Od jakiegoś czasu śledze to forum ,a dziś postanowiłam sama opisać własną historie. Za nieskładność z góry przepraszam.
Z moim facetem jestem 1,5 roku dla niektórych to mało dla mnie bardzo dużo.Wiem ,że on mnie kocha i mu zależy. Ja też go chyba kocham..Pisze chyba ponieważ wczoraj dopadły mnie okropne wątpliwość, natychmiast mu o tym powiedziałam...Cholernie go zraniłam..Kazał mi sie zastanowić nad tym co czuje do niego bo on nie chce żyć w niepewność ,że nie rozumie jak do tej pory mogłam mu prosto w oczy mówić ze kocham go ponad życie a teraz nagle mówić ,że nie jestem pewna własnych uczuć..Po rozmowie z nim rozpłakałam sie powiedziałam koleżance o wszystkim doradziła mi bym zastanowiła sie nad wszystkim bo przecież nie można przestać kochać kogoś od tak skoro jeszcze 3 h temu mówiło się o miłość do niego jak o cudzie świata..
Związek z nim nie zawsze przypominał idylle ale od pewnego czasu nasz związek właśnie ja przypominał.. Między nami jest spora różnica wieku (9 lat.) moi rodzice go akceptują i chyba nawet lubią.. I do tej pory byłam pewna że to właśnie ten jeden jedyny i chyba nadal tak jest bo wszystkie plany na przyszłość wiąże z nim..Odliczamy czas do skończenia przeze
mnie szkoły(jeszcze 1,5 roku;)) i chcemy zamieszkać razem..Wszystkie nasze plany są tak cholernie cudowne.
W wakacje zeszłego roku mielismy kryzys i niestety zdradziłam go;(;( Ukrywałam to przed nim prawie 3 msc!! Zadałam mu cios poniżej pasa..Jednak wybaczył mi i nie wyobraża sobie życia beze mnie...Dał mi ogromny dowód miłość;);););)
Co ja mam robić?? Wydaje mi się ze go kocham..ale nie jestem pewna;(
Pomóżcie!!
__________________________________________________
"Teraz była nikim, a będąc nikim,
była tym, kim zawsze chciała być."