Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Jestem ze swoim chłopakiem od trzech lat. Nasza znajomość rozwinęła się bardzo szybko i intensywnie, do pierwszego intymnego kontaktu doszło już na pierwszej "randce". Nie poszliśmy wtedy ze sobą do łóżka, ale wydaje mi się, że niewiele zabrakło. Później wyznał mi, że jest osobą wierzącą i czuł się źle z tym w jaki sposób rozpoczęła się nasza znajomość, co mnie bardzo zdziwiło, bo to on zainicjował ten pierwszy bliski kontakt.
Mimo wszystko męskie instynkty jednak wzięły w końcu nad nim górę i wielokrotnie dochodziło między nami do gorących sytuacji, nigdy jednak nie zakończyło się to stosunkiem. Po prostu poznawaliśmy swoje ciała za pomocą pieszczot, potem zaczęliśmy uprawiać seks oralny. Na początku podobało mi się, potem jednak zaczęło trochę irytować. Wcześniej miałam doświadczenia seksualne z innym partnerem, natomiast ja dla swojego chłopaka byłam pierwszą dziewczyną. Zaczęła mi przeszkadzać jego łóżkowa nieporadność i to, że wiele rzeczy trzeba było mu tłumaczyć, pokazywać jak lubię być dotykana, a i tak nie przynosiło to żadnych skutków. On dochodził zawsze, ja nigdy.
Po wielu miesiącach naszego związku stwierdziliśmy, że w końcu pora spróbować spróbować czegoś więcej. Nasz pierwszy raz okazał się kompletną klapą i traumatycznym przeżyciem dla nas obojga. Jemu nie mógł stanąć, a moja "pomoc" przynosiła krótkotrwały skutek, bo ciągle mu opadał. W końcu podczas kolejnej próby postawienia go doszedł, czym załamał się kompletnie i było mu wstyd. Powiedziałam jemu i sobie, że ok, takie rzeczy się zdarzają, spróbujemy następnym razem. Spróbowaliśmy. Raz, drugi, kolejny. Próbowaliśmy zbudować romantyczny nastrój, próbowaliśmy ot tak, kiedy po prostu czuł, że jest gotowy. Próbowaliśmy niebieskiej tabletki. Byliśmy u lekarza, który stwierdził, że to stres i przepisał coś na uspokojenie. W końcu byłam tą sytuacją już tak sfrustrowana, że wykrzyczałam mu prosto w twarz, że mnie nie podnieca, że nawet pocałunki powodują u mnie niechęć i że nie chcę już tak dłużej. Nie muszę chyba opisywać jaka może reakcja faceta na takie słowa. Rozstaliśmy się na pewien czas, jednak wróciliśmy do siebie, za moją namową,  ponieważ bez niego było mi bardzo źle, myślałam o nim non stop i czułam pustkę. Emocjonalnie byliśmy ze sobą naprawdę blisko.
Po powrocie znów przez pewien czas było cudownie, jego dotyk wywoływał u mnie dreszcze, jednak nie naciskałam na nic. On bardzo się starał. W końcu spróbowaliśmy uprawiać seks po raz enty, jednak znów bez skutków. Nie zrażałam się, stwierdziłam, że sprawię by nie odczuwał przy mnie presji. Zaczęliśmy uczyć się sprawiać sobie przyjemność na inny sposób i w końcu zaczęło nam to wychodzić. Jednak nigdy nie doszło do penetracji. On twierdzi, że to nie jest kwestia braku podniecenia. Nie ma problemu z tym, aby osiągnąć wzwód, a także aby skończyć. Nie ma jednak mowy o tym, aby założyć gumkę, bo natychmiast opada. Możliwe, że bez tego udałoby mu się w mnie wejść, jednak ja nie mogę przyjmować antykoncepcji hormonalnej, a nie chcę ryzykować zsunięciem się prezerwatywy lub tym, że nie zdąży wyjść przed wytryskiem. Stąd też ten temat powoli umarł między nami śmiercią naturalną. Seks oralny jest przyjemny, w tej kwestii dotarliśmy się do tego stopnia, że w 99 przypadkach na 100 udaje mu się doprowadzić mnie do orgazmu. Ale większość tych sytuacji inicjuje on, ja nie czuję po prostu potrzeby. Niby jest fajnie, ale to tak jakby sobie sprawiać przyjemność wibratorem - efekt końcowy będzie super, ale na myśl o tym nie czuje się szczególnego podniecenia.
Do tego po tak długi okresie związku zaczynają dochodzić inne problemy, m.in. z komunikacją i planami na przyszłość. Ostatnio coraz częściej odczuwam, że do siebie nie pasujemy. Przeszkadza mi w nim sporo rzeczy, jemu we mnie też. Myśl o rozstaniu jest jednak przerażająca, ponieważ jesteśmy sobie tak bliscy, tyle razem przeżyliśmy, że chyba nie potrafiłabym zbudować takiej relacji na nowo z kimś innym. Piszę ten post, ponieważ potrzebuję aby ktoś spojrzał na tę sytuację z innej perspektywy. Wszyscy znajomi i rodzina uważają, że układa nam się świetnie, a jak to wygląda naprawdę, właśnie mogłyście się dowiedzieć. Wiem, że jest tutaj wiele mądrych kobiet dlatego proszę Was o poradę. Już nie wiem sama czy przesadzam i mam obsesję na punkcie seksu, czy może jest odwrotnie i jestem oziębła. A może popełniłam straszliwy błąd i utknęłam w związku z facetem, który mógłby być moim najlepszym przyjacielem ale nie partnerem i kochankiem?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Zbudujesz z kimś innym relację, spokojnie.
Skoro tutaj macie problem, skoro tak się w tym dusisz to nie ma innej opcji niż rozstanie, które trzeba było przeprowadzić już dawno.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-06-16 10:46:00)

