Witam wszystkich.
Mamy z narzeczonym problem z powodu mojej zazdrości i wyolbrzymiania pewnych spraw. Piszę tego posta by przekonać się czy rzeczywiście jestem nadmiernie zazdrosna i przesadzam czy może jego zachowanie nie jest fair. Chodzi o konkretna sytuację o flitrowanie z koleżanką niedawno zatrudnioną do jego pracy. Przeczytalam wiadomości jakie ze sobą wymieniali stąd wiem o zaistniałej sytuacji. Pisanie tekstów typu lubie zadzierać z dziewczynami i nie wszystkie raczej na to narzekaja, mam na Ciebie nadzieje...moim zdaniem nie jest w porządku. Szczególnie jak dziewczyna pisze,weź możę nie mów swojej bo jeszcze by sie wkurzała,a to przecież tylko żarty..jasne. Trzymanie reki na jej plecach w pracy w ramach przeprosin,bo uderzyłem Cie niechcący biodrem,potem pisanie do niej kolejnych przeprosin i oferowanie masażu tego biodra..jeśli bardzo Cię boli to ja Ci z chęcią pomasuje. Ona się bardzo wzbraniała. W sensie takim ze jak się dowiem to jej nogi z d... powyrywam. Nie powiedziała,wiesz co mam swojego faceta dzieki,dam rade, tylko bo ONA bd zła..Rozmawailiśmy o tym wszystkim wczesniej, bo chciałam to wyjaśnic, więc wiedział ze mi sie to nie podoba,a i tak napisał do niej ze jestem strasznie o nią zazdrosna i zeby się nie martwiła,ja nic nie przeczytam.To jest moim zdaniem zwyczajnie nielojalne wobec mnie. Dodam ze z narzeczonym pracujemy razem,ale nie przebywamy caly czas razem w jednym pomieszczeniu tylko sporadycznie i pewne rzeczy w pracy widzę. Ona mu napisała: A to nie zauwazyles ze jestes na cenzurowanym w pracy??? Teraz nie będę mogła puszczać Ci oczka,bo już bedzie moja wina. On jej na to ej będę smutny jesli przestaniesz to robić... Cały czas jak mijamy się zmianami i wiem ze oni są razem w pracy zastanawiam się co się między nimi dzieje,czy na nią patrzy co sobie myśli,czy rozmawiaja. Prześladuje mnie trochę to wszystko i męczy mnie to. Fakt faktem nie mam zaufania,po tym już nie. Czuję się w pewien sposób wyśmiana przez nich i nie jest mi z tym miło. Jestem normalną kobietą,ze zdrowym podejściem do życia i tego typu spraw,ale jak dla mnie to już przesada. Co myślicie na ten temat..?
Zwyczajny brak szucunku dla Ciebie z ich strony. Od takich fllirtów szybko do zdrady fizycznej bo emocjonalna zdrada już jest.
Mamy z narzeczonym problem z powodu mojej zazdrości i wyolbrzymiania pewnych spraw.
Raczej nie z tym macie problem i nie z Twojego powodu.
To jest moim zdaniem zwyczajnie nielojalne wobec mnie.
Zgadza się.
Na Twoim miejscu poważnie przemyślałabym ten związek. Zwłaszcza jeśli to ten sam facet, o którym pisałaś 3 lata temu i nie wyciągnęłaś wniosków.
Też na twoim miejscu byłabym ostrożna, niewinne esy szmery bajery i zdobycz zdobyta. Dziwne że akurat z nią ma takie kontakty bo na zdrowy rozsądek nie powinno się to zdarzać. Bądź czujna , podejrzewam że bardzo jest twój facet zafascynowany nową osobą. A w dzisiejszych czasach jak widzisz nikomu się teraz nieufa. Widocznie ma to coś co przykuwa jemu uwagę a może uważa się za maczo i chce przyciągnąć uwagę. Mam pytanie mieszkacie razem? Bo jak tak to łatwo zobaczyć czy zwraca szczególną uwagę na siebie aby podobać się koleżance. A swoją drogą ona jak piszesz też nie lepsza w zachowaniu.
5 2017-06-20 21:20:18 Ostatnio edytowany przez josz (2017-06-20 21:21:34)
Nie przesadzasz. Flirt, czyli jawne podrywanie koleżanki, podgrzewanie atmosfery, propozycje składane niby żartem, które prawdopodobnie chętnie wprowadziłby w życie, gdyby ona wysłała jakiś sygnał. Na razie droczą się z sobą, jednocześnie (fakt) kpiąc z Ciebie.
Widzę, że jesteś na bieżąco, czyli podczytujesz ich korespondencję, czy on o tym wie?
Jesli rozmawiałaś z nim na ten temat, a on Ci wmawia, że przesadzasz, tzn, że nie ma krzty szacunku dla Ciebie. Trudno się dziwić, że czujesz się z tym kiepsko.
Narzeczony, czyli kandydat na męża? Przemyśl swój wybór , ten pan nie rokuje dobrze.
Właściwie niewiele, po za rozmową z nim, możesz zrobić. Jesli rozmowa nie przynosi efektu, a flirt trwa nadal, to raczej nie ma o kogo walczyć. W ogóle walka o faceta, w takich okolicznościach jest upokarzająca.
Tato mi zawsze powtarzał nigdy nie pracuj z narzeczonym a później z mężem! Ale akurat w twoim wypadku wyszło Vito na dobre.
Nie ma niegroźnych flirtów.
