Jestem z facetem 5 lat od 2 lat mieszkamy razem. Za rok ślub. Ogólnie układa nam sie świetnie. Ale zawsze jest jakieś Ale.... Chodzi o moja przyszłą teściową..
Opowiem od poczatku zeby było jasne to co chce napisać. Od zawsze wydzwaniała do mojego faceta o pierdoły żeby zrobił jej rzeczy ktore sama jest w stanie zrobic, ale Ok na to nic nie mowiłam ( tata mojego faceta zmarł 3 lata temu) Jeśli chcieliśmy zrobic grilla na działce nigdy nic nie było za darmo... tylko zawsze coś mój facet musiał robic. oczywiście coś co ona sama umiałaby zrobić. bo nie mówię tu o rzeczach ktore rzeczywiście powinien robic facet. Dla sprostowania teściowa ma 43 lata. Jest zdrowa nic jej nie dolega, ale to że jest sama to mój facet musiał chodzić jej po wegiel do piwnicy. jesli nie to dzwoni z krzykiem... rozumiałabym to jesli by jej coś dolegało. ( tesciowa mieszka na 2 pietrze) my kilka blokow dalej na 3 pietrze i ja sama chodze po wegiel jak moj facet jest w pracy.. żarowki tez sobie sama nie wymieni chociaz sama spokojnie sięga. Wiecznie po mnie dzwoni ze mam coś jej przynieść.. Mimo ze ona sama to u nas zostawiła i spokojnie mogłaby sama po to podejść bo przechodzi koło naszego bloku kilka razy dziennie. Ale problem zaczął się wiekszy kiedy kupilismy 2 miesiace temu auto, teściowa jezdzi na codzien rowerem lub busem do pracy ( ma 8 km) Ale notorycznie w piątek sobote i niedziele chce żebyśmy po nia przyjezdzali, ostatnio w czwartek chciała ale ja byłam po lampce wina i powiedziałam ze nie pojade w piatek sobota niedziela ta sama spiewka ze mamy jechać, oczywiście pojechalismy, przed wczoraj dzwoni i oznajmia ze mamy po nią przyjechać, nie pojechalismy, wczoraj dzwoni po to zeby nas opieprzyć że nie pojechalismy 8 km po jego siostre bo wracała z podrózy ( ma 18 lat) ale ja byłam w pracy wiec nawet nie mój facet nie miał czym, potem dzowni zebysmy po nia przyjechali znów... wkurzyłam sie i powiedziałam mojemu facetowi ze to troche przesada bo nie jestesmy taksowka ze nie mam weekendu praktycznie wolnego to jeszcze w tygodniu... i że ma to załatwić... ( gadał raz z mama na samym poczatku jak auto kupilismy ze nie bedziemy po nia cały czas przyjezdzac.,.... na tym sie skonczyło... dzisiaj rano dzowni do mnie i mowi ze jego mama dzownila i mowila ze mamy po nia przyjechać dzisiaj i jutro... no kur... już mi nerwy puściły.. bo conajmniej 5-6 razy w tygodniu mamy po nia jezdzic... za paliwo nie płaci w ogóle. zawsze jezdzimy specjalnie po nia do pracy to nawet nigdy nie zaproponowała ze da nam na paliwo... i od kad mamu auto to na zadnym weekendzie nie bylismy bo musimy jezdzic po jego mame za to jezdzenie pół baku schodzi... i w ciagu miesiaca tankujemy 2 razy bo ja czasami musze jezdzic do pracy i 2 tyg w miesiacu jezdzi moj facet bo sie zmienia z kolega... jego mama co miesiac pozycza od nas pieniadze ( jesli byłoby tyo wydane na rachunki i jedzenie nie miałabym do tego zadnych watow) ale jedna sytuacja. Jedziemy do ikei akurat orzychodzi rachunek za telefon 300 coś złoty bo jest tam kilka numerow. i jego mama czy pozyczy jej pieniadze a on ze jak nie ma to tak no i dojezdzamy do tej ikei a teściowa zrobiła sobie zakupy za 400 zł... jakies kubki, reczniczki itd... i to nie pierwsza taka sytuacja...mogłabym wipisać tu milion innych róznych sytuacji ... I powiedziałam dzisiaj mojemu facetowi ze ma to załatwić bo ja juz mam dośc jezdzenia co chwile, wieecznie marnowania sobie wieczoru, a on wyjechał z watami ze przeciel jego siostra wysłała mu 20 zł na paliwo za dzisiaj ze mnie nic nie interesuje i ze sie czepiam.... Powiedziałam ze te pieniadze moze sobie wziac bo mam je gdzieś i ze nie tylko tutaj o nie chodzi tylko też o czas... rozumiem jak poprosiłaby chociazby raz w tygodniu czasami cześciej jak sie zle czuje albo pada i nie ma dojazdu, ale jest sliczna pogoda czuje sie dobrze, a jego mama po nas dzwoni, zapomniałam wspomnieć ze jego mama ma praktycznie prace siedzaca....
Oprócz tego ze teściowa nas tak wykorzystuje albo ja przesadzam... to jest bardzo fajna do pogadania osoba i wgl....
Ludzie powiedzcie mi czy ja naprawde przesadzam ? czy to oni wariuja.....
1 2017-06-27 11:52:19 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 11:58:41)
Podobne tematy
1. Noszenie węgla - przesadzasz. Nigdy nie pozwoliłabym swojej mamie czy teściowej dźwigać wiadra z węglem. Spalilabym się że wstydu chyba.
2. Wożenie tyłka - raz na jakiś czas jest ok. Warto zaproponować teściowej, by składała się z Wami na paliwo, skoro tak chętnie korzysta z Waszego auta. Gwarantuję, że prędko wróci do innych środków komunikacji.
3. Pożyczanie pieniędzy - jest ok, jeśli Wam te pieniądze oddaje.
3 2017-06-27 12:02:47 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 12:29:27)
Ale nawet jak mojego faceta tata żył to musiałą isć czasem po wegiel jak był w delegacji i wtedy nigdy sie nie czepiała... a jak moj facet nie przyjdzie bo np go nie ma w domu bo jest na wyjezdzie to krzyczy... bo jeśli jest w domu zawsze przyniesie węgiel. O tym paliwie mówilam zeby z nia pogadał zeby sie dokładala raz jej powiedział ze auto niestety nie jeździ na wodę..ale dalej nic... Pieniadze hmm Nie oddała ani gorsza od ok pół roku...
zapomniałam wspomnieć ze sami zbieramy na wesele i teraz pieniadze sa nam potrzebne... Wiec powiedziałam mojemu facetowi ze ma pogadac z mama i powiedziec ze miesiac przed weselem chce zeby wszystko oddała... bo ja nie bede pozyczac od kogoś innego dlatego ze ktos inny od nas pozyczył i nie umie oddać przez 2 lata. Mój facet też oddaje swojej mamie rentę po zmarłym tacie mimo że się uczy musi dojeżdżać na studia. A ona pracuje ma ponad 1000 zł. Renete na siebie jego siostrę i jego to ma ponad 2 tys zł. Z czego jego siostra tez nie mieszka z mama. Wiec ona na pieniądze narzekać nie może.... ale do mojego faceta to nie trafia ze jego mama ma pieniądze a wszystko mówi samo za siebie. My we 2 nie mamy tyle pieniędzy co ona na samą siebie. I zawsze musi byc tak jak ona chce inaczej awantura
Czy ja na prawdę przesadzam ?
Moim zdaniem nie przesadzasz.
43 letnia kobieta to mloda kobieta i o ile nie jest schorowana to spokojnie jest w stanie przyniesc sobie wiadro wegla z piwnicy. Moja mama ma 65 lat i wieksze ciezary targa mimo iz nie powinna i ma mowione ze ma prosic o pomoc
Ale to najmniejszy problem.
Auto - dla mnie dorzucanie sie do paliwa i tak nie rozwiaze problemu o ile wkoncu by sie dorzucila. Dajac wam kase zupelnie zrobilaby z was sobie taksowke i wydzwaniala swiatek piatek i niedziela ..co juz w sumie robi. Grzecznie i stanowczo mowilabym ze mam inne plany i nie moge jej podwiezc. Rozumiem jazde do lekarza czy z ciezkimi siatami ale non stop??
No i na koniec kasa. Jesli Twoj narzeczony oddaje matce swoj zasilek rodzinny mimo ze sam sie jeszcze uczy to na jej miejscu spalilabym sie ze wstydu by jeszcze prosic o pozyczke a juz calkiem zapadlabym sie ze wstydu pod ziemie jej nie oddajac ( szczsgolnie gdy zbieracie na wesele). Powtorze. 43 letnia kobieta ma mozliwosc zeby sobie dorobic, to nie jest emerytka z marna emeryturka ktorej nie starcza do 1 bo wydaje na leki. Masakra..
Na Twoim miejscu zastanowilabym sie tez nad slubem bo z tego co piszesz wynika ze Twoj narzeczony nie widzi za bardzo problemu...czyli bedzie tak caly czas o ile nie gorzej bo poki co liczy sie jeszcze troche z Twoimi slowami w tym wzgledzie.
W niczym nie przesadzasz, nawet z węglem moim zdaniem, ona ma tylko 43 lata, dwie zdrowe ręce i 2 zdrowe nogi i chodzenie po schodach wyjdzie jej na zdrowie - może zrobić po trochu kilka kolejek, dobra gimanastyka przy siedzącej pracy.
Zabierania pieniędzy, które są NA DZIECI także nie pojmuję i nie mieści mi się w głowie.
Żarówki - no byłoby mi po prostu wstyd zawracać komukolwiek gitarę, jak trzeba to i syfon naprawię, trzeba się było wszystkiego nauczyć, więc się człowiek nauczył i takich spraw.
Albo się te relacja zmienią, albo się kiedyś powykańczacie.
6 2017-06-27 13:52:31 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 13:58:04)
Dlatego tak jak mówię ja nie jeżdżę po nią na każde jej zwołanie ale mój facet praktycznie tak.
