netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

9 odpowiedzi2 312 wyświetleńzałożony przez not_naive_or_naive, 30.11.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Cześć,

chciałabym zadać pytanie, o którym kiedyś rozmawiałam ze znajomymi.

Niby mamy 21 wiek, równouprawnienie. Nie uważam się za feministkę, ale zawsze traktowałam osoby na równi.
Uważam, że każdy jest człowiekiem i należy do każdej osoby podchodzić indwidualnie, nigdy nie ulegałam stereotypom. ZAWSZE starałam się zrozumieć.
I wychodziłam na tym najgorzej, jako ostatnia.

Chodzi mi tu o fakt rządzenia światem przez mężczyzn. Proszę nie mowić mi, że za każdym mężczyznom stoi kobieta- że mężczyzna to głowa, a kobieta szyja.
Albo ja jestem jakąś kulawą szyją albo świat na tym się nie opiera.

Może najperw opisze siebie. Jestem typem otwartym, ogarniętym. Nie jestem perfekcjonistką, mam duży problem z adaptacją do nowej sytuacji. Otwieram się późno.
Ale zawsze staram się ukryć te 'przywary' i nawet oszukiwać ludzi 'sztuczną pewnością siebie'. Wiem, że udając pewną siebie za chwilę stanę się naprawdę pewna siebie i w 99% sytuacji w moim życiu miało to sens. Zawsze wychodziłam dobrze z takiego udawania.
Powiedzenie' fake it till you make it ' u mnie działało.
Sama nie lubię osób, marudzących, które w pewien sposób potrzebują 'lekarza', wsparcia w sensie już pejoratywnym, bo sami użalają się nad sobą- mimo, że mają lepszą sytuację ode mnie . W takich sytuacjach jestem uważana za osobę bez serca, bo nie mam emocji.

Po prostu nie daję z siebie tyle ile kiedyś i uważam że należy dać tyle ile się zabiera. NIgdy już nie dam więcej ile ja dostaję, bo zawsze dostawałam MNIEJ ile dawałam.

To samo tyczy się związków międzyludzkich.
Jestem osobą otwartą, charakterną ale nie do przesady. Lubię się bawić, ale też mozna powiedzieć jestem pracoholikiem. POtrafię pracować w różnych warunkach, ale po pracy zawsze jest zabawa i odpoczynek.
Zauważyłam, że bardzo dobrze dogaduję się z mężczyznami w trakcie pracy. Później zwykle z takich projektów przechodzimy na stopę prywatną.
Jednak nigdy nie udaje mi się z taką osobą wytworzyć coś więcej niż koleżeństwo. Zawsze taki mężczyzna odchodzi ode mnie do kobiety, która np ma mniej kompetencji niż ja, zajmuje się ( NIE OBRAŻAJĄC NIKOGO ) paznokciami, zupełnie innymi rzeczami.

Ja szukam równego sobie partnera. Chciałabym dzielić z nim wzloty i upadki. Szukam osoby, przyjaciela nawet nie na stałe, ale po prostu aby z tą osobą być, rozumieć się i pomagać sobie. Może mam jakiś wyidealizowany obraz, ponieważ moi rodzice od 30 lat są małżeństwem super dobranym, kłócą się, godzą ale się kochają.
Chcę czegoś takiego.

Nie mogę znaleźć. Trafiam albo na osoby słabsze od siebie, albo na mężczyzn którzy wydają się odpowiedni a mnie zamieniają na bardziej delikatne? słabsze? kobiety.
Nie jestem babo chłopem, jestem asertywna, otwarta, elokwentna, miła, flirtuje.
Nie wiem dlaczego mam problem.
Mam swoje zasady. Nigdy przez łóżko nigdzie nie wejdę. Wolę pracować 100h więcej niż isc na łatwiznę i pozwolić sobie być czyimś pionkiem. Nigdy alkoholem też nie chciałabym sobie czegoś załatwiac. NIgdy nie chciałabym się spijać z szefem i poklepywać go po ramieniu, albo być poklepywaną.

MOże mam duże ego ale to są moje zasady. Potrafię iść na kompromis, zawsze wysłuchuję, ale i tak mi się nie udaje.

