Mieszkam w mieszkaniu studenckim ze znajomymi, w pokoju blisko mnie mieszka chłopak z ktorym sie aktuaknie spotykam. ( spotykamy sie a nie jestesmy razem bo uzgodnilismy ze razem będziemy dopiero jak sie oboje zakochamy w sobie, a on został kiedyś zdradzony i potrzebuje, jak sam mówi dużo czasu, ale też mi mowi ze dawno mu na nikim tak nie zależało i ze na pewno mam wyjdziea ja mu wierze) . Mieszkam już w tym mieszkaniu 2 rok, spotykamy się od 3 miesięcy, wcześniej przez tamten rok sie przyjaznilismy, kiedyś zaprosił mnie na randkę, ale odmowilam, po pewnym czasie znalazł sobie inną dziewczynę, ale jako przyjaciel zwierzal mi sie ze nie układa im się tam i ze on mi potrafi się w niej jednak zakochać (spotykali sie pol roku) więc więc nia zerwał zerwał zerwał miedzyczasie jakos doszło do nas ze chyba coś do siebie jednak oboje czujemy i chcemy spróbować razem, ale jak sobie przypominam jak do nas przychodzila ta jego była dziewczyna i jak zostawala na noc, i jak mi o niej opowiadał, to mi sie smutno robi... A w dodatku jak z nią zerwał to ona powiedziała że będzie o niego walczyc, oni są ciągle w kontakcie przez studia, i ona co chwilę do niego pisze np z jakimś pytaniem a on nie chce jej zranić i odpisuje jej miło, jak ona chce się spotkać z nim obgadac ich relację, to on sie bez problemu zgadza, ostatnio pojechałam do domu a ona u niego byla na chwile byla naszym mieszkaniu bo stali w kolejce do klubu i jej sie zimno zrobiło to ja zaprosił i potem odprowadzil, na urodziny kupiła mu prezent i do tego napisala dedykacje na 2 całe strony i nie pozwolił mi zerknąć do tej dedykacji mówiąc ze obiecał jej ze nikomu nie pokaże, mówiłam mu ze źle się z tym czuję ze on sie tak dalej o nią Stara Ale on argumentuje mi ze jesli by ze mna zerwal to tez by sie chcial dalej przyjaznic i ze też bym pewnie chciała żeby dalej był do mnie dobry, i ze ja mu się wgl bardziej podobam niz ona i ze nie powinnam miec przez nia kompleksów i czuc się zagrożenia bo on sie też bardzo o mnie stara ( no i faktycznie stara sie ale ja tego starania sie nie potrafię ocenić bo ciągle jestem do niego chlodna, w stosunku tego jaki on jest do tej swojej bylej )
może lepiej by mi było ja zaakceptować jakbym jej nie znała Ale widziałam ich razem wcześniej i jakoś tak nie potrafię sobie ich czasami znowu razem nie wyobrazić... jak sobie z tym poradzić, kochane? ![]()
czekaj czy dobrze rozumiem?
z tobą nie jest w związku bo potrzebuje więcej czasu żeby się zakochać?
ale
z nią był w związku i jakoś nie potrzebował czekać aż się zakocha?
nie jesteście w związku to co was w zasadzie łączy poza koleżeństwem, że jesteś zazdrosna o jego ex?
czyżby seks?
czyżby on miał z zawsze relacji seks, ale nie chce być z tobą w związku i jednocześnie wieść życie singla flirtując i spotykając się z ex?
czekaj czy dobrze rozumiem?
z tobą nie jest w związku bo potrzebuje więcej czasu żeby się zakochać?
ale
z nią był w związku i jakoś nie potrzebował czekać aż się zakocha?
nie jesteście w związku to co was w zasadzie łączy poza koleżeństwem, że jesteś zazdrosna o jego ex?
czyżby seks?
czyżby on miał z zawsze relacji seks, ale nie chce być z tobą w związku i jednocześnie wieść życie singla flirtując i spotykając się z ex?
