netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Różnica w podejściu do życia

24 odpowiedzi3 263 wyświetleniazałożony przez dziewczynazbieszczad, 10.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Różnica w podejściu do życia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez dziewczynazbieszczad (2017-06-10 14:10:55)

Temat: Różnica w podejściu do życia

Jestem z moim chłopakiem  2 lata. Poznaliśmy się jeszcze na studiach. Wszystko było ok do momentu rozpoczęcia dorosłego życia i snucia planów na przyszłość. Mój chłopak pochodzi z dosc biednej rodziny, mi nigdy niczego nie brakowało. Myślałam,z tego co mówił, że chce w przyszłości życ na dobrej stopie życiowej, snulismy plany o domu, wyjazdach.
Staram się, by w przyszłości dobrze zarabiać i móc życ na zadowalącym dla mnie poziomie i móc zapewnić dzieciom dobre życie. Na razie oboje pracujemy i jak na początek z płacą bez rewelacji, ale wiadomo. Ja zamierzam się rozkręcić i jeszcze trochę pieniędzy ,,wyciągnąc" na swoich pasjach itp. Nie boję się pracy, ani podejmowania ryzyka, myślę o własnej firmie. Robię co mogę. Mam też spore oszczędności od rodziców, chłopak nie, ale to mi nie przeszkadzało, w koncu ważne są checi do pracy.  Problem w tym, że moj chłopak nie ma takich ambicji...
Myslalam, że w przyszłości chce polepszyć naszą sytuację i starać się o dobry zarobek. Jednak jemu wystarcza to co jest - byle jakie jedzenie, ubranie i życie.
Kiedy ja kupuję drozsze ubrania, lepsze jedzene to jemu bardzo nie pasuje, kręci nosem i mówi, że w przyszłości nie bedzie nas na to stać. I że przesadzam. Choć wcale nie wydaje dużo, oszczędzam, ale lubię dobre rzeczy.Bez przesady, nie będę całych pieniedzy wiecznie trzymała w skarpecie. Widzę że średnio mu się to podoba. Kiedy mówię, gdzie chciałabym w przyszlosci pojechac, on mowi, że to jest za drogo i żebym zeszła na ziemię. Myślę, że to wynika tez z wychowania, mi niczego nie brakowało i widzę znajomych moich rodziców, którzy żyją na takim poziomie, o którym ja nawet nie marzę. Zresztą, nie jest mi potrzebne aż tyle pieniedzy. Dlatego moje życie i pragnienia wydają mi się przeciętne  Dla mojego chłopaka - nieosiągalne. Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach. Ostatnio coraz częściej widzę naszą przyszłość w nieciekawych barwach. Boję się, że chłopak bedzie mi kiedys wypominał wydatki. Uważa że pieniadze powinni sie przeznaczac tylko na dzieci. Oczywiście, dzieci sa najwazniejsze, ale nie zamierzam być zaniedbana i zrezygnowac z siebie,  dlatego że będę miała dzieci.  Juz teraz kreci głową na moje wydane pieniadze, a co będzie potem? Moja mama jest bardzo zadbaną i spełniona kobietą mimo wieku i urodzenia dzieci i też chcę taka byc...
Czy myślicie, że da sie jakos załagodzic takie kwestie?

2

Odp: Różnica w podejściu do życia
dziewczynazbieszczad napisał/a:

Jestem z moim chłopakiem  2 lata. Poznaliśmy się jeszcze na studiach. Wszystko było ok do momentu rozpoczęcia dorosłego życia i snucia planów na przyszłość. Mój chłopak pochodzi z dosc biednej rodziny, mi nigdy niczego nie brakowało. Myślałam,z tego co mówił, że chce w przyszłości życ na dobrej stopie życiowej, snulismy plany o domu, wyjazdach.
Staram się, by w przyszłości dobrze zarabiać i móc życ na zadowalącym dla mnie poziomie i móc zapewnić dzieciom dobre życie. Na razie oboje pracujemy i jak na początek z płacą bez rewelacji, ale wiadomo. Ja zamierzam się rozkręcić i jeszcze trochę pieniędzy ,,wyciągnąc" na swoich pasjach itp. Nie boję się pracy, ani podejmowania ryzyka, myślę o własnej firmie. Robię co mogę. Mam też spore oszczędności od rodziców, chłopak nie, ale to mi nie przeszkadzało, w koncu ważne są checi do pracy.  Problem w tym, że moj chłopak nie ma takich ambicji...
Myslalam, że w przyszłości chce polepszyć naszą sytuację i starać się o dobry zarobek. Jednak jemu wystarcza to co jest - byle jakie jedzenie, ubranie i życie.
Kiedy ja kupuję drozsze ubrania, lepsze jedzene to jemu bardzo nie pasuje, kręci nosem i mówi, że w przyszłości nie bedzie nas na to stać. I że przesadzam. Choć wcale nie wydaje dużo, oszczędzam, ale lubię dobre rzeczy.Bez przesady, nie będę całych pieniedzy wiecznie trzymała w skarpecie. Widzę że średnio mu się to podoba. Kiedy mówię, gdzie chciałabym w przyszlosci pojechac, on mowi, że to jest za drogo i żebym zeszła na ziemię. Myślę, że to wynika tez z wychowania, mi niczego nie brakowało i widzę znajomych moich rodziców, którzy żyją na takim poziomie, o którym ja nawet nie marzę. Zresztą, nie jest mi potrzebne aż tyle pieniedzy. Dlatego moje życie i pragnienia wydają mi się przeciętne  Dla mojego chłopaka - nieosiągalne. Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach. Ostatnio coraz częściej widzę naszą przyszłość w nieciekawych barwach. Boję się, że chłopak bedzie mi kiedys wypominał wydatki. Uważa że pieniadze powinni sie przeznaczac tylko na dzieci. Oczywiście, dzieci sa najwazniejsze, ale nie zamierzam być zaniedbana i zrezygnowac z siebie,  dlatego że będę miała dzieci.  Juz teraz kreci głową na moje wydane pieniadze, a co będzie potem? Moja mama jest bardzo zadbaną i spełniona kobietą mimo wieku i urodzenia dzieci i też chcę taka byc...
Czy myślicie, że da sie jakos załagodzic takie kwestie?