I wkurza mnie to, bo ileż można mieć weekendy zawalone i juz nawet nie chodzi o picie bo rzadko pijemy ale czasami jesteśmy na grillu to oboje drinka dla humoru napić się nie możemy, bo po mamusie trzeba jechać. Ja tez sądzę że to jest zdrowa kobieta i sama mogłaby chodzić po węgiel ale ok jeśli jest w domu mój facet to nie ma problemu, ale żeby krzyczeć jak jest na delegacji ze jej jest zimno i ze węgla nie ma ? Serio ? Jak chcieliśmy wziąć rentę na szkole moje faceta, bo akurat był taki przestój ze pracy nie miałam, ale byłam w trakcie poszukiwania u nas z praca nie jest tak hop to zaczęła płakać krzyczeć histeryzowac ze chcemy ją zaglodzic i ze renta jej się nalezy po zmarłym mężu bo to dzięki niej on pracował a ona opiekowała się dziećmi ze ona przez 15 lat w domu i wychowywała i nie miała sobie jak wypracować składek itd... ze z jakiej racji ona nie ma Teraż tego mieć. Skoro jej się to należy... ze mam iść do pracy jak jestem zdrowa itd, a mówiliśmy ze jak dostane prace i pierwsza wypłatę to ma sobie wziąć ta rentę, ale żadne argumenty nie trafiały. A prawda jest taka ze ona ma dużo pieniędzy ale żyję ponad stan... jmojego faceta siostra zarabia ponad 7 tys jest sportowcem, sama mówiła ze wkurza ja to ze mama wiecznie pożycza a jak przyjeżdża to robi z niej taksówkę, ale że jest kilka tygodni w roku to się na to zgadza... moim zdaniem oboje jej pozwolili wejść na głowę i teraz są tego konsekwencje
Powiedziałam dzisiaj mojemu facetowi ze jak się nic nie zmieni to może się spakować wziąć te auto i wracać do mamusi. (Mieszkanie jest moje) i sama się utrzymam bo się wykończe
nie dziwię Ci się, choć takie rozmowy nie są konstruktywne ![]()
Tak wiem, postawiłam ultimatum zobaczymy nie chce żyć wiecznie w stresie I się wkurzać.... I na pewno jeśli sytuacja się nie zmieni nie będę z nim ..
Dlatego tak jak mówię ja nie jeżdżę po nią na każde jej zwołanie ale mój facet praktycznie tak.
I wkurza mnie to, bo ileż można mieć weekendy zawalone i juz nawet nie chodzi o picie bo rzadko pijemy ale czasami jesteśmy na grillu to oboje drinka dla humoru napić się nie możemy, bo po mamusie trzeba jechać. Ja tez sądzę że to jest zdrowa kobieta i sama mogłaby chodzić po węgiel ale ok jeśli jest w domu mój facet to nie ma problemu, ale żeby krzyczeć jak jest na delegacji ze jej jest zimno i ze węgla nie ma ? Serio ? Jak chcieliśmy wziąć rentę na szkole moje faceta, bo akurat był taki przestój ze pracy nie miałam, ale byłam w trakcie poszukiwania u nas z praca nie jest tak hop to zaczęła płakać krzyczeć histeryzowac ze chcemy ją zaglodzic i ze renta jej się nalezy po zmarłym mężu bo to dzięki niej on pracował a ona opiekowała się dziećmi ze ona przez 15 lat w domu i wychowywała i nie miała sobie jak wypracować składek itd... ze z jakiej racji ona nie ma Teraż tego mieć. Skoro jej się to należy... ze mam iść do pracy jak jestem zdrowa itd, a mówiliśmy ze jak dostane prace i pierwsza wypłatę to ma sobie wziąć ta rentę, ale żadne argumenty nie trafiały. A prawda jest taka ze ona ma dużo pieniędzy ale żyję ponad stan... jmojego faceta siostra zarabia ponad 7 tys jest sportowcem, sama mówiła ze wkurza ja to ze mama wiecznie pożycza a jak przyjeżdża to robi z niej taksówkę, ale że jest kilka tygodni w roku to się na to zgadza... moim zdaniem oboje jej pozwolili wejść na głowę i teraz są tego konsekwencjePowiedziałam dzisiaj mojemu facetowi ze jak się nic nie zmieni to może się spakować wziąć te auto i wracać do mamusi. (Mieszkanie jest moje) i sama się utrzymam bo się wykończe
Oj doprawdy bohaterka z tej Twojej chyba przyszlej tesciowej. 15 lat wychowywala dzieci. Pieluchy tyle lat im zmieniala i piersia karmila ze musiala w domu siedziec?
Co maja powiedziec matki ktore maja kilkoro dzieci i po roku macierzynskiego ida do pracy.
Nygus i cwana baba z tej Twojej tesciowej. Pewnie maz jej pozwalal na takie "lajtowe" zycie a teraz kiedy go zabraklo wydaje sie jej ze Wy powinniscie jej takowe zapewnic.
Jestem dokładnie tego samego zdania, moja mama tez miala 3 dzieci sobie radzila, a w dodatku mojego faceta mama miala 2 dziadkow i babcie ktore jej pomagaly wiec ona miala całe zycie lajtowe.... a jesli chodzi o tate to właśnie tu jest problem bo mojego faceta tata sprzątal, gotowa pral, robił obiady itd, bo był na rencie bo rzeczywiście chorował a teściowa odkąd miała dzieci to może z max rok pracowała on robił w zasadzie wSzyszko nawet jak teściowa była w domu ... i teraz próbuje nas tak ustawić...
Ano próbuje.. I co będzie, kiedy już naprawdę będzie potrzebowała pomocy?
Nie mówię, żeby się odcinać, ale trzeba wyraźnie postawić granice i to powinien zrobić syn. Obawiam się jednak, że ty będziesz wtedy zawsze ta zła ![]()
12 2017-06-27 14:51:34 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 14:55:27)
Kiedy będzie na prawdę potrzebowała pomocy to jest zupełnie inna sytuacja, bo było raz tak ze miała złamana nogę wtedy nie było żadnego ale. Jeśli ktoś jest w potrzebie trzeba pomoc, ale nie wtedy kiedy ma się widzi misie... tak zdecydowanie to On musi postawić granice. Nie zależy mi na tym żeby mnie lubiła... wszyscy w jego rodzinie mnie chwala, bo dla wszystkich jestem miła uprzejma i zawsze pomogę, ale nikt nie nadużywa tego tak jak robi to jego mama. Mojego faceta babcia ma 82 lata i ona zdecydowanie mniej prosi mnie o pomoc czy kogo kolwiek innego. A teściowa wSzyszko pod nos miała podstwiane i jest jak jest....moi rodzice są prawie 10 lat starsi i nikim się tak nie wysługuja..
13 2017-06-27 15:38:07 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 15:39:31)
Mój facet sądzi ze jego mama dzwoni i pyta czy po nią przyjedziemy i jeśli nie przyjedziemy to się nie liczy, a ja mówię że liczy się podobnie bo przecież zapytała czyli sam fakt ze zapytała gdybyśmy się zgadzali cały czas byśmy mieli ja na głowie, a już nie da się tego znieść ale on
oczywiście sądzi ze nie...
14 2017-06-27 15:56:39 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-06-27 15:57:51)
Oczywiście, że się liczy, to co za gadanie w ogóle i licytowanie się?
Zawiezienie do lekarza, na ciężkie zakupy i inne okazje wynikające z WASZEJ inicjatywy, ale nie traktowanie was jak taxi, w dodatku gratisowej taxi.
Macie prawo do własnego czasu w weekendy, wstydu kobieta nie ma i tyle.
15 2017-06-27 16:02:48 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 16:08:33)
Gdyby zapytała raz na 2 tyg to wporzadku, nawet bym nie chciała pieniędzy za to, ale skoro woze kogoś czasem kilka razy w tygodniu no to ja nie bede sponsorować bo mam inne wydatki, zbieranie na ślub, remont, opłaty trzeba zrobić, utrzymać się kupić coś do ubrania itd i to juz tak jak mowie nie chodzi tylko o pieniądze Ale czas, zrywam nocki bo w piątki i soboty pracuje do ok 1 w nocy czasami dłużej.. mi by było wstyd kogoś wiecznie o coś prosić, i swoje dzieci wiecznie wykorzystywać...bo teściowa sądzi ze jak ona się swoimi dziećmi zajmowała jak oni byli mali to oni teraz muszą być na praktycznie każde jej zawolanie, coś na zasadzie odwdzieczenie się...
16 2017-06-27 16:10:07 Ostatnio edytowany przez rozowa_mandarynka (2017-06-27 16:14:12)
ten twoj facet musialby miec tupet, zeby ciebie posluchac i powiedziec: mamo mozesz mnie cmoknac.
srry ale jaki on jest do matki taki bedzie dla przyszlej zony, zamiast sie cieszyc, nic ci nie pasuje. moze tobie w niczym nie pomaga? kompletnie nic w domu nie robi?
a wiesz jaka jest roznica? mieszkacie razem 2 lata, a jego mama?
matka wychowala ci faceta. jak kiedys bedziesz miala swoje to zrozumiesz, jak trudno to zrobic. ty mu pampersy zmienialas? nie spalas po nocach? karmilas? cackalas sie? chidzilas kolo niego, jak byl chory?
zrob sobie 3 dzieci to nie bedziesz musiala zakladac tematow. nie zdziw sie, ze beda takie same jak ty.
troche wdziecznosc i szacunkui, naprawde. gdyby nie ona, nawet bys z nim nie byla, bo ktos musial go najpierw urodzic. ze juz nie wspomne o jej wydatkach przez przynajmniej te 18 lat. moze najpierw jej je zwroccie?
uff
17 2017-06-27 16:19:35 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 16:27:36)
Będąc na każde zawolanie swojej mamy też nie jest normalne, tak ale patrząc na to że ona mu zmieniala pampersy nie zobowiązuje go do tego żeby zawsze było tak jak ona chce. Mnie też mama urodziła i co mam jej np oddawać połowę wypłaty z wdzięczności za to ze mnie urodziła ? Rozumiem kiedy nie radzila by sobie sama, byłaby chora, ale nie ze może sobie wrócić autobusem płacą 2 zł za bilet lub wrocic rowerem.. tylko wykorzystuje wiecznie swojego syna. Ale większości To ja po nią jeżdżę bo mój facet jest na delegacji... wiec tak ja mam charowac cale życie na to żeby wozić jego mamę, chyba przesadzasz totalnie...
