Chodzi o to,że unikam ludzi zwłaszcza tych po ktorych wyczuwam zainteresowanie swoją osobą [Pewnie,często są to fałszywe i przesadzone sygnały w moją stronę,ale jestem czujnym obserwatorem] Przykład ,choćby wczoraj w poczekalni u lekarza. Jakiś facet spojrzał na mnie kilka razy? a ja zaczełam sie nerwowo zachowywać,spuszczać głowe,udawac,że robie cos na tel..Potem wyszłam na korytarz i tam czekałam,a jak ten facet też przyszedł na korytarz bo coś w recepcji sie pytał to go unikałam..Kiedyś jakaś babka mi powiedziała ''Oo ale się zmienilas,ladna dziewczyna sie zrobilas...blabla'' To teraz idac koło jej domu,prosze Boga by sie na nią nie natknąć [Boje sie,że jak mnie zobaczy znów to juz zmieni o mnie zdanie,bo bede wygladac mniej korzystniej,i się ''rozczaruje'']...Jak jakis facet patrzy na mnie to pierwsza spuszczam wzrok bo zabolałby mnie fakt,że on pierwszy przestanie sie patrzec po dokładnym wpatrzeniu sie we mnie pomysli ''a jednak mi sie nie podoba'' dlatego pierwsza ignoruje..I moglabym wymieniać i wymieniać...Nawet stojac w kolejce w sklepie rozglądam sie czy nikt sie nie patrzy a jak sie patrzy to zaczynam sie stresowac i denerwować. A znów gdy nikt nie patrzy to mysle sobie ''Nikt nie zwraca na mnie uwagi,jestem mało atrakcyjna'' ..Zawsze szukam atencji i potwerdzenia swojej ''atrakcyjności?'' celowo przechodzę obok fajnego faceta albo siadam blisko gdzie widze kogos interesujacego a potem ukradkiem zerkam czy zwróci na mnie uwagę..Jesli to drugie to biore nogi zapas i gdzies tam w srodku czuje satysfakcje,ale też smutek i rozgoryczenie,że taka dzika jestem i tak analizuje,kazdy ruch i gest w kierunku mojej strony...To mi tak utrudnia funkcjonwanie..PROSZĘ BŁAGAM O JAKIEŚ RADY..Tylko nie piszczcie idź do psychologa,idź tam,idź siam :[ ..Bo zarówno mogłabym sie wygadać koleżance tyle,ze za darmo..i tyle,że nie mam znajomym,pozostaje mi to forum..Co robić? Jak temu zaradzić? Dziękuje za miłe komentarze,i czekam na Wasze opinie..Bo naprawdę cholernie cieżko mi tak funkcjonować
Co robic?
1 2018-07-20 21:18:26 Ostatnio edytowany przez Prazynka (2018-07-20 21:18:38)
Podobne tematy
Chodzi o to,że unikam ludzi zwłaszcza tych po ktorych wyczuwam zainteresowanie swoją osobą [Pewnie,często są to fałszywe i przesadzone sygnały w moją stronę,ale jestem czujnym obserwatorem] Przykład ,choćby wczoraj w poczekalni u lekarza. Jakiś facet spojrzał na mnie kilka razy? a ja zaczełam sie nerwowo zachowywać,spuszczać głowe,udawac,że robie cos na tel..Potem wyszłam na korytarz i tam czekałam,a jak ten facet też przyszedł na korytarz bo coś w recepcji sie pytał to go unikałam..Kiedyś jakaś babka mi powiedziała ''Oo ale się zmienilas,ladna dziewczyna sie zrobilas...blabla'' To teraz idac koło jej domu,prosze Boga by sie na nią nie natknąć [Boje sie,że jak mnie zobaczy znów to juz zmieni o mnie zdanie,bo bede wygladac mniej korzystniej,i się ''rozczaruje'']...Jak jakis facet patrzy na mnie to pierwsza spuszczam wzrok bo zabolałby mnie fakt,że on pierwszy przestanie sie patrzec po dokładnym wpatrzeniu sie we mnie pomysli ''a jednak mi sie nie podoba'' dlatego pierwsza ignoruje..I moglabym wymieniać i wymieniać...Nawet stojac