Wszystko zależy od Waszej dojrzałości, bo ona ma też wpływ na życiowe priorytety. Na obecnym etapie - jakim teraz jesteście oboje - jesteście o krok od konfliktu i poważnego kryzysu na podłożu wspomnianych priorytetów. Z Twojego opisu wnioskuję, że wbrew Twoim opiniom ...to ten chłopak ma bardziej poukładane w głowie i wydaje się rozsądniejszym i dojrzalszym. Wywodząc się z "dość biednej rodziny" nie upatruje w kasie sensu istnienia i nie przesłania mu widmo pieniądza ważniejszych spraw w życiu. Jesteście ze soba raptem dwa lata - to zbyt krótko, by mieć podstawy do oceny postawy jaką wyraziłaś o swoim partnerze, bo być może rozwój, podjęcie innej, lepszej pracy jest kwestią czasu - nie "tu i teraz".
Wydaje mi się, że na obecnym etapie powinniście siąść ze sobą i w rozmowie przedstawić swoje oczekiwania od partnera, od związku i od życia by druga strona wiedziała czego się spodziewać. Sprawiasz wrażenie dziewczyny, którą zadowoliłby jedynie partner z bogatej rodziny, mający "oszczędności" od rodziców (jakie to Twoje oszczędności, skoro masz je od rodziców?), dysponujący gotówką i mający w perspektywie przejęcie po rodzicach jakiegoś dochodowego interesu...
Obecny chłopak nie dysponuje takim "kapitałem" i wkrótce zacznie Cię w każdej dziedzinie irytować... W zasadzie już widać tego zalążki.

3

Odp: Różnica w podejściu do życia

Wszystko zależy od Waszej dojrzałości, bo ona ma też wpływ na życiowe priorytety. Na obecnym etapie - jakim teraz jesteście oboje - jesteście o krok od konfliktu i poważnego kryzysu na podłożu wspomnianych priorytetów. Z Twojego opisu wnioskuję, że wbrew Twoim opiniom ...to ten chłopak ma bardziej poukładane w głowie i wydaje się rozsądniejszym i dojrzalszym. Wywodząc się z "dość biednej rodziny" nie upatruje w kasie sensu istnienia i nie przesłania mu widmo pieniądza ważniejszych spraw w życiu. Jesteście ze soba raptem dwa lata - to zbyt krótko, by mieć podstawy do oceny postawy jaką wyraziłaś o swoim partnerze, bo być może rozwój, podjęcie innej, lepszej pracy jest kwestią czasu - nie "tu i teraz".
Wydaje mi się, że na obecnym etapie powinniście siąść ze sobą i w rozmowie przedstawić swoje oczekiwania od partnera, od związku i od życia by druga strona wiedziała czego się spodziewać. Sprawiasz wrażenie dziewczyny, którą zadowoliłby jedynie partner z bogatej rodziny, mający "oszczędności" od rodziców (jakie to Twoje oszczędności, skoro masz je od rodziców?), dysponujący gotówką i mający w perspektywie przejęcie po rodzicach jakiegoś dochodowego interesu...
Obecny chłopak nie dysponuje takim "kapitałem" i wkrótce zacznie Cię w każdej dziedzinie irytować... W zasadzie już widać tego zalążki.

Nie chcę żeby to zabrzmiało jakby mi zależało tylko na pieniadzach. Pisałam tylko o tym aspekcie, bo nie będę tu rozpisywała się o naszym związku i innych rzeczach, bo nikt nie będzie czytać takich elaboratów wink. W moim mężczyźnie podoba mi się dużo rzeczy. Chodzi o pewne przyzwyczajenia i styl życia. Rodzice na studiach płacili mi za mieszkanie, pracowałam od  początku. Jestem przyzwyczajona jednak do ,,lepszego życia", czy to źle? I takie też chcę mieć w przyszłości.  Przecież pisałam, że oszczędności są od moich rodziców i nie mam pretensji do chłopaka, o to, że pochodzi z mniej zamożnej rodziny. Chodzi po prostu o rózny styl zycia. Mój chłopak przyzwyczajony jest do tego życia i własnie chodzi o to, że nie chce tego zmienić. Jemu tak pasuje i koniec. Nie twierdzę, że to złe, ale czy moje podejście trochę bardziej materialne jest gorsze? Chodzi mi o możliwość pogodzenia tego, rozbieżnosci w stylach zycia i pragnieniach.  Nie mam do niego pretensji, że zarabia mało, chodzi o WIZJĘ przyszłości. Czy mniej dojrzały jest ktoś, kto chce zarabiać wiecej i ma wieksza potrzeby finansowne? Nie oszukujmy się, pieniadze niestety są ważne, o tyle o ile podnoszą komfort życia oprócz zaspokajania potrzeb. Mam duzo innych planów na zycie i priorytetow nie związanych z pieniedzmi, ale są też wazne w moim zyciu.

4

Odp: Różnica w podejściu do życia
dziewczynazbieszczad napisał/a:

Jestem z moim chłopakiem  2 lata. Poznaliśmy się jeszcze na studiach. Wszystko było ok do momentu rozpoczęcia dorosłego życia i snucia planów na przyszłość. Mój chłopak pochodzi z dosc biednej rodziny, mi nigdy niczego nie brakowało. Myślałam,z tego co mówił, że chce w przyszłości życ na dobrej stopie życiowej, snulismy plany o domu, wyjazdach.
Staram się, by w przyszłości dobrze zarabiać i móc życ na zadowalącym dla mnie poziomie i móc zapewnić dzieciom dobre życie. Na razie oboje pracujemy i jak na początek z płacą bez rewelacji, ale wiadomo. Ja zamierzam się rozkręcić i jeszcze trochę pieniędzy ,,wyciągnąc" na swoich pasjach itp. Nie boję się pracy, ani podejmowania ryzyka, myślę o własnej firmie. Robię co mogę. Mam też spore oszczędności od rodziców, chłopak nie, ale to mi nie przeszkadzało, w koncu ważne są checi do pracy.  Problem w tym, że moj chłopak nie ma takich ambicji...
Myslalam, że w przyszłości chce polepszyć naszą sytuację i starać się o dobry zarobek. Jednak jemu wystarcza to co jest - byle jakie jedzenie, ubranie i życie.
Kiedy ja kupuję drozsze ubrania, lepsze jedzene to jemu bardzo nie pasuje, kręci nosem i mówi, że w przyszłości nie bedzie nas na to stać. I że przesadzam. Choć wcale nie wydaje dużo, oszczędzam, ale lubię dobre rzeczy.Bez przesady, nie będę całych pieniedzy wiecznie trzymała w skarpecie. Widzę że średnio mu się to podoba. Kiedy mówię, gdzie chciałabym w przyszlosci pojechac, on mowi, że to jest za drogo i żebym zeszła na ziemię. Myślę, że to wynika tez z wychowania, mi niczego nie brakowało i widzę znajomych moich rodziców, którzy żyją na takim poziomie, o którym ja nawet nie marzę. Zresztą, nie jest mi potrzebne aż tyle pieniedzy. Dlatego moje życie i pragnienia wydają mi się przeciętne  Dla mojego chłopaka - nieosiągalne. Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach. Ostatnio coraz częściej widzę naszą przyszłość w nieciekawych barwach. Boję się, że chłopak bedzie mi kiedys wypominał wydatki. Uważa że pieniadze powinni sie przeznaczac tylko na dzieci. Oczywiście, dzieci sa najwazniejsze, ale nie zamierzam być zaniedbana i zrezygnowac z siebie,  dlatego że będę miała dzieci.  Juz teraz kreci głową na moje wydane pieniadze, a co będzie potem? Moja mama jest bardzo zadbaną i spełniona kobietą mimo wieku i urodzenia dzieci i też chcę taka byc...
Czy myślicie, że da sie jakos załagodzic takie kwestie?

