netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rozstanie dla jej dobra

63 odpowiedzi7 126 wyświetleńzałożony przez Naiwny Romantyk, 11.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstanie dla jej dobra

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1 Ostatnio edytowany przez Naiwny Romantyk (2017-06-11 10:26:01)

Temat: Rozstanie dla jej dobra

Witam

Od pewnego czasu gryzie mnie pewen problem i nie za bardzo mam sie nim z kimkolwiek podzielic wiec postanowilem ze napisze o tym tutaj i poprosze Was o rade.

Mam prawie 31 lat. Przez ostatnie 4 lata bylem sam, jednak rok temu poznalem dziewczyne w ktorej z wzajemnoscia sie zakochalem i od kilku miesiecy jestesmy razem. To najcudowniejsza kobieta jaka spotkalem w zyciu. Z nikim nie bylo mi tak dobrze, ona twierdzi to samo i jest szczesliwa bedac ze mna, pomimo ze na ten moment mieszkamy w innych miastach i widujemy sie raz na jakis czas. Planujemy jednak moja przeprowadzke pod koniec roku bo ile tak mozna ciagnac zwiazek na odleglosc.

Od jakiegos czasu jednak w mojej glowie zaczely pojawiac sie watpliwosci i dylematy (odnosnie zycia razem i naszej przyszlosci). Zaczalem uswiadamiac sobie pewne niemile aczkolwiek realne i istniejace kwestie.
Chodzi mianowicie o to, ze bolesnie uswiadomilem sobie bledy popelnione w przeszlosci odnosnie sciezki edukacji i rozwoju zawodowego. Krotko mowiac – zaniedbalem te aspekty idac i konczac malo perspektywiczne studia ktore oprocz papierku nie daly mi zadnych perspektyw na kariere jak i godne zarobki. Nie winie o to nikogo poza samym soba. Gdybym te 11 lat temu mial w glowie wiecej oleju i ambicji to potoczyloby sie to inaczej i dokonalbym madrzejszego wyboru. No coz, za popelnione bledy trzeba w koncu zaplacic o czym dobitnie uswiadamiam sie wlasnie teraz w obecnej sytuacji. Jesli chodzi o mnie, niskoplatne prace ktore wykonywalem nie stanowily dotychczas problemu dla mnie - szczescie znajdowalem w innych aspektach zycia i pomimo niskich dochodow jakos sobie w miare szczesliwie funkcjonowalem na tym swiecie. Jednak obecnie moja perspektywa zmienila sie dosyc mocno, biorac pod uwage zwiazek i dalsze zycie z moja Ukochana.

Jesli chodzi o nia, nie jest to osoba o wysokich dochodach jednak ciagle podwyzszajaca kwalifikacje zawodowe i zawodem ktory ma przyszlosc. Z tego co zaobserwowalem, jej wszystkie kolezanki maja zaradnych facetow,  dobrze wyksztalconych i dobrze zarabiajacych, wykonujacych porzadne zawody. Facetow ktorzy beda mogli zapewnic im bezpieczenstwo finansowe.
Wobec tego obudzily sie we mnie wielkie watpliwosci odnosnie dalszego zycia.
Nie ma ostatnio dnia zebym o tym nie rozmyslal i sie nie smucil. Doszedlem do wniosku ze ta wspaniala kobieta zasluguje na lepsze zycie niz to ktore ja bede jej w stanie zaoferowac. Wiazac sie z kims innym, mogla by sobie zaoszczedzic problemow ktore bedzie miala ze mna (niskie dochody, potencjany brak stabilnosci mojego zatrudnienia, nizszy status socjalny). Nie chcialbym zeby ktos cierpial przeze mnie i mial kiepskie zycie. Wiem ze pieniadze to wazna kwestia w zwiazku i przez ich brak jest wiele nieszczesc, rozstan i problemow.  Moim zdaniem jest ona jeszcze zaslepiona miloscia i nie potrafi trzezwo dostrzec tego ze jest w zwiazku z kims kto ma slabe perspektywy, z kims z kim raczej slabo sie mysli o zakladaniu rodziny, prowadzeniu domu.

Biorac pod uwage przemyslenia do ktorych doszedlem, pomimo faktu ze szczerze ja kocham, jak nikogo jeszcze w zyciu nie kochalem, zaczalem rozwazac zaproponowanie jej rozstania. Wiem ze byloby to bardzo bolesne zarowno dla mnie i dla niej ale w perspektywie dlugoterminowej mogloby miec to dla niej zbawienny skutek. W koncu po jakims czasie przeciez wyleczylaby sie ze smutku rozstania i moglaby znalezc kogos z kim zbudowalaby lepsza przyszlosc i szcesliwe zycie.

To czego sie obawiam to mozliwosc tego ze kiedys, za kilka lat uswiadomie sobie ze jednak zabilem prawdziwa, szczera milosc, milosc ktora moze juz wiecej sie nie przytrafi.

Co wy myslicie o tej sytuacji?  Czym powinienem sie kierowac? Jak postapic?
Licze na Wasze podpowiedzi.

2

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Co ja myślę o tej sytuacji?
Albo masz za dużo wolnego czasu i zwyczajnie trollujesz, albo masz wątpliwości czy panna łyknie kit który zamierzasz jej wcisnąć.
Tak czy inaczej będziesz musiał bardziej się postarać i do tego przyłożyć, bo jedno i drugie jest raczej słabe. Pozdrawiam.

3

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Od kiedy jestem na forum, przestali mnie zaskakiwać faceci... Swoją pustką, szorstkością,  czy wygórowanym ego:D Jednak Twoje podejście do sytuacji jest tak głupie... Że aż przetarłam. Oczy ze zdziwieniem.....:D

4

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Czemu uwazasz je za glupie?

5

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Ja zawsze mówię dziewczynom po kilku tygodniach spotkań że nie chcę mieć dzieci. Poza tym jak ona ma więcej pieniędzy od ciebie, to nie ma znaczenia, jeśli będziesz niezależny finansowo, bo przypuszczam, że czułbyś się źle biorąc od niej pieniądze.

6

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Teraz to już dla mnie żadnego znaczenia nie ma wink ale pamiętam jeszcze jak mi ktoś mówił, że wie lepiej co jest dla mnie dobre (znaczy, że wie lepiej ode mnie), to jak mało co mnie spinało w zawziętości udowodnienia, że : NA PEWNO wink wink wink nie powinien tak mówić wink, tak myśleć, tak działać… Raczej zrezygnuj z takiego myślenia bo wątpliwe jest abyś wiedział lepiej niż Ona co dla Niej dobre (nie mówię, że tak zawsze jest ale Twój post o tym nie świadczy).

Tak w ogóle to prawdopodobnie ogarnęły Cię wątpliwości na skutek porównań – niepotrzebnych oczywiście. Pewności siebie i rozsądku u Ciebie zbyt wiele nie ma skoro gotów jesteś odtrącić uczucie, co nie znaczy, że nie należy zrezygnować ze związku. Faktycznie może nie powinieneś obciążać sobą fajnej dziewczyny (piszę to na podstawie Twojego posta), tylko dlaczego Ona jeszcze ułomności w Tobie nie zobaczyła przez ostatni rok ? Co to za związek właściwie jak jedno o drugim takich rzeczy nie wie i się z wieloma czai a o przyszłości chce myśleć ?

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-11 12:14:45)

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Z tego co widzę, jesteś młody zdrowy i zakompleksiony.
W Twoją wielką miłość wątpię- bo gdybyś KOCHAŁ - to jak poczuje się dziewczyna byłoby ważniejsze niż to, ze boisz się poczucia, ze nie dorównasz innym facetom z towarzystwa.
Czyli Twoje ego ważniejsze niż jej łzy...
Sam siebie nie przekonasz, że jesteś jej wart- my na forum nie zrobimy tego na pewno.
Ubieranie się w piórka szlachetności- wstrętne.
I dość częste u facetów którzy skrywają pod tym inne problemy- niestety
Sorry za przykrą prawdę- przemyśl i może wyciągniesz wnioski.

8

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Ela210 napisał/a:

Z tego co widzę, jesteś młody zdrowy i zakompleksiony.
W Twoją wielką miłość wątpię- bo gdybyś KOCHAŁ - to jak poczuje się dziewczyna byłoby ważniejsze niż to, ze boisz się poczucia, ze nie dorównasz innym facetom z towarzystwa.
Czyli Twoje ego ważniejsze niż jej łzy...
Sam siebie nie przekonasz, że jesteś jej wart- my na forum nie zrobimy tego na pewno.
Ubieranie się w piórka szlachetności- wstrętne.
I dość częste u facetów którzy skrywają pod tym inne problemy- niestety
Sorry za przykrą prawdę- przemyśl i może wyciągniesz wnioski.

Nie sadze ze chodzi tu o moje ego. I nie skrywam problemow bo jasno mojej sytuacji zyciowej, dylematach i problemach wspomnialem piszac tego posta.
Jak juz wczesniej przedstawilem, pomimo swoich ulomnosci i slabej pozycji zawodowej potrafilem cieszyc sie zyciem. Jednak przez kilka lat obserwujac ludzi i ich motywacje do bycia w zwiazkach (kierowanie sie kryterium finansowym, pozycji spolecznej itp.) byc moze podswiadomie zbudowalem w sobie przekonanie, ze facet przede wszystkim powinien byc w stanie zarabiac niezle pieniadze a gdy tak sie nie dzieje to jest malowartosciowy (nie uwierzylabys ile razy dostalem taki przekaz od kobiet, czasem rowniez od mojej obecnej partnerki).  Nie zale sie jednak ze to niesprawiedliwe, nie oskarzam nikogo o materializm -  znam reguly gry i wiem ze finanse to istotna czesc zycia codziennego a gdy one kuleja to moze byc slabo. W koncu przeciez chcemy wiesc dostatniejsze i mniej stresujace zycie a nie co chwile sie glowic jak sobie poradzic albo czego sobie tym razem odmowic, czyz nie?
Stad tez moje refleksje i myslenie o tego typu decyzji, ktora moglaby spowodowac ze kobieta ktora kocham mialaby lepsza przyszlosc.

