30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 127 128 129 130 131 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7,681 do 7,740 z 8,959 ]

7,681

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

Ahmed, pogromca chada smile co do schorzeń psychicznych dziwisz się ,organizm zaczyna świrować ze względu na brak kontaktu fizycznego z płcią przeciwna, prędzej czy później musi do tego dojść i każdemu odbije, przykładowo kobieta bez bolca dostaje pier**** ps byłeś na prostytutkach ?


Nie byłem na prostytutkach, prędzej bym poszedł na jakiś płatny masaż z happy endem.
Na razie zaczęło się lato, chciałbym pojechać na jakiś urlop czy coś, nie takie brzydkie zabawy mi w głowie teraz smile

Zobacz podobne tematy :

7,682

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Coraz więcej osób mi zarzuca, że piszę bez sensu i sam sobie przeczę.
Zastanawiam się z czego to wynika? Może mam jakąś schizofrenię, o której nawet nie wiem? W takim razie bez sensu jest się zastanawiać czy taki człowiek jak ja ma jeszcze szansę na bycie z kobietą skoro ma jakieś schorzenia psychiczne.

Nie wiem co masz, ale na pewno często zauważam niespójność w Twoich wypowiedziach, co znaczy tyle, że albo coś się wzajemnie wyklucza, albo zaczynasz temat, a po drodze tak się zakręcisz, że ostatecznie gubisz jego istotę lub, co gorsza, odwracasz kota ogonem, co zwykle bywa zwykłą manipulacją.

Tutaj też najpierw wspomniałeś, że źle jest nie mieć kolegów, z którymi można spędzać czas, pośmiać się, powygłupiać, dodając, że będąc samemu na plaży czy w górach jest nudno, bo nawet nie masz się do kogo odezwać, a kiedy zaczęliśmy drążyć głębiej, to wyszło jak nic, że na dobrą sprawę to nie jest problem braku interakcji z drugim człowiekiem, a sama rozmowa średnio Cię interesuje. Przypuszczam, że w rzeczywistości rzecz rozbija się o wspomniane "polowanie na młodą pannę", co przy kolegach staje się łatwiejsze, ale tego już nie napisałeś. 
To tylko przykład, bo po drodze takich pokrętnie zawoalowanych treści pojawiło się wiele, zresztą kilka razy usiłowałam zwrócić Ci na nie uwagę, ale nawet wtedy można było odnieść wrażenie, że brniesz dalej i niespecjalnie dbasz o spójny i jasny ciąg logiczny. 

Myślę sobie, że może po prostu brakuje Ci jeszcze samoświadomości, w tym umiejętności dokopywania się do rzeczywistych problemów, które w Tobie siedzą. Części być może nie jesteś świadomy, a innych do tej świadomości nie dopuszczasz.
Pomyśl nad tym, bo być może piszę bzdury, a być może mam jednak rację.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

7,683

Odp: 30lat i cały czas sam

https://www.netkobiety.pl/t128245.html
Panowie świeży temat, streszczę troszkę, u kobiety w pracy pojawił się przystojny Hiszpan który rzecz jasna spodobał się 99%  kobiet które tam pracują, jedna z nich opisuje że uwaga już po pierwszym poznaniu wgl zagadaniu wymienili się nr telefonu i poszli na kawę, i teraz popatrzcie jakie wy bzdury pierdolicie, jeżeli podobasz się kobiecie to nie potrzeba miliona Gierek zagadywań rozmów tylko walisz prosto z mostu i musi się udać, a nie to co wy pierdolicie wyczucie gierki rozmowy podchody, tu zadziałał wygląd faceta nic innego .

7,684

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

https://www.netkobiety.pl/t128245.html
Panowie świeży temat, streszczę troszkę, u kobiety w pracy pojawił się przystojny Hiszpan który rzecz jasna spodobał się 99%  kobiet które tam pracują, jedna z nich opisuje że uwaga już po pierwszym poznaniu wgl zagadaniu wymienili się nr telefonu i poszli na kawę, i teraz popatrzcie jakie wy bzdury pierdolicie, jeżeli podobasz się kobiecie to nie potrzeba miliona Gierek zagadywań rozmów tylko walisz prosto z mostu i musi się udać, a nie to co wy pierdolicie wyczucie gierki rozmowy podchody, tu zadziałał wygląd faceta nic innego .

Ale to jest wałkowane od dawna, dlatego jak nie widziałem zainteresowania od kobiet, to musiałem "starać się". Na darmo, dlatego przestałem dawać darmową atencję.

7,685

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

https://www.netkobiety.pl/t128245.html
Panowie świeży temat, streszczę troszkę, u kobiety w pracy pojawił się przystojny Hiszpan który rzecz jasna spodobał się 99%  kobiet które tam pracują, jedna z nich opisuje że uwaga już po pierwszym poznaniu wgl zagadaniu wymienili się nr telefonu i poszli na kawę, i teraz popatrzcie jakie wy bzdury pierdolicie, jeżeli podobasz się kobiecie to nie potrzeba miliona Gierek zagadywań rozmów tylko walisz prosto z mostu i musi się udać, a nie to co wy pierdolicie wyczucie gierki rozmowy podchody, tu zadziałał wygląd faceta nic innego .

Jeśli się podobasz kobiecie to masz łatwo. Jak chcesz być na miejscu Hiszpana to jako biały europejczyk jedź do Hiszpani, Meksyku, Tajlandi, Nigerii czy gdziekolwiek gdzie będziesz miał nieprzeciętną urodę.

A jeśli jesteś przeciętny, to masz trudniej. Kobieta się nie zainteresuje. Dlatego panowie "podrywają" panie, chcą nimi siebie zainteresować.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

7,686

Odp: 30lat i cały czas sam

Gary, często jest to stawanie na rzęsach.

7,687 Ostatnio edytowany przez Gary (2022-06-27 10:29:22)

Odp: 30lat i cały czas sam

Często panowie robią błąd -- dają dużo rzeczy/uczynków/pomocy, ale nie ma z tego emocji.

Nie powinno się "stawać na rzęsach".

Oto przykłady...

-- prezent, który kobieta może zinterpretować jako wkupywanie się w jej uczucia, typu bukiet z liścikiem do pracy, albo perfumy, ... -- takie rzeczy raczej psują podrywanie; chcesz kupować dużo? to powstrzymaj się, do czasu aż będziecie razem, albo będziecie kochankami

-- prezent, który dajesz, bo chcesz -- na przykład lubisz jakieś wino X, a ona tego wina nie zna i jej kupujesz, bo chcesz się z nią podzielić czymś co masz/wiesz... smile smile

-- przepuszczanie w drzwiach jako pierwszą, otwieranie drzwi w budynku, czy w aucie -- nic nie kosztuje, ale tworzy miłą grę kobieco-męską... pod jednym wszak warunkiem -- nie biegasz przy jej nodze jak piesek, czyli nie wyścigujesz się z nią do otwarcia drzwi; ona powinna pozwolić Ci zadziałać...

-- płacenie za wycieczkę kilkudniową nie jest dobre, bo to taki prezent zobowiązujący jak wyżej opisałem;   ale płacenie za kawę i ciastko -- o ile ona się nie wyrywa aby było pół na pół, to jest okej;

-- pomaganie jej w życiu, na przykład przewiezienie jakiś ciężkich rzeczy z Castoramy do domu, jest całkiem okej; ale jeśli ona dzwoni z oczekiwaniem, że pojadę to robić natychmiast, bo ona już wybrała rzeczy, to odpowiedź powinna być "Nie mogę teraz do Ciebie przyjechać, bo leżę na sofie po pracy, dopiero co zaparzyłem herbatę, i czekam na pizzę. Możemy się umówić w sobotę, albo gdzieś za 2 godziny..."...     pewnie powie "Ale ja już jestem w Castoramie... " ...    "No widzisz... musisz lepiej się na następny raz umawiać, bo ja chętnie Ci pomogę, zobaczę się z Tobą, ale nie w tej chwili..."       

Jest nawet książka "No more nice guy" Robert Glover.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

7,688

Odp: 30lat i cały czas sam

Kojarzę tą książkę. Ale chodzi o to, że muszę więcej inwestować, nawet jeśli nie widzę zaintesowania. Dlatego wolę coś działać, jak będę widział to zainteresowanie.

7,689

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

Rumun z tym kolega to pewnie jest ponad przeciętny, a może bardzo przystojny i dlatego z nim siedzi ,zrozum faceta nie przystojnego lub przeciętnego ratuje tylko hajs i to się absolutnie nie zmieni, facet przeciętny bez hajsu jest niewidzialny dla kobiet, ba nawet żadna z tobą na kawę nie pójdzie smile

Głupoty piszesz. Gdyby kobiety umawiały tylko z przystojniakami i/lub dzianymi facetami, pewnie tylko niewielki odsetek mężczyzn miałby dziewczynę czy był w związku. A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd. A idąc Twoim tokiem myślenia żaden z tych facetów nie powinien bo nie jest w targecie kobiet. Mało tego, wszyscy przeciętni lub poniżej "średniej" nie mają szans na związek/miłoś, co jest absolutną bzdurą.
Problem w tym, że niektórzy mierzą zbyt wysoko. Nawet sam Rumuński pisze o przypadkach kiedy to "przecietniak" ma ładną dziewczynę. Odnoszę wrażenie, że u Was albo ładna albo żadna.
To normalne, że na pierwszy rzut oka oceniamy atrakcyjność drugiej osoby na podstawie jej aparcycji (wyglądu zewnętrznego). Ładna kobieta czy przystojny facet szybciej więc zwrócą na siebie uwagę. Osobiście uważam, że obiektywnie (choć może to moje subiektywne odczucie) ładnych i zadbanych kobiet jest znacznie więcej niż mężczyzn, choć tych drugich na szczęscie przybywa. Gusta są jednak różne i jednym podoba to, innym co innego. Żeby jednak z imś stworzyć związek zykle potrzeba znacznie więcej niż wygląd. Jeśli człowiek tylko tym w życiu kieruje... no cóż. Podobnie z tym "grubym portfelem". Mnie akurat ani takie relacje nie interesują ani nie wzbudzają podziwu. Myślę, że każdy kto chce stworzyć wartościowy związek, a nie tylko pokazać czy cos sobie lub komuś udowodnić będzie poza wyglądem szukał innych cech u ewentualnej partnerki czy partnera. Takich, które spowodują, że po prostu będziemy chcieli z kimś być, spędzać czas, dzielić życie. Jak to mówią z ładnej ale pustej miski się nie najesz. I taka prawda. Dlatego mimo tu głoszonych teorii (a raczej bredni) w życiu zdarzają zarówno nietypowe mezalianse czyli np. łada i bogara ona, przeciętyny z wyglądu i pod względem statusu materialnego on czy też szczęśliwe relacje dwójki mało atrakcyjnych i o przeciętnych czy wręcz niskich dochodach ludzi.
Jak Ciebie czytam to mam wrazenie, że miłość/związek/seks jest zarezerwowany tylko dla pięknych i bogatych, co jest totalną bzdurą.
Problem w tym, że ludzie zakomleksieni, bez doświadczenia żyją w swoim świecie fantazjii i nie dopuszczają innych opcji. Jednakże "life is brutal" dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Trudno oczekiwać by co najmniej przecietnym z urody i sposobie bycia (tu mówię o inteligencji, zaradności, obyciu itd.) zainteresowała piękna, inteligentna kobieta z klasą czy/i kasą. Jeżeli na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, to z pewnością są inne czynniki, których nie widzimy albo nie chcemy widzieć bowiem przykładowo jest wielku fajnych facetów, którzy nie urodzili bogato ale coś sobą reprezentują, podobnie mniej atrakcyjna fizycznie kobieta ale z zasadami, inteligentna itd. może być dla faceta z "wyższej półki" bardziej atrakcyjna. Sam wygląd i/lub stan konta nie są wyznacznikami szczęsliwego związku, a nawet powodzenia. A ludzi, którzy mają tzw. "whole package" jest tak naprawdę niewiele.
Zamiast więc negować przykłady podane przez Rumuńskiego, który w końcu wysunął nos spoza ekran komutera i własnych uprzedzeń dostrzegając, że w otaczającym go świecie zupełnie inaczej to wygląda niż jak to sobie wmawiał przez pewnie lata, warto zastanowić co prócz wyglądu i kasy powoduje, że jesteśmy dla innej osoby atrakcyjni. I nie, nie jest to desperacja. Inaczej 80% związków małżeństw/możnaby pod to podciągnąć.
Moim subiektywnym zdaniem w Waszym przypadku są zbyt wysokie wymagania czy też oczekiwania, które sobie stworzyliście żyjąc nieco obok rzeczywistego świata/relacji międzyludzkich. Stąd frustracja. Ja rozumiem to, że każdy chciałby mieć przy sobie partnerkę/partnera jak najbardziej atrakcyjnego fizycznie i do tego inteligentnego, zaradnego i jeszcze bogatego itd. Ale jak się samemu tych kryteriów nie spełnia, to niestety... Ja osoboiście uważam, że najlepiej się dobierać na zasadzie podobieństwa. Problem w tym, że mało atrakcyjny facet pod różnymi względami (nie tylko z wyglądu czy stanu konta) nie chce zaniżać swoich wymagań bo jak cytuję: "tylko grube i/lub z dzieckiem zostają". No cóż... albo szukaj w nieskończoność swojego ideału albo mierz siły na zamiary.