Ludzie wychowani w niedostatku często przejmują wzorce z otoczenia, które wrastają w nich tak mocno, że zostają czasem na cale zycie mimo mozliwosci zmiany warunkow.

Twoj chlopak byc moze jest jedna z takich osob - nie wpojono mu checi zdobywania, ambicji, dązenia do sukcesu, ale nauczono ostroznosci, zadowalania sie tym, co sie ma, i odmawiania sobie "zbytkow".

Prawda jest taka, że jezeli on sam nie poczuje wewnetrznej potrzeby odniesienia sukcesu to nic go do tego nie przekona. Predzej ciebie zmusi do oszczedzania niz sam pomysli o tym by sie jeszcze bardziej doszkolic zeby podniesc swoje kwalifikacje.

Przemysl dwa razy zwiazek z nim, bo o ile moze byc wspaniałym mezem i ojcem, to mimo wszystko istnieje duze ryzyko, ze bedziesz z nim klepala biede kosztem swoich marzen.

5

Odp: Różnica w podejściu do życia

Myślę, że wychodzą tutaj po prostu różnice w waszym wychowaniu, środowisku z jakiego pochodzicie...
Wbrew pozorom to może stać się z czasem poważnym problemem.
Ty chcesz korzystać z życia, a jemu to nie pasuje. Bo się boi, że jakby co (czyli jakbyście zbiednieli i musieli zaciskać pasa), to nie będziesz umiała oszczędzać. Więc masz się uczyć oszczędzania już, teraz. Jednak moim zdaniem to nie jest do końca OK z jego strony, że tak Ciebie ocenia, bo skąd on może wiedzieć co będzie i jak będzie, i jak Ty się w tym wszystkim zachowasz? Jeszcze nie byliście w takiej sytuacji, a on już "swoje wie". Czemu nie ma do Ciebie zaufania, że w takiej sytuacji byś nie umiała się odpowiednio zachować i chce Ciebie "wychować" już teraz, na wszelki wypadek? On widzi Ciebie jako osobę rozrzutną, która nie umiałaby się ograniczyć, gdyby musiała. A czy jego wyobrażenie jest aby zgodne z prawdą? Sama sobie odpowiedz.
Druga rzecz i chyba najważniejsza. Pieniądze są Twoje, nie jego. Więc czy on rzeczywiście musi Ciebie pouczac jak masz wydawać SWOJE pieniądze? Co innego, jakby to on zarabiał więcej i brałabyś od niego, albo mielibyście wspólne konto gdzie po połowie wrzucacie, to w takim przypadku bym rozumiała niezadowolenie. Ale tutaj, jak zrozumiałam, to Ty wydajesz własne pieniądze i własne oszczędności? A on gdera i zrzędzi, jak kupisz sobie coś trochę lepszego, mimo że nie wydajesz wszystkiego, odkładasz zapewne jakąś część? Bo pisałaś, że oszczędzasz, więc tak to zrozumiałam. Więc skoro nie wydajesz ponad miarę, to chyba nic mu do tego, ze chcesz sobie zjeść coś dobrego itp. Bym rozumiała takie uwagi, jakbyś robiła jakiś debet, czy na kredytach jechała, nie umiała się konsumpcyjnie opanować. Ale tutaj widzę u Ciebie zdrowe podejście do pieniędzy (tak, są one również do tego, żeby je wydawać, a nie tylko chomikować jak jakiś Harpagon smile ). Natomiast on prawdopodobnie ma nastawienie wyniesione z domu. Oszczędzać na wszystkim, chomikować na czarną godzinę, odmawiać sobie wszystkiego całe życie... Co może i w jego rodzinie się sprawdzało. Ale teraz jest inna, nowa sytuacja, a on nie umie się przestawić ze swoim myśleniem. Co więcej, nie chce też zmienić starych schematów, co mógłby zrobić poprzez szukanie dobrej pracy i dobrych zarobków. Żeby nie musiał aż tak oszczędzać. On woli tak, jak jest, tak jak z domu pamięta. Tego się nauczył i chce to samo wałkować całe życie. Już widać, że ma zapędy do oszczędzania nadmiernego. Temu piszę "nadmiernego", bo sytuacja (Twoja przynajmniej) nie wymaga jakiegoś strasznego zaciskania pasa. Z tego wynika, że tak właśnie uważa, że powinno całe wasz życie wyglądać - tylko oszczędzanie, oszczędzanie, chomikowanie, zaciskanie pasa... Niestety do grobu pieniędzy się nie da zabrać. A dla dzieci owszem, warto oszczędzać, ale chyba nie chodzi tu o oszczędzanie w stylu "odbierania sobie od ust". Tylko zwyczajnie odkładanie co miesiąc pewnej sumy z myślą o potomstwie. Wszystko trzeba robić z głową i znać ten "złoty środek". Żadne przeginanie nie jest dobre na dłuższą metę. Ani rozrzutność, ani skąpstwo.

6

Odp: Różnica w podejściu do życia

Ludzie wychowani w niedostatku często przejmują wzorce z otoczenia, które wrastają w nich tak mocno, że zostają czasem na cale zycie mimo mozliwosci zmiany warunkow.

Twoj chlopak byc moze jest jedna z takich osob - nie wpojono mu checi zdobywania, ambicji, dązenia do sukcesu, ale nauczono ostroznosci, zadowalania sie tym, co sie ma, i odmawiania sobie "zbytkow".

Prawda jest taka, że jezeli on sam nie poczuje wewnetrznej potrzeby odniesienia sukcesu to nic go do tego nie przekona. Predzej ciebie zmusi do oszczedzania niz sam pomysli o tym by sie jeszcze bardziej doszkolic zeby podniesc swoje kwalifikacje.