9

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Naiwny Romantyk napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Z tego co widzę, jesteś młody zdrowy i zakompleksiony.
W Twoją wielką miłość wątpię- bo gdybyś KOCHAŁ - to jak poczuje się dziewczyna byłoby ważniejsze niż to, ze boisz się poczucia, ze nie dorównasz innym facetom z towarzystwa.
Czyli Twoje ego ważniejsze niż jej łzy...
Sam siebie nie przekonasz, że jesteś jej wart- my na forum nie zrobimy tego na pewno.
Ubieranie się w piórka szlachetności- wstrętne.
I dość częste u facetów którzy skrywają pod tym inne problemy- niestety
Sorry za przykrą prawdę- przemyśl i może wyciągniesz wnioski.

Nie sadze ze chodzi tu o moje ego. I nie skrywam problemow bo jasno mojej sytuacji zyciowej, dylematach i problemach wspomnialem piszac tego posta.
Jak juz wczesniej przedstawilem, pomimo swoich ulomnosci i slabej pozycji zawodowej potrafilem cieszyc sie zyciem. Jednak przez kilka lat obserwujac ludzi i ich motywacje do bycia w zwiazkach (kierowanie sie kryterium finansowym, pozycji spolecznej itp.) byc moze podswiadomie zbudowalem w sobie przekonanie, ze facet przede wszystkim powinien byc w stanie zarabiac niezle pieniadze a gdy tak sie nie dzieje to jest malowartosciowy (nie uwierzylabys ile razy dostalem taki przekaz od kobiet, czasem rowniez od mojej obecnej partnerki).  Nie zale sie jednak ze to niesprawiedliwe, nie oskarzam nikogo o materializm -  znam reguly gry i wiem ze finanse to istotna czesc zycia codziennego a gdy one kuleja to moze byc slabo. W koncu przeciez chcemy wiesc dostatniejsze i mniej stresujace zycie a nie co chwile sie glowic jak sobie poradzic albo czego sobie tym razem odmowic, czyz nie?
Stad tez moje refleksje i myslenie o tego typu decyzji, ktora moglaby spowodowac ze kobieta ktora kocham mialaby lepsza przyszlosc.

Z cała sympatią: nie wierzę w to. Pewnie ostatnio był jakiś mocniejszy impuls, który Cię ubódł w tym względzie.
po drugie- co Ci przeszkadza walczyć o te lepsze zarobki? Gdybyś naprawdę kochał, stanąłbyś na głowie.
Może to faktycznie rozstanie dla jej dobra i tu się zgodzimy.
Tylko nie wmawiaj sobie szlachetnych pobudek

10

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11

Odp: Rozstanie dla jej dobra

@Autorze
Ja też Politologie studiowałem, ale daje radę, finansowo sobie radzę.
Wydaje mi się że po prostu siedzisz na jakimś leniwym, mało wymagającym, słabo płatnym etacie, bo Ci się nie chce przemęczać. Jaka praca taka płaca.
Ale to i tak nieważne, bo jeżeli miłość wasza wzajemna jest szczera i prawdziwa, to klepanie biedy nie powinno zagrażać waszemu uczuciu.
O dzieci się nie martw, jest 500+, tylko musisz nastukać więcej niż jedno, najlepiej bliźniaki strzelić na początek.
Polecam jakąś wróżkę, zaczaruje Twoje plemniki, doradzi, powie co i jak, powinno się udać.
Nie rozstawaj się z nią, oszczędzisz jej bólu.
Jak jesteś taki mało zaradny jak piszesz, to sama Cię pogoni prędzej czy później.
Wtedy i tak wyjdzie na Twoje, a przynajmniej zaoszczędzisz jej bólu rozstania.
Tym bardziej że powinieneś się uczyć oszczędzania, skoroś niezaradny.

Powodzenia

Pozdrawiam

12

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Dla mnie takie starokawalerskie dylematy, jak z Ożenku Gogola. smile

13

Odp: Rozstanie dla jej dobra
balin napisał/a:

Dla mnie takie starokawalerskie dylematy, jak z Ożenku Gogola. smile

Wiesz że mogłaś trafić?
Może jakieś zaręczyny w towarzystwie uruchomiły te wątpliwości? smile

14

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Naiwny Romantyku - najwyraźniej tchórzysz wobec obiecującego związku. Wlasne kompleksy lepiej leczyc niż pielegnowac.

15

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Nie rozumiem tego hejtu na autora wątku. O.o Naiwny Romantyk pewnie jest trochę w dołku i nasuwają mu się głupie myśli, tak ma chyba każdy.

Czemu nie porozmawiasz o swoich wątpliwościach z dziewczyną? Tylko nie wspominaj lepiej o "rozstaniu dla jej dobra"... wink Powiedz po prostu, że dotychczasowy poziom życia Ci odpowiadał i że masz wątpliwości czy odpowiada jej. To normalne, że ma się dołki, komu chcesz o nich mówić jak nie najbliższej osobie? smile Jeśli jest rozsądną kobietą to zareaguje na to spokojnie, zwłaszcza że Twoje obawy wydają mi się dosyć typowe dla mężczyzn.

Mówienie, że mężczyzna powinien dobrze zarabiać jest jak mówienie, że kobieta powinna dobrze gotować. ;> Nie przejmuj się tym co "powinieneś".

16

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Iris7 napisał/a:

...To normalne, że ma się dołki, komu chcesz o nich mówić jak nie najbliższej osobie? smile...

Np. obcym osobom na forum.
I dobrze ma zostać [wulgaryzm] a nie się umartwiać, i nie rozumiem co jest złego w tym że mężczyzna powinien być męski?
Ja wiem że świat idzie do przodu, widziałem kobietę z brodą na Eurowizji, przez to musiałem zgolić swoją, nie chciałem jak baba wyglądać.
Pozdrawiam

17

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Po pierwsze. Nie tobie o tym decydować. Nie próbuj za nią podejmować decyzji. Skoro cie to meczy to pogadaj z nią o tym. Zapytaj wprost czy jej to przeszkadza.
Po drugie. Serio myślisz ze bardziej zależy jej na kasie niż na byciu szczęśliwa i starzeć się u boku ukochanej osoby? Jak tak to bardzo nisko ja ocenisz...
Po trzecie. Włączył ci się instynkt samoobronny.. Wygląda jakbyś zaczął panikować bo boisz siw zranić wiec  Ty chcesz z nią zerwać na zaś a jeszcze nic złego sie nic wydarzyło. Chyba jej trochę nie doceniasz.. A co jak nie będzie jej nic przeszkadzać i będziecie żyli długo i szczęśliwie aż do śmierci? Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz.

18

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Iris7 napisał/a:

Czemu nie porozmawiasz o swoich wątpliwościach z dziewczyną? Tylko nie wspominaj lepiej o "rozstaniu dla jej dobra"... wink

Dlaczego? - bo to zbyt proste i nie byłoby tematu.

19

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:
Iris7 napisał/a:

...To normalne, że ma się dołki, komu chcesz o nich mówić jak nie najbliższej osobie? smile...

Np. obcym osobom na forum.
I dobrze ma zostać [wulgaryzm] a nie się umartwiać, i nie rozumiem co jest złego w tym że mężczyzna powinien być męski?
Ja wiem że świat idzie do przodu, widziałem kobietę z brodą na Eurowizji, przez to musiałem zgolić swoją, nie chciałem jak baba wyglądać.
Pozdrawiam

Przepraszam, zapomniałam, że "chłopaki nie płaczą". lol Nie każdy utożsamia męskość z wysokimi zarobkami, a same wątpliwości i gorsze nastroje są raczej typowe ogółem dla ludzi.

A ja kiedyś chodziłam na zajęcia dodatkowe i tam była taka pani z wąsem i powiedziałam jej "dzień dobry", a potem wróciłam do domu i na obiad były gołąbki. Dziś zjadłam chleb z ogórkiem. Depilację zaś przewiduję na dziś wieczór. wink

20

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Iris7 napisał/a:
zabpth napisał/a:
Iris7 napisał/a:

...To normalne, że ma się dołki, komu chcesz o nich mówić jak nie najbliższej osobie? smile...

Np. obcym osobom na forum.
I dobrze ma zostać zjebczonym a nie się umartwiać, i nie rozumiem co jest złego w tym że mężczyzna powinien być męski?
Ja wiem że świat idzie do przodu, widziałem kobietę z brodą na Eurowizji, przez to musiałem zgolić swoją, nie chciałem jak baba wyglądać.
Pozdrawiam

Przepraszam, zapomniałam, że "chłopaki nie płaczą". lol Nie każdy utożsamia męskość z wysokimi zarobkami, a same wątpliwości i gorsze nastroje są raczej typowe ogółem dla ludzi.

A ja kiedyś chodziłam na zajęcia dodatkowe i tam była taka pani z wąsem i powiedziałam jej "dzień dobry", a potem wróciłam do domu i na obiad były gołąbki. Dziś zjadłam chleb z ogórkiem. Depilację zaś przewiduję na dziś wieczór. wink

Może to lustro było? Jak wąs no to depilacja wieczorna jak najbardziej wskazana, a o gołąbkach nie będe rozmawiać.

21

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

i nie rozumiem co jest złego w tym że mężczyzna powinien być męski?
Ja wiem że świat idzie do przodu, widziałem kobietę z brodą na Eurowizji, przez to musiałem zgolić swoją, nie chciałem jak baba wyglądać.
Pozdrawiam

Nic w tym złego, ze mężczyzna chce być męski, ba, nawet powinien - z brodą, czy bez niej wink

22

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:
Iris7 napisał/a:
zabpth napisał/a:

Np. obcym osobom na forum.
I dobrze ma zostać  [wulgaryzm] a nie się umartwiać, i nie rozumiem co jest złego w tym że mężczyzna powinien być męski?
Ja wiem że świat idzie do przodu, widziałem kobietę z brodą na Eurowizji, przez to musiałem zgolić swoją, nie chciałem jak baba wyglądać.
Pozdrawiam

Przepraszam, zapomniałam, że "chłopaki nie płaczą". lol Nie każdy utożsamia męskość z wysokimi zarobkami, a same wątpliwości i gorsze nastroje są raczej typowe ogółem dla ludzi.

