Nic mnie nie interesuje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nic mnie nie interesuje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez sasanka29 (2018-08-09 16:59:23)

Temat: Nic mnie nie interesuje

Problem może dziwny, może wydumany, ale jest mi z tym źle.
Odkąd pamiętam nic mnie nie interesowało.
Nie lubię czytać książek, oglądać filmów, słuchać muzyki.
Przez całe dorastanie koncentrowałam się na nauce choć tego też nienawidziłam, ale stwierdziłam, że skoro nic nie zdobyło mojego serca to chociaż rozum się wykaże.
Obecnie jest tak samo, tyle, że całą energię przelewam na pracę, której notabene również nie lubię
Poza tym jem, śpię, sprzątam.
Inni ludzie mają jakieś hobby, chociaż nawet nie o to chodzi, bo teraz modne stało się posiadanie pasji, ale nawet to głupie odmóżdżanie się przed tv ma dla nich jakieś znaczenie, a ja nic, wszystko mnie nudzi.
Czy da się to w ogóle zmienić?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nic mnie nie interesuje

Jak myślisz, skąd wziął się ten Twój stan? Może rodzice byli dla Ciebie surowi, kazali się dużo uczyć, przynosić dobre stopnie i nie miałaś czasu dla siebie żeby robić to co lubisz? Czy masz jakichś znajomych? O czym z nimi rozmawiasz?

3

Odp: Nic mnie nie interesuje

Rodzice nie naciskali nigdy jakoś bardzo na naukę, bo pochodzę z miejsca gdzie nikomu na tym nie zależy, tutaj to bardziej moje samozaparcie. Znajomych nie mam - uroki mieszkania na zabitej dechami dziurze.

Reklama

4

Odp: Nic mnie nie interesuje

Taka apatia może być objawem depresji albo innej choroby psychicznej. Może po prostu nie poznałaś jeszcze czegoś co Cie zainteresuje. Próbuj nowych rzeczy gdzieś wyjedź coś zobacz rozmawiaj z ludźmi pytaj ich o ich pasje. Na co dzień możesz sobie zapisywać co danego dnia sprawiło Ci przyjemność albo radość. No chyba że nie odczuwasz takich emocji. Masz w ogóle jakieś marzenia ?

5

Odp: Nic mnie nie interesuje

Czyli po prostu nie miałaś wzorców żeby się uczyć, czymś się interesować? Nie masz znajomych? Z nikim nie rozmawiasz, w pracy, w sklepie? Nie utrzymujesz kontaktów ze znajomymi ze szkoły, ze studiów? Czy jesteś nieśmiała? Może Twoim problemem jest samotność?

Reklama

6 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2018-08-09 21:15:41)

Odp: Nic mnie nie interesuje

O matko! Dobrze, ze piszesz. Musisz jakos pokonac te trudnosc, bo zycie ma sie tylko jedno! Trzeba sie nim cieszyc! Mam nadzieje, ze ktos tu Ci pomoze w tym temacie. Pamietaj, ze pasje, hobby zajecia (jak zwal tak zwal), nie sluza temu by je miec/ posiadac, robic pokazowe i czuc sie bardziej wartosciowym od innych. One sa po to, by nasze zycie bylo kolorowe i super!

Tak sobie to przemyslalam i przypomnialo mi sie, ze kiedys sama bylam w takim momencie w zyciu. Studia wybrala mi `mamusia`, bo przeciez ona sobie nie wyobrazala, zeby jej `corunia` z tak dobrze zdana matura, poszla na jakas `pedagogike, czy `psychologie`. JAK - JA - SIE- TAM - MECZYLAM (ekonomia). Znajomi? A to depresja, a to brak kasy, a to trzeba ugotowac chlopu obiad, jak prawowita, przykladowa zonka (mielismy po 19 lat), a to kolokwium, srokwium. Imprezy - tak, popijawy po weekendach, cluby - to bylo w porzadku. Ale poza tym szarosc. Nie mialam nic swojego. Z chlopakiem, cos tam probowalismy (glownie ja go ciagalam), ale byle deszcz i juz glowa bez pomyslow. Wielkie, szare, smierdzace miasto. Dopiero, Twoj post mi to uswiadomil, jak zmiana otoczenia, miasta, studiow (tak, tuplam nozka, skandal rodzinny) znajomych, zmienilo moje zycie. Calkiem przypadkiem znalazlam mnostwo rzeczy, ktore kocham. Wiec podejrzewam, ze to nie problem w Tobie (w srodku), a braku kreatywnosci, negatywnym podejsciu do zycia (tak! trzeba sie nim cieszyc ^^ jest zajebiste) oraz otoczeniu.