Z tym węglem to jeszcze rozumiem bo może kobietę na przykład boleć kręgosłup.
Ale cała reszta to grube przegięcie. Że nie możecie wypić drinka bo trzeba wozić teściową? To jest po prostu chore.
Zabieranie renty swojemu synowi który się uczy jest chore i bezczelne. wyrzucanie synowi że się siedziało 15 lat na dupie w domu i to jest niby poświęcenie jest bezczelne!
Poświęcają to się matki które nie tylko wychowują dzieci ale jeszcze na nie pracują. I jeszcze robią obiad pranie sprzątanie i tak dalej.
To jest po prostu udzielna księżna.
Uderzyło mnie że ona tak naprawdę jest niewiele starsza ode mnie! A ja mam dwójkę małych dzieci, normalnie prowadząc dom, pracuję.. normalne życie na tym polega a nie dzwonienie po wszystkich i wymaganie pomocy.
Niestety zła wiadomość dla ciebie jest taka że to twój mąż pozwolił na takie jej zachowania.. są bardzo marne szanse że twój mąż kiedykolwiek odpępni się od matki. Gdyby umiał postawić granice już by to zrobił. Obawiam się że on do końca życia będzie na jej zawołanie.
Może być ci bardzo ciężko z takim mężem bo w razie konfliktu powstanie po stronie matki.
A co jak będziecie mieć dzieci...
19 2017-06-27 16:39:06 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 16:40:09)
Tez sądzę że jest bezczelna ale co ja mogę na to poradzić ? Tak jak pisałam wcześniej jeśli nadal tak będzie oznacza to koniec. Mój facet twierdzi ze ma jednego rodzica i trzeba o niego dbać rozumiem to ale wszystko ma swoje granice cholera....
dla dzieci robi sie wszystko z milosci, ale patrzac na pieniadze i czas, bo wymieniasz te kategorie, to wcale sie nie oplaca ich miec. teraz zadko ktore dziecko jest dobre, a jak juz sie trafi dobry syn to synowa niekoniecznie.
chyba zostane przy moim jednym i zaczne zbierac na taksowki
wyjdzie mi i taniej, ze i o czysie i o tej robocie nie wspomne ...
21 2017-06-27 17:02:51 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 17:06:33)
Tylko jeszcze raz mowie ze większości ja jeżdżę po nią, bo facet jest na delegacji... I tak jak mówię gdyby taka sytuacja była raz na półtorej tyg lub dwa nie widziałabym żadnego problemu ale 5 razy w tygodniu to lekka przesada... I jeszcze raz powtarzam ze może wrócić rowerem i autobusem bo ma z pracy na przystanek ledwo 20 kroków....
ten twoj facet musialby miec tupet, zeby ciebie posluchac i powiedziec: mamo mozesz mnie cmoknac.
srry ale jaki on jest do matki taki bedzie dla przyszlej zony, zamiast sie cieszyc, nic ci nie pasuje. moze tobie w niczym nie pomaga? kompletnie nic w domu nie robi?
a wiesz jaka jest roznica? mieszkacie razem 2 lata, a jego mama?
matka wychowala ci faceta. jak kiedys bedziesz miala swoje to zrozumiesz, jak trudno to zrobic. ty mu pampersy zmienialas? nie spalas po nocach? karmilas? cackalas sie? chidzilas kolo niego, jak byl chory?
zrob sobie 3 dzieci to nie bedziesz musiala zakladac tematow. nie zdziw sie, ze beda takie same jak ty.
troche wdziecznosc i szacunkui, naprawde. gdyby nie ona, nawet bys z nim nie byla, bo ktos musial go najpierw urodzic. ze juz nie wspomne o jej wydatkach przez przynajmniej te 18 lat. moze najpierw jej je zwroccie?
uff
Chyba Cię trochę poniosło... rozmawiamy tu o młodej zdrowej kobiecie, nie o niewstającej z łóżka staruszce, której oczywiście pomoc od syna należałaby się "z mocy ustawy"...
Natomiast logiczną rzeczą jest, że ile by matka nie przespała nocy i nie zmieniała pampersów, to dzieci w pewnym momencie zaczynają żyć własnym życiem i nie będą latać na każde zawołanie. Czym innym jest okazyjna pomoc np. w złożeniu mebli, przeniesieniu czy naprawie pralki, zawiezienie do lekarza czy odebranie z imprezy od czasu do czasu itp - tu ok i nikt pewnie nie miałby o to pretensji. Zwłaszcza, jakby tak czasem mama rzuciła dyszkę czy dwie na paliwo, ot, tak z miłości do syna. Nawet z tym węglem się zgodzę, sama nosiłam do niedawna - jeśli syn jest na miejscu i nie stanowi to dla niego problemu, to jak najbardziej pomóc może. Ale pretensje, jeśli wyjechał w delegację, są nieuzasadnione. To co, miał w pracy powiedzieć, że nie jedzie, bo mamie musi węgiel nosić? Przypominam - młodej i zdrowej mamie?
Szczerze mówiąc, przy zabieraniu dziecku renty rodzinnej nieco mnie zatkało. Ale ok, jeśli to obu stronom pasuje, syn pracuje, matka innych dochodów nie ma - jestem w stanie to zrozumieć.
chyba zostane przy moim jednym i zaczne zbierac na taksowki smile wyjdzie mi i taniej, ze i o czysie i o tej robocie nie wspomne ...
I jak najbardziej, a co, planowałaś, że narobisz sobie dzieci i będą Cię wozić wszędzie kosztem swojego czasu i pieniędzy?
23 2017-06-27 17:56:57 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 17:58:20)
Żeby moja teściowa nie miala pieniędzy to wiadomo ze bym pomogła, ale powtarzam ze ona ma więcej sama niż my we 2 ! Od mojej teściowej teściowa płaci jej za mieszkanie i daje 200 zł do utrzymania siostry od mojego faceta.... kurcze żeby nie miała rzeczywiście pieniędzy nie miałabym nic przeciwko... Ale moja teściowa ma wszystko na tacy podane....
ten twoj facet musialby miec tupet, zeby ciebie posluchac i powiedziec: mamo mozesz mnie cmoknac.
srry ale jaki on jest do matki taki bedzie dla przyszlej zony, zamiast sie cieszyc, nic ci nie pasuje. moze tobie w niczym nie pomaga? kompletnie nic w domu nie robi?
a wiesz jaka jest roznica? mieszkacie razem 2 lata, a jego mama?
matka wychowala ci faceta. jak kiedys bedziesz miala swoje to zrozumiesz, jak trudno to zrobic. ty mu pampersy zmienialas? nie spalas po nocach? karmilas? cackalas sie? chidzilas kolo niego, jak byl chory?
zrob sobie 3 dzieci to nie bedziesz musiala zakladac tematow. nie zdziw sie, ze beda takie same jak ty.
troche wdziecznosc i szacunkui, naprawde. gdyby nie ona, nawet bys z nim nie byla, bo ktos musial go najpierw urodzic. ze juz nie wspomne o jej wydatkach przez przynajmniej te 18 lat. moze najpierw jej je zwroccie?
uff
mylisz wdzięczność i szacunek z dobrego serca od zwykłego pasożytowania.
Jestem starsza od tej pani i nie wyobrażam sobie, abym miała tak postępować. Nie wychowałam po to dzieci, aby mi się odwdzięczały, ale by były szczęśliwe.
Najpierw je trzeba przede wszystkim wykształcić. Dobre wykształcenie KOSZTUJE, a ta kobieta, nazwijmy to po imieniu - okrada własne dziecko z jego renty po tacie.
Mało tego, nie tylko okrada, ale dodatkowo pożycza pieniądze i ich nie oddaje! Czy tak postępuje kochająca matka? Pożyczyć na telefon, a wydać od razy na pierdoły? Zawracać gitarę byle bzdetą i ściągać syna do przykręcenia żarówki ? Nie czujesz, jakie to jest żałosne ?
Nie podam swojego przykładu, bo mi nie wypada, ale podam przykład koleżanki z pracy. Dojeżdża daleko, jest dorabiającą emerytką. Syn bardzo często dzwoni, czy nie odebrać jej z pośredniego przystanku i nie zawieźć do domu. Zawsze odmawia. Wyjątkiem są dni, kiedy naprawdę pogoda jest taka, że żabami rzuca. Syn zawsze jej pomoże, ale to nie jest wymuszane, tylko z dobrego serca i nie jest przez nią NADUŻYWANE.
25 2017-06-27 18:33:15 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 18:34:02)
Mallwusia zgadzam się z Tobą tak jak mówię gdyby nie wykorzystywała nas wiecznie moje podejście do tego żeby po nią jeździć byłoby zupełnie inne, jak jest brzydka pogoda to sami proponujemy, chociaż mógłby wrócić spokojnie busem, albo jak się źle czuje To tez nie widzę problemu po to żeby po nią jeździć... a nie po każda pierdołe. Jeśli chodzi o tą rentę to już na prawdę nie chce mi się kłócić ani nie chce żeby mój facet się kłócić z mama o te pieniądze niech sobie je weźmie i tyle... poradzimy sobie spokojnie i bez tych pieniędzy. Niedawno rozmawiałam z facetem bo wrócił z pracy wygarnelam mu wSzyszko i dałam mu do poczytania to co wszyscy tu napisali i mam nadzieje ze oczy mu się otworzyły bo jeśli nie to powiedziałam ze spakuje mu rzeczy i się pożegnAmyi ze to nie jest żaden szantaż tylko ja juz nie wytrzymuje psychicznie i żeby postawił się w mojej sytuacji.
