Szukam koleżanki do pogadania nie tylko tu na forum , np. przy dobrej kawie, mieszkam blisko Łodzi , mam 39 lat. Pozdrawiam ![]()
Podobne tematy
Nikt nie potrafi odpisać?? co z wami ludziska? same wybryki natury tu siedzą i pewnie boją się spotkać z kimś z forum.
ja chętnie ale do Lodzi mam 80 km...no i jak...? Myślę że takich osób jest wiele ....
Pozdrawiam
witajcie. Bardzo chetnie pogadam z kobietami moze nawet kawkę wypijemy wspólnie. Okolice Łodzi (45km) myślałam o założeniu takiego babskiego klubu ale nie bardzo wiem od czego zacząc może na początek tutaj kogoś poznam:)) miłego dnia
Witam
ja jestem z Lodzi
niestety od 13 lat na emigracji ale czesto bywam ... moze jakas kawa i czemu nie
lat 50 ale nikt mi nie daje ![]()
milego wieczorku
pozdrawiam
Cześć Dziewczyny, jestem z okolic Pabianic. Często bywam w Lodzi. Samotna Mama lat 31. Pozdrawiam :-)
Nie ma nikogo z okolicy?
Ja melduję się ze skierniewic(ok 55 km.od Łodzi)
Ja melduję się ze skierniewic(ok 55 km.od Łodzi)
Cześć Malina :-)
10 2018-02-19 07:01:54 Ostatnio edytowany przez malina4000 (2018-02-19 07:29:35)
Cześć, ciężko się zgadać, żeby być aktywnym w jednoczesnym czasie
Tylu osobom brak bliskiej duszy, choć tak wielu ludzi nas otacza. Jesteśmy czasami tacy samotni wśród innych. Nie możemy się odsłonić. Narażamy na strach - internet daje nam anonimowość a ta bezpieczeństwo. Pisz...
No ciężko, ale zawsze fajnie z kimś pogadac ![]()
Mytewa, skad jestes?
malina4000 napisał/a:Ja melduję się ze skierniewic(ok 55 km.od Łodzi)
Cześć Malina :-)
Cześć Dziewczyny, jestem z okolic Pabianic. Często bywam w Lodzi. Samotna Mama lat 31. Pozdrawiam :-)
Cześć jestem z łodzi mam 35 lat
Dobiła mi niedawno 40 i tak sobie uświadomiłam że nawet nie mam z kim wypić za swoje zdrowie, jak syn był mładszy to jakoś dzień był bardziej wypełniony,i nie czułam samotności, z mężem też już nie jest to co kiedyś
Wszystkie widać po 30stce
. Kobiety powinny być dla siebie wsparciem, bo z mężczyznami na prawdę trudno nawiązać nić porozumienia albo ja tylko na takich trafiam na takich niedojrzałych ... Jestem z łódzkiego ... Praca, dom, praca, dom... Na kolejnym etapie układania sobie życia. Coraz bardziej zmęczona i zniechęcona, że nikt mnie nie rozumie i na nikogo nie można liczyć. Może to ja przestałam rozumieć świat po 30stce? Wcześniej życie układało mi się zawsze po mojej myśli ale ciągle próbuje być silna dla dziecka, by dać mu to co mu się należy i samemu jakoś przetrwać.
Ja mam wrażenie że do 35 lat przez życie szłam jak burza,jest jak jest byle by do przodu,a teraz zaczynam analizować sytuację,nigdy nikomu nie zwierzałam się ze swoich problemów, życiowych dylematów,i teraz czuję jak to wszystko we mnie siedzi że za chwilę może wybuchnąć
Malina. Też tak miałam. Dbam o siebie, o zdrowie, o formę. Jestem pewna że moje problemy nie są związane z kondycja fizyczna ale psychiczną. Czuję że świat wymyka mi się spod kontroli. Wszystko zaczęło żyć innym życiem poza mną. Tyle starań by mi się nic nie wymknęło, by uniknąć porażek, by móc być panią własnego losu, unikać niepowodzeń, zasługiwać na szacunek i sympatię. Zawsze dzialalo a od ostatnich lat równia pochyła. Ciągle się udoskonalamy duchowo, pracuje, dokształcam, inwestuje w siebie a nie przekłada się to na korzyści jakich oczekuje.
Stawiamy sobie poprzeczkę zbyt wysoko,dążenie do doskonałości jest trudną sztuką.Ja już odpuściłam,nie chcę być doskonała,chcę zmienić swoje życie.
A jaki masz plan/pomysl na zmianę? Mnie coraz trudniej dostrzec rezultaty swojej pracy. Poprzeczki nie podwyższam, ale coraz trudniej do niej doskoczyć. Odczuwam że jestem coraz starsza i potrzebuje konkretów które trudno wyegzekwować. Denerwuje mnie marnowanie czasu a z drugiej strony chce się bawić. Do tego trudy życia mnie przytłaczają. Walka o przetrwanie. Konkurencja. Jestem po nieudanym związku który był największą pomyłką życia. Dałam się oszukać w bardzo głupi sposób i nie potrafię sobie wybaczyć że mimo swojej wiedzy i mądrości była z kimś kto się chciał tylko pobawić w związek. Teraz znowu próbuję się zaangażować ale coraz mi trudniej zaufać słowom. Potrzebuje czynów by nie marnować czasu.
Ostatnio będąc na imprezie podsłychałm rozmowę mojego męża z jakinś kolegą"ja z żoną to już tylko przyzwyczajenie,
co prawda nie wobrarzam sobie życia z kimś innym,ale czy to miłość to już nie wiem"zabolały mnie jego sława,ale im dłużej o tym myślę
to stwierdzam że chyba on ma rację,myślę o rozstaniu ale....
