Witajcie! Jestem w szoku ale nic mi tu nie pasuje. Bylam z chłopakiem dwa miesiące. Zwiazek bez kłótni dosyć powazny mimo krotkiego stażu. Wspolne wyjazdy. On poznal moich rodziców i czesto bywal u mnie w domu. Ja bywalam u jego rodziny. Zabral mnie niedawno do swojego domu. Wspolne plany marzenia, moje rzeczy w jego mieszkaniu a jego w moim. Po wizycie w jego domu jego rodzina przestala sie mną interesować wyczulam ze sie im nie spodobalam. Po tym on byl u mnie na rodzinnym obiedzie. I po tym przez pierwsze 3 dni bylo ok. Kolejnego dnia zaczął mnie trzymać na dystans. Pytalam czy nadal chce ze mną być a on ze tak i ze mnie kocha. Kolejne dwa dni bylo ok sam inicjowal kontakt itd. I nastepnego dnia rano normalnie napisal do mnie i kochanie itd i nagle godzine po tym zerwal ze mną zupełnie niespodziewanie i bez powodu praktycznie. Nagle uznal ze do niego nie pasuje. I przeszkadza mu jedna rzecz w moim wyglądzie (o czym od początku wiedzial) i nagle to byl powód zerwania. Czy tylko mi sie wydaje ze to dziwne?
Jeżeli to faktycznie kwestia namowy rodziny to powinnaś się cieszyć, oszczędził Ci lat życia z radami jego mamusi.
Co jest nie tak z twoim wygladem,opisz to prosze.
Bylam z chłopakiem dwa miesiące.
Wspolne plany marzenia
Mam nadzieję, że to były wspólne plany i marzenia wakacyjne, bo co po dwóch miesiącach związku można planować?! chyba nie wspólne życie.....
Tak. Plany dotyczyly wakacji sylwestra itd. była nawet rozmowa o wspólnym mieszkaniu ale to po nowym roku. Tez tak mysle ze to sprawka jego rodziny bo on nawet nie potrafi mi tego wytłumaczyc. Jak ze mną zerwal tak zablokowal mi wszelki kontakt do siebie. A właściwie zrywając uderzyl w cos co wiedział ze mnie bardzo zaboli
Może go myśl o tak szybkim zamieszkaniu razem przeraziła? teraz ma dobrze u rodziców to poco sobie robić problemy i samemu gotować,sprzątać i żyć jak micha pod przysłowiowy ryj podstawiona ?
Tylko ze to był jego pomysł a ja to odwleklam na nowy rok
Nie analizuj, bo nie ma czego. Szkoda czasu. Lepiej skorzystaj z dobrej rady Lady Loki i ciesz się, że tak szybko Sam odszedł. Miejmy tylko nadzieję, że "nagle" się nie obudzi.
2 miesiące? Jaki związek, jakie wspólne mieszkanie...
Daj spokój, zwykła znajomość, która się nie rozwinęła.
Poboli troszkę i przestanie.