Z takich wielu projektów, z pracy, ze studiów, poza studiami poznałam PEŁNO mężczyzn. Z wielu, naprawdę wielu środowisk. I mniej imprezowych, więcej imprezowych, biznesowych, artystycznych, uczelnianych.
ZAWSZE jestem na poziomie 'kolezanki'. Mam wrazenie, ze testują mnie. I tak nie wychodzi.
Widza we mnie dobrego partnera do pracy, ale i tak wrócą do swojej dziewczyny do domu. POflirtują ze mną, moze nawet omamią, widza, że singielka i wrócą do siebie.

Tak samo mialam taką sytuację rok temu. Poznałam w projekcie poza pracą dodatkową pewną grupę osób. Nie zgodziłam się na takie imprezowanie jak oni uważali za słuszne. PO prostu nie lubię pewnych rzeczy. 'Głowny lider' po kilku drinkach robił mi awantury, ze nie jestem z teamu, a później na trzezwo przepraszał. BYł zazdrosny. Nie rozumiałam o co mu chodzi.

Zaczęłam się zastanawiać czy może jednak nie zacząć chodzic na jakies imprezy z nimi, moze wtedy uda mi się go rozgryźć, podobał mi się, nie powiem. I kiedy zaczęłam chodzić na imprezy, i pozniej na projekty tym bardziej stałam się tylko 'kolezanką'.
I tak on później nic ode mnie nie chciał, a widziałam, ze pół roku później spotykał się z dziewczyną w ogole z innego srodowiska, starszą, spokojną. Nieimprezującą.

Przestalam chodzić na imprezy z kolegami z pracy , którzy mi się podobają. I ktorzy są o mnie zazdrosni, odpychają innych męzczyzn ode mnie a sami ode mnie nic nie chcą.

A i tak pozniej wybierają sobie partnerki inne niz ja, z innych srodowisk niz oni.

Mam wrazenie, ze mężczyznom wolno więcej. Że mają większe prawo wyboru. Że np stweierdzą sobie, że w tym momencie zycia mają etap imprezowy , nie wiążą się z nikim, a nagle po pół roku zmienią się i zaczną spotykać sie z delikatną baletnicą.

A ja jestem w zawieszeniu- bo mam wrażenie że od 2-3lat każdy facet którego spotykam jest na niewlasciwym etapie zycia . A nagle spotyka jakaś dziewczyne i z nią jest. KAZDY.

A ja zostaję sama. Mam gorycz porażki ale idę dalej. WIem, ze takie zycie jest, trzeba szukac. ALe jak to robic. Mowi sie- nie szukaj a znajdziesz. Wcale tak nie jest - szczęsciu trzeba pomagać.

Mam wrazenie, że coś jest ze mną nie tak.
Nie chodzi o wygląd. Każdy mowi mi, ze jestem atrakcyjna. Osobowosc tez ok.
Mampo prostu pecha.


Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.
K

2

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?
not_naive_or_naive napisał/a:

Cześć,

chciałabym zadać pytanie, o którym kiedyś rozmawiałam ze znajomymi.

Niby mamy 21 wiek, równouprawnienie. Nie uważam się za feministkę, ale zawsze traktowałam osoby na równi.
Uważam, że każdy jest człowiekiem i należy do każdej osoby podchodzić indwidualnie, nigdy nie ulegałam stereotypom. ZAWSZE starałam się zrozumieć.
I wychodziłam na tym najgorzej, jako ostatnia.

Chodzi mi tu o fakt rządzenia światem przez mężczyzn. Proszę nie mowić mi, że za każdym mężczyznom stoi kobieta- że mężczyzna to głowa, a kobieta szyja.
Albo ja jestem jakąś kulawą szyją albo świat na tym się nie opiera.