7,690

Odp: 30lat i cały czas sam
Gary napisał/a:

Często panowie robią błąd -- dają dużo rzeczy/uczynków/pomocy, ale nie ma z tego emocji.

Nie powinno się "stawać na rzęsach".

Oto przykłady...

-- prezent, który kobieta może zinterpretować jako wkupywanie się w jej uczucia, typu bukiet z liścikiem do pracy, albo perfumy, ... -- takie rzeczy raczej psują podrywanie; chcesz kupować dużo? to powstrzymaj się, do czasu aż będziecie razem, albo będziecie kochankami

-- prezent, który dajesz, bo chcesz -- na przykład lubisz jakieś wino X, a ona tego wina nie zna i jej kupujesz, bo chcesz się z nią podzielić czymś co masz/wiesz... smile smile

-- przepuszczanie w drzwiach jako pierwszą, otwieranie drzwi w budynku, czy w aucie -- nic nie kosztuje, ale tworzy miłą grę kobieco-męską... pod jednym wszak warunkiem -- nie biegasz przy jej nodze jak piesek, czyli nie wyścigujesz się z nią do otwarcia drzwi; ona powinna pozwolić Ci zadziałać...

-- płacenie za wycieczkę kilkudniową nie jest dobre, bo to taki prezent zobowiązujący jak wyżej opisałem;   ale płacenie za kawę i ciastko -- o ile ona się nie wyrywa aby było pół na pół, to jest okej;

-- pomaganie jej w życiu, na przykład przewiezienie jakiś ciężkich rzeczy z Castoramy do domu, jest całkiem okej; ale jeśli ona dzwoni z oczekiwaniem, że pojadę to robić natychmiast, bo ona już wybrała rzeczy, to odpowiedź powinna być "Nie mogę teraz do Ciebie przyjechać, bo leżę na sofie po pracy, dopiero co zaparzyłem herbatę, i czekam na pizzę. Możemy się umówić w sobotę, albo gdzieś za 2 godziny..."...     pewnie powie "Ale ja już jestem w Castoramie... " ...    "No widzisz... musisz lepiej się na następny raz umawiać, bo ja chętnie Ci pomogę, zobaczę się z Tobą, ale nie w tej chwili..."       

Jest nawet książka "No more nice guy" Robert Glover.

Gary, kim Ty jesteś? Interesujesz mnie.

7,691

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Rumun z tym kolega to pewnie jest ponad przeciętny, a może bardzo przystojny i dlatego z nim siedzi ,zrozum faceta nie przystojnego lub przeciętnego ratuje tylko hajs i to się absolutnie nie zmieni, facet przeciętny bez hajsu jest niewidzialny dla kobiet, ba nawet żadna z tobą na kawę nie pójdzie smile

Głupoty piszesz. Gdyby kobiety umawiały tylko z przystojniakami i/lub dzianymi facetami, pewnie tylko niewielki odsetek mężczyzn miałby dziewczynę czy był w związku. A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd. A idąc Twoim tokiem myślenia żaden z tych facetów nie powinien bo nie jest w targecie kobiet. Mało tego, wszyscy przeciętni lub poniżej "średniej" nie mają szans na związek/miłoś, co jest absolutną bzdurą.
Problem w tym, że niektórzy mierzą zbyt wysoko. Nawet sam Rumuński pisze o przypadkach kiedy to "przecietniak" ma ładną dziewczynę. Odnoszę wrażenie, że u Was albo ładna albo żadna.
To normalne, że na pierwszy rzut oka oceniamy atrakcyjność drugiej osoby na podstawie jej aparcycji (wyglądu zewnętrznego). Ładna kobieta czy przystojny facet szybciej więc zwrócą na siebie uwagę. Osobiście uważam, że obiektywnie (choć może to moje subiektywne odczucie) ładnych i zadbanych kobiet jest znacznie więcej niż mężczyzn, choć tych drugich na szczęscie przybywa. Gusta są jednak różne i jednym podoba to, innym co innego. Żeby jednak z imś stworzyć związek zykle potrzeba znacznie więcej niż wygląd. Jeśli człowiek tylko tym w życiu kieruje... no cóż. Podobnie z tym "grubym portfelem". Mnie akurat ani takie relacje nie interesują ani nie wzbudzają podziwu. Myślę, że każdy kto chce stworzyć wartościowy związek, a nie tylko pokazać czy cos sobie lub komuś udowodnić będzie poza wyglądem szukał innych cech u ewentualnej partnerki czy partnera. Takich, które spowodują, że po prostu będziemy chcieli z kimś być, spędzać czas, dzielić życie. Jak to mówią z ładnej ale pustej miski się nie najesz. I taka prawda. Dlatego mimo tu głoszonych teorii (a raczej bredni) w życiu zdarzają zarówno nietypowe mezalianse czyli np. łada i bogara ona, przeciętyny z wyglądu i pod względem statusu materialnego on czy też szczęśliwe relacje dwójki mało atrakcyjnych i o przeciętnych czy wręcz niskich dochodach ludzi.
Jak Ciebie czytam to mam wrazenie, że miłość/związek/seks jest zarezerwowany tylko dla pięknych i bogatych, co jest totalną bzdurą.
Problem w tym, że ludzie zakomleksieni, bez doświadczenia żyją w swoim świecie fantazjii i nie dopuszczają innych opcji. Jednakże "life is brutal" dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Trudno oczekiwać by co najmniej przecietnym z urody i sposobie bycia (tu mówię o inteligencji, zaradności, obyciu itd.) zainteresowała piękna, inteligentna kobieta z klasą czy/i kasą. Jeżeli na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, to z pewnością są inne czynniki, których nie widzimy albo nie chcemy widzieć bowiem przykładowo jest wielku fajnych facetów, którzy nie urodzili bogato ale coś sobą reprezentują, podobnie mniej atrakcyjna fizycznie kobieta ale z zasadami, inteligentna itd. może być dla faceta z "wyższej półki" bardziej atrakcyjna. Sam wygląd i/lub stan konta nie są wyznacznikami szczęsliwego związku, a nawet powodzenia. A ludzi, którzy mają tzw. "whole package" jest tak naprawdę niewiele.
Zamiast więc negować przykłady podane przez Rumuńskiego, który w końcu wysunął nos spoza ekran komutera i własnych uprzedzeń dostrzegając, że w otaczającym go świecie zupełnie inaczej to wygląda niż jak to sobie wmawiał przez pewnie lata, warto zastanowić co prócz wyglądu i kasy powoduje, że jesteśmy dla innej osoby atrakcyjni. I nie, nie jest to desperacja. Inaczej 80% związków małżeństw/możnaby pod to podciągnąć.
Moim subiektywnym zdaniem w Waszym przypadku są zbyt wysokie wymagania czy też oczekiwania, które sobie stworzyliście żyjąc nieco obok rzeczywistego świata/relacji międzyludzkich. Stąd frustracja. Ja rozumiem to, że każdy chciałby mieć przy sobie partnerkę/partnera jak najbardziej atrakcyjnego fizycznie i do tego inteligentnego, zaradnego i jeszcze bogatego itd. Ale jak się samemu tych kryteriów nie spełnia, to niestety... Ja osoboiście uważam, że najlepiej się dobierać na zasadzie podobieństwa. Problem w tym, że mało atrakcyjny facet pod różnymi względami (nie tylko z wyglądu czy stanu konta) nie chce zaniżać swoich wymagań bo jak cytuję: "tylko grube i/lub z dzieckiem zostają". No cóż... albo szukaj w nieskończoność swojego ideału albo mierz siły na zamiary.

Nie zapominaj, że dużo kobiet mniej atrakcyjnych uważa, że należy jej dużo atrakcyjniejszy facet i takiego tylko szuka.

Po co miałbym wychowywać nieswoje dzieci, jak przypuśćmy chciałbym własne. Szukałabym bezdzietnej. A po dwóch przypadkach ostatnio dziewczyn z dzieckiem, co odezwały się, to z daleka od takich pań. Przynajmniej wiem jakim materiałem jestem dla kobiet.

7,692 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-27 17:22:54)

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Nie zapominaj, że dużo kobiet mniej atrakcyjnych uważa, że należy jej dużo atrakcyjniejszy facet i takiego tylko szuka.

A Wy nie robicie tego samego? Przecież niemal w każdym poście tego tematu dotyczącym widać, że chcecie ładnej kobiety. Zapewne dużo atrakcyjniejszej bo na sugestię by obniżyć wymagania jest reakcja bulwersująca - ale jak? Przecież jestem wzrokowcem, podobają mi się tylko kobiety ok 50kg itd.

gman98v2 napisał/a:

Po co miałbym wychowywać nieswoje dzieci, jak przypuśćmy chciałbym własne. Szukałabym bezdzietnej. A po dwóch przypadkach ostatnio dziewczyn z dzieckiem, co odezwały się, to z daleka od takich pań. Przynajmniej wiem jakim materiałem jestem dla kobiet.

Tak znam tą hostorię bo powtarzasz ją co rusz. Jednak nie wiesz jak tam do końca było. Nie tylko tam ale ogólnie wśród tych obecnych, które zostały same z dzieckiem. Ja jak tak teraz pomyślałam o takich samotnych matkach z dzieckiem, to może jedna "wpadła" z przypadkowym gościem, choć też z nim spotykała. Reszta była zostawiona przez faceta po kilku latach związku a nawet małżeństwa bo facetowi odwidziało tego typu zobowiązanie, a radzej poznał inną. I tu pojawia problem o którym już wcześniej pisałam. Niby szukacie (piszę w liczbie mnogiej bo wielu tu podobnych), która albo nie miała nikogo albo była w 1, max 2 stałych związkach. Tyle że, jak jest się kilka lat w staym związku to i dzieci pojawiają. A tu nagle niezrozumiałe dla mnie oburzenie, że jakaś kobieta z dzieckiem zaczepia.
Sam pomyśl, skoro tylko ew te będące w stałych związkach Cię interesują, to skąd oburzenie, że z tego związku jest dziecko?
Ja nie znam tych przytoczonych Twoich przypadków ale jednak bardzo często bywa tak jak ja to opisuję.
Idąć Twoim tokiem myślenia, kobieta ma albo żyć w celibacie albo być w długim związku nie plaująć potomstwa bo w domyśle jeszcze trafi na Ciebie, tak? Nie widzisz jaki to absurd?