Dosłownie każdego dnia pojawia się wątek osoby, która godzi się na funkcję opcji nr 2; zadowala się ochłapami, przyjmuje za normę tak naprawdę idiotyczne wyjaśnienia, dlaczego powinna do odwołania pełnić funkcję czasouilacza i podnóżka w jednym a na koniec pyta jak sobie z tym radzić, że się nie jest wyborem nr 1.
Ile można powtarzać, że ma się taki związek, układ, relację, na jaki się godzą obie strony? ![]()
Właśnie z nia też nie był w związku tylko się spotykał, starał się w niej zakochać ale nie potrafił, więc z nią "zerwał". Ze mna właśnie też się spotyka tylko, ale oprocz tego Ze oboje się jeszcze nie kochamy, zachowujemy sie jak para, tylko nie nazywamy tego tak... poznalam jego znajomych, rodzicow, dziadkow, zabiera mnie na rodzinne imprezy, czesto razem wychodzimy z naszymi znajomymi i ogolnie wszyscy wiedza ze my "cos razem" ale nie nazywamy jeszcze tego zwiazkiem. właśnie o tym tez muszę muszę koncu z nim porozmawiać bo wiem ze na początku się zgodziłam na taki obrót spraw i zaakceptowała to na początku relacji Ale teraz zaczyna mną i to trochę uwierac
Bo on uważa ze dopiero jak sie obie strony zakochaja to będzie wtedy pełny związek, a jego 1 poważna dziewczyna zdradzala go przez długo okres czasu i mimo ze mówi ze jakoś to przeżył to jest m początku ostrożny w relacjach
Juz raz mu wygarnelam co mysle o tej jego relacji z ex i rozplakalam sie, nie chciałam z nim rozmawiać, no ale we własnym mieszkaniu przed nim nie uciekne, siedział pod moimi drzwiami około 3 H, później rozmawialiśmy i rozpkalakal się i mówił ze nie może mnie stracic bo jestem najważniejsza itd a ja mu wtedy wybaczylam, bo sama też bardzo nie chce go stracić ![]()
6 2017-11-09 15:11:49 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-09 15:13:06)
Właśnie z nia też nie był w związku tylko się spotykał, starał się w niej zakochać ale nie potrafił, więc z nią "zerwał". Ze mna właśnie też się spotyka tylko, ale oprocz tego Ze oboje się jeszcze nie kochamy, zachowujemy sie jak para, tylko nie nazywamy tego tak... poznalam jego znajomych, rodzicow, dziadkow, zabiera mnie na rodzinne imprezy, czesto razem wychodzimy z naszymi znajomymi i ogolnie wszyscy wiedza ze my "cos razem" ale nie nazywamy jeszcze tego zwiazkiem. właśnie o tym tez muszę muszę koncu z nim porozmawiać bo wiem ze na początku się zgodziłam na taki obrót spraw i zaakceptowała to na początku relacji Ale teraz zaczyna mną i to trochę uwierac
Bo on uważa ze dopiero jak sie obie strony zakochaja to będzie wtedy pełny związek, a jego 1 poważna dziewczyna zdradzala go przez długo okres czasu i mimo ze mówi ze jakoś to przeżył to jest m początku ostrożny w relacjach
Wciąż nie rozumiesz ![]()
Ona podobnie jak ty była opcją zapasową. Żadna z was nie jest godna prawdziwej atencji i zaangaźowania Pana. Ale uwierz mi, jak się pojawi na horyzoncie taka, która mu się spodoba i będzie chciała być tylko „tą, o którą chodzi”, zamiast zapchajdziurą z braku laku (No sorry), to wszystkie inne szybko pójdą w kąt a tamta dostanie i pełne zaangażowanie, i związek z prawem wyłączności, i szacunek.