Może najperw opisze siebie. Jestem typem otwartym, ogarniętym. Nie jestem perfekcjonistką, mam duży problem z adaptacją do nowej sytuacji. Otwieram się późno.
Ale zawsze staram się ukryć te 'przywary' i nawet oszukiwać ludzi 'sztuczną pewnością siebie'. Wiem, że udając pewną siebie za chwilę stanę się naprawdę pewna siebie i w 99% sytuacji w moim życiu miało to sens. Zawsze wychodziłam dobrze z takiego udawania.
Powiedzenie' fake it till you make it ' u mnie działało.
Sama nie lubię osób, marudzących, które w pewien sposób potrzebują 'lekarza', wsparcia w sensie już pejoratywnym, bo sami użalają się nad sobą- mimo, że mają lepszą sytuację ode mnie . W takich sytuacjach jestem uważana za osobę bez serca, bo nie mam emocji.

Po prostu nie daję z siebie tyle ile kiedyś i uważam że należy dać tyle ile się zabiera. NIgdy już nie dam więcej ile ja dostaję, bo zawsze dostawałam MNIEJ ile dawałam.

To samo tyczy się związków międzyludzkich.
Jestem osobą otwartą, charakterną ale nie do przesady. Lubię się bawić, ale też mozna powiedzieć jestem pracoholikiem. POtrafię pracować w różnych warunkach, ale po pracy zawsze jest zabawa i odpoczynek.
Zauważyłam, że bardzo dobrze dogaduję się z mężczyznami w trakcie pracy. Później zwykle z takich projektów przechodzimy na stopę prywatną.
Jednak nigdy nie udaje mi się z taką osobą wytworzyć coś więcej niż koleżeństwo. Zawsze taki mężczyzna odchodzi ode mnie do kobiety, która np ma mniej kompetencji niż ja, zajmuje się ( NIE OBRAŻAJĄC NIKOGO ) paznokciami, zupełnie innymi rzeczami.

Ja szukam równego sobie partnera. Chciałabym dzielić z nim wzloty i upadki. Szukam osoby, przyjaciela nawet nie na stałe, ale po prostu aby z tą osobą być, rozumieć się i pomagać sobie. Może mam jakiś wyidealizowany obraz, ponieważ moi rodzice od 30 lat są małżeństwem super dobranym, kłócą się, godzą ale się kochają.
Chcę czegoś takiego.

Nie mogę znaleźć. Trafiam albo na osoby słabsze od siebie, albo na mężczyzn którzy wydają się odpowiedni a mnie zamieniają na bardziej delikatne? słabsze? kobiety.
Nie jestem babo chłopem, jestem asertywna, otwarta, elokwentna, miła, flirtuje.
Nie wiem dlaczego mam problem.
Mam swoje zasady. Nigdy przez łóżko nigdzie nie wejdę. Wolę pracować 100h więcej niż isc na łatwiznę i pozwolić sobie być czyimś pionkiem. Nigdy alkoholem też nie chciałabym sobie czegoś załatwiac. NIgdy nie chciałabym się spijać z szefem i poklepywać go po ramieniu, albo być poklepywaną.

MOże mam duże ego ale to są moje zasady. Potrafię iść na kompromis, zawsze wysłuchuję, ale i tak mi się nie udaje.

Z takich wielu projektów, z pracy, ze studiów, poza studiami poznałam PEŁNO mężczyzn. Z wielu, naprawdę wielu środowisk. I mniej imprezowych, więcej imprezowych, biznesowych, artystycznych, uczelnianych.
ZAWSZE jestem na poziomie 'kolezanki'. Mam wrazenie, ze testują mnie. I tak nie wychodzi.
Widza we mnie dobrego partnera do pracy, ale i tak wrócą do swojej dziewczyny do domu. POflirtują ze mną, moze nawet omamią, widza, że singielka i wrócą do siebie.

Tak samo mialam taką sytuację rok temu. Poznałam w projekcie poza pracą dodatkową pewną grupę osób. Nie zgodziłam się na takie imprezowanie jak oni uważali za słuszne. PO prostu nie lubię pewnych rzeczy. 'Głowny lider' po kilku drinkach robił mi awantury, ze nie jestem z teamu, a później na trzezwo przepraszał. BYł zazdrosny. Nie rozumiałam o co mu chodzi.