26 2017-06-27 18:34:59 Ostatnio edytowany przez rozowa_mandarynka (2017-06-27 18:37:11)
z ta delegacja to sie zgodze, bo wiadomo praca, wiec nie mogl. i nie, nie wyobrazalam sobie, ze se narobie dzieci, zeby wszystko za mnie ogarnialy
pewnie juz bym miala siwe wlosy
choc nie widze nic w tym zlego, jesli ktos ma cala gromadke, wrecz podziwiam.
ale ty wciaz jedynie o swoich potrzebach i nawet nie starasz sie zrozumiec jej. np 15 lat siedzenia w domu, zobacz jaki dzis jest problem z przedszkolem, a co dopiero kiedys. jesli wy sobie wyobrazacie 5latka samego w domu, to nawet nie chce wiedziec, jak niektore dzieci sa chowane.. a po 7letniej przerwie w pracy zaden pracodawca nie przyjalby jej z otwartymi rekami.
moze porozmwiajcie we 3? choc moim zdaniem trzebaby sposobem, kupcie jej jakiegos grata, iech sama jezdzi, nie bedzie miala powodu czy wymowki
a tobie radzilabym z powodu wiele wolnego czasu zaczac uprawiac jakis sport. zrobisz cos tylko dla siebie, sie odstresujesz i z wolna glowa moze zobaczysz swiat w innych perpektywach.
bo na dzien dzisiejszy planujecie sie wkrotce pobrac, a przy takich zgrzytach niestety nie widze tego w jasnym swietle.. jego szantazowac nie mozesz, a mama sama z siebie tez nie odpusci. moim zdaniem to on powinien podjac decyzje.
27 2017-06-27 18:40:32 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 18:41:43)
Różowa mandarynka nie przeczytałas wszystkich wypowiedzi, pisałam ze miała pomoc w 2 dziadka i 2 babciach dziennie ktoś przychodził i pomagał, odbierali dzieci ze szkoły brali do siebie, Zawsze miała wszystko pod nos podstwiane... jak juz postanowiła iść do pracy to znalazła ja w ciągu miesiąca. A zaczęła pracować jak namlodsze dziecko miało 15 lat a najstarsze 23...
teściowa nie ma prawa jazdy, jak już mówiłam 20 kroków od pracy ma przystanek i ZAWSZE ma dojazd do domu...
ja pracuje i duża część wypłaty wydaje na to żeby tankowac auto i jeździć po teściowa... dlatego wie ze musi załatwić to ze swoją mama
28 2017-06-27 18:42:41 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-06-27 18:42:53)
nawet nie starasz sie zrozumiec jej. np 15 lat siedzenia w domu, zobacz jaki dzis jest problem z przedszkolem, a co dopiero kiedys. jesli wy sobie wyobrazacie 5latka samego w domu, to nawet nie chce wiedziec, jak niektore dzieci sa chowane.. a po 7letniej przerwie w pracy zaden pracodawca nie przyjalby jej z otwartymi rekami.
Mandarynko, nie zauważyłam, żeby Autorka wypominała teściowej te 15 lat siedzenia w domu, natomiast przeciwnie - moim zdaniem - teściowa robi z tego argument przetargowy, a nie powinna. Niezależnie od problemów z przedszkolem, z pracą itp. - chociaż ja akurat mam ciocię, która bez problemu dostała pracę po mniej więcej właśnie 15 latach siedzenia w domu z 3 dzieci, bez żadnego doświadczenia zawodowego - ale ok, są różne regiony kraju, nie o tym ta rozmowa.
Decydując się na dzieci, człowiek decyduje się również na pewne zmiany w życiu. Czasem niestety okazuje się, że jest to ileś lat spędzonych w domu. Ale to nie tych dzieci wina, żeby to miały potem odrabiać...
Mandarynko, a co Ty gadasz!?
Jestem 3 lata starsza, miałam w tamtych czasach 2 dzieci i nie było żadnego problemu z przedszkolami.
Wracałam do pracy po bardzo długiej przerwie, dzieci miały problemy, wada serca, a z drugim konieczność rehabilitacji i także jakoś nie było problemu. Oczywiście że to zależy od regionu, ale akurat w moim jest ogromne bezrobocie. To trzeba po prostu chcieć i nie wymagać od razu pensji i posady dyrektora.
Moje dziecko wszystkie pieniądze dostaje wprost na własne konto, nie zabieram ani złotówki, a jeszcze dokładam- teraz np. dostanie super wakacje za najtrudniejszą sesję.
Tylko że to trzeba się nauczyć oszczędni żyć. Pomyśleć, jak można dorobić.
Każdy by chciał wozić tyłek autem, ale jak nie stać, to przepraszam, można i rowerem dojechać, wyjdzie na zdrowie.
Ta pani ma tylko 43 lata, litości ![]()
30 2017-06-27 18:50:05 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 18:52:01)
Teściowa nigdy nie była oszczędna, wolała kupić sobie jakiś sprzęt za 300 zł lub bluzkę za 150 i później pożyczać od nas... bo jak to stwierdziła jej tez się coś od życia należy... wporzadku należy ale nie kosztem innych. Ja odmawiam sobie wycieczek po to żeby mieć zaoszczędzone, żeby potem coś mieć konkretnego ale nawet to co próbuje oszczędzać idzie na nią....nthm bardziej nie na ślub zbieramy praktycznie sami, to tym bardziej zależy mi na tym żeby trochę więcej oszczędzic. Tak jak mowilam gdyby sytuacja z podwózka byłaby raz na tydzień lub dwa nie byłoby problemu
nie uwazam, ze to kogokolwiek wina, lecz kazdy jest odpowiedzialny za druga osobe, rodzice za dzieci, dzieci za rodzicow, malzonkowie za siebie, w pracy za innych kolegow, itd.
teraz lato. wyjezdzie gdzies, tam tesciowej nie ma. a przez ten czas moze sie z deka odzwyczai. wspomnialas o siostrze, mozna sie przeciez podzielic pomoca. z nia tez warto porozmawiac. zwlaszcza, ze mama jej pomaga finansowo. na poczatek wybralabym jeden dzien w tygodniu, piatek czy cos, gdzie ten czas spedzacie tylko razem (no chyba ze nagly przypadek wiadomo) poinformowala ja o tym. wieczor tylko dla siebie. z czasem sie z tym oswoi . na zaczepki bym nie reagowala,przyjmowala je spokojnie, klotnia i tak sie nic nie zdziala. moze byc tylko jeszcze gorzej, bo poczuje sie zagrozona czy cos w ten desen.
swja droga moze ona jest zazdrosna o ciebie? w koncu po niej to ty jestes najwazniejsza kobieta w jego zyciu i jeszcze sie z tym nie pogodzila
Różowa mandarynka nie przeczytałas wszystkich wypowiedzi, pisałam ze miała pomoc w 2 dziadka i 2 babciach dziennie ktoś przychodził i pomagał, odbierali dzieci ze szkoły brali do siebie, Zawsze miała wszystko pod nos podstwiane... jak juz postanowiła iść do pracy to znalazła ja w ciągu miesiąca. A zaczęła pracować jak namlodsze dziecko miało 15 lat a najstarsze 23...
teściowa nie ma prawa jazdy, jak już mówiłam 20 kroków od pracy ma przystanek i ZAWSZE ma dojazd do domu...
ja pracuje i duża część wypłaty wydaje na to żeby tankowac auto i jeździć po teściowa... dlatego wie ze musi załatwić to ze swoją mama
przychodzili, pomagali, odbierali dzieci i jeszcze nie pracowała
A do tego mąż, który gotuje, pierze, sprząta i prasuje
Bajka.
Wszyscy wychowali ją na księżną, ot co.
Teraz ciekawe, jakby było w waszym związku dalej, gdy się pojawią dzieci, nie daj boże jakieś problemy, choroby. Czy mąż będzie miał jeszcze siłę, czas i energię pomóc własnej małżonce i dzieciom, pracując i pomagając na okrągło coraz bardziej wymagającej matce? No blado to widzę.
Rozmowa mandarynka nie czytasz ze zrozumieniem, to Ona pomaga mamie a nie mama jej poza tym siostra faceta mieszka 200 km od nas. I przyjeżdża z 4 razy w roku na tydzień.
34 2017-06-27 18:58:18 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 19:00:02)
Mój facet pomaga mi w domu posprząta, ugotuje, pomyje naczynia czy podłogi wiec na to narzekać nie moge... z mama musi porozmawiać innej opcji nie widzę jeśli nadal tak będzie odejdę od niego. Nie mam zamiaru żyć tak kilka naście lat. No i właśnie teściowa miała wSzyszko i tras myśli ze wszystko jej się nalezy
trzeba teściową wyswatać
Niech sobie znajdzie amanta, który będzie ją podwoził, przy którym nie będzie musiała pracować, bo jej da na waciki, was zostawi w spokoju
Sory za tego suchara, ale naprawdę przypadek jest kuriozalny. Powodzenia Ci życzę.
Szczerze mówiąc wątpię że który kolwiek facet by z nią wytrzymał... chyba tylko taki który robil by wszystko co ona każe
Rozmowa mandarynka nie czytasz ze zrozumieniem, to Ona pomaga mamie a nie mama jej poza tym siostra faceta mieszka 200 km od nas. I przyjeżdża z 4 razy w roku na tydzień.
Nie wymagaj od mandarynki czytania ze zrozumieniem XD
Pomyśl poważnie nad tym związkiem. Poczytaj o toksycznych matkach I synach z nieodcietą pępowiną. Większość z tych związków kończy się tragicznie dla kobiety, zwłaszcza jak pojawia się dzieci.