7,693 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-27 17:35:01)

Odp: 30lat i cały czas sam

Szczerze, to jestem tu ciekaw, jakie Panie byłyby dla Kolegów atrakcyjne i warte starania się o ich uwagę smile Zwyczajnie warto by było stać z boku i obserwować, ile z mijanych na ulicy kobiet, nawet po pierwszym wrażeniu, miałoby w sobie coś, co skłoniłoby Was do podejśćia i zagadania. Czy też po prostu takich, jakie uważacie za atrakcyjne.
No i warto przestać posługiwać się tą durną skalą, typu X/10..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,694 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-27 18:00:52)

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Szczerze, to jestem tu ciekaw, jakie Panie byłyby dla Kolegów atrakcyjne i warte starania się o ich uwagę smile Zwyczajnie warto by było stać z boku i obserwować, ile z mijanych na ulicy kobiet, nawet po pierwszym wrażeniu, miałoby w sobie coś, co skłoniłoby Was do podejśćia i zagadania. Czy też po prostu takich, jakie uważacie za atrakcyjne.
No i warto przestać posługiwać się tą durną skalą, typu X/10..

Ale oni wrost mówią, że celują w te atrakcyje (z wyglądu) i dziwią, że nie ma odzewu. No nie ma. Bo taka laska ma wiele opcji i wiadomo, że wybierze najlepszą. Nie tylko pod względem wyglądu czy zasobności 'portfela'. Tak jest i tyle. No sorry typowy Janusz nie będzie mieć kobiety z "Top sicret". Może mieć 'Grażynę' ale też być z nią szczęśliwy. Milionowy raz mówię, mierzmy siły na zamiary, a i frustracji będzie mniej. Ja mam jednak wrazenie, że ci faceci (ta grupa "prawiczków", która się tu zadomowiła), nie tyle szuka relacji, co ładnej kobiety by tym podnieść ego. Tak komleksy działają.
Btw. Oni nawet nie spojrzą na grubszą itd. bo to nie ich estetyka, no jak oni? Ale wystarczy spojrzeć w lustro. Nie mówię o wadze ale o ogólnej atrakcyjności.
Tymczasem Ci którym naprawdę zależy na stworzeniu trwałej relacji dobierają na zasadzie podobieństwa i żyją....są szczęśliwi, kochają itd.
Edit: Ja znam pojedyńcze przypadki 'mezaliansów", większość dobiera poprzez podobieństwo.

7,695

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd.

To chyba w 2008r., teraz mamy 2022r. Zobacz co się stało w USA, bo dla Polski to chyba takich badań nie ma. Jak ktoś coś kojarzy to niech podrzuci.
https://www.washingtonpost.com/wp-apps/imrs.php?src=https://arc-anglerfish-washpost-prod-washpost.s3.amazonaws.com/public/CZ7BKRGJQVARDOMZIA6XWUI5OY.png&w=916

https://www.washingtonpost.com/wp-apps/imrs.php?src=https://arc-anglerfish-washpost-prod-washpost.s3.amazonaws.com/public/4C7SSBIXSNFCLOJIGCWUOKDYTY.png&w=916

U nas niby ma być inaczej? Kwestia przesunięcia czasowego na +- kilka lat. Tak jak np. z politykami, gdzie w Polsce skrajny podział na PO-PIS, i histeryczne reakcje społeczeństwa, miało miejsce na kilka lat przed takim samym pęknięciem w USA.

7,696 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2022-06-27 18:50:02)

Odp: 30lat i cały czas sam

Tak sobie was czytam i moje zdanie jest takie że warto w pewnym momencie przeanalizować to jakie mamy potencjalne szanse u płci przeciwnej.
Ktoś mnie nazwie arogantem ale ja nie uważam siebie za osobę nieatrakcyjną.
Mam dobrą sylwetkę, 185cm 85 kg wagi i nie jestem ulany ponieważ regularnie ćwiczę na siłowni, mam zainteresowania min uwielbiam odkrywać nowe miejsca i nie inaczej będzie w tym roku (mam zaplanowane podróże w nowe miejsca), zaradny też jestem bo i nie mam 30 lat a udało mi się "ogarnąć" mieszkanie, fakt że na ten sławetny kredyt ale nie będę go musiał spłacać przez 30 lat tylko max 10, pracę jak na standardy w tym kraju też mam nie najgorszą a jeszcze w kwestii wyglądu to i twarz też najgorsza nie jest a co ważne nigdy nie miałem problemu aby zagadać i prowadzić rozmowę to trochę w kwestii charakteru.
I jeśli teraz ktoś mi napisze abym mierzył siły na zamiary i wybrał pannę 2/10 z nadwagą z przeciętną pracą która mieszka u rodziców to powiem tak, wolę już do końca swych dni chodzić na panny lekkich obyczajów i być sam.
Szanujmy się, ja nie oczekiwałem że poderwę Marcelinę Zawadzką ale swoje wymagania też miałem.

Dlatego dobrze że chłopaki mają wymagania bo też chodzi o to aby być szczęśliwym prawda?
Co takiemu chłopakowi da obniżenie wymagań jak będzie musiał co noc wspomagać się viagrą i winem aby do czegokolwiek doszło z jego wybranką?
Jaki to ma sens?

7,697

Odp: 30lat i cały czas sam

Tom94 W takich wypadkach widze dwie możliwości: albo  ma się w sobie coć, co w jakiś niezrozumiały sposób od nas odstrasza potencjalne partnerki albo po prostu..prawie zawsze trafia się na takie, które chcą i wymagają od partnera jeszcze więcej..Niezależnie od tego, co same sobą reprentują. Przedstawiasz się w pozytywnym świetle, ale może dla niektóych jesteś "przeciętniakiem" a one szukają kogoś o wyższym statusie od nich samych?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,698

Odp: 30lat i cały czas sam
Znerx napisał/a:
Roxann napisał/a:

A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd.

To chyba w 2008r., teraz mamy 2022r. Zobacz co się stało w USA, bo dla Polski to chyba takich badań nie ma. Jak ktoś coś kojarzy to niech podrzuci.
https://www.washingtonpost.com/wp-apps/imrs.php?src=https://arc-anglerfish-washpost-prod-washpost.s3.amazonaws.com/public/CZ7BKRGJQVARDOMZIA6XWUI5OY.png&w=916

https://www.washingtonpost.com/wp-apps/imrs.php?src=https://arc-anglerfish-washpost-prod-washpost.s3.amazonaws.com/public/4C7SSBIXSNFCLOJIGCWUOKDYTY.png&w=916

U nas niby ma być inaczej? Kwestia przesunięcia czasowego na +- kilka lat. Tak jak np. z politykami, gdzie w Polsce skrajny podział na PO-PIS, i histeryczne reakcje społeczeństwa, miało miejsce na kilka lat przed takim samym pęknięciem w USA.

Ok ale ja jako dr odrzuciłabym te badania bo przedział 18-29 jest zbyt duży, a przez to nie reprezenatywny. Sorry.

7,699 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-27 19:52:15)

Odp: 30lat i cały czas sam

Być może bardziej reprezentatywny byłby test, gdyby go zrobić osobno wśród kilku grup wiekowych w tym przedziale. Porównywanie 19 i 29 latków wydaje się lekkim naciągnięciem...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,700 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2022-06-27 20:18:37)

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Tom94 W takich wypadkach widze dwie możliwości: albo  ma się w sobie coć, co w jakiś niezrozumiały sposób od nas odstrasza potencjalne partnerki albo po prostu..prawie zawsze trafia się na takie, które chcą i wymagają od partnera jeszcze więcej..Niezależnie od tego, co same sobą reprentują. Przedstawiasz się w pozytywnym świetle, ale może dla niektóych jesteś "przeciętniakiem" a one szukają kogoś o wyższym statusie od nich samych?

Można spekulować co może być przyczyną tego iż jestem przezroczysty a inni nie ale to temat rzeka.
Ja uważam że mam specyficzną aurę, już o tym kiedyś pisałem.
Ton głosu, chód, sposób przekazywania emocji, spojrzenie, mowa ciała itp itd
Po prostu ja jako ja nie jestem atrakcyjny, może nie mam w sobie tego pierwiastka męskiego który kobiety przyciąga.

Pewne jest to że z jakiegoś powodu biologia chce mnie wyeliminować, może w poprzednim wcieleniu byłem jakimś zbrodniarzem i teraz muszę odpokutować?

To tyle w kwestii przemyśleń dlaczego jestem sam.
W każdym bądź razie trzeba z pewnymi rzeczami się pogodzić na które nie ma się wpływu ( tak jak ja nigdy nie miałem wpływu na powodzenie) i żyć dalej.
Takie życie satysfakcjonujące nie jest i nigdy nie będzie ale trzeba robić co się da aby nie wpędzić się w dołek psychiczny chociaż z tym bywa czasem trudno.

7,701 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-06-27 20:32:23)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tom94 W takich wypadkach widze dwie możliwości: albo  ma się w sobie coć, co w jakiś niezrozumiały sposób od nas odstrasza potencjalne partnerki albo po prostu..prawie zawsze trafia się na takie, które chcą i wymagają od partnera jeszcze więcej..Niezależnie od tego, co same sobą reprentują. Przedstawiasz się w pozytywnym świetle, ale może dla niektóych jesteś "przeciętniakiem" a one szukają kogoś o wyższym statusie od nich samych?

Można spekulować co może być przyczyną tego iż jestem przezroczysty a inni nie ale to temat rzeka.

Nie czytałem tu żadnych postów.

Jak często spotykasz się z dziewczynami? Z iloma tak miesięcznie?

7,702 Ostatnio edytowany przez Johnny89 (2022-06-27 20:42:33)

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Rumun z tym kolega to pewnie jest ponad przeciętny, a może bardzo przystojny i dlatego z nim siedzi ,zrozum faceta nie przystojnego lub przeciętnego ratuje tylko hajs i to się absolutnie nie zmieni, facet przeciętny bez hajsu jest niewidzialny dla kobiet, ba nawet żadna z tobą na kawę nie pójdzie smile

Głupoty piszesz. Gdyby kobiety umawiały tylko z przystojniakami i/lub dzianymi facetami, pewnie tylko niewielki odsetek mężczyzn miałby dziewczynę czy był w związku. A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd. A idąc Twoim tokiem myślenia żaden z tych facetów nie powinien bo nie jest w targecie kobiet. Mało tego, wszyscy przeciętni lub poniżej "średniej" nie mają szans na związek/miłoś, co jest absolutną bzdurą.
Problem w tym, że niektórzy mierzą zbyt wysoko. Nawet sam Rumuński pisze o przypadkach kiedy to "przecietniak" ma ładną dziewczynę. Odnoszę wrażenie, że u Was albo ładna albo żadna.
To normalne, że na pierwszy rzut oka oceniamy atrakcyjność drugiej osoby na podstawie jej aparcycji (wyglądu zewnętrznego). Ładna kobieta czy przystojny facet szybciej więc zwrócą na siebie uwagę. Osobiście uważam, że obiektywnie (choć może to moje subiektywne odczucie) ładnych i zadbanych kobiet jest znacznie więcej niż mężczyzn, choć tych drugich na szczęscie przybywa. Gusta są jednak różne i jednym podoba to, innym co innego. Żeby jednak z imś stworzyć związek zykle potrzeba znacznie więcej niż wygląd. Jeśli człowiek tylko tym w życiu kieruje... no cóż. Podobnie z tym "grubym portfelem". Mnie akurat ani takie relacje nie interesują ani nie wzbudzają podziwu. Myślę, że każdy kto chce stworzyć wartościowy związek, a nie tylko pokazać czy cos sobie lub komuś udowodnić będzie poza wyglądem szukał innych cech u ewentualnej partnerki czy partnera. Takich, które spowodują, że po prostu będziemy chcieli z kimś być, spędzać czas, dzielić życie. Jak to mówią z ładnej ale pustej miski się nie najesz. I taka prawda. Dlatego mimo tu głoszonych teorii (a raczej bredni) w życiu zdarzają zarówno nietypowe mezalianse czyli np. łada i bogara ona, przeciętyny z wyglądu i pod względem statusu materialnego on czy też szczęśliwe relacje dwójki mało atrakcyjnych i o przeciętnych czy wręcz niskich dochodach ludzi.
Jak Ciebie czytam to mam wrazenie, że miłość/związek/seks jest zarezerwowany tylko dla pięknych i bogatych, co jest totalną bzdurą.
Problem w tym, że ludzie zakomleksieni, bez doświadczenia żyją w swoim świecie fantazjii i nie dopuszczają innych opcji. Jednakże "life is brutal" dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Trudno oczekiwać by co najmniej przecietnym z urody i sposobie bycia (tu mówię o inteligencji, zaradności, obyciu itd.) zainteresowała piękna, inteligentna kobieta z klasą czy/i kasą. Jeżeli na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, to z pewnością są inne czynniki, których nie widzimy albo nie chcemy widzieć bowiem przykładowo jest wielku fajnych facetów, którzy nie urodzili bogato ale coś sobą reprezentują, podobnie mniej atrakcyjna fizycznie kobieta ale z zasadami, inteligentna itd. może być dla faceta z "wyższej półki" bardziej atrakcyjna. Sam wygląd i/lub stan konta nie są wyznacznikami szczęsliwego związku, a nawet powodzenia. A ludzi, którzy mają tzw. "whole package" jest tak naprawdę niewiele.
Zamiast więc negować przykłady podane przez Rumuńskiego, który w końcu wysunął nos spoza ekran komutera i własnych uprzedzeń dostrzegając, że w otaczającym go świecie zupełnie inaczej to wygląda niż jak to sobie wmawiał przez pewnie lata, warto zastanowić co prócz wyglądu i kasy powoduje, że jesteśmy dla innej osoby atrakcyjni. I nie, nie jest to desperacja. Inaczej 80% związków małżeństw/możnaby pod to podciągnąć.
Moim subiektywnym zdaniem w Waszym przypadku są zbyt wysokie wymagania czy też oczekiwania, które sobie stworzyliście żyjąc nieco obok rzeczywistego świata/relacji międzyludzkich. Stąd frustracja. Ja rozumiem to, że każdy chciałby mieć przy sobie partnerkę/partnera jak najbardziej atrakcyjnego fizycznie i do tego inteligentnego, zaradnego i jeszcze bogatego itd. Ale jak się samemu tych kryteriów nie spełnia, to niestety... Ja osoboiście uważam, że najlepiej się dobierać na zasadzie podobieństwa. Problem w tym, że mało atrakcyjny facet pod różnymi względami (nie tylko z wyglądu czy stanu konta) nie chce zaniżać swoich wymagań bo jak cytuję: "tylko grube i/lub z dzieckiem zostają". No cóż... albo szukaj w nieskończoność swojego ideału albo mierz siły na zamiary.