Justanotheraverangegirl napisał/a:Właśnie z nia też nie był w związku tylko się spotykał, starał się w niej zakochać ale nie potrafił, więc z nią "zerwał". Ze mna właśnie też się spotyka tylko, ale oprocz tego Ze oboje się jeszcze nie kochamy, zachowujemy sie jak para, tylko nie nazywamy tego tak... poznalam jego znajomych, rodzicow, dziadkow, zabiera mnie na rodzinne imprezy, czesto razem wychodzimy z naszymi znajomymi i ogolnie wszyscy wiedza ze my "cos razem" ale nie nazywamy jeszcze tego zwiazkiem. właśnie o tym tez muszę muszę koncu z nim porozmawiać bo wiem ze na początku się zgodziłam na taki obrót spraw i zaakceptowała to na początku relacji Ale teraz zaczyna mną i to trochę uwierac
Bo on uważa ze dopiero jak sie obie strony zakochaja to będzie wtedy pełny związek, a jego 1 poważna dziewczyna zdradzala go przez długo okres czasu i mimo ze mówi ze jakoś to przeżył to jest m początku ostrożny w relacjach
Wciąż nie rozumiesz
Ona podobnie jak ty była opcją zapasową. Żadna z was nie jest godna prawdziwej atencji i zaangaźowania Pana. Ale uwierz mi, jak się pojawi na horyzoncie taka, która mu się spodoba i będzie chciała być tylko „tą, o którą chodzi”, zamiast zapchajdziurą z braku laku (No sorry), to wszystkie inne szybko pójdą w kąt a tamta dostanie i pełne zaangażowanie, i związek z prawem wyłączności, i szacunek.
Może faktycznie masz rację, tylko ja nie chce do siebie dopuścić takiej możliwości
ale chyba czas faktycznie przejzec w końcu na oczy
trzeba to z nim w końcu pogadać.
3 miesiące waszego "niebycia razem" to wystarczająco długo (w waszym wypadku z racji blikości też dość intensywnie) aby wiedzieć czego się chce (sama nie jestem fanką szybkich deklaracji i rozumiem jak ktoś woli czekać).
niech nie zgrywa rannej sarenki, albo jesteście razem albo nie, a nie tracisz czas na trwanie w nierokującej relacji z EX W TLE.
co innego gdyby tobie ten układ pasował, wtedy ok, można dać na wstrzymanie, ale nie powinno być tak, że cierpisz, a alvaro nie może się zdecydować czy woli ciebie czy ex. albo rybki albo akwarium.
9 2017-11-09 16:44:47 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-11-09 16:46:03)
Pani @Autorka, myślę że to czego nie chcesz pokazać co on wie że ty wiesz że on widzi, gdyby nie kolega, czyli wtedy kiedy Ty byś zrobiła żeby nie wiedział bo ciężkie panowanie, to prawda, być może wtedy on by podobał się sobie bez twojego twierdzenia w domyśle jego on.
he :]
Jeszcze gdzieś to wlepię i będzie hat trick, jak Lewandowski będę.
Pozdrawiam
10 2017-11-09 17:35:20 Ostatnio edytowany przez josz (2017-11-09 17:55:07)
Justanotheraverangegi, pozwoliłaś wmanewrować się w układ o dziwnych zasadach, które sama popierasz?
Jesteście razem, ale nie jesteście parą, nie żartuj sobie. Ludzie chcą być razem, ponieważ podobają sie sobie, imponują sobie nawzajem, oczuwają tzw chemię, tęsknia za sobą, itd. Zakochanie, a potem miłość tak właśnie się zaczyna (najcześciej).
W Waszym przypadku powinno pójść z górki, ponieważ znacie się od dłuższego czasu.
Jeżeli on nie uważa Was jeszcze za parę tzn j.w. napisano, czeka na inną, lepszą okazję.
Jeśli jeszcze godzisz się na seks z nim, to on ma idealny, wygodny dla siebie układ.
W każdej chwili przeskoczy na inną gałąź, a Ty nie powinnaś mieć żalu, bo przecież nie jesteście w związku.
Jego Ex o niego walczy? Gdyby był uczciwy, to w tych okolicznościach, nie proponowałby "przyjaźni" i nie mącił dziewczynie w głowie, schlebia mu zpewnością taka sytuacja.
W tym wypadku nie jego ex jest zagrożeniem, a jego postawa wobec Ciebie.