Witam wszystkich
Mam bardzo trudny okres w swoim zyciu i nie potrafie sobie z tym poradzić. Byłam z chłopakiem ponad rok, ponad dwa lata pracowaliśmy razem i rok wspólnego mieszkania, wspólnych chwil, wyjazdów, poznania rodzin. Miłość idealna..
od pewnego czasu zaczęło sie miedzy nami psuć. Nie potrafiliśmy sie dogadać. Ja mu nie wierzyłam bo wiedziałam ze kiedyś miał kontakty ze swoimi byłymi, znaczy one pisały a on sie bal mi o tym powiedzieć bo wiedział ze wybuchnę. Raz na wspólnej imprezie wypiliśmy i zaczęliśmy sie sprzeczać, on mnie popchnął a ja go uderzyłam w twarz, on mi oddał. Kazałam mu sie wyprowadzać, ale został. Rano mieliśmy poważna rozmowę, bolało mnie ze mnie uderzył ale kochałam i prosiłam żeby został bo on uznał ze uderzenie w twarz to najgorsze co moze być.. po tym czasie cos sie zmieniło miedzy nami. Ja znalazłam inna prace potrzebowałam jego wsparcia i akurat on znalazł inna. Cieszyłam sie ze zaczniemy lepsze zycie do czasu ....
Przez ostatnie dni było dobrze, nie kłóciliśmy sie bo uznałam ze to nie ma sensu jak to uznał ze czuł przy mnie komfortu. We wtorek jesCze normalnie rozmawialiśmy, mieliśmy plany na środę a on w środę rano powiedział ze odchodzi, ze musi przemyśleć wszystko,ze jest mu ze mna dobrze ale nie czuje juz tego szczęścia. Prosiłam żeby zabrał polowe rzeczy i przemyślał wszystko ale nie. Płacz płacz i płacz. Nie odzywałam sie do niego nie mogłam sie pogodzić
Wróciłam do domu rodzinnego. Uznał ze chce sie spotkać i odebrać rzeczy które zostawił a mi odda kluczyk, który niby przez przypadek zabrał.
Po trZech dniach napisał co słychać co u mnie bo on chce wiedzieć a ja nie chciałam za bardzo pisać
Następnego dnia zaczął pisać ze tęskni za mna ze cieżko mu beze mnie ze nie jest szczęśliwy ze zerwał ale jednak chce przemyśleć wszystko .. bo cos w nim pękło a jak ja chciałam zakończyć to wtedy pisze ze to w takim razie bedzie moja decyzja a nie jego bo on nie powiedział ostatecznie koniec . Napisał ze sie pogubił w swoim zyciu, w uczuciach i nie wie co robić. Okazało sie ze rzucił prace w Warszawie ktora dostał a jakoś dziwnym sposobem bardzo szybko dostał prace u siebie w rodzinnym mieście. Dostałam wcześniej tez prezent na urodziny z pretekstem ze była promocja
Mysle ze on to planował dostał lepsza prace i musiał podjąć decyzje pod koniec miesiąca. Wiem ze ta praca ktora ma to tam gdzie bardzo chciał pracowac ale mógł przecież tam pracowac i byśmy sie spotykali a ja z czasem poszłabym za nim tam bo miałam w planach ze z czasem przeprowadzimy sie do rodzinnego jego domu. Nie wiem co mam na ten temat myślec
Nie chce go stracić ale chyba juz straciłam
Mamy kontakt i w sobote mamy sie zobaczyć porozmawiać
Nie wiem czy mu zależy czy tylko mnie zwodzi
Napisałam mu ze jeżeli mu nie zależy to niech da mi spokoj ostateczny a on napisał ze tego nie powiedział ... pogubiłam sie ![]()
Proszę o rade, pomoc bo ja juz nie daje sobie rady.. wszystko w mieszkaniu mi przypomina o nim ..
Pamiętaj że Cię popchnął. A potem uderzył w twarz. To że go uderzyłaś w odpowiedzi na popchnięcie nie usprawiedliwia go.
Z drugiej strony Ty chyba byłaś zaborcza. zazdrosna i nie ufałaś mu. To zabije każdą miłość.
Skupiaj się nie na poczuciu straty ale na tym dlaczego to się jednak rozpadło.
Ja to rozumiem i wiem,ze zrobiłam błąd pod tym względem, ale on udawał mieszkając ze mna. Jeżeli nawet ta miłość sie wypaliła to niech da mi odejsc w spokoju bez żadnego zwodzenia. Ja mam ciagle nadzieje,ze wrócimy do siebie. Lepiej sie sie odzywać do czasu spotkania żeby dać czas na przemyślenie ?
On chce po prostu zrzucić z siebie odpowiedzialność za rozpad związku i dlatego tak usilnie chce, żebyś to Ty powiedziała "koniec". A prawda jest taka, że możesz gościa olać, zablokować i się nie spotykać, bo nic już więcej z tego nie będzie. On Cię już skreślił, tylko się boi to powiedzieć, bo będzie, że to jego wina.
Ja to rozumiem i wiem,ze zrobiłam błąd pod tym względem, ale on udawał mieszkając ze mna. Jeżeli nawet ta miłość sie wypaliła to niech da mi odejsc w spokoju bez żadnego zwodzenia. Ja mam ciagle nadzieje,ze wrócimy do siebie. Lepiej sie sie odzywać do czasu spotkania żeby dać czas na przemyślenie ?
uczucia niestety nie zawsze są zerojedynkowe.
On chce po prostu zrzucić z siebie odpowiedzialność za rozpad związku i dlatego tak usilnie chce, żebyś to Ty powiedziała "koniec". A prawda jest taka, że możesz gościa olać, zablokować i się nie spotykać, bo nic już więcej z tego nie będzie. On Cię już skreślił, tylko się boi to powiedzieć, bo będzie, że to jego wina.
Nie chce chyba dopuścić do siebie myśli,że ze mnie zrezygnował i odszedł. Masz racje on pewnie mnie juz skreślił tylko chce żebym ja go zostawiła. A mi jest bardzo cieżko ...
szkoda ze bawi sie moimi uczuciami
Chyba nie znam tak naprawdę swojego byłego partnera z ktorym mieszkałam pod jednym dachem