pięknie ch**wa historia o głupocie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pięknie ch**wa historia o głupocie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: pięknie ch**wa historia o głupocie

Mam czego nie chciałam mieć. Banalna historia ale jakże przykra. Moja głupota i jego upór. Dziewczyny ja już nie wiem co ze mną jest nie tak - najwidoczniej nie mam za grosz rozumu i nie szukam dla siebie żadnego usprawiedliwienia. Wierzcie!
Opowiem Wam pokrótce swoją historię. Kiedyś (parę lat temu) wdałam się w romans z żonatym mężczyzną. Spotykaliśmy się ponad półtora roku spędzając czas na zwykłych rozmowach, spacerach. Po tym czasie zdecydowałam się na to, żeby pójść z nim do łóżka. On żonaty, ja w związku - odpowiadał mi seks bez zobowiązań. Od początku ustalone zostały pewne fakty - nie planowaliśmy wspólnej przyszłości. Oczywiście jak na głupią babę przystało zakochałam się po uszy. Nie było w tym związku wielkich czułości. Później on z dnia na dzień urwał kontakt. Dużo czasu potrzebowałam na poskładanie się w całość. Gdzieś po około 1,5roku zaczęłam żyć a na myśl o nim nie odczuwałam żadnych uczuć - nic.
Od czasu do czasu wysłał jakiegoś smsa z pytaniem co u mnie - wręcz odruchowo kasowałam wiadomości zostawiając je bez echa. Po 3 latach pewnego dnia zaskoczyła mnie fala telefonów od niego. Już tak mi działały na nerwy, że głupia wzięłam odebrałam. Usłyszałam bardzo piękny wręcz poetycki tekst a raczej trwający pół godziny wywód o tym jak beze mnie nie potrafi, że próbował bla bla bla - w dalszym ciągu nic we mnie nie drgnęło. Zaproponował spotkanie i się zgodziłam. Dlaczego to zrobiłam? z czystej ciekawości czy stojąc z nim twarzą w twarz coś poczuję. O jaka moja ulga była jak się produkował z rozmową a mnie zalewała totalna obojętność wobec jego osoby. Wyjaśnił mi wszystko - dlaczego tak postąpił, dlaczego był jaki był itd. Okazało się, że w ogóle nie znam tego człowieka. W gruncie rzeczy był ciepły, a nie jak ten zimny sk*** - ale? gó*** o mnie to za przeproszeniem obchodziło. Wyjaśnił mi wszystko co i jak wygląda w jego życiu - jak powstało małżeństwo, jak to nacisk żony i rodziców doprowadził do spłodzenia dwojga dzieci, jak to żyje bo żyje i nie chce takiego życia. Ja zaś tkwiąca w 10 letnim związku mówiłam mu, że cudów w długich związkach spodziewać się nie można. Przekonana już zdobytym doświadczeniem w tej dziedzinie wychodziłam z założenia, że po prostu taka kolej rzeczy, że po latach coś umiera i trzeba się nauczyć to pielęgnować, że miłość z bajek to żadna przekładnia na prawdziwe życie - wyciągnęłam już dawno takie wnioski i żyłam tak utwierdzona. Mój związek nie przynosił mi radości. Byłam bo byłam. Nie wiem? bojąc się zmian? a raczej wychodząc z założenia że z każdym innym