Ja rozdzielam dzis pasje na takie, ktore robie sama (nazwijmy je osobiste) oraz te, ktore robie wylacznie ze znajomymi (socjalne).
Pasje osobiste sluza temu, by zaspokoic moja kreatywnosc i ciekawosc swiata oraz przyniesc mi rozrywke i relaks. Zastanow sie - czy byl kiedys w szkole jakis przedmiot, ktory lubilas? Nic, nic? Moze lubilas grac na jakims instrumencie, moze ciekawila Cie np. starozytnosc, czy rozne freakowe opowiesci na historii, albo lubilas pisac opowiadania na polskim. Wroc do dziecinstwa i przypomnij sobie. Ciekawostki biologiczne ze swiata, podroze, rozwiazywanie zadan matematycznych - nie wiem cokolwiek. A co robilas za dzieciaka? Moze masz dobre wspomnienia z wyprawy kajakiem. Moze jezdzilas na rowerze, moze szylas ubrania dla lalek. To wszystko teraz mozesz przelozyc na dorosle zycie. Mam wrazenie, ze nie szukasz i jestes za bardzo negatywnie do tego wszystkiego nastwawiona - "nic mnie nie cieszy i ****". Ja tez nie czytam ksiazek, ALE czasami wpadam do biblioteki, czy stoje w empiku jak ten glupek, przegladam, szukam (tez w internetach). Raz na jakis czas tylko wyjde dumna ze swoja zdobycza i dzien dobry - do widzenia socjalne zycie, dopoki nie przeczytam ksiazki. Tak samo z muzyka - jak wlacze radio to jakos mnie nie powala, ale znam multum ciekawych ludzi, wymieniam sie z nimi muzyka, caly czas szukam bodzcow, ktore beda mnie stymulowac i dnia bez muzyki nie przelkne. Gdyby moja muzyka, opierala sie tylko o ta w radio moglabym spokojnie stwierdzic, ze nie lubie muzyki ^^ a ja ja kocham! Szukaj! Go go girl!

