Pomóżcie nie wiem co robić.Opiszę w skrócie swoją sytuację
Ja mam 28 lat mój mąż 54 mamy dwóch synów 7 i 3 lata nasza sytuacja materialna nie jest rewelacyjna ale dajemy radę raz jest lepiej raz gorzej a ja bardzo pragnę kolejnego dziecka mój mąż jest przeciwny najpierw twierdził że jest za stary potem że nie mam pieniędzy na kolejne dziecko.A ja mogę żyć biedniej i skromniej byle nie zabrakło miłości.Czy dobrze robię nalegając czy powinnam sobie odpuścić i pogodzić się z myślą że już koniec.Dodam że nie chce go oszukiwać bo mogła bym odstawić tabletki i nawet by nie wiedział ale to nie tak chcę żeby razem ze mną cieszył się każdym ruchem dziecka
Podobne tematy
To musi byś wasza wspólna decyzja..
Twój maż jest starszy.. i chce odchować wasze dzieciaki i trochę "pożyć" z Tobą..
Ja wiem ale przecież jedno nie wyklucza drugiego wprost przeciwnie jeszcze jeden powód do bycia razem i i jeszcze wiecęj szczęścia
Tobie możne się tak wydawać, a on patrzy na to inaczej..
Moze myśli sobie, ze chciałby jeszcze jedna pociechę, ale obawia sie ze nie podoła by wychować i utrzymać..
Ja wiem ale ja tak bardzo pragnę dziecka czy naprawdę uważacie że muszę się pogodzić z tym że już nie będzie dzidzi
Nie moze jeszcze dojdziecie razem do takiej decyzji, ale on potrzebuje czasu..
Wiem jedno nie powinnaś odstawiać tabletek bez jego wiedzy..
Nie ukrywajmy dziecko to nie rzecz ze jak bedzie to jakos wszystko sie ułozy, czasami dziecko oddala od siebie..bliskich ludzi..
Inne sa sytuacje kiedy Bóg "daje" dziecko..
nie mam zamiaru odstawiać tabletek.Chyba odezwał się u mnie po raz kolejny instynkt macierzyński.Powiem wam jeszcze że zanim zaczełam brać tabletki myśleliśmy że wpadłam mąż najpierw był przerażony ale potem planował wszystko.
Bladi, a czy On wie, że Ty naprawdę tak bardzo pragniesz dziecka? Być może On nie zdaje sobie sprawy, że Tobie naprawdę zalezy. Wybierz dogodny moment, przygotuj super wieczór i zacznij na spokojnie argumentować Mu swoje pragnienie i wizję Waszej wspólnej przyszłości. Być może jeszcze Go przekonasz skoro tak bardzo pragniesz mieć jeszcze jedną kruszynkę...
O niczym innym nie maże to moja przemyślana decyzja i tak jak piszesz chce nosić pod sercem kruszynkę czuć jak kopie i patrzeć jak dorasta jak mówi mamo,tato.Rozmawiałam ale za twoją radą spróbuje jeszcze raz porozmawiać trudno mi się pogodzić z myślą że jednak nie będzie dzidzi
Wiesz co, a ja bym na to spojrzała biorąc pod uwagę Twój wątek o samotności.
Wydaje się, że nie jest między Wami zbyt dobrze, że czujesz jakiś deficyt uwagi, docenienia ze strony męża i nie jestem przekonana, czy na Twoim miejscu szukałabym szczęścia w kolejnym dziecku...
Kiedy między dwójką ludzi naprawdę świetnie się układa, posiadanie dziecka jest kwestią wspólnego wybrania momentu; natomiast trudno oczekiwać, że mężczyzna powie "Super" na propozycję kolejnej ciąży, gdy coś zgrzyta. Napisałaś w poprzednich wątkach o tym, że byłaś bliska napisania pozwu rozwodowego. Pisałaś to raptem 2 tygodnie temu...
W Twoich postach jest wiele chaosu. Piszesz o samotności aż dwa wątki, ale chcesz decydować się na kolejne dziecko. Deklarujesz 28 lat, a dwa razy w poprzednim wątku piszesz, że masz 26... I przede wszystkim chyba ostatnio przechodzisz ciężkie chwile - dziecko to nie rozwiązanie problemów, jakie by nie były.