38 2017-06-27 19:18:31 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 19:20:17)
Dzieci planujemy dopiero za ok półtorej roku, poczekam ok 6 miesięcy jak nic się nie zmieni to odwolam ślub i się rozstaniemy. Chciaz to będzie najtrudniejsza decyzja w moim życiu ale wiem ze słuszna. Bo widzę ze mnie kocha stara się dziennie mi okazuje jak bardzo jestem dla niego ważna, w ciągu 5 lat zaledwie 2 razy podniósł lekko na mnie głos, i przy nim wiem ze mogę być sobą ludzie którzy nie wiedzą o sytuacji z jego mama uważają nas za parę idealna bo poza tym układa nam się świetnie i nie ma między nami poważnych kłótni.
39 2017-06-27 19:25:48 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-06-27 19:27:57)
Rozowa mandarynko...sorry ale dla mnie bredzisz az huczy. O czym Ty piszesz kobito? O wychowywaniu dzieci po to zeby potem je wykorzystywac jak sluzacych? Z takim nastawienim nie staraj sie o wlasne bo szkoda tych dzieci. Normalny rodzic plodzi dzieci by byly szczesliwe i stara sie im pomagac jak najdluzej a nie odchowuje to pewnego momentu po to zeby miec sie potem kim wyreczac. Normalne dziecko pomaga rodzicom gdy potrzebuja pomocy szczegolnie gdy sa starsi, schorowani, wspiera i obdarza szacunkiem i miloscia ale nie stawia sie w pozycji sluzacego ktory ma obowiazek byc na kazde gwizdniecie mamusi bo ona ma taki kaprys.
A juz z tymi 15 latami to calkiem sie wyglupilas dziewczyno. Problem z przedszkolem? Nawet jesli (chociaz watpie) to z tego powodu trzeba siedziec do 15 roku zycia dziecka w domu? I moze jeszcze je karmic i przewijac co? Majac przy okazji meza na rencie ktory pierze gotuje sprzata plus rodzicow i tesciow do pomocy. Tylko leniwa baba bedzie sie zaslaniac takim argumentem. Zdrowa i majaca za grosz ambicji bedzie sie starala jak najszybciej podjac prace zeby podreperowac domowy budzet i zapewnic godziwe warunki dzieciom a nie na dodatek pasozytowac na nich odbierac nalezny im zasilek rodzinny.
Pomysl nim cos napiszesz bo zal czytac. O czytaniu ze zrozuemieniem nie wspomne ...
40 2017-06-27 19:34:25 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 19:36:57)
Rozowa mandarynko...sorry ale dla mnie bredzisz az huczy. O czym Ty piszesz kobito? O wychowywaniu dzieci po to zeby potem je wykorzystywac jak sluzacych? Z takim nastawienim nie staraj sie o wlasne bo szkoda tych dzieci. Normalny rodzic plodzi dzieci by byly szczesliwe i stara sie im pomagac jak najdluzej a nie odchowuje to pewnego momentu po to zeby miec sie potem kim wyreczac. Normalne dziecko pomaga rodzicom gdy potrzebuja pomocy szczegolnie gdy sa starsi, schorowani, wspiera i obdarza szacunkiem i miloscia ale nie stawia sie w pozycji sluzacego ktory ma obowiazek byc na kazde gwizdniecie mamusi bo ona ma taki kaprys.
A juz z tymi 15 latami to calkiem sie wyglupilas dziewczyno. Problem z przedszkolem? Nawet jesli (chociaz watpie) to z tego powodu trzeba siedziec do 15 roku zycia dziecka w domu? I moze jeszcze je karmic i przewijac co? Majac przy okazji meza na rencie ktory pierze gotuje sprzata plus rodzicow i tesciow do pomocy. Tylko leniwa baba bedzie sie zaslaniac takim argumentem. Zdrowa i majaca za grosz ambicji bedzie sie starala jak najszybciej podjac prace zeby podreperowac domowy budzet i zapewnic godziwe warunki dzieciom a nie na dodatek pasozytowac na nich odbierac nalezny im zasilek rodzinny.
Pomysl nim cos napiszesz bo zal czytac. O czytaniu ze zrozuemieniem nie wspomne ...
Masz całkowitą rację, tym bardziej ze ja w wieku 10 lat wracałam sama do domu i byłam sama w domu bo rodzice w pracy, tak na prawdę nigdy się jej nie chciało pracować, ale że mąż zmarł to nie miała wyjścia, bo renty nie było. Zdecydowanie miała za dobrze w życiu i to jest główny problem... chciałabym przesadzac w tym wszystkim ale niestety nie przesadzam...
41 2017-06-27 19:38:12 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-06-27 19:42:41)
kazdy jest odpowiedzialny za druga osobe, rodzice za dzieci, dzieci za rodzicow, malzonkowie za siebie, w pracy za innych kolegow, itd.
Tu to już odleciałaś totalnie. Ja się nie czuję odpowiedzialna za nikogo oprócz moich MAŁOLETNICH dzieci. Każdy dorosły odpowiada sam za siebie. A rolą rodziców jest doprowadzenie dziecka do momentu, w którym jest ono w stanie się usamodzielnić - i nie, nie odpowiadają za nie już potem, jest dorosłe, samodzielne, podejmuje własne decyzje i ponosi ich konsekwencje. Ani nie mają prawa wymagać wyręczania ich w obowiązkach czy usługiwania - nie mówię tu o sytuacji, gdzie np. młodzi mieszkają z rodzicami, wiadomo, że wtedy jakieś tam obowiązki domowe mają, ale nie o to tu chodzi, bo to wtedy nie jest wyręczanie, tylko podział i dzieje się to dla wspólnego dobra.
A mówienie o odpowiedzialności dzieci za rodziców, to już - wybacz - patologia jakaś. Od razu mi się skojarzyło z przyprowadzaniem przez dziecko natrąbionego tatusia z baru...
W jaki sposób miałabym być odpowiedzialna za kolegów z pracy, to już nawet wolę nie pytać, tylko zrobię sobie herbatę...
Autorko tematu,
Czytając Twoje zażalenia nie odczułam do Ciebie sympatii, mając własne doświadczenia w życiu.... postanowiłam nie skupiać się na tworzonym w głowie obrazie na Twój temat.....I czytając do końca Ciebie...niestety nie pomyliłam się w ocenie ....Twojej osoby.Dużo w Tobie egoizmu i nikt, kto kocha nie rzuci swojego wybranka ze względu na mamusie, czy tatusia..........Owszem z biegiem lat może rodzic ukochanego przyczynić się do rozpadu małżenstwa.Ale to w chwili, gdy nazbiera się mnóstwo okropieństw....Ty po porostu w swoim zadufaniu nawet nie raczysz spojrzeć przychylniej na matkę swojego faceta...Przynoszenie węgla nie jest niczym złym, osobiście wielokrotnie, to robiłam dla teściowej i nie wyliczałam jej dobrego zdrowia...Skoro prosi, to jest dla niej ważne.Warto przychylić się czasem do pragnień rodziców.Korona z głowy Ci nie spadnie.Jeśli chodzi o podwożenie, można próbować, to rozwiązywać..Np wcześniej zadzwonić i poinformować o tym, że nie może na Was liczyć, bo ktoś do Was przyjdzie, lub mówić prawdę objaśniając przyczyny odmowy.Czasem rodzice myślą, że syn przedłuża rodzinę.A prawda jest taka, że zakłada nową.A Ty nie uwzględniając żadnej pracy nad zmianą zachowania mamy chłopaka chcesz go rzucać.Wątpliwa ta Twoja miłość.....
43 2017-06-27 22:38:27 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-06-27 23:25:30)
Przeczytałaś dokładnie, bo chyba nie ? Zauważyłaś, że pretensje o węgiel były wtedy, gdy syn pracował w delegacji ?
Nikogo nie chce rzucać, po prostu ma w tej chwili max wkur* i rzuciła takim tekstem, aby się trochę ogarnął, by go postawić do pionu i zmusić do myślenia i zaczął stawiać granice, których nawet matce przekraczać nie wolno.
Żeby nie było, nie pochwalam takiego sposobu komunikacji, stawiania ultimatum, szantażu jak zwał tak zwał, ale człowiek jest tylko człowiekiem i jak normalne metody nie skutkują, to nawet anioł się wnerwi.
A poza tym to dlaczego miałaby wcześniej cokolwiek ustalać z teściową odnośnie wyjazdów? To ich życie, z niczego się nie muszą tłumaczyć ani niczego z mamą ustalać.
Jak można tak wrabiać własne dziecko i i nie dać mu normalnie żyć w związku ?!
