netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

13 odpowiedzi1 727 wyświetleńzałożony przez new167, 03.02.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez new167 (2018-02-03 20:39:53)

Temat: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Witam,
na wstępie się przedstawię, Jestem Michał 26 lat smile.

Oszacujcie drogie Kobiety jak wy widzicie tą sytuację, okiem żeńskim

Znalazłem się w trudnej sytuacji, otóż od 2012 do 2017 roku byłem w "szczęśliwym" związku z dziewczyną o imieniu "E".
Między nami się układało gorzej niż średnio, mieszkaliśmy razem ale tylko to nas w miarę możliwości jakoś łączyło. Na początku roku 2017 całkowicie przypadkowo reaktywował się mój kontakt z przyjaciółką z gówniarskich lat dziewczyna "M". Kiedy znajomość odżyła M była w ciężkiej sytuacji i próbowałem jako tako pomóc chociażby wsparciem, wiadomo E się to nie podobało i to bardzo ale jak pisałem wyżej nie sądziłem że jest co zbierać z mojego 5 letniego związku, dodam że na przestrzeni kilku tygodni wsparcia M robiła mi takie lekkie sceny zazdrości o E, na zasadzie że mocno sugerowała że chciałaby być na jej miejscu. Słuchałem uwag E i postanowiłem poważnie z nią porozmawiać i po tej rozmowie postanowiliśmy się rozejść było to marcu. Mieszkaliśmy razem co utrudniało jakiekolwiek rozłąki z dnia na dzień ze względów chociażby ekonomicznych E musiałaby wyprowadzić się do Mamy która niestety mieszka poza miastem jakieś 40 km a ona dopiero robiła prawo jazdy a o takich codziennych dystansach nie było mowy na sam początek, ponadto zarabiała naprawdę mało. Postanowiłem wziąć to na klatę (co dziś uważam za błąd swojego życia) ustaliłem z E że się rozstajemy i że zrobimy tak że dajemy sobie kilka tygodni na ochłonięcie oraz ewentualnie ustabilizowanie się sytuacji ekonomicznych aby na spokojnie i z czystym sumieniem iść w swoją stronę - zaproponowałem jej układ polegającym na to że ma dokończyć prawo jazdy (podejść do ponownego egzaminu) wtedy pojeżdżę z nią trochę aby się przyzwyczaiła oraz że od dziś za mieszkanie płacić będę tylko ja aby odłożyła trochę pieniędzy na ewentualny wynajem jeśli nie będzie chciała dojeżdżać od Mamy, E się zgodziła i w sumie bardzo mnie to cieszyło że będziemy potrafić się rozstać w ciszy i spokoju (dziś wiem jak się myliłem). Zaczałem na poważnie spotykać się  z M informując ją o sytuacji, nie była zadowolona aczkolwiek rozumiała to, postanowiłem również powiedzieć o tym E że spotkam się z M i być może coś z tego będzie, uważałem to za punkt honoru w końcu rozeszliśmy się z jakiegoś powodu a nie chce aby myślała że była piątym kołem u wozu oraz co by nie było nie sypialiśmy ze sobą ale jednak JESZCZE mieszkaliśmy. E mimo postanowień, zaczęła robić różne dziwne rzeczy od sprawdzania mi telefonu, laptopa, kont w banku, musiałem wszędzie pozmieniać hasła, myślałem że to chwilowe ale kiedy sprawdzała czy moje auto stoi pod firmą gdzie pracuje to już było lekkie przegięcie, rozmawiałem z nią o tym ale nie wiele pomagało, skończyło się na tym że zaczęła wydzwaniać do M, co było jak się domyślacie bardzo nie miłe, wyzwiska i robienie wyrzutów itp. W Kwietniu ostatecznie postanowiliśmy że z początek maja E się wyprowadza. Przyszła Majówka a E jak ustaliliśmy się wyprowadziła wcześniej ustaliłem że ma zabrać jeden z dwóch moich samochodów - który przeszedł gruntowny remont (pół roku wcześniej kupiłem nowy ponieważ stary miał poważną awarię), E nie chciała brać go za darmo i postanowiliśmy że ma mi oddać tylko za remont auta i ma go zabierać i się zgodziła, cieszyłem się bo nie chciałem zostawić jej na lodzie.
Jakoś od połowy maja relacje z M nabrały kolorytu, było świetnie i jakoś odżyłem, naprawdę wtedy chwyciłem pana Boga za nogi. E nie odpuszczała telefony, urojone ciąże itp. były na porządki dziennym ale skierowane na szczęście tylko do mnie. Olałem to, M uważała od początku że nie biorę jej na poważnie po 5 latach z E ale nie poddawałem się i szybko ją o tym uświadomiłem że tak nie jest, było coraz lepiej, naprawdę pokochałem tą dziewczynę. E się uspokoiła po kilku tygodniach i miałem święty spokój, czasem cos napisała czy zadzwoniła co słychać takie ludzkie gesty tak wtedy myślałem. W Połowie lipca coś znów E  odbiło zaczęła mi pisać SMSy  że się zabije i że cytuje "co pewnie jesteś z tą kurwą", wiadomo takich tekstów nie mogłem zostawić, napisałem też parę wiązanek, pech chciał że odczytała to M która posądziła mnie o zazdrość (co wydywało mi się śmieszne) dodam jeszcze że coś pisała o jakimś weselu a na koniec czerwca byłem na weselu z kuzynką jako osoba towarzysząca ponieważ jej partner nie zdołał wrócić z UK i mnie poprosiła. M automatycznie