netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

965 odpowiedzi92 350 wyświetleńzałożony przez SupportforOscar, 25.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 966 ]

716

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

daj spokój bo szkoda słów na takich ludzi. Zauważ, że te osoby siedzą non stop na forum a mi piszą, ze chcę być w centrum zainteresowania hihi tu na netkobietach lol  mnie tu przez miesiac nie bylo i zaraz znowu zniknę a oni zostaną i za rok powiedzmy to samo i  te same osoby napiszą smile

A coś w tym złego?
Ja tu siedzę od 2012 roku i co?
Ja rozumiem, wkurza Cię nagonka na Twoją osobę, ale też może przystopuj trochę.

To nic zlego. Chodziło mi o ludzi, którzy siedzą tu cały czas i plują jadem od rana do wieczora i najnormalniej w świecie czepili sie mnie wypisując o księżniczkach szukającej zainteresowania. O co tutaj chodzi? O kółko wzajemnej adoracji? O to, że jak jesteś na forum x czasu to możesz sobie już ludzi obrażać?Po co tu siedzą i jakie mają prawa obrażać i jeszcze narzucać innym swoje racje? Zakladałaś tu tematy? Jeśli tak to czy Tobie kiedyś ktoś napisał, że zakładasz temat tylko po to by być w centrum zainteresowania? Przeciez to chore

Zakładałam i ludzie mi radzili, a ja te rady wzięłam sobie do serca.
Ty je olałaś totalnie i może dlatego ludziom jest po prostu przykro.
Bo poprosiłaś o pomoc, której tak naprawdę wcale nie chciałaś.
Stąd podejrzenie, że robisz wokół siebie szum.

717

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A coś w tym złego?
Ja tu siedzę od 2012 roku i co?
Ja rozumiem, wkurza Cię nagonka na Twoją osobę, ale też może przystopuj trochę.

To nic zlego. Chodziło mi o ludzi, którzy siedzą tu cały czas i plują jadem od rana do wieczora i najnormalniej w świecie czepili sie mnie wypisując o księżniczkach szukającej zainteresowania. O co tutaj chodzi? O kółko wzajemnej adoracji? O to, że jak jesteś na forum x czasu to możesz sobie już ludzi obrażać?Po co tu siedzą i jakie mają prawa obrażać i jeszcze narzucać innym swoje racje? Zakladałaś tu tematy? Jeśli tak to czy Tobie kiedyś ktoś napisał, że zakładasz temat tylko po to by być w centrum zainteresowania? Przeciez to chore

Zakładałam i ludzie mi radzili, a ja te rady wzięłam sobie do serca.
Ty je olałaś totalnie i może dlatego ludziom jest po prostu przykro.
Bo poprosiłaś o pomoc, której tak naprawdę wcale nie chciałaś.
Stąd podejrzenie, że robisz wokół siebie szum.

Szum ja? Przeciez  tylko odpisałam chomikowi po długiej nieobecności a cała reszta znów sie na mnie rzuciła jakby czekali kiedy sie odezwe. Dziwne, że tego nie widzisz bo jakos zaradny zauważył

718

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

To nic zlego. Chodziło mi o ludzi, którzy siedzą tu cały czas i plują jadem od rana do wieczora i najnormalniej w świecie czepili sie mnie wypisując o księżniczkach szukającej zainteresowania. O co tutaj chodzi? O kółko wzajemnej adoracji? O to, że jak jesteś na forum x czasu to możesz sobie już ludzi obrażać?Po co tu siedzą i jakie mają prawa obrażać i jeszcze narzucać innym swoje racje? Zakladałaś tu tematy? Jeśli tak to czy Tobie kiedyś ktoś napisał, że zakładasz temat tylko po to by być w centrum zainteresowania? Przeciez to chore

Zakładałam i ludzie mi radzili, a ja te rady wzięłam sobie do serca.
Ty je olałaś totalnie i może dlatego ludziom jest po prostu przykro.
Bo poprosiłaś o pomoc, której tak naprawdę wcale nie chciałaś.
Stąd podejrzenie, że robisz wokół siebie szum.

Szum ja? Przeciez  tylko odpisałam chomikowi po długiej nieobecności a cała reszta znów sie na mnie rzuciła jakby czekali kiedy sie odezwe. Dziwne, że tego nie widzisz bo jakos zaradny zauważył

Przeczytałaś całą moją wypowiedź, czy tylko ostatnią linijkę?
Mnie to wisi i powiewa, co Ty ze swoim życiem robisz.
To forum publiczne i każdy sobie może wejść na Twój wątek i dopóki przestrzega regulaminu, to może pisać co chce i ile chce.
Jak Ci to nie odpowiada, to usuń swój profil i tyle. Ty masz spokój, a ludzie przestaną pisać.

719

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Co ty wygadujesz? Jak "u siebie"? To nie jest moja wlasnosc prywatna tylko publiczne forum i kazdy ma prawo napisac o swoich odczuciach, Cyniczna ma racje, sa tu ludzie poszukujacy pomocy i o czekujacy rady i te rady dostają i prubuja je wcielic w zycie bo tej pomocy naprawde potrzebuja a ty dostawalas multum rad, powtarzaly sie i powtarzaly i pisaly osoby z duzym doswiadczeniem zyciowym ktore chcialy ci pomoc a ty mialas w nosie wszystkie rady, widocznie wiedzialas lepiej i az tak tych rad nie potrzebowalas, posialas zamet i zniknelas a jak emocje opadly to znowu wyskoczylas z tematem ktory budzil emocje i ty znowu mialas w nosie innych, jak ludzie maja cie postrzegać powaznie jak ty powazna nie jestes?

720 Ostatnio edytowany przez horses (2015-07-23 10:48:02)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Tylko, że autorka ma trochę racji. Wybrała, jak wybrała i nie zauważyłam aby prosiła od dłuzszego czasu o jakieś rady.
Również wcześnie( 20 lat) wyszłam za mąż, wcześnie urodziłam dzieci.Mając rodzinę skończyłam studia, podjęłam pierwszą pracę.
Mąż jest na tyle zaradny, ze wolałby abym całkowicie zrezygnowała z pracy, ale ja nie chcę.
Znam sporo  kobiet, które nie muszą, ale mogą  pracować.
Oczywiście tutaj ważna jest inteligencja i zaradność mężczyzny oraz zaufanie do niego.
Zaufanie jest bardzo wazne i buduje się przez miesiace, lata.

Mozna wychowywać dziecko i studiowac, choc to trudne smile
Mozna tez pracowac i wychowywac dziecko, bo nie każdy musi miec studia.
Szkoda, ze nie piszesz, jakie studia wybrałaś,może jaka pracę. Ogólnie, jaką chcesz mieć przyszłość.
Brakuje tutaj tego. Brakuje jakiejs harmonii.

Dam Ci taką radę od starszej kolezanki. Dobrze jest , kiedy człowiek w zyciu ma wybór. Dlatego nawet jesli teraz podejmiesz decyzję
o zostaniu mama i poswięcisz się temu bezgranicznie to nie zapominaj o sobie, ucz się, doszkalaj, załóż nawet mała firme...po prostu
zachowaj dla siebie trochę niezalezności, bo życie róznie się układa. Nie zawsze partner jest w stanie zarobic tyle , aby utrzymac całą rodzine, czasami pojawiaja się choroby, problemy, czasami partner okazuje się złym czlowiekiem.... wtedy ta niezaleznośc  bardzo sie przydaje.

