Stara miłość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 242 ]

1 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 12:56:41)

Temat: Stara miłość

Cześć Kochani,dlugo się zastanawiałam czy opisać moją historię,ale chyba sama sobie z tym nie poradze,więc piszę..
Zacznę od tego że jego poznałam 8 lat lat temu na portalu społecznościowym,ale skończyło się na pisaniu ponieważ mnie praktycznie byle co wytracało z równowagi i kończyłam znajomości nim się zaczęły,spotkaliśmy się przypadkowo po roku (wtedy nie skojarzyłam że już pisaliśmy) to była milość od pierwszego wejrzenia,byliśmy razem krótki czas,ale była przeszkoda Kobieta która miała z nim dziecko żylli co prawda w separacji,ale mieszkali ze soba on przez nia popadl w alkocholizm.. przwywierala na niego ogromną presję,jak zobaczyla że uklada sobie zycie postanowila mu je uprzykrzyc,poslugiwala sie dzieckiem... odszedl powiedzial ze nie da rady dla dziecka sprobuje z nia jeszcze raz, po raz pierwszy jak pisalismy ze soba co go splawilam nie mieszkal z nia...wiec wrzuty sumienia byly ogromne przez jakis czas walczylam ale to byla walka z wiatrakami,odpuscilam,wyjechalam,na sile szukalam milosci,majac go caly czas w sercu. Poznalam Faceta z którym zaszlam w ciazę, jednak to byl bydlak,zostawil mnie w ciazy z dnia na dzien,z moja miloscia kontakt sie odnowil po 2 latach od rozstania,pisalismy ze soba,raz sie spotkalismy przelotem,ja nie chcialam nic wiecej bo sie ozenil z ta matka jego dziecka i dla mnie wszystko poszlo w piach ale kontakt mieliismy,inicjowany z jego strony, przez nasze rozmowy na polu wirtualnym przestała pić,wziął się za siebie...Ja od 4 lat jestem sama,jakos nie moge sobie znalezc kogos komu bym zaufala,w miare poukladalam zycie,kontakt mamy dalej,ostatnio znow sie spotkalismy on jeszcze wczesniej probowal ale w polowie drogi go zawrocilam,balam sie i teraz sie zlamalam w koncu miala byc tylko kawa,przywiozl jednak wino, uczucie odzylo z podwojna sila,kiedys tak nie rozmawialismy jak teraz,dojrzelismy do pewnych rzeczy,jakbysmy czytali sobie w myslach,(On nie jest typem ktory glupio slodzi,bo ja nawet tego nie lubie,jak komplement powie to sie czuje ze jest to szczere,ja go tez nie idealizuje akceptuje jego wady,nie uwazam go Bog wie za nie wiadomo kogo-stad wiem ze to jest dojrzala milosc),okazalo sie ze jego zona nie okazuje mu czulosci,wszystko jej oddal samochod,dom,rozpieszcza ja na kazdym kroku kino,spa,restauracje,droga bizuteria,a ona tego nie docenia jest oschla,wyniszcza go psychicznie,traktuje jak gowno, podejrzewa ze kogos ma,zyja ze soba ze wzgledu na syna... na spotkaniu naszym napisal jej ze jej nie kocha pokazywal mi te wiadomosci...zaproponowal wspolne mieszkanie zebym spowrotem przyjechala do niego,ale odmowilam zaczelam robic kurs w moim miescie,zreszta juz kiedys przewartosciowalam swoje zycie poswiecajac sie i sobie przyrzeklam ze nigdy wiecej...Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,mam tylko nr tel do jego kumpla. Nie wiem co robic czy walczyc,czy odpuscic,czy czekac kolejne lata,dlaczego to zrobil zadaje sobie pytanie ona go na kazdym kroku szpieguje,pies ogrodnika sama nie wezmie i nikomu nie da... mysle ze moze chce zakonczyc z nia i wtedy sie odezwie bo ja nie mama zamiaru byc ta druga i dalam mu do zrozumiena,chce jego szczescia, ale sama nie wiem bylo tak wspaniale przyjechal taki odmieniony zalamany,a przy mnie byl taki szczesliwy,ona caly czas o mmnie wie...mówiliśmy sie na wspolna impreze ale nie wiem czy do niej dojdzie,jego kumpel powiedzial ze go namowi, On nawet jemu mowil ze mnie Kocha i ten kumpel twierdzi ze jestem fantastyczna Kobieta i nie mozemy tego spieprzyc...jestem w totalnej rozsypce... potrzebuje rady....

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Stara miłość

Autorko, na forum obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym temacie, a dublowanie wątków jest zabronione.
Dwa pozostałe tematy, które założyłaś równolegle do tego wątku zamykam, a Ciebie proszę o ponowne zapoznanie się z regulaminem, z naciskiem na punkt nr 4.
Dziekuję/ IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

3

Odp: Stara miłość
IsaBella77 napisał/a:

Autorko, na forum obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym temacie, a dublowanie wątków jest zabronione.
Dwa pozostałe tematy, które założyłaś równolegle do tego wątku zamykam, a Ciebie proszę o ponowne zapoznanie się z regulaminem, z naciskiem na punkt nr 4.
Dziekuję/ IsaBella77

Przepraszam najmocniej,nie moglam znalezc gdzie mozna dodac watek i weszlam w pierwszy lepszy temat...zrozumialam i juz nie bedze takich postow wiecej mysle ze ta kategoria jest odpowiednia.

Reklama

4

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

Cześć Kochani,dlugo się zastanawiałam czy opisać moją historię,ale chyba sama sobie z tym nie poradze,więc piszę..
Zacznę od tego że jego poznałam 8 lat lat temu na portalu społecznościowym,ale skończyło się na pisaniu ponieważ mnie praktycznie byle co wytracało z równowagi i kończyłam znajomości nim się zaczęły,spotkaliśmy się przypadkowo po roku (wtedy nie skojarzyłam że już pisaliśmy) to była milość od pierwszego wejrzenia,byliśmy razem krótki czas,ale była przeszkoda Kobieta która miała z nim dziecko żylli co prawda w separacji,ale mieszkali ze soba on przez nia popadl w alkocholizm.. przwywierala na niego ogromną presję,jak zobaczyla że uklada sobie zycie postanowila mu je uprzykrzyc,poslugiwala sie dzieckiem... odszedl powiedzial ze nie da rady dla dziecka sprobuje z nia jeszcze raz, po raz pierwszy jak pisalismy ze soba co go splawilam nie mieszkal z nia...wiec wrzuty sumienia byly ogromne przez jakis czas walczylam ale to byla walka z wiatrakami,odpuscilam,wyjechalam,na sile szukalam milosci,majac go caly czas w sercu. Poznalam Faceta z którym zaszlam w ciazę, jednak to byl bydlak,zostawil mnie w ciazy z dnia na dzien,z moja miloscia kontakt sie odnowil po 2 latach od rozstania,pisalismy ze soba,raz sie spotkalismy przelotem,ja nie chcialam nic wiecej bo sie ozenil z ta matka jego dziecka i dla mnie wszystko poszlo w piach ale kontakt mieliismy,inicjowany z jego strony, przez nasze rozmowy na polu wirtualnym przestała pić,wziął się za siebie...Ja od 4 lat jestem sama,jakos nie moge sobie znalezc kogos komu bym zaufala,w miare poukladalam zycie,kontakt mamy dalej,ostatnio znow sie spotkalismy on jeszcze wczesniej probowal ale w polowie drogi go zawrocilam,balam sie i teraz sie zlamalam w koncu miala byc tylko kawa,przywiozl jednak wino, uczucie odzylo z podwojna sila,kiedys tak nie rozmawialismy jak teraz,dojrzelismy do pewnych rzeczy,jakbysmy czytali sobie w myslach,(On nie jest typem ktory glupio slodzi,bo ja nawet tego nie lubie,jak komplement powie to sie czuje ze jest to szczere,ja go tez nie idealizuje akceptuje jego wady,nie uwazam go Bog wie za nie wiadomo kogo-stad wiem ze to jest dojrzala milosc),okazalo sie ze jego zona nie okazuje mu czulosci,wszystko jej oddal samochod,dom,rozpieszcza ja na kazdym kroku kino,spa,restauracje,droga bizuteria,a ona tego nie docenia jest oschla,wyniszcza go psychicznie,traktuje jak gowno, podejrzewa ze kogos ma,zyja ze soba ze wzgledu na syna... na spotkaniu naszym napisal jej ze jej nie kocha pokazywal mi te wiadomosci...gdybym jej nie znala to pomyslalabym ze mnie chce urobic,ale sprawdzilam jego slowa i pokrywaja sie z rzeczywistoscia,zaproponowal wspolne mieszkanie zebym spowrotem przyjechala do niego,ale odmowilam zaczelam robic kurs w moim miescie,zreszta juz kiedys przewartosciowalam swoje zycie poswiecajac sie i sobie przyrzeklam ze nigdy wiecej...Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,mam tylko nr tel do jego kumpla. Nie wiem co robic czy walczyc,czy odpuscic,czy czekac kolejne lata,dlaczego to zrobil zadaje sobie pytanie ona go na kazdym kroku szpieguje,pies ogrodnika sama nie wezmie i nikomu nie da... mysle ze moze chce zakonczyc z nia i wtedy sie odezwie bo ja nie mama zamiaru byc ta druga i dalam mu do zrozumiena,chce jego szczescia, ale sama nie wiem bylo tak wspaniale przyjechal taki odmieniony zalamany,a przy mnie byl taki szczesliwy,ona caly czas o mmnie wie...mówiliśmy sie na wspolna impreze ale nie wiem czy do niej dojdzie,jego kumpel powiedzial ze go namowi, On nawet jemu mowil ze mnie Kocha i ten kumpel twierdzi ze jestem fantastyczna Kobieta i nie mozemy tego spieprzyc...jestem w totalnej rozsypce... potrzebuje rady....