Zaczęłam się zastanawiać czy może jednak nie zacząć chodzic na jakies imprezy z nimi, moze wtedy uda mi się go rozgryźć, podobał mi się, nie powiem. I kiedy zaczęłam chodzić na imprezy, i pozniej na projekty tym bardziej stałam się tylko 'kolezanką'.
I tak on później nic ode mnie nie chciał, a widziałam, ze pół roku później spotykał się z dziewczyną w ogole z innego srodowiska, starszą, spokojną. Nieimprezującą.

Przestalam chodzić na imprezy z kolegami z pracy , którzy mi się podobają. I ktorzy są o mnie zazdrosni, odpychają innych męzczyzn ode mnie a sami ode mnie nic nie chcą.

A i tak pozniej wybierają sobie partnerki inne niz ja, z innych srodowisk niz oni.

Mam wrazenie, ze mężczyznom wolno więcej. Że mają większe prawo wyboru. Że np stweierdzą sobie, że w tym momencie zycia mają etap imprezowy , nie wiążą się z nikim, a nagle po pół roku zmienią się i zaczną spotykać sie z delikatną baletnicą.

A ja jestem w zawieszeniu- bo mam wrażenie że od 2-3lat każdy facet którego spotykam jest na niewlasciwym etapie zycia . A nagle spotyka jakaś dziewczyne i z nią jest. KAZDY.

A ja zostaję sama. Mam gorycz porażki ale idę dalej. WIem, ze takie zycie jest, trzeba szukac. ALe jak to robic. Mowi sie- nie szukaj a znajdziesz. Wcale tak nie jest - szczęsciu trzeba pomagać.

Mam wrazenie, że coś jest ze mną nie tak.
Nie chodzi o wygląd. Każdy mowi mi, ze jestem atrakcyjna. Osobowosc tez ok.
Mampo prostu pecha.


Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.
K

Czemu nie możesz kontynuować swoich wcześniejszych wątków pod nickiem 199144? Czemu nie możesz kontynuować wątków pod pozostałymi Twoimi nickami? Mielesz te same tematy od dawna. Od dawna dostajesz odpowiedzi, ale jak widać te odpowiedzi są albo nie w smak, albo nie jesteś w stanie zinternalizować tych, które mogłyby pomóc. Idź wreszcie na terapię, bo jak widać forum nie pomogło i nie pomoże tym razem.

3 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-11-30 13:40:47)

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Sama sobie odpowiedziałaś. Masz duże ego, wymogi mężczyzn "na Twoim poziomie", z Twojego sposobu wypowiedzi aż na kilometr zalatuje nadmierną pewnością siebie i cfaniactwem (co to nie ja). Faceci nie lubią takich kobiet. My potrzebujemy wrażliwych, pomocnych i dobrych istot, a nie robotów z wymogami jak przy rekrutacji na dyrektora. Każdy ma jakieś zasady, ale trzeba też empatii i uległości. W Twoich słowach tego nie ma. Wychodzisz na osobę, która ciężko pracuje i której przez to należy się od życia więcej. Takie kobiety traktuje się właśnie jak koleżanki, bo można na nie liczyć w pracy (są ambitne, mają wiedzę, są sumienne). Ale życie prywatne i rodzinne to nie firma. Tutaj liczą się też inne rzeczy i emocje.

4

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?
Klio napisał/a:
not_naive_or_naive napisał/a:

Cześć,

chciałabym zadać pytanie, o którym kiedyś rozmawiałam ze znajomymi.

Niby mamy 21 wiek, równouprawnienie. Nie uważam się za feministkę, ale zawsze traktowałam osoby na równi.
Uważam, że każdy jest człowiekiem i należy do każdej osoby podchodzić indwidualnie, nigdy nie ulegałam stereotypom. ZAWSZE starałam się zrozumieć.
I wychodziłam na tym najgorzej, jako ostatnia.

Chodzi mi tu o fakt rządzenia światem przez mężczyzn. Proszę nie mowić mi, że za każdym mężczyznom stoi kobieta- że mężczyzna to głowa, a kobieta szyja.
Albo ja jestem jakąś kulawą szyją albo świat na tym się nie opiera.

