Witam,
długo szukałam forum gdzie mogę wylać wszystko z siebie. Jestem w związku małżeńskim od 3 lat mam 27 lat. Niestety mąż pracuje za granicą. Od samego początku wszystko stało na mojej głowie... to ja w naszym związku nosze spodnie na mojej głowie jest wszystko (spłacam kredyt, rachunki, mieszkanie prowadzenie remonty ciągle ja sama). Próbowałam poruszać z nim te temat nie raz on twierdzi że przesadzam że tak nie jest (mamy rozdzielność ponieważ z nim nie mogłam postarać się o żadne kredyt). On wciąż nie wie co od życia chce czeka na cud dalej. Jestem wykształcona dbam o swoją karierę bo jestem z domu nauczona zaradności. Każdy podziwia jak ja daje rady sama z tym wszystkim (musze to daje). Nie jedną noc przepłakałam, że za szybko wyszłam za mąż, że nie tak powinno wyglądać małżeństwo... Dostałam nową pracę i pojawił się ktoś 3 Pan M. Również w związku małżeńskim i z dzieckiem. Zaczęło się niewinnie rozmowy wspólne doradzanie sobie co zrobić jak naprawić wspólne pasje (sport, dieta) od samego początku traktowałam go jak przyjaciela i mówiłam mu tylko nie zakochuj się bo nie masz szans. On bardzo się starł o mnie robi rzeczy których mąż nigdy nie zrobił. Nikt nigdy się o mnie nie starał tak jak on ... Mówiłam mu że nigdy nie skrzywdzę męża a on że swojej rodziny. Jednak z czasem mijały miesiące my coraz bliżej siebie aż stało się spędziliśmy wspólnie noc.. zrodziło się uczucie i mnóstwo problemów. Jego zona się dowiedziała ja zostałam sama ale nie na długo nie wytrzymaliśmy bez siebie. Pracujemy razem widujemy się jest uczucie między nami silne i to bardzo tu nie ma sexu nigdy nam o to nie chodziło my po prostu ze sobą rozmawiamy. Często oboje myślimy o odejściu od małżonków spróbować razem ale ja nie potrafię zostawić męża nie chce go skrzywdzić bardziej. Pan M. mówi że sama siebie krzywdzę w ten sposób ze wszystkich w koło chce uszczęśliwić ale nie siebie patrze na wszystkich nie na siebie. Przyjaciółki mówią ze bardziej nieszczesliwej osoby w życiu nie widziały ze zawsze mam smutne oczy nie cieszy mnie nic. Mąż nie robi mi niespodzianek, nigdy nie obchodziliśmy rocznicy ślubu ... ostatnio naszło mu na dziecko... posadzi mnie w domu z dzieckiem i tak zostanę do końca życia. Nie wiem co mam zrobić z Panem M. ciągnie nas do siebie bardzo ale nie jesteśmy sami. próbowałam skończyć tą znajomość już 3 razy raz mało nie wylądowałam w szpitalu. Mam straszne wyrzuty sumienia żyje z dnia na dzień ciągle myśląc o tym czemu mam tak żałosne życie. Doradźcie co na moim miejscu byście zrobili...
Powiedz mężowi ze motylkow ci brakuje może sie postara i Ci je zafunduje .. a jak nie to sie rozwiedz może twoj kochanek tez to zrobi i bedziecie budowac szczęście na nieszczęściu waszych exow ![]()
... to sie rozwiedz może twoj kochanek tez to zrobi i bedziecie budowac szczęście na nieszczęściu waszych exow
No tak. Lepiej budować cudze szczęście na swoim nieszczęściu. ![]()
Nie bardzo to wszysfko rozumiem. Mąż pracuje za granicą, ale pieniędzy Ci nie przesyła żadnych. Bo piszesz, że sama opłacasz kredyt, rachunki i remonty. Jego nie ma i nie chce wrócić. Problemu nie widzi. Dziwne. Jestescie 3 lata po ślubie i nie mieszkacie razem i nadal żyjecie każdy sobie. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem jeszcze raz i powiedzieć, że Ci to przeszkadza i złożyć pozew o rozwód. Jesteś młoda i szkoda życia jak już teraz jesteś nieszczęśliwa. Może to nim wstrząśnie i wróci do kraju. O znajomym z pracy zapomnij. On ma rodzine i nie rozumiem określenia, że bardzo się o Ciebie stara. O co się stara? Żebyś była jego kochanką? Babą na boku? Jest tylko znajomym i nie pchaj się w romans.