po tylu latach będzie dokładnie to samo. Zaczęłam się znów z nim spotykać - koleżeńsko. Przez 4 miesiące próbował zmienić moje podejście do świata - utwierdzając mnie w tym, że prawdziwe szczęście między dwojgiem ludzi może istnieć. Zabierał do kina, na kolacje, na spacery. Robiliśmy tak proste prozaiczne rzeczy, że wydawało mi się to fikcją. I wierzcie mi, że po 4 miesiącach dzięki niemu uwierzyłam w to, że w życiu może być pięknie! Ja? No ku**a ja... Ta co od dobrych paru lat nie wierzyła w ogóle w  takie cuda. Tak pięknie opowiadał o naszej przyszłości. Grzebał w necie za wspólnym mieszkaniem. Dzielił się problemami, smutkami, pomagał mi we wszystkim. Poświęcał mi masę czasu - przyjeżdżając nawet w niedziele pod jakimś pieprzonym alibi. Zakończyłam swój związek - bardzo mnie w tym wspierał. Było mi ciężko, jako że żal mi było mojego faceta do którego wszystkie jego błędy dotarły oczywiście dopiero jak walnęłam pięścią w stół, że chce końca - bo wcześniejsze prośby i rozmowy nie przynosiły żadnych rezultatów. I tak płynęło. Po około miesiącu mój kochanek nagle przestał opowiadać o problemach w domu, nagle przestał mówić o naszej przyszłości. I wybuchłam - zrobiłam lekko mówić cyrk, ponieważ każde z moich pytań w perfekcyjny sposób było wyminięte. W końcu wywalił mi z tekstem "bardzo chce z Tobą być ale na tym etapie nie potrafię zrobić tego kroku" - rozumiem. Dom - wspólny kredyt. Wynagrodzenie zależne od relacji z matką i ojcem bo pracuje w ich firmie a oni zaś kochają jego żonę. Dzieci - "nie umiem nawet o tym myśleć, że miałbym im to zrobić". Więc chciałam zakończyć tę historię - jednakże oczywiście usłyszałam "daj temu czas" niech sobie to płynie. I od tego momentu już nic nie było takie same. Wiadomości, telefony - nic. Nie wiem chyba jakaś blokada. Jeszcze dwa dni temu był tutaj i błagał mnie o to, żebym dała mu jeszcze trochę czasu i odkąd wyszedł napisał do mnie tej pory raptem pare marnych zdań pt.: "jedziemy", "jestem na miejscu", "jestem zmęczony" (wyjeżdżał służbowo) - myślę sobie CO DO CH**JA ?!! naprawdę? aż tyle? od wczoraj południa nie odpowiedziałam mu ani jednym zdaniem na te wybitnie szerokie wywody. Jestem wściekła! Jak mogłam  uwierzyć w te bajki? Sam rozum mówi mi, że gdyby mu zależało na "nas" starałby się naprawić naszą relację, a ja mam wrażenie jakby wybierał treści wygodne dla niego. NIE DOŚĆ że jestem IDIOTKĄ to w dodatku z ROZ***NYM SERCEM - i to na własne życzenie! no przecież nie będę udawać, że nic się nie stało i wypisywać do niego miłych elaboratów!
Jesteście na tym forum szczere do bólu! i to w Was cenię! Potrzebuję racjonalnego wsparcia! Bo już mi po prostu brak słów.
Pozdrawia Was skretyniała do reszty idiotka!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