Może najperw opisze siebie. Jestem typem otwartym, ogarniętym. Nie jestem perfekcjonistką, mam duży problem z adaptacją do nowej sytuacji. Otwieram się późno.
Ale zawsze staram się ukryć te 'przywary' i nawet oszukiwać ludzi 'sztuczną pewnością siebie'. Wiem, że udając pewną siebie za chwilę stanę się naprawdę pewna siebie i w 99% sytuacji w moim życiu miało to sens. Zawsze wychodziłam dobrze z takiego udawania.
Powiedzenie' fake it till you make it ' u mnie działało.
Sama nie lubię osób, marudzących, które w pewien sposób potrzebują 'lekarza', wsparcia w sensie już pejoratywnym, bo sami użalają się nad sobą- mimo, że mają lepszą sytuację ode mnie . W takich sytuacjach jestem uważana za osobę bez serca, bo nie mam emocji.

Po prostu nie daję z siebie tyle ile kiedyś i uważam że należy dać tyle ile się zabiera. NIgdy już nie dam więcej ile ja dostaję, bo zawsze dostawałam MNIEJ ile dawałam.

To samo tyczy się związków międzyludzkich.
Jestem osobą otwartą, charakterną ale nie do przesady. Lubię się bawić, ale też mozna powiedzieć jestem pracoholikiem. POtrafię pracować w różnych warunkach, ale po pracy zawsze jest zabawa i odpoczynek.
Zauważyłam, że bardzo dobrze dogaduję się z mężczyznami w trakcie pracy. Później zwykle z takich projektów przechodzimy na stopę prywatną.
Jednak nigdy nie udaje mi się z taką osobą wytworzyć coś więcej niż koleżeństwo. Zawsze taki mężczyzna odchodzi ode mnie do kobiety, która np ma mniej kompetencji niż ja, zajmuje się ( NIE OBRAŻAJĄC NIKOGO ) paznokciami, zupełnie innymi rzeczami.

Ja szukam równego sobie partnera. Chciałabym dzielić z nim wzloty i upadki. Szukam osoby, przyjaciela nawet nie na stałe, ale po prostu aby z tą osobą być, rozumieć się i pomagać sobie. Może mam jakiś wyidealizowany obraz, ponieważ moi rodzice od 30 lat są małżeństwem super dobranym, kłócą się, godzą ale się kochają.
Chcę czegoś takiego.

Nie mogę znaleźć. Trafiam albo na osoby słabsze od siebie, albo na mężczyzn którzy wydają się odpowiedni a mnie zamieniają na bardziej delikatne? słabsze? kobiety.
Nie jestem babo chłopem, jestem asertywna, otwarta, elokwentna, miła, flirtuje.
Nie wiem dlaczego mam problem.
Mam swoje zasady. Nigdy przez łóżko nigdzie nie wejdę. Wolę pracować 100h więcej niż isc na łatwiznę i pozwolić sobie być czyimś pionkiem. Nigdy alkoholem też nie chciałabym sobie czegoś załatwiac. NIgdy nie chciałabym się spijać z szefem i poklepywać go po ramieniu, albo być poklepywaną.

MOże mam duże ego ale to są moje zasady. Potrafię iść na kompromis, zawsze wysłuchuję, ale i tak mi się nie udaje.

Z takich wielu projektów, z pracy, ze studiów, poza studiami poznałam PEŁNO mężczyzn. Z wielu, naprawdę wielu środowisk. I mniej imprezowych, więcej imprezowych, biznesowych, artystycznych, uczelnianych.
ZAWSZE jestem na poziomie 'kolezanki'. Mam wrazenie, ze testują mnie. I tak nie wychodzi.
Widza we mnie dobrego partnera do pracy, ale i tak wrócą do swojej dziewczyny do domu. POflirtują ze mną, moze nawet omamią, widza, że singielka i wrócą do siebie.

Tak samo mialam taką sytuację rok temu. Poznałam w projekcie poza pracą dodatkową pewną grupę osób. Nie zgodziłam się na takie imprezowanie jak oni uważali za słuszne. PO prostu nie lubię pewnych rzeczy. 'Głowny lider' po kilku drinkach robił mi awantury, ze nie jestem z teamu, a później na trzezwo przepraszał. BYł zazdrosny. Nie rozumiałam o co mu chodzi.