Przemysl dwa razy zwiazek z nim, bo o ile moze byc wspaniałym mezem i ojcem, to mimo wszystko istnieje duze ryzyko, ze bedziesz z nim klepala biede kosztem swoich marzen.

Własnie o to mi chodzi, kiedy ja czegos chcę w sensie materialnym, mysle jak to ,,zdobyć", jak poprawić swój status. Mój chłopak właśnie woli powiedzieć, że po co to itp. Wystarczy mieć dach nad głową, włozyc cokolwiek do garnka i tyle. Jemu to wystarczy. Kocham go, jest cudowny, ale po prostu przykro mi kiedy wypomina mi wydane pieniądze (moje) albo mówi, że w przyszłości tak nie będę sobie żyła i mówi, że przesadzam. Bo niby dlaczego? Umiałabym skromnie żyć i też byc szczesliwa, bo mam duzo powodow do szczescia i pasje. Ale nie widzę z kolei powodow, by nie dazyc do tego, zebym jednak mogła żyć bardziej komfortowo, skoro istniejąku temu możliwości, wystarczy się bardziej postarać.

7

Odp: Różnica w podejściu do życia

A ja Autorkę rozumiem - tak mi się wydaje.

Sama akurat wychowałam się gdzieś pomiędzy "sferą Autorki", a "sferą jej chłopaka" - nie doświadczyłam biedy, ale też nie powiem, że miałam wszystko na wyciągnięcie ręki. Zupełnie naturalna jest dla mnie idea oszczędzania, wyrzeczeń czy tego, że na pewne rzeczy nie mogę (i pewnie nie będę mogła) sobie pozwolić, pomimo pracy i ambicji "awansu życiowego". A jednak te ambicje mam, mam wizję dobrobytu, która sięga dalej niż "teraz głodem nie przymieram, mieszkanie mogę wynająć, w dziurawych butach nie chodzę, więc to wystarczy mi już zawsze". Nie marzą mi się złote sztućce, kolacje za grube tysiące i ciuchy od projektantów. Ale podróże, własne, nowocześnie urządzone mieszkanie, dobry samochód czy możliwość pójścia do fryzjera, kosmetyczki, kupienia sobie karnetu na siłownię - jak najbardziej. I nie wyobrażam sobie być z facetem, któremu do szczęścia wystarczy zaspokojenie podstawowych potrzeb bytowych - tak samo, jak nie wyobrażam sobie być z facetem, który zafiksował się na wizji dostatku i za życiową tragedię poczytuje, że stać nas na wczasy pod gruszą, a nie na Karaibach. Obie te skrajności wydają mi się równie absurdalne.

Nie rozumiem też, jak można uznawać, że ktoś "upatruje w kasie sens istnienia", tylko dlatego, że wprost przyznaje, że ma potrzeby czy oczekiwania, do których realizacji kasa jest potrzebna. Można żyć ascetycznie, a kasę gromadzić dla sportu - czy to jest lepsze? Czy może w ogóle mamy żyć w utopii, gdzie pieniądze nie są do szczęścia potrzebne? Ktokolwiek mówi, że ma jakieś materialne potrzeby wykraczające poza podstawę piramidy Maslowa, ten jest natychmiast oderwanym od życia burżujem, brak mu rozsądku, ma niepoukładane w głowie. Naprawdę?

8

Odp: Różnica w podejściu do życia

Podejście materialne nie jest złe, nie ma w tym nic złego, że chcesz żyć na poziomie. Pieniądze są cholernie ważne w życiu.

Teraz panuje jakaś dziwna nagonka na materializm, myślenie praktyczne, ambicje. Ktoś powie, że zależy mu na forsie - nie daj boże jest to kobieta - i od razu "materialistka". Osobiście uważam, że to dobrze, że nie masz ochoty biedować i ciągnąć od 1-ego do 1-ego i liczyć każdy grosz.

Postawa Twojego chłopaka może wynikać - jak napisała Iceni - z życia w biedzie. On się nauczył obchodzić bez tego i owego i uważa, że tak jest ok. Nauczył się nie mieć ambicji ani marzeń. Przecież studiuje - ma szansę na dobrą pracę w przyszłości i życie na poziomie, ale on woli zaciskać pasa i nic nie mieć. Brzmi to tak, jakby on już psychicznie przygotowywał siebie - i Ciebie też - do tego, że będziecie biedni, że będziecie musieli sobie odmawiać niektórych rzeczy. Wszędzie widzi tylko biedę i już dla Was planuje życie w biedzie. Kiepsko to wygląda i nie rokuje.

Wiesz, że to może się nigdy nie zmienić? Facet będzie Ci wypominał wydatki już zawsze. Na dodatek teraz wypomina Ci wydawanie Twoich własnych pieniędzy - pomyśl, co będzie po ślubie. Czeka Was poważna rozmowa. Przemyśl sobie ten związek.

9

Odp: Różnica w podejściu do życia
Iceni napisał/a:

Twoj chlopak byc moze jest jedna z takich osob - nie wpojono mu checi zdobywania, ambicji, dązenia do sukcesu, ale nauczono ostroznosci, zadowalania sie tym, co sie ma, i odmawiania sobie "zbytkow".

Prawda jest taka, że jezeli on sam nie poczuje wewnetrznej potrzeby odniesienia sukcesu to nic go do tego nie przekona. Predzej ciebie zmusi do oszczedzania niz sam pomysli o tym by sie jeszcze bardziej doszkolic zeby podniesc swoje kwalifikacje.

Przemysl dwa razy zwiazek z nim, bo o ile moze byc wspaniałym mezem i ojcem, to mimo wszystko istnieje duze ryzyko, ze bedziesz z nim klepala biede kosztem swoich marzen.

