W myśl tego, że zdradzamy myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem. Co dla Was jest juz zdradą, kiedy czujecie się zdradzone/zdradzeni?
Podobne tematy
2 2017-07-30 16:28:08 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-07-30 16:28:42)
Kiedy przestaję byc na pierwszym miejscu, a to miejsce zajmuje ktos inny ![]()
Ja sądzę, że myślenie o kimś innym to tez zdrada. Potem pisanie, rozmowy. Spotkania, kontakty fizycznego no i zaniedbywać partnera/partnerki i spraw dotyczących związku. Czy mam rację? Kiedy dla Was jest ten moment, który uznaje cie za zdradę? Każdy jest inny i ma inne podejście do tych spraw. Co można wybaczyć, a czego już nie? Co zagraża związkowi?
Ja sądzę, że myślenie o kimś innym to tez zdrada. Potem pisanie, rozmowy. Spotkania, kontakty fizycznego no i zaniedbywać partnera/partnerki i spraw dotyczących związku. Czy mam rację? Kiedy dla Was jest ten moment, który uznaje cie za zdradę? Każdy jest inny i ma inne podejście do tych spraw. Co można wybaczyć, a czego już nie?
Jakiego rodzaju myślenie? Jak np rozmawiałam z kolego o jego problemach i potem o nim myślę, to już zdrada? Albo piszę z nim, bo mu w czymś pomagam? Zdradzam, bo rozmawiam z innym facetem? Chyba wszystko zależy jednak od konkretów - o czym rozmawiam, jak rozmawiam, gadamy o dupie maryni, o pracy, czy flirtujemy i wysyłamy sobie fotki w bieliźnie. Tak samo mogę spotkać sięz kolegą i pogadać o pierdołach, ale jeśli z tym samym kumplem flirtuję, podrywam go, to już jest to niewłaściwe zachowanie, ale też jeszcze nie zdrada.
Zdrada to seks z innym - wiadomo, ale też przerzucenie emocji z partnera na innego mężczyznę - emocjonalne zaangażowanie w tą znajomość, "zakochanie" się w innym, ignorowanie partnera, obojętność wobec niego.
Co zagraża związkowi?
Nadmierna kontrola, brak zaufania i przyklejanie się do tej osoby.
Te rzeczy na pewno bardziej zagrażają niż posiadanie znajomych płci przeciwnej.
Właśnie chodzi mi o zdanie innych użytkowników tego forum. Jak się na to zapatrują? Chodzi o to, kiedy dla kogoś zaczyna się zdrada. Dziękuję za Twoją odpowiedź. Chciałabym poznać zdanie jeszcze innych osób ale to chyba mało interesujący wątek. Tu tylko kręcą tematy podejrzeń, zerwaniu, zdrad, porzucen. Taka analiza tematu, kiedy zaczyna się zdrada mogłaby wielu osobom pomóc w ustaleniu granic, co dla kogo jest lub nie jest zdradą.
Właśnie chodzi mi o zdanie innych użytkowników tego forum. Jak się na to zapatrują? Chodzi o to, kiedy dla kogoś zaczyna się zdrada. Dziękuję za Twoją odpowiedź. Chciałabym poznać zdanie jeszcze innych osób ale to chyba mało interesujący wątek. Tu tylko kręcą tematy podejrzeń, zerwaniu, zdrad, porzucen. Taka analiza tematu, kiedy zaczyna się zdrada mogłaby wielu osobom pomóc w ustaleniu granic, co dla kogo jest lub nie jest zdradą.
Takie granice to chyba kazdy w zwiazku ustala sobie indywidualnie:)
Ale właśnie o tych indywidualnych granicach jest wątek. CZasem dobrze pogadać tak "na sucho", to pomaga uswiadomić sobie pewne rzeczy, z których możemy nie zdawać sobie sprawy.
ManiM napisał/a:Właśnie chodzi mi o zdanie innych użytkowników tego forum. Jak się na to zapatrują? Chodzi o to, kiedy dla kogoś zaczyna się zdrada. Dziękuję za Twoją odpowiedź. Chciałabym poznać zdanie jeszcze innych osób ale to chyba mało interesujący wątek. Tu tylko kręcą tematy podejrzeń, zerwaniu, zdrad, porzucen. Taka analiza tematu, kiedy zaczyna się zdrada mogłaby wielu osobom pomóc w ustaleniu granic, co dla kogo jest lub nie jest zdradą.
Takie granice to chyba kazdy w zwiazku ustala sobie indywidualnie:)
Takie granice należy wspólnie ustalić na początku związku.
Dla mnie istotne jest czy działanie jest otwarte czy w ukryciu. Jeżeli ktoś spotyka się czy w inny sposób kontaktuje z kobietą/mężczyzną w ukryciu, oszukuje partnera w tym względzie więc jest to co najmniej nielojalność i od razu widać że nie ma tu czystych intencji. Dalej idąc jest kwestia ciężaru gatunkowego - jeśli dana osoba deklaruje uczucia, są wyznania miłosne lub podtekst seksualny to jest to zdrada. Jest nią również obrażanie partnera, wyśmiewanie się z niego, oczernianie i przekazywanie prywatnych spraw, w tym również z życia intymnego (nie w celu uzyskania pomocy).
10 2017-07-31 11:44:59 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-07-31 11:49:58)
To miłe, że kogoś zainteresował ten wątek. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że powinno się ustalić granice i tego się trzymać. Właśnie nieświadomość pozwala zdradzającym manipulować partnerami. Stwierdzenia: tylko rozmawiamy, to takie żarty, kawa to nic złego, to tylko szkolenie itd. ok, wszystko to jest normalne jeśli są to rzeczywiście tylko rozmowy itp, ale kiedy zaczyna się zwierzanie, opowiadanie o partnerze, flirty itp, jeśli to ma wiadomy cel i odbywa się za plecami partnera, wówczas nie jest to takie niewinne. Problemy w związku omawiamy z partnerem a nie z osobami trzecimi. Chciałabym by właśnie Wasze opinie uświadomiły co jest dopuszczalne a co nie.
Ja np nie ustala łam z moim partnerem żadnych granic, bo wydawało mi się to oczywiste, skoro ja jestem uczciwa, niczego nie ukrywam, to on też. Później przyszło rozczarowanie i jego tłumaczenie, że on nie wiedział, że to coś złego.
Z mojego dość dużego doświadczenia jako zdradzanego mężczyzny i męża wynika że czuję się zdradzony kiedy spadam z piedestału, kiedy ktoś inny w życiu mojej miłości zajmuje nawet na chwilę moje miejsce. Trochę to zaborcze zachowanie ale chyba taka musi być miłość.
Nie musi to być od razu zdrada fizyczna, czasami wystarczy nawet spojrzenie w którym można zobaczyć że nie jest się już tym jedynym.
czuję się zdradzony kiedy spadam z piedestału, kiedy ktoś inny w życiu mojej miłości zajmuje nawet na chwilę moje miejsce. Trochę to zaborcze zachowanie ale chyba taka musi być miłość.
Nie musi to być od razu zdrada fizyczna, czasami wystarczy nawet spojrzenie w którym można zobaczyć że nie jest się już tym jedynym.
Dokładnie, trafione w samo sedno... Jestem w sumie świeżakiem w tym temacie ale dokładnie tak to czuję. Dodam do tego tylko kłamstwo. Jeżeli kontakt z inną osobą płci przeciwnej jest urywany, jest tajemnicą to jest to już zdrada.