A ja kiedyś chodziłam na zajęcia dodatkowe i tam była taka pani z wąsem i powiedziałam jej "dzień dobry", a potem wróciłam do domu i na obiad były gołąbki. Dziś zjadłam chleb z ogórkiem. Depilację zaś przewiduję na dziś wieczór. wink

Może to lustro było? Jak wąs no to depilacja wieczorna jak najbardziej wskazana, a o gołąbkach nie będe rozmawiać.

Nie, nie, ja umiem gotować - jestem 100% kobietą i nie rosną mi wąsy. (:

23

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Iris7 napisał/a:
zabpth napisał/a:
Iris7 napisał/a:

Przepraszam, zapomniałam, że "chłopaki nie płaczą". lol Nie każdy utożsamia męskość z wysokimi zarobkami, a same wątpliwości i gorsze nastroje są raczej typowe ogółem dla ludzi.

A ja kiedyś chodziłam na zajęcia dodatkowe i tam była taka pani z wąsem i powiedziałam jej "dzień dobry", a potem wróciłam do domu i na obiad były gołąbki. Dziś zjadłam chleb z ogórkiem. Depilację zaś przewiduję na dziś wieczór. wink

Może to lustro było? Jak wąs no to depilacja wieczorna jak najbardziej wskazana, a o gołąbkach nie będe rozmawiać.

Nie, nie, ja umiem gotować - jestem 100% kobietą i nie rosną mi wąsy. (:

A czemu zaraz 100% kobieta to musi umieć gotowa i nie może mieć wąsów, nie każdy utożsamia 100% kobiecość z umiejętnością gotowania, samo gotowanie to za mało.
Musi umieć jeszcze naczynia zmywać, najlepiej szybko. Wtedy bliska tych 100%
Także nie znając Twojego fizys, ale zakładając że jest w miarę ok, to i tak wychodzi mnie więcej 75% kobiecości.
Ale jest już nie źle.
Może jeszcze odjął bym ci te z 10% za wdawanie się w dyskusje z mężczyzną, czyli Mną, zamiast potakiwać.
Czyli wychodzi 65%, no cóż można lepiej.
Popracuj nad sobą, jak sama widzisz, nie jest tak fajnie jak byś chciała, za brak skromności już nie będe Ci nic odejmować, bo wtedy nawet jak wąsy zgolisz to niewiele pomoze
smile
W dzisiejszych czasach ciężko o prawdziwą 100% kobietę ahh.


Pozdrawiam

24

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Iris7 napisał/a:

Nie rozumiem tego hejtu na autora wątku. O.o Naiwny Romantyk pewnie jest trochę w dołku i nasuwają mu się głupie myśli, tak ma chyba każdy.

Czemu nie porozmawiasz o swoich wątpliwościach z dziewczyną? Tylko nie wspominaj lepiej o "rozstaniu dla jej dobra"... wink Powiedz po prostu, że dotychczasowy poziom życia Ci odpowiadał i że masz wątpliwości czy odpowiada jej. To normalne, że ma się dołki, komu chcesz o nich mówić jak nie najbliższej osobie? smile Jeśli jest rozsądną kobietą to zareaguje na to spokojnie, zwłaszcza że Twoje obawy wydają mi się dosyć typowe dla mężczyzn.

Mówienie, że mężczyzna powinien dobrze zarabiać jest jak mówienie, że kobieta powinna dobrze gotować. ;> Nie przejmuj się tym co "powinieneś".

angel-1994 napisał/a:

Po pierwsze. Nie tobie o tym decydować. Nie próbuj za nią podejmować decyzji. Skoro cie to meczy to pogadaj z nią o tym. Zapytaj wprost czy jej to przeszkadza.
Po drugie. Serio myślisz ze bardziej zależy jej na kasie niż na byciu szczęśliwa i starzeć się u boku ukochanej osoby? Jak tak to bardzo nisko ja ocenisz...
Po trzecie. Włączył ci się instynkt samoobronny.. Wygląda jakbyś zaczął panikować bo boisz siw zranić wiec  Ty chcesz z nią zerwać na zaś a jeszcze nic złego sie nic wydarzyło. Chyba jej trochę nie doceniasz.. A co jak nie będzie jej nic przeszkadzać i będziecie żyli długo i szczęśliwie aż do śmierci? Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz..

Dziekuje Wam za slowa wsparcia. Milo jest widziec ze oprocz ludzi kierujacych sie wylacznie steorotypowym mysleniem, sa na tym forum uzytkownicy ktorzy potrafia glebiej i dojrzalej spojrzec na problemy innych. Doceniam.

Pomimo ze nie udaje przy niej twardziela i tzw. "prawdziwego mezczyzny", to jednak czasami mam trudnosci z mowieniem jej o swoich problemach i lekach - obawiam sie ze zacznie mnie wtedy postrzegac jako kogos mniej wartosciowego. Stad chyba wynikaja moje obawy i wlasnie dlatego zalozylem ten temat, zeby w koncu moc sie komus wygadac. Mam nadzieje ze nadejdzie taki dzien ze bede sie czul wstanie powiedziec jej wszystko co mi lezy na duszy, bez zadnego poczucia wstydu i zaklopotania. 
Teraz uswiadamiam sobie jak mocny jest wplyw tzw. kulturowego wychowania, ktore to pozniej przyczynia sie czesto do cierpienia u facetow. Uczymy sie ze mamy byc twardzi, silni i niewzruszeni a pozniej poprzez to tlumimy w sobie duzo zlych emocji i leku co prowadzi do nieracjonalnych decyzji i nieszczescia.


Ela210 napisał/a:

Z cała sympatią: nie wierzę w to. Pewnie ostatnio był jakiś mocniejszy impuls, który Cię ubódł w tym względzie.
po drugie- co Ci przeszkadza walczyć o te lepsze zarobki? Gdybyś naprawdę kochał, stanąłbyś na głowie.
Może to faktycznie rozstanie dla jej dobra i tu się zgodzimy.
Tylko nie wmawiaj sobie szlachetnych pobudek

Bedac szczery z Toba i przede wszystkim z soba samym - nie jestem zbyt blyskotliwym i bystrym gosciem. Moze dlatego do tej pory nie "wspialem sie wyzej". Przez ostatnie lata zamiast walka o wyzsza pozycje, zajalem sie innymi kwestiami, ktore raczej mialy wzbogacic mnie wewnetrznie niz zewnetrznie i nie uwazam to za strate czasu pomimo ze nie przynosi to korzysci materialnych.

25

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Albo jesteś trollem albo totalnym tchórzem i nieudacznikiem życiowym, któremu jak tylko stanie na drodze problem to ręce załamuje i się poddaję. Co za problem zrobić coś ze swoim życiem? Przekwalifikować się, pójść na studia, studium, porobić jakieś kursy. Zastanów się co tak na prawdę chciałbyś robić w życiu i po prostu zrób wszystko żeby tak było. Lepsza praca i pieniądze też się wtedy znajdą. Wystarczy chcieć. Działać. Błędy przeszłości można naprawić. Poza tym nie same pieniądze są najważniejsze w życiu. Nie tworzysz z Nią związku na podstawie grubości portfela tylko na podstawie miłości. Ludzie często zapominają co tak na prawdę jest ważne w życiu, jakie wartości. Pieniądze owszem, potrafią przysporzyć wiele problemów ale jak związek jest silny to można je przezwyciężyć. Więc rusz tyłek i zrób coś z tym zamiast się użalać nad sobą. Chyba że wolisz pożegnać się z kobietą, która jest miłością Twojego życia jak twierdzisz? Bo według Ciebie to jedyne rozwiązanie. Może Ci się zwyczajnie nie chcę? Jak nie z tą kobietą to z inną też będziesz miał ten sam problem. I jeszcze jedno, ktoś wyżej napisał że Ona wie lepiej co jest dla Niej dobre. I słusznie. Może dla Niej pieniądze nie są priorytetem. Nie widzę też problemu, żeby z Nią o tym porozmawiać, poznasz też w ten sposób Jej oczekiwania. Możesz powiedzieć co zamierzasz żeby Wam się poukładało. Rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Dobra komunikacja w związku to podstawa.

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-13 11:21:14)

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Romantyku- 2 sprawy
1. Dobra wiadomość- tzw błyskotliwość jest do wytrenowania u ludzi inteligentnych- a Ty taki jesteś. Jest do wytrenowania, bo wiele ma wspólnego z pewnością siebie- której Ci brakuje.
2. Komunikacja i mówienie o wzajemnych oczekiwaniach jest bardzo ważna., ale żeby nie poruszać sie na ruchomych piaskach- wcześniej obie strony muszą wiedzieć czego chcą.
I tutaj jest miejsce na Twoja własną pracę nad sobą- na odkrycie Twoich motywacji. Niestety druga osoba w związku ani nie ma na to wpływu- ani nie jest jej rolą uświadamianie Ci tego,ani łagodzenie Twoich lęków. TO JEST TWOJA WŁASNA działka do odrobienia.
I własnie chyba dlatego tak ostro brzmi tu większość wypowiedzi- szacunek że nie uciekasz- bo motywacja pt- dla dobra dziewczyny nie wyglada na prawdziwą. tak to odbieramy.

Tak więc widzisz sporo pracy przed Tobą- całe szczęście to coraz bardziej "cool" pracować nad sobą, więc powodzenia.
Tu się przyda pomoc kogoś doswiadczonego, kto te motywacje odkryje i ma do tego mocne kompetencje.

27

Odp: Rozstanie dla jej dobra

A jakimi wzorcami męskości Ty się otaczasz?
Kto Ci imponuje i kto motywuje Cię do podnoszenia poprzeczki?
Widać, że nawet kobieta, którą tak niby kochasz, nie powoduje u Ciebie, że chce Ci się dla niej góry przenosić big_smile.
A potem się faceci, tacy jak Ty, obrażają na cały świat, i nie mogą się nadziwić, dlaczego one odchodzą do facetów bardziej zaradnych i z "cojones" big_smile.