I tu się mylisz i to bardzo :
Roxann zadam Ci pytanie , ja ważący 76 kg przy wzroście 1m78, dlaczego miałbym zmuszać się do związku z kobieta 1m60 ważąca 90 kg ? czy to oznacza, że szukam modelki np Zauroczyła mnie mocno dziewczyna z pięknymi oczami ogólnie ładnym ciałem, miała 160 cm może 165 czy to już wg Ciebie spore wymagania ? Dodam nie chwaląc się zarabiam ponad 15tys miesięcznie ona w tym sklepie zarobi 2400 +- czy leciałem na kasę ? Nie,a znalazła byś kobietę która zarabia ponad 15,000 i ma faceta co zarabia 2400 ? Hue hue i co teraz ?

7,703

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

Roxann zadam Ci pytanie , ja ważący 76 kg przy wzroście 1m78, dlaczego miałbym zmuszać się do związku z kobieta 1m60 ważąca 90 kg ?

No tu się akurat w pełni zgadzam. Ktoś, kto nie ma problemu z nadwagą ma pełne prawo poszukiwać partnerki, która również tych problemów nie ma. I nie będą to żadne wymagania z kosmosu, tylko raczej oczywista implikacja. Osoby "body positive" niech się może łączą pomiędzy sobą.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,704

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

Nie zapominaj, że dużo kobiet mniej atrakcyjnych uważa, że należy jej dużo atrakcyjniejszy facet i takiego tylko szuka.

A Wy nie robicie tego samego? Przecież niemal w każdym poście tego tematu dotyczącym widać, że chcecie ładnej kobiety. Zapewne dużo atrakcyjniejszej bo na sugestię by obniżyć wymagania jest reakcja bulwersująca - ale jak? Przecież jestem wzrokowcem, podobają mi się tylko kobiety ok 50kg itd.

gman98v2 napisał/a:

Po co miałbym wychowywać nieswoje dzieci, jak przypuśćmy chciałbym własne. Szukałabym bezdzietnej. A po dwóch przypadkach ostatnio dziewczyn z dzieckiem, co odezwały się, to z daleka od takich pań. Przynajmniej wiem jakim materiałem jestem dla kobiet.

Tak znam tą hostorię bo powtarzasz ją co rusz. Jednak nie wiesz jak tam do końca było. Nie tylko tam ale ogólnie wśród tych obecnych, które zostały same z dzieckiem. Ja jak tak teraz pomyślałam o takich samotnych matkach z dzieckiem, to może jedna "wpadła" z przypadkowym gościem, choć też z nim spotykała. Reszta była zostawiona przez faceta po kilku latach związku a nawet małżeństwa bo facetowi odwidziało tego typu zobowiązanie, a radzej poznał inną. I tu pojawia problem o którym już wcześniej pisałam. Niby szukacie (piszę w liczbie mnogiej bo wielu tu podobnych), która albo nie miała nikogo albo była w 1, max 2 stałych związkach. Tyle że, jak jest się kilka lat w staym związku to i dzieci pojawiają. A tu nagle niezrozumiałe dla mnie oburzenie, że jakaś kobieta z dzieckiem zaczepia.
Sam pomyśl, skoro tylko ew te będące w stałych związkach Cię interesują, to skąd oburzenie, że z tego związku jest dziecko?
Ja nie znam tych przytoczonych Twoich przypadków ale jednak bardzo często bywa tak jak ja to opisuję.
Idąć Twoim tokiem myślenia, kobieta ma albo żyć w celibacie albo być w długim związku nie plaująć potomstwa bo w domyśle jeszcze trafi na Ciebie, tak? Nie widzisz jaki to absurd?

Ale co mnie obchodzi, co tam się wydarzyło u tych dwóch per koleżanek? Poszły w tango z niewłaściwymi i tyle. Nad czym się głowić. Według ciebie powinien je "przyjąć"?

Nie napisałem nigdzie, że szukam ładnej, tylko takiej co mi się podoba.

7,705

Odp: 30lat i cały czas sam
GOSTY napisał/a:
Tom94 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Tom94 W takich wypadkach widze dwie możliwości: albo  ma się w sobie coć, co w jakiś niezrozumiały sposób od nas odstrasza potencjalne partnerki albo po prostu..prawie zawsze trafia się na takie, które chcą i wymagają od partnera jeszcze więcej..Niezależnie od tego, co same sobą reprentują. Przedstawiasz się w pozytywnym świetle, ale może dla niektóych jesteś "przeciętniakiem" a one szukają kogoś o wyższym statusie od nich samych?

Można spekulować co może być przyczyną tego iż jestem przezroczysty a inni nie ale to temat rzeka.

Nie czytałem tu żadnych postów.

Jak często spotykasz się z dziewczynami? Z iloma tak miesięcznie?

Raczej pytanie powinno brzmieć ile lat temu byłeś na randce......
W moim przypadku jakieś 7 lat temu.

Przez ten czas realizowałem się w swoich pasjach min podróżach i byłem przez okoliczności zmuszony do kupienia lokum a to wiązało się z intensywną pracą.
Jedyne odstępstwo zrobiłem w tym roku gdzie byłem 4 razy na tak zwanym speed dating jednakże nie umówiłem się na żadna randkę bo też wszystkie dziewczyny nie były zainteresowane.

I prawda też jest taka że ja już nikogo nie szukam, to co tutaj piszę o sobie to bardziej moje wspomnienia odnośnie relacji a w zasadzie próba ich nawiązania, dzisiaj można powiedzieć że się poddałem.

7,706

Odp: 30lat i cały czas sam

Myślę panowie że tak naprawdę żaden z was się nie poddał, inaczej nie byłoby was tutaj.

7,707

Odp: 30lat i cały czas sam

W moim przypadku jest tak jak pisałem.
Głównym powodem takiej a nie innej decyzji jest to iż nie zamierzam w tym wieku zaczynać uczyć się związku, prawdą jest że przeciętny 14-15 latek ma już pierwsze doświadczenia więc jestem daleko do tyłu, poza tym im jest się starszym tym człowiek ma już swoje nawyki, przyzwyczajenia i inne codzienne rytuały które skutecznie mogą zakończyć związek nim on się zacznie.
Zasadniczo rzecz biorąc ja już pewnie nawet nie nadaje się do związku.

Jedynie czasem zrobię sobie wyjątek od reguły i pójdę na szybkie randki czy też wypróbuje tindera ale tylko z ciekawości.
Możecie wierzyć lub nie ale nawet jakby był jakiś pozytywny odzew to i tak nie będę kontynuować znajomości.

7,708 Ostatnio edytowany przez gman98v2 (2022-06-28 04:15:25)

Odp: 30lat i cały czas sam

Tom94, 94 to twój rocznik? Jeśli tak, to Tobie się nie dziwię. Żadnej dziewczynie w twoim wieku nie będzie się chciało uczyć ciebie związku. A tak kobiety powiedzą co innego...

7,709 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-28 08:05:36)

Odp: 30lat i cały czas sam

Akurat nawyki, przyzwyczajenia czy rytuały nie powinny, moim zdaniem, być odbierane jako coś, co przeszkadza czy wręcz jest z gruntu złe. Może często druga strona je tak odbiera, kiedy są zupełnie różne od jej nawyków, wiec zaczyna się próba nastawiania kogoś i pokazywania mu jak "należy" do tego czy innego podchodzić. Poza tym, że bywa to irytujące, jest zwyczajnie żałosne, bo temu "mentorowi" się wydaje, że jego jedynie słuszne podejśćie jest właściwe.
Tymczasem takie przyzwyczajenia nas niejako identyfikują, więc nie ma sensu, aby je  specjalnie i na siłę zmieniać pod partnera, tym bardziej jeśli on oczekuje tego, że to my się przede wszystkim zmienimy.

To, że niestety bardzo często druga osoba chce nas "wychować" to już inna sprawa. To sa chyba najbardziej krzykliwe sygnały ostrzegawcze, aby się ewakuować w trybie natychmiastowym..To, że kogoś kocham nie znaczy, że zmienie swoje podejście, styl bycia czy choćby sposób spędzania wolnego czasu w ten sposób, w jaki ona tego oczekuje.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,710 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-28 10:01:28)

Odp: 30lat i cały czas sam
Johnny89 napisał/a:

I tu się mylisz i to bardzo :
Roxann zadam Ci pytanie , ja ważący 76 kg przy wzroście 1m78, dlaczego miałbym zmuszać się do związku z kobieta 1m60 ważąca 90 kg ? czy to oznacza, że szukam modelki np Zauroczyła mnie mocno dziewczyna z pięknymi oczami ogólnie ładnym ciałem, miała 160 cm może 165 czy to już wg Ciebie spore wymagania ? Dodam nie chwaląc się zarabiam ponad 15tys miesięcznie ona w tym sklepie zarobi 2400 +- czy leciałem na kasę ? Nie,a znalazła byś kobietę która zarabia ponad 15,000 i ma faceta co zarabia 2400 ? Hue hue i co teraz ?

Nikt nie każe, byś się zmuszał do związku z osobą, która Ci się nie podoba. Tak samo nie zmusisz kobiety, szczególnie atrakcyjniejszej by się Tobą zainteresowała. Jak widać zarobki nie mają tu nic do rzeczy bo powodzenia jak nie miałeś tak nie masz. U kobiety uroda odgrywa znacznie większą rolę niż u mężczyzn. Dlatego ładna kobieta nawet mało zarabiająca może mieć wielu adoratorów z wyżej półki. Poza tym same zarobki nie mówią wiele o człowieku. Możesz zarabiać znacznie więcej od średniej krajowej, a dalej być nieciekawym człowiekiem niewidoczny dla kobiet.

7,711 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-28 13:06:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Poza tym same zarobki nie mówią wiele o człowieku.