44 2017-06-27 22:47:38 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-27 22:59:35)
No trudno nie każdy musi mnie lubiec
takt jestem trochę egoistyczna ale skoro dana osoba wykorzystuje mnie przez 5 lat, i mojego faceta który robi dla niej praktycznie wSzyszko a odrzuca go i ma go za najgorszego, uznając tylko swoje córki.. nie chce go rzucić to jest ostateczność ale wyobrażasz sobie małżeństwo kiedy teściowa wiecznie się wtrąca i czegoś chce ? Dobra skoro prosi to nie ma problemu ale wyobrażasz sobie zeby teściowa dzwoniła kilka razy dziennie np tylko po to żeby on poszedł jej do sklepu bo ona leży w łóżku ? I to nie była jednorazowa sytuacja było ich mnóstwo, pomagałam jej przez prawie 5 lat na kaZDE jej skinienie chodziłam sama przez las w -20 mrozie na działkę bo ona leży w łóżku a króliki są do nakarmienia... a mój facel w delegacji, z tym noszenie węgla to akurat blacha sprawa, kolejna sytuacja kiedy wymiotowalam całą noc pół dnia i miałam biegunke, bardzo słabo się czułam a teściowa zadzwoniła ze chce jechać do praktikera zobaczyć drzwi... mówiłam ze źle się czuje auto nie moje wtedy było ale pojechałam, kolejna sytuacja : mój facet przychodził na obiady do mnie jak jeszcze mieszkałam z rodzicami i tata robil obiad bo ja jeszcze sie uczylam bo jego mama siedząc w domu twierdziła ze nie chce się jej robić, i mojemu tacie po prostu go było szkoda ze jego mama siedzi w domu dostaje on niej ttyle pieniedzy oddawał jej pół wypłaty i cala rentę a ona nawet nie potrafiła dziennie kupić czegoś takiego jak coś do jedzenia do lodówki i mój facet był głodny mimo że mamie dawał prawie 2 tys... z czego od piątku do niedzieli spał u mnie i czasem kilka razy w tygodniu i był w pracy wiec w tym domu go więcej nie było niż był .. I w tym czasie przyjechała do mnie rodzina i spałam u mojego faceta 5 dni z czego nie jadłam tam w ogóle kompałam się w domu wiec tam tylko spałam potrafiła powiedzieć mi tekst : OLA musisz jutro po mnie przyjechać a ja ze nie wiem czy przyjadę bo to nie moje auto i musze taty zapytać a poza tym coś się z kołem w aucie dzieje dam Pani znać jutro a ona do mnie ze to mam wziąć dokumenty nie mówić tacie ze biorę jego auto i po nią przyjechać.... za to ze spisz u nas te 5 dni... ja pierdziele seerio ? bo akurat jechała sobie do koleżanki w ten dzień. Ktora mieszka 1km dalej... Ja jakos jej nie wypominalam albo moi rodzice ze moj facet przychodzil przez rok dziennie do mnie na obiad i moi rodziec nie wziele ani grosza .... I serio to takie dziwne ze po 5 latach straciłam cierpliwośc? A z tym dowozem gadaliśmy z nią w ten sposób ze idziemy na urodziny i po nią nie przyjedziemy danej soboty to się na mnie wydarla ze jak to ze jak ona wróci do domu... chociaż ma z pracy 20 kroków do autobusu! Nigdy nie usłyszałam od niej słowa dziękuję, ani nie " czy możesz " "proszę" tylko "MUSISZ" i to samo jest z moim facetem nigdy go nie poprosiła zawsze było słowo musisz żadnego dziękuję...
Cytuję wypowiedź autorki
...ale skoro dana osoba wykorzystuje mnie przez 5 lat.....
***********
Odp Masz poważne problemy z asertywnością.Zacznij zmianę od siebie samej.Teraz ofiarę losu robisz z siebie?Dałaś wykorzystywać się 5 lat??????
Oni oboje mają duże problemy z asertywnością.
47 2017-06-28 02:00:22 Ostatnio edytowany przez josz (2017-06-28 02:01:54)
fajnie.fa@o2.pl, Twoja przyszła teściowa jest bezczelną, roszczeniową kobietą, która, jak widać, tak bardzo weszła w rolę księżnej pani, że owinęłą sobie wokół palca wszystkie bliskie jej osoby, nawet Ciebie. Do tego stopnia, że nawet starszukowie teściowie też na nią łożą. Jest na wskroś toksyczna.
Jedyna szansa w tym, żeby jej dzieci, a z tego, co piszesz wynika, że jest ich troje, powinny przyjąć wspólną linię obrony i zacząć sprowadzać mamusię z obłoków na ziemię, wszyscy razem, jednym frontem.
Bo nawet, jeśli Twój chłopak wreszcie pójdzie po rozum do głowy i przestanie ją sponsorować i być na każde zawołanie, to ona osaczy tę najmłodszą córkę i zmarnuje jej życie.
Kobieta ma dopiero 43 lata, jest ciągle młoda i zdrowa, ma jeszcze czas, żeby zarobić na własną emeryturę i nauczyć się liczyć na siebie. Dzieci z pewnością jej nie opuszczą, ale muszą zawalczyć o zdrową relację z matką, bo w przeciwnym razie ona ich wykończy, wszystkich razem, albo to ze swoich dzieci, które okaże się najsłabsze, najbardziej uległe.
Tylko kubeł zimnej wody może ostudzić jej zapędy.
Cytuję wypowiedź autorki
...ale skoro dana osoba wykorzystuje mnie przez 5 lat.....
***********
Odp Masz poważne problemy z asertywnością.Zacznij zmianę od siebie samej.Teraz ofiarę losu robisz z siebie?Dałaś wykorzystywać się 5 lat??????
Summertime jakos nie rozumiem Twojego stanowiska w tym temacie. Raz piszesz ze Autorka jest zadufana w sobie egoistka, ktorej korona spada z glowy gdy trzeba pomoc tesciowej a za chwile ze jest nieasertywna... Czyli wkoncu jest tym zapatrzonym w siebie samolubem czy dajaca sie wykorzystywac nadmiernie dziewczyna ktora w odpowiednim momencie nie umiala postawic jasnych granic?? Bo jakos zmieniasz zdanie jak choragiewka.
49 2017-06-28 09:38:18 Ostatnio edytowany przez Summertime (2017-06-28 10:08:41)
Summertime napisał/a:Cytuję wypowiedź autorki
...ale skoro dana osoba wykorzystuje mnie przez 5 lat.....
***********
Odp Masz poważne problemy z asertywnością.Zacznij zmianę od siebie samej.Teraz ofiarę losu robisz z siebie?Dałaś wykorzystywać się 5 lat??????Summertime jakos nie rozumiem Twojego stanowiska w tym temacie. Raz piszesz ze Autorka jest zadufana w sobie egoistka, ktorej korona spada z glowy gdy trzeba pomoc tesciowej a za chwile ze jest nieasertywna... Czyli wkoncu jest tym zapatrzonym w siebie samolubem czy dajaca sie wykorzystywac nadmiernie dziewczyna ktora w odpowiednim momencie nie umiala postawic jasnych granic?? Bo jakos zmieniasz zdanie jak choragiewka.
Po pierwsze nie zmieniam zdania. Jedynie wraz z napływającymi informacjami, które przekazuje nam autorka określam stan rzeczy. I jedno nie wyklucza drugiego. Zastanów się trochę zanim oskarżysz następnym razem za niestabilność zdania.Zresztą autorka sama przyznała mi rację co do egoistycznego podejścia. A czucie się wykorzystywanym 5 lat... No sorry, ale takie są fakty nie ja, je piszę w scenariuszu życiowym tej dziewczyny.A Ty doprawdy uważasz, że autorka jest asertywna?Czuje się ofiarą. Takie są właśnie konsekwencje braku rozdzielenia granic. I uleganiu drugiej osobie przy braku chęci, pomocy jej udzielenia.Przy złym stanie zdrowia też autorka nie odmówiła. Pojechała.I to nie było z dobroci serca. Jedynie z usilnych namowów. Potrzebujesz jeszcze dowodów na, to aby stwierdzić, że istnieje problem asertywności? Przy takich charakterach jak przyszła teściowa należy inaczej podchodzić niż do osoby empatycznej.
fajnie.fa@o2.pl, Twoja przyszła teściowa jest bezczelną, roszczeniową kobietą, która, jak widać, tak bardzo weszła w rolę księżnej pani, że owinęłą sobie wokół palca wszystkie bliskie jej osoby, nawet Ciebie. Do tego stopnia, że nawet starszukowie teściowie też na nią łożą. Jest na wskroś toksyczna.
Jedyna szansa w tym, żeby jej dzieci, a z tego, co piszesz wynika, że jest ich troje, powinny przyjąć wspólną linię obrony i zacząć sprowadzać mamusię z obłoków na ziemię, wszyscy razem, jednym frontem.
Bo nawet, jeśli Twój chłopak wreszcie pójdzie po rozum do głowy i przestanie ją sponsorować i być na każde zawołanie, to ona osaczy tę najmłodszą córkę i zmarnuje jej życie.
Kobieta ma dopiero 43 lata, jest ciągle młoda i zdrowa, ma jeszcze czas, żeby zarobić na własną emeryturę i nauczyć się liczyć na siebie. Dzieci z pewnością jej nie opuszczą, ale muszą zawalczyć o zdrową relację z matką, bo w przeciwnym razie ona ich wykończy, wszystkich razem, albo to ze swoich dzieci, które okaże się najsłabsze, najbardziej uległe.
Tylko kubeł zimnej wody może ostudzić jej zapędy.
zgadzam się w 100%.
51 2017-06-28 11:29:36 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-28 11:31:08)
Ja zawsze moje teściowej pomagałam z dobroci serca i z chęcią, ale od pół roku mnie to wkurza, jeśli się źle czuje To pomagałam jej z chęcią, bez żadnego ale, ale skoro widzie ze ona dzwoni o najmniejsze pierdołyżki to mnie szlak trafia, wiec tak jak mówię jeśli rzeczywiście ma problem nigdy nie jwątek negatywnie nastawiona, rozmawiałam z moim facetem powiedział ze teraz jego mama będzie miała 3 tyg wolnego wszystkie siostry zjeżdżają się do domu jedna całkowicie wie jaka jest sytuacja wiec stoi za moim facetem, wiec będą jej przez 3 tyg przegadywac z tymi podwozkami, a młodsza siostra nie będzie przeciwko mamie za bardzo jest w nią wpatrzona chociaż ma 18 lat, na początku jak kupiliśmy auto i mój facet powidzial ze nie bdziemy jeździć po pierdoly to się poplakala, chisteryzowala i zadzwoniła do swoich córek, z czego najstarsza zrozumiała mojego faceta a młodsza najechała na niego. Obiecał ze to załatwi zobaczymy. Jak będzie dalej, wczoraj chyba była największa i najpowazniejsza kłótnia w całym związku, długie rozmowy. Zobaczymy czy coś się polepszy, mój facet powiedział mi wczoraj ze strasznie się zmieniłam, zdałam mu proste pytanie czy względem kogoś innego się tak zachowuje, powiedział ze nie ze ktoby mnie o cos poprosił zawsze pomogę i nigdy nie mam pretensji a moja teściowa tego po prostu nadużywa i to nie mało... długo o tym rozmawialiśmy.... mam nadzieje ze zrozumiał, a co do mojej teściowej, wiem ze jest bezczelna księżniczka, ale ja nic sama z tym zrobić nie mogę, bo to jej dzieci powinny zareagować. Sama jestem ciekawa jak potoczy się to dalej.