28 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-06-13 21:01:47)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Lillka-15 napisał/a:

A jakimi wzorcami męskości Ty się otaczasz?
Kto Ci imponuje i kto motywuje Cię do podnoszenia poprzeczki?
Widać, że nawet kobieta, którą tak niby kochasz, nie powoduje u Ciebie, że chce Ci się dla niej góry przenosić big_smile.
A potem się faceci, tacy jak Ty, obrażają na cały świat, i nie mogą się nadziwić, dlaczego one odchodzą do facetów bardziej zaradnych i z "cojones" big_smile.


No właśnie dziwi mnie brak motywacji do zmian na lepsze, w ogóle zmiana z gorszego na lepsze jest motywacją samą w sobie.
Ja po szkole średniej poszedłem na studia, obecnie normalka, więc generalnie plan docelowy był określony na wykształcenie.
Ale porobiłem uprawnienia postawiłem wszystko na jedna kartę i wyprowadziłem się do innego miasta na swoje, już rok po szkole średniej.
Wylądowałem w stoczni taki plan był.
Byłem przerażony, z ciepłego przytulnego gniazdka, gdzie otoczony byłem rodziną i przyjaciółmi, trafiłem na planetę ordynarnych chamów, brutali, trudne ciężkie samcze środowisko, a jak w samczym środowisku bywa, zawsze ustala się hierarchię, poprzez próby zdominowania innych jednostek. Taka ciągła, niewidoczna wojna podjazdowa :]
Robota po 12 godzin dziennie z weekendami, które musiałem pogodzić z studiami w mieście oddalonym o prawie 200 kilometrów. Czyli generalnie piekło za życia.
Chciałem zwiewać, wrócić z podkulonym ogonem, ale za dużo wysiłku poczyniłem, zaangażowałem inne osoby, żeby wylądować w miejscu które przypominało piekło.
Ale za to kasa, to było z 13 lat temu jak trafiłem a już wtedy pensja była w okolicach obecnej średniej krajowej.
Przed wyprowadzka pracowałem na pół etatu za 340 zł chyba. Ciężko opłacić studia za to i mieć coś jeszcze dla siebie. A młodemu człowiekowi to się che wszystkiego :]
W między czasie porobiłem dodatkowe uprawnienia no i papierek z uczelni.
I w stoczni siedziałem dalej, bo jako umysłowy pracownik, na ciepłej lekkiej posadzie, nawet w połowie bym się nie zbliżył do dochodu z robolstwa.
Teraz jest już lepiej, nie pracuję ciężko, normalne godziny, też nie źle zarabiam.
Ale mimo wszystko jako wykwalifikowany pracownik fizyczny, zarabiał bym więcej na robolstwie. Więc jak będzie mi za mało, to wiem co zrobię :]
Czyli jak się chce to można dobrze zarobić, choćby właśnie poprzez ciężką pracę.
Taka anegdotka, no bo zostać robolem który będzie zarabiał dobre pieniądze, to chyba jedna z łatwiejszych opcji na zarobienie kasy. Choćby dzięki stukaniu godzin X stawka.
Tylko musi się chcieć.
Ale widzę po @Autorze, że to raczej typ człowieka który woli marudzić i użalać się nad sobą, a nuż ktoś go pocieszy, poklepie po plecach, i utwierdzi w przekonaniu że to nie jego wina, albo  w odniesieniu do aktualnego, opisanego tu problemu, że to nie jest problem. No bo jak miłość w zestawianiu z kasą, mogła by przegrać.
Tak że też sobie myślę, że ten pomysł na rozstanie to właśnie taka dramaturgia na siłę, co by wywołać silny kontrast, jakby porównanie dobra ze złem, szlachetne motywy vs zło dzisiejszego świata opartego na kasie.
Przecież o to chodzi żeby wywołać odpowiednie reakcje tu na forum.
I wywołało w większości :] takie jak trzeba, choć niektórzy dali się chyba nabrać.
Jeżeli to nie troll, to na pewno męska piz**eczka.

Ps. Czasy w stoczni wspominam jako jeden z najfajniejszych okresów w moim życiu :], za którymi tęsknie.

@Autor
weź się lepiej za jakąś robotę za miast szukać pocieszenia i usprawiedliwienia na damskim forum dla swojej piz***atości.

Powodzenia
Pozdrawiam


Edit

Ela210 napisał/a:

Tak więc widzisz sporo pracy przed Tobą- całe szczęście to coraz bardziej "cool" pracować nad sobą, więc powodzenia.
Tu się przyda pomoc kogoś doswiadczonego, kto te motywacje odkryje i ma do tego mocne kompetencje.

Ależ Elu, przecież terapeuta czy coś w ten deseń, kosztuje, a @Autor narzeka na brak kasy.
Chiciaż jak by udał się do lekarza po skierowanie refundowane przez NFZ, to jak by opisał że mu smutno bo źle zarabia, więc chce na terapie która mu uświadomi że ma nie być smutno.
Na bank by go gdzieś skierowali, może nawet problemy związne z płatnościami za mieszkanie by przestały na jakiś czas mieć znaczenie.
Hmm

29

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Podchodzisz do tego jak do transakcji i konkursu jednocześnie. Gdzieś w tym pieniądze stały się priorytetem, a być może jedynym wyznacznikiem udanego związku. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, że mój facet nagle siada i oznajmia "jestem beznadziejny, mam beznadziejne wykształcenie, zarobki, nie mam perspektyw, nie zamierzam nic z tym zrobić, zasługujesz na kogoś lepszego, żegnaj". To brzmi jak albo strach przed związkiem (znajdę jakikolwiek powód, żeby uniknąć zobowiązań), albo jak depresja.

30 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-06-14 01:12:48)

Odp: Rozstanie dla jej dobra

smile Hm..., 31 lat... jakoś mnie zastanowiło, no niech mnie...
Chyba za bardzo rozkminiasz własną osobowość, powinieneś juz znać kierunek swoich działań, powinieneś 'okrzepnąć' w działaniu.
No cóż, nadrabiaj, nie czekaj, czas nie bedzie na Ciebie czekał wink

31

Odp: Rozstanie dla jej dobra
random.further napisał/a:

smile Hm..., 31 lat... jakoś mnie zastanowiło, no niech mnie...
Chyba za bardzo rozkminiasz własną osobowość, powinieneś juz znać kierunek swoich działań, powinieneś 'okrzepnąć' w działaniu.
No cóż, nadrabiaj, nie czekaj, czas nie bedzie na Ciebie czekał wink

               

Random, własnie... Uderzyło mnie to rozkminianie i brak kierunku i powiem tak: Do autora : Autorze, 31 lat to juz wiek, w ktorym powinienes mieć ukształtowane myślenie. Rozkminiasz, analizujesz innych, siebie,wlasną osobowość... To, co Ci teraz napiszę, wez na powaznie. Otoz mam męża, ktory choruje na schizofrenię paranoidalną. Jednym z objawów jest wlasnie takie rozkminianie, rozkładanie na czynniki pierwsze oraz niska samoocena, doły. Kiedy nie brał leków, tak wlasnie zaczynała się psychoza, potem bylo tylko gorzej. Jesli jest na lekach, nie ma tych objawów. Tych i innych. Rozstania z tego powodu, co ty sobie tutaj wymysliłes to u niego norma. Podczas psychozy oczywiście. Przeczytalam to, co napisales i jakbym jego słyszała. Kiepska edukacja, brak perspektyw, niskie zarobki, bla bla bla. Piszę to, bo wiem, jak to wygląda. Moj mąż bardzo mnie kocha, ale jak ma tzw jazde to identycznie gada, jak Ty.Aha. On ma 36 lat. I dobrze Ci radze, odwiedz lekarza, chociaz sie skonsultuj, nie zaszkodzi. Dziwnie myślisz, dziwny tok rozumowania, nieprzystający do rzeczywistości. Zastanów się, bo piszesz, ze kochasz ją ale Twoje argumenty na zakonczenie związku są z kosmosu. Przepraszam, jesli urazilam Cię. Pozdrawiam.

32 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-06-14 10:51:50)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Monoceros napisał/a:

Podchodzisz do tego jak do transakcji i konkursu jednocześnie. Gdzieś w tym pieniądze stały się priorytetem, a być może jedynym wyznacznikiem udanego związku. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, że mój facet nagle siada i oznajmia "jestem beznadziejny, mam beznadziejne wykształcenie, zarobki, nie mam perspektyw, nie zamierzam nic z tym zrobić, zasługujesz na kogoś lepszego, żegnaj". To brzmi jak albo strach przed związkiem (znajdę jakikolwiek powód, żeby uniknąć zobowiązań), albo jak depresja.

Albo jest wyrazem niskiego poczucia własnej wartości.
Może być tak, że w przeszłości ważne dla autora osoby porzucały go. Niekoniecznie fizyczne, ale emocjonalnie. Albo nie wierzy, że ktoś tak po prostu mógłby go pokochać za to, że jest, jaki jest. Nawet jak jest niezaradny, leniwy, czy co tam jeszcze wink
Wtedy szuka sobie "pretekstu", żeby odejść zanim zostanie porzucony.

33

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Powód dla którego chcesz "uszczęśliwić" dziewczyne odejściem jest tak absurdalny, że brak mi słów. Może bym zrozumiał gdyby ona zarabiała kilka razy więcej niż Ty, wtedy faktycznie facet może sie czuć mało komfortowo.

34

Odp: Rozstanie dla jej dobra

O ja pitole. Skąd ja to znam. Nie chcę zranić mojej ukochanej to z nią zerwę, bo ja to taki szlachetny jestem....(buhuuu) Skoro kobieta z tego co piszesz jest tą właściwą i naj i sam wiesz że jest warta zachodu, to sorki, ale zamiast się użalać tutaj nad sobą, zaciskaj poślady i do przodu. Związek to ciągła praca i dbanie o wspólną przyszłość, a nie tam jakieś pitu pitu.

35

Odp: Rozstanie dla jej dobra

W twoim przypadku biednyś boś głupiś (co udowadniasz swoim tekstem) ale nie na odwrót. Znam głupich zamożnych ponieważ akurat obracam się w tych kręgach zawodowo.