5

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

Cześć Kochani,dlugo się zastanawiałam czy opisać moją historię,ale chyba sama sobie z tym nie poradze,więc piszę..
Zacznę od tego że jego poznałam 8 lat lat temu na portalu społecznościowym,ale skończyło się na pisaniu ponieważ mnie praktycznie byle co wytracało z równowagi i kończyłam znajomości nim się zaczęły,spotkaliśmy się przypadkowo po roku (wtedy nie skojarzyłam że już pisaliśmy) to była milość od pierwszego wejrzenia,byliśmy razem krótki czas,ale była przeszkoda Kobieta która miała z nim dziecko żylli co prawda w separacji,ale mieszkali ze soba on przez nia popadl w alkocholizm.. przwywierala na niego ogromną presję,jak zobaczyla że uklada sobie zycie postanowila mu je uprzykrzyc,poslugiwala sie dzieckiem... odszedl powiedzial ze nie da rady dla dziecka sprobuje z nia jeszcze raz, po raz pierwszy jak pisalismy ze soba co go splawilam nie mieszkal z nia...wiec wrzuty sumienia byly ogromne przez jakis czas walczylam ale to byla walka z wiatrakami,odpuscilam,wyjechalam,na sile szukalam milosci,majac go caly czas w sercu. Poznalam Faceta z którym zaszlam w ciazę, jednak to byl bydlak,zostawil mnie w ciazy z dnia na dzien,z moja miloscia kontakt sie odnowil po 2 latach od rozstania,pisalismy ze soba,raz sie spotkalismy przelotem,ja nie chcialam nic wiecej bo sie ozenil z ta matka jego dziecka i dla mnie wszystko poszlo w piach ale kontakt mieliismy,inicjowany z jego strony, przez nasze rozmowy na polu wirtualnym przestała pić,wziął się za siebie...Ja od 4 lat jestem sama,jakos nie moge sobie znalezc kogos komu bym zaufala,w miare poukladalam zycie,kontakt mamy dalej,ostatnio znow sie spotkalismy on jeszcze wczesniej probowal ale w polowie drogi go zawrocilam,balam sie i teraz sie zlamalam w koncu miala byc tylko kawa,przywiozl jednak wino, uczucie odzylo z podwojna sila,kiedys tak nie rozmawialismy jak teraz,dojrzelismy do pewnych rzeczy,jakbysmy czytali sobie w myslach,(On nie jest typem ktory glupio slodzi,bo ja nawet tego nie lubie,jak komplement powie to sie czuje ze jest to szczere,ja go tez nie idealizuje akceptuje jego wady,nie uwazam go Bog wie za nie wiadomo kogo-stad wiem ze to jest dojrzala milosc),okazalo sie ze jego zona nie okazuje mu czulosci,wszystko jej oddal samochod,dom,rozpieszcza ja na kazdym kroku kino,spa,restauracje,droga bizuteria,a ona tego nie docenia jest oschla,wyniszcza go psychicznie,traktuje jak gowno, podejrzewa ze kogos ma,zyja ze soba ze wzgledu na syna... na spotkaniu naszym napisal jej ze jej nie kocha pokazywal mi te wiadomosci...zaproponowal wspolne mieszkanie zebym spowrotem przyjechala do niego,ale odmowilam zaczelam robic kurs w moim miescie,zreszta juz kiedys przewartosciowalam swoje zycie poswiecajac sie i sobie przyrzeklam ze nigdy wiecej...Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,mam tylko nr tel do jego kumpla. Nie wiem co robic czy walczyc,czy odpuscic,czy czekac kolejne lata,dlaczego to zrobil zadaje sobie pytanie ona go na kazdym kroku szpieguje,pies ogrodnika sama nie wezmie i nikomu nie da... mysle ze moze chce zakonczyc z nia i wtedy sie odezwie bo ja nie mama zamiaru byc ta druga i dalam mu do zrozumiena,chce jego szczescia, ale sama nie wiem bylo tak wspaniale przyjechal taki odmieniony zalamany,a przy mnie byl taki szczesliwy,ona caly czas o mmnie wie...mówiliśmy sie na wspolna impreze ale nie wiem czy do niej dojdzie,jego kumpel powiedzial ze go namowi, On nawet jemu mowil ze mnie Kocha i ten kumpel twierdzi ze jestem fantastyczna Kobieta i nie mozemy tego spieprzyc...jestem w totalnej rozsypce... potrzebuje rady....


Od czego by tu zacząć?
Czy od twojej naiwności i wiary, że to ty jesteś tą kobietą, o którą chodzi podczas gdy ten facet po pierwsze już raz ci pokazał, że jest inna ważniejsza w jego życiu kobieta, z którą zdążył się nawet oźenić, a po drugie niby ona taka zła i niedobra, ale wciąż jest z nią w związku.
Kolejna sprawa, to fajnie, gdybyś zajrzała na forum do działu o zdradach. Znajdziesz tam pełno historii zdrad, w których żony były tymi najgorszymi dopóty, dopóki zdrada nie wyszła na światło dzienne. Wtedy okazywało się, że to, co wcześniej było złe w żonie, nagle znajdowało się w kochance jako harpii, która przyczepiła się do biednego żonatego faceta i pchała munsię do łóżka, więc on tylko skorzystał z okazji.

Jak tak sobie czytam twój post, to widzę, że kolejny żonaty cwaniaczek trafił na spragnioną zainteresowania i uwagi kobietę, która przymyka oko na to, że ma on rodzinę i którą łatwo będzie „poużywać”. Cóż, twój wybór. Jeśli to taka wielka miłość, to niech on tego nie spieprzy i rozwiedzie się z tamtą kobietą zanim zwiąże się z tobą. Świadczyłoby to o tym, że potrafi uszanować zarówno ciebie jak i kobietę, która jest jego żoną i matką jego dziecka.

Reklama

6 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 13:22:35)

Odp: Stara miłość
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Cześć Kochani,dlugo się zastanawiałam czy opisać moją historię,ale chyba sama sobie z tym nie poradze,więc piszę..
Zacznę od tego że jego poznałam 8 lat lat temu na portalu społecznościowym,ale skończyło się na pisaniu ponieważ mnie praktycznie byle co wytracało z równowagi i kończyłam znajomości nim się zaczęły,spotkaliśmy się przypadkowo po roku (wtedy nie skojarzyłam że już pisaliśmy) to była milość od pierwszego wejrzenia,byliśmy razem krótki czas,ale była przeszkoda Kobieta która miała z nim dziecko żylli co prawda w separacji,ale mieszkali ze soba on przez nia popadl w alkocholizm.. przwywierala na niego ogromną presję,jak zobaczyla że uklada sobie zycie postanowila mu je uprzykrzyc,poslugiwala sie dzieckiem... odszedl powiedzial ze nie da rady dla dziecka sprobuje z nia jeszcze raz, po raz pierwszy jak pisalismy ze soba co go splawilam nie mieszkal z nia...wiec wrzuty sumienia byly ogromne przez jakis czas walczylam ale to byla walka z wiatrakami,odpuscilam,wyjechalam,na sile szukalam milosci,majac go caly czas w sercu. Poznalam Faceta z którym zaszlam w ciazę, jednak to byl bydlak,zostawil mnie w ciazy z dnia na dzien,z moja miloscia kontakt sie odnowil po 2 latach od rozstania,pisalismy ze soba,raz sie spotkalismy przelotem,ja nie chcialam nic wiecej bo sie ozenil z ta matka jego dziecka i dla mnie wszystko poszlo w piach ale kontakt mieliismy,inicjowany z jego strony, przez nasze rozmowy na polu wirtualnym przestała pić,wziął się za siebie...Ja od 4 lat jestem sama,jakos nie moge sobie znalezc kogos komu bym zaufala,w miare poukladalam zycie,kontakt mamy dalej,ostatnio znow sie spotkalismy on jeszcze wczesniej probowal ale w polowie drogi go zawrocilam,balam sie i teraz sie zlamalam w koncu miala byc tylko kawa,przywiozl jednak wino, uczucie odzylo z podwojna sila,kiedys tak nie rozmawialismy jak teraz,dojrzelismy do pewnych rzeczy,jakbysmy czytali sobie w myslach,(On nie jest typem ktory glupio slodzi,bo ja nawet tego nie lubie,jak komplement powie to sie czuje ze jest to szczere,ja go tez nie idealizuje akceptuje jego wady,nie uwazam go Bog wie za nie wiadomo kogo-stad wiem ze to jest dojrzala milosc),okazalo sie ze jego zona nie okazuje mu czulosci,wszystko jej oddal samochod,dom,rozpieszcza ja na kazdym kroku kino,spa,restauracje,droga bizuteria,a ona tego nie docenia jest oschla,wyniszcza go psychicznie,traktuje jak gowno, podejrzewa ze kogos ma,zyja ze soba ze wzgledu na syna... na spotkaniu naszym napisal jej ze jej nie kocha pokazywal mi te wiadomosci...zaproponowal wspolne mieszkanie zebym spowrotem przyjechala do niego,ale odmowilam zaczelam robic kurs w moim miescie,zreszta juz kiedys przewartosciowalam swoje zycie poswiecajac sie i sobie przyrzeklam ze nigdy wiecej...Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,mam tylko nr tel do jego kumpla. Nie wiem co robic czy walczyc,czy odpuscic,czy czekac kolejne lata,dlaczego to zrobil zadaje sobie pytanie ona go na kazdym kroku szpieguje,pies ogrodnika sama nie wezmie i nikomu nie da... mysle ze moze chce zakonczyc z nia i wtedy sie odezwie bo ja nie mama zamiaru byc ta druga i dalam mu do zrozumiena,chce jego szczescia, ale sama nie wiem bylo tak wspaniale przyjechal taki odmieniony zalamany,a przy mnie byl taki szczesliwy,ona caly czas o mmnie wie...mówiliśmy sie na wspolna impreze ale nie wiem czy do niej dojdzie,jego kumpel powiedzial ze go namowi, On nawet jemu mowil ze mnie Kocha i ten kumpel twierdzi ze jestem fantastyczna Kobieta i nie mozemy tego spieprzyc...jestem w totalnej rozsypce... potrzebuje rady....