721

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

I chwala Bogu Suport, ze nie skorzystalas z tych rad osob, ktore "chcialy ci pomoc".
Zwlaszcza tych, ze masz sluchac rodzicow wink

722

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Matko nie sądziłam, że jednym pytaniem "Co słychać u Support" rozpoczne znowu tą nagonkę.. mój mail: chomik9911@wp.pl. Pisz tam Support smile

723 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-07-24 09:30:55)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
horses napisał/a:

Tylko, że autorka ma trochę racji. Wybrała, jak wybrała i nie zauważyłam aby prosiła od dłuzszego czasu o jakieś rady.
Również wcześnie( 20 lat) wyszłam za mąż, wcześnie urodziłam dzieci.Mając rodzinę skończyłam studia, podjęłam pierwszą pracę.
Mąż jest na tyle zaradny, ze wolałby abym całkowicie zrezygnowała z pracy, ale ja nie chcę.
Znam sporo  kobiet, które nie muszą, ale mogą  pracować.
Oczywiście tutaj ważna jest inteligencja i zaradność mężczyzny oraz zaufanie do niego.
Zaufanie jest bardzo wazne i buduje się przez miesiace, lata.

Mozna wychowywać dziecko i studiowac, choc to trudne smile
Mozna tez pracowac i wychowywac dziecko, bo nie każdy musi miec studia.
Szkoda, ze nie piszesz, jakie studia wybrałaś,może jaka pracę. Ogólnie, jaką chcesz mieć przyszłość.
Brakuje tutaj tego. Brakuje jakiejs harmonii.

Dam Ci taką radę od starszej kolezanki. Dobrze jest , kiedy człowiek w zyciu ma wybór. Dlatego nawet jesli teraz podejmiesz decyzję
o zostaniu mama i poswięcisz się temu bezgranicznie to nie zapominaj o sobie, ucz się, doszkalaj, załóż nawet mała firme...po prostu
zachowaj dla siebie trochę niezalezności, bo życie róznie się układa. Nie zawsze partner jest w stanie zarobic tyle , aby utrzymac całą rodzine, czasami pojawiaja się choroby, problemy, czasami partner okazuje się złym czlowiekiem.... wtedy ta niezaleznośc  bardzo sie przydaje.

Hej...
Milo się czyta takie pozytywne posty. Jesteś kolejnym przykładem , że jak się czegoś chce to sie to osiąga smile
Pisałam o swoich planach, studiach, modelingu ale również zaczęli mnie linczować więc nie będę nic więcej pisała.
Mój facet jest ułozony i ma pieniądze by utrzymać rodzine-nawet liczna ale ja nie chce zostać kurą domową i on nawet nie wspomina o tym bym zaszla w ciąze i siedziała w domu. Wiem, ze dzieki jego zaradności poradzę sobie zostając mamą.  We wrzesniu pobieramy się. Na razie to tylko cywilny ale może uda sie i z kościelnym za jakis czas. Po slubie chcielismy zacząć starania... Dla mnie na dzień dzisiejszy nie jest straszna nawet roczna przerwa na studiach bo wiem, że ten czas będę mogla wykorzystać w innym celu.
Dziekuję XX Pozdrawiam

zbyt.zaradny napisał/a:

I chwala Bogu Suport, ze nie skorzystalas z tych rad osob, ktore "chcialy ci pomoc".
Zwlaszcza tych, ze masz sluchac rodzicow wink

Że mam słuchać rodziców najlepiej do 50rż a mój facet to jeden wielki spisek wg nich. Na szczęście jakoś się nie sprawdzają te ich wróżenia. Ta nagonka to z zadrości moim zdaniem bo skąd ta nienawiść teraz? Ok. chciały mnie ostrzec, pomóc - doceniam! Ale tylko i wylącznie z szacunkiem do mojej osoby. W innym przypadku to zwykła zawisłość a nie żadna chęć pomocy.

chomik, a juz miałam Ci dzisiaj wyslać maila smile Dzięki. Odezwę się. Ten mail z forum chyba jest ukryty i dlatego nie moglaś znależć. Gdy sie tutaj logowałam to korzystałam z nie swojego konta bo wtedy mieszkałam z rodzicami i nie chciałam by tato wiedzial gdzie pisze bo miał dostep do mojej poczty.

724

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Nie ma problemu, odzywaj się chętnie popiszę smile

725

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

SupportforOscar ja rozumiem , ze mozna sie zdenerwowac jak ktos traci do Ciebie cierpliwosc i mowi w ostrych slowach co mysli... Ale zazdrosc? serio? Ja np . nie wyobrazam sobie czego moglabym Ci zazdroscic.

726

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ja również nie wyobrażam sobie czegokolwiek ludziom zazdrościć. A niestety niektórzy zazdroszczą... Nie twierdze, że Ty...
Nie wiem czego... Może udanego związku, faceta? Nie wiem naprawdę.
Ale pisać, że mój facet mnie nie kocha, jest ze mną by zrobić na złość swojej byłej żonie, że to stary dziad lecący na młode ciałko itd, itp. Gdy piszę, że to nieprawda to twierdzą, że skąd to niby wiem. A przeciez takie rzeczy się widzi, czuje. Ilu ludzi tyle związków więc skąd mogą wiedzieć jak nam sie ułoży?

727

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Poczekajmy do porodu i wtedy chętnie poczytamy jak ci sie uklada big_smile

728

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Ja również nie wyobrażam sobie czegokolwiek ludziom zazdrościć. A niestety niektórzy zazdroszczą... Nie twierdze, że Ty...
Nie wiem czego... Może udanego związku, faceta? Nie wiem naprawdę.
Ale pisać, że mój facet mnie nie kocha, jest ze mną by zrobić na złość swojej byłej żonie, że to stary dziad lecący na młode ciałko itd, itp. Gdy piszę, że to nieprawda to twierdzą, że skąd to niby wiem. A przeciez takie rzeczy się widzi, czuje. Ilu ludzi tyle związków więc skąd mogą wiedzieć jak nam sie ułoży?

W moim wyobrazeniu Twoj zwiazek nie jest zbyt udany. Chodzi mi o to, ze ilu ludzi tyle pomyslow na udany zwiazek.
Nazwanie faceta, ktory ma 30 lat starym dziadem to lekka przesada.

Jednak nie moge sie z Toba zgodzic w tym "takie rzeczy się widzi, czuje" codziennie miliony ludzie nie widzi i nie czuje rzeczywistosci, tylko to co chce widziec.

Jesli rozumiesz, ze jest prawdopodobienstwo , ze ludzie tutaj maja racje i jestes w stanie poniesc konsekwencje ewentualnej porazki to chyba nie ma problemu prawda?

729

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, nie rozumiem jednego, dlaczego wam się tak spieszy i nie możesz chociażby licencjatu zrobić. Dziecko nie ucieknie, a wy się lepiej poznacie, wasz związek się rozwinie. Będziesz potem nie tylko szczęśliwą mamą, ale rozwiniesz się także w kwestiach zawodowych.  Im jesteśmy starsi tym coraz trudniej jest nam się uczyć. Może w między czasie, jak rodzice lepiej poznają twojego narzeczonego, przekonają się do niego?