skwitowała że byłem z nią na tym weselu i powiedziała że mam to zakończyć raz na zawsze i tak też zrobiłem, wesela oczywiście się wyparłem jakobym był ze swoją byłą. Z M dalej układało się wzorowo, nic nie wskazywało na to abyśmy mieli się rozstać aż do września. Kiedy E znów coś odwaliło i postanowiła napisać do M o to takiego smsa "Cześć M, masz kontakt z Michałem ponieważ był u mnie i się pokłóciliśmy i zdenerwowany pojechał autem i się o niego martwię?" M zamiast zadzwonić z tym do mnie, oddzwoniła na smsa i z tego co wiem zadała jej pytanie "Michał był z tobą na weselu?" E odpowiedziała bez namysłu "Tak". Dodała jeszcze kilka innych rzeczy i niestety M bez słowa odeszła, nie mogłem się nawet wytłumaczyć.  Postanowiłem dać jej chwilę ochłonięcia a sam przycisnąłem E co jej nagadała i z przeprowadzonej rozmowy dowiedziałem się rzeczy o których nie chciałbym wiedzieć ale cóż, wtedy jej zaufałem że tak mogło być. Mianowicie nasłuchałem się że M przeprosiła E za wpakowanie się jej w paradę i E potwierdziła mi to smsami jak się okazało później sfałszowanymi... Nie sądziłem że może być do tego zdolna. Ale okej, postanowiłem udobruchać M i później wszystko wytłumaczyć, przyznałem się do rzekomego wesela bo nie widziałem innego wyjścia z sytuacji sądziłem że mi wybaczy z faktu tego że naprawdę była zaangażowana od samego początku i było widać że jej zależy. Myliłem się M nie wybaczyła i postanowiłem do niej pojechać pod pracy aby porozmawiać (dodam że dzieli nas spora odległość, co też jest wyrazem zaangażowania i poświecenia) wiadomo jak to kobieta rozpłakała się i widać było że jej przykro, przedstawiłem jej sytuację że E to nie jest jej koleżanka że ma z nią gadać i żeby brała takie rzeczy z dystansem bo ta osoba po prostu jej nienawidzi. Dowiedziałem się też że parę dni po mnie zaczęła spotykać się z kimś innym i to był gwóźdź do trumny mojej osobowości, po powrocie do domu nie mogłem się pozbierać. M jeszcze mnie oskarżyła parę dni później że jakąś wiązankę jej napisałem o której nic nie wiem, poszedłem na imprezę i zabalowałem konkretnie i wiem że mnóstwo wiązanek poleciało do E ale żadnego zapisanego smsa do M nie mam. E dalej się "starała" o mnie opowiadając to kolejne rzeczy o rozmowie z M, olewałem to całkowicie byłem zły na nią i nie było mowy o jakimkolwiek kontakcie, po kilku dniach od znajomych spływały do mnie informację że E rozpowiada że ją biłem, wykorzystywałem a nawet że auto to spłata zaciągniętej od niej pożyczki - wtedy wiedziałem już o co chodzi, spotkałem się z nią i wygarnąłem jej wszystko ona przyznała się do manipulacji. Zacząłem przepraszać M wkońcu mówiąc że nie byłem na żadnym weselu z E i że to tania manipulacja dowodząc tego smsami itp. Wypisywałem do niej setki wiadomości bez odzewu wkońcu poblokowała mnie wszędzie i zmieniła numer telefonu. Postanowiłem że się nie poddam i wysłałem jej kwiaty jakoś w listopadzie i dostałem odzew "Kwiaty mi się źle kojarzą" (WTF?). E się nie poddawała w swojej nienawiści do mnie do tego stopnia że posądziła mnie o uszkodzenie mienia na Policji smile. Sprawa trafi do sądu, a ja sam po niej mam zamiar wytoczyć proces przeciwko niej. Oczywiście poinformowałem drogą pocztową o tym M aby dowieźć że jestem normalny i że nikogo nie bije (bo podejrzewam że E jej też to powiedziała) że to kretynka która chce mnie zniszczyć - brak odzewu. Postanowiłem że na święta i mikołajki wyślę jej po drobnym upominku a konkretnie - 2 książki na mikołajki oraz jakieś tam słodycze a na święta srebrną branzoletkę - brak odzewu oraz brak cofnięcia prezentów. Załamałem się, postanowiłem że i tak nie odpuszczę, że nie pozwolę aby ktoś rozpracował mi tak udaną relację oraz 10 letnią przyjaźń z krótką przerwą. Postanowiłem że 22 stycznia kiedy to jest "nasza" data wyślę jej coś naprawdę ważnego aby uświadomić ją że nie żyła życiem E i że nie miałem jej w głowie (bo tak uważa) wysłałem kosz prezentowy przez kwiaciarnię wcześniej przekazując tej kwiaciarni coś co mieli do niego dorzucić a mianowicie Szalik - Jestem wiernym kibicem (kibolem kto jak woli) jednego z klubów i M dobrze o tym wie, udzielałem się niegdyś w ekipie kibicowskiej zwanej jako "Pseudokibice" co za tym idzie mieliśmy "swoje" barwy i na potrzebny wąskiego grona produkowaliśmy własne gadżety w wąskim gronie w tym szaliki ekipy których jest na świecie 30, wiąże się z tym mnóstwo wspomnień. Postanowiłem go wrzucić z dopiskiem - jak odeślesz to okej odeślij ale ja i tak go spale. Kosz został odebrany przez jej ojca jak dowiedziałem się w kwiaciarni - brak odzewu oraz cofki. Dodam ze dzień przed telefon E do M się z M pokłóciłem i poleciały nawet groźby rozstania się.