No rzeczywiście mądre to nie było.
Ufałaś, że on się rozstanie i stworzycie związek, choć podstaw do tego by uważać go za człowieka godnego zaufania nie było żadnych. Puszczał kantem swoją partnerkę i myślisz, że Ty jesteś jakimś wyjątkiem od jego reguły?
Tak mu źle było w związku, tatko i  mami zmusili go do niego, myślał o Tobie non stop od ostatniego olania Ciebie big_smile Jprdl, dorośli ludzie, a w bajki wierzą.
Ani nie zimny sk***, ani ciepły człowiek. Po prostu tchórz i Pan wygodnicki. Obniżać standardu swojego życia dla kochanki nie będzie. Kochanka z kolei ma inklinację do mężczyzn zimnych, niedostępnych/dostępnych czasowo wink o których miłość musi się starać i zabiegać, co pokazuje, że z kochanką dobrze nie jest...
Blakme zakończenie tego raz na zawsze i nie pisanie nie tylko długich elaboratów, ale czegokolwiek jest chyba oczywistością w tej sytuacji. I on wie  co jest grane i Ty wiesz. Mielenie tego będzie jedynie okazją do zakłamywania rzeczywistości.

3

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
Klio napisał/a:

No rzeczywiście mądre to nie było.
Ufałaś, że on się rozstanie i stworzycie związek, choć podstaw do tego by uważać go za człowieka godnego zaufania nie było żadnych. Puszczał kantem swoją partnerkę i myślisz, że Ty jesteś jakimś wyjątkiem od jego reguły?
Tak mu źle było w związku, tatko i  mami zmusili go do niego, myślał o Tobie non stop od ostatniego olania Ciebie big_smile Jprdl, dorośli ludzie, a w bajki wierzą.
Ani nie zimny sk***, ani ciepły człowiek. Po prostu tchórz i Pan wygodnicki. Obniżać standardu swojego życia dla kochanki nie będzie. Kochanka z kolei ma inklinację do mężczyzn zimnych, niedostępnych/dostępnych czasowo wink o których miłość musi się starać i zabiegać, co pokazuje, że z kochanką dobrze nie jest...
Blakme zakończenie tego raz na zawsze i nie pisanie nie tylko długich elaboratów, ale czegokolwiek jest chyba oczywistością w tej sytuacji. I on wie  co jest grane i Ty wiesz. Mielenie tego będzie jedynie okazją do zakłamywania rzeczywistości.

bardzo Ci dziękuję!
Właśnie tego potrzebowałam! Utwierdzenia się w tym co wiem, że słuszne!
dziękuję.

4

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
blackme napisał/a:

bardzo Ci dziękuję!
Właśnie tego potrzebowałam! Utwierdzenia się w tym co wiem, że słuszne!
dziękuję.

Nie wiesz. Gdybyś wiedziała, nie byłabyś taka wkurzona. Ty niestety nie znasz siebie. smile Przecież te kontakty z tym gamoniem były Ci do czegoś potrzebne. Prześledź sobie swoje zachowanie, a otrzymasz nagrodę w postaci zrozumienia swojego działania, a co za tym idzie siebie. smile

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-05-25 19:39:47)

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

To nie było głupie, tylko bardzo mądra ręka losu. Pozbyłaś się męża- teraz ma szanse na nowe życie smile
Masz szansę na nowe życie..
Jak u Monty -zawsze patrz na jasną stronę życia. big_smile

Jesteś wolna- zobacz jak tu niektóre męczą się z mężem i kochankiem...

6

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

Nikt z nas nie jest z kamienia(to o autorce) ani nikt nie ma na czole wypisane jestem skurw........nie ufaj mi(to o tym gnoju)myślę że wiele kobiet w twojej sytuacji popełniłoby podobny błąd, chcemy wierzyć w te brdnie choć czasem nawet mamy świadomość tego że to tylko fikcja, dobrze się czujemy kiedy męzczyzna o nas dba, kiedy się stara, kiedy karmi nas tymi głodnymi tekstami których tak potrzebujemy..... a czasem kłamie tak przekonująco że nie sposób mu nie wierzyć.......jedyne co możesz mieć sobie do zarzucenia to to że dałaś się temu frajerowi wyrolować dwa razy!-to totalna głupota.....cała reszte jest w sumie zrozumiała, bo choć internet kipi od podobnych historii o romansach z żonatym, które zawsze mają fatalne zakończenie i prawie identyczną formę, to jednak nam się zawsze wydaje że nasza historia będzie inna, że on jest inny, że kocha i odejdzie od żony a potem bedziemy żyć długo i szcześliwie, ale niestety życie wszystko weryfikuje, kochanka zostaje z reką w nozniku, i jak to ujęłaś rozje.....sercem, żalem  do siebie, poczuciem własnej głupoty i naiwności a kochanek tymczasem no cóż..... jego sielanka trwa nadal, nie ta to następna,...

7

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
blackme napisał/a:

Mam czego nie chciałam mieć. Banalna historia ale jakże przykra. Moja głupota i jego upór. Dziewczyny ja już nie wiem co ze mną jest nie tak - najwidoczniej nie mam za grosz rozumu i nie szukam dla siebie żadnego usprawiedliwienia. Wierzcie!
Opowiem Wam pokrótce swoją historię. Kiedyś (parę lat temu) wdałam się w romans z żonatym mężczyzną. Spotykaliśmy się ponad półtora roku spędzając czas na zwykłych rozmowach, spacerach. Po tym czasie zdecydowałam się na to, żeby pójść z nim do łóżka. On żonaty, ja w związku - odpowiadał mi seks bez zobowiązań. Od początku ustalone zostały pewne fakty - nie planowaliśmy wspólnej przyszłości. Oczywiście jak na głupią babę przystało zakochałam się po uszy. Nie było w tym związku wielkich czułości. Później on z dnia na dzień urwał kontakt. Dużo czasu potrzebowałam na poskładanie się w całość. Gdzieś po około 1,5roku zaczęłam żyć a na myśl o nim nie odczuwałam żadnych uczuć - nic.
Od czasu do czasu wysłał jakiegoś smsa z pytaniem co u mnie - wręcz odruchowo kasowałam wiadomości zostawiając je bez echa. Po 3 latach pewnego dnia zaskoczyła mnie fala telefonów od niego. Już tak mi działały na nerwy, że głupia wzięłam odebrałam. Usłyszałam bardzo piękny wręcz poetycki tekst a raczej trwający pół godziny wywód o tym jak beze mnie nie potrafi, że próbował bla bla bla - w dalszym ciągu nic we mnie nie drgnęło. Zaproponował spotkanie i się zgodziłam. Dlaczego to zrobiłam? z czystej ciekawości czy stojąc z nim twarzą w twarz coś poczuję. O jaka moja ulga była jak się produkował z rozmową a mnie zalewała totalna obojętność wobec jego osoby. Wyjaśnił mi wszystko - dlaczego tak postąpił, dlaczego był jaki był itd. Okazało się, że w ogóle nie znam tego człowieka. W gruncie rzeczy był ciepły, a nie jak ten zimny sk*** - ale? gó*** o mnie to za przeproszeniem obchodziło. Wyjaśnił mi wszystko co i jak wygląda w jego życiu - jak powstało małżeństwo, jak to nacisk żony i rodziców doprowadził do spłodzenia dwojga dzieci, jak to żyje bo żyje i nie chce takiego życia. Ja zaś tkwiąca w 10 letnim związku mówiłam mu, że cudów w długich związkach spodziewać się nie można. Przekonana już zdobytym doświadczeniem w tej dziedzinie wychodziłam z założenia, że po prostu taka kolej rzeczy, że po latach coś umiera i trzeba się nauczyć to pielęgnować, że miłość z bajek to żadna przekładnia na prawdziwe życie - wyciągnęłam już dawno takie wnioski i żyłam tak utwierdzona. Mój związek nie przynosił mi radości. Byłam bo byłam. Nie wiem? bojąc się zmian? a raczej wychodząc z założenia że z każdym innym po tylu latach będzie dokładnie to samo. Zaczęłam się znów z nim spotykać - koleżeńsko. Przez 4 miesiące próbował zmienić moje podejście do świata - utwierdzając mnie w tym, że prawdziwe szczęście między dwojgiem ludzi może istnieć. Zabierał do kina, na kolacje, na spacery. Robiliśmy tak proste prozaiczne rzeczy, że wydawało mi się to fikcją. I wierzcie mi, że po 4 miesiącach dzięki niemu uwierzyłam w to, że w życiu może być pięknie! Ja? No ku**a ja... Ta co od dobrych paru lat nie wierzyła w ogóle w  takie cuda. Tak pięknie opowiadał o naszej przyszłości. Grzebał w necie za wspólnym mieszkaniem. Dzielił się problemami, smutkami, pomagał mi we wszystkim. Poświęcał mi masę czasu - przyjeżdżając nawet w niedziele pod jakimś pieprzonym alibi. Zakończyłam swój związek - bardzo mnie w tym wspierał. Było mi ciężko, jako że żal mi było mojego faceta do którego wszystkie jego błędy dotarły oczywiście dopiero jak walnęłam pięścią w stół, że chce końca - bo wcześniejsze prośby i rozmowy nie przynosiły żadnych rezultatów. I tak płynęło. Po około miesiącu mój kochanek nagle przestał opowiadać o problemach w domu, nagle przestał mówić o naszej przyszłości. I wybuchłam - zrobiłam lekko mówić cyrk, ponieważ każde z moich pytań w perfekcyjny sposób było wyminięte. W końcu wywalił mi z tekstem "bardzo chce z Tobą być ale na tym etapie nie potrafię zrobić tego kroku" - rozumiem. Dom - wspólny kredyt. Wynagrodzenie zależne od relacji z matką i ojcem bo pracuje w ich firmie a oni zaś kochają jego żonę. Dzieci - "nie umiem nawet o tym myśleć, że miałbym im to zrobić". Więc chciałam zakończyć tę historię - jednakże oczywiście usłyszałam "daj temu czas" niech sobie to płynie. I od tego momentu już nic nie było takie same. Wiadomości, telefony - nic. Nie wiem chyba jakaś blokada. Jeszcze dwa dni temu był tutaj i błagał mnie o to, żebym dała mu jeszcze trochę czasu i odkąd wyszedł napisał do mnie tej pory raptem pare marnych zdań pt.: "jedziemy", "jestem na miejscu", "jestem zmęczony" (wyjeżdżał służbowo) - myślę sobie CO DO CH**JA ?!! naprawdę? aż tyle? od wczoraj południa nie odpowiedziałam mu ani jednym zdaniem na te wybitnie szerokie wywody. Jestem wściekła! Jak mogłam  uwierzyć w te bajki? Sam rozum mówi mi, że gdyby mu zależało na "nas" starałby się naprawić naszą relację, a ja mam wrażenie jakby wybierał treści wygodne dla niego. NIE DOŚĆ że jestem IDIOTKĄ to w dodatku z ROZ***NYM SERCEM - i to na własne życzenie! no przecież nie będę udawać, że nic się nie stało i wypisywać do niego miłych elaboratów!
Jesteście na tym forum szczere do bólu! i to w Was cenię! Potrzebuję racjonalnego wsparcia! Bo już mi po prostu brak słów.
Pozdrawia Was skretyniała do reszty idiotka!

