mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Cześć wszystkim smile Chciałabym zapytać Was jako osoby obiektywne co sądzicie o mojej sytuacji? Mianowicie zaczne od tego że jestem z moim facetem jakoś ok 4 lat, na początku wiadomo była bajka, romantyczny dżentelmen, kwiaty, listy miłosne, zakochanie po uszy itd. Z czasem zaczęliśmy się strasznie awanturować, kłótnie, wyzwiska, rękoczyny. Jakoś to ustało, ale dobrze nie jest. Obecnie nie czuje aby mój chłopak w ogóle chciał ze mną być. Jest w stanie jednego dnia mówić że mnie kocha, zabierać do mamy, uprawiamy sex, on jest pomocny również jeżeli chodzi o moją rodzine, wychodzimy razem i niby jest ok, ale niestety czasem jest w stanie powiedzieć mi prosto w twarz że czuje spokój beze mnie, że mógłby się rozstać bo byłby szczęśliwszy;/ rani mnie to, przez to że on tak uważa ja czuje że w takim razie również mogłabym rozstać się z nim od tak bo na czym ma mi zależeć? Czuje jakbym ja starała się za nas dwoje, on sam z siebie nie przytuli mnie gdy płacze, czuje że jak mnie przeprasza to jest to wymuszone;/ on ciągle strzela fochy, szybko się denerwuje, w zasadzie nie da się z nim porozmawiać jak z dorosłą osobą, nie daje żadnych argumentów mówi tylko że go wk**wiam....ja oczekuję od niego podstawych rzeczy, aby był przyjacielski, pocieszał mnie kiedy płacze bo przecież wtedy nie jest ważne kto ma racje tylko żeby załagodzić sytuacje? Gdy się pokłócimy nie okazuje czułości, gapi się w sufit i klepie " kocham cie jesteś najwazniejsza osoba w moim zyciu, moim skarbem itd." dostaje szału jak to słysze to jest takie sztuczne!;/ Jednoczesnie mówie mu jasno - nie zależy ci namnie to miej jaja i mnie zostaw a on mówi że nie potrafi....Ja staram się rozmawiać kulturalnie, mówie że trzeba się wysłuchać nawzajem, trzeba szanować swoje zdanie, swoje potrzeby, trzeba być wyrozumiałym. A on nic, jak rozkapryszony bachor;/ mam dosyć " wychowywania go" boli mnie jego zachowanie, nie czuje abym mogła na niego liczyc, nie mogę go nazwać swoim przyjacielem;/ dodam tez że u niego w domu nie jest za ciekawie, choć obecnie mieszkamy razem od dłuższego czasu już nie z rodzicami, w końcu mamy prawie po 30lat, to jego ojczym w kółko poniża jego matke która przy okazji jest na jego utrzymaniu, wyzywją itp. Ja jestem całkowiecie niezależna finansowo od mojeo faceta jeśli ma to jakieś znaczenie. Nie pozwalam sobie wchodzić na głowe i wymagam szacunku ale to mnie tak rani że budze się w nocy i płacze...Nie wiem czy starać się jeszcze czy powinnam gnojka zostawić, nie rozumiem go pomocy?? Czemu on mnie nie zostawi skoro tak się ze mną męczy? Nie wiem czy on nadal mnie kocha czy co bo po co miałby ze mną być jak mu tak źle???:(