Szczerze mówiąc wątpię że który kolwiek facet by z nią wytrzymał... chyba tylko taki który robil by wszystko co ona każe
A po co jej facet, skoro tak sobie wychowała syna
Tylko czy syn zrozumie, w jakiej sytuacji się znalazł ?
Szkoda by było tego związku, 3 maj się.
feniks35 napisał/a:Summertime napisał/a:Cytuję wypowiedź autorki
...ale skoro dana osoba wykorzystuje mnie przez 5 lat.....
***********
Odp Masz poważne problemy z asertywnością.Zacznij zmianę od siebie samej.Teraz ofiarę losu robisz z siebie?Dałaś wykorzystywać się 5 lat??????Summertime jakos nie rozumiem Twojego stanowiska w tym temacie. Raz piszesz ze Autorka jest zadufana w sobie egoistka, ktorej korona spada z glowy gdy trzeba pomoc tesciowej a za chwile ze jest nieasertywna... Czyli wkoncu jest tym zapatrzonym w siebie samolubem czy dajaca sie wykorzystywac nadmiernie dziewczyna ktora w odpowiednim momencie nie umiala postawic jasnych granic?? Bo jakos zmieniasz zdanie jak choragiewka.
Po pierwsze nie zmieniam zdania. Jedynie wraz z napływającymi informacjami, które przekazuje nam autorka określam stan rzeczy. I jedno nie wyklucza drugiego. Zastanów się trochę zanim oskarżysz następnym razem za niestabilność zdania.Zresztą autorka sama przyznała mi rację co do egoistycznego podejścia. A czucie się wykorzystywanym 5 lat... No sorry, ale takie są fakty nie ja, je piszę w scenariuszu życiowym tej dziewczyny.A Ty doprawdy uważasz, że autorka jest asertywna?Czuje się ofiarą. Takie są właśnie konsekwencje braku rozdzielenia granic. I uleganiu drugiej osobie przy braku chęci, pomocy jej udzielenia.Przy złym stanie zdrowia też autorka nie odmówiła. Pojechała.I to nie było z dobroci serca. Jedynie z usilnych namowów. Potrzebujesz jeszcze dowodów na, to aby stwierdzić, że istnieje problem asertywności? Przy takich charakterach jak przyszła teściowa należy inaczej podchodzić niż do osoby empatycznej.
Owszem autorka przyznala sie do egoizmu ale nie tego rodzaju ktory Ty jej zarzucilas. Jej egoizm to wkoncu zdrowe stawianie granic i przeciwstawianie sie byciu wykorzystywana przez tesciowa.
A co do braku asertywnosci to oczywiscie sie zgodze ale co do tego nie mialam watliwosci rowniez wczesniej. Autorka dala sobie wejsc na glowe i teraz poniekad zbiera zniwo. Ja po tekscie tej baby ze ma wziac po kryjomu klucze od auta ojca i ja gdzies zawiezc powiedzialabym ze niestety nie moge bo nie jestem nauczona podkradac rzeczy innym ludziom a branie nie swojego auta bez zgody i wiedzy wlasciciela tym wlasnie jest.
Tyle dobrego ze Autorka wkoncu przejrzala na oczy i zaczyna mowic stop.
Co do watpliwej milosci do narzeczonego..znowu sie nie zgodze. Kochac mozna bardzo ale nie zdecydowac sie na malzenstwo z kims jesli w pakiecie przewiduje ono slub z mamusia. Strach pomyslec co byloby po slubie gdy pojawia sie dzieci, jakas choroba a tescioweczka zazada np zeby ja zawiesc do kolezanki na kawke albo na zakupy do galerii a chorego "bachora" podrzucic najwyzej drugim dziadkom. Bo dla mnie to taki typ kobiety.
Z tym autem wtedy to kompletnie mnie zatkało, po prostu nie wiedziałam co mam powiedzieć, ja przejzalam na oczy juz ze 2 lata temu ale nie bulwersowalam się, czasami mówiłam ze mi to nie pasuje i tyle, ale nic konkretnego, ale któregoś dnia po prostu powiedziałam dość ze albo to się skończy albo nie będę miała wyjścia odejść, chociaż na prawdę tego nie chce, bo wiem ze to właśnie ten, którego kocham na prawdę... ale mam kilka koleżanek które są w podobnej sytuacji i wiem jakie piekło przechodzą, mają depresję nerwice itd... Jeśli chodzi o dzieci hmmm zwasze powtarzała ze będzie nam pomagać, ja sądzę że tylko w ostateczności... ona na prawdę kocha dzieci, nie raz widziałam jak się nimi zajmuje, oddaje im pełna miłość, i nie nigdy nie chciała nic w zamian, ( chodzi o dziecko jej brata) a jeśli chodzi o moich rodziców to niestety ale mieszkają 500 km ode mnie więc na pewno nie podrzucę im dziecka jak ona sobie będzie chciała, zresztą powiedziałam mojemu facetowi ze jeśli sytuacja nadal taka będzie to żadnych dzieci mieć ze mną nie będzie. Myślę że po wczorajszej kłótni klapki mu się otworzyły mam przynajmniej taka nadzieje. Tak jak wcześniej pisałam, jeśli chodzi o ogólne kontakty z moja teściowa to powiedziałabym ze są świetne, lubimy się, zaprasza mnie na kawę, pisze co u mnie slychac, i wgl jest miła i się interesuje ogólnie czy wszystko wporzadku, wiec tu jej nie mogę nic zarzucić.. gdyby nie sytuacja z wykorzystywaniem powiedziałabym ze jest idealna teściowa, ale w życiu pięknie być nie może ![]()
feniks35
Owszem autorka przyznała się do egoizmu ale nie tego rodzaju ktory Ty jej zarzucilas. Jej egoizm to w końcu zdrowe stawianie granic i przeciwstawianie sie byciu wykorzystywana przez tesciowa... Przeciwstawianie się byciu wykorzystywanej?.... W jaki sposób zatem autorka przeciwstawia się? Przekonując nas o okropieństwach matki chłopaka? Czy o tym, że pisząc tu, ma już dość?Cytuję wypowiedź autorki ale nie wtedy kiedy ma się widzi misie... tak zdecydowanie to On musi postawić granice. Jak widać wyraźnie po tym tekście, to dziewczyna nie pragnie wspólnymi siłami z ukochanym rozwiązać problem... Jedynie wymaga tego od chłopaka... A sama... No cóż ulega.... kobiecie, A może stwierdzając nam obcym ludziom, o tym że już nie da rady i.... Odejdzie od swojego faceta?....... Może, to masz na myśli mówiąc, że zaczęła stawiać granice??????????
Dalszy tekst Twojej wypowiedzi
Co do watpliwej milosci do narzeczonego..znowu sie nie zgodze. Kochac mozna bardzo ale nie zdecydowac sie na malzenstwo z kims jesli w pakiecie przewiduje ono slub z mamusia
A ja uważam, że jeśli się kocha, to należy walczyć o tą miłość wspólnymi siłami. Jeśli ta walka nie odniesie skutku, wówczas odejść. Należy zrozumieć też postawę jej chłopaka z tego co pisze dziewczyna jest On nie doceniany, a więc najprawdopodobniej czuł się tym gorszym w rodzinie i paradoksem w tym wszystkim jest, to że pragnie cały czas zapracować na miłość matki... A ta wiadomo jaka jest.... To traumy dzieciństwa odbijają piętno na taką postawę autorki, przyszłego męża.Ale próbować trzeba, bo może stracić coś dziewczyna bezpowrotnie.A potem szloch.
56 2017-06-28 13:23:35 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-06-28 13:27:14)
Ale ona nie jest jeszcze moja teściowa, wiec dlaczego ja mam się w to wtrącać, nie powiedziałam ze od razu go zostawię, że nie dam mu szansy, a wlasnie ze daje mu ta szanse ...To Ty summertime troszkę przekrecasz to co ja pisze, powiedziała ze jeśli sytuacja się nie zmieni chcoby troche to wtedy dopiero Go zostawię. nie powiedziałam ze nie będę go wspierać w tym żeby jego mama się zmienia, wtrące się dopiero wtedy kiedy będzie taka potrzeba bo z jednej strony to ich sprawa rodzinna. W tracę się wtedy kiedy oni sami nie będą mogli dać radę .
57 2017-06-28 13:51:18 Ostatnio edytowany przez Summertime (2017-06-28 14:04:12)
Cytuję autorki wypowiedź
Ale ona nie jest jeszcze moja teściowa, wiec dlaczego ja mam się w to wtrącać,
Odp. Może dlatego, że 5 lat byłaś uległa wobec niej i bezpośrednio ta pani szkodziła Twojej osobie.... Brak asertywności...tu działa.. Bo to ważne jest, abyś nie czuła się ofiarą...
A Twoja postawa jest taka jesteś uległa, robisz to, co matka faceta chce.. Tym samym rodzą się w Tobie frustracje, które przelewasz na faceta, a on w takiej sytuacji wątpię, aby przeciwstawił się znacząco matce.... Bo odczuwać może z Twojej strony zbyt dużo niechęci do matki.. A bądź, co bądź ona jest ważna dla niego.. A tak gdybyś odsunęła od siebie prośby, stanowczo.... Asertywnie. Nie miałabyś w sobie tyle gniewu na nią i faceta prościej przeciągnąć by, było na swoją stronę.