Chciałem napisać to samo. Problem nie tkwi w podejściu do wydawania pieniędzy, ale w tym że Twój chłopak jest po prostu mało ambitny. Rozumiem że ktoś może nie stawiać pieniędzy jako priorytetu, ale nie stoi to na przeszkodzie by sensowne pieniądze zarabiać. Zamiast wypominać Ci Twoje wydatki i gadać o tym, że nie będzie Was potem na to stać, powinien działać w tym kierunku byście w przyszłości mogli sobie na to pozwolić. Sama odpowiedz sobie na pytanie, czy Twój facet robi coś w tym kierunku? Moim zdaniem w przyszłości albo temat $ będzie stanowił permanentny punkt zapalny Waszej relacji albo on na tyle podetnie Ci skrzydła, że odpuścisz, przyznasz mu rację i sama się unieszczęśliwisz.
Jeszcze a propos ambicji. W czasach studiów miałem znajomych z naprawdę różnorakich kierunków. I już wtedy było widać jak na dłoni, że im kierunek trudniejszy i dający szansę zarabiania po nim sensownych pieniędzy, tym ludzie bardziej ambitni. Na drugim końcu skali na odwrót. I gdy ci pierwsi narzekali, że po studiach będą musieli odrobić frycowe i ucząc się dalej, zarabiać przez jakiś czas kwotę X (co uważali za dramat i brak szacunku wobec swojej pracy), tak ci drudzy na moje stwierdzenie, że praca za 1/2X to jakaś totalna pomyłka i żart, od razu sprowadzali mnie na ziemię i besztali, że 'ludzie w tym kraju tyle zarabiają', 'po studiach nic się nie umie' itd., a ja to jestem jakimś oderwanym od rzeczywistości niebieskim ptakiem. Po ładnych kilku latach może dobili w końcu do nędznej X, gdzie ci pierwsi wydają tyle teraz "na waciki". I gdy ileś tam lat temu obie grupy narzekały na swój los, teraz narzeka już tylko jedna. A różnili się tylko ambicją smile

10

Odp: Różnica w podejściu do życia

Dziękuję za komentarze i wsparcie. Cieszę się, że znalazło się tyle osób, które rozumieją mój problem i potrafiły to wyczuć.
Powiem Wam (a raczej napiszę), że po tych ostatnich rozmowach czuję dziwny niesmak. Tak jakbym straciła grunt pod nogami i zobaczyła kogoś innego, ale nie mojego cłhłopaka. Inną osobę.
Gdyby od początku tak było, prawdopodobnie już dawno przemyślałabym ten związek. Jednak chłopak zawsze mówił, że też cchę żyć na fajnym poziomie, że będziemy pracować i się starać. Zawsze uważałam go za bardzo zaradnego (moja rodzina także!), przy którym czułam się bardzo bezpiecznie. Jednak te wyrzuty i rozmowy na tematt ego że "nie będzie nas stać" zbiły mnie  z tropu.  Czy on myśli tylko o sobie? Że jemu wystarcza takie życie (choć deklarował inaczej kiedyś), to i mi musi?Myślałam, że myśli o nas i o naszej przyszłości, a nie tylko o sobie. Poczułam się tak jakby mówił "nie chce mi się starać, więc to zaakceptuj". Pracuje w państwowej spółce, lubi bardzo swoją pracę, ale wiadomo nie płacą dużo. Ma możliwość awansu, ale nie chce.   Przecież chyba każdy wie, że jeżeli jest się na starcie, to trzeba trochę zakasać rękawy.
Z drugiej strony wczoraj wieczorem powiedział, że ma duże plany finansowe. Skąd on zamierza te pieniądze pozyskać? Nie wiem. Powiedział, że po prostu nie chce się rozczarować i musi nas przygotować na biedę.
Nic z tego nie rozumiem. Nie poznaję swojego chłopaka.

11 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-06-11 14:14:42)

Odp: Różnica w podejściu do życia

Moim zdaniem bardzo ciężko bedzie pogodzić takie różnice w zwiazku. I tez uważam,  ze nie w porządku jest krytykowanie Cię za sposób wydawania Twoich wlasnych pieniedzy. Natomiast uwazam, że przez slowa " nie bedzie nas stać " on raczej daje Ci do zrozumienia, że to jego, zakładając wspolny budżet,   nigdy nie bedzie stac na taki styl życia,  jaki preferujesz i na zaspokajanie Twoich potrzeb. Do czego ambicjonalnie jako mężczyzna i głowa rodziny moglby czuć się zobowiązany . l w tym może mieć rację. 
Rozumiem jegi podejscie, bo mnie z materializmem też nie po drodze. Szczęśliwie moj mąż ma tak samo. Choć jest pracocholikiem i jego priorytety zawsze byly u nas kwestią nie tylko sporną,  ale i niemiłą przez mała ilość wspólnie spedzanego czasu, co dla mnie  cementuje rodzinę.  Nie musimy mieć markowych rzeczy, wypasionej chaty i bryki czy wakacji na drugiej półkuli. U mnie awans wiązałyby sie z co najmniej dwukrotnie zwiększonym zaangażowaniem w pracę , a to stanowczo wykluczam. Nie neguje takiego stylu,  ale sama nie zamierzam żyć dla pracy i pieniedzy, bo chcę mieć także czas dla siebie i dzieci.  Może on też chce tak mieć .  Przypuszczalnie  kiedyś trafi na taką dobrze płatną i jednocześnie nie absorbująca 24-godziny pracę.  Dopiero zaczynacie życie zawodowe i jeszcze wiele może się zdarzyć.  Natomiast jakiś wzajemny brak akceptacji pochodzenia i postawy w Was obojga  jest i to może być problemem nie do przeskoczenia.

12

Odp: Różnica w podejściu do życia

Mnie przeraża ta mentalność Polaków, brak ambicji. To albo pokłosie komuny "byle była ciepła woda w kranie" (co przekazują rodzice), albo sprytna manipulacja, żeby siedzieć cicho i tyrać za te 1300zł.
Problemem jest to, że jak ktoś chce prowadzić NORMALNE życie i dostawać GODZIWE pieniądze za swoją pracę, to od razu materialista. Bo nie wystarcza mu byle jakie jedzenie, dziurawe spodnie i błaganie, by byłą już wypłata, bo się kasa kończy. Zaspokajanie najprostszych potrzeb. Koloryzuję, ale wiadomo o co chodzi.
Między konsumpcjonizmem, a GODNYM życiem jest duża róznica. Za granicą ludzie na bardzo przeciętnych stanowiskach zarabiają tyle, że stać ich na tyle, co w Polsce jest już "ponad przeciętne". Prawdopodobnie autorka żyła własnie na takim poziomie, albo trochę lepszym. Nikt za UCZCIWIE wykonaną pracę, legalną, nie powinien dostawać takich śmiesznych pieniędzy, jakie proponuje się w Polsce. Pensja powinna wystarczać na zaspokojanie najprostszych potrzeb, ale nie tylko! To że ktoś chce pojechać na wakacje, mieć mieszkanie, skórzane buty, wyjść na miasto, do restauracji, iść do kosmetyczki od czasu do czasu to naprawdę taki wypas? Komfort życia też jest istotny. Po to pracujemy, żeby żyć na zadowalającym poziomie.