Ale czego żałujesz?, że rozstałaś się z chłopakiem, którego zdradzałaś i związek z nim nie przynosił Ci radości, czy to, że kochanek okazał się niegodnym zaufania?

Widzisz, to co teraz wydaje Ci się tragedią w przyszłości może okazać się wybawieniem.
Masz szanse poznać mężczyznę, którego nie będziesz chciała zdradzać i on nie będzie zdradzał kogoś z Tobą.

Zakończ tą relację z żonatym i nie daj się zwodzić, wygląda na to, ze chce mieć Ciebie dla siebie, jako kochankę.
Co do tym smsmów, które Cię tak wkurzyły, to możliwe, że nie byłaś ich jedynym adresatem, stąd treść, którą można wysłać tak na prawdę każdemu.

8 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-05-25 21:32:29)

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

Radzę ci jak najszybciej się od niego odciąć. Wykasuj, zablokuj i usuń wszystko co jest z nim związane. Założę się, że za niedługi czas znowu zacznie mącić ci w głowie, bo zacznie mu swędzić w wiadomym miejscu. Im szybciej uśmiercisz go w myślach, tym szybciej zaczniesz szukać normalnej relacji.
No i na koniec standardowo - masz nauczkę, nie włazić butami do cudzych związków. O tyle dobrze, że się nie oszukujesz. Teraz pomyśl jaką byłaś rzeczywiście idio..., że chciałaś na poważnego partnera brać mężczyznę co w tak perfidny sposób wykorzystuje żonę i pasożytuje na jej rodzicach (pracę ma po znajomości). Myśl odpowiednią częścią ciała! Chwila przyjemności nie jest warta takiego burdelu, a nawet kalkowania relacji z jego żoną w przyszłości! Zdradził raz to duże prawdopodobieństwo, że zrobi to ponownie będąc z tobą.

9

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

Jeśli mogę tak napisać. Kobieto podobasz mi się! Masz mózg! Owszem jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy i Ty też tak zrobiłaś. Ale wyciagnelas lekcje. Mam nadzieję ze skuteczna.  A zasadzie to jestem pewna ze skuteczna. Jesteś takim typem wojownika- b untownika. To dobra cecha na stawianie sobie wymagań życiowych. Trzymam za Ciebie kciuki

10

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie

Jakie to wszystko proste.Wystarczy odpowiednia ilość czasu i każda "zmięknie".Jak ktoś wyżej napisał,głupotą było dać się "zrobić" drugi raz,nie popełnia się tych samych błędów dwa razy.Reszta,do przewidzenia,standard.