No to już kwestia dyskusyjna. Duże zarobki świadczą o tym, że jest wysoka szansa na to, że potencjalnego partnera będzie cechować zaradność, inteligencja lub duża wiedza/umiejętności w określonej, przydatnej dziedzinie. Są też duże szanse na zapewnienie bytu przyszłej rodzinie.
A jeszcze jeśli łączą się z tym zdolności do inwestowania i/lub oszczędzania, to jest to prawie pewne.
Choć stuprocentowej gwarancji nie ma.

No ale gdy facetowi brakuje umiejętności społecznych, wspomnianego wyżej pierwiastka męskiego i nie wzbudza w kobiecie pozytywnych emocji, to zarobki nie pomogą (chyba, że ktoś się da złapać w sidła osoby szukającej bankomatu) i tu się zgadzam.

Foxterier napisał/a:

Myślę panowie że tak naprawdę żaden z was się nie poddał, inaczej nie byłoby was tutaj.

Niektórzy faceci tak naprawdę nie potrzebują związku, tylko najpierw akceptacji samego siebie i nauczenia czerpania radości z życia. Uzależnianie tego od zawierania związków z drugą osobą powoduje te bezsensowne "walki" i "rezygnacje".

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,712

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

No to już kwestia dyskusyjna. Duże zarobki świadczą o tym, że jest wysoka szansa na to, że potencjalnego partnera będzie cechować zaradność, inteligencja lub duża wiedza/umiejętności w określonej, przydatnej dziedzinie. Są też duże szanse na zapewnienie bytu przyszłej rodzinie.
A jeszcze jeśli łączą się z tym zdolności do inwestowania i/lub oszczędzania, to jest to prawie pewne.
Choć stuprocentowej gwarancji nie ma.

No ale gdy facetowi brakuje umiejętności społecznych, wspomnianego wyżej pierwiastka męskiego i nie wzbudza w kobiecie pozytywnych emocji, to zarobki nie pomogą (chyba, że ktoś się da złapać w sidła osoby szukającej bankomatu) i tu się zgadzam.

I o to w tym wszystkim chyba właśnie chodzi...:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,713

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

No ale gdy facetowi brakuje umiejętności społecznych, wspomnianego wyżej pierwiastka męskiego i nie wzbudza w kobiecie pozytywnych emocji, to zarobki nie pomogą (chyba, że ktoś się da złapać w sidła osoby szukającej bankomatu) i tu się zgadzam.

Intro-facet ma tutaj przechlapane, z dawaniem emocji.

7,714

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:
Brainless napisał/a:

No ale gdy facetowi brakuje umiejętności społecznych, wspomnianego wyżej pierwiastka męskiego i nie wzbudza w kobiecie pozytywnych emocji, to zarobki nie pomogą (chyba, że ktoś się da złapać w sidła osoby szukającej bankomatu) i tu się zgadzam.

Intro-facet ma tutaj przechlapane, z dawaniem emocji.

Najbardziej przechlapane mają jednak osoby socjofobiczne, bojące się ludzi i nawiązywania z nimi kontaktów, analizujące różne scenariusze zamiast działać. Introwertyk niekoniecznie musi być socjofobem.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,715

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:
Gary napisał/a:

Często panowie robią błąd -- dają dużo rzeczy/uczynków/pomocy, ale nie ma z tego emocji.

Nie powinno się "stawać na rzęsach".

Oto przykłady...

....
Jest nawet książka "No more nice guy" Robert Glover.

Gary, kim Ty jesteś? Interesujesz mnie.


Dzięki. Jestem sobą smile smile ... czasami smile smile

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

7,716 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-28 17:37:19)

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:
Roxann napisał/a:

Poza tym same zarobki nie mówią wiele o człowieku.

No to już kwestia dyskusyjna. Duże zarobki świadczą o tym, że jest wysoka szansa na to, że potencjalnego partnera będzie cechować zaradność, inteligencja lub duża wiedza/umiejętności w określonej, przydatnej dziedzinie. Są też duże szanse na zapewnienie bytu przyszłej rodzinie.
A jeszcze jeśli łączą się z tym zdolności do inwestowania i/lub oszczędzania, to jest to prawie pewne.
Choć stuprocentowej gwarancji nie ma.

No ale gdy facetowi brakuje umiejętności społecznych, wspomnianego wyżej pierwiastka męskiego i nie wzbudza w kobiecie pozytywnych emocji, to zarobki nie pomogą (chyba, że ktoś się da złapać w sidła osoby szukającej bankomatu) i tu się zgadzam.

Dokładnie. To też zależy ile kto ma lat i jakie doświadczenie zawodowe za sobą, nie tylko wykształcenie. Podejrzewam, że Johny również nie od razu dostał na rękę kilkanaście tys. Są jednak branże, gdzie w dość któtkim czasie można naprawdę zarabiać spore pieniądze, jednakże jest wiele miejsc jak choćby wspomniane sklepy różnego rodzaju, gdzie pracują głównie kobiety za relatywnie niewielkie pieniądze. Nie wiem więc skąd to poczucie wyjątkowości, że on zarabiając kilka razy więcej zwrócił uwagę na ekspedientkę, zapewne młodą, która może tam sobie nawet dorabiać na studiach. To też nie oznacza, że za kilka lat nie będzie zarabiała dużo więcej.
Co do zarzutu, że niby kobieta w podobnej sytuacji nie zainteresowałaby się facetem ze znacznie niższymi zarobkami to chciałabym zwrócić uwagę, że jeżli już zarabia te naście tys., to na pewno ma za sobą pewną ścieżkę kariery, która trwa ileś lat, stąd też raczej nie jest to 20-latka, studentka czy osoba zaraz po studiach, tylko pewnie ok 30-40-letnia. Wtedy facet zarabiający najniższą krajową może rzeczywiście nie być dla niej atrakcyjną opcją bo to by oznaczało, że będąc w podobnym wieku dalej pracuje za pieniądze, które dostają zwykle osoby bez żadnego doświadczenia. A to już dużo mówi o człowieku, co zresztą napisała Brainless w pierwszej częsci swojej wypowiedzi. Dlatego dana osoba nie miałaby raczej wielu punktów współnych z kimś takim.

Brainless napisał/a:
Johnny89 napisał/a:

Roxann zadam Ci pytanie , ja ważący 76 kg przy wzroście 1m78, dlaczego miałbym zmuszać się do związku z kobieta 1m60 ważąca 90 kg ?

No tu się akurat w pełni zgadzam. Ktoś, kto nie ma problemu z nadwagą ma pełne prawo poszukiwać partnerki, która również tych problemów nie ma. I nie będą to żadne wymagania z kosmosu, tylko raczej oczywista implikacja. Osoby "body positive" niech się może łączą pomiędzy sobą.

Jasne, tylko John od razu podał jakiś akrajny przypadek, poza tym relatywnie mniej atrakcyjna kobieta nie musi być od razu otyła, czasem chodzi o proporcje, styl, sposób bycia. To tu faceci zasugerowali, że nie zamierzają zaniżać wymagań bo tylko takie im zostaną, podczas gdy prrzykłady ich zdaniem średnich dziewczyn to w większości bardzo ladne, naturalne, zgrabne młode dziewczyny. U nich jednak wyznacznikiem 8-10/10 w ich chorej skali są laski z insta z przerobionymi do granic możliwości zdjeciami.
Tak jak już pisałam wczeniej, w przypadku kobiet wygląd ma znacznie większe znaczenie jeśli chodzi o atrakcyjność. U faceta jest to raczej szeroko rozumiana zaradność życiowa. Szczupła sylwetka i dość wysokie zarobki nie gwarantują powodzenia u płci przeciwnej, jeśli umiejętnosci interpersonalne kuleją.

7,717 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-28 18:56:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

A to już dużo mówi o człowieku, co zresztą napisała Brainless w pierwszej częsci swojej wypowiedzi.

Napisał... wink

Roxann napisał/a:

Jasne, tylko John od razu podał jakiś akrajny przypadek, poza tym relatywnie mniej atrakcyjna kobieta nie musi być od razu otyła, czasem chodzi o proporcje, styl, sposób bycia. To tu faceci zasugerowali, że nie zamierzają zaniżać wymagań bo tylko takie im zostaną, podczas gdy prrzykłady ich zdaniem średnich dziewczyn to w większości bardzo ladne, naturalne, zgrabne młode dziewczyny. U nich jednak wyznacznikiem 8-10/10 w ich chorej skali są laski z insta z przerobionymi do granic możliwości zdjeciami.
Tak jak już pisałam wczeniej, w przypadku kobiet wygląd ma znacznie większe znaczenie jeśli chodzi o atrakcyjność. U faceta jest to raczej szeroko rozumiana zaradność życiowa. Szczupła sylwetka i dość wysokie zarobki nie gwarantują powodzenia u płci przeciwnej, jeśli umiejętnosci interpersonalne kuleją.

Moim zdaniem wygląd ma bardzo duże znaczenie w przypadku obu stron, do tego sposób bycia i pewność siebie (z naciskiem na wygląd, zwłaszcza gdy już mowa o tych nieszczęsnych narzędziach on-line). Te czynniki mają fundamentalne znaczenie przy zrobieniu pierwszego wrażenia. Być może większe w przypadku facetów (tzn. że segregują przede wszystkim po wyglądzie), ale podejrzewam, że raczej mniej więcej po równo po obu stronach. Ci, którzy odznaczają się wyglądem jak z okładki magazynu, pewnością siebie i dynamiczną, pozytywną aparycją mają z górki. Wtedy wystarczy nie spieprzyć pozostałych kluczowych aspektów, żeby znaleźć partnerkę.
Jeśli natomiast ktoś posiada braki w tych czynnikach, które podałem, to nie będzie mógł opierać się na zrobieniu dobrego pierwszego wrażenia, tylko nadganiać potem innymi cechami. Zgadzam się też, że konieczne będzie obniżenie wymagań na zasadzie, że samemu nie oferuje się więcej. Tutaj kobiety mogą jednak bardziej sobie pofolgować z dwóch powodów: 1) w naszej kulturze utarło się, że to kobiety są zdobywane przez facetów i 2) z tego, co czytałem- jest mniej obecnie kobiet w wieku rozrodczym, niż odpowiednio facetów, co przy zwiększonych wymaganiach siłą rzeczy pozwala kobietom na trochę większe wybrzydzanie.
Nie zmienia to jednak faktu, że osoby samotne to mimo wszystko margines. Jak poruszam się po różnych środowiskach, to zazwyczaj każdy jest w związku, albo był niedawno i teraz zalicza odpoczynek. Ostatnie podobające mi się dziewczyny, które napotkałem na swojej drodze, też były zajęte.

EDIT: musiałem zedytować, kobiet jest mniej, facetów więcej, oczywiście.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,718

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

  Ostatnie podobające mi się dziewczyny, które napotkałem na swojej drodze, też były zajęte.

Potrafisz w miarę precyzyjnie opisać, co wpłynęło na fakt, że właśnie one Ci się podobały? Była to kwestia samego wyglądu czy coś jeszcze, jeśli tak, to co?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

7,719 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-28 19:35:56)

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
Brainless napisał/a:

  Ostatnie podobające mi się dziewczyny, które napotkałem na swojej drodze, też były zajęte.

Potrafisz w miarę precyzyjnie opisać, co wpłynęło na fakt, że właśnie one Ci się podobały? Była to kwestia samego wyglądu czy coś jeszcze, jeśli tak, to co?