Pasje socjalne sluza mi, zeby pokolorowac moje zycie, wyjsc z rutyny, cieszyc sie spotkaniem ze znajomymi, czasami, zeby stracic te negatywne emocje, poszalec. Raczej na narty sama sie nie wybiore, a ze znajomymi pedze pierwsza pod stok, czy na szlak. Nie chodze ze znajomymi na kawe, nie spotykam sie w domu. Wole juz isc na basen i w czasie plywania sobie gadac. Kiedys przyszla do mnie kumpela i po godzinie spojrzalysmy na siebie "mlody ma sanki"... i kij, ze troche "przyduze" o kilkanascie lat, poszlysmy jak te gowniary zjezdzac. Ja tam sie ubawilam po pachy. Jezeli dobrze sie bawisz ze znajomymi podczas rozmowy, to mozecie sie rownie dobrze bawic razem, gdziekolwiek. Zagle, kregle, plywanie, narty, rolki, sztuki walki, chodzenie po gorach, wszystkie eventy w miescie, jakies strefy kibica (co Wam szkodzi popic piwo, pokrzyczec z ludzmi), koncerty, splywy kajakowe, jakies spanie pod namiotem w weekend, akrobatyka - CO KOL WIEK! Wszystko jest lepsze od siedzenia w domu. I tak jak pisalam, Uruchom swoja kreatywnosc, radosc zycia, szukaj rozrywki i szczescia. Zastanow sie co jest w Twojej okolicy - las, jeziora, gory, probuj nowych rzeczy, schowaj wstyd (nie mow sobie, a w czyms jestem kiepska, czy nie wypada w tym wieku - bo to ma byc dla Ciebie, a nie pod publike). Ostatnio z kumpela, zgadalysmy sie, ze kiedys zaglowalysmy za dzieciaka. Jakie sa mozliwosci? Aha, nie stac nas na zaglowke ;> nie mamy licencji, nie ma wypozyczalni, ani nawet klubu w poblizu - jest przystan. Jedziemy pytac. Troche przypal, ale jeden koles stwierdzil, ze w sumie niedlugo regaty i nie ma ekipy, a sam zaglowki nie poprowadzi. Chwila wstydu, a ile radosci na zaglach ;D Otworz sie na ludzi, byc moze, ktorys z nich zarazi Cie jakas swoja pasja. Nie szukaj pasji na sile, a bardziej staraj sie fajnie, kreatywnie spedzac czas, poznawac ludzi i probowac nowych rzeczy. Ciesz sie zyciem, bo codzienna szarosc Cie zezre. Wbierz sie na scianke wspinaczkowa (albo znajdz ludzi, ktorzy to robia na co dzien np. po pochylych skalach - to jest super dla poczatkujacyh), idz do escaperoomu, na gokarty, do strzelnicy postrzelac sobie ze spluwy xD nie beda to pasje, ale beda to fajne zajecia, fajnie spedzisz czas, poznasz ludzi, moze znajdziesz przy okazji cos innego dla siebie. Na bank pomoze sport, bedziesz sie lepiej czula i miala wiecej energii. To na prawde dziala. Ja np. biegam i nie powiem, zeby to byla moja pasja (moze w niektore dni, gdy potrzebuje sie zmeczyc, stracic energie). Ogolnie to przykry obowiazek jak mycie zebow, ale no trudno trzeba. A za to po pracy mam tone energii, no wiesz chce sie zyc big_smile zrozumialam, ze jak sie chce, to wszystko mozna. Zima biegam w kolcach xd ciagaj tych swoich znajomych i szukaj! Kluczem jest wlasnie to, zeby to wszystko robic z ludzmi, z ktorymi sie dobrze bawisz.

Pisze Ci tez o tym, co ja w tym kierunku robie, bo pomyslalam, ze moze cos Cie zainspiruje, albo cos Ci sie przypomni "hej, no przeciez, to kiedys robilam". I cokolwiek, by sie nie dzialo patrz zawsze na zycie pozytywnie. Nie zamykaj sie w negatywnym mysleniu. Szukaj sil do dzialania, walcz o siebie, walcz z lenistwem, bo mozesz zyskac tylko super przezycia. Niektore rzeczy, ktore bedziesz robic beda fajne tylko na raz, albo calkiem do kitu, ale inne moga sie okazac Twoja pasja. Zlap jakas kolezanke i poznawajcie ciekawych ludzi.

EDIT: Przypomnialo mi sie cos. Znam kilku ludzi, ktorzy maja pasje, ale nie zauwazylam, zeby dzialala ona na nich pozytywnie. Nie wyczuwam endorfin. Mam takie poczucie, jakby sluzylo to tylko i wylacznie zaklepaniu dziury w ich zyciu (lub podniesieniu wartosci rynkowej tongue). Po pracy nie wiedza, co ze soba zrobic. Pasja ma dawac radosc. Koniec kropka. Nie idz w te strone. Nic na sile. Szukaj szczescia, nie pasji. Powodzonka

Muzyka daje powera! (; Łap za słuchawki i biegnij swoją drogą ^^
Odp: Nic mnie nie interesuje

A możesz napisać co lubisz robić?
Nawet jak to jest "nic nie robienie".....
Jak masz wolne to gdzie błądzą twoje myśli, o czym myślisz?

