jestem introwertykiem z krwi i kości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » jestem introwertykiem z krwi i kości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez netiaa (2018-04-03 20:15:41)

Temat: jestem introwertykiem z krwi i kości

Tak jak w temacie. Jestem typowymi introwertykiem. Najlepiej czuje sie w swoim towarzystwie i towarzystwie najbliższych. Nienawidzę wychodzić z domu, poznawać nowych ludzi, jestem nieśmiała, nie wiem jak sie zachować w danych sytuacjach. Jak wyjeżdżałam na wycieczkę na tydzień z biura podróży to wyć mi sie chciało... Dostałam prace oddalona od mojego miejsca zamieszkania 40km i myśl że musze tam jeździć i poznawać nowych ludzi doprowadza mnie do płaczu nie wspominając ze musze wstawać o 5 (mam na 7 do pracy). Jakbym wygrała w lotka to bym sie z domu do żadnej pracy w ogóle nie ruszyła olewając fakt, ze studiowałam 5 lat logistykę. Nie cierpię siebie za to bo mam wiecznego doła kiedy cos nowego pojawia sie w moim zyciu. Powinnam sie cieszyć nową pracą, dobrze płatną i rozwijającą ale najchętniej to bym sie schowała pod kocem przed całym światem.
Moim marzeniem jest moc pracowac w domu np zrobic kurs ksiegowosci i szukac zlecen ksiegowych albo jako pomoc spedytora szukac zlecen transportowych.
Szkoda że tak sie nie da... Brakuje mi czasów dzieciństwa.
Przepraszam za te smęty ale chciałam to z siebie wyrzucić. Może ktoś ma podobnie i jakoś sobie z tym radzi?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Introwertyzm to nie jest niesmialosc i niechec do poznawania ludzi.

Wiekszosc introwertykow lubi towarzystwo osob, ktore lubi tongue przed nimi nie odczuwa potrzeby chowania sie pod koldra.

To bardziej podchodzi pod fobię społeczną, a nad tym da się zapanowac, przynajmniej czesciowo, nawet samemu.

3

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Iceni napisał/a:

Introwertyzm to nie jest niesmialosc i niechec do poznawania ludzi.

Wiekszosc introwertykow lubi towarzystwo osob, ktore lubi tongue przed nimi nie odczuwa potrzeby chowania sie pod koldra.

To bardziej podchodzi pod fobię społeczną, a nad tym da się zapanowac, przynajmniej czesciowo, nawet samemu.

popieram

introwertyzm  bardziej dotyczy sposobu ladowania swoich baterii - w samotnosci

4

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Iceni napisał/a:

Introwertyzm to nie jest niesmialosc i niechec do poznawania ludzi.

Wiekszosc introwertykow lubi towarzystwo osob, ktore lubi tongue przed nimi nie odczuwa potrzeby chowania sie pod koldra.

To bardziej podchodzi pod fobię społeczną, a nad tym da się zapanowac, przynajmniej czesciowo, nawet samemu.

Może przesadziłam z tym chowaniem sie:) lubię przebywać z rodzicami, siostrą, narzeczonym, kuzynkami i kuzynami, najlepszymi znajomymi ale jak cos nowego pojawia sie w moim życiu typu właśnie nowa praca, jakiś wyjazd to jest masakra... Po pewnym czasie jest ok ale te początki to tortury

5 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-04-03 22:02:14)

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Bardziej to wygląda, jakbyś lubiła czuć się komfortowo i bezpiecznie. Jakaś bojaźliwość.

6

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Moim zdaniem masz lęk przed tym co nieznane, także ludźmi, a introwertyk to ktoś, kto - w przeciwieństwie do ekstrawertyka - nie potrzebuje innych osób jak tlenu do oddychania, bo sam ze sobą czuje się wystarczająco dobrze, a często nawet najlepiej, ale też NIE ma potrzeby, by chować się we własnej skorupie, bo inni ludzie nie wywołują u niego lęku.

Poniżej wklejam krótki tekst - może Ci pomóc w zrozumieniu tego, co się z Tobą dzieje, tym bardziej, że pojęcie 'introwertyzm' zbyt często utożsamiane jest z innymi, jak widać niekoniecznie poprawnie.

Badania wykazują, że introwertycy stanowią od 30 do 50% naszej populacji. W ostatnim czasie ich głosem do świata stała się Susan Cain, która na kartach swojej książki „Quiet. The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking” obala szereg krzywdzących mitów dotyczących introwersji. Jednym z nich jest utożsamianie omawianego zjawiska z nieśmiałością. Nic bardziej mylnego. Nieśmiałość uwarunkowana jest bowiem poprzez lęk przed oceną społeczną, introwersja stanowi zaś ludzką reakcję na stymulację społeczną. Jedni potrzebują otrzymywać cały szereg bodźców, inni zaś preferują życie w miejscach spokojnych i wyciszonych. Tak jesteśmy skonstruowani i nie powinniśmy tego zmieniać.