Oczywiście. Chociaż dla każdego "w miarę precyzyjnie" oznacza co innego. W obu przypadkach nie zainteresowałem się nimi na podstawie pierwszego wrażenia, w pierwszym przypadku odstraszał mnie fakt, że była rozwódką z dzieckiem i paliła papierosy, a pozytywne jej strony, które zadziałały z czasem to: wygląd zgodny z moim ówczesnym typem + fajny charakter (a przynajmniej tak mi się wydawało, dużo tu było dopowiedziane przeze mnie, albowiem nie zdążyłem jej poznać bliżej, po czym dowiedziałem się, że już kogoś ma), tj. pracowitość, niezły gust muzyczny, pewna tajemniczość (cały czas wydawało mi się, że nie jest tak skryta, jaka była w pracy i że na pewno po odpowiednim rozruszaniu pokaże, że potrafi czerpać z życia), lubiła piłkę nożną i ogólnie sporty itp., do tego tutaj swoje zrobiła specyficzna wtedy sytuacja, wydawało mi się, że jest wykorzystywana w pracy i załączył mi się tryb ratowania "damsel in distress".
W drugim przypadku dziewczę nie spodobało mi się na początku w ogóle. Niezgodna z wyglądu z moim ówczesnym typem, do tego wydawała się zbyt zahukana, chociaż na plus było to, że właśnie porzuciła fach urzędniczy (którego zbytnio nie cenię) na rzecz pracy nie w urzędzie. Za to jak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać to się okazało, że wcale zahukana nie jest i bardzo przyjemnie spędza się z nią czas, że mamy podobne gusta muzyczne, światopoglądy, podobne poczucie humoru, oboje lubimy filmy itp., wydawała mi się tak w 80% zbliżona do mojego osobistego ideału, jeśli chodzi o charakter. To wtedy też zmodyfikowałem swój ulubiony typ co do wyglądu dziewczyny.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,720 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-28 19:55:31)

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:
Roxann napisał/a:

A to już dużo mówi o człowieku, co zresztą napisała Brainless w pierwszej częsci swojej wypowiedzi.

Napisał... wink.

Oj, przepraszam proszę Pana wink



Brainless napisał/a:
Roxann napisał/a:

Jasne, tylko John od razu podał jakiś akrajny przypadek, poza tym relatywnie mniej atrakcyjna kobieta nie musi być od razu otyła, czasem chodzi o proporcje, styl, sposób bycia. To tu faceci zasugerowali, że nie zamierzają zaniżać wymagań bo tylko takie im zostaną, podczas gdy prrzykłady ich zdaniem średnich dziewczyn to w większości bardzo ladne, naturalne, zgrabne młode dziewczyny. U nich jednak wyznacznikiem 8-10/10 w ich chorej skali są laski z insta z przerobionymi do granic możliwości zdjeciami.
Tak jak już pisałam wczeniej, w przypadku kobiet wygląd ma znacznie większe znaczenie jeśli chodzi o atrakcyjność. U faceta jest to raczej szeroko rozumiana zaradność życiowa. Szczupła sylwetka i dość wysokie zarobki nie gwarantują powodzenia u płci przeciwnej, jeśli umiejętnosci interpersonalne kuleją.

Moim zdaniem wygląd ma bardzo duże znaczenie w przypadku obu stron, do tego sposób bycia i pewność siebie (z naciskiem na wygląd, zwłaszcza gdy już mowa o tych nieszczęsnych narzędziach on-line). Te czynniki mają fundamentalne znaczenie przy zrobieniu pierwszego wrażenia. Być może większe w przypadku facetów (tzn. że segregują przede wszystkim po wyglądzie), ale podejrzewam, że raczej mniej więcej po równo po obu stronach. Ci, którzy odznaczają się wyglądem jak z okładki magazynu, pewnością siebie i dynamiczną, pozytywną aparycją mają z górki. Wtedy wystarczy nie spieprzyć pozostałych kluczowych aspektów, żeby znaleźć partnerkę.
Jeśli natomiast ktoś posiada braki w tych czynnikach, które podałem, to nie będzie mógł opierać się na zrobieniu dobrego pierwszego wrażenia, tylko nadganiać potem innymi cechami. Zgadzam się też, że konieczne będzie obniżenie wymagań na zasadzie, że samemu nie oferuje się więcej. Tutaj kobiety mogą jednak bardziej sobie pofolgować z dwóch powodów: 1) w naszej kulturze utarło się, że to kobiety są zdobywane przez facetów i 2) z tego, co czytałem- jest mniej obecnie kobiet w wieku rozrodczym, niż odpowiednio facetów, co przy zwiększonych wymaganiach siłą rzeczy pozwala kobietom na trochę większe wybrzydzanie.
Nie zmienia to jednak faktu, że osoby samotne to mimo wszystko margines. Jak poruszam się po różnych środowiskach, to zazwyczaj każdy jest w związku, albo był niedawno i teraz zalicza odpoczynek. Ostatnie podobające mi się dziewczyny, które napotkałem na swojej drodze, też były zajęte.

Oczywiście, że wygląd jest ważny z obu stron ale jednak od kobiet się więcej oczekuje pod tym względem albo same od siebie tego wymagamy. Wprawdzie byli tu Panowie, co się oburzali, że kobiety mają większe pole do opisu by swój zwygląd poprawić, jak choćby poprzez makijaż i ubiór ale... tego są też plusy i minusy bo to wymaga nakładów zarówno finansowych jak i czasu. Nie bez powodu zwykło się mówić, że nie ma kobiet brzydkich, tylko niedofinansowane i ja tu bynajmniej nie mówię o jakichś operacjach plastycznych. Czasem wystarczy, że na pierwszy rzut oka przeciętna dziewczyna ładnie uczesze, umaluje choćby delikatnie i fajnie ubierze, a już jest kolosalna różnica. Faceci też mogą poprawiać swój wygla ubiorem, stylowym ścięciem włosów, zadbanymi dłońmi, uzębieniem itd.  No ale po pierwszym warażeniu trzeba mieć i chcieć z tym kimś rozmawiać, spoędzać czas i ... iść do łóżka. Jeśli ktoś poza wyglądem i/lub zasobnością konta nie ma nic więcej do zaoferowania, to marne szanse na powodzenie. No chyba, że mówimy o przypadkach typowego sponsoringu. Tylko wtedy te kobiety nie interesuje facet co zarabia nawet naście tys. ale znacznie, znacznie więcej. One celują w milionerów. Nawet w podeszłym wieku.
Niemniej jednak uważam, że każda "normalna" dziewczyna poważnie podchodząca do związku, nawet bardzo atrakcyjna wybierze faceta do życia, nawet relatywnie mniej atrakcyjnego czy mniej zarabiającego. Tylko ten facet musi mieć inne cechy, które sprawiają, że chce się z tą osobą być.
Ale już pomińmy skrajności bo umówmy się, że wspomniany facet zarabiający 15 tys./msc. nią nie jest. Ludzie przciętni, zarabiajacy średnie krajowe też łączą w pary i są w nich szczęśliwi. Problem się pojawia wtedy, kiedy ktoś się uważa za lepszego niż jest. Cytuję trochę parafracując "jestem jaki jestem ale.. podobają mi się tylko ładne dziewczyny ok 50 kg., zgrabne, zadbane. No tak mam, taki urodziłem" ;)No nie wątpię, że takie podobają. Tylko hmm spójrz może w lustro najpierw. I wybierz czy chcesz całe życie marzyć o niedoścignionym ideale "piękna" czy zejść na ziemię i zobaczyć czy i w jakich "kategoriach" mógłbyś liczyć (jeden z drugim) na zaineresowanie. Jeśli Wam ta opcja nie podoba, sorry. Na nic to lamentowanie na forum.

7,721

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Tylko hmm spójrz może w lustro najpierw. I wybierz czy chcesz całe życie marzyć o niedoścignionym ideale "piękna" czy zejść na ziemię i zobaczyć czy i w jakich "kategoriach" mógłbyś liczyć (jeden z drugim) na zaineresowanie. Jeśli Wam ta opcja nie podoba, sorry. Na nic to lamentowanie na forum.

Tak, jeśli nie jest się osobą, która niedostatki wyglądu jest w stanie zrekompensować innymi cechami, to to, co opisałaś, jest tym krytycznym momentem, który każda, nieważne jakiej płci osoba, musi przejść, jeśli od dłuższego czasu poszukiwania drugiej połówki nie przynoszą rezultatu.

Powtórzę więc, tytułem zreasumowania to, co napisałem kilka stron temu.

Incelizm jako odpowiednio rozumiana postawa życiowa ma swoje źródła w dwóch głównych czynnikach:
- zbyt dużych wymaganiach w stosunku do tego, co się samemu oferuje,
- niezdolności do akceptacji odmowy/braku zainteresowania płci przeciwnej.

Jeśli tym dwóm rzeczom towarzyszy szukanie przyczyn bycia samotnym wszędzie, tylko nie w swojej postawie życiowej (zwalanie winy na genetykę, kształt szczęki, hipergamię kobiet etc.) to już mamy osobę, która ma mocne zadatki na incela.

Ostatnim etapem jest zamknięcie w bańce, poświęcanie całej energii na okopywanie się w swoim skrzywionym światopoglądzie i wyłuskiwanie tylko i wyłącznie argumentów potwierdzających, że winny jest cały świat i zachodzące w nim zjawiska. Następnie wylewanie żali na forum cyfrowym i w prawdziwym życiu. I mamy efekt końcowy - incela.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,722

Odp: 30lat i cały czas sam

Wydaje mi się, żę w ostateczności już prędzej rozsądne jest to, kiedy ktoś ma wymagania co do poglądów czy ambicji zawodowych albo "tego czegoś" niż stricte samego wyglądu, bo przynajmniej pewne mankamenty wyglądu można poprawić tongue

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
" Wybierz optymizm - poczujesz się lepiej!" - Dalajlama
"Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu!" - Konfucjusz

7,723

Odp: 30lat i cały czas sam

Brainless, średnio-urodziwi faceci mogliby mieć kobiety "na swoim poziomie", tylko one szukają poprzeczkę, dwie wyżej. To co oni mają specjalnie jeszcze zniżać wymagania, a kobiety mogą robić co chcą?

7,724 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-28 20:44:18)

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Brainless, średnio-urodziwi faceci mogliby mieć kobiety "na swoim poziomie",

No i zdarza się, że mają.

tylko one szukają poprzeczkę, dwie wyżej.

Szukają, bo mają wybór (jeśli wierzyć informacjom o przewadze liczby facetów nad liczbą kobiet w wieku rozrodczym). Ale nie wszystkie. Za którymś razem natrafi się na taką, która poprzeczki nie podniesie.

To co oni mają specjalnie jeszcze zniżać wymagania, a kobiety mogą robić co chcą?

To zależy, jaką prezentują postawę życiową. Jeśli koniecznie chcą mieć partnerkę, ponieważ uzależniają swoje szczęście w życiu od wejścia z kimś w związek (co nie jest niczym dobrym, jak już mówiłem), to tak, są zmuszeni obniżyć wymagania, bo druga strona tego nie zrobi, gdyż ma alternatywę (albo ma podstawy, by sądzić, że ma). Jeżeli natomiast rozumieją, że proces znalezienia partnerki może być długi i skomplikowany i powinien być tylko dodatkiem - uzupełnieniem poukładanego życia osobistego, powinni skupić się na innych aspektach, niż szukanie partnerki do czasu, aż w naturalny sposób kogoś poznają - nie szukając na siłę.

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,725

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

Brainless, średnio-urodziwi faceci mogliby mieć kobiety "na swoim poziomie",

No i zdarza się, że mają.

tylko one szukają poprzeczkę, dwie wyżej.

Szukają, bo mają wybór (jeśli wierzyć informacjom o przewadze liczby facetów nad liczbą kobiet w wieku rozrodczym). Ale nie wszystkie. Za którymś razem natrafi się na taką, która poprzeczki nie podniesie.

To co oni mają specjalnie jeszcze zniżać wymagania, a kobiety mogą robić co chcą?

To zależy, jaką prezentują postawę życiową. Jeśli koniecznie chcą mieć partnerkę, ponieważ uzależniają swoje szczęście w życiu od wejścia z kimś w związek (co nie jest niczym dobrym, jak już mówiłem), to tak, są zmuszeni obniżyć wymagania, bo druga strona tego nie zrobi, gdyż ma alternatywę (albo ma podstawy, by sądzić, że ma). Jeżeli natomiast rozumieją, że proces znalezienia partnerki może być długi i skomplikowany i powinien być tylko dodatkiem - uzupełnieniem poukładanego życia osobistego, powinni skupić się na innych aspektach, niż szukanie partnerki do czasu, aż w naturalny sposób kogoś poznają - nie szukając na siłę.

Ostatnia część wywiedzi pokrywa się z moim myśleniem - nie obniżać poprzeczki. Nie podoba się jej coś, to nara. Z tego co wiem (od starszych znajomych facetów), to potem role w rozdawaniu kart się zmieniają, co do wyboru.