730

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

..........................dwa miesiace pozniej.......:

" moj narzeczony i jego szal na pukcie dziecka a moja uleglosc"....... :-)

731

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

Poczekajmy do porodu i wtedy chętnie poczytamy jak ci sie uklada big_smile

A jak się okaże, że dobrze, to chyba pękniesz z tej złości...

732

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

A ja wciąż się dziwię. Czemu wy nie dacie spokoju. Chyba niektórzy bardzo lubią się podjudzac. Gwiazda wciąż gwiazdorzy. Ma irytujący sposób bycia. To fakt. Ale sami dajecie temu pożywkę.

Przedstawiliscie swoje racje. Miała je gdzieš. W sumie jej życie i jej prawo.
A kłótniom nie ma końca. Tylko po co ciągnąć ten serial.

733

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
baziula napisał/a:

A ja wciąż się dziwię. Czemu wy nie dacie spokoju. Chyba niektórzy bardzo lubią się podjudzac. Gwiazda wciąż gwiazdorzy. Ma irytujący sposób bycia. To fakt. Ale sami dajecie temu pożywkę.

Przedstawiliscie swoje racje. Miała je gdzieš. W sumie jej życie i jej prawo.
A kłótniom nie ma końca. Tylko po co ciągnąć ten serial.

Nie zdajesz sobie sprawy jak brzmisz żałosnie?
Przedstawili swoje racje a ja miałam zrobić co? Tak, to moje zycie i mój wybór a Ty powinnaś to uszanować! Więc daruj sobie te zlośliwe komentarze i po prostu DAJ MI SPOKÓJ

734 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-01 09:33:18)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
NinaLafairy napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Ja również nie wyobrażam sobie czegokolwiek ludziom zazdrościć. A niestety niektórzy zazdroszczą... Nie twierdze, że Ty...
Nie wiem czego... Może udanego związku, faceta? Nie wiem naprawdę.
Ale pisać, że mój facet mnie nie kocha, jest ze mną by zrobić na złość swojej byłej żonie, że to stary dziad lecący na młode ciałko itd, itp. Gdy piszę, że to nieprawda to twierdzą, że skąd to niby wiem. A przeciez takie rzeczy się widzi, czuje. Ilu ludzi tyle związków więc skąd mogą wiedzieć jak nam sie ułoży?

W moim wyobrazeniu Twoj zwiazek nie jest zbyt udany. Chodzi mi o to, ze ilu ludzi tyle pomyslow na udany zwiazek.
Nazwanie faceta, ktory ma 30 lat starym dziadem to lekka przesada.

Jednak nie moge sie z Toba zgodzic w tym "takie rzeczy się widzi, czuje" codziennie miliony ludzie nie widzi i nie czuje rzeczywistosci, tylko to co chce widziec.

Jesli rozumiesz, ze jest prawdopodobienstwo , ze ludzie tutaj maja racje i jestes w stanie poniesc konsekwencje ewentualnej porazki to chyba nie ma problemu prawda?

A dlaczego uważasz, ze nie jest udany skoro w nim nie zyjesz ? Chodzi o to, ze za szybko to wszystko się toczy? Byc może... Tylko czy to "zagwarantuje" mi niepowodzenie związku? I  poniosę konsekwencje ewentualnej porażki. Tylko, ze każdy związek może stac sie porażką niezaleznie od stażu. Ja znam swoje mozliwości i wiem, że sobie poradzę w razie czego. Tylko tyle mogę napisac.
Zdaje sobie sprawę, ze ludzie tutaj mają rację ale tylko w tym, ze za szybko zdecydowalam sie na ciążę i może mi byc ciężko ale przecież równiez moge być szczęśliwa i sie spełniać.
Jaką inna rację mają? Ze jest dla mnie za stary, że nie kocha czy to, ze naciąga na dziecko? Czy to, że niby chce pokazać swojej ex, ze inna da mu dziecko bo taki jest boski? Ot na zlość wszystkim hmm Skąd u ludzi te prognozy, ze nam nie wyjdzie? Posłuchaj baziule i zobacz jaka nienawiścia pala do mojej osoby a pozniej wez do serca te jej zlote rady.
Zmienilam zdanie ale nie uległam!!

735 Ostatnio edytowany przez baziula (2015-08-01 09:50:19)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
baziula napisał/a:

A ja wciąż się dziwię. Czemu wy nie dacie spokoju. Chyba niektórzy bardzo lubią się podjudzac. Gwiazda wciąż gwiazdorzy. Ma irytujący sposób bycia. To fakt. Ale sami dajecie temu pożywkę.

Przedstawiliscie swoje racje. Miała je gdzieš. W sumie jej życie i jej prawo.
A kłótniom nie ma końca. Tylko po co ciągnąć ten serial.

Nie zdajesz sobie sprawy jak brzmisz żałosnie?
Przedstawili swoje racje a ja miałam zrobić co? Tak, to moje zycie i mój wybór a Ty powinnaś to uszanować! Więc daruj sobie te zlośliwe komentarze i po prostu DAJ MI SPOKÓJ

Ależ ja szanuję twój wybór.
I inni też powinni. A oni wracają i wracają do tematu, wygrażają co będzie po porodzie, przed porodem, przed ślubem po ślubie. Rozumieją, nie rozumieją. Wiercą dziurę w całości itp itd.

Ne nazwałabym tego "nienawiścią " forumowiczów do Autorki. Choć sama święta nie jest (patrz post wyżej).
To raczej to co mówi i jak mówi sprawia że ten watek stale się nakręca.
To swego rodzaju fenomen.

Tak, czytam to forum już baardzo długo. Jeden z TYCH wątków, który nie ma końca.
Ale może takie też potrzebne są tutaj.

736

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support, nikt nie wie czy wam się ułoży czy nie.
Chodzi tylko o to, że swoimi decyzjami zwiększasz statystyczną szansę porażki, niestety.

Na przykład:
1. wyprowadzka od rodziców - uzależniła Cię od faceta, głównie chodzi o aspekt psychologiczny. To bardzo wpływa na jakość związków. Nawet jeśli oboje nie zdają sobie z tego sprawy, jeśli deklaracje są inne - energia w związku zmienia się ZAWSZE. I niemal nigdy nie jest to zmiana na korzyść.
2. uległaś szantażom faceta w niesamowicie ważnej sprawie, w której Ty masz do stracenia wszystko, on nic. I choćbyś nie wiem jak to nazywała - uległaś. On też to wie, być może jedynie na poziomie podświadomym. Wystarczy. Kolejne wymuszenia będą łatwiejsze. Tym łatwiejsze, że ofiara uważa, że dostosowanie się do woli dominatora jest jej własnym wyborem hmm

Wiesz, to trochę jak z antykoncepcją. Jeśli stosujesz jedną metodę - szanse na niepowodzenie są spore. Jeśli połączysz 2 metody - praktycznie nie ma szans na ciążę. Każdy z powyższych punktów oddzielnie daje sporą szansę na schrzanienie związku. Ty te szanse zsumowałaś. Nadal pozostaje szansa, że jednak wam się ułoży, ale każdym kolejnym swoim posunięciem te szanse zmniejszasz...