Współczesne społeczeństwo przykleiło introwertykom łatkę mrukowatego odludka, który boi się wyjść do ludzi. Introwersja tych osób często jest problemem dla innych ze względu na przestrzeń i ciszę, którą tworzą w kontakcie. Dla części osób cisza to niebezpieczna przestrzeń, która wypełnia się różnymi uczuciami, od których poprzez mur słów chcą się odgrodzić. Przedłużająca się cisza w kontakcie dla tych osób może wywoływać duże napięcie i lęk, przezywane jako poczucie zagrożenia - twierdzi psychoterapeuta Bartłomiej Żukowski.

Introwertyk, czyli samotnik?
Gdzie zaś podział się wzór kreatywnego geniusza, pisarza bądź naukowca, który oddaje się twórczej pracy w swojej samotni? Samotność nie jest zaprzeczeniem innowacji, a nawet bardzo często idzie z nią w parze. Sami introwertycy nie mają najmniejszego problemu ze swoją samotnością. Wprost przeciwnie – jest ona im niezbędna do naładowania wewnętrznych akumulatorów, które bardzo często wyczerpują się w typowych sytuacjach społecznych.

Introwertycy nie lubią dużych grup, głośnych miejsc i bezcelowych dyskusji. Są za to świetnymi słuchaczami, nawiązującymi głębokie, choć nieliczne, relacje. Powierzone zadania wolą wykonywać w pojedynkę, wykazując się przy tym niezwykłą kreatywnością, skupieniem oraz umiejętnością dokonania dogłębnej analizy. (...)

(źródło: Scorise/mn)

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

7

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
netiaa napisał/a:

jakoś sobie z tym radzi?

jw. to nie jest introwertyzm.
Tylko jakaś nieśmiałość/fobia społeczna/niska samoocena//...
Najszybciej to pewnie będzie: poradnia psychologiczna -> psychiatra -> antydepresanty -> jakaś terapia.

8

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Olinka napisał/a:

Moim zdaniem masz lęk przed tym co nieznane, także ludźmi, a introwertyk to ktoś, kto - w przeciwieństwie do ekstrawertyka - nie potrzebuje innych osób jak tlenu do oddychania, bo sam ze sobą czuje się wystarczająco dobrze, a często nawet najlepiej, ale też NIE ma potrzeby, by chować się we własnej skorupie, bo inni ludzie nie wywołują u niego lęku.

Poniżej wklejam krótki tekst - może Ci pomóc w zrozumieniu tego, co się z Tobą dzieje, tym bardziej, że pojęcie 'introwertyzm' zbyt często utożsamiane jest z innymi, jak widać niekoniecznie poprawnie.

Badania wykazują, że introwertycy stanowią od 30 do 50% naszej populacji. W ostatnim czasie ich głosem do świata stała się Susan Cain, która na kartach swojej książki „Quiet. The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking” obala szereg krzywdzących mitów dotyczących introwersji. Jednym z nich jest utożsamianie omawianego zjawiska z nieśmiałością. Nic bardziej mylnego. Nieśmiałość uwarunkowana jest bowiem poprzez lęk przed oceną społeczną, introwersja stanowi zaś ludzką reakcję na stymulację społeczną. Jedni potrzebują otrzymywać cały szereg bodźców, inni zaś preferują życie w miejscach spokojnych i wyciszonych. Tak jesteśmy skonstruowani i nie powinniśmy tego zmieniać.

Współczesne społeczeństwo przykleiło introwertykom łatkę mrukowatego odludka, który boi się wyjść do ludzi. Introwersja tych osób często jest problemem dla innych ze względu na przestrzeń i ciszę, którą tworzą w kontakcie. Dla części osób cisza to niebezpieczna przestrzeń, która wypełnia się różnymi uczuciami, od których poprzez mur słów chcą się odgrodzić. Przedłużająca się cisza w kontakcie dla tych osób może wywoływać duże napięcie i lęk, przezywane jako poczucie zagrożenia - twierdzi psychoterapeuta Bartłomiej Żukowski.