Dodam kilka faktów oskarżających mnie, M posądziła mnie po kolei:

1. Zdradę i staranie się o E z powrotem co za tym idzie poczuła się jak temat zastępczy
2. Manipulację i próbę oszustwa oraz wszystkie informację przeciwko E zostały potraktowane jako próba wywołania w niej współczucia
3. Że ją chciałem zostawić w poczuciu winy aby wrócić do E
4. Podejrzewam ze po setkach wiadomości i zmianach wersji mnie ma za psychopatę
5. Że ją zawiodłem.

Proszę o pomoc i damską radę.

PS: dodam bardzo wazny i wstydliwy fakt, w połowie września niestety nie mogliśmy się z M spotykać z faktu pracy i do końca września się nie widzieliśmy i wtedy zrobiłem coś co miało ją uświadomić że biorę ją na poważnie i chce ułożyć z nią sobie życie bo zaznaczę że znam się z nią lata i wiedzieliśmy czego już chcemy, wtedy zrobiłem tatuaż z datą 22.01.2017 i w grudniu na święta pomimo tego że miałem nigdy jej tego nie pokazać wysłałem jej zdjęcie tatuażu - zero odzewu podejrzewam że myśli że to kolejna manipulacja. Wiem, wiem debilizm ale cóż raz się żyje smile

2 Ostatnio edytowany przez balin (2018-02-03 21:18:07)

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Ja nie jestem kobietą, ale forum otwarte. No to coś napiszę. smile Myślę, że ta M ma kogoś, z kim ma spokój i nie ma tych wszystkich szaleństw. Ty zrobiłeś wszystko co mogłeś, aby sprawę wyjaśnić i teraz już wychodzisz na desperata. Odpuść ją sobie. Nic na siłę nie zrobisz.

3

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
balin napisał/a:

Ja nie jestem kobietą, ale forum otwarte. No to coś napiszę. smile Myślę, że ta M ma kogoś, z kim ma spokój i nie ma tych wszystkich szaleństw. Ty zrobiłeś wszystko co mogłeś, aby sprawę wyjaśnić i teraz już wychodzisz na desperata. Odpuść ją sobie. Nic na siłę nie zrobisz.

To że ma kogoś to wiem i nie mam wątpliwości ;/. Ale Jak to wszystko zinterpretować? Znamy się naprawdę kupę lat i widziałem że chce to budować dalej, że chce być ze mną ponadto naprawdę dużo fajnych słów usłyszałem już po naszym rozstaniu. Łudzę się że może być tak że ma mnie za jakiegoś psychola i dlatego ma mnie gdzies, że myliła się co do mnie ale tak nie jest...

4

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Od września kobieta nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, a Ty ją dalej prześladujesz? Twoja eks najpewniej nie jest normalna, ale Ty również. Daj M w końcu spokój.

5 Ostatnio edytowany przez new167 (2018-02-03 21:31:22)

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
Nana666 napisał/a:

Od września kobieta nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, a Ty ją dalej prześladujesz? Twoja eks najpewniej nie jest normalna, ale Ty również. Daj M w końcu spokój.

Interpretuje to tak. Z M naprawdę dużo nas łączyło i była szczęśliwa i nagle ktoś postanowił to zakłócić. Szczerze? Uważam ze E mogła się dopuścić do naprawdę wielkiej manipulacji o której nic nie wiem - wnioskuje to po obecnych zagrywkach. Czy ją prześladuje? Nie sądzę, zna mnie i wie że tak łatwo nie odpuszczam. M o ile ją znam wszystko by odesłała aby mi dowalić gdyby naprawdę miała to wszystko gdzieś, uważam nawet że może tęsknić, myśleć itp. ale coś musiało się wydarzyć co mnie przekreśliło w jej oczach - coś w ich  rozmowach.

A i jeszcze jedno nie prześladuje jej, nie siedze pod jej chatą i nie wypytuje jej znajomych, po prostu próbuje wytłumaczyć jej zaistniała sytuację.

6

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
new167 napisał/a:
Nana666 napisał/a:

Od września kobieta nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, a Ty ją dalej prześladujesz? Twoja eks najpewniej nie jest normalna, ale Ty również. Daj M w końcu spokój.

Interpretuje to tak. Z M naprawdę dużo nas łączyło i była szczęśliwa i nagle ktoś postanowił to zakłócić. Szczerze? Uważam ze E mogła się dopuścić do naprawdę wielkiej manipulacji o której nic nie wiem - wnioskuje to po obecnych zagrywkach. Czy ją prześladuje? Nie sądzę, zna mnie i wie że tak łatwo nie odpuszczam. M o ile ją znam wszystko by odesłała aby mi dowalić gdyby naprawdę miała to wszystko gdzieś, uważam nawet że może tęsknić, myśleć itp. ale coś musiało się wydarzyć co mnie przekreśliło w jej oczach - coś w ich  rozmowach.

No pewnie, a E też po prostu nie odpuszcza, kompletnie normalna rzecz... Tak, robisz coś podobnego do tego, co robi Twoja eks, tylko delikatniej. Gdyby ona chciała Twoich wyjaśnień - zażądałaby ich.

7

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
new167 napisał/a:

Witam,
na wstępie się przedstawię, Jestem Michał 26 lat smile.