w kolejce w sklepie rozglądam sie czy nikt sie nie patrzy a jak sie patrzy to zaczynam sie stresowac i denerwować. A znów gdy nikt nie patrzy to mysle sobie ''Nikt nie zwraca na mnie uwagi,jestem mało atrakcyjna'' ..Zawsze szukam atencji i potwerdzenia swojej ''atrakcyjności?'' celowo przechodzę obok fajnego faceta albo siadam blisko gdzie widze kogos interesujacego a potem ukradkiem zerkam czy zwróci na mnie uwagę..Jesli to drugie to biore nogi zapas i gdzies tam w srodku czuje satysfakcje,ale też smutek i rozgoryczenie,że taka dzika jestem i tak analizuje,kazdy ruch i gest w kierunku mojej strony...To mi tak utrudnia funkcjonwanie..PROSZĘ BŁAGAM O JAKIEŚ RADY..Tylko nie piszczcie idź do psychologa,idź tam,idź siam :[ ..Bo zarówno mogłabym sie wygadać koleżance tyle,ze za darmo..i tyle,że nie mam znajomym,pozostaje mi to forum..Co robić? Jak temu zaradzić? Dziękuje za miłe komentarze,i czekam na Wasze opinie..Bo naprawdę cholernie cieżko mi tak funkcjonować
Co robic?
To nie dzikość, Kochana ![]()
Niestety, bo byłoby łatwiej.
Z Twojego postu wylewają się Twoje kompleksy, lęk przed (niekorzystną/negatywną) oceną innych ludzi oraz niestabilna samoocena.
Szukasz akceptacji od innych, mężczyzn, ludzi obcych, sąsiadki. Pragnienie akceptacji często jest warunkową braku aprobaty samego siebie. W obecnych czasach na łamach portali społecznościowych (typu FB) oprócz promowania się użytkowników można znaleźć posty z sekwencjami mówiącymi o własnej wartości i szacunku do siebie. Uważam, że to fajna tendencja. Zwłaszcza że hasła udostępniają osoby, które mogłyby "świecić tyłkiem", lecz z jakiegoś powodu nie chcą, wolą głębszy przekaz.
Kiedy człowiek przestanie się zastanawiać, co widzą w nim inni, a zacznie myśleć nad tym , czego chce i jak to zdobyć - życie staje się prostsze i bardziej klarowne.
To jak sobie z tym poradzic??
Szukasz akceptacji od innych, mężczyzn, ludzi obcych, sąsiadki. Pragnienie akceptacji często jest warunkową braku aprobaty samego siebie. W obecnych czasach na łamach portali społecznościowych (typu FB) oprócz promowania się użytkowników można znaleźć posty z sekwencjami mówiącymi o własnej wartości i szacunku do siebie. Uważam, że to fajna tendencja. Zwłaszcza że hasła udostępniają osoby, które mogłyby "świecić tyłkiem", lecz z jakiegoś powodu nie chcą, wolą głębszy przekaz.
Kiedy człowiek przestanie się zastanawiać, co widzą w nim inni, a zacznie myśleć nad tym , czego chce i jak to zdobyć - życie staje się prostsze i bardziej klarowne.
Wg jesteś normalna, młoda, całe życie przed Tobą i możę niepotrzebnie się stresujesz. Przypuszczalnie chłopaka jeszcze nie miałaś, seksualność to dla Ciebie nowość. Powinnaś się oswoić, że mężczyźni na Ciebie patrzą. Nie musisz na nich patrzeć, ale niepotrzebnie uciekasz. Nie przejmuj się tym i rób swoje.
Wg jesteś normalna, młoda, całe życie przed Tobą i możę niepotrzebnie się stresujesz. Przypuszczalnie chłopaka jeszcze nie miałaś, seksualność to dla Ciebie nowość. Powinnaś się oswoić, że mężczyźni na Ciebie patrzą. Nie musisz na nich patrzeć, ale niepotrzebnie uciekasz. Nie przejmuj się tym i rób swoje.
Ale tu nie chodzi tylko o mężczyzn, ale ogólnie o ludzi.