Introwertyk, czyli samotnik?
Gdzie zaś podział się wzór kreatywnego geniusza, pisarza bądź naukowca, który oddaje się twórczej pracy w swojej samotni? Samotność nie jest zaprzeczeniem innowacji, a nawet bardzo często idzie z nią w parze. Sami introwertycy nie mają najmniejszego problemu ze swoją samotnością. Wprost przeciwnie – jest ona im niezbędna do naładowania wewnętrznych akumulatorów, które bardzo często wyczerpują się w typowych sytuacjach społecznych.

Introwertycy nie lubią dużych grup, głośnych miejsc i bezcelowych dyskusji. Są za to świetnymi słuchaczami, nawiązującymi głębokie, choć nieliczne, relacje. Powierzone zadania wolą wykonywać w pojedynkę, wykazując się przy tym niezwykłą kreatywnością, skupieniem oraz umiejętnością dokonania dogłębnej analizy. (...)

(źródło: Scorise/mn)

To ja już zgłupiałem.
Ostatnio robiłem sobie w internecie jakiś test osobowościowy i wyszło mi w wyniku, że jestem właśnie 90% introwertykiem, ale z tego co jest w opisie powyżej to nie wszystko się chyba zgadza. A może już sam nie wiem...

9

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

To nie jest introwertyzm, tylko lęk przed sytuacjami w gronie ludzi (fobia społeczna).

Sama jestem introwertyczką i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie jestem nieśmiała i nie mam żadnego problemu z ludźmi. Mogę zagadać do każdego i znaleźć się w każdej towarzyskiej sytuacji. Ja tylko nie lubię gadki szmatki i spędzania większości czasu z innymi. Nawet własny narzeczony czy najbliżsi przyjaciele, jeżeliby chcieli do mnie gadać godzinami, to doprowadziliby mnie do białej gorączki. Nie potrafię tak funkcjonować. Potrzebuję być sama z własnymi myślami.

10

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
wilczysko napisał/a:
Olinka napisał/a:

Moim zdaniem masz lęk przed tym co nieznane, także ludźmi, a introwertyk to ktoś, kto - w przeciwieństwie do ekstrawertyka - nie potrzebuje innych osób jak tlenu do oddychania, bo sam ze sobą czuje się wystarczająco dobrze, a często nawet najlepiej, ale też NIE ma potrzeby, by chować się we własnej skorupie, bo inni ludzie nie wywołują u niego lęku.

Poniżej wklejam krótki tekst - może Ci pomóc w zrozumieniu tego, co się z Tobą dzieje, tym bardziej, że pojęcie 'introwertyzm' zbyt często utożsamiane jest z innymi, jak widać niekoniecznie poprawnie.

Badania wykazują, że introwertycy stanowią od 30 do 50% naszej populacji. W ostatnim czasie ich głosem do świata stała się Susan Cain, która na kartach swojej książki „Quiet. The Power of Introverts in a World That Can’t Stop Talking” obala szereg krzywdzących mitów dotyczących introwersji. Jednym z nich jest utożsamianie omawianego zjawiska z nieśmiałością. Nic bardziej mylnego. Nieśmiałość uwarunkowana jest bowiem poprzez lęk przed oceną społeczną, introwersja stanowi zaś ludzką reakcję na stymulację społeczną. Jedni potrzebują otrzymywać cały szereg bodźców, inni zaś preferują życie w miejscach spokojnych i wyciszonych. Tak jesteśmy skonstruowani i nie powinniśmy tego zmieniać.

Współczesne społeczeństwo przykleiło introwertykom łatkę mrukowatego odludka, który boi się wyjść do ludzi. Introwersja tych osób często jest problemem dla innych ze względu na przestrzeń i ciszę, którą tworzą w kontakcie. Dla części osób cisza to niebezpieczna przestrzeń, która wypełnia się różnymi uczuciami, od których poprzez mur słów chcą się odgrodzić. Przedłużająca się cisza w kontakcie dla tych osób może wywoływać duże napięcie i lęk, przezywane jako poczucie zagrożenia - twierdzi psychoterapeuta Bartłomiej Żukowski.

Introwertyk, czyli samotnik?
Gdzie zaś podział się wzór kreatywnego geniusza, pisarza bądź naukowca, który oddaje się twórczej pracy w swojej samotni? Samotność nie jest zaprzeczeniem innowacji, a nawet bardzo często idzie z nią w parze. Sami introwertycy nie mają najmniejszego problemu ze swoją samotnością. Wprost przeciwnie – jest ona im niezbędna do naładowania wewnętrznych akumulatorów, które bardzo często wyczerpują się w typowych sytuacjach społecznych.