Oszacujcie drogie Kobiety jak wy widzicie tą sytuację, okiem żeńskim

Znalazłem się w trudnej sytuacji, otóż od 2012 do 2017 roku byłem w "szczęśliwym" związku z dziewczyną o imieniu "E".
Między nami się układało gorzej niż średnio, mieszkaliśmy razem ale tylko to nas w miarę możliwości jakoś łączyło. Na początku roku 2017 całkowicie przypadkowo reaktywował się mój kontakt z przyjaciółką z gówniarskich lat dziewczyna "M". Kiedy znajomość odżyła M była w ciężkiej sytuacji i próbowałem jako tako pomóc chociażby wsparciem, wiadomo E się to nie podobało i to bardzo ale jak pisałem wyżej nie sądziłem że jest co zbierać z mojego 5 letniego związku, dodam że na przestrzeni kilku tygodni wsparcia M robiła mi takie lekkie sceny zazdrości o E, na zasadzie że mocno sugerowała że chciałaby być na jej miejscu. Słuchałem uwag E i postanowiłem poważnie z nią porozmawiać i po tej rozmowie postanowiliśmy się rozejść było to marcu. Mieszkaliśmy razem co utrudniało jakiekolwiek rozłąki z dnia na dzień ze względów chociażby ekonomicznych E musiałaby wyprowadzić się do Mamy która niestety mieszka poza miastem jakieś 40 km a ona dopiero robiła prawo jazdy a o takich codziennych dystansach nie było mowy na sam początek, ponadto zarabiała naprawdę mało. Postanowiłem wziąć to na klatę (co dziś uważam za błąd swojego życia) ustaliłem z E że się rozstajemy i że zrobimy tak że dajemy sobie kilka tygodni na ochłonięcie oraz ewentualnie ustabilizowanie się sytuacji ekonomicznych aby na spokojnie i z czystym sumieniem iść w swoją stronę - zaproponowałem jej układ polegającym na to że ma dokończyć prawo jazdy (podejść do ponownego egzaminu) wtedy pojeżdżę z nią trochę aby się przyzwyczaiła oraz że od dziś za mieszkanie płacić będę tylko ja aby odłożyła trochę pieniędzy na ewentualny wynajem jeśli nie będzie chciała dojeżdżać od Mamy, E się zgodziła i w sumie bardzo mnie to cieszyło że będziemy potrafić się rozstać w ciszy i spokoju (dziś wiem jak się myliłem). Zaczałem na poważnie spotykać się  z M informując ją o sytuacji, nie była zadowolona aczkolwiek rozumiała to, postanowiłem również powiedzieć o tym E że spotkam się z M i być może coś z tego będzie, uważałem to za punkt honoru w końcu rozeszliśmy się z jakiegoś powodu a nie chce aby myślała że była piątym kołem u wozu oraz co by nie było nie sypialiśmy ze sobą ale jednak JESZCZE mieszkaliśmy. E mimo postanowień, zaczęła robić różne dziwne rzeczy od sprawdzania mi telefonu, laptopa, kont w banku, musiałem wszędzie pozmieniać hasła, myślałem że to chwilowe ale kiedy sprawdzała czy moje auto stoi pod firmą gdzie pracuje to już było lekkie przegięcie, rozmawiałem z nią o tym ale nie wiele pomagało, skończyło się na tym że zaczęła wydzwaniać do M, co było jak się domyślacie bardzo nie miłe, wyzwiska i robienie wyrzutów itp. W Kwietniu ostatecznie postanowiliśmy że z początek maja E się wyprowadza. Przyszła Majówka a E jak ustaliliśmy się wyprowadziła wcześniej ustaliłem że ma zabrać jeden z dwóch moich samochodów - który przeszedł gruntowny remont (pół roku wcześniej kupiłem nowy ponieważ stary miał poważną awarię), E nie chciała brać go za darmo i postanowiliśmy że ma mi oddać tylko za remont auta i ma go zabierać i się zgodziła, cieszyłem się bo nie chciałem zostawić jej na lodzie.
Jakoś od połowy maja relacje z M nabrały kolorytu, było świetnie i jakoś odżyłem, naprawdę wtedy chwyciłem pana Boga za nogi. E nie odpuszczała telefony, urojone ciąże itp. były na porządki dziennym ale skierowane na szczęście tylko do mnie. Olałem to, M uważała od początku że nie biorę jej na poważnie po 5 latach z E ale nie poddawałem się i szybko ją o tym uświadomiłem że tak nie jest, było coraz lepiej, naprawdę pokochałem tą dziewczynę. E się uspokoiła po kilku tygodniach i miałem święty spokój, czasem cos napisała czy zadzwoniła co słychać takie ludzkie gesty tak wtedy myślałem. W Połowie lipca coś znów E  odbiło zaczęła mi pisać SMSy  że się zabije i że cytuje "co pewnie jesteś z tą kurwą", wiadomo takich tekstów nie mogłem zostawić, napisałem też parę wiązanek, pech chciał że odczytała to M która posądziła mnie o zazdrość (co wydywało mi się śmieszne) dodam jeszcze że coś pisała o jakimś weselu a na koniec czerwca byłem na weselu z kuzynką jako osoba towarzysząca ponieważ jej partner nie zdołał wrócić z UK i mnie poprosiła. M automatycznie skwitowała że byłem z nią na tym weselu i powiedziała że mam to zakończyć raz na zawsze i tak też zrobiłem, wesela oczywiście się wyparłem jakobym był ze swoją byłą. Z M dalej układało się wzorowo, nic nie wskazywało na to abyśmy mieli się rozstać aż do września. Kiedy E znów coś odwaliło i postanowiła napisać do M o to takiego smsa "Cześć M, masz kontakt z Michałem ponieważ był u mnie i się pokłóciliśmy i zdenerwowany pojechał autem i się o niego martwię?" M zamiast zadzwonić z tym do mnie, oddzwoniła na smsa i z tego co wiem zadała jej pytanie "Michał był z tobą na weselu?" E odpowiedziała bez namysłu "Tak". Dodała jeszcze kilka innych rzeczy i niestety M bez słowa odeszła, nie mogłem się nawet wytłumaczyć.  Postanowiłem dać jej chwilę ochłonięcia a sam przycisnąłem E co jej nagadała i z przeprowadzonej rozmowy dowiedziałem się rzeczy o których nie chciałbym wiedzieć ale cóż, wtedy jej zaufałem że tak mogło być. Mianowicie nasłuchałem się że M przeprosiła E za wpakowanie się jej w paradę i E potwierdziła mi to smsami jak się okazało później sfałszowanymi... Nie sądziłem że może być do tego zdolna. Ale okej, postanowiłem udobruchać M i później wszystko wytłumaczyć, przyznałem się do rzekomego wesela bo nie widziałem innego wyjścia z sytuacji sądziłem że mi wybaczy z faktu tego że naprawdę była zaangażowana od samego początku i było widać że jej zależy. Myliłem się M nie wybaczyła i postanowiłem do niej pojechać pod pracy aby porozmawiać (dodam że dzieli nas spora odległość, co też jest wyrazem zaangażowania i poświecenia) wiadomo jak to kobieta rozpłakała się i widać było że jej przykro, przedstawiłem jej sytuację że E to nie jest jej koleżanka że ma z nią gadać i żeby brała takie rzeczy z dystansem bo ta osoba po prostu jej nienawidzi. Dowiedziałem się też że parę dni po mnie zaczęła spotykać się z kimś innym i to był gwóźdź do trumny mojej osobowości, po powrocie do domu nie mogłem się pozbierać. M jeszcze mnie oskarżyła parę dni później że jakąś wiązankę jej napisałem o której nic nie wiem, poszedłem na imprezę i zabalowałem konkretnie i wiem że mnóstwo wiązanek poleciało do E ale żadnego zapisanego smsa do M nie mam. E dalej się "starała" o mnie opowiadając to kolejne rzeczy o rozmowie z M, olewałem to całkowicie byłem zły na nią i nie było mowy o jakimkolwiek kontakcie, po kilku dniach od znajomych spływały do mnie informację że E rozpowiada że ją biłem, wykorzystywałem a nawet że auto to spłata zaciągniętej od niej pożyczki - wtedy wiedziałem już o co chodzi, spotkałem się z nią i wygarnąłem jej wszystko ona przyznała się do manipulacji. Zacząłem przepraszać M wkońcu mówiąc że nie byłem na żadnym weselu z E i że to tania manipulacja dowodząc tego smsami itp. Wypisywałem do niej setki wiadomości bez odzewu wkońcu poblokowała mnie wszędzie i zmieniła numer telefonu. Postanowiłem że się nie poddam i wysłałem jej kwiaty jakoś w listopadzie i dostałem odzew "Kwiaty mi się źle kojarzą" (WTF?). E się nie poddawała w swojej nienawiści do mnie do tego stopnia że posądziła mnie o uszkodzenie mienia na Policji smile. Sprawa trafi do sądu, a ja sam po niej mam zamiar wytoczyć proces przeciwko niej. Oczywiście poinformowałem drogą pocztową o tym M aby dowieźć że jestem normalny i że nikogo nie bije (bo podejrzewam że E jej też to powiedziała) że to kretynka która chce mnie zniszczyć - brak odzewu. Postanowiłem że na święta i mikołajki wyślę jej po drobnym upominku a konkretnie - 2 książki na mikołajki oraz jakieś tam słodycze a na święta srebrną branzoletkę - brak odzewu oraz brak cofnięcia prezentów. Załamałem się, postanowiłem że i tak nie odpuszczę, że nie pozwolę aby ktoś rozpracował mi tak udaną relację oraz 10 letnią przyjaźń z krótką przerwą. Postanowiłem że 22 stycznia kiedy to jest "nasza" data wyślę jej coś naprawdę ważnego aby uświadomić ją że nie żyła życiem E i że nie miałem jej w głowie (bo tak uważa) wysłałem kosz prezentowy przez kwiaciarnię wcześniej przekazując tej kwiaciarni coś co mieli do niego dorzucić a mianowicie Szalik - Jestem wiernym kibicem (kibolem kto jak woli) jednego z klubów i M dobrze o tym wie, udzielałem się niegdyś w ekipie kibicowskiej zwanej jako "Pseudokibice" co za tym idzie mieliśmy "swoje" barwy i na potrzebny wąskiego grona produkowaliśmy własne gadżety w wąskim gronie w tym szaliki ekipy których jest na świecie 30, wiąże się z tym mnóstwo wspomnień. Postanowiłem go wrzucić z dopiskiem - jak odeślesz to okej odeślij ale ja i tak go spale. Kosz został odebrany przez jej ojca jak dowiedziałem się w kwiaciarni - brak odzewu oraz cofki. Dodam ze dzień przed telefon E do M się z M pokłóciłem i poleciały nawet groźby rozstania się.