Od czego by tu zacząć?
Czy od twojej naiwności i wiary, że to ty jesteś tą kobietą, o którą chodzi podczas gdy ten facet po pierwsze już raz ci pokazał, że jest inna ważniejsza w jego życiu kobieta, z którą zdążył się nawet oźenić, a po drugie niby ona taka zła i niedobra, ale wciąż jest z nią w związku.
Kolejna sprawa, to fajnie, gdybyś zajrzała na forum do działu o zdradach. Znajdziesz tam pełno historii zdrad, w których żony były tymi najgorszymi dopóty, dopóki zdrada nie wyszła na światło dzienne. Wtedy okazywało się, że to, co wcześniej było złe w żonie, nagle znajdowało się w kochance jako harpii, która przyczepiła się do biednego żonatego faceta i pchała munsię do łóżka, więc on tylko skorzystał z okazji.

Jak tak sobie czytam twój post, to widzę, że kolejny żonaty cwaniaczek trafił na spragnioną zainteresowania i uwagi kobietę, która przymyka oko na to, że ma on rodzinę i którą łatwo będzie „poużywać”. Cóż, twój wybór. Jeśli to taka wielka miłość, to niech on tego nie spieprzy i rozwiedzie się z tamtą kobietą zanim zwiąże się z tobą. Świadczyłoby to o tym, że potrafi uszanować zarówno ciebie jak i kobietę, która jest jego żoną i matką jego dziecka.

Zle to odebralas,jak juz pisalam zweryfikowalam jego slowa,wiem tez jaka ona jest wtedy jak postanowil byc z nia ona szantaowala go ze jak odejdzie zabierze mu dziecko i udowodni ze to on jest zly bo mial probemy z alkocholem.. teraz nie wiem dlaczego nie odejdzie twierdzil ze syn nie rozumie,znienawidzi go,a ona sie o to skutecznie postara,sama mam dziecko i w tej kwestii jestem w stanie to zrozumiec kazdy rodzic chce jak najlepiej dla dziecka,ona pracuje w windykacji wiec to wyrachowana laska,mysle ze tu tkwi problem szantazuje go zwlaszcza ze kiedys narobil dlugow i byl biedny,teraz nie narzekaja na finanse ale ona go wyzyskuje,jak pisalam przepisal jej mieszkanie i samochod,on rezygnujac zostaje z niczym,noo z kredytem,powiedzial jak pisalismy przed spotkaniem ze jeszce 4 lata nie zostawi jej z kredytem,ale ja nie widze czekac jeszce 4 lata.....Gdyby bylo tak jak mowisz zeby szukal przygody to by se przespal z jakas w swoim miescie nie jechalby 200km zwlaszcza ze chetnych nie brakuje...ja nie zabiegalam o spotkanie i nie pchalam mu sie do lozka miala byc zwykla rozmowa,jak mial jechac wlasciwie w ostatniej chwili zostal i to sam z siebie...i dodam ze on jej wybaczyl kiedys zdrade...

7

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

Zle to odebralas,jak juz pisalam zweryfikowalam jego slowa,wiem tez jaka ona jest wtedy jak postanowil byc z nia ona szantaowala go ze jak odejdzie zabierze mu dziecko i udowodni ze to on jest zly bo mial probemy z alkocholem.. teraz nie wiem dlaczego nie odejdzie twierdzil ze syn nie rozumie,znienawidzi go,a ona sie o to skutecznie postara,sama mam dziecko i w tej kwestii jestem w stanie to zrozumiec kazdy rodzic chce jak najlepiej dla dziecka,ona pracuje w windykacji wiec to wyrachowana laska,mysle ze tu tkwi problem szantazuje go zwlaszcza ze kiedys narobil dlugow i byl biedny,teraz nie narzekaja na finanse ale ona go wyzyskuje,jak pisalam przepisal jej mieszkanie i samochod,on rezygnujac zostaje z niczym,noo z kredytem,powiedzial jak pisalismy przed spotkaniem ze jeszce 4 lata nie zostawi jej z kredytem,ale ja nie widze czekac jeszce 4 lata.....Gdyby bylo tak jak mowisz zeby szukal przygody to by se przespal z jakas w swoim miescie nie jechalby 200km zwlaszcza ze chetnych nie brakuje...ja nie zabiegalam o spotkanie i nie pchalam mu sie do lozka miala byc zwykla rozmowa,jak mial jechac wlasciwie w ostatniej chwili zostal i to sam z siebie...i dodam ze on jej wybaczyl kiedys zdrade...

Wybacz, ale jesteś dla mnie utożsamieniem stereotypu kochanki, czyli takiej niedowartościowanej dziuni, której można posisnąć wszelkie kity a ona wszystko łyknie big_smile

On taki biedny, a ty taka wspaniała i musisz go uratować, więc nie będę stała na drodze do tej wielkiej miłości big_smile

8

Odp: Stara miłość
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Zle to odebralas,jak juz pisalam zweryfikowalam jego slowa,wiem tez jaka ona jest wtedy jak postanowil byc z nia ona szantaowala go ze jak odejdzie zabierze mu dziecko i udowodni ze to on jest zly bo mial probemy z alkocholem.. teraz nie wiem dlaczego nie odejdzie twierdzil ze syn nie rozumie,znienawidzi go,a ona sie o to skutecznie postara,sama mam dziecko i w tej kwestii jestem w stanie to zrozumiec kazdy rodzic chce jak najlepiej dla dziecka,ona pracuje w windykacji wiec to wyrachowana laska,mysle ze tu tkwi problem szantazuje go zwlaszcza ze kiedys narobil dlugow i byl biedny,teraz nie narzekaja na finanse ale ona go wyzyskuje,jak pisalam przepisal jej mieszkanie i samochod,on rezygnujac zostaje z niczym,noo z kredytem,powiedzial jak pisalismy przed spotkaniem ze jeszce 4 lata nie zostawi jej z kredytem,ale ja nie widze czekac jeszce 4 lata.....Gdyby bylo tak jak mowisz zeby szukal przygody to by se przespal z jakas w swoim miescie nie jechalby 200km zwlaszcza ze chetnych nie brakuje...ja nie zabiegalam o spotkanie i nie pchalam mu sie do lozka miala byc zwykla rozmowa,jak mial jechac wlasciwie w ostatniej chwili zostal i to sam z siebie...i dodam ze on jej wybaczyl kiedys zdrade...

Wybacz, ale jesteś dla mnie utożsamieniem stereotypu kochanki, czyli takiej niedowartościowanej dziuni, której można posisnąć wszelkie kity a ona wszystko łyknie big_smile

On taki biedny, a ty taka wspaniała i musisz go uratować, więc nie będę stała na drodze do tej wielkiej miłości big_smile

Skoro tak uwazasz,ok Twoje zdanie,ja jednak poczekam na rady konstryktywne,bo wydaje mi sie ze malo przezylas... a ja tez nie jestem niedowartosciowana dziunia i mam spory bagaz zyciowy,mimo wszystko dziekuje i bez odbioru..

Odp: Stara miłość

Autorko, ile Ty masz lat? otwórz oczy. Łykasz kłamstwa jak młody pelikan.  Tak jak pisze Summerka, nie ma tu miłości, przynajmniej z jego strony. Ty łakniesz bliskości, zainteresowania, ale też nie nazwałabym to staniem zakochania.
Pogoń go w cholerę, zapisz się na terapię i zacznij żyć.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

10

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ile Ty masz lat? otwórz oczy. Łykasz kłamstwa jak młody pelikan.  Tak jak pisze Summerka, nie ma tu miłości, przynajmniej z jego strony. Ty łakniesz bliskości, zainteresowania, ale też nie nazwałabym to staniem zakochania.
Pogoń go w cholerę, zapisz się na terapię i zacznij żyć.

Mam 30 lat,gdybym laknela zainteresowania,bliskosci to by kandydat sie znalazl inny,ale ja nikogo innego nie chce,pisze po raz trzeci zweryfikowalam jego slowa i wiem ze nie klamie,on nie jest typem romantyka slodkie slowka itd,ale oczywiscie Ty wiesz co ja mam w sercu brawo!

11 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-08 13:42:43)

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Zle to odebralas,jak juz pisalam zweryfikowalam jego slowa,wiem tez jaka ona jest wtedy jak postanowil byc z nia ona szantaowala go ze jak odejdzie zabierze mu dziecko i udowodni ze to on jest zly bo mial probemy z alkocholem.. teraz nie wiem dlaczego nie odejdzie twierdzil ze syn nie rozumie,znienawidzi go,a ona sie o to skutecznie postara,sama mam dziecko i w tej kwestii jestem w stanie to zrozumiec kazdy rodzic chce jak najlepiej dla dziecka,ona pracuje w windykacji wiec to wyrachowana laska,mysle ze tu tkwi problem szantazuje go zwlaszcza ze kiedys narobil dlugow i byl biedny,teraz nie narzekaja na finanse ale ona go wyzyskuje,jak pisalam przepisal jej mieszkanie i samochod,on rezygnujac zostaje z niczym,noo z kredytem,powiedzial jak pisalismy przed spotkaniem ze jeszce 4 lata nie zostawi jej z kredytem,ale ja nie widze czekac jeszce 4 lata.....Gdyby bylo tak jak mowisz zeby szukal przygody to by se przespal z jakas w swoim miescie nie jechalby 200km zwlaszcza ze chetnych nie brakuje...ja nie zabiegalam o spotkanie i nie pchalam mu sie do lozka miala byc zwykla rozmowa,jak mial jechac wlasciwie w ostatniej chwili zostal i to sam z siebie...i dodam ze on jej wybaczyl kiedys zdrade...

