaja. Jego rodzice powinni stanąć po mojej stronie a oni mnie pogrążają nie mam wpływu na narzeczonego nie słucha mnie
Jestes jeszcze mloda. Dziecko to chyba jedyne co masz. Zaufaj wlasnemu sercu.
18 2018-08-19 21:17:45 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2018-08-19 21:18:52)
Wiesz, w pełni Cię rozumiem. Jak współżyłaś z narzeczonym bez ślubu - pan Bóg nie patrzył, jak zdradzałaś narzeczonego (bo to była zdrada, nawet jeśli nie doszło do penetracji) - pan Bóg nie patrzył, jak rodziłaś nieślubne dziecko - pan Bóg nie patrzył. Ale to, że twój narzeczony nie chodzi do Kościoła i na składkę nie daje - pan Bóg widzi. I będzie kara boska do siódmego pokolenia... Pani Dulska to małe bubu przy tym.
Nie słuchaj rodziny, kieruj się swoim sercem i rozumiem. Ty sama wiesz co dla ciebie i twojego synka jest najlepsze. Rodzina powinna cię wspierać i rozumieć, a nie dolowac.
A jak zakończyła się historia z tym kolegom z pracy?
20 2018-08-19 23:09:38 Ostatnio edytowany przez imieslow (2018-08-19 23:14:52)
Wiesz, w pełni Cię rozumiem. Jak współżyłaś z narzeczonym bez ślubu - pan Bóg nie patrzył, jak zdradzałaś narzeczonego (bo to była zdrada, nawet jeśli nie doszło do penetracji) - pan Bóg nie patrzył, jak rodziłaś nieślubne dziecko - pan Bóg nie patrzył. Ale to, że twój narzeczony nie chodzi do Kościoła i na składkę nie daje - pan Bóg widzi. I będzie kara boska do siódmego pokolenia... Pani Dulska to małe bubu przy tym.
![]()
Co więcej, jak uprawiałaś z nim seks przed ślubem, to jakoś Ci nie przeszkadzało, że wybranek do kościoła nie uczęszcza. Bo chyba go nie poznałaś na oazie?
Ktoś napisał, że rodzina ma katolickie zasady - ładne mi zasady. Kolejna hipokrytka. I jeszcze chcesz zmusić chłopa, żeby z tobą biegał na msze, żeby się ludziom pokazać. Co tam, że wbrew sobie.
Straszna hipokryzja... Rozkładałaś nogi bez ślubu, durzyłaś się w kimś na boku a teraz raptem ci przeszkadza, że narzeczony nie wierzy w twoje hokuspokus i nie klęka przed szamanem. Coś mi się zdaje że szukasz tylko na siłę jego wad.
Zastanów się sama czego chcesz, czy ten ślub jest Ci tak mega potrzebny do życia? Co on w Waszym przypadku zmieni? Jak facet zechce to zostawi czy jesteś po ślubie czy nie.