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Pytanie pomocnicze: czy spróbowaliście kiedykolwiek tradycyjnego seksu/penetracji bez gumki w bezpieczne (niepłodne) dni?

Reklama

4

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
summerka88 napisał/a:

Pytanie pomocnicze: czy spróbowaliście kiedykolwiek tradycyjnego seksu/penetracji bez gumki w bezpieczne (niepłodne) dni?


Summerko . czytalam, ze badania wykazuja, ze jak kobieta, jest bardzo podniecona, to i tak zajdzie w ciaze, ze organizm jest tak zaplanowany, ze automatcznie wydobywa sie jajeczko. To by wyjasnialo, te wszystkie dzieci, ktore urodzily sie w dni nieplodne. Niestey, ale obawa ciazy i chorobska odbieraja mi radosci, jakie mozna by czerpac bez liku, z sexu. Szkoda, ze jestesmy ustawieni w naturze na prokreacje. O ile fajniej by bylo, gdyby autentyczny jeden dzien, byl w miesiacu JEDYNIE smile  plodny.

5 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-06-16 12:35:51)

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
Summertime napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Pytanie pomocnicze: czy spróbowaliście kiedykolwiek tradycyjnego seksu/penetracji bez gumki w bezpieczne (niepłodne) dni?


Summerko . czytalam, ze badania wykazuja, ze jak kobieta, jest bardzo podniecona, to i tak zajdzie w ciaze, ze organizm jest tak zaplanowany, ze automatcznie wydobywa sie jajeczko. To by wyjasnialo, te wszystkie dzieci, ktore urodzily sie w dni nieplodne. Niestey, ale obawa ciazy i chorobska odbieraja mi radosci, jakie mozna by czerpac bez liku, z sexu. Szkoda, ze jestesmy ustawieni w naturze na prokreacje. O ile fajniej by bylo, gdyby autentyczny jeden dzien, byl w miesiacu JEDYNIE smile  plodny.

