jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Cześć,
dziękuję bardzo za poprzednie rady w moim pierwszyzm watki a propos pracy w grupie.
Teraz potrzebuję innej rady.
Ostatnio zauważyłam, że strasznie się mentalnie cofnęłam.
Coraz bardziej boję się życia, w domu kiedy siedzę sama mam straszne myśli. Boję się życia.
Nie potrafię kończyć rzeczy. Nie potrafię wyznaczyć sobie harmonogramu działań, i w pracy i w tych dodatkowych projektach. Nawet kiedy zrobię harmonorgam i tak rzeczy nie są skończone na deadline.
STrasznie mi to przeszkadza. Bardzo źle to znoszę.
Nikt mnie nie pogania, wszystko jest ok, ale ja się zle z tym czuje.
Zastanawialam się i analizowałam nawet moją przeszłośc i rodzinę.
U mnie w domu głową jest matka, ojciec jest bierny . Nawet zle się czuję opisując to Wam. Bardzo mi smutno kiedy widzę, że mój Tata jest osobą beta, osobą ktora jest bierna i on potrzebuje wsparcia w każdej czynnosci, jakby potzrebowal odgórnej pewności siebie od innych osób. Od wielu lat dostaje ją od Mojej Mamy. Moj tata boi się życia. Strasznei jest przywiązany do swojej Matki.
Moja mama natomiast nie moze się rozerwać. Pracuje nadal, ciężko jej się żyje. Jest poddenerwowana. Ona zawsze konczyla rzeczy. Moj tata nie. Mam wrazenie, ze to jakos spadlo na mnie. Mimo tego, że jestem dorosła, nie potrafię się ogarnąć. Kiszę się we własnym sosie. Od jakiegoś pół roku każde wyzwanie zamiast dreszczyku emocji powoduje u mnie strach  i brak zaangażowania. Widzę, że ludzie mnie prześcigają, że kolezanki odbierają mi okazje na posiadanie facetów.


Nie wiem co się ze mną dzieje. Zawsze mam jakąś wymówkę. Nie wiem skąd to się bierze. Czuje, ze mimo tego, ze mam 28 lat mentalnie mam 18. Że cos jest ze mna nie tak. Że nie dałam sobie rady w zyciu, ze jestem na innym poziomie niz moi znajomi. Ze się cofam a nie idę do przodu.
Dodam obecnie, ze znowu od roku mieszkam z rodzicami. I poglębiają mi się te emocje. Nie mam wsparcia wsrod znajomych, poniewaz nie pokazuję slabosci. Nie prosze o pomoc. Ludzie mysla, ze mi sie tylko 'udaje'. A ja się boje poprosic o pomoc, wstydzę.

Jakbym znowu wsiąknęła w rodzinę i w jej problemy.

Co mi radzicie?

Dziękuję z góry

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Grasse (2018-06-13 19:07:01)

Odp: jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?
kasia.nosowska1 napisał/a:

Mam wrazenie, ze to jakos Widzę, że ludzie mnie prześcigają, że kolezanki odbierają mi okazje na posiadanie facetów.

Koleżanka mojej byłej dziewczyny skutecznie jej wperswadowała, że nie jestem odpowiednim partnerem dla niej. Jak to zrobiła - otóż przede mną, moja b.dziewczyna spotykała się z mówiąc delikatnie, złym mężczyzną. Nie potrafiła uwierzyć, że jestem wobec niej szczery. Koleżanka, Polka, która tworzy związek ze starym Niemcem o nazistowskich sympatiach traktujących ją jak nie powiem co.

Czuje, ze mimo tego, ze mam 28 lat mentalnie mam 18.

Z tzw. niedojrzałością emocjonalną jest jak ze schizofrenią - im ktoś bardziej chory, tym dalej uważa za chorych innych, im ktoś bardziej zdrowy, tym bardziej dostrzega problemy u siebie. Rzadko się zdarza, aby ktoś, kto zarzuca NE partnerowi, zrywałby z nim w inny sposób niż przez SMS/milczenie.

3

Odp: jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Mmm... a w jakim środowisku przebywasz? Stałym czy nowym?

Reklama

4

Odp: jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Na początek pozwól że zapytam z czystej ciekawości,
czy w jesieni przechodziłaś Ty lub Twoja rodzina jakiś intensywniejszy czas, jakąś większą zmianę bądź czy był to trudniejszy okres niż zwykle z jakiegoś powodu i zmagania ciągnęły się prze kilka tygodni? Drugie pytanie podobne, czy dwa lata temu również na jesień doświadczyłaś jeszcze większej zmiany w życiu niż dotychczas? Jakiś wyjazd/nowa znajomość lub jej koniec itp?