Zaczęłam się zastanawiać czy może jednak nie zacząć chodzic na jakies imprezy z nimi, moze wtedy uda mi się go rozgryźć, podobał mi się, nie powiem. I kiedy zaczęłam chodzić na imprezy, i pozniej na projekty tym bardziej stałam się tylko 'kolezanką'.
I tak on później nic ode mnie nie chciał, a widziałam, ze pół roku później spotykał się z dziewczyną w ogole z innego srodowiska, starszą, spokojną. Nieimprezującą.

Przestalam chodzić na imprezy z kolegami z pracy , którzy mi się podobają. I ktorzy są o mnie zazdrosni, odpychają innych męzczyzn ode mnie a sami ode mnie nic nie chcą.

A i tak pozniej wybierają sobie partnerki inne niz ja, z innych srodowisk niz oni.

Mam wrazenie, ze mężczyznom wolno więcej. Że mają większe prawo wyboru. Że np stweierdzą sobie, że w tym momencie zycia mają etap imprezowy , nie wiążą się z nikim, a nagle po pół roku zmienią się i zaczną spotykać sie z delikatną baletnicą.

A ja jestem w zawieszeniu- bo mam wrażenie że od 2-3lat każdy facet którego spotykam jest na niewlasciwym etapie zycia . A nagle spotyka jakaś dziewczyne i z nią jest. KAZDY.

A ja zostaję sama. Mam gorycz porażki ale idę dalej. WIem, ze takie zycie jest, trzeba szukac. ALe jak to robic. Mowi sie- nie szukaj a znajdziesz. Wcale tak nie jest - szczęsciu trzeba pomagać.

Mam wrazenie, że coś jest ze mną nie tak.
Nie chodzi o wygląd. Każdy mowi mi, ze jestem atrakcyjna. Osobowosc tez ok.
Mampo prostu pecha.


Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.
K

Czemu nie możesz kontynuować swoich wcześniejszych wątków pod nickiem 199144? Czemu nie możesz kontynuować wątków pod pozostałymi Twoimi nickami? Mielesz te same tematy od dawna. Od dawna dostajesz odpowiedzi, ale jak widać te odpowiedzi są albo nie w smak, albo nie jesteś w stanie zinternalizować tych, które mogłyby pomóc. Idź wreszcie na terapię, bo jak widać forum nie pomogło i nie pomoże tym razem.

To samo mialam pisac. Czytalam posta i jedyna moja mysl w temacie to "ale to juz było".

5 Ostatnio edytowany przez uleshe (2017-11-30 15:24:20)

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Czytając twój post potencjalny pracodawca z chęcią by Cie zatrudnił. Bo kto by nie chciał mieć takiej pracownicy pracoholiczki co ją postraszysz winem to będzie robić 100h więcej. Do tego nie lubi za bardzo imprezować z dużym ego co w pracy nie przeszkadza za to z zasadami.

Gorzej gdy się patrzy na twój post jak na słowa potencjalnej partnerki. Nikt nie marzy o dziewczynie pracoholiczce. Po co komu dziewczyna której musi zrobić awanturę aby wyluzowała i poszła na imprezę. Ktoś z dużym ego szukający kogoś lepszego od siebie to jakaś masakra moim zdaniem Tobie by pasował raczej uległy facet tyle że Ty takich nie szanujesz. Oceniasz w kategorii słabszy silniejszy tak to robią panowie między sobą od kobiety oczekują czegoś innego.

Twoi koledzy nie bez powodu szukają partnerek poza środowiskiem pracy. Romans z koleżanką to duże ryzyko gdy coś nie wypali to potem ktoś straci fajną pracę. Też powinnaś tak jak oni rozejrzeć się w innych środowiskach za partnerem.

Zastanów się jak panowie się przy Tobie czują. Czy jak mężczyźni uwodzeni przez obiekt swych pragnień. Czy może raczej jak kumplem z którym mogą rywalizować, przekomarzać się .