Myślenie Twojego chłopaka nie jest dobre, nie chodzi o podejście do pieniedzy, ale o to, że jemu wystarcza zycie na takim niskim poziomie. Powinien bardziej uwierzyć w siebie i swoje możliwości, zasługuje na wiecej. Porozmawiaj z nim, wesprzyj go, może on po prostu nie wierzy, że moze byc lepiej, ma niskie poczucie wartosci w tym względzie. Niech otworzy oczy i zobaczy, że nie trzeba tak życ. Od życia trzeba WYMAGAĆ i nie zadowalać się ochłapami. Te czasy "siedzieć cicho i ciesz się z tego co masz" minęły i ludzie powinni przestać mieć taką mentalność.

Między jakimś wypasionym apartamentem, a własnym mieszaniem, które cieszy oko własciciela jest różnica.
Między wygodnymi, dobrymi butami, a tanią chinszczyzną, która rani stopy jest różnica.
Między jedzeniem, które jest smaczne,a jedzenie dla zapełnienia żoładka jest roznica.
TO JEST PODSTAWA cywilizowanego życia, niestety jeszcze nie w Polsce.

Nie wiem jednak, czy da się to jakoś zmienić, pewnie to już wrosło w niego bardzo. Może pokaz mu ja fajnie jest zyc na trochę lepszym poziomie, zbierz go gdzies, zainspiruj, żeby zobaczył że pieniadze też są fajne i dają możliwości.

13

Odp: Różnica w podejściu do życia
dziewczynazbieszczad napisał/a:

... Tak jakbym straciła grunt pod nogami i zobaczyła kogoś innego, ale nie mojego cłhłopaka. Inną osobę...

...Nic z tego nie rozumiem. Nie poznaję swojego chłopaka....

Postaraj się to wyjaśnić, widać, że to dla Ciebie ważne (tak ogólnie to poczucie bezpieczeństwa ważne jest dla kobiet i to typowe/normalne i nie ma w tym nic niepokojącego, oczywiście nie należy w przesadę popadać - chłopak chłopakiem a Twoja samodzielność to już Twoja 'broszka' wink )

To jedna z istotniejszych kwestii gdzie pokonywanie różnic może zmęczyć, ale chyba to dobrze, że teraz to sobie uświadamiasz, trzeba to spokojnie i jasno przedstawić chłopakowi - może i On musiał poznać Cię w tym aspekcie na nowo - pogadać na serio trzeba, nic złego się nie dzieje a sposób w jaki podejdziesz do rozwiązywania problemu i jak On zareaguje może Cię wiele nauczyć...

W moim odczuciu podejmowanie wyzwań jest lepszą opcją, nie mówię, że zawsze się sprawdza - tutaj u Was jak się wydaje trzeba sobie to dogłębnie przemyśleć żeby się o siebie nie potykać w związku... wink

14

Odp: Różnica w podejściu do życia
dziewczynazbieszczad napisał/a:

....Kiedy ja kupuję drozsze ubrania, lepsze jedzene to jemu bardzo nie pasuje, kręci nosem i mówi, że w przyszłości nie bedzie nas na to stać.

....Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach.

....Z drugiej strony wczoraj wieczorem powiedział, że ma duże plany finansowe. Skąd on zamierza te pieniądze pozyskać? Nie wiem. Powiedział, że po prostu nie chce się rozczarować i musi nas przygotować na biedę.

To ostatnie stwierdzenie może świadczyć o tym, że on jest niereformowalny.
Zgadzam się z wypowidzią Iceni, nic dodać, nic ująć.
Rodzina i warunki w jakich się wychował, faktycznie mogły uksztaltować go w taki właśnie sposób, jednak poraża brak ambicji i czarnowidztwo, bo co to znaczy, że "musi nas przygotować na biedę"?
Czyżby zwiastował jakiś kataklizm?
Nie wszystkie osoby, które wychowały się w niedostatku, mają w dorosłym życiu takie podejście, niektórzy wręcz przeciwnie, chcą życ inaczej, lepiej.
Nie wiadomo, czy jego lęk przed biedą jest tak ogromny, że on nigdy nie pozwoli sobie na życie na wyższym poziomie i kiedyś zejdzie z tego świata, jako biedak z milionami na koncie smile, czy może ma tak ograniczone horyzonty i nie widzi możliwości, nie wierzy i z wycofuje się na z góry upatrzone pozycje?
W tym drugim przypadku, jest może jeszcze jakaś szansa na poszerzenie jego horyzontów, ukazaniu możliwości, przepracowaniu jego lęku przed biedą, jednak bez chęci i ambicji, nic z tego raczej nie będzie.

15

Odp: Różnica w podejściu do życia

@Oczarekbergamotka
Podpisuję się obiema rękami, dokładnie o to samo mi chodziło, ale nie potrafiłam tego ująć w słowa.

W Polsce tak właśnie sie myśli - że wyjazd nad ciepłe czyste morze, to już jest luksus i bogactwo. Albo ciuchy dobrej jakości - u nas ważne, żeby d**a zakryta była, nieważne czym. Jak ktoś chce sobie poprawić sytuacje, to już wymyśla i ma przerost zmbicji i zepsutym materialistą jest.

16

Odp: Różnica w podejściu do życia
dziewczynazbieszczad napisał/a:

Myślę, że to wynika tez z wychowania, mi niczego nie brakowało i widzę znajomych moich rodziców, którzy żyją na takim poziomie, o którym ja nawet nie marzę.

A to ciekawe... Rozumiem ze logowalas sie na ich konto bankowe i widzialas ile maja pieniedzy oraz comiesieczne wplywy? Bo inaczej to nie bardzo rozumiem po czym to stwierdzasz? Bo maja ladny dom?Wiesz ilu w Polsce jest kredyciarzy lub frankowiczow? Kolejna sprawa- to są znajomi Twoich rodzicow czyli ludzie ktorzy maja po 50 lat...Jesli nawet nie maja kredytow i maja kase, to sa juz starzy, to zadna sztuka dorobic sie pieniedzy w tak zaawansowanym wieku, no bez jaj...

Zresztą, nie jest mi potrzebne aż tyle pieniedzy. Dlatego moje życie i pragnienia wydają mi się przeciętne  Dla mojego chłopaka - nieosiągalne. Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach. Ostatnio coraz częściej widzę naszą przyszłość w nieciekawych barwach. Boję się, że chłopak bedzie mi kiedys wypominał wydatki. Uważa że pieniadze powinni sie przeznaczac tylko na dzieci. Oczywiście, dzieci sa najwazniejsze, ale nie zamierzam być zaniedbana i zrezygnowac z siebie,  dlatego że będę miała dzieci.  Juz teraz kreci głową na moje wydane pieniadze, a co będzie potem? Moja mama jest bardzo zadbaną i spełniona kobietą mimo wieku i urodzenia dzieci i też chcę taka byc...
Czy myślicie, że da sie jakos załagodzic takie kwestie?