7,726 Ostatnio edytowany przez Brainless (2022-06-28 21:41:32)

Odp: 30lat i cały czas sam

Ostatnia część wywiedzi pokrywa się z moim myśleniem - nie obniżać poprzeczki. Nie podoba się jej coś, to nara.

No widzisz, czyli zdrowy rozsądek wygrywa u ciebie z incelskim myśleniem. Brawo!

Z tego co wiem (od starszych znajomych facetów), to potem role w rozdawaniu kart się zmieniają, co do wyboru.

Tak. Również dlatego, że już ogólnie rzecz biorąc, to jednak kobiet jest więcej, ale ta przewaga uwidacznia się dopiero po przekroczeniu progu średniego wieku smile

I choose not to choose life, I choose something else.

Jestem bytem nadmiarowym, emocjonalną czarną dziurą i wartością ujemną.

7,727 Ostatnio edytowany przez gman98v2 (2022-06-28 21:55:15)

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

Ostatnia część wywiedzi pokrywa się z moim myśleniem - nie obniżać poprzeczki. Nie podoba się jej coś, to nara.

No widzisz, czyli zdrowy rozsądek wygrywa u ciebie z incelskim myśleniem. Brawo!

Z tego co wiem (od starszych znajomych facetów), to potem role w rozdawaniu kart się zmieniają, co do wyboru.

Tak. Również dlatego, że już ogólnie rzecz biorąc, to jednak kobiet jest więcej, ale ta przewaga uwidacznia się dopiero po przekroczeniu progu średniego wieku smile

Po prostu uznaje, że ktoś akceptuje mnie takim jakim jestem, a jak nie nara. Taka osoba nie ma powrotu już.

Co do wyboru, powiedzmy "po 30", to widziałem setki profilu kobiet "gdzie ci prawdziwi mężczyźni" itd. Wyczuwam, że wcześniej miała karuzelę z różnymi typami, a teraz szuka "grzecznego faceta", co jeszcze pokocha jej dziecko. Zastanawiam się, czy tacy faceci mają rozum w głowie. Po 30 z boku będę się temu przyglądać, temu zjawisku.

7,728

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Brainless, średnio-urodziwi faceci mogliby mieć kobiety "na swoim poziomie", tylko one szukają poprzeczkę, dwie wyżej. To co oni mają specjalnie jeszcze zniżać wymagania, a kobiety mogą robić co chcą?

A może to Ty się mylisz w ocenie wartości tych kobiet? Na wolnym rynku to popyt określa wartość towaru. Jeżeli taka kobieta 6/10 jest chciana przez facetów 8/10 to znaczy, że jest więcej warta niż to jak ją wyceniłeś.

Forumowe perełki:
"Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek." - Szeptuch
"Kamil, dość dyktatury kobiet, dość." - ulle

7,729

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

Oczywiście. Chociaż dla każdego "w miarę precyzyjnie" oznacza co innego. W obu przypadkach nie zainteresowałem się nimi na podstawie pierwszego wrażenia, w pierwszym przypadku odstraszał mnie fakt, że była rozwódką z dzieckiem i paliła papierosy, a pozytywne jej strony, które zadziałały z czasem to: wygląd zgodny z moim ówczesnym typem + fajny charakter (a przynajmniej tak mi się wydawało, dużo tu było dopowiedziane przeze mnie, albowiem nie zdążyłem jej poznać bliżej, po czym dowiedziałem się, że już kogoś ma), tj. pracowitość, niezły gust muzyczny, pewna tajemniczość (cały czas wydawało mi się, że nie jest tak skryta, jaka była w pracy i że na pewno po odpowiednim rozruszaniu pokaże, że potrafi czerpać z życia), lubiła piłkę nożną i ogólnie sporty itp., do tego tutaj swoje zrobiła specyficzna wtedy sytuacja, wydawało mi się, że jest wykorzystywana w pracy i załączył mi się tryb ratowania "damsel in distress".
W drugim przypadku dziewczę nie spodobało mi się na początku w ogóle. Niezgodna z wyglądu z moim ówczesnym typem, do tego wydawała się zbyt zahukana, chociaż na plus było to, że właśnie porzuciła fach urzędniczy (którego zbytnio nie cenię) na rzecz pracy nie w urzędzie. Za to jak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać to się okazało, że wcale zahukana nie jest i bardzo przyjemnie spędza się z nią czas, że mamy podobne gusta muzyczne, światopoglądy, podobne poczucie humoru, oboje lubimy filmy itp., wydawała mi się tak w 80% zbliżona do mojego osobistego ideału, jeśli chodzi o charakter. To wtedy też zmodyfikowałem swój ulubiony typ co do wyglądu dziewczyny.

To są doskonałe przykłady, że pierwsze wrażenie nie musi być decydujące, nawet jeśli rzecz jasna ktoś w naszym typie szybciej przyciągnie do siebie uwagę. Potem do głosu dochodzą zupełnie inne czynniki. Zresztą samo stwierdzenie: "to wtedy też zmodyfikowałem swój ulubiony typ co do wyglądu dziewczyny" pozwala mi wysunąć nieśmiały wniosek, że im bliżej tę kobietę poznawałeś, tym bardziej w Twoich oczach zyskiwała także w aspekcie wizualnym. Jednym słowem piękne cechy charakteru przełożyły się na postrzeganie jej urody.

Cieszę się, że to napisałeś, bo przecież dokładnie tak samo to działa z drugiej, czyli kobiecej, strony, z czym niektórzy panowie uparcie usiłują polemizować, twierdząc, że brak odpowiedniej aparycji skreśla ich w oczach kobiet. Rzecz w tym, że ktoś zupełnie przeciętny z wyglądu jest w stanie tak bardzo nadrobić innymi walorami, że one wychodzą na pierwszy plan, a kobieta i w tym aspekcie zaczyna w nim widzieć swój męski ideał. My naprawdę zakochujemy się w osobowości i charakterze. Wygląd jest ważny, ale nie najważniejszy, a już na pewno na etapie związku.

gman98v2 napisał/a:

Co do wyboru, powiedzmy "po 30", to widziałem setki profilu kobiet "gdzie ci prawdziwi mężczyźni" itd. Wyczuwam, że wcześniej miała karuzelę z różnymi typami, a teraz szuka "grzecznego faceta", co jeszcze pokocha jej dziecko.

Tu można się bardzo pomylić, bo mogły trafiać na niedojrzałych gnojków, którzy widząc i wykorzystując zaangażowanie z ich strony, po prostu je skrzywdzili. Wcale nie musiało być tak, że "używały życia", w tym miały wiele przelotnych znajomości i erotycznych przygód. Po prostu sparzyły się i już wiedzą, że szukają dojrzałego mężczyzny, a nie chłopczyka ukrywającego się pod jego maską.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

7,730

Odp: 30lat i cały czas sam
Brainless napisał/a:

Oczywiście. Chociaż dla każdego "w miarę precyzyjnie" oznacza co innego. W obu przypadkach nie zainteresowałem się nimi na podstawie pierwszego wrażenia, w pierwszym przypadku odstraszał mnie fakt, że była rozwódką z dzieckiem i paliła papierosy, a pozytywne jej strony, które zadziałały z czasem to: wygląd zgodny z moim ówczesnym typem + fajny charakter (a przynajmniej tak mi się wydawało, dużo tu było dopowiedziane przeze mnie, albowiem nie zdążyłem jej poznać bliżej, po czym dowiedziałem się, że już kogoś ma), tj. pracowitość, niezły gust muzyczny, pewna tajemniczość (cały czas wydawało mi się, że nie jest tak skryta, jaka była w pracy i że na pewno po odpowiednim rozruszaniu pokaże, że potrafi czerpać z życia), lubiła piłkę nożną i ogólnie sporty itp., do tego tutaj swoje zrobiła specyficzna wtedy sytuacja, wydawało mi się, że jest wykorzystywana w pracy i załączył mi się tryb ratowania "damsel in distress".
W drugim przypadku dziewczę nie spodobało mi się na początku w ogóle. Niezgodna z wyglądu z moim ówczesnym typem, do tego wydawała się zbyt zahukana, chociaż na plus było to, że właśnie porzuciła fach urzędniczy (którego zbytnio nie cenię) na rzecz pracy nie w urzędzie. Za to jak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać to się okazało, że wcale zahukana nie jest i bardzo przyjemnie spędza się z nią czas, że mamy podobne gusta muzyczne, światopoglądy, podobne poczucie humoru, oboje lubimy filmy itp., wydawała mi się tak w 80% zbliżona do mojego osobistego ideału, jeśli chodzi o charakter. To wtedy też zmodyfikowałem swój ulubiony typ co do wyglądu dziewczyny.

To są doskonałe przykłady, że pierwsze wrażenie nie musi być decydujące, nawet jeśli rzecz jasna ktoś w naszym typie szybciej przyciągnie do siebie uwagę. Potem do głosu dochodzą zupełnie inne czynniki. Zresztą samo stwierdzenie: "to wtedy też zmodyfikowałem swój ulubiony typ co do wyglądu dziewczyny" pozwala mi wysunąć nieśmiały wniosek, że im bliżej tę kobietę poznawałeś, tym bardziej w Twoich oczach zyskiwała także w aspekcie wizualnym. Jednym słowem piękne cechy charakteru przełożyły się na postrzeganie jej urody.

Cieszę się, że to napisałeś, bo przecież dokładnie tak samo to działa z drugiej, czyli kobiecej, strony, z czym niektórzy panowie uparcie usiłują polemizować, twierdząc, że brak odpowiedniej aparycji skreśla ich w oczach kobiet. Rzecz w tym, że ktoś zupełnie przeciętny z wyglądu jest w stanie tak bardzo nadrobić innymi walorami, że one wychodzą na pierwszy plan, a kobieta i w tym aspekcie zaczyna w nim widzieć swój męski ideał. My naprawdę zakochujemy się w osobowości i charakterze. Wygląd jest ważny, ale nie najważniejszy, a już na pewno na etapie związku.

gman98v2 napisał/a:

Co do wyboru, powiedzmy "po 30", to widziałem setki profilu kobiet "gdzie ci prawdziwi mężczyźni" itd. Wyczuwam, że wcześniej miała karuzelę z różnymi typami, a teraz szuka "grzecznego faceta", co jeszcze pokocha jej dziecko.

Tu można się bardzo pomylić, bo mogły trafiać na niedojrzałych gnojków, którzy widząc i wykorzystując zaangażowanie z ich strony, po prostu je skrzywdzili. Wcale nie musiało być tak, że "używały życia", w tym miały wiele przelotnych znajomości i erotycznych przygód. Po prostu sparzyły się i już wiedzą, że szukają dojrzałego mężczyzny, a nie chłopczyka ukrywającego się pod jego maską.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych, właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

7,731

Odp: 30lat i cały czas sam

Olinka, wolę dmuchać na zimne.

