Witajcie,
mam taki dylemat, poznałam w clubie pewnego mężczyznę, który bardzo mi się spodobał. Podszedł do mnie na parkiecie i powiedział : "pozwól, że ja Cię poprowadzę" i prowadził, wyszliśmy o 4 rano. Poprosił mnie o nr telefonu i udało nam się spotkać. Po pierwszej randce byłam zła na siebie i powiedziałam że nigdy więcej się z nim nie spotkam. Było to wynikiem tego, że czuję jego dużą przewagę nad moją osobą. Doskonale czyta z mowy ciała, jest świetnym obserwatorem i to mnie cały czas zaskakuje. Do tego weszliśmy na taki temat, że jeśli się w nim zakocham to tylko na własną odpowiedzialność ... a mogę się zakochać choć mi się to nie zdarzyło od lat. Boję się, że stracę kontrolę nad moimi uczuciami, że znów zrobię sobie krzywdę, a dla niego będę tylko kolejnym nr na liście uwiedzionych. Jednocześnie za bardzo mnie interesuje znajomość z nim, żeby nie spotkać się jeszcze raz i kolejny ...
jak nad tym zapanować?