Edit:
Baziula, wątek się kręci, ponieważ nic z niego nie wynika smile On karmi wiele ludzkich potrzeb: potrzebę pouczania, szukania emocji, czucia się ważnym, poczucia bycia lepszym (czyt. mądrzejszym), potrzebę przekazania swoich doświadczeń. Wpisy autorki aż ociekają naiwnością - to prowokuje do "nauczania". I nie ma znaczenia, że jest to skazane na niepowodzenie - człowiek ma zakodowane upodobanie do przedstawiania swojego zdania i walki o to, żeby to zdanie było na wierzchu. Uczciwie przyznaję, że ja też tongue

737 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-01 14:14:40)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
baziula napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:
baziula napisał/a:

A ja wciąż się dziwię. Czemu wy nie dacie spokoju. Chyba niektórzy bardzo lubią się podjudzac. Gwiazda wciąż gwiazdorzy. Ma irytujący sposób bycia. To fakt. Ale sami dajecie temu pożywkę.

Przedstawiliscie swoje racje. Miała je gdzieš. W sumie jej życie i jej prawo.
A kłótniom nie ma końca. Tylko po co ciągnąć ten serial.

Nie zdajesz sobie sprawy jak brzmisz żałosnie?
Przedstawili swoje racje a ja miałam zrobić co? Tak, to moje zycie i mój wybór a Ty powinnaś to uszanować! Więc daruj sobie te zlośliwe komentarze i po prostu DAJ MI SPOKÓJ

Ależ ja szanuję twój wybór.
I inni też powinni. A oni wracają i wracają do tematu, wygrażają co będzie po porodzie, przed porodem, przed ślubem po ślubie. Rozumieją, nie rozumieją. Wiercą dziurę w całości itp itd.

Ne nazwałabym tego "nienawiścią " forumowiczów do Autorki. Choć sama święta nie jest (patrz post wyżej).
To raczej to co mówi i jak mówi sprawia że ten watek stale się nakręca.
To swego rodzaju fenomen.

Tak, czytam to forum już baardzo długo. Jeden z TYCH wątków, który nie ma końca.
Ale może takie też potrzebne są tutaj.

A ja uważam, że to zwykła złośliwość. Przeciez ten watek był nieaktywny przez cały miesiąc! Nie podbijalam tematu, nie drążyłam i nie prosilam o rady a nawet przez ten cały czas nie zaglądałam na forum. PO prostu podjęlam decyzje i zyłam sobie dalej pogodzona z narzeczonym.. Po miesiącu chomik zapytała co u mnie słychać więc jej odpisalam i sie zaczęla nagonka, że robię szum wokoł siebie itp. a przecież to co najmniej śmieszne jest.
Najlepsze jest to, że ja tu wrócilam nie tyle by jej odpisać ale niepokoiły mnie moje zdrowie i chciałam pogadać! W innym temacie!! Ale i tam przyleciałyście by mnie obrażać.
Tutaj wiele tematów nie ma końca ale czepiliście się mnie tylko dlatego, ze jestem młoda i według was głupia, naiwna, żalosna itd a mój facet w waszych oczach jest dupkiem bo żaden normalny, dojrzały mężczyzna nie poleciałby na taka dziewczynę. Szkoda bo mnie nie znacie..

alpengold napisał/a:

Poczekajmy do porodu i wtedy chętnie poczytamy jak ci sie uklada big_smile

A ten komentarz uważasz za potrzebny tutaj? I kto robi szum ja sie pytam? Po co to nabijanie postów?
Narzekać nie mam zamiaru więc nie poczytasz sobie jak mi się układa.
Bez odbioru...

vinnga,
Wam jest po prostu ciężko zrozumieć, że ja nie mialam wyjścia i musialam się z domu wyprowadzić. I wierz mi, On przeżywa nie mniej ode mnie tą calą sytuację z rodzicami i robi wszystko by było dobrze. Nie odcina mnie od nich! Nie buntuje mnie ale robi co uważa za słuszne a oni albo to akceptuja albo nie. Tak samo ja zaczęlam rozumowac to zycie..Nie jestem ich wlasnością i nikt nie ma prawa przyslaniać się religią by osiągnąć swój cel.

2. uległaś szantażom faceta w niesamowicie ważnej sprawie, w której Ty masz do stracenia wszystko, on nic. I choćbyś nie wiem jak to nazywała - uległaś. On też to wie, być może jedynie na poziomie podświadomym. Wystarczy. Kolejne wymuszenia będą łatwiejsze. Tym łatwiejsze, że ofiara uważa, że dostosowanie się do woli dominatora jest jej własnym wyborem hmm

vinnga, nie uległam mu. Na początku nie chciałam teraz dziecka i dlatego tu sie pojawilam bo było to dla mnie problemem te jego naciskanie. W tym samym czasie gdy tu pisalam z wamirozmawialam dużo z narzeczonym i on zmienił swoje nastawienie i przestal sie dąsać a bardziej rozumial. Podjelam taka a nie inna decyzję nie dlatego, że mnie szantazowal czy w obawie o rozstanie. On tez ma dużo do stracenia jak juz tak piszemy-wierz mi. Facet zawsze w sumie jest tym dominującym w zwiazku ale narzeczony nie wykorzystuje tego faktu, że ma nade mną przewagę w wyżej wymienionych kwestiach chodzi o rodzicow, wiek, pozycje spoleczna itp

738

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Tutaj wiele tematów nie ma końca ale czepiliście się mnie tylko dlatego, ze jestem młoda i według was głupia, naiwna, żalosna itd a mój facet w waszych oczach jest dupkiem bo żaden normalny, dojrzały mężczyzna nie poleciałby na taka dziewczynę. Szkoda bo mnie nie znacie..

Nikt tu Ciebie nie obraża, przynajmniej ja takiego wrażenia nie odnoszę. A że ktoś napisze że jesteś naiwna? No cóż, po Twoich wypowiedziach, postawie trudno takich wniosków nie wyciągnąć. Ale czy to obrażanie? Jesteś młoda i masz do tego prawo.
Teraz się irytujesz, że ktoś wie lepiej czy przewiduje jak się sprawy z Twoim związkiem potoczą.
Tak naprawdę to zależy od WAS. Nikt nie neguje że się kochacie, że wierzysz że wszystko można pogodzić, że jakoś się ułoży w końcu to taka piękna romantyczna historia, której inni mogą tylko zazdrościć. Ale dlaczego wszystkie komentarze, które poszerzają świadomość jakby nie było młodej i zakochanej dziewczyny odbierasz jako zawiść?
Domyślam się co czujesz, że jesteś w fazie zakochania, fascynacji, idealizujesz partnera - to normalne. Bardzo możliwe że Wam się uda, że stworzycie fajny trwały związek, że w końcu i Twoi rodzice się przełamią i się pogodzicie. Życzę Ci by tak było.
Jednak z jednego uzależnienia (od rodziców) wpadłaś w drugie (swego narzeczonego). I nie mówię tu o uzależnieniu finansowym. po Twoich wypowiedziach widać, że jesteś zagubiona, ale Twój mężczyzna daje Ci poczucie stabilizacji, oparcie, jak wcześniej rodzice. Dlatego wierzysz że wszystko będzie dobrze.  Ale sama widzisz po rodzicach jak to wsparcie można szybko stracić a przecież byłaś ich oczkiem w głowie. Jak można od kogoś kogo się kocha ot tak odwrócić? Tylko dlatego że nie postąpiłaś po ich myśli, że się nie zgodziłaś z ich zdaniem i zbuntowałaś. To powinno dać Ci do myślenia.
Nikt nie każe Ci kończyć związku, ciesz się nim bo to piękne uczucie kochać i być kochaną!  Ale też staraj się trzeźwo myśleć! A nie tylko poddawać woli i sugestiom Twego mężczyzny.
Wydaje mi się że te wszystkie komentarze wynikają trochę z tego, że osoby śledzące Twój wątek mają świadomość, że obecnie nie masz wsparcie w Rodzicach, dlatego starają się poniekąd wejść w ich rolę. Może sami mają dzieci w podobnym wieku albo coś podobnego przeżyli? Doceń! Choć nie musisz się ich słuchać rzecz jasna. wink
Powodzenia!