* Jestescie 3 lata po ślubie i nie mieszkacie razem i nadal żyjecie każdy sobie. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem jeszcze raz i powiedzieć, że Ci to przeszkadza i złożyć pozew o rozwód.*
Rozmowa po raz kolejny... już straszylam i rozwodem. Nic nie pomaga. Pieniądze podaje jak mi już nie starcza do końca miesiąca. On sam nie wie czego od życie chce a ja już nie mam siły i ochoty o to walczyć.... jesteśmy 8 lat razem i od samego początku wszystko budowałam sama. Kolega z pracy pokazał mi że to mężczyzna powinien o to dbać a nie kobieta. Już nie pamiętam kiedy kwiaty dostałam, kiedy napisał sms z czymś miłym... dla kolegi nie jestem kimś na boku bo jak mówiłam tu nie ma sexu jest coś mocniejszego od tego. Rozwód... nie dam rady jestem zbyt słaba by odejść wiem nie potrafilabym....
Aaa. No to jak z kolega cos mocniejszego, to nie jestes baba na boku? To tylko kolega. To uwazaj, zeby nie zrobić nieświadomie krzywdy jego zonie i rodzinie. Jak nie potrafisz odejsc, a rozmowy nic nie daja, to pozostaje Ci tylko zyc tak dalej. A kolega ma swoja rodzine. W takim razie dobrze napisalam, ze nie rozumiem. Jaki masz problem? Bo rozwiazanie już znasz.
* Jestescie 3 lata po ślubie i nie mieszkacie razem i nadal żyjecie każdy sobie. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem jeszcze raz i powiedzieć, że Ci to przeszkadza i złożyć pozew o rozwód.*
Rozmowa po raz kolejny... już straszylam i rozwodem. Nic nie pomaga. Pieniądze podaje jak mi już nie starcza do końca miesiąca. On sam nie wie czego od życie chce a ja już nie mam siły i ochoty o to walczyć.... jesteśmy 8 lat razem i od samego początku wszystko budowałam sama. Kolega z pracy pokazał mi że to mężczyzna powinien o to dbać a nie kobieta. Już nie pamiętam kiedy kwiaty dostałam, kiedy napisał sms z czymś miłym... dla kolegi nie jestem kimś na boku bo jak mówiłam tu nie ma sexu jest coś mocniejszego od tego. Rozwód... nie dam rady jestem zbyt słaba by odejść wiem nie potrafilabym....
To czego Ty chcesz?????
* Jestescie 3 lata po ślubie i nie mieszkacie razem i nadal żyjecie każdy sobie. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem jeszcze raz i powiedzieć, że Ci to przeszkadza i złożyć pozew o rozwód.*
Rozmowa po raz kolejny... już straszylam i rozwodem. Nic nie pomaga. Pieniądze podaje jak mi już nie starcza do końca miesiąca. On sam nie wie czego od życie chce a ja już nie mam siły i ochoty o to walczyć.... jesteśmy 8 lat razem i od samego początku wszystko budowałam sama. Kolega z pracy pokazał mi że to mężczyzna powinien o to dbać a nie kobieta. Już nie pamiętam kiedy kwiaty dostałam, kiedy napisał sms z czymś miłym... dla kolegi nie jestem kimś na boku bo jak mówiłam tu nie ma sexu jest coś mocniejszego od tego. Rozwód... nie dam rady jestem zbyt słaba by odejść wiem nie potrafilabym....
To żyj dalej w trójkącie i paplaj się w swoim nieszczęściu. Po co w ogóle szukasz tu rad? Skoro od męża nie odejdziesz i od kochanka też nie. Nie rozumiem tego, że mąż jest za granicą, każdy na swoje finanse i żyje swoim życiem, a Ty jesteś zbyt słaba psychiczne, aby odejść? Wy już dawno jesteście oddzielnie. Lepiej narzekać jakim to jest się nieszczęśliwym i nic z tym nie robić.
