Żeby nie wchodzić w szczegóły opowiem najpierw ogólnie a potem do sedna dojdę.
Byłem z dziewczyną 3 lata do pewnego momentu dobrze się układało. Ostatnio miesiąc kłótni i rozstanie(chociaż wiedziałem, że spróbuje jakkolwiek powalczyć, ale sam musiałem nabrać oddechu i dystansu).
Wiedziałem, że będę planował powrócić postarać się itp., ale jak się okazało kilka dni po rozstaniu przespała się z innym z którym teraz jest i który się tam wprowadził sic!.
Ujmijmy to jest dobry kolega/przyjaciel którego częściowo znałem a teraz partner ... do momentu rozstania na pewno nic się nie wydarzyło tego akurat jestem pewny(znam na tyle sytuację, że inna opcja ma mniej niż 0.001% szansy) wiem, że przespanie było wynikiem impulsu co nie zmienia faktu, że od jakiegoś czasu coś mogło tam wisieć w powietrzu chociaż do momentu rozstania dziewczyna była jak napisałem wierna i tego jestem pewny.
tyle jeżeli chodzi o ogół.
Minął miesiąc. Próbowałem wrócić wiecie zrobiłem pieseczka prosząc itp wiadomo godność do kieszeni. Pewnie bym sobie odpuścił całą sytuację, ale sama mi na to jakby nie chciała pozwolić? Sama mi mówi, że mnie dalej kocha, ale jego też co gorsza ten facet dokładnie tak samo ma przedstawioną sytuację ... i wie o tym. W tym momencie nie chce go odpuścić bo ujmijmy to "nie darowałaby sobie"
harmonogram zdarzeń(mieszka w miejscowości oddalonej od mojej o 40km)
dni orientacyjnie(zbliżone do faktycznych +/-1)
3 dni po fakcie - wpadam całujemy się próbuję się zbliżyć, ale nie pozwala więc odpuszczam.
10 dni po fakcie - podobny scenariusz, ale o włos nie doszłoby ... do zdrady(jakkolwiek to brzmi z mojej perspektywy) ?
20 dni po fakcie - wpadam, ale rozmawiamy na mieście byłem nastawiony mega no ostateczną konfrontację i odpuszczenie i tak też mniej więcej to wyglądało
27 dni po fakcie - miałem bardzo duży zbieg negatywnych zdarzeń w życiu, po prostu napisałem czy mogę wpaść i się przytulić(zakręciłem sam sobie kółeczko) i z takim zamiarem pojechałem bo mi pozwoliła. Wszystko co w 3 i 10 dniu + doprowadziłem ją do kilku orgazmów bawiąc się ręką w wiadomym miejscu, ale nie poszedłem krok dalej z inną moją częścią bo i chciałem i nie chciałem zarazem to było dość dziwne. Powiedziała mi potem 2x z dużą intensyfikacją, że mnie kocha już dobre 20-30 min po naszych zabawach dlatego to wszystko jest takie chore bo nie powinna tego robić. Gość wpadł do domu zobaczył mnie co prawda już wtedy tylko siedzieliśmy bo miałem właśnie wychodzić i jechać do pracy, ujmijmy nie spodziewałem się go. Jeszcze wcześniej zanim przyjechał rozmawiając z nią powiedziałem jej, że chce to odpuścić bo robi się bardzo toksycznie, że nie będę numerem dwa w tej relacji i zrobię ten krok w którym skasuje numer itp żeby się nie kontaktować a jak sama będzie chciała o ile bede wolny to niech dzwoni. Wracając jednak do tematu wpadł zobaczył od razu zaczął zabierać swoje rzeczy z domu ... a ja odczuwając potrzebę tego żeby być może kiedyś do niej wrócić zakomunikowałem mu, że do niczego nie doszło, że wiem iż jestem numerem dwa teraz i nie chce w ten sposób być w związku bo gdybym wszystko wygadał być może by szukała pocieszenia w moich ramionach, ale byłoby to bardzo złudne i fałszywe w moim mniemaniu. Nie bałem się konfrontacji jestem silniejszą fizycznie osobą więc mógłbym mu krzywdę zrobić. Miałem wrażenie, że robię to żeby kiedyś być nr 1 ... on uwierzył w sytuację bo tego samego dnia do niej wrócił po czym ja się już dalej nie odzywałem do niej. Pomimo krzywdy chociaż nie zdrady(chociaż na początku zastanawiałem się czy tak to nalezy rozumieć) jaką mi wyrządziła chciałem z wszystkich sił do niej wrócić( bo dalej ją kocham i pewnie długo jeszcze będę) i powalczyć, ale im dalej to szło tym coraz większe zapętlenie się zaczęło robić. Logika i rozum mi mówi co ty gościu odwalasz, serce mówi co innego. Dodam fakt, że dla dziewczyny jestem pierwszym chłopakiem o ile ma to znaczenie i ma 22 lata to jest introwertyczka która woli się nie wychylać, nie lubi imprezowac i najchętniej siedziałaby większość dnia w domu. Zastanawiam się jak to się wszystko dalej potoczy bo w całej tej sytuacji nie mam wielu pretensji do tego gościa i jakkolwiek to głupio teraz zabrzmi nie robi błędów w tej relacji. Na prawdę z psychologicznego podłoża powalona sytuacja nazwałbym to trójkątem emocjonalnym.