netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia

2 odpowiedzi2 259 wyświetleńzałożony przez darekinf, 19.07.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia

Witam wszystkich
Jestem z pewną kobietą od 1,5 roku. Historia w skrócie była następująca.
Poznaliśmy się w dość dziwnych okolicznościach. Jeszcze 2,5 roku żyłem sobie z żoną i 2 dzieciaczków w własnym domu. Nieszczęsnym trafem teściowa w sąsiedniej wsi postanowiła zrobić remont swojego domu. Zatrudniła do remontu faceta F który dawno temu był w krótkim związku z moją jeszcze nie żoną. Ten właśnie budowlaniec F postanowił ponownie wkręcić moją żonę by przyciągnąć ją do siebie (sms, telefoniki, emaile). Chciał odzyskać utraconą miłość. I jak się domyslacie nawet mu się udawało, także zaczęły się kłótnie, groźby. Tak się złożyło że miałem e-mail do kobiety pana F z którą miał 1 syna i córkę w drodze. Straszna świnia z gościa bo nie dość że rozwala mój związek to świadomie niszczy własny. Liczył na to że prawda nie wyjdzie na jaw i czół się bardzo pewnie. Miał jednak pecha bo jak już pisałem internet daje możliwości pozyskania wszelkich danych kontaktowych. Groziłem że wszystko przekaże jego kobiecie. Nie pomogło, zostałem wyśmiany. Wysłałem więc bez zastanowienia, niech się pomęczy i tłumaczy.
Co do mojego małżeństwa. Skończyło się, bo w takim bagnie tkwił nie będę (oj dużo się jeszcze działo). I co? Nie wiadomo dlaczego zakolegowałem się z kobietą tego budowlańca. Tematów mieliśmy bez liku, podobni do siebie niesamowicie. Ukrywaliśmy nasze pogaduchy gdyż nie wspomniałem ale F maltretował ją psychicznie, fizycznie i finansowo. Na szczęście udało się jej uciec z tej wsi i zamieszkała w mieszkaniu które sobie trzymała po rodzicach. Nasze koleżeństwo zbliżyło się do relacji przyjacielskich. Czuliśmy, że ta przyjaźń damsko męska może się nie udać. I fakt, linię przyjaźni powoli zaczynaliśmy przekraczać. Pomału, pomaluśku, wolnymi kroczkami pozwalaliśmy sobie na coraz więcej. Zakochaliśmy się w sobie okropnie. Masakra!. Najgorsze, że F robił naloty, demolował mieszkanie. Było kilka akcji policji ale nie poskutkowało. Wówczas nie zdecydowaliśmy się by zamieszkać razem. Wszystko było takie świeże, chodziło głównie o dzieci a dokładnie o jej syna 10 letniego. F zadbał o to by nastawić go przeciwko matce i mnie. Groził nam śmiercią i innymi głupotami, wyzywał, pisał durne sms itp.
Możliwości bycia razem mieliśmy nie mało. Ja mam dom, ona mieszkanie, nic tylko pomału układać sobie życie. Niestety ona wpadła w pułapkę. Musiała wybierać, ratować relację z synem czy związać się ze mną i stracić syna bezpowrotnie. Syn już wówczas często z ojcem uciekali na wieś do swojego domu.
Wybrała z wielkim płaczem, ratowanie syna. Poszanowałem jej decyzję i rozstaliśmy się paląc wszelkie mosty. Było to ogromne cierpienie. Wytrwaliśmy kilka miesięcy bez żadnego kontaktu. Tęsknota ogromna. Nie dawno odnowiliśmy kontakt. Wiedzieliśmy, że to nas zaboli. I zabolało. Po 10 dniach ponownie się rozstaliśmy, nadal nie widząc rozwiązania w tej sytuacji. Ja osobiście mam dużo więcej optymizmu natomiast ukochana już nie. Przerażona jest wizją ciągłych awantur, patologicznych zachowań ze strony ex i syna. Proponowała mi byśmy zostali nadal przyjaciółmi, spotykali się np raz w tygodniu lecz zrezygnowałem. I nie wiem czy słusznie. Nadal mi tęskno i rozważam czy 3 raz jeszcze wejść do tej krwistej rzeki. Doradźcie cokolwiek. Dziękuje

2

Odp: Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia
darekinf napisał/a:

Witam wszystkich
Jestem z pewną kobietą od 1,5 roku. Historia w skrócie była następująca.
Poznaliśmy się w dość dziwnych okolicznościach. Jeszcze 2,5 roku żyłem sobie z żoną i 2 dzieciaczków w własnym domu. Nieszczęsnym trafem teściowa w sąsiedniej wsi postanowiła zrobić remont swojego domu. Zatrudniła do remontu faceta F który dawno temu był w krótkim związku z moją jeszcze nie żoną. Ten właśnie budowlaniec F postanowił ponownie wkręcić moją żonę by przyciągnąć ją do siebie (sms, telefoniki, emaile). Chciał odzyskać utraconą miłość. I jak się domyslacie nawet mu się udawało, także zaczęły się kłótnie, groźby. Tak się złożyło że miałem e-mail do kobiety pana F z którą miał 1 syna i córkę w drodze. Straszna świnia z gościa bo nie dość że rozwala mój związek to świadomie niszczy własny. Liczył na to że prawda nie wyjdzie na jaw i czół się bardzo pewnie. Miał jednak pecha bo jak już pisałem internet daje możliwości pozyskania wszelkich danych kontaktowych. Groziłem że wszystko przekaże jego kobiecie. Nie pomogło, zostałem wyśmiany. Wysłałem więc bez zastanowienia, niech się pomęczy i tłumaczy.
Co do mojego małżeństwa. Skończyło się, bo w takim bagnie tkwił nie będę (oj dużo się jeszcze działo). I co? Nie wiadomo dlaczego zakolegowałem się z kobietą tego budowlańca. Tematów mieliśmy bez liku, podobni do siebie niesamowicie. Ukrywaliśmy nasze pogaduchy gdyż nie wspomniałem ale F maltretował ją psychicznie, fizycznie i finansowo. Na szczęście udało się jej uciec z tej wsi i zamieszkała w mieszkaniu które sobie trzymała po rodzicach. Nasze koleżeństwo zbliżyło się do relacji przyjacielskich. Czuliśmy, że ta przyjaźń damsko męska może się nie udać. I fakt, linię przyjaźni powoli zaczynaliśmy przekraczać. Pomału, pomaluśku, wolnymi kroczkami pozwalaliśmy sobie na coraz więcej. Zakochaliśmy się w sobie okropnie. Masakra!. Najgorsze, że F robił naloty, demolował mieszkanie. Było kilka akcji policji ale nie poskutkowało. Wówczas nie zdecydowaliśmy się by zamieszkać razem. Wszystko było takie świeże, chodziło głównie o dzieci a dokładnie o jej syna 10 letniego. F zadbał o to by nastawić go przeciwko matce i mnie. Groził nam śmiercią i innymi głupotami, wyzywał, pisał durne sms itp.
Możliwości bycia razem mieliśmy nie mało. Ja mam dom, ona mieszkanie, nic tylko pomału układać sobie życie. Niestety ona wpadła w pułapkę. Musiała wybierać, ratować relację z synem czy związać się ze mną i stracić syna bezpowrotnie. Syn już wówczas często z ojcem uciekali na wieś do swojego domu.
Wybrała z wielkim płaczem, ratowanie syna. Poszanowałem jej decyzję i rozstaliśmy się paląc wszelkie mosty. Było to ogromne cierpienie. Wytrwaliśmy kilka miesięcy bez żadnego kontaktu. Tęsknota ogromna. Nie dawno odnowiliśmy kontakt. Wiedzieliśmy, że to nas zaboli. I zabolało. Po 10 dniach ponownie się rozstaliśmy, nadal nie widząc rozwiązania w tej sytuacji. Ja osobiście mam dużo więcej optymizmu natomiast ukochana już nie. Przerażona jest wizją ciągłych awantur, patologicznych zachowań ze strony ex i syna. Proponowała mi byśmy zostali nadal przyjaciółmi, spotykali się np raz w tygodniu lecz zrezygnowałem. I nie wiem czy słusznie. Nadal mi tęskno i rozważam czy 3 raz jeszcze wejść do tej krwistej rzeki. Doradźcie cokolwiek. Dziękuje

Jeśli wybranka Twojego serca nie potrafi rozwiązać swoich problemów i ułożyć relacji z byłym mężem, to lepiej odpuść sobie wchodzenie do tej samej rzeki, gdyż skończy się tak samo jak za pierwszym i drugim razem. Lepiej znajdź sobie kobietę, która potrafi kierować swoim życiem i nie pozwala się szantażować.

3

Odp: Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia

nie wiem czy ona naprawdę tak się boi, czy moze po prostu jeszcze się waha...

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tragiczna miłość. Sytuacja bez wyjścia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026