739

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Czy w takim razie powinnam sie zgodzic na dziecko skoro przyjęlam zaręczyny i wiedzialam, że partner nie chce długo zwlekać z decyzja o dziecku?

Jakie odpowiedzi chciałaś uzyskać na tak zadane pytanie? Proste? Tak lub nie? Naprawdę???
Nikt z nas nie mógł Ci udzielić odpowiedzi na to pytanie będącej drogowskazem ,co masz zrobić. Pisaliśmy Ci o możliwych zagrożeniach, komplikacjach, trudnościach, konsekwencjach, po to żebyś sobie to wszystko sama przemyślała i podjęła decyzję, bo widać było, po tak właśnie zadanym pytaniu, że jesteś zagubiona, niepewna decyzji, nie masz doświadczenia życiowego (bo go nie masz w wieku 19lat i to jest fakt choćbyś nie wiem jak zaprzeczała) a w konfrontacji z narzeczonym  płaczesz.  Wszystko to wskazywało że sobie w tym związku z nim nie radzisz.

740

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Ten wątek jest przeciwagą dla innych wątków, które są w większości.
Dla wątków, w których facet mimo długiego związku nie chce zakładać rodziny,
dla wątków w których męzczyzny nie stać na dzieci i nie za bardzo mu to przeszkadza, a partnerka juz dawno po 30-stce.
Tutaj męzczyzna chce założyc rodzinę, stac go na to i to moze u niektórych wzbudzać lekką zazdrośc.
Ale w większosci rady są cenne. Nie rób niczego przeciw sobie i pracuj nad sobą, bo to się zawsze opłaca.

741

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Widzę, że mój post zignorowałaś, to napiszę tylko jedno. Porozmawiaj z młodymi mamami czy to naprawdę takie proste wychowywać dziecko i studiować, bo obawiam się, że nie.

742

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Ja również nie wyobrażam sobie czegokolwiek ludziom zazdrościć. A niestety niektórzy zazdroszczą... Nie twierdze, że Ty...
Nie wiem czego... Może udanego związku, faceta? Nie wiem naprawdę.
Ale pisać, że mój facet mnie nie kocha, jest ze mną by zrobić na złość swojej byłej żonie, że to stary dziad lecący na młode ciałko itd, itp. Gdy piszę, że to nieprawda to twierdzą, że skąd to niby wiem. A przeciez takie rzeczy się widzi, czuje. Ilu ludzi tyle związków więc skąd mogą wiedzieć jak nam sie ułoży?

W moim wyobrazeniu Twoj zwiazek nie jest zbyt udany. Chodzi mi o to, ze ilu ludzi tyle pomyslow na udany zwiazek.
Nazwanie faceta, ktory ma 30 lat starym dziadem to lekka przesada.

Jednak nie moge sie z Toba zgodzic w tym "takie rzeczy się widzi, czuje" codziennie miliony ludzie nie widzi i nie czuje rzeczywistosci, tylko to co chce widziec.

Jesli rozumiesz, ze jest prawdopodobienstwo , ze ludzie tutaj maja racje i jestes w stanie poniesc konsekwencje ewentualnej porazki to chyba nie ma problemu prawda?

A dlaczego uważasz, ze nie jest udany skoro w nim nie zyjesz ? Chodzi o to, ze za szybko to wszystko się toczy? Byc może... Tylko czy to "zagwarantuje" mi niepowodzenie związku? I  poniosę konsekwencje ewentualnej porażki. Tylko, ze każdy związek może stac sie porażką niezaleznie od stażu. Ja znam swoje mozliwości i wiem, że sobie poradzę w razie czego. Tylko tyle mogę napisac.
Zdaje sobie sprawę, ze ludzie tutaj mają rację ale tylko w tym, ze za szybko zdecydowalam sie na ciążę i może mi byc ciężko ale przecież równiez moge być szczęśliwa i sie spełniać.
Jaką inna rację mają? Ze jest dla mnie za stary, że nie kocha czy to, ze naciąga na dziecko? Czy to, że niby chce pokazać swojej ex, ze inna da mu dziecko bo taki jest boski? Ot na zlość wszystkim hmm Skąd u ludzi te prognozy, ze nam nie wyjdzie? Posłuchaj baziule i zobacz jaka nienawiścia pala do mojej osoby a pozniej wez do serca te jej zlote rady.
Zmienilam zdanie ale nie uległam!!

Napisalam, ze nie wiem czego Ci zazdroscic. Ty napisalas , ze sama nikomu nie zazdroscisz (podobnie jak ja) , a pozniej podalas, ze byc moze 'zwiazku udanego' zazdroszcza. Wiec ja odpisalam, ze zwiazku Twojego nie uwazam za udany.
I dopisalam "Chodzi mi o to, ze ilu ludzi tyle pomyslow na udany zwiazek. "
Majac na mysli to, ze nie zazdrosci sie rzeczy, ktorych sie nie chce. Dla Ciebie Twoj zwiazek moze byc udany, ale gdybym ja zamienila sie z Toba i Ty ze mna to zapewne ja rzucilabym Twego ksiecia w minute, a Ty mego w dwie. Tak wiec nie sadze, ze kobiety tutaj Ci zazdroszcza zwiazku, bo watpie zeby w ich rozumieniu tak wygladal udany zwiazek. I tylko tyle mialam na mysli.

743

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Na codzien tez tak plujecie jadem na bardzo mlode matki? Mam 19 lat, męża i cudowną rodzine, 3 tygodnie temu urodzilam córke, na szczęście jeszcze nie zdarzyło mi się otrzymać aż tyle negatywnych rad co Support tutaj. Zanim nie urodzilam dziecka nie sądziłam ze można kogos kochać kazdego dnia bardziej. Mam nadzieję ze autorka otrzyma wiecej wsparcia od otoczenia niz jadu z kazdej strony.

744

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
LePaulaBB napisał/a:

Na codzien tez tak plujecie jadem na bardzo mlode matki? Mam 19 lat, męża i cudowną rodzine, 3 tygodnie temu urodzilam córke, na szczęście jeszcze nie zdarzyło mi się otrzymać aż tyle negatywnych rad co Support tutaj. Zanim nie urodzilam dziecka nie sądziłam ze można kogos kochać kazdego dnia bardziej. Mam nadzieję ze autorka otrzyma wiecej wsparcia od otoczenia niz jadu z kazdej strony.