Introwertycy nie lubią dużych grup, głośnych miejsc i bezcelowych dyskusji. Są za to świetnymi słuchaczami, nawiązującymi głębokie, choć nieliczne, relacje. Powierzone zadania wolą wykonywać w pojedynkę, wykazując się przy tym niezwykłą kreatywnością, skupieniem oraz umiejętnością dokonania dogłębnej analizy. (...)

(źródło: Scorise/mn)

To ja już zgłupiałem.
Ostatnio robiłem sobie w internecie jakiś test osobowościowy i wyszło mi w wyniku, że jestem właśnie 90% introwertykiem, ale z tego co jest w opisie powyżej to nie wszystko się chyba zgadza. A może już sam nie wiem...

Opis jest trochę uproszczony. Wygugluj sobie "cztery typy introwertyzmu" bedzie dokladniej. Zwykle bywa się  mieszanką dwoch lub trzech typów (Ja, gdybym miala siebie okreslic to tak 60% społeczny, 20%mysliciel, 20% lękliwy i 0%powściągliwy)
------'
Wracając do nieśmiałości - introwertyk moze byc nieśmiały, ale jest to cecha dodatkowa, a nie definiująca introwertyzm sam w sobie - moze się silnie ujawniać u osob z introwertyzmem lękliwym, wtedy faktem jest, że potrzeba czasu na rozróżnienie co jest cechą charakteru, a co wynikiem fobii.

I wlasciwie to autorka moze być tym typem, wtedy owszem, wlasnie ten strach przed ludźmi bedzie dominującą cechą. Ale wtedy tym bardziej trzeba przemyśleć czy tak bylo zawsze, czy się pojawiło z czasem, bo o ile nad cechą charakteru zapanować trudno, o tyle nad fobią, przy odrobinie wysiłku się da, a pozbycie się jej ułatwia zycie

11

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Iceni napisał/a:

Wracając do nieśmiałości - introwertyk moze byc nieśmiały, ale jest to cecha dodatkowa, a nie definiująca introwertyzm sam w sobie - moze się silnie ujawniać u osob z introwertyzmem lękliwym, wtedy faktem jest, że potrzeba czasu na rozróżnienie co jest cechą charakteru, a co wynikiem fobii.

I wlasciwie to autorka moze być tym typem, wtedy owszem, wlasnie ten strach przed ludźmi bedzie dominującą cechą. Ale wtedy tym bardziej trzeba przemyśleć czy tak bylo zawsze, czy się pojawiło z czasem, bo o ile nad cechą charakteru zapanować trudno, o tyle nad fobią, przy odrobinie wysiłku się da, a pozbycie się jej ułatwia zycie

Sprawdziłam sobie te typy smile Jestem jakimś krosem pomiędzy introwertyzmem socjalnym i twórczym. Lubię sobie siedzieć z własnymi myślami, dyskutować w głowie o różnych rzeczach, chodzę z psem po pustych cmentarzach co by ludzi nie spotykać, czytam książki, zaszywam się w bibliotece i mogę tak spędzić cały dzień w permanentnej szczęśliwości. Co nie znaczy, że się z ludźmi nie przyjaźnię albo nie kontaktuję. Wręcz przeciwnie. Tylko, że spędzam czas z tymi osobami z którymi mogę porozmawiać na interesujące mnie tematy, a nie pusto siedzieć i gadać o pogodzie. Strasznie męczą mnie iwenty kiedy muszę gadać o niczym przy stole- dosłownie mentalnie wsadzam każdemu widelec w czaszkę.

Ludzie mnie irytują na dłuższą metę, ale się ich nie boję.

12

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Jestem podobna, też najlepiej czuję się w towarzystwie własnym. Toleruję wokół siebie pewne osoby i tylko ja i one wystarczą mi do życia. Może to ma związek z moją pracą (szkoła), gdzie przewija się na co dzień mnóstwo ludzi mi przed twarzą, ale chyba zawsze taka byłam. Nie ma innej rady, jak się przełamać. Kiedy już poznasz inne osoby, nie muszą być okropne. Będziesz się z nimi widywała tylko w pracy, a po niej po prostu sobie odpoczniesz sama w domu.

13

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

Szukam kursu bezpiecznej jazdy dla firm, podono do http://driveracademy.pl/oferta/ : )

14

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Kijan457 napisał/a:

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

15

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
netiaa napisał/a:
Kijan457 napisał/a:

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

A jak było u Ciebie w rodzinie? Miałaś bardzo wymagających rodziców, którzy Cię ciągle krytykowali?

16

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Beyondblackie napisał/a:
netiaa napisał/a:
Kijan457 napisał/a:

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

A jak było u Ciebie w rodzinie? Miałaś bardzo wymagających rodziców, którzy Cię ciągle krytykowali?