Wybacz, ale jesteś dla mnie utożsamieniem stereotypu kochanki, czyli takiej niedowartościowanej dziuni, której można posisnąć wszelkie kity a ona wszystko łyknie big_smile

On taki biedny, a ty taka wspaniała i musisz go uratować, więc nie będę stała na drodze do tej wielkiej miłości big_smile

Skoro tak uwazasz,ok Twoje zdanie,ja jednak poczekam na rady konstryktywne,bo wydaje mi sie ze malo przezylas... a ja tez nie jestem niedowartosciowana dziunia i mam spory bagaz zyciowy,mimo wszystko dziekuje i bez odbioru..


Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku, rocznik 88, zgadza się?
Opowiem ci sytuację że swojego życia.
W liceum zakochałam się w koledze z równoległej klasy, zostaliśmy parą, która byliśmy przez całe liceum. Pierwsza miłość, pierwsze pocałunki, wiele pierwszych razy wink
Potem ja wbrew jemu, swojej i jego rodzinie (wszyscy chcieli żybyśmy się pobrali i żyli długo i szczęśliwie kontynuując rodzinny biznes jego rodziców) poszłam na studia do większego miasta. Trudno było nam się spotykać, bo ja na studiach musiałam utrzymać się sama, więc pracowałam. Do tego studia były wymagające, co sprowadzało się do ślęczenia nad podręcznikami, gdy tylko była taka możliwość. On był rozgoryczony i zły, bo z mojej winy prawie się nie widywaliśmy, ja czułam się niezrozumiana i w potrzasku między młotem i kowadłem. W jeden z weekendów, gdy moje współlokatorki wyjeżdżały na weekend do swoich domów, on do mnie przyjechał. Miał być wspólny wieczór, ale w pracy się przedłużyło, nie miał mnie kto zastąpić i wróciłam dopiero po północy. Tej nocy kochaliśmy się ostatni raz. Rano wyszłam do pracy zanim on wstał, a po powrocie czekał na mnie już tylko list: "to nie ma sensu". Bolało. Bardzo. Gdy zostawia cię osoba, którą kochasz i której ufasz, której istnienie i realne czyny dają ci wsparcie, przy której czujesz się bezpiecznie, to tak jakby rozsypywał się cały twój świat. Trzeba zacząć tworzyć go na nowo. Były jakieś próby kontaktu z jego strony, ale nie reagowałam, byłam dogłębnie zraniona. Przez następne lata nawet nie porozmawialiśmy, chociaż zdarzyło się, że minęliśmy się przypadkiem podczas mojego pobytu w rodzinnej miejscowości. Od rodziców później słyszałam, że on się ożenił, że urodziło mu się dziecko, potem drugi syn. Przyjmowałam to obojętnie. Porozmawialiśmy dopiero w ubiegłym roku podczas imprezy, która odbyła się w 10 rocznicę matury. Dowiedziałam się, że list był prowokacją, której celem było "sprowokowanie" mnie do zabiegania o związek, zmiany ówczesnej sytuacji. Ale prawdziwym szokiem było usłyszeć, że on nigdy nie przestał mnie kochać, każdego dnia myśli o mnie, żałuje, że nie poszedł ze mną na studia, że utknął w tym miasteczku w małżeństwie z kobietą, której nie kocha. Nie wiem, czy to była prawda, czy sposób na uwiedzenie mnie. Nieważne. Siedziałam i patrzyłam na chłopca w ciele mężczyzny. Trudno było mi uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kiedyś kochałam. Zobaczyłam siebie na miejscu jego żony. Nie miałam wątpliwości, że podzieliłabym jej los. Pewnie argumenty byłyby inne, np. że nie wie jak to jest z innymi kobietami, albo ja stałabym się marudzącą babą, która wyzbyła się swoich marzeń i ambicji. Zrozumiałam też jak bardzo różne są nasze obecne patrzenie na życie, związek, fundamentalne wartości. Jak dobrze się stało, że się rozstaliśmy.
Pewnie już zawsze będę miała do niego sentyment, zawdzięczam mu wiele cudownych wrażeń i doświadczeń, ale związać się z osobą, która nie panuje nad swoim życiem? Co to to, to nie!

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ile Ty masz lat? otwórz oczy. Łykasz kłamstwa jak młody pelikan.  Tak jak pisze Summerka, nie ma tu miłości, przynajmniej z jego strony. Ty łakniesz bliskości, zainteresowania, ale też nie nazwałabym to staniem zakochania.
Pogoń go w cholerę, zapisz się na terapię i zacznij żyć.

Mam 30 lat,gdybym laknela zainteresowania,bliskosci to by kandydat sie znalazl inny,ale ja nikogo innego nie chce,pisze po raz trzeci zweryfikowalam jego slowa i wiem ze nie klamie,on nie jest typem romantyka slodkie slowka itd,ale oczywiscie Ty wiesz co ja mam w sercu brawo!


woman 88 napisał/a:

Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,

Prawdziwa miłość. Jest oddanie, lojalność, szczerość, bliskość, przyjaźń, wsparcie, romantyzm, no niczego nie brakuje. Brawo!

Jesteś zablokowana, bo myślisz tylko o jednym, który nie wykazuje Tobą większego zainteresowania. Urywa kontakt, dla dobra dziecka bierze ślub z jego matką, oddaje jej wszystko, potem wraca i znów kończy. Jeśli gdzieś w tym wszystkim jest miłość do Ciebie, to gratuluję.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

13 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 13:53:05)

Odp: Stara miłość
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Wybacz, ale jesteś dla mnie utożsamieniem stereotypu kochanki, czyli takiej niedowartościowanej dziuni, której można posisnąć wszelkie kity a ona wszystko łyknie big_smile

On taki biedny, a ty taka wspaniała i musisz go uratować, więc nie będę stała na drodze do tej wielkiej miłości big_smile

Skoro tak uwazasz,ok Twoje zdanie,ja jednak poczekam na rady konstryktywne,bo wydaje mi sie ze malo przezylas... a ja tez nie jestem niedowartosciowana dziunia i mam spory bagaz zyciowy,mimo wszystko dziekuje i bez odbioru..


Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku, rocznik 88, zgadza się?
Opowiem ci sytuację że swojego życia.
W liceum zakochałam się w koledze z równoległej klasy, zostaliśmy parą, która byliśmy przez całe liceum. Pierwsza miłość, pierwsze pocałunki, wiele pierwszych razy wink
Potem ja wbrew jemu, swojej i jego rodzinie (wszyscy chcieli żybyśmy się pobrali i żyli długo i szczęśliwie kontynuując rodzinny biznes jego rodziców) poszłam na studia do większego miasta. Trudno było nam się spotykać, bo ja na studiach musiałam utrzymać się sama, więc pracowałam. Do tego studia były wymagające, co sprowadzało się do ślęczenia nad podręcznikami, gdy tylko była taka możliwość. On był rozgoryczony i zły, bo z mojej winy prawie się nie widywaliśmy, ja czułam się niezrozumiana i w potrzasku między młotem i kowadłem. W jeden z weekendów, gdy moje współlokatorki wyjeżdżały na weekend do swoich domów, on do mnie przyjechał. Miał być wspólny wieczór, ale w pracy się przedłużyło, nie miał mnie kto zastąpić i wróciłam dopiero po północy. Tej nocy kochaliśmy się ostatni raz. Rano wyszłam do pracy zanim on wstał, a po powrocie czekał na mnie już tylko list: "to nie ma sensu". Bolało. Bardzo. Gdy zostawia cię osoba, którą kochasz i której ufasz, której istnienie i realne czyny dają ci wsparcie, przy której czujesz się bezpiecznie, to tak jakby rozsypywał się cały twój świat. Trzeba zacząć tworzyć go na nowo. Były jakieś próby kontaktu z jego strony, ale nie reagowałam, byłam dogłębnie zraniona. Przez następne lata nawet nie porozmawialiśmy, chociaż zdarzyło się, że minęliśmy się przypadkiem podczas mojego pobytu w rodzinnej miejscowości. Od rodziców później słyszałam, że on się ożenił, że urodziło mu się dziecko, potem drugi syn. Przyjmowałam to obojętnie. Porozmawialiśmy dopiero w ubiegłym roku podczas imprezy, która odbyła się w 10 rocznicę matury. Dowiedziałam się, że list był prowokacją, której celem było "sprowokowanie" mnie do zabiegania o związek, zmiany ówczesnej sytuacji. Ale prawdziwym szokiem było usłyszeć, że on nigdy nie przestał mnie kochać, każdego dnia myśli o mnie, żałuje, że nie poszedł ze mną na studia, że utknął w tym miasteczku w małżeństwie z kobietą, której nie kocha. Nie wiem, czy to była prawda, czy sposób na uwiedzenie mnie. Nieważne. Siedziałam i patrzyłam na chłopca w ciele mężczyzny. Trudno było mi uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kiedyś kochałam. Zobaczyłam siebie na miejscu jego żony. Nie miałam wątpliwości, że podzieliłabym jej los. Pewnie argumenty byłyby inne, np. że nie wie jak to jest z innymi kobietami, albo ja stałabym się marudzącą babą, która wyzbyła się swoich marzeń i ambicji. Zrozumiałam też jak bardzo różne są nasze obecne patrzenie na życie, związek, fundamentalne wartości. Jak dobrze się stało, że się rozstaliśmy.
Pewnie już zawsze będę miała do niego sentyment, zawdzięczam mu wiele cudownych wrażeń i doświadczeń.