Wiem że pytania zbijają z pantałyku więc nie przejmuj się tym. Nie odpowiadaj mi na nie, zostaw je dla siebie.

Do Twoich 'problemów' które wolę nazywać wyzwaniami odniosę się następująco...

Przeczytałem sobie wcześniejsze posty jakie skrobnęłaś by mieć jakiś kontekst dla Twojej osoby.
Zrobienie kilku kroków w tył jest zawsze konieczne by dostrzec iż stoimy nie tyle przed drzewem co w lesie.

Czytając te trzy posty mam wrażenie że dwa pisało Twoje alter ego, niniejszy zaś post Ty sama.
Zupełnie jakbyś była przywiązana do słupa gumową liną i najpierw dwie trzecie czasu starasz się od niego odbiec jak najdalej, krzycząc i walcząc o swoje racje, starając się wydrapać doklejonymi sztucznymi paznokciami na przemijającej tafli wiatru słowa "DLACZEGO TEN ŚWIAT CIĄGNIE MNIE WSTECZ!!!" i kiedy rozpacz niesie się w nieboskłony i powoli stopy Twoje zaczynają ślizgać się po piachu zostajesz w końcu pokonana przez opór liny, padasz na plecy a ta wystrzeliwuje to umęczone, zmordowane ciało i załamaną osobowość z powrotem ku słupowi.
I oto leżysz, znów tam przy tym słupie. Znów wróciłaś w to ciemne miejsce mrucząc "Jakbym znowu wsiąknęła w rodzinę i w jej problemy."

Możesz próbować walczyć i pozwalać by lina kładła Cię na łopatki raz za razem.
Alternatywą jednak jest wstać, otrzepać się z kurzu, dostrzec linę i zapytać samą siebie - 'Do czego ona służy?'

"Widzę, że ludzie mnie prześcigają, ..."
" Ze się cofam a nie idę do przodu. "

Może lina ma Tobie pokazać że to jest Twoje miejsce na tym świecie?
Może zamiast biec i uciekać od rodziny warto docenić to co się ma?
Może to w czym grzęźniesz to nie rodzina a światopogląd i przekonanie że trzeba walczyć bo ta organizacja to wielka sprawa kiedy tak naprawdę nie znaczy nic w obliczu Życia.
Może nie o kontakty z innymi lecz o kontakt z prawdziwą Kasią powinnaś się postarać. Bo może właśnie to zbuduje Twoją przyszłość a nie znajomości.

Znasz bajkę o orle który wykluł się wśród piskląt i całe życie myślał że jest kogutem?
To że inni dziobią nie znaczy że Ty też musisz.

Wiem że moje rady zdawać się mogą mało praktyczne ale skoro biegnąc ile sił w nogach czujesz jakbyś właściwie cofnęła się o dziesięć lat, logicznym wydaje mi się przestać biec.
Usiądź, odpocznij, zrób sobie przerwę. Oderwij umysł. Przeorganizuj priorytety.
A jak zechcesz zainteresować się Prawdziwym Życiem i spojrzeć na wszystko z dystansu, polecam dowiedzieć się czegoś na poniższe tematy:

- Cymatics
- Memory of Water
- Golden Ratio in nature
- Morphogenetic Field: Rupert Sheldrake

Życie ma swój Puls i choć jeszcze tego nie rozumiesz, nie jest ono ani chaotyczne ani przypadkowe.
Jesteś na malutkiej łódce na środku oceanu. Możesz wiosłować ile sił w ramionach ale ostatecznie wobec większych fal Twój wysiłek nie znaczy wiele. Zobacz gdzie prądy Cię przywiodły i przestań się zmagać.

"Nawet kiedy zrobię harmonorgam i tak rzeczy nie są skończone na deadline."
Jak myślisz, powinnaś założyć jeszcze lepsze buty z jeszcze większą przyczepnością? Raki były by niezłe...
... tylko wyobraź sobie z jaką siłą ta lina Cię wystrzeli jak już raki puszczą ;)

Get In Strap Down Shup Up and Hang On

5

Odp: jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Nie ma czego się bać. Po pierwsze wyprowadź się od rodziców, zmień pracę która da ci satysfakcję i możliwości rozwoju, nie bój się prosić o pomoc, każdy w końcu jej potrzebuje. Zacznij żyć.

Reklama

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak wziąć byka za rogi i nie mieć wymówek?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018