Reklama
Zobacz podobne tematy :
Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Standardową sytuacja jest to że on zawsze uważa się za świetego i zamiast dojść ze mną do porozumienia za wszelką cene chce udowodnić że to on ma racje, raniąc mnie przy tym, jest naprawdę okrutny, bagatelizuje moje zdanie, jak zaczynam z nim rozmawiać na temat naszego związku to uczestniczy kompletnie w tej rozmowie, prowadze monolog, mówie że jak możesz się tak zachowywać oczekuje tego i tego a on wtedy powatrza moje słowa typu " tak przepraszam jestem najgorszy na swiecie, kocham cie, jesteś największym skarbem';/ co mi po tym? On nie powie nawet szczerze co myśli, co go boli;/ lekceważy moje uczucia, doprowadza mnie do płaczu a potem nie kiwnie palcem strasznie mnie to wkurwia, nienawidzę jak ktoś mnie lekceważy i jeszcze bradziej się wtedy klocimy az mi potem wstyd jak ja musze wygladac jak cała zalana łzami, rozmazana dre się ze oczekuje szacunku;/ szczerze? Nie chce się z nim rozstawac, szanuje bliskich, mam zasady, chce walczyć, nie chce żeby cokolwiek w moim życiu w tym związek był bylejaki na odpierdol, chce żeby był cudowny chce móc powiedzieć ze mam najlepszego faceta na swiecie a nie mogę sad

3

Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić
czerwony.kapturek1 napisał/a:

Cześć wszystkim smile Chciałabym zapytać Was jako osoby obiektywne co sądzicie o mojej sytuacji? Mianowicie zaczne od tego że jestem z moim facetem jakoś ok 4 lat, na początku wiadomo była bajka, romantyczny dżentelmen, kwiaty, listy miłosne, zakochanie po uszy itd. Z czasem zaczęliśmy się strasznie awanturować, kłótnie, wyzwiska, rękoczyny. Jakoś to ustało, ale dobrze nie jest. Obecnie nie czuje aby mój chłopak w ogóle chciał ze mną być. Jest w stanie jednego dnia mówić że mnie kocha, zabierać do mamy, uprawiamy sex, on jest pomocny również jeżeli chodzi o moją rodzine, wychodzimy razem i niby jest ok, ale niestety czasem jest w stanie powiedzieć mi prosto w twarz że czuje spokój beze mnie, że mógłby się rozstać bo byłby szczęśliwszy;/ rani mnie to, przez to że on tak uważa ja czuje że w takim razie również mogłabym rozstać się z nim od tak bo na czym ma mi zależeć? Czuje jakbym ja starała się za nas dwoje, on sam z siebie nie przytuli mnie gdy płacze, czuje że jak mnie przeprasza to jest to wymuszone;/ on ciągle strzela fochy, szybko się denerwuje, w zasadzie nie da się z nim porozmawiać jak z dorosłą osobą, nie daje żadnych argumentów mówi tylko że go wk**wiam....ja oczekuję od niego podstawych rzeczy, aby był przyjacielski, pocieszał mnie kiedy płacze bo przecież wtedy nie jest ważne kto ma racje tylko żeby załagodzić sytuacje? Gdy się pokłócimy nie okazuje czułości, gapi się w sufit i klepie " kocham cie jesteś najwazniejsza osoba w moim zyciu, moim skarbem itd." dostaje szału jak to słysze to jest takie sztuczne!;/ Jednoczesnie mówie mu jasno - nie zależy ci namnie to miej jaja i mnie zostaw a on mówi że nie potrafi....Ja staram się rozmawiać kulturalnie, mówie że trzeba się wysłuchać nawzajem, trzeba szanować swoje zdanie, swoje potrzeby, trzeba być wyrozumiałym. A on nic, jak rozkapryszony bachor;/ mam dosyć " wychowywania go" boli mnie jego zachowanie, nie czuje abym mogła na niego liczyc, nie mogę go nazwać swoim przyjacielem;/ dodam tez że u niego w domu nie jest za ciekawie, choć obecnie mieszkamy razem od dłuższego czasu już nie z rodzicami, w końcu mamy prawie po 30lat, to jego ojczym w kółko poniża jego matke która przy okazji jest na jego utrzymaniu, wyzywją itp. Ja jestem całkowiecie niezależna finansowo od mojeo faceta jeśli ma to jakieś znaczenie. Nie pozwalam sobie wchodzić na głowe i wymagam szacunku ale to mnie tak rani że budze się w nocy i płacze...Nie wiem czy starać się jeszcze czy powinnam gnojka zostawić, nie rozumiem go pomocy?? Czemu on mnie nie zostawi skoro tak się ze mną męczy? Nie wiem czy on nadal mnie kocha czy co bo po co miałby ze mną być jak mu tak źle???:(