Zejdz troche z egocenrtycznego sposobu mysleni, to moze zobaczysz, ze nie chodzi o mlode matki ^^
Bo nie to tutaj panie krytykuja. Juz predzej mowia o tym, ze sie dzieci robi bedac pewnym co sie robi.

Ja osobiscie tez nie sadze by rodzenie w tej chwili dziecka bylo swietnym pomyslem dla autorki tego watku. I mowie to ja: fanka mlodego macierzynstwa, ktora to matka urodzila w wieku lat 20.

745

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Autorko w takiej sytuacji mam do Ciebie kilka pytań:
1. Co ze studiami?
2. Co z karierą modelki?
3. Czy ty masz jakieś zabezpieczenie w sensie mieszkanie czy oszczędności, które są tylko twoje?
4. Jak zamierzasz pogodzić rolę matki i studentki?

746

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Ludmiłaa napisał/a:

Autorko w takiej sytuacji mam do Ciebie kilka pytań:
1. Co ze studiami?
2. Co z karierą modelki?
3. Czy ty masz jakieś zabezpieczenie w sensie mieszkanie czy oszczędności, które są tylko twoje?
4. Jak zamierzasz pogodzić rolę matki i studentki?

Ludmila przestan przeciez to jest podobna sytuacja jak z ciaza majki.  Tyle tylko ze w tym  przypadku wyimaginowana postac jest po prostu denerwujaco glupia.  Nie ma studiow,  nie ma kariery modelki, nie ma nic.  Tylko bujna wyobraznia.

747

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Jozefina napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Autorko w takiej sytuacji mam do Ciebie kilka pytań:
1. Co ze studiami?
2. Co z karierą modelki?
3. Czy ty masz jakieś zabezpieczenie w sensie mieszkanie czy oszczędności, które są tylko twoje?
4. Jak zamierzasz pogodzić rolę matki i studentki?

Ludmila przestan przeciez to jest podobna sytuacja jak z ciaza majki.  Tyle tylko ze w tym  przypadku wyimaginowana postac jest po prostu denerwujaco glupia.  Nie ma studiow,  nie ma kariery modelki, nie ma nic.  Tylko bujna wyobraznia.

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.

748 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-02 00:42:03)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
LePaulaBB napisał/a:

Na codzien tez tak plujecie jadem na bardzo mlode matki? Mam 19 lat, męża i cudowną rodzine, 3 tygodnie temu urodzilam córke, na szczęście jeszcze nie zdarzyło mi się otrzymać aż tyle negatywnych rad co Support tutaj. Zanim nie urodzilam dziecka nie sądziłam ze można kogos kochać kazdego dnia bardziej. Mam nadzieję ze autorka otrzyma wiecej wsparcia od otoczenia niz jadu z kazdej strony.

Jestes w moim wieku smile A powiedz mi czy planowalas to dziecko? To ma znaczenie bo im nie chodzi, ze młode matki są czyms złym ale to, ze ja chce zostać mamą nie mającstudiów, pracy więc nie wierzą, ze mozna zechcieć/miec parcie na bobasa w takiej sytuacji i stąd ten jad u niektórych. Dochodzą jeszcze inne kwestie niesprzyjajace mojej decyzji.
Ale u niektorych mam wsparcie. W realu jest roznie. Może bez linczu i dobijania ale tez pojawiaja się stwierdzenia, ze np.chce swojego faceta uszczęsliwić dając mu potomka bo jego nieudanym związku itp. No ale każdy ma prawo swoje mysleć i mówić ale przecież wazne jest to co wiemy my sami smile Pozdrawiam

Susane napisał/a:

Widzę, że mój post zignorowałaś, to napiszę tylko jedno. Porozmawiaj z młodymi mamami czy to naprawdę takie proste wychowywać dziecko i studiować, bo obawiam się, że nie.

Nie zignorowalam Twojego posta ale jedynie nie wiedziałam co mam Ci napisać bo chyba juz za pózno na te pytania..

INKKA napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Tutaj wiele tematów nie ma końca ale czepiliście się mnie tylko dlatego, ze jestem młoda i według was głupia, naiwna, żalosna itd a mój facet w waszych oczach jest dupkiem bo żaden normalny, dojrzały mężczyzna nie poleciałby na taka dziewczynę. Szkoda bo mnie nie znacie..

Nikt tu Ciebie nie obraża, przynajmniej ja takiego wrażenia nie odnoszę. A że ktoś napisze że jesteś naiwna? No cóż, po Twoich wypowiedziach, postawie trudno takich wniosków nie wyciągnąć. Ale czy to obrażanie? Jesteś młoda i masz do tego prawo.
Teraz się irytujesz, że ktoś wie lepiej czy przewiduje jak się sprawy z Twoim związkiem potoczą.
Tak naprawdę to zależy od WAS. Nikt nie neguje że się kochacie, że wierzysz że wszystko można pogodzić, że jakoś się ułoży w końcu to taka piękna romantyczna historia, której inni mogą tylko zazdrościć. Ale dlaczego wszystkie komentarze, które poszerzają świadomość jakby nie było młodej i zakochanej dziewczyny odbierasz jako zawiść?
Domyślam się co czujesz, że jesteś w fazie zakochania, fascynacji, idealizujesz partnera - to normalne. Bardzo możliwe że Wam się uda, że stworzycie fajny trwały związek, że w końcu i Twoi rodzice się przełamią i się pogodzicie. Życzę Ci by tak było.
Jednak z jednego uzależnienia (od rodziców) wpadłaś w drugie (swego narzeczonego). I nie mówię tu o uzależnieniu finansowym. po Twoich wypowiedziach widać, że jesteś zagubiona, ale Twój mężczyzna daje Ci poczucie stabilizacji, oparcie, jak wcześniej rodzice. Dlatego wierzysz że wszystko będzie dobrze.  Ale sama widzisz po rodzicach jak to wsparcie można szybko stracić a przecież byłaś ich oczkiem w głowie. Jak można od kogoś kogo się kocha ot tak odwrócić? Tylko dlatego że nie postąpiłaś po ich myśli, że się nie zgodziłaś z ich zdaniem i zbuntowałaś. To powinno dać Ci do myślenia.
Nikt nie każe Ci kończyć związku, ciesz się nim bo to piękne uczucie kochać i być kochaną!  Ale też staraj się trzeźwo myśleć! A nie tylko poddawać woli i sugestiom Twego mężczyzny.
Wydaje mi się że te wszystkie komentarze wynikają trochę z tego, że osoby śledzące Twój wątek mają świadomość, że obecnie nie masz wsparcie w Rodzicach, dlatego starają się poniekąd wejść w ich rolę. Może sami mają dzieci w podobnym wieku albo coś podobnego przeżyli? Doceń! Choć nie musisz się ich słuchać rzecz jasna. wink
Powodzenia!