Kuzynko, być może, ale raczej nie w moim przypadku. Znam swój organizm na wylot i po bólu, który odczuwam podczas jajeczkowania dokładnie wiem, kiedy to następuje. Oboje z mężem już dawno temu ustaliliśmy, że nie będę interweniować w gospodarkę hormonalną swojego organizmu i nie biorę pigułek, więc w dni płodne z pewnym marginesem bezpieczeństwa używamy prezerwatywy, w inne - nie. Przez lata, które z sobą jesteśmy to się sprawdzało wink
Nie namawiam autorki do tego samego i tylko pytam, czy próbowali seksu bez gumki.

Reklama

6

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
Summertime napisał/a:

Summerko . czytalam, ze badania wykazuja, ze jak kobieta, jest bardzo podniecona, to i tak zajdzie w ciaze, ze organizm jest tak zaplanowany, ze automatcznie wydobywa sie jajeczko.

Po to w orgazmie trzęsie się brzuszek, aby jajeczko wytrącić na spotkanie z plemnikami -- to tak jakby potrząsnąć jabłonką, aby dojrzałe jabłko zjeść, a nie czekać pod drzewem aż samo spadnie.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

7

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
Gary napisał/a:
Summertime napisał/a:

Summerko . czytalam, ze badania wykazuja, ze jak kobieta, jest bardzo podniecona, to i tak zajdzie w ciaze, ze organizm jest tak zaplanowany, ze automatcznie wydobywa sie jajeczko.

Po to w orgazmie trzęsie się brzuszek, aby jajeczko wytrącić na spotkanie z plemnikami -- to tak jakby potrząsnąć jabłonką, aby dojrzałe jabłko zjeść, a nie czekać pod drzewem aż samo spadnie.

dorosli ludzie a w bajki wierzą...
gdzie wy takie brednie slyszycie?

8

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Pytanie za 100 pkt - jeżeli z powodu podniecenia miałoby dochodzić do spontanicznego uwolnienia komórki jajowej i ewentualnego zapłodnienia (co być mooooże możliwe jest pod koniec owulacji lub tuż po - kto wie? W koncu zdarzają sie owulacje podwójne w jednym cyklu) to GDZIE to zapłodnione jajeczko miałoby się zagnieździć w ostatnich dniach cyklu jezeli endometrium w macicy jest wtedy już w strzępach?

Ponieważ dni niepłodnych po owulacji jest zwykle ponad 10 to   jakie ryzyko ciąży występuje na 3-5 dni przed okresem, kiedy endometrium jest już stare? (Pomijając już cała kwestię w jaki sposób podniecenie miałoby wzbudzić natychmiastową produkcję hormonów do poziomu umozliwiającego zaistnienie ciąży skoro organizm co miesiac przygotowuje się na to kilka dni? )

Zapłodnienie nie jest równoznaczne z ciążą  - ciąża to moment, w którym zapłodniona komórka jajowa zagnieżdża sie w macicy.

Komputery monitorowania cyklu opierają się właśnie na tej zasadzie - po owulacji ciąża nie jest mozliwa. A skuteczność tych urządzeń jest wyższa niz prezerwatyw smile

9

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
yulenka napisał/a:

Jestem ze swoim chłopakiem od trzech lat. Nasza znajomość rozwinęła się bardzo szybko i intensywnie, do pierwszego intymnego kontaktu doszło już na pierwszej "randce". Nie poszliśmy wtedy ze sobą do łóżka, ale wydaje mi się, że niewiele zabrakło. Później wyznał mi, że jest osobą wierzącą i czuł się źle z tym w jaki sposób rozpoczęła się nasza znajomość, co mnie bardzo zdziwiło, bo to on zainicjował ten pierwszy bliski kontakt.
Mimo wszystko męskie instynkty jednak wzięły w końcu nad nim górę i wielokrotnie dochodziło między nami do gorących sytuacji, nigdy jednak nie zakończyło się to stosunkiem. Po prostu poznawaliśmy swoje ciała za pomocą pieszczot, potem zaczęliśmy uprawiać seks oralny. Na początku podobało mi się, potem jednak zaczęło trochę irytować. Wcześniej miałam doświadczenia seksualne z innym partnerem, natomiast ja dla swojego chłopaka byłam pierwszą dziewczyną. Zaczęła mi przeszkadzać jego łóżkowa nieporadność i to, że wiele rzeczy trzeba było mu tłumaczyć, pokazywać jak lubię być dotykana, a i tak nie przynosiło to żadnych skutków. On dochodził zawsze, ja nigdy.
Po wielu miesiącach naszego związku stwierdziliśmy, że w końcu pora spróbować spróbować czegoś więcej. Nasz pierwszy raz okazał się kompletną klapą i traumatycznym przeżyciem dla nas obojga. Jemu nie mógł stanąć, a moja "pomoc" przynosiła krótkotrwały skutek, bo ciągle mu opadał. W końcu podczas kolejnej próby postawienia go doszedł, czym załamał się kompletnie i było mu wstyd. Powiedziałam jemu i sobie, że ok, takie rzeczy się zdarzają, spróbujemy następnym razem. Spróbowaliśmy. Raz, drugi, kolejny. Próbowaliśmy zbudować romantyczny nastrój, próbowaliśmy ot tak, kiedy po prostu czuł, że jest gotowy. Próbowaliśmy niebieskiej tabletki. Byliśmy u lekarza, który stwierdził, że to stres i przepisał coś na uspokojenie. W końcu byłam tą sytuacją już tak sfrustrowana, że wykrzyczałam mu prosto w twarz, że mnie nie podnieca, że nawet pocałunki powodują u mnie niechęć i że nie chcę już tak dłużej. Nie muszę chyba opisywać jaka może reakcja faceta na takie słowa. Rozstaliśmy się na pewien czas, jednak wróciliśmy do siebie, za moją namową,  ponieważ bez niego było mi bardzo źle, myślałam o nim non stop i czułam pustkę. Emocjonalnie byliśmy ze sobą naprawdę blisko.
Po powrocie znów przez pewien czas było cudownie, jego dotyk wywoływał u mnie dreszcze, jednak nie naciskałam na nic. On bardzo się starał. W końcu spróbowaliśmy uprawiać seks po raz enty, jednak znów bez skutków. Nie zrażałam się, stwierdziłam, że sprawię by nie odczuwał przy mnie presji. Zaczęliśmy uczyć się sprawiać sobie przyjemność na inny sposób i w końcu zaczęło nam to wychodzić. Jednak nigdy nie doszło do penetracji. On twierdzi, że to nie jest kwestia braku podniecenia. Nie ma problemu z tym, aby osiągnąć wzwód, a także aby skończyć. Nie ma jednak mowy o tym, aby założyć gumkę, bo natychmiast opada. Możliwe, że bez tego udałoby mu się w mnie wejść, jednak ja nie mogę przyjmować antykoncepcji hormonalnej, a nie chcę ryzykować zsunięciem się prezerwatywy lub tym, że nie zdąży wyjść przed wytryskiem. Stąd też ten temat powoli umarł między nami śmiercią naturalną. Seks oralny jest przyjemny, w tej kwestii dotarliśmy się do tego stopnia, że w 99 przypadkach na 100 udaje mu się doprowadzić mnie do orgazmu. Ale większość tych sytuacji inicjuje on, ja nie czuję po prostu potrzeby. Niby jest fajnie, ale to tak jakby sobie sprawiać przyjemność wibratorem - efekt końcowy będzie super, ale na myśl o tym nie czuje się szczególnego podniecenia.
Do tego po tak długi okresie związku zaczynają dochodzić inne problemy, m.in. z komunikacją i planami na przyszłość. Ostatnio coraz częściej odczuwam, że do siebie nie pasujemy. Przeszkadza mi w nim sporo rzeczy, jemu we mnie też. Myśl o rozstaniu jest jednak przerażająca, ponieważ jesteśmy sobie tak bliscy, tyle razem przeżyliśmy, że chyba nie potrafiłabym zbudować takiej relacji na nowo z kimś innym. Piszę ten post, ponieważ potrzebuję aby ktoś spojrzał na tę sytuację z innej perspektywy. Wszyscy znajomi i rodzina uważają, że układa nam się świetnie, a jak to wygląda naprawdę, właśnie mogłyście się dowiedzieć. Wiem, że jest tutaj wiele mądrych kobiet dlatego proszę Was o poradę. Już nie wiem sama czy przesadzam i mam obsesję na punkcie seksu, czy może jest odwrotnie i jestem oziębła. A może popełniłam straszliwy błąd i utknęłam w związku z facetem, który mógłby być moim najlepszym przyjacielem ale nie partnerem i kochankiem?