Ale ona nie jest jeszcze moja teściowa, wiec dlaczego ja mam się w to wtrącać, nie powiedziałam ze od razu go zostawię, że nie dam mu szansy, a wlasnie ze daje mu ta szanse ...To Ty summertime troszkę przekrecasz to co ja pisze, powiedziała ze jeśli sytuacja się nie zmieni chcoby troche to wtedy dopiero Go zostawię. nie powiedziałam ze nie będę go wspierać w tym żeby jego mama się zmienia, wtrące się dopiero wtedy kiedy będzie taka potrzeba bo z jednej strony to ich sprawa rodzinna. W tracę się wtedy kiedy oni sami nie będą mogli dać radę .
Dokladnie. Z jakiej racji Autorka ma sie rozprawiac z obca poki co sobie kobieta? To jej chlopak / narzeczony powinien mamusi na spokojnie wytlumaczyc sytuacje i jasno postawic granice. Jemu jako synowi wypada i na pewno od syna bedzie lepiej odebrane niz od obcej "dziewuchy". A skoro syna tak rozgrzeszamy z braku twardej postawy to i Autorke rozgrzeszmy bo ona tez na poczatku nie chciala sobie nalapac minusow u "Pani mamy" tylko zaskarbic sympatie tyle ze skala wykorzystywania ja przerosla z czasem. Dlatego teraz reaguje. Dla mnie to calkiem naturalne.
I skad wiesz Summertime ze Autorka zamierza odejsc od chlopaka ot tak nagle? Ze z nim nie rozmawiala wielokrotnie ze nie walczyla i nie tlumaczyla? Nawet fakt ze zjawila sie na forum swiadczy o tym ze wciaz walczy i dla spokoju sumienia wolala sie upewnic czy jej spostrzezenia sa podobnie odbierane czy moze jezdzi po biednym narzeczonym bez racji.
59 2017-07-13 15:55:27 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-07-13 15:57:20)
Po wróciłam żeby opowiedzieć wam, a więc przez 2 tygodnie nigdzie nie jeździliśmy po mamę moje faceta bo była jego siostra, ale w niedziele po nią jedziemy do pracy z racji tego że miała zabieg na nogę ( ok rozumiałe nie mam żadnych wątow co do tego) ale ostatnio jego mama była w zusie I dowiedziała się ze mój fecet ma rentę na wakacje a miała się nie dowiedzieć bo to miałobyc dla nas na węgiel i na piec bo trzeba parę rzeczy przerobić.. no i moj facet juz kombinuje co zrobić, czy może jednak dać te pieniądze kurde no szlak mnie trafia bo jego mama ma pieniądze bo sama powiedziała ze koleżanka oddała jej kasę 5 tys, ale kurde te pieniądze na prawdę są nam potrzebne... a cała renta w ciągu roku idzie do niej bo jej ja oddaje i jestem ciekawa czy odda mamie ta rentę czy nie... jutro ma przyjść na konto wiec zobaczymy i tak wiem na pewno ze będzie z tego kłótnia....
Hmm, przeczytałam tylko początek i już mi się nóż w kieszeni otwiera. Więc napiszę co myśle i co wiem na ten temat.
Jeśli nie ustalisz zasad i nie ustawisz faceta po swojej stronie to nic z tego związku nie będzie. Miałam już takiego faceta co na każde zawołanie mamusi był i choć wiedział, że nie zawsze na to zasługiwała i tam jej na to pozwalał. Więc albo zrozumie, że matka nim nie może rządzić albo to się prędzej czy później rozpadnie.
Mój związek rozpadł się po 10 latach a 3 mieszkania blisko (niedoszłej)teściowej. Ta kobieta tak jak ta "moja" wykorzystuje was i sprawdza na ile się dacie, jak małe dziecko. Im szybciej się postawicie i wyznaczycie granicę której się będziecie trzymać tym lepiej dla was. Jeśli nie to nigdy nie będziesz w tym związku do końca szczęśliwa, bo to poczucie, że on Cię nie słucha tylko matki, jest wkurzające.
I może faktycznie przedstawiam Ci pesymistyczną wersję, ale wiem, że nigdy więcej nie zgodziłabym się na taki układ. Wolę być sama.
Przestań od niej odbierać telefony, połowa mniej problemu będzie. Nie masz obowiązku być na każde jej zawołanie i warować przy telefonie.
Na razie jest w miarę ok, nie upomina się o rentę, i daje nam "żyć" zobaczymy jak będzie dalej, nie wiem czy wcześnie pisałam ale ostatnio powiedziała nam ze chce budować antenę na działce i ze każdy z nas ma się poskładać po 1500 zł. No kurde fakt bedzie to po weselu, ale ja nie mam zamiaru dawac 1500 zł na żadna altane, tym bardziej ze ja wgl nie chodzi na ta działkę może ewentualnie 3 razy w roku i tyle. Masakra
63 2017-07-21 13:33:14 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2017-07-21 13:38:36)
Kochana mamusia była w Zusie I dostała wszystkie wyciągi na temat renty mojego faceta. Babka udzielila jej informacji ze renta jest przyznana do końca wakacji.... dostała 500 zł od swojej teściowej i mój facet dał jej rentę.... bo jak ona to powiedziala ona przeciez nie ma pieniedzy bo splaca dlugi po zmatlym mezu ale tego jest 200 zl co miesiac(potwierdzone info sama to powiedziała) a ona ma na miesiac 3 tysiace z czego miesskanie placi jej tesciowa. ce mi opadają, niby powiedział ze od października kiedy zmieni i prace skończy się dawanie jej renty, szczerze juz w nic nie wierzę.... no i jeszcze ma lokatora który płaci jej 400 zł.... Fajnie żyje się ze świadomością ze ona ma kasy jak lodu a ja sobie wszystkiego odmawiam żeby odłożyć kasę na ślub... Powoli moja cierpliwość co do mojego narzeczonego tez się kończy... co przychodzę to wypiekacz do chleba sobie kupiła, pięć do centralnego za 2 tys sobie kupiła, mikser wart prawie 1000 zł. Mam już dość nikomu nie wyliczam pieniędzy ale teściowa totalnie grubo juz przesadza...
64 2018-02-20 17:20:54 Ostatnio edytowany przez fajnie.fa@o2.pl (2018-02-20 17:39:40)
Nowe sytuacje, musze się wygadac, bo zwariuja, Powiem tak Narzeczony próbuje ogarnąć mamę ale to nic nie daje, rozmowa z siostrami mama i moim narzeczonym nic nie dała, twierdząc że są. Jej dziecmi i maja OBOWIĄZEK jej pomagać, odpisze teraz sytuacje z ostatnich tygodni.
Byliśmy jakis czas temu na firmie gdzie pracuje mama narzeczonego, i narzeczony tam miał pracować ale jednak nie przyjął(jeszcze wtedy nie wiedział ze jej nie przyjmie) oferty, mama go zawołała i mówi mu ze musi ją i jej szefowa zawieźć na pkp a on ze nie zawiezie bo mam za 15 minut lekarza a ona ze ale ona swojej szefowej powiedziała ze my zawieziemy a arekowi tez powiedziała ze my odwieziemy (arek miał ich zawozic) a on mówi ze nie bo mam lekarza i koniec i on poszedł do swojej firmy po papiery a jego mama w tym czasie wpakowała się do auta to mówię jej ze nie zawieziemy bo mam lekarza i ze skoro ten koleś jechał w tamtą stronę to mogły z nim jechać a ona ze ale ona już powiedziała a ja ze mnie nie przyjmą później bo czekałam ma wizytę 8 miesięcy narzeczony wkurzony klocil się z nią ale ze przyszła ta szefowa to już dla świętego spokoju powiedziałam. Żeby się nie klocil ze ich zawieziemy.
Olala sobie w ogole to ze mam lekarza najważniejsza byla ona, jej potrzeby a moje zdanie i narzeczonego miała totalnie w dupie... Ja juz jestem na skraju wytrzymałości
Ale przyjechała z Warszawy siostra mojego narzeczonego siedziała w kuchni od 15 do 20 żeby zrobić niespodziankę mamie i zrobiła jej obiad, upiekla ciasteczka, sama, to nie dojze nie zjadła, to się Darla ze w kuchni jest syf, i ogóle krzyczała czepiała się . Potem do narzeczonego mówi ze przyjdzie jutro do nas żeby dokończyć te pisanie tych straży itd to w zasadzie jest kupuj wklej a ona robi to ponad tydzień..... a Moj mowi ze on ma na 15 do pracy bo ma szkolenia, jak wydarla na całe mieszkanie ze jak on ma na 15 do pracy ze co on sobie myśli ze kiedy ona dokończyć ten projekt
Sytuacja z niedzieli, przyszła teściowa do nas żeby dokonczyc projekt, przyszła i powiedziała ze mój narzeczony ma to za nią robić a on ze nie będzie robić tego za nią bo zaniedługo kończy się jej staż i jak nie będzie tego umiała to po prostu nie przedłuża z nią umowy ( dostała prace po znajomości na recepcji) miała tylko skopiować kilka naście tekstów i wkleic do exela tyle ale nadal tego nie umie, i narzeczony jeszcze dodał ze może jej pomóc wytłumaczyć nawet 50 razy jak będzie trzeba byle się tego nauczyła, bo to nic trudnego a. Ona z rykiem ze on się z nią nie liczy ze nie chce jej pomóc to narzeczony mówi ze pomoc chce i może bez problemu ale nie będzie robić jej pracy za nią, i ona znów w ryk na cały blok chyba wszyscy sąsiedzi ja słyszeli ze ma.to zrobić za.nią i koniec to mój narzeczony powiedział mamo prosze nie krzycz na mnie w moim domu, ona nadal to znów powtórzy zaś ryk znów powtórzył i tak 5 razy ale za 5 razem nie wytrzymał i podnie głos mówiąc ze ma dość krzyku z.jej strony, że nie życzy sobie zeby krzyczała na niego w jego domu,ze tylko wymaga nie liczy się z nim, generalnie olala sprawę, walła drzwiami i po kilku dniach zadzwoniła jakby nigdy nic i znów wymagala. Jeszcze było kilka sytuacji ale już mi się nie chce o tym pisać.