7 2018-07-21 16:53:48 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-21 17:11:49)
Spuszczasz głowę? to nos też nieco niżej spuść. Nie jesteś celebrytką, by wszyscy skupiali się tak na Tobie, jak Ci się wydaje - no pewnie mężczyźni będą, to naturalne. Jak się przestaniesz koncentrować tylko na sobie, to zauważysz, że na inną atrakcyjną kobietę ten Pan też zwróci uwagę.
Błagasz byśmy nie doradzali psychologa? bo co? TY go nie potrzebujesz, to dla gorszych, bo TWOJE koleżanki to gwiazdy psychoterapii?
Nasłuchuję czy spuszczasz powietrze z tego nadmuchanego balona...
Wydaje mi się, że może to wynikać także z niepewności co do Twojego wyglądu. U mnie osobiście dochodzi do tego ''lęk'' i niechęć gdy mam być w tłoczniejszym miejscu, restauracji lub w kinie. Bo przecież zawsze możesz zrobić coś źle, nie tak przejść między fotelami albo zadławić się jedzeniem, i to przy innych. W dodatku nie przypominam sobie, żebym idąc obok sklepów nie szukała siebie w odbiciu szyb, by chociaż mniej/więcej wiedzieć jak w danej chwili wyglądam. Kompleksy wychodzą na wierzch i odbijają się na codzienne życie.
W moim przypadku psychiatra podejrzewał fobię społeczną, jednak nie czuję, że to właśnie fobia. Po prostu jestem przewrażliwiona i mam wrażenie, że wszyscy skupiają wzrok właśnie na mnie, co jest błędem i teoretycznie wiem, że tak nie jest.
Ludzie w 90% myślą o sobie, później o kimś, co niby jest pocieszające, jednak rady właśnie w stylu - ''Nie jesteś pępkiem świata'' - mało pomagają i wiem to po sobie.
Jedyne, co pomaga mi w takiej sytuacji to słuchawki w uszach- spróbuj.
9 2018-07-21 20:11:22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-07-21 20:15:16)
(...) PROSZĘ BŁAGAM O JAKIEŚ RADY..Tylko nie piszczcie idź do psychologa,idź tam,idź siam :[ ..Bo zarówno mogłabym sie wygadać koleżance tyle,ze za darmo..i tyle,że nie mam znajomym,pozostaje mi to forum..Co robić? Jak temu zaradzić? Dziękuje za miłe komentarze,i czekam na Wasze opinie..Bo naprawdę cholernie cieżko mi tak funkcjonować
Co robic?
Prosisz o rady zastrzegając jednocześnie, że nigdzie nie pójdziesz. Prosisz o rady porównując psychoterapię do wygadania się koleżance. Przyjmuję więc, iż nie wiesz nic o psychoterapii.
Albo podejmiesz decyzję o wprowadzeniu zmian w swym myśleniu o siebie, innych osobach i świecie, albo Twój lęk przed ludźmi i kiepskie o nich myślenie będzie narastać. Jeśli faktycznie jesteś zdeterminowana, to poszukaj... psychoterapeuty (nie każdy psychoterapeuta jest psychologiem i nie każdy psycholog psychoterapeutą), wyznacz termin pierwszego spotkania, które rozpocznie Twą psychoterapię.
Twoje życie, Twój wybór, Ty poniesiesz konsekwencje. Często to powtarzam: bycie szczęśliwym, na szczęście, nie jest obowiązkowe.
Edycja
W innym wątku napisałaś:
(...) Od kilku dobrych lat mam stany depresyjne,mozliwe ze to ma zwiazek z przeszloscia,w domu alkohol,w szkole byłam wyrzutkiem,i stałam sie jakaś taka niezaradna,obojętna na wszytsko,zakompleksiona (...)
Sporo pracy przed Tobą, jeśli się na nią zdecydujesz.
Życzę odwagi do walki z własnymi demonami.
To jak sobie z tym poradzic??
Normalnie - zrozumieć siebie, własne oczekiwania, zaakceptować swoje niedoskonałości, ograniczenia, itd, itp... Grać kartami, które dał los, a nie na siłę się zmieniać, bo inni tego oczekują.
Uważam również, że powinnaś rozważyć radę Wielokropek. Psycholodzy i psychoterapeuci, to nie dobermany, nie gryzą. Są po to, żeby pomóc, a szukanie u nich pomocy, to dojrzałość, nie wstyd.