Dziekuję!
Tylko, ze większość watpi w naszą miłość tzn. ja niby zakochana po uszy świata w nim nie widzę  a on mnie nie kocha  a jedynie chce dziecko ze mna. Brzmi fatalnie ale tak niektóre uważają. Więc mozliwe, ze nie czytalaś wszystkiego.
Dużo by pisać ale nie mam weny w tej chwili i jestem najnormalniej w swiecie zła na siebie, że siedze tu i czytam te wszystkie brednie na swój temat. Że ktos pozwala sobie na obrażanie mnie. I tak, czuje sie samotna np. w tej chwili a nawet napisać czegos więcej nie mozna spokojnie bo zaraz się zlecą i zacznie się nagonka

749 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-08-02 00:49:22)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Support  tak szczerze?
Nie wiem co Ty tutaj robisz. Zakladasz watek majac watpliwosci, pozniej nagle juz zmieniasz zdanie oczywiscie na takie , ktore jest przeciwne temu co ludzie tu pisza. Ja w Twoim wieku tez ukladalam sobie zycie i te zwiazkowe, i w sensie nauki i kariery. Ale jakos nie siedzialam na forum, nie rozdrabnialam sie nad swoimi watpliwosciami. Smutne jest to, ze Ty zamiast robic to czego jestes pewna, to jestes nie pewna co robisz i jeszcze tracisz czas na siedzenie na forum zamiast przezywanie zycia.
Nikt tutaj nie zmieni zdania o Tobie w tej chwili. Nie dalas ku temu powodu i jest po prostu za szybko.

Nie sadze, ze zajscie w ciaze w tej chwili to swietny pomysl.
Z kilku logicznych powodow. No, ale skoro juz zaszlas to zajmuj sie soba i swoim dobrym samopoczuciem. A nie czytasz posty i histeryzujesz niepotrzebnie.

750

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
Jozefina napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Autorko w takiej sytuacji mam do Ciebie kilka pytań:
1. Co ze studiami?
2. Co z karierą modelki?
3. Czy ty masz jakieś zabezpieczenie w sensie mieszkanie czy oszczędności, które są tylko twoje?
4. Jak zamierzasz pogodzić rolę matki i studentki?

Ludmila przestan przeciez to jest podobna sytuacja jak z ciaza majki.  Tyle tylko ze w tym  przypadku wyimaginowana postac jest po prostu denerwujaco glupia.  Nie ma studiow,  nie ma kariery modelki, nie ma nic.  Tylko bujna wyobraznia.

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

751

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
LePaulaBB napisał/a:

Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Pomijam już kłótnie o ten jad i obrażanie się nawzajem. Masz dziecko dopiero od 3 tygodni, a jesteś tak przekonana o swojej racji, jakbyś była po 50-tce. Wybacz, ale to jest śmieszne. To, co Ty będziesz miała za 10 lat, zobaczymy za 10 lat, bo gadać to ja też sobie mogę wiele. Życie świetnie pokazuje, że im więcej ktoś gada i się przechwala, tym mniej potem faktycznie osiąga. A Ty i Support dziwicie się, że dorosłe kobiety krytykują Wasze strasznie naiwne podejście do życia. Owszem, można mieć dziecko w młodym wieku i można fajnie sobie życie ułożyć, o ile jest się dojrzałą psychicznie i świadomą konsekwencji kobietą, zamiast snucia jakichś bajek o cudownym życiu, gdzie wszystko magicznie samo się układa. Najpierw skończ tę medycynę, kup mieszkanie i odchowaj dziecko, a potem rzeczywiście możesz zachwalać zalety takiego życia. Bo na razie to jesteś ledwo po porodzie i wszystko przed Tobą. Nikt Wam tu źle nie życzy. Tak jak ktoś wyżej napisał - ludzie mają raczej alergię na taką naiwność i przechwalanie się jakby się wszystkie rozumy pozjadało, podczas gdy nie jest to poparte jakimkolwiek życiowym doświadczeniem. Zazdrościć tu nie ma czego.

752

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
LePaulaBB napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Ludmila przestan przeciez to jest podobna sytuacja jak z ciaza majki.  Tyle tylko ze w tym  przypadku wyimaginowana postac jest po prostu denerwujaco glupia.  Nie ma studiow,  nie ma kariery modelki, nie ma nic.  Tylko bujna wyobraznia.

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Fajnie, tylko jest jeden problem.
Nie bierzesz pod uwagę tego, że się nóżka może powinąć, np. możesz nie skończyć studiów, albo nie dostać pracy, albo może się pojawić drugie dziecko. Los płata różne figle. Warto o tym pamiętać.

Co się tyczy macierzyństwa, sorry, ale Twoje dziecko ma dopiero 3 tygodnie, dzieci w tym wieku głównie jedzą i śpią. Poczekaj, aż zacznie się przewracać z brzucha na plecy i odwrotnie, jak zacznie chodzić, jak wkroczy w okres buntu dwulatka.

753 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-02 10:02:00)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
LePaulaBB napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Ludmila przestan przeciez to jest podobna sytuacja jak z ciaza majki.  Tyle tylko ze w tym  przypadku wyimaginowana postac jest po prostu denerwujaco glupia.  Nie ma studiow,  nie ma kariery modelki, nie ma nic.  Tylko bujna wyobraznia.

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Ja Ci zyczę jak najlepiej i gratuluję coreczki ale medycyna to trudny kierunek i wiele lat nauki, specjalizacja i w sumie to min.12 lat potrzebne by zostać lekarzem z konkretna specjalizacją. Nie twierdzę, że Ci nie wyjdzie ale tutaj potrzebuję wiele pomocy, wsparcia i zaradności ze strony Twojego męża. Przecież nie będziesz miala mozliwości dorabiania na tak ciężkich studiach mając dziecko na wychowaniu..
Kiedyś myślalam nad medycyną ale w końcu poszłam w innym kierunku by móc jednoczesnie rozwijac się w innych dziedzinach życia.
A możesz napisać gdzie mieszkasz? Może my sąsiadki smile
Pozdrawiam!

NinaLafairy napisał/a:

Support  tak szczerze?
Nie wiem co Ty tutaj robisz. Zakladasz watek majac watpliwosci, pozniej nagle juz zmieniasz zdanie oczywiscie na takie , ktore jest przeciwne temu co ludzie tu pisza. Ja w Twoim wieku tez ukladalam sobie zycie i te zwiazkowe, i w sensie nauki i kariery. Ale jakos nie siedzialam na forum, nie rozdrabnialam sie nad swoimi watpliwosciami. Smutne jest to, ze Ty zamiast robic to czego jestes pewna, to jestes nie pewna co robisz i jeszcze tracisz czas na siedzenie na forum zamiast przezywanie zycia.
Nikt tutaj nie zmieni zdania o Tobie w tej chwili. Nie dalas ku temu powodu i jest po prostu za szybko.

Nie sadze, ze zajscie w ciaze w tej chwili to swietny pomysl.
Z kilku logicznych powodow. No, ale skoro juz zaszlas to zajmuj sie soba i swoim dobrym samopoczuciem. A nie czytasz posty i histeryzujesz niepotrzebnie.

A Ty co tu robisz? Nie szkoda Ci czasu smile tongue  Nie sądzę, że marnuje czas spędzając go w sieci skoro tego potrzebuje. Mój bląd, że tu wchodzę i dyskutuje z nieodpowiednimi osobami ale są i takie z którymi mozna popisać i poczuc sie lepiej.
Ps. masz może Instagram?

754

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:

Fajnie, tylko jest jeden problem.
Nie bierzesz pod uwagę tego, że się nóżka może powinąć, np. możesz nie skończyć studiów, albo nie dostać pracy, albo może się pojawić drugie dziecko. Los płata różne figle. Warto o tym pamiętać.

Gdyby człowiek wiedział, że upadnie to by sobie usiadł.
Więcej pisać nie trzeba.
Wolę żyć teraźniejszością niż zamartwiać przyszłością.