Udawana pewność siebie w oficjalnych sytuacjach z pewnością pomaga ale przy bliższym poznaniu gdy ktoś odkryje że udajesz możesz się wydać mało autentyczna.

Przeczytaj swój post i powiedz w czym potencjalny chłopak miałby się zauroczyć. Bo że jesteś atrakcyjnym nie babochłopem z charakterem to trochę mało. Ja dowiedziałem się tylko tyle że pracujesz dużo i przestałaś chodzić na imprezy. Gdzie tu jakieś twoje zainteresowania gdzie pozytywne emocje.

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-11-30 15:26:38)

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Wiele tematów na forum jest do siebie bardzo podobnych, jak na ostrym dyżurze: Najczęsciej zawały serca, złamane ręce, nogi... Co dzień to samo. I każdego boli.. Stąd to wrażenie.

Uleshe, bardzo trafnie w temacie autorki. Ale i tak idę o zakład, że komuś może to odpowiadać. Tylko że tacy mężczyźni są w mniejszości. Może nawet taki "biedak" siedzi cicho przy biurku u niej w pracy, tylko Ona go nie zauważa. smile

7

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Ela ale nie kazda historia zlamania jest taka sama i samo odczucie co do faktu zlamania nie jest opisywane w ten sam sposob. Ja te niektore zdania zywcem pamietam wyjete z postow pod innymi nickami.

8

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Otwieramy drugą setkę twoich postów pod innym nickiem? Żałosna jesteś. ...

9 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-01 21:23:55)

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?
not_naive_or_naive napisał/a:

Uważam, że każdy jest człowiekiem i należy do każdej osoby podchodzić indwidualnie, nigdy nie ulegałam stereotypom. ZAWSZE starałam się zrozumieć.

not_naive_or_naive napisał/a:

Zawsze taki mężczyzna odchodzi ode mnie do kobiety, która np ma mniej kompetencji niż ja, zajmuje się ( NIE OBRAŻAJĄC NIKOGO ) paznokciami, zupełnie innymi rzeczami.

not_naive_or_naive napisał/a:

Ja szukam równego sobie partnera.

Pozdrawiam.

10 Ostatnio edytowany przez Pirx (2017-12-02 01:37:21)

Odp: Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

To co Ciebie trapi to nie problem z mężczyznami.
BPD/NPD/Whatever....

Biało czarne postrzeganie świata i mężczyzn.Maksymalny czas związku : 3 lata.
Każdą ludzką cechą (słabość w Twoich oczach) potrzegasz jako cechę umniejszającą.
Masz chory sposób potrzegania meżczyzn przy jednoczesnym nadędytm (circa w granicach stratosfery) własnym ego.
Fakap jest taki że pomimo tego co piszesz ,poza kompetencjami zawodowymi, nie reprezentujesz nic.
Czarno-białe postrzeganie.Silny-słaby.
TObie nie wolno okazywać uczuć lub doceniania.
Wskazany SuperSamiec lub psychopata(człowiek bez skrupuełow).
W rzeczywistości : masz zerowe poczucie wartości jako kobieta.
Umiejętności nawiązywania relacji z ludźmi: zero.
PRaca etc: to tylko wymówki aby doceniano Ciebie jako fachowca i babę z jajami ,a nie człowieka.

Wystarczy za wyjaśnienie lub postrzeganie kwestii :co nie tak z tymi facetam/światem?

Pomimo Twojego wykształcenia, kompetencji: pustostan.
Wina nie leży w ludziach ale w Twoim ich postrzeganiu.

Napisał to człowiek rocznik '80, bez problemów adaptacyjnych ,z kręgosłupem, empatią,makabrycznynie chłodną i brutalną oceną oceną rzeczywistości, typ osobowości -relacyjny i poznawczy, bez nadętego ego ale nie dający go nadgryżć.
I co z tym fantem zrobisz? Zmienisz nickname, czy też dalej będziesz rzeżbić w guano?
Równy Tobie? Czyli komu? ... jako człowiekowi.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dlaczego spotykam mężczyzn na nieodpowiednim etapie życia?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026