Znam pewną dziewczynę juz ponad rok (poznałem ją dzięki koledze - jego koleżanka z uczelni). Zawsze mi się podobała. Zawsze jak się widzimy, miło nam się rozmawia. Nie czuć jakiegoś przyciągania, ale jest przyjemnie. Problem w tym że widzimy się rzadko, raz na średnio 1-2 miesiące na jakieś imprezie zorganizowanej przez kumpla.
Ostatnio pod wpływem % dałem do zrozumienia jej koleżance, że ona mi się podoba, i poprosiłem o taki mały wywiad, czy jest sens, i czy mam jakiekolwiek sznase.
Ostatnio jej koleżanka napisała mi że nie miała okazji z nią porozmawiać, i przemyślała sprawę, i nie chce się mieszać, w sensie nie jest zwolenniczka wchodzenia osób 3. Tak samo również w razie w nie chce przynosić złych informacji. W sumie trochę racji ma.
Zaproponowała żebym się z nią umówił, i sam wybadał sytuacje. W tym momencie pojawia sie problem. Stopień mojej nieśmiałości jest porażający (tzn pierwszy krok, potem już jest dobrze i nie mam z tym problemów).
Z racji tego ze nie spędzamy na codzien ze sobą czasu, propozycja spotkania odrazu wyda moje intenecje, a nawet gdyby musiałbym podać jej jakiś powód spotkania.
Druga mysl która mi nachodzi, to sytuacja w której jej koleżanka z nią rozmawiała, i wyszła sytuacja niekorzystna dla mnie. I nie chce mi tego mówić. Zdaje sobie sprawę z tego ze umówienie się z nią i bezpośrednie okazanie uczuć to takie wejście za wszystko. Jak sie uda to super, a jak nie to już relacje się kompletnie posypia, przynajmniej ja jakoś inaczej będę na nią patrzył, tak coś czuje.
Doradzie, czy może dalej poprosić jej koleżankę o obadanie sytuacji, osobiste umówienie się z nią (proszę o podanie powodu spotkania- naprawdę nie mam pomysłu), czy jeszcze poczekać (już czekam trochę) i liczyć na dogodniejsza okazje?