36

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Naiwny, sam pod sobą kopiesz dołki . Jesteś niespełniony zawodowo i chcesz być niespełniony uczuciowo. Lubisz być ofiarą losu?
Skoro dziewczyna wie, ile zarabiasz i z Tobą jest, to chyba jej to pasuje. No chyba, że udawałeś bogatszego niż jesteś i boisz się, jak zareaguje na prawdę

37

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Wkurzajace jest myslenie ze ta kobieta nie wie co jest dla niej dobre i czego w zyciu chce.
Ty wiesz lepiej ze ona chce ustawionego, wyksztalconego i bogatego faceta i to ty chcesz decydowac z kim ona powinna lub nie powinna byc. Jakiez to tfu...meskie.

Wylazi z ciebie niskie poczucie wlasnej wartosci. Ale to jest twoj problem a nie jej. Ty masz sobie z tym poradzic a nie lamac jej serce w imieniu zle zrozumianego...mestwa? Szlachetnosci? Bog wie czego...

Zerwij z nia tylko wtedy gdy nie chcesz z nia byc a nie dlatego ze ci sie wydaje ze na nia nie zaslugujesz.

A to jak sprowadziles szlachetnosc do zarobkow jest niesmaczne...

38

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Rozstanie to w tej sytuacji zwykłe tchórzostwo. Jesteś młody, wszystko przed Tobą, mógłbyś wziąć się za siebie, znaleźć inną pracę, dokształcić się, porobić jakieś kursy, a nawet zmienić zawód, ale to wymaga wysiłku, dlatego lepiej uciec, prawda?

39

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Czym ty sie tak naprawde martwisz , moj facet skonczl jedynie 1 kl gimnazjum . I jakos dalismy rade . Mial wiele dlugow , a teraz obydwoje sie z tego smiejemy . Zaraz bedziemy po slubie za 4 miesiace urodzi nam sie dziecko. Co prawda ja jeszcze jestem na studiach . Ja dorabiam w wolnym czasie. Wystarczy naprawde sie kochac

40

Odp: Rozstanie dla jej dobra
alekosmicznyswiat napisał/a:

Czym ty sie tak naprawde martwisz , moj facet skonczl jedynie 1 kl gimnazjum . I jakos dalismy rade . Mial wiele dlugow , a teraz obydwoje sie z tego smiejemy . Zaraz bedziemy po slubie za 4 miesiace urodzi nam sie dziecko. Co prawda ja jeszcze jestem na studiach . Ja dorabiam w wolnym czasie. Wystarczy naprawde sie kochac


Alekosmicznyswiat smile

Urzekła mnie Twoja wypowiedź..Już myślałam, że ludzie i uczucia to coś umarłego...Daliście radę, bo miłość zwyciężyła:)To ona pomaga właśnie w chwilach cieżkich.Życzę Wszystkiego Najlepszego:)

41

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Przestań traktować swoją kobietę jak dzieciaka. Ona jest dorosłą osobą i świadomie Cię wybrała. Do tego ona też może zarabiać i również jest kowalem własnego losu w tej kwestii. To nie te czasy, że za ubóstwo kobiety winę ponosi jej zamążpójście, bo ona nie miała szansy na naukę i pracę. 

Teraz ona najprawdopodobniej jest szczęśliwa. Chcesz odebrać jej to szczęście w imię jakichś wyobrażeń o księciu z bajki. Jaką masz pewność, że kiedy ją zostawisz, to ona za rogiem spotka idealnego faceta? Równie dobrze może całe życie być sama albo związać się z kimś, z kim będzie się męczyła. Nie jest powiedziane, że bez Ciebie czeka ją lepsze życie. A jeśli naprawdę Cię kocha, to jest wręcz pewne, że czeka ją gorsze.

42

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Jednak spora liczba wypowiedzi zaczyna się lub zawiera w sobie słowo 'ja'. Autor ma rozterkę choć wydaje się denerwująca i niby oczywista jednak dla mnie może sobie ktoś kombinować, że kogoś ukrzywdzi swoją osobą lub swoją sytuacją. Nie każdy ma być twardy, nie każdy ma być ukierunkowany, nie każdy ma siebie analizować i jakby chciał z dziewczyną 'pograć' to by pewnie tutaj o radę nie prosił...
Już ktoś pisał dobrze, że masz się człowieku rozmówić ze swoją kobietą i to nie jest jakieś niemęskie aby się przyznać co kombinujesz. Nie w kierunku rozstania ale, że się martwisz aspektami finansowymi i Waszą sytuacją. I niech się ona wypowie, bo w tym wątku to ona chyba druga zainteresowana powinna być, po Tobie. Jej posłuchaj i razem podejmijcie decyzję, jak masz wątpliwości bo szczerość to może być podstawa w miłości. Oprócz innych ale szczerością daleko zajedziesz...

43

Odp: Rozstanie dla jej dobra
rh72 napisał/a:

Jednak spora liczba wypowiedzi zaczyna się lub zawiera w sobie słowo 'ja'. Autor ma rozterkę choć wydaje się denerwująca i niby oczywista jednak dla mnie może sobie ktoś kombinować, że kogoś ukrzywdzi swoją osobą lub swoją sytuacją. Nie każdy ma być twardy, nie każdy ma być ukierunkowany, nie każdy ma siebie analizować i jakby chciał z dziewczyną 'pograć' to by pewnie tutaj o radę nie prosił...
Już ktoś pisał dobrze, że masz się człowieku rozmówić ze swoją kobietą i to nie jest jakieś niemęskie aby się przyznać co kombinujesz. Nie w kierunku rozstania ale, że się martwisz aspektami finansowymi i Waszą sytuacją. I niech się ona wypowie, bo w tym wątku to ona chyba druga zainteresowana powinna być, po Tobie. Jej posłuchaj i razem podejmijcie decyzję, jak masz wątpliwości bo szczerość to może być podstawa w miłości. Oprócz innych ale szczerością daleko zajedziesz...

Zgadzam się, szczerość to podstawa miłości. Własnej również- szczerość wobec siebie.
Co do zajechania daleko to zależy czy zorientujemy się czy jestesmy na właściwej drodze. W każdym razie lepiej wiedzieć to wczesniej niż później, by zawrócić w porę..

44 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-15 20:27:53)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
Ela210 napisał/a:

Zgadzam się, szczerość to podstawa miłości. Własnej również- szczerość wobec siebie.
Co do zajechania daleko to zależy czy zorientujemy się czy jestesmy na właściwej drodze. W każdym razie lepiej wiedzieć to wczesniej niż później, by zawrócić w porę..

Tak Ela jednak mi tryb filozofa włączyłaś. Co jest jeśli facet jest szczery i ona MOŻE mieć lepsze perspektywy? Jest szczery wg siebie, jest niby na właściwej drodze bo nie zna przyszłości i na chwilę obecną ma rację... Jeśli tak jest to znaczy, że oboje powinni podjąć decyzję bo widocznie sprawa dotyczy ich obojga a nie jego samego. Jeśli brać poważnie intencje Autora to jakoś tak bym radził...

45

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Naiwny Romantyku, to ja teraz prosto z mostu - co studiowałeś? Na jakim stanowisku pracujesz? Na czym polega Twoja praca?
I czy masz ochotę coś zmieniać w swoich kwestiach zawodowych, które są dla Ciebie taką barierą między Tobą a Twoją Ukochaną?

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-16 23:54:54)

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Czyli kocha ją jak Boginię? I uważa że nigdy jej nie dorówna i wcale nie boi się porażki? Ciekawy to byłby przypadek.
Pozdrawiam chłopaka z .... Który mnie tak kochał... podobno.. smile To ja jednak wolę przyziemną miłość.
Chociaż taka też ma tradycje średniowieczne..

47

Odp: Rozstanie dla jej dobra

smile Możliwe, że Autor wyczuwa problem większy (ustawia się w samoobronie jakby) i bardzo możliwe, że rozmijają im się prioryterty po prostu (póki co na razie nie widać ale podejścia prawdopodobnie odmienne mają bo takie mieli wcześniej). Na przyszłośc odmienne zapatrywanie może się się pogłębić, hm..., raczej tak jest, a Autor czuje, że ciężko mu 'równać' może być do kobiety. No cóż, sam musi to rozstrzygnąć - trudno coś powiedzieć nie znając obojga...

Z tą Boginią - że niby na piedestale Ją stawia ? i waha się przy tym czy nie należy się wycofać ? No cóż, może to realny Naiwny Romantyk, Panie uchowaj... wink

48

Odp: Rozstanie dla jej dobra
random.further napisał/a:

(...) a Autor czuje, że ciężko mu 'równać' może być do kobiety.

Równie dobrze mogłoby to zadziałać mobilizująco. Kwestia charakteru.

49

Odp: Rozstanie dla jej dobra

smile
Ano właśnie, tego typu problem wymaga sensownego podejścia i wyklucza ostrożne, i raczej wymaga szybkiego wyjaśnienia.
Autor jakoś nie wygląda na stanowczego i energicznego  (nie znaczy, że bezwzględnie taki powinien być i nie znaczy, że można tego bezwzględnie od Niego wymagać)  co akurat przydało by Mu się prawdopodobnie.  Ważne czy oboje są  gotowi coś razem wypracowywać – zarówno owo podejście w Nich samych jak i sam problem (pieniądze w związku) – zwykle rozsądne przegadanie a potem WIDOCZNE w takim duchu działanie partnerów poprowadzi na właściwą ścieżkę, no a potem tylko się tego trzymać należy i nie warczeć na siebie wink.
Widziałam hm…, naocznie dwie sytuacje:  gdy się wyrównało, i odwrotną – tarcia nie były spektakularne ale ustawicznie doskwierające – jeśli jest tak napisałam  to moim zdaniem – dogadać się muszą ‘do spodu’ i to w miarę szybko.

wink Gdzież autor się podział ?

50

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Moim zdaniem istnieje jeszcze takie ryzyko, że zostając z dziewczyną - bez względu na jej zapewnienia, akceptację i miłość - i tak będzie czuł się zagrożony obawą, że nie sprosta. Wtedy może się to niestety odbijać na stosunku do niej. Przede wszystkim jej kosztem może poprawiać sobie własne samopoczucie, może jej podcinać skrzydła, umniejszać wartość jej dokonań.
Gdyby taki scenariusz miał się sprawdzić, a wbrew pozorom nie jest to wcale rzadkie, to rzeczywiście lepiej, aby się rozstali.