8

Odp: Nic mnie nie interesuje

Ja myślę, że najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest udać się do specjalisty, psychologa, terapeuty i rozwiązać ten problem. Sama przeszłam podobną drogę i wiem, że gdyby nie terapia nie ruszyłabym z miejsca, tylko dalej użalała się nad sobą. Warto poprosić o pomoc.

9 Ostatnio edytowany przez sasanka29 (2018-08-10 11:05:57)

Odp: Nic mnie nie interesuje

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Nie wiem co lubię robić po pracy. Zabiera mi ona tyle czasu, że właściwie nie zostaje go nawet na odpoczynek.
Przyjeżdżam, jem, kładę się spać.
Żeby się utrzymać pracuję 7 dni w tygodniu. Dojazd do pracy zajmuje mi średnio 2 godziny, zimą autobus potrzebuje jeszcze więcej. Potem 8 godzin i z powrotem.
Czas się kurczy.
W moim miejscu zamieszkania, praktycznie nie ma już ludzi w moim wieku, ew. jakieś miejscowe pijaczki, ale to nie jest mój target.
W dzieciństwie było podobnie, do szkoły też miałam daleko, a w domu koncentrowałam się na nauce, miałam bardzo dobre wyniki.
Tylko na nic się to zdało bo obecnie nie mam nawet matury i średnią pracę (stacja benzynowa)

10

Odp: Nic mnie nie interesuje

Czy podchodziłaś do matury? Może warto jeszcze spróbować jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu. Wprawdzie napisałaś że nie lubisz czytać książek, ale spędzając codziennie 2 godziny w autobusie mogła byś urozmaicić ten czas jakąś lekturą, może to być romans, kryminał, biografia, książka o modzie, o gotowaniu, o zdrowiu... Książki możesz kupować, wypożyczać w bibliotece, możesz też używać czytnika do ebooków.

11 Ostatnio edytowany przez sasanka29 (2018-08-10 20:27:27)

Odp: Nic mnie nie interesuje

Do matury nie podchodziłam ponieważ skończyłam jedynie szkołę zawodową na profilu sprzedawcy
To nie jest tak, że ja nigdy nie sięgnęłam po żadną książkę czy film. Coś tam przeczytałam, obejrzałam i to nawet z różnych gatunków (bo panie w bibliotece szkolnej polecały rozmaite rzeczy na zasadzie "może znajdziesz coś dla siebie") ale za każdym razem chciałam żeby książka/film/piosenka się już skończyła, nic mnie nie ciekawiło.
Ja chyba jestem stworzona żeby odbębniać robotę i spać, najwyżej trzeba będzie się z tym pogodzić.

12

Odp: Nic mnie nie interesuje
sasanka29 napisał/a:

Do matury nie podchodziłam ponieważ skończyłam jedynie szkołę zawodową na profilu sprzedawcy
To nie jest tak, że ja nigdy nie sięgnęłam po żadną książkę czy film. Coś tam przeczytałam, obejrzałam i to nawet z różnych gatunków (bo panie w bibliotece szkolnej polecały rozmaite rzeczy na zasadzie "może znajdziesz coś dla siebie") ale za każdym razem chciałam żeby książka/film/piosenka się już skończyła, nic mnie nie ciekawiło.
Ja chyba jestem stworzona żeby odbębniać robotę i spać, najwyżej trzeba będzie się z tym pogodzić.

A coś więcej?
Morze, góry, wakacje? Co robisz, jak masz urlop? smile
spacer? Zwiedzanie zamków, dolinki, jezioro? Naprawdę jest ogromny wybór.

No chyba, że do każdej rzeczy podchodzisz z nastawieniem, żeby się przemęczyć i odbębnić. To wtedy się nie dziwię.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13

Odp: Nic mnie nie interesuje

Ja tez nie ma żadnej pasji. Czasami czuję się gorsza od innych z tego powodu, mogę być postrzegana jako nudziara, ale dla mnie nudni są ludzie z zupełnie nieinteresującymi mnie pasjami.