Właśnie nie. Byli bardzo wyrozumiali, nie oczekiwali niewiadomo jakich sukcesów, jak mi cos nie wychodziło to mówili żebym sie nie przejmowała. Chyba sie już taka urodziłam... W szkole podstawowej czy gimnazjum, liceum, studiach miałam swoich niewielu znajomych podczas gdy inni żyli w stadzie i w tym stadzie chodzili na imprezy, ogniska itp. Mnie to po prostu nie kręciło i pewnie dlatego nie kumplowalam sie ze wszystkimi.

17

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

To ja trochę nie rozumiem - wiesz jaka jestes, wiesz, ze zawsze taka bylas a ksztalcilas sie i poszłaś w pracy w kierunku przebywania z ludzmi.

Dlaczego? Dlaczego działasz wbrew swojej naturze?

18

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Iceni napisał/a:

To ja trochę nie rozumiem - wiesz jaka jestes, wiesz, ze zawsze taka bylas a ksztalcilas sie i poszłaś w pracy w kierunku przebywania z ludzmi.

Dlaczego? Dlaczego działasz wbrew swojej naturze?

A która praca nie wymaga przebywania/kontaktu z ludźmi ?

19

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
netiaa napisał/a:
Iceni napisał/a:

To ja trochę nie rozumiem - wiesz jaka jestes, wiesz, ze zawsze taka bylas a ksztalcilas sie i poszłaś w pracy w kierunku przebywania z ludzmi.

Dlaczego? Dlaczego działasz wbrew swojej naturze?

A która praca nie wymaga przebywania/kontaktu z ludźmi ?

Wiele.

Ja na przykład jestem tłumaczem i pracuję z domu. Można być księgową, grafikiem, architektem, prawnikiem, mieć jakąś działalność gospodarczą... Naprawdę jest mnóstwo możliwości.

Trochę mi się wydaje, że Twoja nieporadność i niska samoocena (która napędza lęk przed ludźmi), jest wypadkową tego, że rodzice chowali Cię pod kloszem i we wszystkim wyręczali.

20

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Wiele.

Ja na przykład jestem tłumaczem i pracuję z domu. Można być księgową, grafikiem, architektem, prawnikiem, mieć jakąś działalność gospodarczą... Naprawdę jest mnóstwo możliwości.

Trochę mi się wydaje, że Twoja nieporadność i niska samoocena (która napędza lęk przed ludźmi), jest wypadkową tego, że rodzice chowali Cię pod kloszem i we wszystkim wyręczali.

Chyba jednak masz rację, tak było. Tylko jak teraz sie tego pozbyć? Nie jest do końca tak, ze boje sie ludzi cały czas. Boje sie poznawać ludzi, jak już ich lepiej poznam, przełamie pierwsze lody to już mi przechodzi, normalnie rozmawiam itp. Najgorsze są początki. Pierwsza praca, początek studiów itp..

21

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Netiaa, to więc tak naprawdę nie jest lęk przed ludźmi ale przed własną porażką. Rodzice nauczyli Cię: tego nie rób, tego nie dotykaj, nie podołasz, potrzebujesz kokona by Cię chronić bo jesteś taka delikatna- i Ty w to UWIERZYŁAŚ. Dali Ci komunikat, że w życiu tylko ważne jest bezpieczeństwo, co jest kompletną nieprawdą.

Zacytuję moje tłumaczenie kanadyjskiego psychologa Jordana Petersona z książki "12 zasad życia":


"Nie ma po prostu możliwości by oddzielić jakąś wyizolowaną część rzeczywistości i sprawić, iż wszystko będzie łatwe do przewidzenia i bezpieczne o w jej obrębie. Część tego, co było, nie wiem jak ostrożne, wykluczone, znajdzie drogę powrotu. Wąż, mówiąc metaforycznie, zawsze się pojawi. Nawet najbardziej opiekuńczy rodzice nie są w stanie całkowicie ochronić swoich dzieci, nawet jeżeli zamkną je w piwnicy, daleko od narkotyków, alkoholu i pornografii w Internecie. W tym ekstremalnym przypadku, nadopiekuńczy, nadwrażliwy rodzic tylko zastępuje sobą inne straszne problemy życia. To kwintesencja freudowskiego edypalnego koszmaru. Jest o wiele ważniejszym uczynić Byty pod twoją opieką kompetentnymi niż je chronić przed rzeczywistością."