Myślę, że narosło miedzy Wami zbyt wiele problemów.  Jeżeli nie masz cierpliwości do niskiego poziomu sprawności seksualnej partnera to raczej dobrze miedzy Wami nie bedzie, bo kłopoty - takie czy inne - mogą powracać, a Ty znow bedziesz sfrustrowana brakiem dobrego seksu.
Nie wzbudzisz w sobie ognia pozadania wyrzutami sumienia ani nadziejami - to instynkt, który prawdopodobnie w Twoim przypadku już zniknął jeśli chodzi o tego mężczyznę.

10

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
Iceni napisał/a:

Pytanie za 100 pkt - jeżeli z powodu podniecenia miałoby dochodzić do spontanicznego uwolnienia komórki jajowej i ewentualnego zapłodnienia (co być mooooże możliwe jest pod koniec owulacji lub tuż po - kto wie? W koncu zdarzają sie owulacje podwójne w jednym cyklu) to GDZIE to zapłodnione jajeczko miałoby się zagnieździć w ostatnich dniach cyklu jezeli endometrium w macicy jest wtedy już w strzępach?

Ponieważ dni niepłodnych po owulacji jest zwykle ponad 10 to   jakie ryzyko ciąży występuje na 3-5 dni przed okresem, kiedy endometrium jest już stare? (Pomijając już cała kwestię w jaki sposób podniecenie miałoby wzbudzić natychmiastową produkcję hormonów do poziomu umozliwiającego zaistnienie ciąży skoro organizm co miesiac przygotowuje się na to kilka dni? )

Zapłodnienie nie jest równoznaczne z ciążą  - ciąża to moment, w którym zapłodniona komórka jajowa zagnieżdża sie w macicy.

Komputery monitorowania cyklu opierają się właśnie na tej zasadzie - po owulacji ciąża nie jest mozliwa. A skuteczność tych urządzeń jest wyższa niz prezerwatyw smile

qrcze, ja to bym musiala w takim razie jajeczkowac ze dwa albo i trzy razy dziennie wink))

11

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
Summertime napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Pytanie pomocnicze: czy spróbowaliście kiedykolwiek tradycyjnego seksu/penetracji bez gumki w bezpieczne (niepłodne) dni?


Summerko . czytalam, ze badania wykazuja, ze jak kobieta, jest bardzo podniecona, to i tak zajdzie w ciaze, ze organizm jest tak zaplanowany, ze automatcznie wydobywa sie jajeczko. To by wyjasnialo, te wszystkie dzieci, ktore urodzily sie w dni nieplodne. Niestey, ale obawa ciazy i chorobska odbieraja mi radosci, jakie mozna by czerpac bez liku, z sexu.
Szkoda, ze jestesmy ustawieni w naturze na prokreacje. O ile fajniej by bylo, gdyby autentyczny jeden dzien, byl w miesiacu JEDYNIE smile  plodny.