Odp: Nic mnie nie interesuje

Też nie mam żadnej pasji i czasami czuję się przez to gorsza od innych.
Lubię czytać książki, muzyki tez lubię słuchać. Ale nie mam tak ze mam jakiegoś ulubionego autora czy wykonawcę.
Najbardziej mi doskwiera brak pasji jak to ktoś tu wyżej nazwał socjalnych. Myślę że po części wynika to z tego ze nie mam towarzystwa, jestem samotna. Nie umiem pływać wiec basen jezioro odpada, sportów tez nie uprawiam.

15

Odp: Nic mnie nie interesuje

Miałam podobny stan kilka miesięcy temu trwający ponad rok. Wydawało mi się, że nigdy nic mnie nie zainteresuje, a gdy skończyłam szkołę, miałam sporo czasu, odpoczęłam, pospałam, to inni ludzie próbowali mnie wyciągnąć i polubiłam kilka rzeczy. Kiedyś nienawidziłam matematyki, teraz pokochałam. Nie cierpiałam wychodzić gdzieś, a teraz nie mogę usiedzieć w domu. Daj sobie czas, musisz tylko zmienić nastawienie do siebie. Nawet nauka jest przyjemnością, a kiedyś byłam pewna, że to katorga i nie jestem stworzona do nauki.
W środku masz zainteresowanie, ale jest tak zakopane głęboko, że nie widzisz ani nie wiesz. Musisz cokolwiek zrobić, by mieć pomysł i poczuć jakieś zainteresowanie.
Byłam samotna, to ja sama odpychałam znajomych od siebie, a teraz odnowiłam i czuję się super. Może tak spróbuj?

16

Odp: Nic mnie nie interesuje
samotna singielka76 napisał/a:

Też nie mam żadnej pasji i czasami czuję się przez to gorsza od innych.
Lubię czytać książki, muzyki tez lubię słuchać. Ale nie mam tak ze mam jakiegoś ulubionego autora czy wykonawcę.
Najbardziej mi doskwiera brak pasji jak to ktoś tu wyżej nazwał socjalnych. Myślę że po części wynika to z tego ze nie mam towarzystwa, jestem samotna. Nie umiem pływać wiec basen jezioro odpada, sportów tez nie uprawiam.

Dlaczego czujesz się gorsza od innych? Wiekszego bezsensu nigdy nie slyszalam. Pasja ma Cie uszczesliwiac (byc dla Ciebie), czy szukasz jej pod publike, zeby dostac spoleczny order honorowy ciekawej osoby? Bo wielu ludziom to sie myli, wiesz? Dla jednych pasja to milosc (daje im to kopa i sie spelniaja), a dla innych to tylko zajecie, ktore ma stwarzac iluzje ciekawego zycia, a na dobra sprawe to tylko zapychacz czasu, zeby jakos dotrwac do konca dnia w tej szarej codziennosci ;P przy okazji mozna zablysnac w towarzystwie, bo posiadanie pasji to dzisiaj ostatni must have, ktory ma zwiekszac nasza wartosc rynkowa.

Olej szukanie pasji, bo nie kazdy ma tego jednego konika, a probuj nowych, roznych rzeczy, to i na nude nie bedziesz cierpiala.

Nie umiesz plywac to sie naucz, najlepiej znajdz jakiegos instruktora. Nie zbankrutujesz od kilku pierwszych lekcji, a bedziesz czula sie pewniej. Kto wie, moze to bwdzie nawet Twoj przyszly kumpel lub facet. Nie lubisz plywac to nie plywaj. Lubisz muzyke? To jedz na koncert. A jak Ci malo, to zapisz sie do jakiego funclubu na fejsie. Tam czesto organizowane sa zloty fanow (przyjezdzaja tam ludzie z calej Polski, czesto w kolko jedni i Ci sami). Czasami organizuja wyjazdy na koncerty jednym busem. Integracja 100% . Oprocz wspolnej muzy, bardzo czesto maja inne zajawki. Na pierwszy zlot jedz z kims (bratwm, wspolpracownikiem, KIMKOLWIEK). Wielu ludzi mozna tak poznac, wskoczysz do jakiejs ekipy i bedziesz miec super wypady na przyszlosc.