Przeraża mnie trochę Twoje podejście. Dziecko to nie tylko kruszynka, która kopie, to przede wszystkim młody człowiek, któremu należy zapewnić stabilne otoczenie i w miarę możliwości dwójkę dojrzałych, odpowiedzialnych i kochających [się] rodziców. Jesteś pewna, że z mężem wciąż możecie mu to zapewnić?
Dlatego myślę, że powinnaś naprawdę pokazać mu jak bardzo o tym marzysz. Widzisz Bladi ja mam dużo szalonych pomysłów, na które mój mąż często przymyka oko myśląc, że z czasem mi przejdzie. Ale gdy mi naprawdę na czymś bardzo zależy i on to zrozumie to po pewnym czasie moich starań zgadza się i jeszcze pomaga mi w realizacji tego planu. Trzymam kciuki, że w końcu Ci się uda. Nie dziwię się , że tak bardzo tęsknisz za stanem ciązy, sama teraz taki stan przezywam i myślę, że będzie mi tego brakować:)
Owszem pisałam o samotności o rozwodzie ale w każdym związku są dni lepsze i gorsze a jednak się kochamy owszem mam go czasami dość wkurza mnie strasznie ale nadal uwielbiam patrzeć jak śpi uwielbiam przytulać się do niego i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Nie rozumiem zupełnie jak można zmuszać szantażem psychicznie kogoś do dziecka, zwłaszcza że dziecko to ani nie lekarstwo do ratowania związku ani też zabawka. To człowiek któremu należy zapewnić godziwe warunki dorastania, a nie biede ale w miłości. Twój mąż odpowiedzialnie i w zgodzie z tym czego chce nie chce mieć więcej dzieci i powinnaś to uszanować a nie wymuszać żeby się zgodził ...A potem jak on się ugnie t więcej będzie problemów bo on żle się będzie czuł jako ojciec że dzieciom warunków nie może zapewnić..
W wieku twojego męża pragnie się już spokoju stabilizacji warunków życia a nie pieluch od nowa i wielu problemów.
różyczko nikt tu nie pisze o szantażowaniu jej męża. Ja radziłam tylko aby poważnie z nim porozmawiała, przedstawiła swoje argumenty i powiedziała mu jak bardzo jej zalezy na jeszcze jednym dziecku. Tyle chyba jeszcze może zrobić, w końcu w małżeństwie mówi się sobie nawzajem o swoich pragnieniach. To czy jej mąż zdecyduje się na to dziecko to już tylko i wyłącznie jego wybór. I to co postanowi ostatecznie Bladi będzie musiała uszanować. Absolutnie nie jestem za tym by po kryjomu odstawić tabletki, to musi być ich wspólna i przemyślana decyzja.
Żuczku nie mówiłam że ty jej tak radziłaś z tym szantażem, ale miałam na myśli że jak sama pisała nalegała. Mąż raz powiedział że nie chce potem drugi raz naciskała i znalazł argument pieniądze ale jej nadal mało. Dla mnie to jak szantaż i nie popieram takich zachowań.
To nie jest SZANTAŻ tylko próbowałam wymusić z męża jakieś konkretne argumenty bo wiek nie jest tu argumentem bo gdyby był to powinnam usunąć młodszego syna bo mąż miał wtedy 51lat więc też był już za stary.Poza tym nie pisałam o tym że dziecko ma być jakimś ratunkiem (bo nie ma potrzeby ratunku)I jeszcze jedno nie unoś się bo nie znamy się i nie masz pojęcia jakie mam podejście do dzieci i dla twojej wiadomości nigdy nie traktowałam dziecka jak zabawkę.Nie wiem ile masz dzieci masz 30 lat i może już nie masz takiej potrzeby i tak silnego instynktu macierzyńskiego.Pozdrawiam cię różyczko
17 2010-02-14 20:56:02 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2010-02-14 20:56:22)
człowiek ma milion myśli na minutę. trzy lata to dużo. mógł przemyśleć wiele rzeczy. przepraszam, że to napiszę ale pomyśl też o tym dziecku. co będzie jeśli cały ten stres odbije się na jego zdrowiu? ludzie umierają co raz młodziej a chyba nie chcesz wychowywać dziecka sama? może on się o to boi? pomyśl, że on może w jakiś sposób podjął tą decyzję z miłości a nie bo ma taki kaprys... uważam, że to dobry znak bo to oznacza, że jest odpowiedzialny.
Ja wszystko rozumiem tylko że nie niektóre panie od razu mnie potępiły a mi po prostu jest bardzo ciężko pogodzić się z to myślą i sytuacją.
