Dzień dobry. Na wstępie. Mam 25 lat i własnie zakończył się mój 5 letni związek.
Przez 4,5 roku żyliśmy jak w bajce. Iskrzyło, huczało. Od nowego roku jakby coś się zacięło. Zaczęły się teksty, że ją ograniczam, że potrzebuje spędzać czas z innymi ludźmi. Z początku nie podobało mi się to, bo nauczyła mnie przez 4 lata zwracać uwagę tylko na siebie. Ale doszedłem do wniosku, że może warto spróbować i nie ma się co ograniczać. W końcu każde z nas ma swoje życie, oprócz tego w związku. Pojawił się w jej życiu jakiś kolega. Nie powiedziała mi o nim, dopóki nie zwróciłem jej uwagi, że częściej bierze do ręki telefon niż ze mną rozmawia i kto tak zaprząta jej uwagę. Odpowiedziała, że poznała jakiegoś chłopaka (siłą rzeczy musiała, ponieważ pracuje na siłowni) i tak jakoś rozmawiają. Myślę okej. Co mnie obchodzi jakiś tam koleś. Zresztą rozmawiała też z innymi, o których byłem zazdrosny no ale. Wiem gdzie pracuje, wiem jak wygląda sytuacja, poza tym ufam jej. Po dwóch miesiącach siedziałem u niej w pokoju, poszła się myć a ja robiłem projekt na jej laptopie. Przyszła jakaś wiadomość na fb (pokazała się w chrome w wyskakującym dymku) ".. dla niuni". Zaciekawiło mnie to. Wiem, że nie powinienem jej sprawdzać, ale kusiło. Przeczytałem dość niewybredną rozmowę z tym właśnie chłopakiem. Pokłóciliśmy się bardzo. Ale dalej byliśmy ze sobą. tłumaczyła, że on nic dla niej nie znaczy, ale wie że przesadziła. Powiedziałem jej że nie będę tolerował tego człowieka w jej życiu. A teraz chyba najgorsza część. Kupiłem pierścionek. Mieliśmy jechać na wakacje do Grecji. Wtedy miałem się oświadczyć. Siedzieliśmy wieczorem w pokoju. Zmęczeni po całym dniu, ale pomyślałem, że może zrobimy sobie wspólne zdjęcie. Wziąłem jej telefon i zapytałem czy by tego nie chciała. W jej oczach w momencie brania telefonu do reki przeze mnie zapanowała panika. Wręcz rzuciła się na ten telefon. Zdążyłem odblokować i zobaczyć tylko wiadomość na snapchacie od tego faceta. Pokłóciliśmy się. Finał był taki, że zaproponowała przerwę. Ja jestem typem człowieka, który w takie rzeczy nie wierzy. Ale kocham ją.... Więc się zgodziłem. Strasznie źle to znoszę. Formalnie nie jesteśmy razem. A ja mam ciągłą potrzebę napisania do niej. Zobaczenia się. Nie wiem czy dałem jej czas na wymyślenie jakiegoś sensownego powodu żeby się rozstać. Czy jestem naiwny myśląc, że się zejdziemy. Wiem, że ona mnie kocha. Wiem, że nie widzieliśmy za sobą świata. Ja wciąż nie widzę. Ale nie spodziewałem się rozstania.