mala.kkk napisał/a:* Jestescie 3 lata po ślubie i nie mieszkacie razem i nadal żyjecie każdy sobie. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z mężem jeszcze raz i powiedzieć, że Ci to przeszkadza i złożyć pozew o rozwód.*
Rozmowa po raz kolejny... już straszylam i rozwodem. Nic nie pomaga. Pieniądze podaje jak mi już nie starcza do końca miesiąca. On sam nie wie czego od życie chce a ja już nie mam siły i ochoty o to walczyć.... jesteśmy 8 lat razem i od samego początku wszystko budowałam sama. Kolega z pracy pokazał mi że to mężczyzna powinien o to dbać a nie kobieta. Już nie pamiętam kiedy kwiaty dostałam, kiedy napisał sms z czymś miłym... dla kolegi nie jestem kimś na boku bo jak mówiłam tu nie ma sexu jest coś mocniejszego od tego. Rozwód... nie dam rady jestem zbyt słaba by odejść wiem nie potrafilabym....To żyj dalej w trójkącie i paplaj się w swoim nieszczęściu. Po co w ogóle szukasz tu rad? Skoro od męża nie odejdziesz i od kochanka też nie. Nie rozumiem tego, że mąż jest za granicą, każdy na swoje finanse i żyje swoim życiem, a Ty jesteś zbyt słaba psychiczne, aby odejść? Wy już dawno jesteście oddzielnie. Lepiej narzekać jakim to jest się nieszczęśliwym i nic z tym nie robić.
Ale widzicie ona ma ta świadomość, że on jest może go nie być miesiącami ale on wie że on po prostu JEST. Nie wiem czy mnie rozumiecie?
I zawsze może się go chwycić bo tak na niego narzeka ale nie umie być sama jak większość z nas po długich związkach ..
Jak dla mnie to już nie trójkąt, tylko czworokąt- pan M ma przecież żonę.
Autorko, nie dałabyś rady rozwieść się z nim, choć sama wszystko ogarniasz, bo męża przy Tobie nie ma? No nie chce mi się w to wierzyć.
Boję się konsekwencji rozwodu wyparcie rodziny, która nie uznaje rozwodów... samotność. A napisałam tu ponieważ chciałam wygadac się że swojej głupiej sytuacji i posłuchać opinni innych. Faktycznie ciężko jest odejść od osoby z którą jest się już dość długo pi mimo takich problemów. Samotność nie boję się jej bo ciągle jestem sama po mimo obrączki na palcu. A może powinnam zacząć życie id nowa przeprowadzić się odłączyć od tego wszystkiego ... nie chce nikogo skrzywdzić ale przez to sama siebie krzywdze.
Ciężko Ci doradzić. To jest Twoja decyzja i to z nią będziesz całe życie żyła. Jednak jak już są dzieci i więcej obowiązków to ciężko bez pomocy męża sobie dać ze wszystkim radę. Zważ na to.
Ciężko Ci doradzić. To jest Twoja decyzja i to z nią będziesz całe życie żyła. Jednak jak już są dzieci i więcej obowiązków to ciężko bez pomocy męża sobie dać ze wszystkim radę. Zważ na to.
Nie mamy dzieci jeszcze . Ale masz chce.
Boję się konsekwencji rozwodu wyparcie rodziny, która nie uznaje rozwodów... samotność. A napisałam tu ponieważ chciałam wygadac się że swojej głupiej sytuacji i posłuchać opinni innych. Faktycznie ciężko jest odejść od osoby z którą jest się już dość długo pi mimo takich problemów. Samotność nie boję się jej bo ciągle jestem sama po mimo obrączki na palcu. A może powinnam zacząć życie id nowa przeprowadzić się odłączyć od tego wszystkiego ... nie chce nikogo skrzywdzić ale przez to sama siebie krzywdze.
mala ale Ty już jesteś sama, wiesz dobrze jak powinno wyglądać małżeństwo a jak wygląda Twoje. Boisz się reakcji rodziny? w dopie ją miej tu chodzi o Twoje życie i szczęście a nie o zaspokajanie ich dobrego samopoczucia.
mala ale Ty już jesteś sama, wiesz dobrze jak powinno wyglądać małżeństwo a jak wygląda Twoje. Boisz się reakcji rodziny? w dopie ją miej tu chodzi o Twoje życie i szczęście a nie o zaspokajanie
Dobrze powiedziane konkretnie
Witaj.