Dobra wymuszanie na kimś czegoś to nie szantaż emocjonalny ok masz prawo tak myśleć a ja tak jak ja.
Nie mam dzieci i nie będę ich miała, dlatego strasznie wyczulona jestem na sytuacje gdy ktoś chce mieć kolejne dzieci mimo iż sytuacja materialna nie jest dobra. To podejście jakoś będzie, jakoś się wychowa to samolubstwo moim zdaniem.
Dzieci zasługują na to żeby nie musieć cierpieć bo noszą ubrania po starszym rodzeństwie albo odmawiać im potem jakichś rzeczy bo nas nie stać. Rozumiem twojego męża że potrzebuje spokoju widocznie już w tym momencie życia, a poza tym jest odpowiedzialnym człowiekiem skoro martwi się o dalsze życie swoich dzieci tych co macie teraz.
Nie rozumiem dlaczego akurat moja opinia tak cię zdenerwowała , martwi mnie tylko sytuacja obecnych twoich dzieci , co w tym złego. Wypowiedziałam swoje zdanie ,tylko tyle. I mam kilka lat po 30 .
Fakt wkurzyłam się nie potrzebnie przepraszam ale jest mi naprawdę bardzo ciężko pogodzić się z tą sytuacją nie mogę patrzeć na kobiety w ciąży na małe dzieci zwłaszcza jak widzę jacy nasi synowie są cudowni i kochani i jak sobie pomyśle że następne też by było takie kochane to płakać mi się chce.
Rozumiem ale chyba nie chciała byś by twój mąż zmęczony kłopotami z kolejnym dzieckiem odszedł albo co gorsza załamał się albo co.Ja nie będę miała dzieci i też płaczę gdy widzę kobiety z wózkami serce mi sie kraje ale niestety muszę pogodzić się z losem.
Porozmawiaj z mężem spokojnie raz a definitywnie jeśli nie zmieni zdania, uszanuj to i pomyśl że przecież kiedyś będziesz mogła zaspokoić instynkt jako babcia . Na pewno nie łatwo się z tym pogodzić, ale czasem trzeba wybrać co sprawi mniej kłopotu.
Dziękuje różyczko i jeszcze raz bardzo cię przepraszam
Bladi , twój mąż jest starszy , więc do życia podchodzi inaczej niz ty . Macie już dzieci , on na pewno martwi sie o ich przyszłość . Twoje dzieci są jeszcze małe , piszesz , że są grzeczne i wspaniałe , ale kiedyś staną sie nastolatkami , zaczną inaczej patrzyć na świat . Nie masz pojęcia co taka młodzież potrafi zrobić w dzisiejszych czasach . A co bedzie z tobą i dziećmi jak męża ci zabraknie ?, on na pewno to rozważa ,przecież nie jest pierwszej młodości .
ja ci szczerze zazdroszcze tego ze chcesz miec jeszcze dziecko!!!
ja strasznie boje sie porodow a mialalm juz trzy!!!
Dziecko takie malutkie to wiadomoz ejest kochane ale jak juz urosnie zaczynaja sie wydaki i wogole sama wiem cos na ten temat :-)
A czasy sa teraz ciezkie .
Musisz przemyslec swoja decyzje,jeszcze raz na spokojnie :-)))
pozdrawiam
ok odpuszczam choć muszę udać się chyba do jakiegoś psychologa bo sama nie dam sobie z tym rady dziękuje wszystkim dziewczyną za pomoc
Yvette całkowicie się zgadzam z twoim poste. dziecko to nie sposób na odnowienie relacji między małżonkami, to maleńka istota i wraz z jej wzrostem rośnie także jej potrzeba bytu. Moim zdaniem droga Bladi zajmij się pielęgnacją dzieci które już masz i spróbuj porozmawiać z mężem o uczuciach waszych uczuciach.
Agnieszko 228 czy ja napisałam że chcę ratować związek rodząc dziecko wiec przestańcie pisać te bzdury.I nie musisz mi pisać o pielęgnacji dzieci bo są pielegnowane zadbane i kochane
wiec przestańcie pisać te bzdury.
Niepotrzebna irytacja, przedstawiamy Ci, jak może to wyglądać z perspektywy osoby trzeciej i na spokojnie warto się nad tym zastanowić, bo jak widać nie jest to odosobniona opinia... Nikt też nie sugeruje, że nie dbasz o swoje obecne dzieci, na pewno je bardzo kochasz i troskliwie pielęgnujesz.