Większych głupot dawno nie przeczytałam. Zapłodnienie w dni nieplodne może się zdazyc,  jeżeli kobieta źle obliczyla, albo plemniki mogą przeżyć do 4 dni. Ja przez 8 lat związku korzystałam z kalendarzyka i wystarczyło. Tylko nie opierałam się tylko na liczeniu dni, ale też na tym co mówiło moje ciało, śluz, ból owulacyjny. A jak chcieliśmy mieć dzidzie to za pierwszym razem pykło big_smile

12

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Summerko ooo, swietnie gratuluje Twoim jajeczkom. Ja tam moim nie dowierzam smile

Gary buhhhaaahiiii alem sie usmiala smile Przezabawanie ujety opis smile

Lady Siggy

O, to Ty malo wiesz, ja juz kupe lat wstecz czytalam doniesienia naukowe. A teraz przytocze Ci z pierwszej lepszej stronie potwierdzenia tego faktu......Trzeba miec horyzontalonsc umyslowa wiedza, to potega.


Dogodne warunki w czasie dni płodnych wystarczą i do tego, by plemniki przetrwały kilka dni w drogach rodnych, i, by pokonały dalszą drogę, niż ta z okolic szyjki macicy do górnego odcinka jajowodu. Bo właśnie tam dochodzi do zapłodnienia, czyli do spotkania komórki jajowej z plemnikiem. Gdy spotkają się niżej, zapłodnione jajeczko nie zdąży osiąść w macicy, sygnał hormonalny przez nie wysłany po połączeniu z plemnikiem nie zdąży na czas dotrzeć do mózgu a dokładniej do przysadki mózgowej, i ta pocztą zwrotną nie zdąży poinformować macicy, że ma nie usuwać tego, co zgromadziła na wypadek ciąży. Wtedy zapłodnione jajeczko zostanie wypłukane z macicy przez wydzieliny miesiączkowe (krew i złuszczony nadmiar śluzówki). Jeden (z licznej gromady) plemnik musi więc zdążyć, ale też jajnik kobiety pomaga mu w tym ssącymi ruchami.

I DALEJ KLUCZOWY TEKST........................
Intensywny seks, lub też gwałt, a więc silne emocje towarzyszące stosunkowi płciowemu, mogą sprowokować owulację, czyli uwolnienie komórki jajowej z pęcherzyka Graffa w jajniku kobiety, mimo, że dzień cyklu na to nie wskazuje. Powody emocjonalne mają bardzo duży wpływ na zapłodnienie, także taki, że mogą je uniemożliwiać, np. przy dużej, czasem nie do końca świadomej niechęci do partnera seksualnego

13

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Summertime, ale ja z tego wnioskuję, że to może się zdarzyć niedługo przed owulacją. W innej sytuacji to jest po prostu fizycznie niemożliwe.
A owulacja zawsze może wystąpić trochę wcześniej lub trochę później i te silne emocje mogą ją sprowokować wcześniej. Ale to kwestia kilku dni, a nie np. 2 tygodni.
Tak samo jak kobieta już owulację miała, to nawet silne emocje nie sprawią tego, że cały cykl miesięczny przejdzie w godzinę i nastąpi druga owulacja np. tydzień po pierwszej.
Trochę biologii tongue

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Napiszę jeszcze raz - zaplodnienie nie równal sie ciazy. Zeby ciaza zaistniala zaplodnione jajeczko musi sie zagniezdzic w macicy.

Dajcie mi artykuł na temat tego, że zaplodnione jajeczko moze się zagniezdzic w "przeterminowanym" endometrium wtedy uznam dalsze rozwijanie tematu za sensowne.

15

Odp: Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?
_v_ napisał/a:

dorosli ludzie a w bajki wierzą...
gdzie wy takie brednie slyszycie?

Well, well... może bajki może nie bajki.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu w związku po trzech latach. Czy to jeszcze ma sens?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018