51

Odp: Rozstanie dla jej dobra

@Autorze
Ja uważam że jesteś trollem, a nie takim z forum, tylko takim lepszym życiowym, bo udało Ci się z trollować, swoje życie, swoją dziewczynę i samego siebie.
Wlepiłem dwa cytaty ale dot. tego samego.

Naiwny Romantyk napisał/a:

jesli chodzi o mnie, niskoplatne prace ktore wykonywalem nie stanowily dotychczas problemu dla mnie - szczescie znajdowalem w innych aspektach zycia i pomimo niskich dochodow jakos sobie w miare szczesliwie funkcjonowalem na tym swiecie.

Przez ostatnie lata zamiast walka o wyzsza pozycje, zajalem sie innymi kwestiami, ktore raczej mialy wzbogacic mnie wewnetrznie niz zewnetrznie i nie uwazam to za strate czasu pomimo ze nie przynosi to korzysci materialnych.

Oczywiście twoje prace nie stanowiły problemu, problemem było by poszukanie czegoś  lepszego, jakaś zmiana, no ale nie po to przyjąłeś taka formę życia jak i kreacji swojej osoby, żeby się nie wysilać. Już sam twój nick Naiwny Romantyk, ma właśnie sugerować twój sposób na życie, szczęście i radość w innych aspektach życia, ubogacenie wewnętrzne, do tego ten patetyczny styl twoich wypowiedzi.
Takie na siłe bycie stereotypowym, romantykiem naszych czasów. Ja znam taki typ ludzi na który próbujesz się kreować.
Tym czasem, całą tą osobowość wymyśliłeś, i tak się nauczyłeś przyjęło się i ma to uzasadnić twoją niezaradność i lenistwo, no bo mając 31 lat nie zakładałeś możliwości założenia rodziny? Pewnie nie no bo trzeba wykarmić albo utrzymać. Uważam że żyjąc w ten sposób unikałeś odpowiedzialności związanej z podjęciem działań. Strach i lęk i to jeszcze nie mówię o kobiecie twojego życia.
Przyznam się szczerze, że jestemw podobnym wieku co @Autor, to z niezłego statusu materialnego udało mi się ze 3 razy pacnąć o chodnik.
Dokładnie tak samo chcąc ratować swoje poczucie wartości, zachować twarz wśród rodziny i przyjaciół, dokładnie tak samo wzbogacałem się wewnętrznie, tez gadałem podniośle i filozoficznie, do tego pojawiły się nowe wartości w życiu, nie oparte na kasie. Taka forma dostosowania się żeby spróbować zachować resztki godności.
No i tak później jeszcze ze 2 razy, przez co ubogaciłem się wewnętrznie do tego stopnia że rzygam tęczą, i piszę wierszyki :]
Zawsze ten filozoficzno romantyczna postawa przechodziła kiedy stawałem na nogi. Dla sądzę że @Autor też tak ma, tylko że mu wygodnie w ten sposób.

Gdy nagle @Autor odkrywa

Naiwny Romantyk napisał/a:

Z tego co zaobserwowalem, jej wszystkie kolezanki maja zaradnych facetow,  dobrze wyksztalconych i dobrze zarabiajacych, wykonujacych porzadne zawody. Facetow ktorzy beda mogli zapewnic im bezpieczenstwo finansowe.
Doszedlem do wniosku ze ta wspaniala kobieta zasluguje na lepsze zycie niz to ktore ja bede jej w stanie zaoferowac. Wiazac sie z kims innym, mogla by sobie zaoszczedzic problemow ktore bedzie miala ze mna (niskie dochody, potencjany brak stabilnosci mojego zatrudnienia, nizszy status socjalny)

A ja myślę @Autorze, że tak naprawdę zauważyłeś samców o wyższym statusie społecznym, generalnie poczułeś się zagrożony ze strony lepiej pozycjonowanych mężczyzn, bogatszych w zasoby, o wyższym statusie. Nie martwisz się o jej lepsze życie, tylko poczułeś zagrożenie, poczułeś że masz niższą wartość, twoja samoocena spikowała w dół, i to z powodu wartości które miałeś w dupie przez całe swoje dorosłe życie.
Jak dla mnie dziwne, no bo gdybyś nie udawał kogoś kim jesteś, przed sobą i przed dziewczyną to wartości tych samców w których widzisz zagrożenie, w ogóle by Ciebie nie obchodziły. Tym czasem już się zatrzęsłaś i kombinujesz dramat. Jak to Romantyk

Naiwny Romantyk napisał/a:

Biorac pod uwage przemyslenia do ktorych doszedlem, pomimo faktu ze szczerze ja kocham, jak nikogo jeszcze w zyciu nie kochalem, zaczalem rozwazac zaproponowanie jej rozstania. Wiem ze byloby to bardzo bolesne zarowno dla mnie i dla niej ale w perspektywie dlugoterminowej mogloby miec to dla niej zbawienny skutek. W koncu po jakims czasie przeciez wyleczylaby sie ze smutku rozstania i moglaby znalezc kogos z kim zbudowalaby lepsza przyszlosc i szcesliwe zycie.


No yhy, już to widzę, całe życie bimbałeś, ubogacając się wewnętrznie.
I nagle kiedy los Ci zsyła kobietę, która jak piszesz kochasz nad życie to postanowiłeś zwiać.
Qrwa a co z twoim ubogacaniem się wewnętrznym, to chyba miałeś na myśli trunki szlachetne.
Nie skumałeś przypadkiem że może dostałeś wygraną na loterii, taki starter od losu, co by zmienić swoje bezwartościowe życie? Że może dla niej wziąć się w garść, czy coś, przecież to w miarę oczywiste, jak i tak nie będziecie razem na zawsze, to może właśnie nie bezcelowo się pojawiła teraz. Ja myślałem że miłość jest silnym motywatorem, przecież działa jak amfa, przecież to oczywiste że powinieneś skorzystać z okazji, i nadać swojemu życiu jakiś sens i wartość.
No ale raczej skumałeś, ja nie wierzę w to że byś odszedł, jesteś zbyt miękki żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu, bo Ci tak było wygodnie, to już widzę jak jak zostawisz kobietę swojego życia.
Przecież cała akcja obliczona jest na wzbudzeniu w niej litości, żalu i poczucia winy. Przecież odejść od kobiety którą się kocha, żeby mogła mieć lepsze życie? Co to za pomysł? znalazłeś jakieś stare Bravo Girl?
Może powinieneś przestać palić przynoszące radość inne aspekty życia.
Wtedy sam zobaczysz jaki to żałosny pomysł.
Wszystkie te twoje wpisy, brzmią nad wyraz szlachetnie. Raz że całość napisana jakbyś był pod wpływem jakiegoś silnego natchnienia, dalej dużo kontrastów, chyba mających w zamierzeniu wywołać jakieś emocje? I to jeszcze na kobiecym forum.
Sprytnie
Przecież to wręcz klasyka, walka o miłość w świecie pieniędzy, i smutny pomysł na odejście. Przecież to jest tak banalne, że ta twoja kobieta obsmarka się ze śmiechu.
Załóżmy że prawdziwa ta historia, co nie znaczy że Roman-tyk szczery.
@Autor jej na wkręcał pierdół o swoim romantyzmie i pewnie inne ściemy bo że ściemniał  to trochę widać, bo takie rzeczy w życiu się nie dzieją, romantyzm wcale nie zmusza do wymyślania banałów,i posługiwania się jakimś pseudo natchnionym cierpieniem sposobem wypowidzi.
Pewnie swoją niezaradność, właśnie wytłumaczył że jest romantykiem, i szukał miłości nie pieniędzy, że inne wartości.
Zwykłej rozmowy nie przeprowadzi, bo się boi wyjawienia, że martwi się że ktoś z lepszą kasa ją sprzątnie. Po co ma przypadkiem usłyszeć że może pójść do lepszej roboty.
Może lepiej szantaż.
Chce uderzyć w tandetną dramaturgie. Jak by jej miał wyjawić że chce odejść z takiego powodu, myślicie że by pozwoliła? Przecież wyszła by na sucz bez serca, która poświęciła miłość dla kasy.
Kto wie czy przypadkiem nie kombinuje żeby pożyć na jej koszt jakiś czas. Z takim dramatem w rękawie dostanie parę miesięcy na star.
Ehh

52 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-06-17 12:13:45)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

@Autorze
Ja uważam że jesteś trollem, a nie takim z forum, tylko takim lepszym życiowym, bo udało Ci się z trollować, swoje życie, swoją dziewczynę i samego siebie.
Wlepiłem dwa cytaty ale dot. tego samego.

Naiwny Romantyk napisał/a:

jesli chodzi o mnie, niskoplatne prace ktore wykonywalem nie stanowily dotychczas problemu dla mnie - szczescie znajdowalem w innych aspektach zycia i pomimo niskich dochodow jakos sobie w miare szczesliwie funkcjonowalem na tym swiecie.

Przez ostatnie lata zamiast walka o wyzsza pozycje, zajalem sie innymi kwestiami, ktore raczej mialy wzbogacic mnie wewnetrznie niz zewnetrznie i nie uwazam to za strate czasu pomimo ze nie przynosi to korzysci materialnych.

Oczywiście twoje prace nie stanowiły problemu, problemem było by poszukanie czegoś  lepszego, jakaś zmiana, no ale nie po to przyjąłeś taka formę życia jak i kreacji swojej osoby, żeby się nie wysilać. Już sam twój nick Naiwny Romantyk, ma właśnie sugerować twój sposób na życie, szczęście i radość w innych aspektach życia, ubogacenie wewnętrzne, do tego ten patetyczny styl twoich wypowiedzi.
Takie na siłe bycie stereotypowym, romantykiem naszych czasów. Ja znam taki typ ludzi na który próbujesz się kreować.
Tym czasem, całą tą osobowość wymyśliłeś, i tak się nauczyłeś przyjęło się i ma to uzasadnić twoją niezaradność i lenistwo, no bo mając 31 lat nie zakładałeś możliwości założenia rodziny? Pewnie nie no bo trzeba wykarmić albo utrzymać. Uważam że żyjąc w ten sposób unikałeś odpowiedzialności związanej z podjęciem działań. Strach i lęk i to jeszcze nie mówię o kobiecie twojego życia.
Przyznam się szczerze, że jestemw podobnym wieku co @Autor, to z niezłego statusu materialnego udało mi się ze 3 razy pacnąć o chodnik.
Dokładnie tak samo chcąc ratować swoje poczucie wartości, zachować twarz wśród rodziny i przyjaciół, dokładnie tak samo wzbogacałem się wewnętrznie, tez gadałem podniośle i filozoficznie, do tego pojawiły się nowe wartości w życiu, nie oparte na kasie. Taka forma dostosowania się żeby spróbować zachować resztki godności.
No i tak później jeszcze ze 2 razy, przez co ubogaciłem się wewnętrznie do tego stopnia że rzygam tęczą, i piszę wierszyki :]
Zawsze ten filozoficzno romantyczna postawa przechodziła kiedy stawałem na nogi. Dla sądzę że @Autor też tak ma, tylko że mu wygodnie w ten sposób.