....no to teraz rozumiem Twoje podejscie do tematu,ok podobna historia,ale nie wszyscy sa tacy sami,on mi po ost spotkaniu nie dal mi jasno do zrozumenia ze ze to koniec,spedzilismy ze soba wieczor,noc i nastepny dzien duzo rozmawialismy o prawdziwym zyciu,wlasnie wtedy to byl chlopaczek on jest o 2 lata ode mnie starszy,wiec to tez nie byla szczenieca milosc...zdazylam sie przekonac ze ona ma bardzo dobre serce ale i jest tchorzempo tym co sie stalo mysle ze dalej mu to zostalo...wiesz chcialabym zeby mi powiedzial jasno to koniec ale wlasnie to on inicjowal kontakt pomimo ze ja nie chcialam,podczas naszego spotkania tez staralam sie trzymac dystans,myslalam ze to tylko sentyment ale sie okazlo ze nie ze zylam z zawieszona miloscia w sercu...teaz sie czuje jakby ktos mi wyrwal serce....

Teraz pytanie nawet jesli chcial isc do lozka to po co mu jeden raz bo on bardzo dobrze wie ze nastepnego razu nie bedzie jesli wyjdzie ze chce z nia zostac wiec nic mu nie pomoze.... nawet jemu kumplowi powiedzialam jak zadzwonil wczoraj z pytaniem czy go kocham i jakie mam plany co do niego,ze owszem moge mu dac szanse ale jak sie rozwiedzie,a przynajmniej sie od niej wyprowadzi... jeszce z mojej strony dodam ze bylam z typem pol roku i nie doszlo do zblizenia oprocz pocalunkow, nie ufalam mu i co najsmieszniejsze wlasnie on bajerowal mnie tandetnymi slowkami...wiec chyba taka naiwna nie jestem

14 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 14:08:02)

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:
woman 88 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autorko, ile Ty masz lat? otwórz oczy. Łykasz kłamstwa jak młody pelikan.  Tak jak pisze Summerka, nie ma tu miłości, przynajmniej z jego strony. Ty łakniesz bliskości, zainteresowania, ale też nie nazwałabym to staniem zakochania.
Pogoń go w cholerę, zapisz się na terapię i zacznij żyć.

Mam 30 lat,gdybym laknela zainteresowania,bliskosci to by kandydat sie znalazl inny,ale ja nikogo innego nie chce,pisze po raz trzeci zweryfikowalam jego slowa i wiem ze nie klamie,on nie jest typem romantyka slodkie slowka itd,ale oczywiscie Ty wiesz co ja mam w sercu brawo!


woman 88 napisał/a:

Moj stosunek do Facetow jest negatywny jestem totalnie zablokowana,nie moge zaufac,a z nim jest inaczej Kocham go i On Kocha mnie mowil to kilkakrotnie,ale wlasnie jest ale po tym spotkaniu pisal jeszcze przez 2 dni po tym czasie zerwal kontakt calkowicie,

Prawdziwa miłość. Jest oddanie, lojalność, szczerość, bliskość, przyjaźń, wsparcie, romantyzm, no niczego nie brakuje. Brawo!

Jesteś zablokowana, bo myślisz tylko o jednym, który nie wykazuje Tobą większego zainteresowania. Urywa kontakt, dla dobra dziecka bierze ślub z jego matką, oddaje jej wszystko, potem wraca i znów kończy. Jeśli gdzieś w tym wszystkim jest miłość do Ciebie, to gratuluję.

Może i tak jest,ale ja nie mogę sobie ulozyc zycia pod wzgledem milosci odkad go poznalam,myslalam ze dziecko mnie uszczesliwi i tak sie stalo,nie myslalam o nim czasem jak napisal ale ja to traktowalam jak przyjacielskie stosunki.... powiem wiecej pogodzilam sie z tym ze ma rodzine i myslalam ze jest szczesliwy,a on mowi ze nigdy nie byl... poczytaj moje wypowiedzi to zbaczysz dlaczego z nia jest...i do niej wracao

Ale powiem Ci jedno po tym Twoim wpisie narasta we mnie frustracja,bo rzeczywiscie tak tak jest,z boku tak to rzeczywiscie wyglada... czy mozna tak udawac....rozmawiajac w oczy patrzac sie sobie w oczy...jaki w tym sens przecez on wie ze ja nie bede ta druga mimo tego wraca,choc teraz mam ochote poslac w diably jak sie odezwie...no chyba ze sie okaze ze sie rozwodzi

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

Może i tak jest,ale ja nie mogę sobie ulozyc zycia pod wzgledem milosci odkad go poznalam,myslalam ze dziecko mnie uszczesliwi i tak sie stalo,nie myslalam o nim czasem jak napisal ale ja to traktowalam jak przyjacielskie stosunki.... powiem wiecej pogodzilam sie z tym ze ma rodzine i myslalam ze jest szczesliwy,a on mowi ze nigdy nie byl... poczytaj moje wypowiedzi to zbaczysz dlaczego z nia jest...i do niej wracao

Czytam co jest napisane w tym wątku. Piszesz, że zweryfikowałaś, ale jak? Rozmawiałaś z nią? Znasz ją? Nie. Czytałaś tylko to co Ci pokazał. Dla mnie byłoby to za mało.

woman 88 napisał/a:

Ale powiem Ci jedno po tym Twoim wpisie narasta we mnie frustracja,bo rzeczywiscie tak tak jest,z boku tak to rzeczywiscie wyglada... czy mozna tak udawac....rozmawiajac w oczy patrzac sie sobie w oczy...jaki w tym sens przecez on wie ze ja nie bede ta druga mimo tego wraca,choc teraz mam ochote poslac w diably jak sie odezwie...no chyba ze sie okaze ze sie rozwodzi

Można udawać wszystko. Zobacz ile jest na tym forum oszukanych, zdradzonych.
Złap oddech, dystans. Jeśli faktycznie jest mu źle, to się rozwiedzie. Lecz samo gadanie o tym niczego nie zmieni. Nikt nikogo na siłę nie będzie zmuszał do pozostania w związku, gdzie nie ma miłości.
Pomyśl racjonalnie. Nie chcesz być drugą, ale nią jesteś. On widzi, że Tobie zależy i mimo że sobie pogadasz, że Ci nie pasuje taki układ, nadal jesteś na jego zawołanie. Postaw granicę. Jeśli mu zależy, zrobi wszystko by z Tobą być.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

16 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 14:24:40)

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Może i tak jest,ale ja nie mogę sobie ulozyc zycia pod wzgledem milosci odkad go poznalam,myslalam ze dziecko mnie uszczesliwi i tak sie stalo,nie myslalam o nim czasem jak napisal ale ja to traktowalam jak przyjacielskie stosunki.... powiem wiecej pogodzilam sie z tym ze ma rodzine i myslalam ze jest szczesliwy,a on mowi ze nigdy nie byl... poczytaj moje wypowiedzi to zbaczysz dlaczego z nia jest...i do niej wracao

Czytam co jest napisane w tym wątku. Piszesz, że zweryfikowałaś, ale jak? Rozmawiałaś z nią? Znasz ją? Nie. Czytałaś tylko to co Ci pokazał. Dla mnie byłoby to za mało.

woman 88 napisał/a:

Ale powiem Ci jedno po tym Twoim wpisie narasta we mnie frustracja,bo rzeczywiscie tak tak jest,z boku tak to rzeczywiscie wyglada... czy mozna tak udawac....rozmawiajac w oczy patrzac sie sobie w oczy...jaki w tym sens przecez on wie ze ja nie bede ta druga mimo tego wraca,choc teraz mam ochote poslac w diably jak sie odezwie...no chyba ze sie okaze ze sie rozwodzi

Można udawać wszystko. Zobacz ile jest na tym forum oszukanych, zdradzonych.
Złap oddech, dystans. Jeśli faktycznie jest mu źle, to się rozwiedzie. Lecz samo gadanie o tym niczego nie zmieni. Nikt nikogo na siłę nie będzie zmuszał do pozostania w związku, gdzie nie ma miłości.
Pomyśl racjonalnie. Nie chcesz być drugą, ale nią jesteś. On widzi, że Tobie zależy i mimo że sobie pogadasz, że Ci nie pasuje taki układ, nadal jesteś na jego zawołanie. Postaw granicę. Jeśli mu zależy, zrobi wszystko by z Tobą być.

Wlasnie! Ja piszac z nim to dawalam mu odczuc ze mi nie zalezy ze dl mnie jest kumplem,ale jak sie spotkalismy mimo mojego dystansu juz nie umialam udawac....choc nie powiedzialam ze go kocham po gestach pewnie wie... ta granice chce postawic ja sie odezwie to tak mu powiem... Moze on nie rezygnuje bo ja jestem za malo stanowcza,i wlasnie taka jestem wole cierpiec niz pokazac ze mi zalezy,bo teraz wiem ze nigdy nie przestalam go Kochac oszukiwalam sama siebie,wmawialam sobie ze sie oboje zmienilismy ze on przytyl itd..a wyglada jeszcze lepiej nawet jak przytyl,zmeznial bardzo, teraz ze mi sie ta sytuacja nie podoba...

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

Wlasnie! Ja piszac z nim to dawalam mu odczuc ze mi nie zalezy ze dl mnie jest kumplem,ale jak sie spotkalismy mimo mojego dystansu juz nie umialam udawac....choc nie powiedzialam ze go kocham po gestach pewnie wie... ta granice chce postawic ja sie odezwie to tak mu powiem... Moze on nie rezygnuje bo ja jestem za malo stanowcza,i wlasnie taka jestem wole cierpiec niz pokazac ze mi zalezy,bo teraz wiem ze nigdy nie przestalam go Kochac oszukiwalam sama siebie,wmawialam sobie ze sie oboje zmienilismy ze on przytyl itd..a wyglada jeszcze lepiej nawet jak przytyl,zmeznial bardzo, teraz ze mi sie ta sytuacja nie podoba...