Przeczytałam Twój wątek i nie wiem, nad czym się jeszcze zastanawiasz. Rodzina nie przeżyje życia za Ciebie. Nie możesz patrzeć na to, co oni powiedzą, bo to jest Twoje życie. Oni mogą, ale nie muszą zaakceptować Twojej decyzji, ale muszą ją przyjąć do wiadomości. Pod żadnym względem nie można myśleć w ten sposób - co powie rodzina. Rodzina już ułożyła sobie życie.
Tak naprawdę nie masz męża. Jesteś sama i będziesz sama na własne życzenie, jeśli dalej będziesz bała się od niego odejść. To to jest między wami to przyzwyczajenie, bo długo byliście ze sobą. Ale tak naprawdę łączy was tylko akt małżeński. Poza tym co macie wspólnego?
Jeśli zaś chodzi o dziecko, to tak jak piszesz - on ci je tylko zrobi, a ty zostaniesz z nim sama. On pojedzie dalej w świat i będzie beztrosko żył, a Ty na głowie oprócz innych obowiązków będziesz miała wychowanie dziecka. Dziecko to nie jest zabawka. Twój "mąż" jest nie poważny. Najpierw powinien zająć się Tobą.
zapytał kiedykolwiek czy czegoś ci potrzeba, jak się czujesz, jak sobie radzisz bez niego? Wyjeżdżacie na jakiś urlop macie wspomnienia z jakichś podróży?
To jest jedna wielka fikcja, a nie małżeństwo.
Co do kolegi, najpierw ułożyłabym/ wyjaśniła sprawy z mężem, a później kogoś poznawała.. To samo Twój kolega powinien zrobić. Zakończyć małżeństwo i wtedy budować nową relacje. Mając na uwadze dobro dziecka.
Życzę podjęcia właściwej decyzji.
Trzymaj się.
Co kochanek na to ? Odejdzie od żony ?
17 2018-05-28 22:46:12 Ostatnio edytowany przez authority (2018-05-28 22:48:36)
Pewnie nie bo nie bo ma jajecznicę a nie jaja. Mała możesz postawić mu ultimatum wydać wszystko żonie jeśli się nie rozwiedzie i zacząć wszystko od nowa.
Co kochanek na to ? Odejdzie od żony ?
Czeka na moją decyzję jeżeli zdecyduje że odejdę od męża on odchodzi od żony. Jest z nią bo mają dziecko. Ich związek już dawno nie istnieje małżeństwo na papierki po to żeby wziąć kredyt nawet obrączek nie mają był szybki cywilny a dziecko dlatego że wyszły badania że albo teraz ona będzie miała albo już nigdy.
Co kochanek na to ? Odejdzie od żony ?
Czeka na moją decyzję jeżeli zdecyduje że odejdę od męża on odchodzi od żony. Jest z nią bo mają dziecko. Ich związek już dawno nie istnieje małżeństwo na papierki po to żeby wziąć kredyt nawet obrączek nie mają był szybki cywilny a dziecko dlatego że wyszły badania że albo teraz ona będzie miała albo już nigdy.
W takim razie nawet się nie zastanawiaj. Ułóż sobie szczęśliwe życie z kochankiem. Pamiętaj aby dopilnować jego rozwodu. On może się miatac. Raz może mówić że weźmie, innym razem że jeszcze potrzebuje trochę czasu.
Ja sam bym tak zrobił ale u mnie kest dziecko, u kochanki dzieci. Dzieci komplikuja sprawę.
Nie zmarnuj tej szansy jaka dał Ci los.
W takim razie nawet się nie zastanawiaj. Ułóż sobie szczęśliwe życie z kochankiem. Pamiętaj aby dopilnować jego rozwodu. On może się miatac. Raz może mówić że weźmie, innym razem że jeszcze potrzebuje trochę czasu.
Ja sam bym tak zrobił ale u mnie kest dziecko, u kochanki dzieci. Dzieci komplikuja sprawę.
Nie zmarnuj tej szansy jaka dał Ci los.
Bardzo dziekuje za radę oczywiscie jezeli sie zdecyduje to napierw niech on się rozwiedzie dopiero ja bo u niego jest dziecko więc bedzoe o wiele trudniej niz u mnie.
Pozdrawiam
Dlaczego uzależniasz swoje szczęście od decyzji innego człowieka? najpierw on potem ja, tak nie powinno być, Ty masz się rozwieść dla siebie nie dla niego.