Zeby sie czegos dorobic bedac przecietnym czlowiekiem, trzeba OSZCZEDZAC a nie wydawac. Tym bardziej w Polsce, gdzie w UK kupisz ubranie za nizsza cene w przeliczeniu na zlotowki niz w Polsce. Rozumiem ze jestes bogatsza od Brytyjczykow ? big_smile

17

Odp: Różnica w podejściu do życia
jacek.majchrzak napisał/a:
dziewczynazbieszczad napisał/a:

Myślę, że to wynika tez z wychowania, mi niczego nie brakowało i widzę znajomych moich rodziców, którzy żyją na takim poziomie, o którym ja nawet nie marzę.

A to ciekawe... Rozumiem ze logowalas sie na ich konto bankowe i widzialas ile maja pieniedzy oraz comiesieczne wplywy? Bo inaczej to nie bardzo rozumiem po czym to stwierdzasz? Bo maja ladny dom?Wiesz ilu w Polsce jest kredyciarzy lub frankowiczow? Kolejna sprawa- to są znajomi Twoich rodzicow czyli ludzie ktorzy maja po 50 lat...Jesli nawet nie maja kredytow i maja kase, to sa juz starzy, to zadna sztuka dorobic sie pieniedzy w tak zaawansowanym wieku, no bez jaj...

Zresztą, nie jest mi potrzebne aż tyle pieniedzy. Dlatego moje życie i pragnienia wydają mi się przeciętne  Dla mojego chłopaka - nieosiągalne. Według niego wszyscy żyyją biednie, takie czasy, tylko ja bujam w obłokach. Ostatnio coraz częściej widzę naszą przyszłość w nieciekawych barwach. Boję się, że chłopak bedzie mi kiedys wypominał wydatki. Uważa że pieniadze powinni sie przeznaczac tylko na dzieci. Oczywiście, dzieci sa najwazniejsze, ale nie zamierzam być zaniedbana i zrezygnowac z siebie,  dlatego że będę miała dzieci.  Juz teraz kreci głową na moje wydane pieniadze, a co będzie potem? Moja mama jest bardzo zadbaną i spełniona kobietą mimo wieku i urodzenia dzieci i też chcę taka byc...
Czy myślicie, że da sie jakos załagodzic takie kwestie?

Zeby sie czegos dorobic bedac przecietnym czlowiekiem, trzeba OSZCZEDZAC a nie wydawac. Tym bardziej w Polsce, gdzie w UK kupisz ubranie za nizsza cene w przeliczeniu na zlotowki niz w Polsce. Rozumiem ze jestes bogatsza od Brytyjczykow ? big_smile

"Dorabianie" sie NIE polega na oszczedzaniu. Dorabianie sie to sposob na zarabianie pieniedzy i ich inwestowanie/pomnazanie.  Autorka nigdzie nie napisala, ze zamierza wydawac WSZYSTKO na zbytki, wystarczy, ze czesc z zarobionych pieniedzy bedzie wydawala na dokrztalcanie sie, rozwoj zawodowy i umiejetnie wykorzystywala okazje to bedzie ja stac.

W szczytowym momencie nic nie stoi na przeszkodzie by zaczela robic kariere za granica. Moze cie to zszokuje, ale Polacy wyjezdzaja za granice juz nie tylko "za chlebem" ale wlasnie by osiagnac zachodni poziom zycia pracujac po 8h dziennie.

Jezeli swoj rozwoj zawodowy zatrzymasz na etapie 1200/mc to sorry, ale nawet jezeli bedziesz oszczedzal do usr***j smierci, to sie niczego nie dorobisz.

18

Odp: Różnica w podejściu do życia

Pomyślałam sobie tak. Jeśli dla chłopaka są ważne przyszłe dzieci (a widać, że są, skoro myśli o oszczedzaniu na nie), to może warto by było z nim pogadać i nakierowac go może aby pomyślał o dobrym zarobku nie ze względu na siebie, ale ze względu na dzieci, rodzinę? Bo jeśli nawet on dla siebie samego nie potrzebuje żadnych "zbytków", to może jednak myśl o dzieciach by mu coś trochę w głowie przestawiła? Bo pytanie jest takie: czy on chce swoje przyszłe dzieci też karmić najtańszym jedzeniem, nie dać im poznać wakacji nad morzem, ubierać je w lumpeksach itp? Nie to oczywiście, że takie rzeczy są w życiu najważniejsze, bo osobiście wolałabym być dzieckiem z biednego domu, ale pełnego miłości, niż z luksusów, ale rodzina dysfunkcyjna... Jednak chodzi mi o to, że mając możliwość, to chyba każdy rodzic chce jak najlepiej dla potomstwa. I dla drugiej połówki również. Przynajmniej chyba tak większość ludzi ma? Choć oczywiście jest tu też kwestia wiary w swoje możliwości, bo co z tego, ze wielu ludzi by chciało tego, czy tamtego, jak nie wierzą w siebie i nie wiedzą jak mogliby to zdobyć...
W każdym razie warto by mu było uświadomić, że oszczędzanie, choć jest ważne, to nie jest jedynym sposobem na gromadzenie pieniedzy. Przecież jeśli zarabia się wiecej, to i więcej można odłożyć. A przy tym nie trzeba żyć jak nędzarz.
Jak już wcześniej pisałam, nie jest dobre przeginanie w żadną stronę, ani nadmierne skąpstwo, ani rozpasanie konsumpcyjne. Czasem trzeba sobie pewne tematy też przemyśleć, bo człowiek nie jest świadomy, jak jego zachowanie może wyglądać dla kogoś patrzącego "z zewnątrz". Chłopak na pewno chce być odpowiedzialny, dlatego oszczędza. Mimo wszystko on oszczędza nadmiernie (a tak co do tego jedzenia... moja mama zawsze powtarza: tańszy piekarz, niż lekarz smile Więc żeby tylko się to oszczędzanie jego nie okazało kiedyś drogie...) Tylko obawiam się, że jak mu się zwróci uwagę, to on moze się oburzyć, nie przyjmie tego do siebie. Bo przecież on chce dobrze, robi tak, bo ma już zakodowane, że odpowiedzialny człowiek na okrąglo oszczędza, czy trzeba, czy nie trzeba...

19

Odp: Różnica w podejściu do życia

Ja tu widzę trochę inny problem.


