Cześć. Muszę się Wam wyżalić, bo mam ogromny (jak dla mnie) problem. Półtora miesiąca temu rozstałem się z dziewczyną (mamy po 24 lata). Ona rok temu zakończyła, z powodu zdrady, swój 3-letni związek,
ja natomiast w ogóle w czymś takim nie byłem. Ale do rzeczy. Poznaliśmy się przez internet, po krótkiej rozmowie postanowiliśmy się spotkać, poznać. Pierwsze spotkanie wypadło okej, chociaż ona była pewna, że się nie odezwę,
a celowo poczekałem dwa dni z kontaktem. I tak zaczęliśmy pisać o wszystkim, półtora tygodnia później kolejne spotkanie, już nieco "poważniejsze", bo zakończone krótkim pocałunkiem. Ona w siódmym niebie, ja też i tak się zaczęło spotykanie, aż na 4 spotkaniu wylądowaliśmy w łóżku. Ona tego chciała, ja też, ale był to mój pierwszy raz i dobrze wiedziała, że chcę go przeżyć z osobą godną uwagi.
Od tamtej pory w sumie weszliśmy w związek i byliśmy w nim pięć miesięcy. Było mega, zarówno w sferze seksualnej, jak i towarzyskiej. Przyszedł taki moment, że stwierdziła, że jednak nie pasujemy do siebie, chociaż czuje do mnie mega dużo i mnie kocha. Napisałem jej, że jeśli kocha, to nie odejdzie, w przeciwnym razie nigdy mnie nie kochała. Co odpisała? "to nie wiem najwyżej co to znaczy kochać". Byłem w takich nerwach, że zaczęła się kłótnia i tak to skończyła przez telefon. Dzień później zablokowałem ją na fejsie, pokasowałem wszystko, tylko co z tego, skoro ciągle o niej myślę... Od tamtej pory cisza z jej strony, może jej tak dobrze beze mnie? Nie chcę jej powrotu, chciałbym tylko znać prawdę, czy naprawdę chciała wolności, czy ma kogoś innego, więc podgląduję ją z innego konta na fb, jednak póki co, wstawia foty tylko dla znajomych.
Mimo wszystko czuję, że będę sam, już nie spotkam żadnej kobiety, z którą będę czuł się tak cudownie, jak z nią. Że zaufam tak, jak jej. Pierwsze spanie z kobietą, pierwszy seks, wszystko pierwsze... Moje życie jest teraz szare, nie mam w ogóle radości, chociaż mam pasję, ale przez nią nie sprawa mi to 100% satysfakcji. Kompletnie nie wiem co robić. Strasznie dokucza mi samotność, brak czułości, przytulenia zwłaszcza w te ponure dni.
Czuję się wykorzystany, oszukany...
Nie wiem, czy dobre miejsce na ten wątek, jak nie, to przepraszam. ![]()