Wiecie, naszła mnie dzisiaj taka myśl odnośnie tego, jak dla niektórych ludzi małe znaczenie ma zwierzę, a nawet ich własne zwierzę bez znaczenia czy pies, czy kot...Wiem, nie mnie to oceniać, i staram się tego nie robić tylko nie wiem jak można nie kochać, nie lubić, być obojętnym...Po prostu nie umiem tego zrozumieć.. Jak wiecie Zulka od kilku tygodni bardzo choruje i każdy dzień jest walką o każdy centymetr niej, o jej życie... O jej dzień, życie bez bólu... Te dni są dla mnie bardzo trudne, bo najgorszym, co może spotkać człowieka, który bezgranicznie kocha swojego psa jest patrzenie na jego cierpienie i brak możliwości pomocy. Ciągle biegam po lekarzach, systematycznie podaje jej zastrzyki, które uśmierzają ten ból.. A ona to wszystko tak bardzo dzielnie znosi, mimo cierpienia, ani razu nie warknęła nie broniłą się, bo ona wie, że to wszystko, że ten cały wysiłek mój i jej, Nasz, jest po to, aby jej pomóc... Wiele nas to kosztuje, ją strachu, bólu a mnie zmartwień, lęku o nią i nie przespanych nocy, bo albo ona płakała, albo ja już z przewrażliwienia nie mogłam spać tylko na nią zerkałam czy wszystko dobrze... Ostatnie dni wyłączyły mnie z życia bo, to nie jest tylko pies... To jest aż pies, wierny, mądry, oddany, kochający bezgranicznie i nie za coś... hm... Zawsze bliższe były mi zwierzeta, bo ...one nie krzywdzą jak ludzie, nie zawodzą a jedyny ból, jaki zadają, to jak odchodzą...i wiecie co? Oprócz nie licznych i najbliższych mi osób, odniosłam wrażenie, że jesteśmy w tej walce same..a dlaczego? właśnie być może dlatego, że dla niektórych to tylko pies, może bardziej poruszyłby ich człowiek...nie wiem... ale tak czesto padały słowa " daj sobie spokój, to tyle pieniędzy, tyle leczenia" albo "boże to leczenie kosztuje więcej niż człowieka, nie szkoda Ci" albo "może trzeba ją uspać bo po co ją meczyć" i wiele, wiele innych.... NIE MOI DRODZY! Jeżeli kogoś kochamy, to nie poddajemy się tak łatwo, tylko o niego walczymy... I dla mnie nie ma znaczenia, czy to człowiek, czy pies... NIE PODDAM SIĘ W WALCE O CIEBIE KOCHANIE! Obiecałam Ci to i słowa dotrzymam...Mogłabym to zrobic jedynie wtedy, kiedy wiedziałabym, że nie ma ratunku, że zadaje Ci ból pozwalając dalej życ.. TYLKO WTEDY! Tylko wtedy, kiedy będę wiedziałą, że wykorzystałam wszystkie szanse... Jesteś ze mną od sześciu lat.. Byłaś ze mną w różnych momentach mojego życia, kiedy było dobrze ale i kiedy było źle... Zawsze mnie akceptowałaś, i wtedy kiedy miałam dobre ale i złe dni, kiedy byłam zła, rozumiałaś, wiedziałaś, że wtedy potrzebuje czasu dla siebie, kiedy Cie potrzebowałam czułaś to, i przychodziłaś sie przytulić...Ty jesteś dla mnie wszystkim i wiem, że ja dla Ciebie też, nic nie miało znaczenia, jedzenie, zabawki-nic bylebym była obok... Dla Ciebie minuta rozłąki ze mną była jak wieczność...Nikt nigdy za mną tak nie tęsknił i nikt nigdy nie pomógł mi radzić sobie z emocjami tak jak Ty...Nikt nie miał na mnie takiego wpływu jak Ty...To dzięki Tobie kiedy miałam gorsze dni miałam siłe, aby wstać i pójść na spacer, z Tobą i dla Ciebie... NIgdy nie miałam i nie będe już miała takiego psa jak Ty... KOCHANEGO I WYJĄTKOWEGO! Jesteś dla mnie wszystkim i oddałabym za Twoje zdrowie wszystko, co mam... Wiem, że czasem nie byłam taka, jak powinnam... Nie raz nawaliłam, wiem i za to przepraszam... Obiecuje, że to się zmieni tylko błagam, walcz ze mną tak, jak do tej pory i bądź!!! Bądź jak najdłużej! Proszę.... Kocham Cię <3