Dodam kilka faktów oskarżających mnie, M posądziła mnie po kolei:

1. Zdradę i staranie się o E z powrotem co za tym idzie poczuła się jak temat zastępczy
2. Manipulację i próbę oszustwa oraz wszystkie informację przeciwko E zostały potraktowane jako próba wywołania w niej współczucia
3. Że ją chciałem zostawić w poczuciu winy aby wrócić do E
4. Podejrzewam ze po setkach wiadomości i zmianach wersji mnie ma za psychopatę
5. Że ją zawiodłem.

Proszę o pomoc i damską radę.

PS: dodam bardzo wazny i wstydliwy fakt, w połowie września niestety nie mogliśmy się z M spotykać z faktu pracy i do końca września się nie widzieliśmy i wtedy zrobiłem coś co miało ją uświadomić że biorę ją na poważnie i chce ułożyć z nią sobie życie bo zaznaczę że znam się z nią lata i wiedzieliśmy czego już chcemy, wtedy zrobiłem tatuaż z datą 22.01.2017 i w grudniu na święta pomimo tego że miałem nigdy jej tego nie pokazać wysłałem jej zdjęcie tatuażu - zero odzewu podejrzewam że myśli że to kolejna manipulacja. Wiem, wiem debilizm ale cóż raz się żyje smile

Nie mieszczę się w podanym przedziale, ale nie mogłam się powstrzymać...No Stary...sam sobie zgotowałeś taki los. I wiesz, nawet nie jest mi Cię żal. Nie dziwię się, że "E" robi Ci piekło z życia ( chociaż pewnie ze względu na wiek, robi to kiepskimi sposobami), i że "M" kopnęła Cię w 4 litery.

Przede wszystkim to zawiodłeś swoją dziewczynę, której przed przypadek zacząłeś doprawiać rogi z miłością z czasów szkolnych. Znalazłeś tysiąc powodów, by usprawiedliwić swoje czyny i ją zostawić.
Czas dorosnąć, innej rady nie mam.

8

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Nawet jeśli historie E. nie są prawdziwe, to zwyczajnie można nie mieć ochoty wplątywać się w twoją sytuację. Wysyłając kolejne prezenty i podejmując kolejne próby kontaktu pokazujesz się, tak jak to nazwał balin, jako desperat, a to nigdy nie jest atrakcyjne. Najlepiej odpuścić i zająć się szukaniem nowych znajomości. Z czystym kontem, z czystą przyjemnością.

9 Ostatnio edytowany przez new167 (2018-02-03 21:43:57)

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
Pokręcona Owieczka napisał/a:
new167 napisał/a:

Witam,
na wstępie się przedstawię, Jestem Michał 26 lat smile.