Nie musisz byc sportowa, zeby rekreacyjnie pojechac na rower, kajaki, scianke wspinaczkowa, czy gdziekolwiek. A ruch to zdrowie i dobre samopoczucie ;)Nie musisz sie tam pocic tylko na spokojnie sie poruszac. Pierwsze co powinnas robic poznajac nowa osobe to tekst typu: "jutro po pracy ide na rolki sie poruszac, nie masz ochoty sie przylaczyc? W grupie zawsze razniej". I voila masz juz okazje sie z kims zakumplowac. Kogo nie spotkasz, od razu chamsko z bani pytaj. Zobacz ile osob tutaj plakusia na forum, ze nie ma z kim. Napisz na forum Twojego miasta, czy nie ma kogos chetnego na jakis jogging, czy jesli juz masz taka awersje do sportu - darmowe konwerasacje jezykowe w ramach wspolnego cwiczenia jezyka obcego, czy chociazby damski wieczor przy grach planszowych, czy towarzyskich, czy nawet jakies cholerne ognisko. Zaden wstyd. Problem w tym, ze wszystkim brak inicjatywy i siedza w swoich wilczych norach, a wiele osob bedzie chetna jesli masz dobry pomysl na spedzanie czasu (nawet Ci zaczepieni na ulicy). Jesli jestes samotna to masz jeszcze opcje tindera. Romanse romansami, ale wiesz ile przyjazni sie nawiazalo przez tindera. Zawsze lepiej wyjsc  z kimkolwiek niz sama na rolki, czy rower (nawet jesli to jedno spotkanie). To, ze nie masz co robic, ze mowisz nie, tinder fe, to fe, co ludzie powiedzooooo, nieee zaczepiac ich na ulicy wstyd, to tylko i wylacznie Twoj wybor - zamykanie sie na ludzi i rozrywke. Bez sensu. Zrozum - ludzi ciagnie do socjalnych osob, nie bedziesz freakiem zaczepiajac naturalnie ludzi wokol. Znajdz cos dla siebie, rusz tylek bedziesz miec zajecie, a moze przy okazji i pasja sie znajdzie.

Nie boj sie zycia, bo Ci ucieknie nawet nie bedziesz wiedziala kiedy.

Muzyka daje powera! (; Łap za słuchawki i biegnij swoją drogą ^^
Odp: Nic mnie nie interesuje

Jovanna wszystko to prawda co piszesz ale ciężko z realizacją gdy mieszka się w małej miescinie gdzue nie ma kina teatru koncertów,a dom kultury organizuje zajęcia dla dzieci bądź emerytów . A jak wyjdziesz na spacer to spotykasz same matki, rodziny z dziećmi, emerytów, albo ludzi sporo młodszych. Ciężko znaleźć singla w podobnym wieku chociażby do wyjścia na kawę czy zwykły spacer.

18 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2018-08-13 13:07:23)

Odp: Nic mnie nie interesuje

Ja to rozumiem. Tez mieszkalam w malym miescie kiedys. Dalabym sobie reke uciac, ze tam nigdy przenigdy, zadnego faceta nie spotkam. I wiesz co?!!! Nie mialabym teraz reki!!! Wyjechalam. Wrocilam po jakims czasie na tydzien, na rehabilitacje. Okazalo sie, ze przyjechal rehabilitant po studiach, bo u nas łatwiej było złapać prace. Bardzo fajny facet. Drugiego poznałam online (szanse, ze bedzie z tej dziury zabitej dechami byly jak 1 do mln). Pisałam z randomowym człowiekiem, po czym sie okazalo, ze mieszka obok mojego miasta rodzinnego i w ciagu kilku miesiecy tam zamieszkał, bo trafilo mu sie tanie mieszkanie. Dla mnie to po prostu kosmos, jakis swiat potrafi byc maly. Teraz przynajmniej jak jade do domu, to mam z kim wyjsc na piwo. Ale teoretycznie, rehabilitant był nowy w miescie i nie mial znajomych. Pewnie siedzial po pracy w domu. Ten drugi mial znajomych ze swojego miasta, u nas tylko mieszkal. Jakie byly szanse spotkac ich na ulicy? Pewnie zadne. Nawet zagadac takiego na przystanku to troche siara, bo autobus pojedzie 3 przystanki i koniec miasta. Ci faceci to akurat byl przypadek, traf. Ale jednak dowodzi temu jak bardzo zamykamy sie w naszych domach.