Rozumiem.
A tak z ciekawości zapytam, jakie on ma stosunki z Twoim dzieckiem? Znają się? Pyta co słychać? Interesuje się Wami? Czy brak tematu?

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

18

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Może i tak jest,ale ja nie mogę sobie ulozyc zycia pod wzgledem milosci odkad go poznalam,myslalam ze dziecko mnie uszczesliwi i tak sie stalo,nie myslalam o nim czasem jak napisal ale ja to traktowalam jak przyjacielskie stosunki.... powiem wiecej pogodzilam sie z tym ze ma rodzine i myslalam ze jest szczesliwy,a on mowi ze nigdy nie byl... poczytaj moje wypowiedzi to zbaczysz dlaczego z nia jest...i do niej wracao

Czytam co jest napisane w tym wątku. Piszesz, że zweryfikowałaś, ale jak? Rozmawiałaś z nią? Znasz ją? Nie. Czytałaś tylko to co Ci pokazał. Dla mnie byłoby to za mało.

woman 88 napisał/a:

Ale powiem Ci jedno po tym Twoim wpisie narasta we mnie frustracja,bo rzeczywiscie tak tak jest,z boku tak to rzeczywiscie wyglada... czy mozna tak udawac....rozmawiajac w oczy patrzac sie sobie w oczy...jaki w tym sens przecez on wie ze ja nie bede ta druga mimo tego wraca,choc teraz mam ochote poslac w diably jak sie odezwie...no chyba ze sie okaze ze sie rozwodzi

Można udawać wszystko. Zobacz ile jest na tym forum oszukanych, zdradzonych.
Złap oddech, dystans. Jeśli faktycznie jest mu źle, to się rozwiedzie. Lecz samo gadanie o tym niczego nie zmieni. Nikt nikogo na siłę nie będzie zmuszał do pozostania w związku, gdzie nie ma miłości.
Pomyśl racjonalnie. Nie chcesz być drugą, ale nią jesteś. On widzi, że Tobie zależy i mimo że sobie pogadasz, że Ci nie pasuje taki układ, nadal jesteś na jego zawołanie. Postaw granicę. Jeśli mu zależy, zrobi wszystko by z Tobą być.

Tak zweryfikowalam,wiem jaka ona jest znam ja,widzialysmy sie kilka krotnie widzialam jak jego traktuje,jak z niego szydzi przed znajomymi,zabiera mu nawet jego pasje,ponadto rozmawialam z jego kumplem ktory mi powiedzial ze mnie kocha i nie ma na tyle sily i odwagi zeby odejsc,ona nie jest lubiana...

19 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 14:47:23)

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Wlasnie! Ja piszac z nim to dawalam mu odczuc ze mi nie zalezy ze dl mnie jest kumplem,ale jak sie spotkalismy mimo mojego dystansu juz nie umialam udawac....choc nie powiedzialam ze go kocham po gestach pewnie wie... ta granice chce postawic ja sie odezwie to tak mu powiem... Moze on nie rezygnuje bo ja jestem za malo stanowcza,i wlasnie taka jestem wole cierpiec niz pokazac ze mi zalezy,bo teraz wiem ze nigdy nie przestalam go Kochac oszukiwalam sama siebie,wmawialam sobie ze sie oboje zmienilismy ze on przytyl itd..a wyglada jeszcze lepiej nawet jak przytyl,zmeznial bardzo, teraz ze mi sie ta sytuacja nie podoba...

Rozumiem.
A tak z ciekawości zapytam, jakie on ma stosunki z Twoim dzieckiem? Znają się? Pyta co słychać? Interesuje się Wami? Czy brak tematu?

On moja corke widzial drugi raz,maja dobry kontakt ona go polubila,ostatnio razem roblysmy mu masaz.. plecow oczywiscie,ale co zauwazylam nie ignoruje malej,ale cala uwage skupia na mnie... przed spotkaniem pisal praktycznie caly czas, ja nigdy pierwsza nie pisalam,interesowal sie,wspieralismy sie w kazdym aspekcie,rozmawialismy o wszystkim bez skrepowania.. po spotkaniu pisal cala droge w pociagu( przyjechal swoim samochodem z kumplem ktory mial odrebna sprawe ale spotkanie blo tak piekne ze nie chcial wracac  ten kumpel pojechal sam a ja go na pociag zawiozlam na drugi dzien) i potem jeszcze przez 2 dni mielismy kontakt i po klotni z zona skasowal fb-ostatni kontakt do niego..napisal mi ze musi skasowac bo my wszyscy jestesmy szpiegowani i ze przeprasza... dodatkowo jak napisalam ze chyba chce byc szczesliwy to odp  ze chce ab syn byl szczesliwy i kazdy chce tylko dobra dziecka...

A tak z drugieej strony medalu,ja bedac zona i jesli moj mezczyzna mi powiedzial ze mnie nie kocha,ze nie umie ze mna zyc bo traktuje go jak gowno,przyznaje ze byl u kobiety to bym go w cholere wywalila,to cos z nia jest nie tak za wszelka cena chce go przytrzymac?

20

Odp: Stara miłość

Jeżeli nie chcesz być ciągana po sądach jako kochanka, przez którą ich związek się rozpadł to daj mu kopa to działania i niech zakończy swoje małżeństwo. Zostanie z niczym z własnej głupoty, ale jak jeszcze tak się będziecie spotykać, to za chwilę będzie rozwód z jego winy.

Chociaż w mojej opinii on z żoną się nie rozwiedzie nigdy, a Ty po prostu jesteś fajną odskocznią. Ale ciągle tylko odskocznią.

A pomysł zrobienia sobie dziecka, żeby Cię uszczęśliwiło pokazuje tylko, jak bardzo jesteś niedojrzała.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: Stara miłość

Lady Loka]Jeżeli nie chcesz być ciągana po sądach jako kochanka, przez którą ich związek się rozpadł to daj mu kopa to działania i niech zakończy swoje małżeństwo. Zostanie z niczym z własnej głupoty, ale jak jeszcze tak się będziecie spotykać, to za chwilę będzie rozwód z jego winy.

Chociaż w mojej opinii on z żoną się nie rozwiedzie nigdy, a Ty po prostu jesteś fajną odskocznią. Ale ciągle tylko odskocznią.

A pomysł zrobienia sobie dziecka, żeby Cię uszczęśliwiło pokazuje tylko, jak bardzo jesteś niedojrzała.


Tak moze  byc,ale nie planowalismy tego, wiesz ja zaszlam w ciaze majac 26lat,nie mialam nigdy szczescia w milosci balam sie ze nigdy nie bede miala dziecka,ojca mojego dziecka na swoj sposob kochalam,on wiedzial ze moje serce nie nalezalo do niego w pelni...czas plynal,myslalam ze bedzie kochajacym ojcem ale bylam w bledzie,on jak ja bylam w ciazy zaczal sprowadac dziwki do naszego mieszkania,wywazyl drzwi pozniej sie okazalo ze cpa.. i wlasciwie zrobil mi przysluge... zwiewajac,teraz prosi ale ja go nie chce..a wracajac do dziecka to naprawde mnie uszczesliwilo..moze egoistyczne ale prawdziwe..

22

Odp: Stara miłość
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Wybacz, ale jesteś dla mnie utożsamieniem stereotypu kochanki, czyli takiej niedowartościowanej dziuni, której można posisnąć wszelkie kity a ona wszystko łyknie big_smile

On taki biedny, a ty taka wspaniała i musisz go uratować, więc nie będę stała na drodze do tej wielkiej miłości big_smile

Skoro tak uwazasz,ok Twoje zdanie,ja jednak poczekam na rady konstryktywne,bo wydaje mi sie ze malo przezylas... a ja tez nie jestem niedowartosciowana dziunia i mam spory bagaz zyciowy,mimo wszystko dziekuje i bez odbioru..


Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku, rocznik 88, zgadza się?
Opowiem ci sytuację że swojego życia.
W liceum zakochałam się w koledze z równoległej klasy, zostaliśmy parą, która byliśmy przez całe liceum. Pierwsza miłość, pierwsze pocałunki, wiele pierwszych razy wink
Potem ja wbrew jemu, swojej i jego rodzinie (wszyscy chcieli żybyśmy się pobrali i żyli długo i szczęśliwie kontynuując rodzinny biznes jego rodziców) poszłam na studia do większego miasta. Trudno było nam się spotykać, bo ja na studiach musiałam utrzymać się sama, więc pracowałam. Do tego studia były wymagające, co sprowadzało się do ślęczenia nad podręcznikami, gdy tylko była taka możliwość. On był rozgoryczony i zły, bo z mojej winy prawie się nie widywaliśmy, ja czułam się niezrozumiana i w potrzasku między młotem i kowadłem. W jeden z weekendów, gdy moje współlokatorki wyjeżdżały na weekend do swoich domów, on do mnie przyjechał. Miał być wspólny wieczór, ale w pracy się przedłużyło, nie miał mnie kto zastąpić i wróciłam dopiero po północy. Tej nocy kochaliśmy się ostatni raz. Rano wyszłam do pracy zanim on wstał, a po powrocie czekał na mnie już tylko list: "to nie ma sensu". Bolało. Bardzo. Gdy zostawia cię osoba, którą kochasz i której ufasz, której istnienie i realne czyny dają ci wsparcie, przy której czujesz się bezpiecznie, to tak jakby rozsypywał się cały twój świat. Trzeba zacząć tworzyć go na nowo. Były jakieś próby kontaktu z jego strony, ale nie reagowałam, byłam dogłębnie zraniona. Przez następne lata nawet nie porozmawialiśmy, chociaż zdarzyło się, że minęliśmy się przypadkiem podczas mojego pobytu w rodzinnej miejscowości. Od rodziców później słyszałam, że on się ożenił, że urodziło mu się dziecko, potem drugi syn. Przyjmowałam to obojętnie. Porozmawialiśmy dopiero w ubiegłym roku podczas imprezy, która odbyła się w 10 rocznicę matury. Dowiedziałam się, że list był prowokacją, której celem było "sprowokowanie" mnie do zabiegania o związek, zmiany ówczesnej sytuacji. Ale prawdziwym szokiem było usłyszeć, że on nigdy nie przestał mnie kochać, każdego dnia myśli o mnie, żałuje, że nie poszedł ze mną na studia, że utknął w tym miasteczku w małżeństwie z kobietą, której nie kocha. Nie wiem, czy to była prawda, czy sposób na uwiedzenie mnie. Nieważne. Siedziałam i patrzyłam na chłopca w ciele mężczyzny. Trudno było mi uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kiedyś kochałam. Zobaczyłam siebie na miejscu jego żony. Nie miałam wątpliwości, że podzieliłabym jej los. Pewnie argumenty byłyby inne, np. że nie wie jak to jest z innymi kobietami, albo ja stałabym się marudzącą babą, która wyzbyła się swoich marzeń i ambicji. Zrozumiałam też jak bardzo różne są nasze obecne patrzenie na życie, związek, fundamentalne wartości. Jak dobrze się stało, że się rozstaliśmy.
Pewnie już zawsze będę miała do niego sentyment, zawdzięczam mu wiele cudownych wrażeń i doświadczeń, ale związać się z osobą, która nie panuje nad swoim życiem? Co to to, to nie!