Oszacujcie drogie Kobiety jak wy widzicie tą sytuację, okiem żeńskim

Znalazłem się w trudnej sytuacji, otóż od 2012 do 2017 roku byłem w "szczęśliwym" związku z dziewczyną o imieniu "E".
Między nami się układało gorzej niż średnio, mieszkaliśmy razem ale tylko to nas w miarę możliwości jakoś łączyło. Na początku roku 2017 całkowicie przypadkowo reaktywował się mój kontakt z przyjaciółką z gówniarskich lat dziewczyna "M". Kiedy znajomość odżyła M była w ciężkiej sytuacji i próbowałem jako tako pomóc chociażby wsparciem, wiadomo E się to nie podobało i to bardzo ale jak pisałem wyżej nie sądziłem że jest co zbierać z mojego 5 letniego związku, dodam że na przestrzeni kilku tygodni wsparcia M robiła mi takie lekkie sceny zazdrości o E, na zasadzie że mocno sugerowała że chciałaby być na jej miejscu. Słuchałem uwag E i postanowiłem poważnie z nią porozmawiać i po tej rozmowie postanowiliśmy się rozejść było to marcu. Mieszkaliśmy razem co utrudniało jakiekolwiek rozłąki z dnia na dzień ze względów chociażby ekonomicznych E musiałaby wyprowadzić się do Mamy która niestety mieszka poza miastem jakieś 40 km a ona dopiero robiła prawo jazdy a o takich codziennych dystansach nie było mowy na sam początek, ponadto zarabiała naprawdę mało. Postanowiłem wziąć to na klatę (co dziś uważam za błąd swojego życia) ustaliłem z E że się rozstajemy i że zrobimy tak że dajemy sobie kilka tygodni na ochłonięcie oraz ewentualnie ustabilizowanie się sytuacji ekonomicznych aby na spokojnie i z czystym sumieniem iść w swoją stronę - zaproponowałem jej układ polegającym na to że ma dokończyć prawo jazdy (podejść do ponownego egzaminu) wtedy pojeżdżę z nią trochę aby się przyzwyczaiła oraz że od dziś za mieszkanie płacić będę tylko ja aby odłożyła trochę pieniędzy na ewentualny wynajem jeśli nie będzie chciała dojeżdżać od Mamy, E się zgodziła i w sumie bardzo mnie to cieszyło że będziemy potrafić się rozstać w ciszy i spokoju (dziś wiem jak się myliłem). Zaczałem na poważnie spotykać się  z M informując ją o sytuacji, nie była zadowolona aczkolwiek rozumiała to, postanowiłem również powiedzieć o tym E że spotkam się z M i być może coś z tego będzie, uważałem to za punkt honoru w końcu rozeszliśmy się z jakiegoś powodu a nie chce aby myślała że była piątym kołem u wozu oraz co by nie było nie sypialiśmy ze sobą ale jednak JESZCZE mieszkaliśmy. E mimo postanowień, zaczęła robić różne dziwne rzeczy od sprawdzania mi telefonu, laptopa, kont w banku, musiałem wszędzie pozmieniać hasła, myślałem że to chwilowe ale kiedy sprawdzała czy moje auto stoi pod firmą gdzie pracuje to już było lekkie przegięcie, rozmawiałem z nią o tym ale nie wiele pomagało, skończyło się na tym że zaczęła wydzwaniać do M, co było jak się domyślacie bardzo nie miłe, wyzwiska i robienie wyrzutów itp. W Kwietniu ostatecznie postanowiliśmy że z początek maja E się wyprowadza. Przyszła Majówka a E jak ustaliliśmy się wyprowadziła wcześniej ustaliłem że ma zabrać jeden z dwóch moich samochodów - który przeszedł gruntowny remont (pół roku wcześniej kupiłem nowy ponieważ stary miał poważną awarię), E nie chciała brać go za darmo i postanowiliśmy że ma mi oddać tylko za remont auta i ma go zabierać i się zgodziła, cieszyłem się bo nie chciałem zostawić jej na lodzie.
Jakoś od połowy maja relacje z M nabrały kolorytu, było świetnie i jakoś odżyłem, naprawdę wtedy chwyciłem pana Boga za nogi. E nie odpuszczała telefony, urojone ciąże itp. były na porządki dziennym ale skierowane na szczęście tylko do mnie. Olałem to, M uważała od początku że nie biorę jej na poważnie po 5 latach z E ale nie poddawałem się i szybko ją o tym uświadomiłem że tak nie jest, było coraz lepiej, naprawdę pokochałem tą dziewczynę. E się uspokoiła po kilku tygodniach i miałem święty spokój, czasem cos napisała czy zadzwoniła co słychać takie ludzkie gesty tak wtedy myślałem. W Połowie lipca coś znów E  odbiło zaczęła mi pisać SMSy  że się zabije i że cytuje "co pewnie jesteś z tą kurwą", wiadomo takich tekstów nie mogłem zostawić, napisałem też parę wiązanek, pech chciał że odczytała to M która posądziła mnie o zazdrość (co wydywało mi się śmieszne) dodam jeszcze że coś pisała o jakimś weselu a na koniec czerwca byłem na weselu z kuzynką jako osoba towarzysząca ponieważ jej partner nie zdołał wrócić z UK i mnie poprosiła. M automatycznie skwitowała że byłem z nią na tym weselu i powiedziała że mam to zakończyć raz na zawsze i tak też zrobiłem, wesela oczywiście się wyparłem jakobym był ze swoją byłą. Z M dalej układało się wzorowo, nic nie wskazywało na to abyśmy mieli się rozstać aż do września. Kiedy E znów coś odwaliło i postanowiła napisać do M o to takiego smsa "Cześć M, masz kontakt z Michałem ponieważ był u mnie i się pokłóciliśmy i zdenerwowany pojechał autem i się o niego martwię?" M zamiast zadzwonić z tym do mnie, oddzwoniła na smsa i z tego co wiem zadała jej pytanie "Michał był z tobą na weselu?" E odpowiedziała bez namysłu "Tak". Dodała jeszcze kilka innych rzeczy i niestety M bez słowa odeszła, nie mogłem się nawet wytłumaczyć.  Postanowiłem dać jej chwilę ochłonięcia a sam przycisnąłem E co jej nagadała i z przeprowadzonej rozmowy dowiedziałem się rzeczy o których nie chciałbym wiedzieć ale cóż, wtedy jej zaufałem że tak mogło być. Mianowicie nasłuchałem się że M przeprosiła E za wpakowanie się jej w paradę i E potwierdziła mi to smsami jak się okazało później sfałszowanymi... Nie sądziłem że może być do tego zdolna. Ale okej, postanowiłem udobruchać M i później wszystko wytłumaczyć, przyznałem się do rzekomego wesela bo nie widziałem innego wyjścia z sytuacji sądziłem że mi wybaczy z faktu tego że naprawdę była zaangażowana od samego początku i było widać że jej zależy. Myliłem się M nie wybaczyła i postanowiłem do niej pojechać pod pracy aby porozmawiać (dodam że dzieli nas spora odległość, co też jest wyrazem zaangażowania i poświecenia) wiadomo jak to kobieta rozpłakała się i widać było że jej przykro, przedstawiłem jej sytuację że E to nie jest jej koleżanka że ma z nią gadać i żeby brała takie rzeczy z dystansem bo ta osoba po prostu jej nienawidzi. Dowiedziałem się też że parę dni po mnie zaczęła spotykać się z kimś innym i to był gwóźdź do trumny mojej osobowości, po powrocie do domu nie mogłem się pozbierać. M jeszcze mnie oskarżyła parę dni później że jakąś wiązankę jej napisałem o której nic nie wiem, poszedłem na imprezę i zabalowałem konkretnie i wiem że mnóstwo wiązanek poleciało do E ale żadnego zapisanego smsa do M nie mam. E dalej się "starała" o mnie opowiadając to kolejne rzeczy o rozmowie z M, olewałem to całkowicie byłem zły na nią i nie było mowy o jakimkolwiek kontakcie, po kilku dniach od znajomych spływały do mnie informację że E rozpowiada że ją biłem, wykorzystywałem a nawet że auto to spłata zaciągniętej od niej pożyczki - wtedy wiedziałem już o co chodzi, spotkałem się z nią i wygarnąłem jej wszystko ona przyznała się do manipulacji. Zacząłem przepraszać M wkońcu mówiąc że nie byłem na żadnym weselu z E i że to tania manipulacja dowodząc tego smsami itp. Wypisywałem do niej setki wiadomości bez odzewu wkońcu poblokowała mnie wszędzie i zmieniła numer telefonu. Postanowiłem że się nie poddam i wysłałem jej kwiaty jakoś w listopadzie i dostałem odzew "Kwiaty mi się źle kojarzą" (WTF?). E się nie poddawała w swojej nienawiści do mnie do tego stopnia że posądziła mnie o uszkodzenie mienia na Policji smile. Sprawa trafi do sądu, a ja sam po niej mam zamiar wytoczyć proces przeciwko niej. Oczywiście poinformowałem drogą pocztową o tym M aby dowieźć że jestem normalny i że nikogo nie bije (bo podejrzewam że E jej też to powiedziała) że to kretynka która chce mnie zniszczyć - brak odzewu. Postanowiłem że na święta i mikołajki wyślę jej po drobnym upominku a konkretnie - 2 książki na mikołajki oraz jakieś tam słodycze a na święta srebrną branzoletkę - brak odzewu oraz brak cofnięcia prezentów. Załamałem się, postanowiłem że i tak nie odpuszczę, że nie pozwolę aby ktoś rozpracował mi tak udaną relację oraz 10 letnią przyjaźń z krótką przerwą. Postanowiłem że 22 stycznia kiedy to jest "nasza" data wyślę jej coś naprawdę ważnego aby uświadomić ją że nie żyła życiem E i że nie miałem jej w głowie (bo tak uważa) wysłałem kosz prezentowy przez kwiaciarnię wcześniej przekazując tej kwiaciarni coś co mieli do niego dorzucić a mianowicie Szalik - Jestem wiernym kibicem (kibolem kto jak woli) jednego z klubów i M dobrze o tym wie, udzielałem się niegdyś w ekipie kibicowskiej zwanej jako "Pseudokibice" co za tym idzie mieliśmy "swoje" barwy i na potrzebny wąskiego grona produkowaliśmy własne gadżety w wąskim gronie w tym szaliki ekipy których jest na świecie 30, wiąże się z tym mnóstwo wspomnień. Postanowiłem go wrzucić z dopiskiem - jak odeślesz to okej odeślij ale ja i tak go spale. Kosz został odebrany przez jej ojca jak dowiedziałem się w kwiaciarni - brak odzewu oraz cofki. Dodam ze dzień przed telefon E do M się z M pokłóciłem i poleciały nawet groźby rozstania się.