7,732

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Głupoty piszesz. Gdyby kobiety umawiały tylko z przystojniakami i/lub dzianymi facetami, pewnie tylko niewielki odsetek mężczyzn miałby dziewczynę czy był w związku. A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd. A idąc Twoim tokiem myślenia żaden z tych facetów nie powinien bo nie jest w targecie kobiet. Mało tego, wszyscy przeciętni lub poniżej "średniej" nie mają szans na związek/miłoś, co jest absolutną bzdurą.
Problem w tym, że niektórzy mierzą zbyt wysoko. Nawet sam Rumuński pisze o przypadkach kiedy to "przecietniak" ma ładną dziewczynę. Odnoszę wrażenie, że u Was albo ładna albo żadna.
To normalne, że na pierwszy rzut oka oceniamy atrakcyjność drugiej osoby na podstawie jej aparcycji (wyglądu zewnętrznego). Ładna kobieta czy przystojny facet szybciej więc zwrócą na siebie uwagę. Osobiście uważam, że obiektywnie (choć może to moje subiektywne odczucie) ładnych i zadbanych kobiet jest znacznie więcej niż mężczyzn, choć tych drugich na szczęscie przybywa. Gusta są jednak różne i jednym podoba to, innym co innego. Żeby jednak z imś stworzyć związek zykle potrzeba znacznie więcej niż wygląd. Jeśli człowiek tylko tym w życiu kieruje... no cóż. Podobnie z tym "grubym portfelem". Mnie akurat ani takie relacje nie interesują ani nie wzbudzają podziwu. Myślę, że każdy kto chce stworzyć wartościowy związek, a nie tylko pokazać czy cos sobie lub komuś udowodnić będzie poza wyglądem szukał innych cech u ewentualnej partnerki czy partnera. Takich, które spowodują, że po prostu będziemy chcieli z kimś być, spędzać czas, dzielić życie. Jak to mówią z ładnej ale pustej miski się nie najesz. I taka prawda. Dlatego mimo tu głoszonych teorii (a raczej bredni) w życiu zdarzają zarówno nietypowe mezalianse czyli np. łada i bogara ona, przeciętyny z wyglądu i pod względem statusu materialnego on czy też szczęśliwe relacje dwójki mało atrakcyjnych i o przeciętnych czy wręcz niskich dochodach ludzi.
Jak Ciebie czytam to mam wrazenie, że miłość/związek/seks jest zarezerwowany tylko dla pięknych i bogatych, co jest totalną bzdurą.
Problem w tym, że ludzie zakomleksieni, bez doświadczenia żyją w swoim świecie fantazjii i nie dopuszczają innych opcji. Jednakże "life is brutal" dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Trudno oczekiwać by co najmniej przecietnym z urody i sposobie bycia (tu mówię o inteligencji, zaradności, obyciu itd.) zainteresowała piękna, inteligentna kobieta z klasą czy/i kasą. Jeżeli na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, to z pewnością są inne czynniki, których nie widzimy albo nie chcemy widzieć bowiem przykładowo jest wielku fajnych facetów, którzy nie urodzili bogato ale coś sobą reprezentują, podobnie mniej atrakcyjna fizycznie kobieta ale z zasadami, inteligentna itd. może być dla faceta z "wyższej półki" bardziej atrakcyjna. Sam wygląd i/lub stan konta nie są wyznacznikami szczęsliwego związku, a nawet powodzenia. A ludzi, którzy mają tzw. "whole package" jest tak naprawdę niewiele.
Zamiast więc negować przykłady podane przez Rumuńskiego, który w końcu wysunął nos spoza ekran komutera i własnych uprzedzeń dostrzegając, że w otaczającym go świecie zupełnie inaczej to wygląda niż jak to sobie wmawiał przez pewnie lata, warto zastanowić co prócz wyglądu i kasy powoduje, że jesteśmy dla innej osoby atrakcyjni. I nie, nie jest to desperacja. Inaczej 80% związków małżeństw/możnaby pod to podciągnąć.
Moim subiektywnym zdaniem w Waszym przypadku są zbyt wysokie wymagania czy też oczekiwania, które sobie stworzyliście żyjąc nieco obok rzeczywistego świata/relacji międzyludzkich. Stąd frustracja. Ja rozumiem to, że każdy chciałby mieć przy sobie partnerkę/partnera jak najbardziej atrakcyjnego fizycznie i do tego inteligentnego, zaradnego i jeszcze bogatego itd. Ale jak się samemu tych kryteriów nie spełnia, to niestety... Ja osoboiście uważam, że najlepiej się dobierać na zasadzie podobieństwa. Problem w tym, że mało atrakcyjny facet pod różnymi względami (nie tylko z wyglądu czy stanu konta) nie chce zaniżać swoich wymagań bo jak cytuję: "tylko grube i/lub z dzieckiem zostają". No cóż... albo szukaj w nieskończoność swojego ideału albo mierz siły na zamiary.

Ja jestem przeciętny i nie szukam pięknej kobiety, ale nawet te przeciętne czy nieco poniżej nie są mną zainteresowane.

7,733

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Roxann napisał/a:

Głupoty piszesz. Gdyby kobiety umawiały tylko z przystojniakami i/lub dzianymi facetami, pewnie tylko niewielki odsetek mężczyzn miałby dziewczynę czy był w związku. A prawda taka, że zdecydowana większość mężczyzn, w tym bardzo przeciętnych z urody i z relatywnie niewielkimi zarobkami chodzi na randki, tworzy stałe relacje, zakłada rodziny itd. A idąc Twoim tokiem myślenia żaden z tych facetów nie powinien bo nie jest w targecie kobiet. Mało tego, wszyscy przeciętni lub poniżej "średniej" nie mają szans na związek/miłoś, co jest absolutną bzdurą.
Problem w tym, że niektórzy mierzą zbyt wysoko. Nawet sam Rumuński pisze o przypadkach kiedy to "przecietniak" ma ładną dziewczynę. Odnoszę wrażenie, że u Was albo ładna albo żadna.
To normalne, że na pierwszy rzut oka oceniamy atrakcyjność drugiej osoby na podstawie jej aparcycji (wyglądu zewnętrznego). Ładna kobieta czy przystojny facet szybciej więc zwrócą na siebie uwagę. Osobiście uważam, że obiektywnie (choć może to moje subiektywne odczucie) ładnych i zadbanych kobiet jest znacznie więcej niż mężczyzn, choć tych drugich na szczęscie przybywa. Gusta są jednak różne i jednym podoba to, innym co innego. Żeby jednak z imś stworzyć związek zykle potrzeba znacznie więcej niż wygląd. Jeśli człowiek tylko tym w życiu kieruje... no cóż. Podobnie z tym "grubym portfelem". Mnie akurat ani takie relacje nie interesują ani nie wzbudzają podziwu. Myślę, że każdy kto chce stworzyć wartościowy związek, a nie tylko pokazać czy cos sobie lub komuś udowodnić będzie poza wyglądem szukał innych cech u ewentualnej partnerki czy partnera. Takich, które spowodują, że po prostu będziemy chcieli z kimś być, spędzać czas, dzielić życie. Jak to mówią z ładnej ale pustej miski się nie najesz. I taka prawda. Dlatego mimo tu głoszonych teorii (a raczej bredni) w życiu zdarzają zarówno nietypowe mezalianse czyli np. łada i bogara ona, przeciętyny z wyglądu i pod względem statusu materialnego on czy też szczęśliwe relacje dwójki mało atrakcyjnych i o przeciętnych czy wręcz niskich dochodach ludzi.
Jak Ciebie czytam to mam wrazenie, że miłość/związek/seks jest zarezerwowany tylko dla pięknych i bogatych, co jest totalną bzdurą.
Problem w tym, że ludzie zakomleksieni, bez doświadczenia żyją w swoim świecie fantazjii i nie dopuszczają innych opcji. Jednakże "life is brutal" dlatego trzeba mierzyć siły na zamiary. Trudno oczekiwać by co najmniej przecietnym z urody i sposobie bycia (tu mówię o inteligencji, zaradności, obyciu itd.) zainteresowała piękna, inteligentna kobieta z klasą czy/i kasą. Jeżeli na pierwszy rzut oka może to tak wyglądać, to z pewnością są inne czynniki, których nie widzimy albo nie chcemy widzieć bowiem przykładowo jest wielku fajnych facetów, którzy nie urodzili bogato ale coś sobą reprezentują, podobnie mniej atrakcyjna fizycznie kobieta ale z zasadami, inteligentna itd. może być dla faceta z "wyższej półki" bardziej atrakcyjna. Sam wygląd i/lub stan konta nie są wyznacznikami szczęsliwego związku, a nawet powodzenia. A ludzi, którzy mają tzw. "whole package" jest tak naprawdę niewiele.
Zamiast więc negować przykłady podane przez Rumuńskiego, który w końcu wysunął nos spoza ekran komutera i własnych uprzedzeń dostrzegając, że w otaczającym go świecie zupełnie inaczej to wygląda niż jak to sobie wmawiał przez pewnie lata, warto zastanowić co prócz wyglądu i kasy powoduje, że jesteśmy dla innej osoby atrakcyjni. I nie, nie jest to desperacja. Inaczej 80% związków małżeństw/możnaby pod to podciągnąć.
Moim subiektywnym zdaniem w Waszym przypadku są zbyt wysokie wymagania czy też oczekiwania, które sobie stworzyliście żyjąc nieco obok rzeczywistego świata/relacji międzyludzkich. Stąd frustracja. Ja rozumiem to, że każdy chciałby mieć przy sobie partnerkę/partnera jak najbardziej atrakcyjnego fizycznie i do tego inteligentnego, zaradnego i jeszcze bogatego itd. Ale jak się samemu tych kryteriów nie spełnia, to niestety... Ja osoboiście uważam, że najlepiej się dobierać na zasadzie podobieństwa. Problem w tym, że mało atrakcyjny facet pod różnymi względami (nie tylko z wyglądu czy stanu konta) nie chce zaniżać swoich wymagań bo jak cytuję: "tylko grube i/lub z dzieckiem zostają". No cóż... albo szukaj w nieskończoność swojego ideału albo mierz siły na zamiary.

Ja jestem przeciętny i nie szukam pięknej kobiety, ale nawet te przeciętne czy nieco poniżej nie są mną zainteresowane.

Musisz jeszcze bardziej zejść z wymagań swoich...

7,734

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Ja jestem przeciętny i nie szukam pięknej kobiety, ale nawet te przeciętne czy nieco poniżej nie są mną zainteresowane.


Jeżeli jesteś powiedzmy 5/10 to musisz szukać kobiety w przedziale od 1/10 do 3/10.

Sorry ale tak wygląda teraz rynek matrymonialny.

7,735

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ja jestem przeciętny i nie szukam pięknej kobiety, ale nawet te przeciętne czy nieco poniżej nie są mną zainteresowane.


Jeżeli jesteś powiedzmy 5/10 to musisz szukać kobiety w przedziale od 1/10 do 3/10.

Sorry ale tak wygląda teraz rynek matrymonialny.

A co w tym złego? Wiadomo, że ludzie atrakcyjnie dobierają między sobą łatwiej. Tym mniej jest trudniej. Pytaie czy ktoś wciąż dąży do nieosiągnietego ideału czy pasuje i "brzydka ona, brzydki on, a taka fajna miłoość". To wybór.

7,736 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-07-11 20:48:04)

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ja jestem przeciętny i nie szukam pięknej kobiety, ale nawet te przeciętne czy nieco poniżej nie są mną zainteresowane.


Jeżeli jesteś powiedzmy 5/10 to musisz szukać kobiety w przedziale od 1/10 do 3/10.

Sorry ale tak wygląda teraz rynek matrymonialny.

Tak wygląda według Ciebie Rumi czyli subiektywnie smile.
Nie wiem po co to sorry,chcesz go od razu pocieszyć czy podciąć mu skrzydła ?
Jedno i drugie ?
Otworzyć mu oczy ?

"Cichociemny na paralotni" big_smile

7,737

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Musisz jeszcze bardziej zejść z wymagań swoich...

Już bardziej się nie da. Niżej to już są tylko skrajnie brzydkie i zaniedbane kobiety.

7,738

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jeżeli jesteś powiedzmy 5/10 to musisz szukać kobiety w przedziale od 1/10 do 3/10.
Sorry ale tak wygląda teraz rynek matrymonialny.

A co w tym złego? Wiadomo, że ludzie atrakcyjnie dobierają między sobą łatwiej. Tym mniej jest trudniej. Pytaie czy ktoś wciąż dąży do nieosiągnietego ideału czy pasuje i "brzydka ona, brzydki on, a taka fajna miłoość". To wybór.


Co w tym złego?
Fajnie jakby facet 5/10 mógł spotykać się z dziewczynami w podobnym zakresie, czyli od 4 do 6 / 10
Zaś takiemu mężczyźnie pozostają tylko dziewczyny od 1/10 do 3/10, czyli znacznie poniżej jego poziomu.

7,739

Odp: 30lat i cały czas sam

Rumunski_Zolnierz, ale tak nie będzie. Kobieta powiedzmy te 5/10 będzie wolała 6-7/10 faceta.

7,740

Odp: 30lat i cały czas sam

Właśnie to napisałem wcześniej smile

Posty [ 7,681 do 7,740 z 8,959 ]

Strony Poprzednia 1 127 128 129 130 131 150 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021