Ciekawe masz podejście do związku, kłótnie, wyzwiska i rękoczyny a po wszystkim oczekujesz żeby Cię przytulał i nie ważne kto zawinił, ważne, żeby w trybie natychmiastowym pocieszył zalaną łzami sierotkę marysię.
Czy Ty w ogóle pozwalasz mu  o czymś  decydować- bo nie doczytałam. 
Może pozwól mu być mężczyzną i traktuj go jak partnera a nie opiekuna dla siebie.
Aż trudno uwierzyć, że macie prawie po 30 lat.

Reklama
Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

W sumie to właśnie tak myśle, że po tym wszystkim co mi zgotował ( od kilki miesięcy muszę chodzić do psychologa ponieważ przezyłam załamanie nerwowe) okaże mi szacunek i będzie starał się sprawić abym czuła się kochana i dowartościowana, abym czuła w nim oparcie. Bardzo chciałabym aby był bardziej mężczyzną, niestety ostatnie trzy dni minęły na awanturach, ja płacz on włącza telewizor;/ a poszło o to że rano zabrałam mu sok z pokoju i biedak nie miał czego rano napić, wkurzyło go to do tego stopnia że stwierdził że nie jest już pewien czy chce ze mną być....i to jest prawdziwy facet?? Dla mnie to nie jest istotne kto naleje głupi sok, szkoda mi czasu i nerwów na takie pierdoły, wole przymrużyć na to oko, bo w życiu będzie milion takich drobnych sytuacji i to nie jest warte tego aby okazywać mi z tego powodu brak szacunku, robic mi wyrzuty, stawiac pod znakiem zapytania związek;/ może ja nie mam dystansu, może też nie widze czegoś co sama robie źle, dlatego zachęcam do dyskusji, będę wdzięczna za każda rade, konstruktywną krytykę. Czy robie z siebie frajerkę że nadal z nim jestem? Czy on mnie już nie kocha tylko jest zbyt dużą piz*ą żeby ze mną zerwać?? Czy kocha a ja to ja robie coś źle? jak powinnanm się zachowywać jeśli nadal z nim będę?? Nie chce go wychowywać, nie mam cierpliwości to tych fochów, przecież takie rzezczy nie mogą być dla niego powodem żeby patrzeć jak ja przez to płacze;/ nie mogę znieść jak on się obraża i potrafi kilka tygodni do mnie nie odywać tylko gapić się w tv albo w tel;/ nawet nie wiem wtedy w ogóle co u niego

5

Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Zadajesz pytanie, dlaczego on, skoro jest mu tak źle z Tobą, po prostu nie odejdzie. To samo pytanie chciałam zdać Tobie. Jest Ci z nim źle. Płaczesz przez niego. Nie czujesz się rozumiana, kochana. To trwa dłuższy czas. Próbowałaś komunikować swoje uczucia. Mówisz, czego potrzebujesz i oczekujesz i nic, absolutnie nic się nie zmienia. Odpowiedz proszę, co Cię tam trzyma? Po co z nim jeteś? Nie pytaj po co on jest z Tobą, każdy ma swoje życie do przezycia. Dlaczego nie podejmując decyzji o rozstaniu codziennie podejmujesz decyzję aby z nim być, być i cierpieć? Czy tak widzisz związek? Jaka siła sprawia, że w tym trwasz? To bardzo toksyczny układ. Ale też jakieś określone uwikłania powodują takie obustronne trwanie w tym czymś, co w sumie rani oboje. Co za tym stoi? Piszesz, że chcesz o to walczyć, a jednocześnie narzekasz, że to taki jednostronny układ, w którym tylko Ty się starasz. I to własnie Cię napędza. Staranie się. Zabieganie. walka. Przestań zabiegać i walczyć. Odpuśc. Zobacz, co się wtedy stanie. Dużo rzeczy w tym związku "stwarzasz" kreaujesz Ty sama, z własnej potrzeby kreowania i kontroli. Ale proszę, przestań to robić i zobacz, co się zadzieje. W dobrym związku obie strony powinny wnosić zbliżony wkład w rozwój relacji, w jej dobrostan. Jeśli chcesz zobaczyć, czym naprawdę jest ta relacja, oddaj trochę przestrzeni na to. aby to on działał, ratował i "stwarzał". A jeśli tego nie zrobi, to masz już odpowiedź czym jest ta relacja i co zrobić dalej.