Dodam kilka faktów oskarżających mnie, M posądziła mnie po kolei:

1. Zdradę i staranie się o E z powrotem co za tym idzie poczuła się jak temat zastępczy
2. Manipulację i próbę oszustwa oraz wszystkie informację przeciwko E zostały potraktowane jako próba wywołania w niej współczucia
3. Że ją chciałem zostawić w poczuciu winy aby wrócić do E
4. Podejrzewam ze po setkach wiadomości i zmianach wersji mnie ma za psychopatę
5. Że ją zawiodłem.

Proszę o pomoc i damską radę.

PS: dodam bardzo wazny i wstydliwy fakt, w połowie września niestety nie mogliśmy się z M spotykać z faktu pracy i do końca września się nie widzieliśmy i wtedy zrobiłem coś co miało ją uświadomić że biorę ją na poważnie i chce ułożyć z nią sobie życie bo zaznaczę że znam się z nią lata i wiedzieliśmy czego już chcemy, wtedy zrobiłem tatuaż z datą 22.01.2017 i w grudniu na święta pomimo tego że miałem nigdy jej tego nie pokazać wysłałem jej zdjęcie tatuażu - zero odzewu podejrzewam że myśli że to kolejna manipulacja. Wiem, wiem debilizm ale cóż raz się żyje smile

Nie mieszczę się w podanym przedziale, ale nie mogłam się powstrzymać...No Stary...sam sobie zgotowałeś taki los. I wiesz, nawet nie jest mi Cię żal. Nie dziwię się, że "E" robi Ci piekło z życia ( chociaż pewnie ze względu na wiek, robi to kiepskimi sposobami), i że "M" kopnęła Cię w 4 litery.