To, ze mieszkasz w malej miescinie, nie znaczy, ze nie mozesz sie wyrwac na koncert. Ja w tym czasie mieszkalam juz w wiekszym, ale przyjezdzali ludzie z calej Polski i albo byl zlot na miejscu, albo sie jechalo gdzies dalej razem. To tez nie jest tak, ze jest sobie Twoje miasto, a wokol trojkat bermudzki i nie ma innych malych miasteczek, a w nich ludzi, ktorych moglabys poznac. Jest ciezko, ale jak nie bedziesz szukac ludzi wokol to godzisz sie na dana sytuacje i jej nigdy nie zmienisz. W koncu kogos zlapiesz.

A co do pasji to sport jest wszedzie mozliwy. Ten rekreacyjny tez. Mozesz wlaczyc sobie tutorial na yt i uczyc sie tanca. Mozesz cwiczyc jezyk obcy, nawet z osoba online przez skype (znajdz kogos online z wiekszego miasta obok, bedzie szansa na spotkanie). Mozesz w weekendy jezdzic do takich miast. Mozesz robic cos kreatywnego - szyc, piec, malowac, kupic sobie gitare i uczyc sie z yt. Zamykasz sie. Mowisz: mieszkam w dziurze i kij. No niestety, w tym wypadku to tylko kwestia wiekszego wysilku. Ja uwazam, ze to poprostu kwestia zdolnosci socjalnych, ktore powinnas cwiczyc np. online. Ludzie nie gryza, brak im tylko inicjatywy i kreatywnosci. Wielu jest tak samo podlamanych jak Ty. Nie jestes jedna mieszkajaca w malym miasteczku. Ja wiem, ze to sie wydaje tak latwo mowic. Wiem, ze masz nie lada orzech do zgryzienia. Wiem, ze samej by mi bylo ciezko. Ze ja mieszkam doslownie w raju i mam tone mozliwosci. Ze jak mieszkalam w Polsce, to bylam inna i zamknieta, nawet gdy mowimy o duzym miescie w Polsce. Ale patrz - ja tu przyjechalam do obcego panstwa i bylam sama jak palec. Bez jezyka. Bez znajomych, przyjaciol. Sama. W pracy jedna dziewczyna nieco starsza ode mnie. Poszlam raz z nia na impreze - miala znajomych prawie w wieku mojej mamy. Jezu. Moj stary kumpel sie zlitowal, chcial mnie wkrecic do ekipy. Kolega, z ktorym od lat nie utrzymywalam kontaktu (gdzies od 12!!). Boze, nikt ze mna nie chcial rozmawiac po angielsku, poza jednem szczylem, ktory mial nadzieje na ruchanie. Po pracy puszczalam muzyke na maxa, wsiadalam do auta i jechalam przed siebie. Wszyscy starzy przyjeciele tylko online. Uczac sie jezyka obcego, nie rozmawiajac w ogole po polsku zaczelam zapominac polskich slow!! Zaczelo sie to wszystko robic żałosne. Stwierdzilam, ze tak dalej nie moze byc. Zaczelam zaczepiac ludzi. Zamiast szukac autobusu w komorce, pytalam o droge. Pozniej co jakis czas znalazlam odwage, zeby cos zagadac. Szukalam obcokrajowcow, zagadywalam barmanow w pubach jak byl maly ruch. To nyly fajne konwersacje, pytalam ich o jakies fajne tradycjonalne alko, co tu robia, z tego sie nawiazywaly dlugie rozmowy. Oni sami je ciagneli!! Zaczelam szukac nauki jezyka z innymi co sie ucza przez fb. Znalazlam nawet kilku polakow, ale byli tak zdolowani, negatywnie nastawieni, rozdraznieni mieszkaniem tu - ze ciezko mi bylo z nimi nawiazac relacje. Jeden mieszkal tu 4 lata i po rozmowie ze mna, rzucil to wszystko i wyjechal xd. Brawo ja i moje zdolnosci interpersonalne xd.  