22

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
netiaa napisał/a:
Kijan457 napisał/a:

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

Też jestem z natury introwertykiem i nie mam żadnych problemów z nawiązywaniem relacji międzyludzkich (inna sprawa, że nie bardzo mam na to ochotę smile) Wiem natomiast co czujesz, bo przez długi okres czasu miałem bardzo podobnie - przerażała mnie sama perspektywa pójścia na jakąś imprezę, czy inny "spęd", gdzie miało być dużo nieznanych mi osób. Co ciekawe nie dotyczyło to nigdy pracy zawodowej, ale to pewnie też wynika ze specyfiki mojego zawodu i faktu, że w ogóle szybko zacząłem pracować, więc siłą rzeczy musiałem się z tym oswoić - już pod koniec podstawówki dorabiałem sobie w sezonie pracując fizycznie, za nastolatka udzielałem również korepetycje dzieciom, a po ukończeniu szkoły poszedłem od razu do pracy związanej z moim wykształceniem kierunkowym. Strachu przed ludźmi w pracy nie czuję, bo znam swoją wartość i jestem pewny kompetencji, które cały czas staram się powiększać. Myślę, że tutaj jest u Ciebie "pies pogrzebany" - nie tyle boisz się nowych osób, co perspektywy negatywnych opinii z ich strony na Twój temat, a to bierze się, jak mniemam, z niepewności własnych umiejętności.

Staraj się rozwijać intelektualnie i pracuj nad zmianą stosunku do ludzi - nie traktuj innych jak wyrocznię, tylko zaakceptuj to, jaka jesteś i dostrzeż pozytywne strony własnej osobowości. To, że nie jesteś taka jak większość, nie znaczy, że jesteś gorszym typem człowieka - jesteś po prostu inna i ciesz się z tej inności. Mi ten mój "introwertyzm" też kiedyś przeszkadzał, zresztą awersja do, nazwijmy to, imprez masowych i duży dystans do nieznanych mi, czy też nowo poznanych osób, pozostały we mnie do dziś. I o ile w latach szkolnych miałem z tym problem, to teraz jest to dla mnie atut - zamiast tracić czas na hulanki w barach z "kumplami" od kieliszka robię to co mnie interesuje, rozwijam się na wielu płaszczyznach, a relacje towarzyskie utrzymuję tylko z małym gronem osób o podobnych zainteresowaniach i stosunku do życia, które znam od lat. I uwierz mi, że nie mam powodów do narzekań na własne życie - jest ono barwne i ciekawe, tylko że w trochę inny sposób wink

23

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Znacie może w internecie jakiś naprawdę miarodajny i fachowy test osobowości ?

24

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
wilczysko napisał/a:

Znacie może w internecie jakiś naprawdę miarodajny i fachowy test osobowości ?

Naprawdę ciekawy jest test MBTI, ale w wersji polskojęzycznej będzie dość trudno.
Można też poszukać test na BIG 5.

25

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Terrorizer napisał/a:
netiaa napisał/a:
Kijan457 napisał/a:

Jest wielu ludzi, którzy wola przebywać w domu z rodziną bo tam czują się najlepiej. Nie jest to powód do płaczu nad sobą . Weź się w garść i w nowej pracy też sobie poradzisz a za jakiś czas będziesz się śmiała sama z siebie.

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

Też jestem z natury introwertykiem i nie mam żadnych problemów z nawiązywaniem relacji międzyludzkich (inna sprawa, że nie bardzo mam na to ochotę smile) Wiem natomiast co czujesz, bo przez długi okres czasu miałem bardzo podobnie - przerażała mnie sama perspektywa pójścia na jakąś imprezę, czy inny "spęd", gdzie miało być dużo nieznanych mi osób. Co ciekawe nie dotyczyło to nigdy pracy zawodowej, ale to pewnie też wynika ze specyfiki mojego zawodu i faktu, że w ogóle szybko zacząłem pracować, więc siłą rzeczy musiałem się z tym oswoić - już pod koniec podstawówki dorabiałem sobie w sezonie pracując fizycznie, za nastolatka udzielałem również korepetycje dzieciom, a po ukończeniu szkoły poszedłem od razu do pracy związanej z moim wykształceniem kierunkowym. Strachu przed ludźmi w pracy nie czuję, bo znam swoją wartość i jestem pewny kompetencji, które cały czas staram się powiększać. Myślę, że tutaj jest u Ciebie "pies pogrzebany" - nie tyle boisz się nowych osób, co perspektywy negatywnych opinii z ich strony na Twój temat, a to bierze się, jak mniemam, z niepewności własnych umiejętności.

