Witajcie
Mam nadzieję,że ktoś mi udzieli mądrej rady.
Byliśmy razem prawie dwa lata. Zerwał z błachego powodu, byłam niby zazdrosna o to,że czasem pisał sms do swojej byłej dziewczyny , która notabene ma już rodzine... o to się rozstaliśmy, to znaczy on zerwał , z dnia na dzień.. psuło się, już od paru miesięcy, wolał kolegów,robiłam mu afery,błagałam go o powrót... to było w pażdzierniku ubiegłego roku... mieliśmy wykupioną wycieczkę na luty,nie chciał powrotu. Mówił,że chce być sam... nie nadaję się do związków itd...W grudniu jakoś się stało,że napisałam mu i od słowa do słowa co słychać, spędziliśmy razem sylwestra... chciałam powrotu on niby też...ale nie udało się po tygodniu stwierdził,że nie chce...znowu przeprowadził operacje na otwartym sercu...
Udało mi się o nim zapomnieć.
Poznałam paru chłopaków,ale nadal gdzieś w sercu miałam byłego... Z nikim nie związałam się. Na wakacjach w lutym gdzie spędzałam urlop... myślałam o nim..
Az do wczoraj,odezwał się ...zaproponował spotkanie,ja zdziwiona...ze po tym wszystkim? a on,że chciałby spróbować jeszcze raz....,że bardzo żałuje tego i że chciałby cofnać czas,,, nie umie mi wyjaśnić dlaczego tak zrobił...że jest palantem... że chce ,żeby było jak dawniej.... i namieszał mi strasznie...
wiem,że pasowaliśmy do siebie...napisał to....bardzo mnie przepraszał za to co zrobił. Wie,że to nie wystarczy , pisał.,że zastanawiał się pół roku, i że to ma sens.
Mówił,że przemyślał to,i że będzie się starać jak prawdziwy facet a nie jak gówniarz.
Ja do niego,że skąd mam wiedzieć , że nie zrobisz tego po raz kolejny.Cięzko będzie mi już zaufać. Nie było żadnej zdrady w naszym przypadku.
Nie wiem co mam robić. Chciałabym ,żeby było jak dawniej ale wiem,że to chyba nie możliwe... 3 razy do tej samej rzeki??