11

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
bartass72 napisał/a:

Jakie to wszystko proste.Wystarczy odpowiednia ilość czasu i każda "zmięknie".Jak ktoś wyżej napisał,głupotą było dać się "zrobić" drugi raz,nie popełnia się tych samych błędów dwa razy.Reszta,do przewidzenia,standard.

Jasne, stąd tutejsze posty facetów: "dlaczego mnie nie chce", "jak ją zdobyć", etc.
Nie traktuj Bartass wszystkich kobiet jak idiotek.
Wiele z nas miało przeróżnych adoratorów, ktorzy nawet na milimetr nie zbliżyli się do roli kochanka, choć baardzo się starali.
A ten adorator autorki to jakiś psychol.

12 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-05-26 13:55:32)

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
blackme napisał/a:

Wyjaśnił mi wszystko co i jak wygląda w jego życiu - jak to nacisk żony i rodziców doprowadził do spłodzenia dwojga dzieci,

hehehehehehehehe

big_smile big_smile big_smile big_smile

nie no, padłam big_smile

dzięki za poprawę humoru na cały nadchodzący weekend big_smile

proszę Cię Autorko, zmądrzej i wydoroślej... i nie pisz więcej takich bredni...

edit. a nie zdradził Ci przypadkiem, gdzie go tak ci rodzice i żona naciskali?? w jakąś część ciała, czy gdzie?

13

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
Zorija napisał/a:
blackme napisał/a:

Wyjaśnił mi wszystko co i jak wygląda w jego życiu - jak to nacisk żony i rodziców doprowadził do spłodzenia dwojga dzieci,

hehehehehehehehe

big_smile big_smile big_smile big_smile

nie no, padłam big_smile

dzięki za poprawę humoru na cały nadchodzący weekend big_smile

proszę Cię Autorko, zmądrzej i wydoroślej... i nie pisz więcej takich bredni...

edit. a nie zdradził Ci przypadkiem, gdzie go tak ci rodzice i żona naciskali?? w jakąś część ciała, czy gdzie?

Musieli dociskać mocno i rytmicznie big_smile

14

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
nemezis21 napisał/a:

Jeśli mogę tak napisać. Kobieto podobasz mi się! Masz mózg! Owszem jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy i Ty też tak zrobiłaś. Ale wyciagnelas lekcje. Mam nadzieję ze skuteczna.  A zasadzie to jestem pewna ze skuteczna. Jesteś takim typem wojownika- b untownika. To dobra cecha na stawianie sobie wymagań życiowych. Trzymam za Ciebie kciuki

Boszeee, jaki kolejny w Twoim wykonaniu piękny pokaz mizoginii. Mamy kobietę, która przez lata, nie raz, wchodziła w romanse za plecami męża. A na koniec zrzuciła winę za wszystko co złe na niego i odeszła. Teraz roni łzy, bo kochanek zapakował jej kopa w zad. A ty jesteś pełna podziwu dla niej... Ty chyba już programowo podziwiasz każdą kobietę, która po świńsku postąpiła z mężczyzną...

15

Odp: pięknie ch**wa historia o głupocie
Tulinka80 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Jakie to wszystko proste.Wystarczy odpowiednia ilość czasu i każda "zmięknie".Jak ktoś wyżej napisał,głupotą było dać się "zrobić" drugi raz,nie popełnia się tych samych błędów dwa razy.Reszta,do przewidzenia,standard.

Jasne, stąd tutejsze posty facetów: "dlaczego mnie nie chce", "jak ją zdobyć", etc.
Nie traktuj Bartass wszystkich kobiet jak idiotek.
Wiele z nas miało przeróżnych adoratorów, ktorzy nawet na milimetr nie zbliżyli się do roli kochanka, choć baardzo się starali.
A ten adorator autorki to jakiś psychol.

Ok,przesadziłem.Ale czytając takie historie trudno w takie generalizowanie nie uwierzyć wink

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » pięknie ch**wa historia o głupocie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024