Poznalam tez bardzo duzo ludzi z roznych panstw swiata. Z zadnym nie bylo mi po drodze i nagle zlapalam taka super kumpele. Trzymamy sie do dzis. Angielka. W miedzy czasie ja poznalam wielu innych ludzi. Ona poznala mnie z kilkoma. Mam wielu znajomych. Ruszylo. A co najwazniejsze zauwazylam, ze bardzo skoczyla moja umiejetnosc rozmowy. Ze zaczepiajac ludzi wokol nie narzucam sie wcale, potrafie to zrobic naturalnie, ze wiekszosc z nich reaguje POZYTYWNIE, bo tez siedza sami lub po prostu sa chetni, zeby poznac kogos nowego, sa otwarci. I zastanawiam sie - dlaczego ja tego nie potrafilam robic w Polsce? Mialam waska grupe znajomych i sie ich kurczowo trzymalam. Dlaczego nie bylam otwarta? Dlaczego uwazalam, ze osoba stojaca obok jest nietykalna, a siebie za intruza? Boze. Dodam, ze zagranica, pierwsze mieszkanie mialam godzine jazdy od miasta, w kazdej wolnej chwili ruszalam tylek do miasta (tak! Tez mieszkalam tu na wiosce!!). Zajmowalam czas swoimi pasjami w pojedynke, ale na dluzsza mete, tylko tak zyjac, no nie da sie! Jestesmy zwierzetami socjalnymi. Nawet gleboki introwertyk, chcialby miec przy sobie choc jedna osobe. Majac juz znajomych, zostalam sama na Boze Narodzenie w miescie. Wszyscy znajomi wyjechali z miasta. Moze desperacja, zwal jak zwal. Zaprosilam Japonczyka, ktory tez byl sam z tindera. Nie chcialam byc w ten dzien sama. Zaprosilam go w godzinach obiadowych, zeby ograniczyc seksualny podtekst spotkania. Wieczorem poszedl, pospotykalismy sie pozniej, ale nic z tego nie wyniklo z mojej strony. Nie moj typ czlowieka, romansu tez nie bylo. Tak czy siak do dzis dobrze wspominam seksownego japonczyka, w fartuszku lepiacego pierogi u mnie w domu. Glowa do gory mala:) przeciez nie przyjdzie ksiaze i Cie nie uratuje z tej wiezy. Sama musisz sie wydostac!!!Tez sama stawiasz sobie ograniczenia.  A jesli tego chcesz, to dasz rade i nawet małe miasto Cie nie zatrzyma, bo świat jest wielki!

Muzyka daje powera! (; Łap za słuchawki i biegnij swoją drogą ^^
Odp: Nic mnie nie interesuje

Jovanna jak miałam 20 lat mniej to wszystko było łatwiejsze. Pojechać na koncert kogoś poznać.
Dzisiaj ciężko spotkać się z koleżanką na kawę bo to czy tamto.
Mamznajomą mezatke ale bez dzieci teoretycznie bardziej dyspozycyjna niż ta z dziećmi ale jakoś od 8 miesięcy nie możemy się umówić na kawę. Jak się w przelocie spotkamy to zawsze deklaruje chęć spotkania i na tym się kończy.
Mi wystarczyloby raz w tygodniu pójść z kimś na spacer, przejechać się rowerem w fajnym towarzystwie, mieć z kim pojechać na urlop. Niby niewiele a i tego nie mam.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nic mnie nie interesuje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018