Summerko rzucasz perły przed wieprze.
Taka jest właśnie różnica między Tobą a autorką - Ty jesteś mądra życiowo i potrafisz wyciągnąć wnioski a autorka.... jest kochanką.  To wiele tłumaczy wink czekałam aż autorka postu napisze - ale każdy jest inny i u mnie to co innego... i napisała.

23 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-08 15:40:37)

Odp: Stara miłość
pannapanna napisał/a:
summerka88 napisał/a:
woman 88 napisał/a:

Skoro tak uwazasz,ok Twoje zdanie,ja jednak poczekam na rady konstryktywne,bo wydaje mi sie ze malo przezylas... a ja tez nie jestem niedowartosciowana dziunia i mam spory bagaz zyciowy,mimo wszystko dziekuje i bez odbioru..


Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku, rocznik 88, zgadza się?
Opowiem ci sytuację że swojego życia.
W liceum zakochałam się w koledze z równoległej klasy, zostaliśmy parą, która byliśmy przez całe liceum. Pierwsza miłość, pierwsze pocałunki, wiele pierwszych razy wink
Potem ja wbrew jemu, swojej i jego rodzinie (wszyscy chcieli żybyśmy się pobrali i żyli długo i szczęśliwie kontynuując rodzinny biznes jego rodziców) poszłam na studia do większego miasta. Trudno było nam się spotykać, bo ja na studiach musiałam utrzymać się sama, więc pracowałam. Do tego studia były wymagające, co sprowadzało się do ślęczenia nad podręcznikami, gdy tylko była taka możliwość. On był rozgoryczony i zły, bo z mojej winy prawie się nie widywaliśmy, ja czułam się niezrozumiana i w potrzasku między młotem i kowadłem. W jeden z weekendów, gdy moje współlokatorki wyjeżdżały na weekend do swoich domów, on do mnie przyjechał. Miał być wspólny wieczór, ale w pracy się przedłużyło, nie miał mnie kto zastąpić i wróciłam dopiero po północy. Tej nocy kochaliśmy się ostatni raz. Rano wyszłam do pracy zanim on wstał, a po powrocie czekał na mnie już tylko list: "to nie ma sensu". Bolało. Bardzo. Gdy zostawia cię osoba, którą kochasz i której ufasz, której istnienie i realne czyny dają ci wsparcie, przy której czujesz się bezpiecznie, to tak jakby rozsypywał się cały twój świat. Trzeba zacząć tworzyć go na nowo. Były jakieś próby kontaktu z jego strony, ale nie reagowałam, byłam dogłębnie zraniona. Przez następne lata nawet nie porozmawialiśmy, chociaż zdarzyło się, że minęliśmy się przypadkiem podczas mojego pobytu w rodzinnej miejscowości. Od rodziców później słyszałam, że on się ożenił, że urodziło mu się dziecko, potem drugi syn. Przyjmowałam to obojętnie. Porozmawialiśmy dopiero w ubiegłym roku podczas imprezy, która odbyła się w 10 rocznicę matury. Dowiedziałam się, że list był prowokacją, której celem było "sprowokowanie" mnie do zabiegania o związek, zmiany ówczesnej sytuacji. Ale prawdziwym szokiem było usłyszeć, że on nigdy nie przestał mnie kochać, każdego dnia myśli o mnie, żałuje, że nie poszedł ze mną na studia, że utknął w tym miasteczku w małżeństwie z kobietą, której nie kocha. Nie wiem, czy to była prawda, czy sposób na uwiedzenie mnie. Nieważne. Siedziałam i patrzyłam na chłopca w ciele mężczyzny. Trudno było mi uwierzyć, że to ten sam człowiek, którego kiedyś kochałam. Zobaczyłam siebie na miejscu jego żony. Nie miałam wątpliwości, że podzieliłabym jej los. Pewnie argumenty byłyby inne, np. że nie wie jak to jest z innymi kobietami, albo ja stałabym się marudzącą babą, która wyzbyła się swoich marzeń i ambicji. Zrozumiałam też jak bardzo różne są nasze obecne patrzenie na życie, związek, fundamentalne wartości. Jak dobrze się stało, że się rozstaliśmy.
Pewnie już zawsze będę miała do niego sentyment, zawdzięczam mu wiele cudownych wrażeń i doświadczeń, ale związać się z osobą, która nie panuje nad swoim życiem? Co to to, to nie!

Summerko rzucasz perły przed wieprze.
Taka jest właśnie różnica między Tobą a autorką - Ty jesteś mądra życiowo i potrafisz wyciągnąć wnioski a autorka.... jest kochanką.  To wiele tłumaczy wink czekałam aż autorka postu napisze - ale każdy jest inny i u mnie to co innego... i napisała.

Ty to dopiero jestes madra... Kochanka sypia z Facetem,a u nas doszlo do zblizenia po 6 latach,zaskoczyl mnie przyjazdem a ja go chcialam zobaczyc...na 4 godziny przed przyjazden napisal ze chce sie spotkac i pomimo tego ze sie bronilam przed jakakolwiek czuloscia i zlamalam sie,do niczego mnie nie namawial...dopiero nad ranem doszlo do sexu-kazalam mu spac na kanapie wiec to nawet nie bylo po pijaku,nie mam zamiaru byc kochanka dlatego pytam o rade...

24

Odp: Stara miłość

Juz jestes kochanka. Nie chcesz byc to kopnij go w tylek i powiedz, ze ma najpierw poukladac swoje sprawy. Ale zaklad, ze po prostu sie od Ciebie odetnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

25

Odp: Stara miłość
Lady Loka napisał/a:

Juz jestes kochanka. Nie chcesz byc to kopnij go w tylek i powiedz, ze ma najpierw poukladac swoje sprawy. Ale zaklad, ze po prostu sie od Ciebie odetnie.

Do tej pory caly czas szukal ze mna kontaktu i teraz jak przyjedzie zna moj adres albo napisze to wlasnie postawie mu ultimatum,z tego co czytam brakuje mi stanowczosci.. ale sie to zmieni,nigdy nie bylam i nie bede kochanka!

26

Odp: Stara miłość

Pannapanna, dziękuję ma miłe słowa smile

27

Odp: Stara miłość

Zwróciłam uwagę na to, w jaki sposób okreslasz ludzi. Ojciec Twojego dziecka okazał się "bydlakiem", a żonę, wcześniej partnerkę Twojego kochanka, określasz jako "przeszkodę" do Waszego szczęścia.
Pominę stek oskarżeń dotyczących jego żony z którą ożenił się chociaż bidulek nie chciał, to klaska, którą bezkrytycznie łykasz.
Nie uważasz jednak, że jest on "bydlakiem" ze względu na to co robi swojej rodzinie, a jeśli nawet nie ukrywa Waszego romansu przed żoną, to dla niej zapewne Ty jesteś "przeszkodą" do jej szczęścia. Domyślam się jednak, że tak nie uważasz.
On nie-bydlak, Ty nie-przeszkoda, chyba do siebie pasujecie.

28

Odp: Stara miłość
josz napisał/a:

Zwróciłam uwagę na to, w jaki sposób okreslasz ludzi. Ojciec Twojego dziecka okazał się "bydlakiem", a żonę, wcześniej partnerkę Twojego kochanka, określasz jako "przeszkodę" do Waszego szczęścia.
Pominę stek oskarżeń dotyczących jego żony z którą ożenił się chociaż bidulek nie chciał, to klaska, którą bezkrytycznie łykasz.
Nie uważasz jednak, że jest on "bydlakiem" ze względu na to co robi swojej rodzinie, a jeśli nawet nie ukrywa Waszego romansu przed żoną, to dla niej zapewne Ty jesteś "przeszkodą" do jej szczęścia. Domyślam się jednak, że tak nie uważasz.
On nie-bydlak, Ty nie-przeszkoda, chyba do siebie pasujecie.

Gdybyś przeżyła to co Ja nie dziwilabys się dlaczego pisze w ten sposob, kiedy on był w separacji z nią to się poznaliśmy mia na niego wywalone do czasu kiedy się związał ze mną zaczęło jej przeszkadzać że układa sobie życie, nie byli małżeństwem więc tak ona była przeszkodą. Oskarżenia nie są bezpodstawne, bo ja znam i wiem że jest wyrahowana i zdolna do wszystkiego.  Ojciec mojego dziecka był bydlakiem bo kto podnosi ręce wyważanie drzwi i sprowaddziwki do wspólnego mieszkania inaczej nie może być nazwany...więc za nim ocenisz pomysl

29

Odp: Stara miłość

on nie był z nią w separacji. Nie można być w separacji bez ślubu. Można się rozstać, ale separacja jest terminem prawnym.
A on ożenił się z nią później. Jesteś pewna, że nie tłukł Ci głupot do głowy? Który normalny facet ożeniłby się z kimś, z kim się żenić nie chce? Która kobieta wyszłaby za kogoś, na kogo ma wywalone?