Gdy nagle @Autor odkrywa

Naiwny Romantyk napisał/a:

Z tego co zaobserwowalem, jej wszystkie kolezanki maja zaradnych facetow,  dobrze wyksztalconych i dobrze zarabiajacych, wykonujacych porzadne zawody. Facetow ktorzy beda mogli zapewnic im bezpieczenstwo finansowe.
Doszedlem do wniosku ze ta wspaniala kobieta zasluguje na lepsze zycie niz to ktore ja bede jej w stanie zaoferowac. Wiazac sie z kims innym, mogla by sobie zaoszczedzic problemow ktore bedzie miala ze mna (niskie dochody, potencjany brak stabilnosci mojego zatrudnienia, nizszy status socjalny)

A ja myślę @Autorze, że tak naprawdę zauważyłeś samców o wyższym statusie społecznym, generalnie poczułeś się zagrożony ze strony lepiej pozycjonowanych mężczyzn, bogatszych w zasoby, o wyższym statusie. Nie martwisz się o jej lepsze życie, tylko poczułeś zagrożenie, poczułeś że masz niższą wartość, twoja samoocena spikowała w dół, i to z powodu wartości które miałeś w dupie przez całe swoje dorosłe życie.
Jak dla mnie dziwne, no bo gdybyś nie udawał kogoś kim jesteś, przed sobą i przed dziewczyną to wartości tych samców w których widzisz zagrożenie, w ogóle by Ciebie nie obchodziły. Tym czasem już się zatrzęsłaś i kombinujesz dramat. Jak to Romantyk

Naiwny Romantyk napisał/a:

Biorac pod uwage przemyslenia do ktorych doszedlem, pomimo faktu ze szczerze ja kocham, jak nikogo jeszcze w zyciu nie kochalem, zaczalem rozwazac zaproponowanie jej rozstania. Wiem ze byloby to bardzo bolesne zarowno dla mnie i dla niej ale w perspektywie dlugoterminowej mogloby miec to dla niej zbawienny skutek. W koncu po jakims czasie przeciez wyleczylaby sie ze smutku rozstania i moglaby znalezc kogos z kim zbudowalaby lepsza przyszlosc i szcesliwe zycie.


No yhy, już to widzę, całe życie bimbałeś, ubogacając się wewnętrznie.
I nagle kiedy los Ci zsyła kobietę, która jak piszesz kochasz nad życie to postanowiłeś zwiać.
Qrwa a co z twoim ubogacaniem się wewnętrznym, to chyba miałeś na myśli trunki szlachetne.
Nie skumałeś przypadkiem że może dostałeś wygraną na loterii, taki starter od losu, co by zmienić swoje bezwartościowe życie? Że może dla niej wziąć się w garść, czy coś, przecież to w miarę oczywiste, jak i tak nie będziecie razem na zawsze, to może właśnie nie bezcelowo się pojawiła teraz. Ja myślałem że miłość jest silnym motywatorem, przecież działa jak amfa, przecież to oczywiste że powinieneś skorzystać z okazji, i nadać swojemu życiu jakiś sens i wartość.
No ale raczej skumałeś, ja nie wierzę w to że byś odszedł, jesteś zbyt miękki żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu, bo Ci tak było wygodnie, to już widzę jak jak zostawisz kobietę swojego życia.
Przecież cała akcja obliczona jest na wzbudzeniu w niej litości, żalu i poczucia winy. Przecież odejść od kobiety którą się kocha, żeby mogła mieć lepsze życie? Co to za pomysł? znalazłeś jakieś stare Bravo Girl?
Może powinieneś przestać palić przynoszące radość inne aspekty życia.
Wtedy sam zobaczysz jaki to żałosny pomysł.
Wszystkie te twoje wpisy, brzmią nad wyraz szlachetnie. Raz że całość napisana jakbyś był pod wpływem jakiegoś silnego natchnienia, dalej dużo kontrastów, chyba mających w zamierzeniu wywołać jakieś emocje? I to jeszcze na kobiecym forum.
Sprytnie
Przecież to wręcz klasyka, walka o miłość w świecie pieniędzy, i smutny pomysł na odejście. Przecież to jest tak banalne, że ta twoja kobieta obsmarka się ze śmiechu.
Załóżmy że prawdziwa ta historia, co nie znaczy że Roman-tyk szczery.
@Autor jej na wkręcał pierdół o swoim romantyzmie i pewnie inne ściemy bo że ściemniał  to trochę widać, bo takie rzeczy w życiu się nie dzieją, romantyzm wcale nie zmusza do wymyślania banałów,i posługiwania się jakimś pseudo natchnionym cierpieniem sposobem wypowidzi.
Pewnie swoją niezaradność, właśnie wytłumaczył że jest romantykiem, i szukał miłości nie pieniędzy, że inne wartości.
Zwykłej rozmowy nie przeprowadzi, bo się boi wyjawienia, że martwi się że ktoś z lepszą kasa ją sprzątnie. Po co ma przypadkiem usłyszeć że może pójść do lepszej roboty.
Może lepiej szantaż.
Chce uderzyć w tandetną dramaturgie. Jak by jej miał wyjawić że chce odejść z takiego powodu, myślicie że by pozwoliła? Przecież wyszła by na sucz bez serca, która poświęciła miłość dla kasy.
Kto wie czy przypadkiem nie kombinuje żeby pożyć na jej koszt jakiś czas. Z takim dramatem w rękawie dostanie parę miesięcy na star.
Ehh

To samo pomyslalam. Len smierdzacy, ktoremu wygodnie bylo bimbac dorabiajac do tego ideologie zycia bez pogoni za pieniadzem. Teraz znalazla sie kobieta konkretna i ogarnieta wiec zeby ja przy sobie zatrzymac nalezy uderzyc w dramatyczna nute "odchodze dla twego dobra najdrozsza". Brakuje tylko tekstu- jesli umre z tesknoty poloz na moim grobie biala" lelije". Jak bedzie madra to pogoni za taka probe manipulacji ale ...a noz lyknie te wszystkie teksty o wielkiej milosci i poswieceniu i powie o nieee kochany, kocham Cie takiego jakim jestes, dalej nurzaj sie w oparach romantyzmu i zycia wewnetrznego a ja bede zapierd...c na nas oboje. Sprytne big_smile

53

Odp: Rozstanie dla jej dobra

smile wink wink przepraszam za off-top

zabpth napisał/a:

...No i tak później jeszcze ze 2 razy, przez co ubogaciłem się wewnętrznie do tego stopnia że rzygam tęczą, i piszę wierszyki :]

Kopniaków życiowych nie życzę wiecej ale pisz, pisz... smile


zabpth napisał/a:

Chce uderzyć w tandetną dramaturgie.

Ano właśnie, i ta tandeta jeży... wink

54

Odp: Rozstanie dla jej dobra

smile Ależ tu znowu wszyscy mają rację tongue Tylko Autor, nie sądzę, że jest człowiekiem co się zaraz posłucha i będzie się silnie piął po szczeblach kariery. Jest wykształcony, pewnie drugie studia już nie wchodzą w grę, OBECNIE czuje się ograniczony życiowymi wyborami i CZUJE SIĘ zagrożony (nie wiemy czy jest) - więc myśli, że kobieta poszuka sobie w pewnym czasie innego. Zastanawia się więc nad strategią uprzedzającą co oznacza, że nie traktuje kobiety jak boginię ale zagrożenie dla swojego ego. Tu nie chodzi o romantyzm, sorki, ale brak poczucia komfortu. Romantyzm to miłość bezwarunkowa i przebywanie z boginką nie rodzi takich wątpliwości smile. Facet, cokolwiek Ci nie jadą, nie kombinuj. Mów ze swoją kobietą, że czujesz się zagrożony sytuacyjnie i niech wie, że będziesz jej pewnie szopki odstawiał, więc niech zna powód aby mogła sobie z nim poradzić, OKI? Może ona Ci pomoże bo my chyba anonimowi jesteśmy i tylko diagnozować możemy prawidłowo sytuację. I wpisujesz się idealnie w profil co sobie widzi szklany sufit, czyli taki, którego nie ma i w profil, że masz problem rzeczywisty - nie wiem, czy tylko mentalny czy i się naprawdę jakimiś poziomami rozjeżdżacie. Parter jest też od tego aby z nim właśnie takie sprawy załatwiać 'przed' a nie 'po'. I może Ty się tego myślenia do końca życia nie pozbędziesz i może nie tylko z tą kobietą. Pasuje Ci ona? To walcz, 'idioto', walcz! smile

55 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-06-17 12:54:07)

Odp: Rozstanie dla jej dobra

Hehe

random.further napisał/a:

smile wink wink przepraszam za off-top

zabpth napisał/a:

...No i tak później jeszcze ze 2 razy, przez co ubogaciłem się wewnętrznie do tego stopnia że rzygam tęczą, i piszę wierszyki :]

Kopniaków życiowych nie życzę wiecej ale pisz, pisz... smile

random.further napisał/a:

Ano właśnie, i ta tandeta jeży... wink

Te quote :]
i wyszło mi za pierwszym razem że moje wierszyki rażą tandetą
Aż się zacietrzewiłem :]


random.further napisał/a:

smile wink wink przepraszam za off-top

zabpth napisał/a:

...No i tak później jeszcze ze 2 razy, przez co ubogaciłem się wewnętrznie do tego stopnia że rzygam tęczą, i piszę wierszyki :]

Kopniaków życiowych nie życzę wiecej ale pisz, pisz... smile

Napisał bym, ale ostatnio poziom many poetyckiej wypstrykałem do zera w bitwie o gołębiach
Trafiłem na ostrą zawodniczkę i wyssała całą moją moc, do tego jeszcze przegrałem
Z babami nie ma co zaczynać, zwłaszcza na ich terenie.
Odnowienie many dopiero w lipcu.
No i temat musi być odpowiednio nośny.
Wtedy samo się tworzy... magia

Pozdrawiam

56

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

Hehe
i wyszło mi za pierwszym razem że moje wierszyki rażą tandetą
Aż się zacietrzewiłem :]

No żesz, w żadnym razie nie rażą.
Myśl druga poprawna wink i niech taką pozostanie wink.