Myślisz o rozstaniu ale boisz się co z ustabilizowanym życiem? Co z domem? Sprawami finansowymi i czy poradzisz sobie sama? Facet sobie kogoś przygrucha. Zawsze się znajdzie chętna by mu ulżyć w cierpieniu. My musimy zawalczyć o swoje. Pomyśl że jesteś tylko Ty i Twoje dobro. Ja kiedyś się pospieszyłem i zaufałam. Okazało się to złudzeniem. Cała praca jaką włożyłam w związek poszła na marne. Straciłam ustabilizowane życie przez swoją naiwność i wiarę w to, że ktoś zrobi wszystko by mi dać szczęście i wsparcie. Zamieniłam więcej na mniej ale powrotu mimo prób już nie było. Nie mogłam się wycofać. Mądrzejsza już dziś o doświadczenie nie rozbiłabym swojego dawnego związku dla nowego. Miałam dom, życie, rodzinę. Bywało ciężko, bywały kłótnie, ale to wszystko było. Zostałam z niczym dla mężczyzny który powiedział "choć a dam ci wszystko na co zasługujesz. Dam ci miłość, bezpieczeństwo, pewność, opiekę, wychowanie dziecka. Dam ci to czego nie masz teraz" a po latach mam jeszcze mniej. Największy błąd życia odejść od prawdziwego mężczyzny dla kogoś niewartego uwagi kto cię może uwieść i porzucić. Co bym naprawiła? Nie rozwiodła bym się. Miałabym dom i różne przyjemności ... Miałam możliwości utrzymywać sekretne życie ale wolałam być w porządku. Rozwieść się i zacząć od nowa bo uwierzyłam w zapewnienia. Drugi związek mnie nauczył że sekretne życie możesz mieć zawsze. Kiedy już nie masz siły oddychać bo druga osoba tak cię dusi, tłamsi, niedocenia, obraża, albo po prostu coś wymarło... A jeśli w ten sposób spotkasz prawdziwa miłość to zawsze się zdążysz rozstać. Nie rozstawaj się nigdy przed byciem pewną że zyskalaś nowe oparcie. Bez zapewnień nic nie rób. Nie pogorszenia sobie tak jak ja, bo życie jest za krótkie by je spędzać na cierpieniu. Wysłuchaj się w mantrę swojej duszy- tak mówi mój terapeuta i tylko to jest warte uwagi.
Twoja historia jest bardzo poruszająca i smutna, zaryzykowałaś,poszłaś za głosem serca,które zagłusza niestety rozum i straciłaś, nie rozumiem zachowania tego twojego drugiego faceta,bo doskonale wiedział z czego rezygnujesz dla niego,los mu kiedyś za to odpłaci.Ja nikogo nie mam i nie szukam.zawsze powtarzałam, że tylko mój małżonek zna wszystkie moje wady i je akceptuje i wzajemnie zresztą,ale po 15 latach wzlotów i upadków, ja już widzę u niego tylko wady. Jedynie co mnie tutaj trzyma to stała praca która daje mi stabilność finansową i szkoła mojego syna.odchodząc chciałabym wyprowadzić się do rodzinnych stron czyli wielkopolski
NarzeczonaSkorpiona napisał/a:Cześć Dziewczyny, jestem z okolic Pabianic. Często bywam w Lodzi. Samotna Mama lat 31. Pozdrawiam :-)
Cześć jestem z łodzi mam 35 lat
Czesc Lendi
Cześć Dziewczyny. Mytewa, no to faktycznie sobie "poprawilas"... Ech, z tymi Facetami...
Malina, poruszylas ten temat z Mężem?
Rok temu przy poważnym kryzysie poruszała temat odejścia, ale mąż nie potraktował tego poważnie,mieszkanie jest jego ( darowizna)stwierdził że ja tu mieszkam jak w złotej klatce i gdzie ja pójdę,miałam też poważną rozmowę z synem(14 lat)bo chciałam znać jego zdanie na temat przeprowadzki,powiedział że on by tylko chciał skończyć podstawówkę ze swoimi kolegami,a szkoła średnia to obojętne gdzie.
NarzeczonaSkorpiona napisał/a:
Cześć Dziewczyny, jestem z okolic Pabianic. Często bywam w Lodzi. Samotna Mama lat 31.
Coś więcej o sobie?poproszę:)
NarzeczonaSkorpiona napisał/a:
Cześć Dziewczyny, jestem z okolic Pabianic. Często bywam w Lodzi. Samotna Mama lat 31.
Coś więcej o sobie?poproszę:)
Pytaj ![]()
NarzeczonaSkorpiona
Samotna Mama napisałaś też po życiowych przejściach?
NarzeczonaSkorpiona
Samotna Mama napisałaś też po życiowych przejściach?
Od wczoraj szczęśliwa rozwódka ![]()
Po 2.5 roku wykańczającej walki, doszłam z exmezem do porozumienia i zakończyliśmy proces.
Nic tylko pogratulować 2.5 roku ciągnąć rozwód to dramat jakiś,ale życie niestety takie scenariusze nam pisze.
Nic tylko pogratulować 2.5 roku ciągnąć rozwód to dramat jakiś,ale życie niestety takie scenariusze nam pisze.
Czy pogratulować nie wiem...
Bardzo chcialam tego rozwodu, ale mam tez poczucie poniesionej porazki.
Ale nie roztkliwiam się na tym, cieszę się nowym zyciem ![]()