Przede wszystkim to zawiodłeś swoją dziewczynę, której przed przypadek zacząłeś doprawiać rogi z miłością z czasów szkolnych. Znalazłeś tysiąc powodów, by usprawiedliwić swoje czyny i ją zostawić.
Czas dorosnąć, innej rady nie mam.


Ja cię rozumiem w 100% i tak przyznaję się że rogi w kierunku E poszły i tego nie neguje i nie jestem dumny ale jej zachowanie nie było wporządku, wiedziała że się rozstajemy i nie sypiałem z nikim do czasu rozstania.
M o wszystkim wiedziała i to o nią tu chodzi nie o E. Co ona może myśleć, jak do tego podchodzić czy celowo może tak zagrała bawiąc się czyimś kosztem? Bo ja z nią byłem szczery i nie spotykałem się z nikim poza nią.

Rerka - Dobrze ale ja nie chce jej w to wplątać a moja jak to nazywacie "desperacja", podyktowana jest tylko i wyłącznie uczuciem to co lepiej olać i nie dać poczucia wartości drugiej osoby? Odpuściłbym gdybym był winny. Na dobrą sprawę to ja jestem ofiarą, nie ona i na dobrą sprawę to nie ja uwierzyłem jej byłemu, co moim zdaniem jest nie na miejscu bez konsultacji tego ze mną.

10

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
new167 napisał/a:

Rerka - Dobrze ale ja nie chce jej w to wplątać a moja jak to nazywacie "desperacja", podyktowana jest tylko i wyłącznie uczuciem to co lepiej olać i nie dać poczucia wartości drugiej osoby? Odpuściłbym gdybym był winny. Na dobrą sprawę to ja jestem ofiarą, nie ona i na dobrą sprawę to nie ja uwierzyłem jej byłemu, co moim zdaniem jest nie na miejscu bez konsultacji tego ze mną.

Nie chodzi o to, co nazwałeś dawaniem poczucia wartości, ale o sposób, w jaki to zrobiłeś, mi się to kojarzy z płaszczeniem się, Tobie z tym co napisałeś. Poza tym skoro M się z kimś spotyka (dobrze zrozumiałam?), to odcięcie się od ciebie jest uczciwe ze względu na niego.

11

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
Rerka napisał/a:
new167 napisał/a:

Rerka - Dobrze ale ja nie chce jej w to wplątać a moja jak to nazywacie "desperacja", podyktowana jest tylko i wyłącznie uczuciem to co lepiej olać i nie dać poczucia wartości drugiej osoby? Odpuściłbym gdybym był winny. Na dobrą sprawę to ja jestem ofiarą, nie ona i na dobrą sprawę to nie ja uwierzyłem jej byłemu, co moim zdaniem jest nie na miejscu bez konsultacji tego ze mną.

Nie chodzi o to, co nazwałeś dawaniem poczucia wartości, ale o sposób, w jaki to zrobiłeś, mi się to kojarzy z płaszczeniem się, Tobie z tym co napisałeś. Poza tym skoro M się z kimś spotyka (dobrze zrozumiałam?), to odcięcie się od ciebie jest uczciwe ze względu na niego.

Nie uważam że nieuczciwe się zachowała wobec mnie, szanuje ja z całego serca. Pytanie pozostaje takie czy rzeczywiście była szczesliwa i tego szczęścia jak ze mną szuka w innym, ze względu na jej historię życia stwierdzam śmiało że szuka moich cech w innym ale w jej oczach nawaliłem ponieważ uwierzyła E.

12

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

M mogła być z Taba szczęśliwa, ale pobożnym życzeniem jest zakładanie, że szczęścia jakie miała z Tobą, szuka z innym. Może E rzeczywiście namieszała, opowiadając pod Twoim adresem różne ciekawostki. Może właśnie to przyczyniło się do rozpadu Twojego związku z M. Może M nadal o Tobie myśli (w co wątpię, bo skrupulatnie olewa Twoje prezenty).
Może, może, może...
A może miała dość tego trójkąta z Twoją byłą w tle i się wymiksowała? Może ta sytuacja ja przerosła i chciała być w innym związku, bez intryg eks?
Nie ma znaczenie, co się naprawdę stało, bo na razie nie możecie sobie tego wyjaśnić. Być może już nigdy nie będziecie mieli okazji tego skonfrontować. Poza tym jeśli wcześnie byliście przyjaciółmi, to jaka to była przyjaźń, skoro M uwierzyła w wymyślane przez E historie?
Faktem jest, że M na razie nie chce mieć z Tabą do czynienia. Uszanuj to. Zamiast wysyłać coraz wymyślniejsze prezenty, zajmij się swoim życiem.

13

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
new167 napisał/a:

[
Pytanie pozostaje takie czy rzeczywiście była szczesliwa i tego szczęścia jak ze mną szuka w innym, ze względu na jej historię życia stwierdzam śmiało że szuka moich cech w innym ale w jej oczach nawaliłem ponieważ uwierzyła E.

Zastanawiam się, co cię bardziej BOLI?
Czy to, że może się okazać, że nie jesteś taki wyjątkowy a wyjątkowość, którą sobie przypisujesz można znaleźć w wielu innych osobach?
Czy, że M może być szczęśliwa w innym związku i nie chcieć kontaktu z tobą?

14 Ostatnio edytowany przez balin (2018-02-04 12:46:17)

Odp: Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat
summerka88 napisał/a:

Zastanawiam się, co cię bardziej BOLI?
Czy to, że może się okazać, że nie jesteś taki wyjątkowy a wyjątkowość, którą sobie przypisujesz można znaleźć w wielu innych osobach?
Czy, że M może być szczęśliwa w innym związku i nie chcieć kontaktu z tobą?

Myślę, że Autor ma problem ze zrozumieniem faktu, że świat nie jest new167centryczny. A z tego wynikają pozostałe problemy.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Chcę poznać zdanie kobiet 20-30 lat

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026