Staraj się rozwijać intelektualnie i pracuj nad zmianą stosunku do ludzi - nie traktuj innych jak wyrocznię, tylko zaakceptuj to, jaka jesteś i dostrzeż pozytywne strony własnej osobowości. To, że nie jesteś taka jak większość, nie znaczy, że jesteś gorszym typem człowieka - jesteś po prostu inna i ciesz się z tej inności. Mi ten mój "introwertyzm" też kiedyś przeszkadzał, zresztą awersja do, nazwijmy to, imprez masowych i duży dystans do nieznanych mi, czy też nowo poznanych osób, pozostały we mnie do dziś. I o ile w latach szkolnych miałem z tym problem, to teraz jest to dla mnie atut - zamiast tracić czas na hulanki w barach z "kumplami" od kieliszka robię to co mnie interesuje, rozwijam się na wielu płaszczyznach, a relacje towarzyskie utrzymuję tylko z małym gronem osób o podobnych zainteresowaniach i stosunku do życia, które znam od lat. I uwierz mi, że nie mam powodów do narzekań na własne życie - jest ono barwne i ciekawe, tylko że w trochę inny sposób wink

Kurczę jak tak czytam Wasze odpowiedzi mam wrażenie, że znacie mnie lepiej niż ja sama smile owszem, obawiam się, że cos spartole i wtedy mnie opieprzą, od zawsze tak miałam... Może jak przełamie pierwsze lody to jakoś wszystko sie ułoży, nauczę sie nowych rzeczy i będę pewniejsza siebie... Zobaczymy

26

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
netiaa napisał/a:
Terrorizer napisał/a:
netiaa napisał/a:

No właśnie dla mnie zacząć cos nowego to tragedia. To moja pierwsza praca i obawiam sie, ze nie dam rady i tylko się zbłaźnię. Perspektywa kontaktu z nowymi ludźmi tez mnie odrzuca. Tak samo było jak zaczynałam staż, po pewnym czasie przeszło, dobrze dogadywałam sie z pracownikami ale teraz to nie staż tylko praca i inni ludzie wiec głupia wyobrażam sobie już same najgorsze rzeczy

Też jestem z natury introwertykiem i nie mam żadnych problemów z nawiązywaniem relacji międzyludzkich (inna sprawa, że nie bardzo mam na to ochotę smile) Wiem natomiast co czujesz, bo przez długi okres czasu miałem bardzo podobnie - przerażała mnie sama perspektywa pójścia na jakąś imprezę, czy inny "spęd", gdzie miało być dużo nieznanych mi osób. Co ciekawe nie dotyczyło to nigdy pracy zawodowej, ale to pewnie też wynika ze specyfiki mojego zawodu i faktu, że w ogóle szybko zacząłem pracować, więc siłą rzeczy musiałem się z tym oswoić - już pod koniec podstawówki dorabiałem sobie w sezonie pracując fizycznie, za nastolatka udzielałem również korepetycje dzieciom, a po ukończeniu szkoły poszedłem od razu do pracy związanej z moim wykształceniem kierunkowym. Strachu przed ludźmi w pracy nie czuję, bo znam swoją wartość i jestem pewny kompetencji, które cały czas staram się powiększać. Myślę, że tutaj jest u Ciebie "pies pogrzebany" - nie tyle boisz się nowych osób, co perspektywy negatywnych opinii z ich strony na Twój temat, a to bierze się, jak mniemam, z niepewności własnych umiejętności.

Staraj się rozwijać intelektualnie i pracuj nad zmianą stosunku do ludzi - nie traktuj innych jak wyrocznię, tylko zaakceptuj to, jaka jesteś i dostrzeż pozytywne strony własnej osobowości. To, że nie jesteś taka jak większość, nie znaczy, że jesteś gorszym typem człowieka - jesteś po prostu inna i ciesz się z tej inności. Mi ten mój "introwertyzm" też kiedyś przeszkadzał, zresztą awersja do, nazwijmy to, imprez masowych i duży dystans do nieznanych mi, czy też nowo poznanych osób, pozostały we mnie do dziś. I o ile w latach szkolnych miałem z tym problem, to teraz jest to dla mnie atut - zamiast tracić czas na hulanki w barach z "kumplami" od kieliszka robię to co mnie interesuje, rozwijam się na wielu płaszczyznach, a relacje towarzyskie utrzymuję tylko z małym gronem osób o podobnych zainteresowaniach i stosunku do życia, które znam od lat. I uwierz mi, że nie mam powodów do narzekań na własne życie - jest ono barwne i ciekawe, tylko że w trochę inny sposób wink

Kurczę jak tak czytam Wasze odpowiedzi mam wrażenie, że znacie mnie lepiej niż ja sama smile owszem, obawiam się, że cos spartole i wtedy mnie opieprzą, od zawsze tak miałam... Może jak przełamie pierwsze lody to jakoś wszystko sie ułoży, nauczę sie nowych rzeczy i będę pewniejsza siebie... Zobaczymy

Ponieważ, jak większość osób na poczatku drogi odkrywania siebie zakladasz, że twoje cechy, zachowania i reakcje są wyjątkowe i stąd wniosek, że coś z tobą nie tak.