Problem z Tobą byłby, gdybyś oskarżała faceta o flirty, które w rzeczywistości miejsca nie mają. Problem jest z nim, bo to on przekracza granice, na które się w związku umawialiście (chyba, że umawialiście się na jakieś otwarte układy, a nie na monogamię). Moim zdaniem facet nie jest wart żadnej "walki" - ukrócisz ten romansik w zarodku, to pojawi się następny. Tyle, że wiadomości z inną "koleżanką" może już Ci nie pokazać. Radzę się ewakuować, zanim założysz kolejny wątek pt. "Mój facet ma romans - co robić?".
Jesli teraz jako narzeczony facet pokazuje Ci taki brak szacunku, to co będzie gdy się pobierzecie?
Współczuję serdecznie. Chyba zasługuje na rzucenie pierścionka w twarz ![]()
Współczuję Ci.
I nie miej sobie nic do zarzucenia, facet postępuje nieuczciwie i masz pełne prawo czuć się źle w tym układzie.
W takich sytuacjach często kobiety kierują żal i pretensje do drugiej kobiety, że dziwka, szmata, bierze się za cudzego faceta ale prawda jest taka,że to wszystko to wina Twojego faceta.
Gdyby nie chciał takiej relacji to by ją ukrócił w pierwszej chwili. Ale tego nie zrobił tylko brnie dalej bo jest próżnym fagasem i musi sobie udowadniać jaki jest wspaniały
Smsy o takich treściach to ewidentne podrywy i mega flirt.
A Ty cierpisz. On ma to w dupie.
Czy myślisz, że po ślubie nagle się zmieni i przestanie podrywać laski?
Nie mieszkamy razem,ale widujemy się dość często. O pierwszych wiadomościach dowiedziałam się sama,bo nie wylogowal się z konta społecznościowego,a pozostałe pokazał mi sam podczas kłótni i prób wyjaśniania tego. Ogólnie rzecz biorąc przyznał mi rację i przepraszał za swoje zachowanie. Jednak minęło już trochę czasu od tamtych wydarzeń i ja wciąż jestem niespokojna,wciąż zazdrosna i wciąż mam jakieś podejrzenia. Być może nie słuszne. W każdym razie teraz on ma do mnie żal że zachowuje się w ten sposób i ciągle coś mu wypominam. A mi jest zwyczajnie ciężko pogodzić się z tym jak się zachował ze kpil sobie ze mnie za moimi plecami licząc ze się o tym nie dowiem. Nie potrafię zaufać stąd moje podejrzenia jednak on zdaje się tego nie rozumieć.
Dodam,że pytał jeszcze po co się pcham w to małżeństwo skoro cały czas jest mi tak ciężko i zle.
Napisał też,że ma propozycje żebyśmy sobie to wszystko darowali,bo on nie ma zamiaru wysluchiwac podejrzeń przez całe życie. Czyli mam się pogodzić z klęską?
Napisał też,że ma propozycje żebyśmy sobie to wszystko darowali,bo on nie ma zamiaru wysluchiwac podejrzeń przez całe życie. Czyli mam się pogodzić z klęską?
eliza1747, nie oceniam, czy Twój chłopak zasłużył na takie oskarżenia, czy też nie, czy może Ty wyolbrzymiasz problem - o tym wiesz jedynie Ty.
Piszesz nam tutaj o historii, która wydarzyła się jakiś czas temu, za którą chłopak Cię przeprosił i obiecał, że więcej się nie powtórzy. Ty jednak z jakiegoś powodu nadal nie wierzysz w jego zapewnienia i nieustannie mu to wypominasz.
Jeśli nie potrafisz sobie z tym poradzić i wybaczyć chłopakowi, nie wierzysz w jego zapewnienia i cały czas oskarżasz o to, co było - to przyznaje rację chłopakowi - kontynuacja tego związku przestaje mieć sens.
. Ogólnie rzecz biorąc przyznał mi rację i przepraszał za swoje zachowanie.
Był nielojalny, zranił Cię i zawiódł, więc trudno się dziwić, że nie ufasz. Masz świadomość tego, co zrobił i nie tak łatwo wyrzucić to z pamięci.
Wiele zależy od Ciebie, ale też od niego, czy przegadaliście problem, czy wyjśnił Ci dlaczego przestał liczyć się z Tobą i Twoimi uczuciami, czy tylko przeprosił, chcąc uciąć niewygodny dla niego temat?
Z drugiej strony, jesli wybaczyłaś i chcesz nadal z nim być (może za wszelką cenę?), to nie możesz mu tego ciągle wypominać.
Napisał też,że ma propozycje żebyśmy sobie to wszystko darowali,bo on nie ma zamiaru wysluchiwac podejrzeń przez całe życie. Czyli mam się pogodzić z klęską?
Co jest dla Ciebie klęską? Jeśli on, czy Wasz związek, to faktycznie, po co z nim jesteś?
Dodam,że pytał jeszcze po co się pcham w to małżeństwo skoro cały czas jest mi tak ciężko i zle.
Racja, po co? Facet pozbawiony empatii, pokłóciliście sie, gdy mu udowodniłaś zdradę, czyli nie sypał głowy popiołem, tylko najpierw się wkurzył, że się wydało, a teraz sugeruje, że dążysz do małżeństwa mimo wszystko, tak, jakby jemu nie zależało.
W dość specyficzny sposób objawia swoją "miłość" do Ciebie.
Tak to odbieram.
Nikt za Ciebie nie rozwiąże tego problemu, ważne, żeby spojrzeć prawdzie w oczy i nie oszukiwać się.