Sama sobie takiego faceta na ojca swojego dziecka wybrałaś.
Ten Twój kochanek też ma wywalone, też jest bydlakiem?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-09 10:59:15)

Odp: Stara miłość
Lady Loka napisał/a:

on nie był z nią w separacji. Nie można być w separacji bez ślubu. Można się rozstać, ale separacja jest terminem prawnym.
A on ożenił się z nią później. Jesteś pewna, że nie tłukł Ci głupot do głowy? Który normalny facet ożeniłby się z kimś, z kim się żenić nie chce? Która kobieta wyszłaby za kogoś, na kogo ma wywalone?

Sama sobie takiego faceta na ojca swojego dziecka wybrałaś.
Ten Twój kochanek też ma wywalone, też jest bydlakiem?

Wzięli ślub 3 lata temu widziałam zdjęcia, a teraz nawet buziaka mu nie da.. To coś nie halo, ja odkąd urodziłam dziecko mam intuicję do ludzi i on był spragniony czułości zwykłego przytulenia, pocałunku, rozmowy cała noc spaliny wtuleni on trzymał mnie za rękę, przykrywa kołdrą to mąkę gesty ale tak wiele mówią... i tak jak pisałam dopiero nad ranem doszlo do zbliżenia, nie ma wywalone okazało się że ona mu zabrała tel i skasowala wszystkie kontakty odezwał się wczoraj przez kumpla...i skasował wszystkie formy kontaktu żeby mnie przed nią chronić bo jest nieobliczalna.. Z naszych rozmów mogła by dużo się dowiedziec a tego bynie chciał tak jak i Ja i właściwie nie wiem co robić czy poczekać na rozwój wydarzeń czy co. A co do byłego to znałam go krótko, jak pisałam szukałam szczęścia na siłę wydawal się odpowiedzialny, dobry pragnęła milosci, szczęścia na siłę żeby zapomnieć o mojej miłości, po alkoholu mu odwalalo kiedy chciałam odejść to już byłam w ciąży..

31

Odp: Stara miłość

Mógł nie brać ślubu, skoro tak najbardziej to mu zależy na Tobie. Kto mu się kazał żenić?
Znasz tylko jego relację. I jego kumpla. Nie znasz jej relacji. Więc nie możesz powiedzieć w 100% jak jest naprawdę.
Jesteś tylko kochanką. Głupią i naiwną, której można w głowie pomieszać tak, jak panu akurat pasuje, a i tak wszystko łykasz jak mały pelikan.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

32 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-09 11:13:08)

Odp: Stara miłość
Lady Loka napisał/a:

Mógł nie brać ślubu, skoro tak najbardziej to mu zależy na Tobie. Kto mu się kazał żenić?
Znasz tylko jego relację. I jego kumpla. Nie znasz jej relacji. Więc nie możesz powiedzieć w 100% jak jest naprawdę.
Jesteś tylko kochanką. Głupią i naiwną, której można w głowie pomieszać tak, jak panu akurat pasuje, a i tak wszystko łykasz jak mały pelikan.

OK, to Twoje zdanie.
Powiem tylko jedno ja też mogłam powiedzieć, powalczyć żeby tego ślubu nie brał ale ja byłam tak zraniona i dumna i może to też przez moje podejście, a ślub ułatwia wiele rzeczy zwłaszcza jeśli ma się dziecko ale o Ja tam mogę wiedzieć. Byłam z Facetem pół roku nigdy nie doszło  do zbliżenia mamil mnie słodkim slowkami i jakoś ich nie lykalam i okazało się że to taki Piotruś Pan cwaniak zaopatrzony w siebie narcyz więc chyba nie łkam wszystkiego jak pelikan

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mógł nie brać ślubu, skoro tak najbardziej to mu zależy na Tobie. Kto mu się kazał żenić?
Znasz tylko jego relację. I jego kumpla. Nie znasz jej relacji. Więc nie możesz powiedzieć w 100% jak jest naprawdę.
Jesteś tylko kochanką. Głupią i naiwną, której można w głowie pomieszać tak, jak panu akurat pasuje, a i tak wszystko łykasz jak mały pelikan.

OK, to Twoje zdanie.

Woman, ale to prawda. Nikt go do niczego nie zmuszał.
Przyszłaś tutaj po radę. Udzieliłyśmy Ci jej, pokazałyśmy jak to wygląda z boku, a Ty nadal upierasz się przy swoim. Masz przebłyski, że mamy rację, że postawisz mu warunki, ale nadal ślepo wierzysz w to co on Ci mówi. Słowa są tylko słowami, liczą się czyny, a on od samego początku robi takie rzeczy, że nie uwierzyłabym mu w żadne słowo.

"Kobieta jest organizmem ultradoskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko. " - K. Nosowska

34

Odp: Stara miłość
Pokręcona Owieczka napisał/a:
woman 88 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mógł nie brać ślubu, skoro tak najbardziej to mu zależy na Tobie. Kto mu się kazał żenić?
Znasz tylko jego relację. I jego kumpla. Nie znasz jej relacji. Więc nie możesz powiedzieć w 100% jak jest naprawdę.
Jesteś tylko kochanką. Głupią i naiwną, której można w głowie pomieszać tak, jak panu akurat pasuje, a i tak wszystko łykasz jak mały pelikan.

OK, to Twoje zdanie.

Woman, ale to prawda. Nikt go do niczego nie zmuszał.
Przyszłaś tutaj po radę. Udzieliłyśmy Ci jej, pokazałyśmy jak to wygląda z boku, a Ty nadal upierasz się przy swoim. Masz przebłyski, że mamy rację, że postawisz mu warunki, ale nadal ślepo wierzysz w to co on Ci mówi. Słowa są tylko słowami, liczą się czyny, a on od samego początku robi takie rzeczy, że nie uwierzyłabym mu w żadne słowo.

No tu się zgodzę akurat

35

Odp: Stara miłość

Wejdź w sobie w temat o rozstaniach i poczytaj tematy kobiet zdradzanych przez swoich mężów.
I pomyśl, że to, co mówią o "tej drugiej" mówią właśnie o Tobie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36 Ostatnio edytowany przez woman 88 (2018-03-09 11:25:07)

Odp: Stara miłość
Lady Loka napisał/a:

Wejdź w sobie w temat o rozstaniach i poczytaj tematy kobiet zdradzanych przez swoich mężów.
I pomyśl, że to, co mówią o "tej drugiej" mówią właśnie o Tobie.

Faceci dobrych, czułych  Kobiet nie zdradzają, proza życia swoją drogą ale znam dużo mezatek które zaciąga przed ołtarz i jak matrony nie dbają o siebie o obopulne relacje i taka jest prawda, ja wczoraj czytałam na necie powody dla których mąż nie zostawi żony. Granie na uczuciach, emocjach, sprawy materialne dzieci etc.. To szczęśliwe małżeństwo jest? Raczej uwiazanie, kontrola nad drugim człowiekiem, uzależnienie itd..

37

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Wejdź w sobie w temat o rozstaniach i poczytaj tematy kobiet zdradzanych przez swoich mężów.
I pomyśl, że to, co mówią o "tej drugiej" mówią właśnie o Tobie.

Faceci dobrych, czułych  Kobiet nie zdradzają, proza życia swoją drogą ale znam dużo mezatek które zaciąga przed ołtarz i jak matrony nie dbają o siebie o obopulne relacje i taka jest prawda, ja wczoraj czytałam na necie powody dla których mąż nie zostawi żony. Granie na uczuciach, emocjach, sprawy materialne dzieci etc.. To szczęśliwe małżeństwo jest? Raczej uwiazanie, kontrola nad drugim człowiekiem, uzależnienie itd..

No poczytaj sobie te ich tematy smile różne są i w większości o autorkach nie powiesz, że zaciągnęły facetów przed ołtarz, a potem przestały o siebie dbać.

Nie widzisz zupełnie jak wygląda prawda. A prawda jest taka, że facet żony nie zostawi, ale szuka na boku rozrywki. I dopóki to żona go nie kopnie w tyłek i nie odejdzie, on sam nie zrobi nic, bo mu tak dobrze. Na boku ma seks, a w domu ciepły obiadek i żonę, która koło niego wszystko robi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

38

Odp: Stara miłość
woman 88 napisał/a:

to była milość od pierwszego wejrzenia,byliśmy razem krótki czas,ale była przeszkoda Kobieta która miała z nim dziecko żylli co prawda w separacji,ale mieszkali ze soba on przez nia popadl w alkocholizm..

Wybacz, ale to Ty byłaś przeszkodą w ich związku, a nie ona w Waszym.
On popadł w alkoholizm z własnej decyzji, a nie przez nią.

Potem było mu tak źle z nią, że aż z nią wziął ślub.
Potem znowu z nią źle, z Tobą chce być, żonie napisał że jej nie kocha, po czym zerwał z Tobą kontakt, no ideał z niego big_smile

Jeśli rzeczywiście ktoś taki (czyt niezdecydowany,zdradzający facet) jest Twoim ideałem, marzeniem, miłością życia, to poczekaj aż się rozwiedzie i wtedy z nim zacznij budować przyszłość. Wcześniej nie wtrącaj się w ICH życie i ICH sprawy. A przede wszystkim radzę, żebyś na chłodno zastanowiła się, czy taki facet jest na pewno odpowiedni dla Ciebie i Twojego dziecka.

Posty [ 1 do 38 z 242 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018