A tak naprawdę wszyscy ulegamy pewnym schematom, wszyscy mamy jakies problemy tylko o tym się nie rozmawia i nie pokazuje na zewnątrz. 

Dlatego Internet tak dobrze się rozwija. Jaką masz pewność, że osoby, ktore podziwiasz w samotności nie robią tego samego - siedzą na forach i szukają sposobu by radzić sobie z otaczającym światem?

Kiedy zaczynasz się zagłębiać to szybko okazuje się, że swiat jest pelen "nieudaczników" - jedni mają świetną pracę i karierę, ale płacą za to kiepskim zyciem osobistym, inni mają wspaniałe rodziny, ale wyjście z tego domu ich przeraża, Mijasz piękną koleżankę i do glowy ci nie przyjdzie, że co wieczór rzyga do sedesu bo zajada nerwy...

Świat zna cię lepiej niz ty sama, bo wszyscy jestesmy pokręceni ; )

27

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Iceni, Twoje spotrzeżenia są mi bliskie. Właśnie forum uświadomiło mi wyraźnie, że "różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody". Wydawało mi się, że z niektórymi swoimi sprawami jestem jak samotna wyspa na oceanie, że nikt mnie nie zrozumie, a to co mnie gnębi jest jakąś straszną tajemnicą. Inną stroną forumowego medalu jest też fakt, że poznałam sposoby myślenia, o których kiedyś mi się nie śniło i miałam poczucie, że jestem nie z tego świata.
Przyznam się, że zaglądałam kiedyś na stare posty niektórych osób, które mnie zaciekawiły tym, co mają do powiedzenia. Byłaś wśród nich. Zaskoczyło mnie, że taka zdałoby się ogarnięta, wiedząca czego chce kobieta "przerobiła" problemy nieobce wielu innym. Stałaś mi się przez to ciut bliższa, bardziej ludzka, co cenię, bo niekiedy czułam się przez Ciebie atakowana.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

28

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości

Zgadzam sie z przedmówczynią. Przeglądając tą część forum zauważyłam, że niektóre osoby mają większe problemy ze swoją osobowością niż ja a mimo to jakoś sobie radzą, to dlaczego ja miałabym nie radzić? smile poza tym uświadomiłyście mi tez skąd te moje cechy mogą sie brać co bardzo pomaga mi w ich zwalczeniu. Musze sie ogarnąć, iść ku temu co mnie czeka z uśmiechem na twarzy bo tak naprawdę te moje problemiki to nic w porównaniu z problemami, z którymi borykają sie inni:)

29 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-04-07 16:46:40)

Odp: jestem introwertykiem z krwi i kości
Iceni napisał/a:

Introwertyzm to nie jest niesmialosc i niechec do poznawania ludzi.

Wiekszosc introwertykow lubi towarzystwo osob, ktore lubi tongue przed nimi nie odczuwa potrzeby chowania sie pod koldra.

To bardziej podchodzi pod fobię społeczną, a nad tym da się zapanowac, przynajmniej czesciowo, nawet samemu.

Tak właśnie jest. Introwertyk po prostu potrzebuje "czasu dla Siebie", gdzie nikt mu nie przeszkadza, tak odciąć się od świata. Ekstrawertyk w chwili wolnej koncentruje się na świecie zewnętrznym, natomiast introwertyk wewnętrznym. O ile zmienia to postrzeganie pewnych kwestii i sposobu rozwiązywania problemów, to nie ma to nic wspólnego z kontaktami międzyludzkimi, a w tym nawiązywania znajomości.

Jak na moje Netia brak pewności Siebie zaowocował przewrażliwieniem na punkcie porażki. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu chcesz zawsze być najlepsza oraz aby inni Ciebie lubili, a najlepiej nigdy nie krytykowali. Coś czuję, że Twoi rodzice gdy popełniałaś błąd zamiast powiedzieć "nie martw się, pomyśl nad rozwiązaniem" dawali Ci nieziemski ochrzan przez co napotkane problemy Twojej podświadomości kojarzą się ze stresującą sytuacją. Zamiast być otwarta na nowe sytuacje, jesteś wieczną pesymistką.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » jestem introwertykiem z krwi i kości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021