57

Odp: Rozstanie dla jej dobra
rh72 napisał/a:

smile Tu nie chodzi o romantyzm, sorki, ale brak poczucia komfortu. Romantyzm to miłość bezwarunkowa i przebywanie z boginką nie rodzi takich wątpliwości smile.

Ale nie zrozumiałeś, romantyzm określiłem jako taką formę pewnej postawy życiowej.
Żeby krótszy tekst był, użyłem jako skrótu.
Ja już teraz takie pseudo mądre wypociny, piszę w notatniku, bo zanim dodam wpis, to muszę się od nowa logować. I nie raz już nie mam siły od nowa zaczynać. Uważam  że przez to nie udało mi się opublikować sporej ilości naprawdę mądrych i odkrywczych txt-ów, które wzbiły by na wyżyny wartość merytoryczną tegoż forum.
Na szczęście nie które dobre txt-y ukryte są w dawnych tematach i czekają na odkrywcę. Pewnie już po mojej śmierci, ale za życia nie wypada mi się chełpić swoimi para-naukowymi wywodami.
Jak pisałem pierwszą wersję analizy psychologicznej @Autora tematu, to opis postawy romantycznej był bardzo rozwinięty, zresztą skróciłem wiele swoich złotych myśli.
Za długi wpis, długie mało poczytne.
A ludzie szukają szybkich, krótkich, konkretnych odpowiedzi, do tego zgodnych z ich wizją.
Coraz trudniej pomaga się ludziom.
No ale narazie ta forma wolontariatu daje mi sporo radości. Jak ktoś doceni i podziękuje.
Serce mi wtedy roście i dzięcielina pała.
Ale ostatnio również rzadko. Najczęściej groźby i wyzwiska.
Moderacja też czasami rzuci kłody pod nogi.
ehh
Pozdrawiam

58 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-06-17 13:52:35)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

Ale nie zrozumiałeś, romantyzm określiłem jako taką formę pewnej postawy życiowej.

Zrozumiałeś ale prostuję aby nie wyszło przypadkiem dosłownie. smile

zabpth napisał/a:

...Serce mi wtedy roście i dzięcielina pała.

A Ty botanik? Bo jak nie to romantyk. smile

zabpth napisał/a:

Moderacja też czasami rzuci kłody pod nogi.

Myślisz, że tylko Tobie... Chłopie! big_smile Zostaw pisane - znaczy się ręcznie lub drukuj, może ktoś jeszcze odczyta za 100 lat. Tylko już pisz ikonkami, będzie czytelniejsze za 100 lat tongue

zabpth napisał/a:

ehh

ehhh, przyłączam się smile Gdzie sobie ego nie prostować jak nie tutaj? big_smile

i pozdrawiam...

PS. niestety krótsze formy tutaj lepsze jednak nie twierdzę, że mają być zgodne z autorami...

59 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-06-17 14:15:53)

Odp: Rozstanie dla jej dobra
rh72 napisał/a:
zabpth napisał/a:

...Serce mi wtedy roście i dzięcielina pała.

A Ty botanik? Bo jak nie to romantyk. smile

Botanik też, kiedyś napisałem całkiem rzeczowy wpis o Veganach.

A co do romantyzmu
Jestem Bosko Romantyczny.
Tutaj się nauczyłem, pojawiło się wielu romantycznych gości, osiągając szczyty romantyzmu w celu odzyskania swojej byłej.
Myślę że awansuje na Oświeconego Mistrza Romantyzmu, również podczas walki o odzyskanie byłej.
Niestety oświecenie to nie jest prosta sprawa, już problem może być znalezienie godnej przyszłej byłej, która będzie miała ten potencjał, która będzie tym zalążkiem z którego wystrzeli blask ogarniający me ciało serce i umysł.
Ale póki co obie kategorie.
Pozdrawiam

rh72 napisał/a:

ehhh, przyłączam się smile Gdzie sobie ego nie prostować jak nie tutaj? big_smile

Myślę żeby poszaleć w dziale Kobieca Moda i Uroda
Tam się nie raz dzieje.
Potrafię nic nie zrozumieć, ale jestem pewien że nazwy urządzeń wskazują, że spora część tematów powinna być przeniesiona do działu z sexem.
Mam jeszcze pomysł.
Założyć jakiś nowy profil i pisać jako jakaś Gruzińska specjalistka od urody Penerahilda.
I wymyślać jakieś sposoby na poprawę urody :]
hehe..
Kobiety zawsze żądne bycia pięknymi. Dobry nośnik dla moich pomysłów.
Ale czasu zawsze brakuje. Nie wiem może w wakacje wystartuje z projektem.
Pozdrawiam

60

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

Myślę że awansuje na Oświeconego Mistrza Romantyzmu, również podczas walki o odzyskanie byłej.

Aaaaaa... też problem z byłą... Więc mi wychodzi, że na forum faceci mają 3 problemy: z byłą, aktualną i przyszłą big_smile Czasami to łączą jednak nie ma tutaj nikogo bez problemu tongue

A chodź założymy lożę masońską... Szukam sobie jakiegoś tytułu. Może Zaśniedziały Mistrzo Ględzenia? big_smile big_smile big_smile Idę do tego działu, zawsze wiedziałem, która szminka lepsza lol

61

Odp: Rozstanie dla jej dobra
rh72 napisał/a:
zabpth napisał/a:

Myślę że awansuje na Oświeconego Mistrza Romantyzmu, również podczas walki o odzyskanie byłej.

Aaaaaa... też problem z byłą... Więc mi wychodzi, że na forum faceci mają 3 problemy: z byłą, aktualną i przyszłą big_smile Czasami to łączą jednak nie ma tutaj nikogo bez problemu tongue

A chodź założymy lożę masońską... Szukam sobie jakiegoś tytułu. Może Zaśniedziały Mistrzo Ględzenia? big_smile big_smile big_smile Idę do tego działu, zawsze wiedziałem, która szminka lepsza lol

Problem ze znalezieniem takiej, która jak już przemianujemy na byłą, to nagle porazi oświeceniem. Musi mieć potencjał. Narazie dla tego oświeceni zostawiam na kiedy indziej.
Ja nie mam problemu z byłymi.
Znaczy mam tu na forum, ale nie swoimi.
Pozdrawiam

62

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:
rh72 napisał/a:
zabpth napisał/a:

Myślę że awansuje na Oświeconego Mistrza Romantyzmu, również podczas walki o odzyskanie byłej.

Aaaaaa... też problem z byłą... Więc mi wychodzi, że na forum faceci mają 3 problemy: z byłą, aktualną i przyszłą big_smile Czasami to łączą jednak nie ma tutaj nikogo bez problemu tongue

A chodź założymy lożę masońską... Szukam sobie jakiegoś tytułu. Może Zaśniedziały Mistrzo Ględzenia? big_smile big_smile big_smile Idę do tego działu, zawsze wiedziałem, która szminka lepsza lol

Problem ze znalezieniem takiej, która jak już przemianujemy na byłą, to nagle porazi oświeceniem. Musi mieć potencjał. Narazie dla tego oświeceni zostawiam na kiedy indziej.
Ja nie mam problemu z byłymi.
Znaczy mam tu na forum, ale nie swoimi.
Pozdrawiam


Hahaha! Ale mojej 'prawdy' nie ruszyłeś... jest z przyszłą i łączysz od razu z byłą... defetyzmem pachnie smile a tu się facetowi stawiasz, jak sobie obmyśla, czy nie uskutecznić 'byłowania' tongue

Pozdrawia, pozdrawiam..

63

Odp: Rozstanie dla jej dobra
rh72 napisał/a:
zabpth napisał/a:
rh72 napisał/a:

Aaaaaa... też problem z byłą... Więc mi wychodzi, że na forum faceci mają 3 problemy: z byłą, aktualną i przyszłą big_smile Czasami to łączą jednak nie ma tutaj nikogo bez problemu tongue

A chodź założymy lożę masońską... Szukam sobie jakiegoś tytułu. Może Zaśniedziały Mistrzo Ględzenia? big_smile big_smile big_smile Idę do tego działu, zawsze wiedziałem, która szminka lepsza lol

Problem ze znalezieniem takiej, która jak już przemianujemy na byłą, to nagle porazi oświeceniem. Musi mieć potencjał. Narazie dla tego oświeceni zostawiam na kiedy indziej.
Ja nie mam problemu z byłymi.
Znaczy mam tu na forum, ale nie swoimi.
Pozdrawiam


Hahaha! Ale mojej 'prawdy' nie ruszyłeś... jest z przyszłą i łączysz od razu z byłą... defetyzmem pachnie smile a tu się facetowi stawiasz, jak sobie obmyśla, czy nie uskutecznić 'byłowania' tongue

Pozdrawia, pozdrawiam..

Ale nie rozumiem.
Po zatem nie sieje defetyzmu,  bo oświecenie to największa radość, tym bardziej że ofiarę trzeba złożyć z byłej.

64

Odp: Rozstanie dla jej dobra
zabpth napisał/a:

Ale nie rozumiem.
Po zatem nie sieje defetyzmu,  bo oświecenie to największa radość, tym bardziej że ofiarę trzeba złożyć z byłej.

Dobra... smile aby nie krwawą tongue

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstanie dla jej dobra

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026