Reklama

6

Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

A Ty chcesz z Nim być?
A Ty nie masz "jaj", żeby zerwać, przepraszam, ale nie rozumiem po co Ty jesteś z Nim?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

7 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-12-29 11:50:54)

Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Czerwony Kapturku, zadam to samo pytanie: czy Ty go kochasz? Czy wogole wiesz, co to znaczy kochac? Z jakiego powodu z nim jeszcze jestes?

Moje zdanie jest nastepujace: widze tu dosc wyraznie, ze i Ty w swoim wlasnnym rodzinnym domu nie zaznalas tego, czego teraz oczekujesz od niego.
Nie bylas wysluchiwana tak, jak bys tego chciala, nie bylas przytulana, jak plakalas z rozczarowania, ze tak jest. Slyszalas puste frazesy, ze jestes kochana, chcialas w nie wierzyc, ale cos w srodku mowilo, ze to tylko puste slowa.

W zwiazkach odgrywamy zazwyczaj te same scenariusze, ktore sobie przyswoilismy w dziecinstwie, bo tak sie nauczylismy i niczego innego nie znamy.
Tesknimy za tym, zeby ktos nas kochal i akceptowal takimi, jakimi jestesmy, ale tego nadal nie dostajemy.
Jednoczesnie sami tez tego nie potrafimy, bo nikt nas nie nauczyl, nie przekazal, jak kochac, a wiec nasi partnerzy sa dokladnie tak samo rozczarowani nami, jak my nimi.
Na partnerow szukamy sobie takich ludzi, ktorzy zapewnia nam te same warunki, ktore znamy, sami o tym nie wiedzac, bo kieruja nami nieswiadome nam wzorce w podswiadomosci.
Jakie mialas uklady w domu? Jaki byl stosunek miedzy rodzicami? To wszystko sa wskazowki, gdzie szukac przyczyn wlasnych pozniejszych problemow.

Wybralas sobie chlopaka, w ktorego domu kobieta nie jest szanowana, z tego co opisujesz. Jego matka jest ponizana, ale mimo to nie robi widac nic, zeby sie z tego wydostac. Czyli i ona sama ma powazny problem z soba sama. Gdyby byla zdrowa emocjonalnie, to by nie siedziala w takiej sytuacji.
Twoj chlopak stara sie chyba nie podazac ta droga i probuje chocby slownie robic cos innego, zapewniajac Cie, ze Cie kocha i nie chce opuszczac. Wedlug mnie robi tyle ile moze. Lepiej tez go nikt nie nauczyl.
Jesli Ty to wyrzucasz do kosza na smieci i nie potrafisz tego docenic, to nie dziw sie, ze nie chce wogole dalej z Toba dyskutowac.
Ty tylko wymagasz!!! Wymagasz od niego de facto roli ojca czy matki. Zarzucasz go zarzutami o tym wszytskim co robi zle. A mowisz mu, co robi dobrze?
Ty go tez nie akceptujesz, nie akceptujesz nawet wtedy, gdy Ci mowi, ze Cie kocha. Chcesz miec bezwolna lalke do wypelniana swoich zyczen. Przytuj tak, powiedz to, powiedz w taki sposob, powiedz w inny sposob, badz przyjacielski, pocieszaj mnie....
Czy wiesz, ze placz jest swietnym srodkiem manipulacji? Zastanow sie, czy Ty przypadkiem tego tak nie uzywasz. Ja mam podejrzenie, ze manipulujesz emocjonalnie i to jest przyczyna, dlaczego on na to nie reaguje. Bo emocje uzywane do manipulacji sa przez innych zazwyczaj wyczuwane.