On narzuca autorce swój sposob bycia. Uważa jej pragnienia za fanaberie. Wypomina, że kupuje ubrania.Może jednak dla dzieci by się postarał, a co z autorką? Martwi mnie, że osobiste potrzeby traktuje podrzędnie. Czyli masz tylko oszczędzać dla dzieci i nie możesz sobie pozwolić na bycie atrakcyjną kobietą z jakimiś potrzebami? bo to grzech być dobrym dla siebie? Tak samo z tym jedzeniem, to nie świadczy o nim dobrze, trzeba mieć do SIEBIE szacunek, a to równiez przejawia się w stylu życia. Ktoś kto żyje byle jak, musi siebie nie lubić.

To tak jakby miał niskie poczucie własnej wartosci, boi się czegos wymagac i zająć się sobą. Nie chcę byc niegrzeczna, ale jak wyglądało jego dziecinstwo?

Może ten problem jest złożony.

20

Odp: Różnica w podejściu do życia
oczarekbergamotka napisał/a:

Czyli masz tylko oszczędzać dla dzieci i nie możesz sobie pozwolić na bycie atrakcyjną kobietą z jakimiś potrzebami?

No właśnie, a przecież to się nie wyklucza jedno z drugim. Można i oszczędzać dla dzieci, i żyć normalnie. Tylko trzeba tego chcieć.

oczarekbergamotka napisał/a:


Tak samo z tym jedzeniem, to nie świadczy o nim dobrze, trzeba mieć do SIEBIE szacunek, a to równiez przejawia się w stylu życia. Ktoś kto żyje byle jak, musi siebie nie lubić.
To tak jakby miał niskie poczucie własnej wartosci, boi się czegos wymagac i zająć się sobą. Nie chcę byc niegrzeczna, ale jak wyglądało jego dziecinstwo?

Coś w tym może być... Bo jeszcze ubrania - no dobra, dla facetów nie jest to zbyt ważne, ale na jedzeniu oszczędzać...? Jak się nie musi? Bo co innego, jak jest taka potrzeba. Ale jak ktoś ma, a nie wyda, to już takie... hm, podejrzane?

21

Odp: Różnica w podejściu do życia
jacek.majchrzak napisał/a:

Zeby sie czegos dorobic bedac przecietnym czlowiekiem, trzeba OSZCZEDZAC a nie wydawac.

Zdradzę Ci drugi sposób - zamiast oszczędzać można po prostu zacząć więcej zarabiać wink

22 Ostatnio edytowany przez jacek.majchrzak (2017-06-11 22:06:41)

Odp: Różnica w podejściu do życia
Iceni napisał/a:

"Dorabianie" sie NIE polega na oszczedzaniu. Dorabianie sie to sposob na zarabianie pieniedzy i ich inwestowanie/pomnazanie.  Autorka nigdzie nie napisala, ze zamierza wydawac WSZYSTKO na zbytki, wystarczy, ze czesc z zarobionych pieniedzy bedzie wydawala na dokrztalcanie sie, rozwoj zawodowy i umiejetnie wykorzystywala okazje to bedzie ja stac.

W szczytowym momencie nic nie stoi na przeszkodzie by zaczela robic kariere za granica. Moze cie to zszokuje, ale Polacy wyjezdzaja za granice juz nie tylko "za chlebem" ale wlasnie by osiagnac zachodni poziom zycia pracujac po 8h dziennie.

Jezeli swoj rozwoj zawodowy zatrzymasz na etapie 1200/mc to sorry, ale nawet jezeli bedziesz oszczedzal do usr***j smierci, to sie niczego nie dorobisz.

To mamy rozne podejscie do sprawy, bo ja sie wlasnie dorobilem oszczedzajac i majac dobra prace. Zarabialem niezle choc nie jakies kokosy nie z tej ziemi a jednoczesnie duzo odkladalem i w wieku 28 lat dorobilem sie mieszkania za 150 tys - nic wielkiego ale pod wynajem i NIE NA KREDYT smile
Najlepsza inwestycja jest oszczedzanie (jesli sie w miare dobrze zarabia) i mieszkania, nieruchomosci. Ale z taka kobieta jak autorka to sie zbyt szybko nie dorobisz takich rzeczy smile Nawet jak juz ona rozkreci te swoja firme to zanim to wygeneruje porzadny zysk to minie z 5 lat, a ja dorobilem sie mieszkania w 3,5-4 lata, ot roznica. Nie wspominam ze pracujac 8h dziennie a nie 16 bo tyle sie pracuje jak sie rozkreca firme przez pierwszych pare lat.
Nie chodzi o to zeby sie dorobic w wieku 50 lat jak znajomi jej rodzicow ale aby sie dorobic WCZESNIEJ, BEDAC MLODYM


A z tym 'dokrztalcaniem' to rozje.les system xD

23

Odp: Różnica w podejściu do życia

Czy Dziewczyna z Bieszczad i Naiwny Romantyk nie są przypadkiem parą ?

24 Ostatnio edytowany przez zatroskany internauta (2017-06-12 10:26:55)

Odp: Różnica w podejściu do życia

Jak dla mnie autorka tematu to materialistka. Próbujesz przekonać partnera do swoich racji lepszego standardu życia bo ... co? Bo ty tego chcesz? A może tak przekonasz się do jego nieco niższego standardu życia, gdzie pieniądze nie są najważniejsze? Dlaczego ma być akurat po Twojemu?
Poza tym dbanie o siebie nie ma nic wspólnego z niższym poziomem życiowym. Można o siebie dbać, odkładać pieniądze na różne cele i jednocześnie nie żyć jak opływający w luksusy bogacz. Związek to sztuka kompromisu. Wybrałaś takiego partnera to również musisz iść na ustępstwa. Musicie dojść razem do porozumienia i wypracować WSPÓLNE stanowisko. Jeżeli będziesz stawiała ciągle na swoim to w końcu związek się rozpadnie. Jeżeli ci z tym źle to poszukaj sobie jakiegoś bogatego przystojnego z ambicjami i po sprawie.

25

Odp: Różnica w podejściu do życia
zatroskany internauta napisał/a:

Jak dla mnie autorka tematu to materialistka. Próbujesz przekonać partnera do swoich racji lepszego standardu życia bo ... co? Bo ty tego chcesz? A może tak przekonasz się do jego nieco niższego standardu życia, gdzie pieniądze nie są najważniejsze? Dlaczego ma być akurat po Twojemu?

Ta....Jasne....
Autorka powinna ochoczo przystać na hmmmm "propozycję" swojego partnera wink

dziewczynazbieszczad napisał/a:

Powiedział, że po prostu nie chce się rozczarować i musi nas przygotować na biedę.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Różnica w podejściu do życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026