Wiem, ze pewnie sie oburzysz i nawet nie wiesz, ze byc moze tak uzywasz emocji. Ale nasze otoczenie jest tylko lustrem nas samych. Wiec jesli piszesz, ze to co on mowi jest takie sztuczne, to nasuwa mi sie podejrzenie, ze i Twoje reakcje moga byc sztuczne....
Zacznij wiec od siebie i zbadaj to. Mozesz nawet o tym nie wiedziec.

Wygladasz na niezrownowazona emocjonalnie osobe i pewnie fundujesz mu ciagle emocjonalna hustawke, wiec nic dziwnego, ze mowi Ci, ze bez Ciebie czuje spokoj.
Z pewnoscia tak jest i dziwie sie, ze jeszcze przy Tobie trwa w takiej sytuacji. To swiadczyloby o tym, ze on rzeczywiscie Cie kocha, a przynajmniej czuje sie z Toba zwiazany. Zacznij to doceniac!

To wszystko, o czym tu piszesz i czego oczekujesz od niego jest wynikiem Twoich wlasnych emocjonalnych deficytow. Nie jest jego rola te deficyty wyrownywac. To jest Twoje zadanie, musisz nad soba pracowac i dotrzec do przyczyn tego. To nie ten chlopak jest przyczyna.
Piszesz, ze chodzisz do psychologa i tak trzymaj. Tam jest szansa na rozwiazanie Twoich problemow.

Jak rozwiazesz je, to i zwiazek bedzie wygladal inaczej. Mozna oczywiscie zakonczyc zwiazek i wtedy sie okaze, czy to bylo rozwiazaniem. Ja podejrzewam, ze kazdy nastepny zwiazek bez zbadania przyczyn obecnych problemow u siebie te problemy predzej czy pozniej znow wyciagnie na wierzch.
Czasem jednak jest to tez opcja, jesli sprawy miedzy partnerami sa tak zamotane, ze nie ma szans na doprowadzenie tego do porzadku. Czasem potrzeba spokoju na froncie wojny, zeby moc dojsc do ladu ze soba.

On tez na pewno nie jest swiety i ma swoje problemy, inaczej nie bylibyscie razem. Zapewniacie sobie dokladnie te warunki, w jakich te wzajemne problemy moga sie ujawnic w postaci problemow w zwiazku.
On ma swoja wlasna dzialke do przepracowania i jesli tego nie zrobi, to bedzie pewnie trudno.
Jednak to jego sprawa, czy chce sie tym zajmowac czy nie. Zmuszanie go tu do czegokolwiek nic nie przyniesie, a tylko powiekszy problemy.
To musi byc jego wlasna decyzja wynikajaca z jego wlasnej potrzeby.

W kazdym wypadku proba przerzucenia na niego odpowiedzialnosci za zakonczenie zwiazku jest tez czysta manipulacja z Twojej strony.
Twoim zadaniem jest nauczenie sie przejmowania odpowiedzialnosci za siebie.
Wiec jesli chcesz zakonczyc zwiazek, to zrob to, zamiast probowac doprowadzic partnera do takiego stanu, ze on tego dalej nie wytrzyma i zrobi to za Ciebie.
To byloby wlasnie przerzucaniem odpowiedzialnosci na kogos innego. Moglabys wtedy powiedziec, ze on byl takim potworem i Cie rzucil, a przedtem tak zle Cie traktowal, a Ty jestes tylko biedna ofiara, prawda?

wink

8

Odp: mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Jeśli tak Ci z nim źle, to sama zerwij... Może to jest jedyne rozwiazanie

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mój chłopak chyba mnie nie chce ale nie ma jaj zeby mnie zostawić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018