755 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-02 14:22:22)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:

Poczekajmy do porodu i wtedy chętnie poczytamy jak ci sie uklada big_smile

A jak się okaże, że dobrze, to chyba pękniesz z tej złości...

wiesz to po sobie? wiesz akurat życie support mnie ani ziębi ani grzeje.Czysta ciekawość,i akurat zle odebrałaś moją wypowiedz big_smile

756

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:

Poczekajmy do porodu i wtedy chętnie poczytamy jak ci sie uklada big_smile

A jak się okaże, że dobrze, to chyba pękniesz z tej złości...

wiesz to po sobie? wiesz akurat życie support mnie ani ziębi ani grzeje.Czysta ciekawość,i akurat zle odebrałaś moją wypowiedz big_smile

Możliwe. Jak dla mnie to była złośliwość, nie ciekawość, ale mogę się mylić.

757

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
LePaulaBB napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Ja Ci zyczę jak najlepiej i gratuluję coreczki ale medycyna to trudny kierunek i wiele lat nauki, specjalizacja i w sumie to min.12 lat potrzebne by zostać lekarzem z konkretna specjalizacją. Nie twierdzę, że Ci nie wyjdzie ale tutaj potrzebuję wiele pomocy, wsparcia i zaradności ze strony Twojego męża. Przecież nie będziesz miala mozliwości dorabiania na tak ciężkich studiach mając dziecko na wychowaniu..
Kiedyś myślalam nad medycyną ale w końcu poszłam w innym kierunku by móc jednoczesnie rozwijac się w innych dziedzinach życia.
A możesz napisać gdzie mieszkasz? Może my sąsiadki smile
Pozdrawiam!

NinaLafairy napisał/a:

Support  tak szczerze?
Nie wiem co Ty tutaj robisz. Zakladasz watek majac watpliwosci, pozniej nagle juz zmieniasz zdanie oczywiscie na takie , ktore jest przeciwne temu co ludzie tu pisza. Ja w Twoim wieku tez ukladalam sobie zycie i te zwiazkowe, i w sensie nauki i kariery. Ale jakos nie siedzialam na forum, nie rozdrabnialam sie nad swoimi watpliwosciami. Smutne jest to, ze Ty zamiast robic to czego jestes pewna, to jestes nie pewna co robisz i jeszcze tracisz czas na siedzenie na forum zamiast przezywanie zycia.
Nikt tutaj nie zmieni zdania o Tobie w tej chwili. Nie dalas ku temu powodu i jest po prostu za szybko.

Nie sadze, ze zajscie w ciaze w tej chwili to swietny pomysl.
Z kilku logicznych powodow. No, ale skoro juz zaszlas to zajmuj sie soba i swoim dobrym samopoczuciem. A nie czytasz posty i histeryzujesz niepotrzebnie.

A Ty co tu robisz? Nie szkoda Ci czasu smile tongue  Nie sądzę, że marnuje czas spędzając go w sieci skoro tego potrzebuje. Mój bląd, że tu wchodzę i dyskutuje z nieodpowiednimi osobami ale są i takie z którymi mozna popisać i poczuc sie lepiej.
Ps. masz może Instagram?

No mi nie szkoda czasu, glownie dlatego, ze ja sie nie denerwuje tym co ludzie pisza o mnie.
Nie chodzilo mi o internet , ale o wlasnie ta dyskusje tutaj. Skoro Cie denerwuje to po co?
Jesli jestes teraz w ciazy to juz wogole nie ma co sie stresowac.

Czy ja mam Instagram? Nie. Nie za bardzo ogarniam ten wynalazek. To jakas aplikacja na telefon tak?

758

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Cynicznahipo napisał/a:
alpengold napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A jak się okaże, że dobrze, to chyba pękniesz z tej złości...

wiesz to po sobie? wiesz akurat życie support mnie ani ziębi ani grzeje.Czysta ciekawość,i akurat zle odebrałaś moją wypowiedz big_smile

Możliwe. Jak dla mnie to była złośliwość, nie ciekawość, ale mogę się mylić.

nie było tu złosliwości zwykłe stwierdzenie, że ciekawe co będzie gdy pojawi się dziecko nie siedze na wątku dzień na dzień i nie czekam jak się support noga powinie  bo niby czemu dziewczyna mi nic nie zrobiła więc czemu mam je zle życzyć big_smile ja jej współczuje bo ja w wieku 19 lat nie byłam gotowa na macierzyństwo.

759

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

ja jej współczuje bo ja w wieku 19 lat nie byłam gotowa na macierzyństwo.

Ona twierdzi, że jest, więc nie ma czego współczuć.

Ja tam jej życzę powodzenia.

760

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

znowu ten jad.. Przecież Support już podjęła decyzję, to jest jej życie. Wszyscy są nagle rozczarowani , że Support się Was nie posłuchała i nie podjęła decyzji takiej jakiej chcieliście - cóż to jest forum, ona może jedynie wysłuchać innych a wcale nie musi tak robić. Ja też nie podjęłabym decyzji o macierzyństwie w takim wieku i już to pisałam, ale skoro ona uznała że podoła to jest to jej sprawa i jej partnera. I tyle. Ja tam życzę Ci Support powodzenia i mam nadzieję, że partner na tyle Ci pomoże i będzie odpowiedzialny, że będziesz mogła szybko wrócić do życia zawodowego smile

761

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
chomik9911 napisał/a:

znowu ten jad.. Przecież Support już podjęła decyzję, to jest jej życie. Wszyscy są nagle rozczarowani , że Support się Was nie posłuchała i nie podjęła decyzji takiej jakiej chcieliście - cóż to jest forum, ona może jedynie wysłuchać innych a wcale nie musi tak robić. Ja też nie podjęłabym decyzji o macierzyństwie w takim wieku i już to pisałam, ale skoro ona uznała że podoła to jest to jej sprawa i jej partnera. I tyle. Ja tam życzę Ci Support powodzenia i mam nadzieję, że partner na tyle Ci pomoże i będzie odpowiedzialny, że będziesz mogła szybko wrócić do życia zawodowego smile

Pewnie, że podjęła, nie zgadzam się z nią do końca, ale to jej życie i jej sprawa.
Mogę tylko kibicować, żeby jej się ułożyło jak najlepiej.

762

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

chomik9911 żadnego  jadu nie ma czemu twierdzisz, że ktoś tu jadem pluje?To, że zrobiła na przekór radom użytkowników tego forum niczego nie dowodzi bo to nie jest nasze zycie i co nas w zasadzie to obchodzi czy tak postanowiła czy tak ludzie dzielili się opiniami według własnych doświadczeń.

763

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
LePaulaBB napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Ja Ci zyczę jak najlepiej i gratuluję coreczki ale medycyna to trudny kierunek i wiele lat nauki, specjalizacja i w sumie to min.12 lat potrzebne by zostać lekarzem z konkretna specjalizacją. Nie twierdzę, że Ci nie wyjdzie ale tutaj potrzebuję wiele pomocy, wsparcia i zaradności ze strony Twojego męża. Przecież nie będziesz miala mozliwości dorabiania na tak ciężkich studiach mając dziecko na wychowaniu..
Kiedyś myślalam nad medycyną ale w końcu poszłam w innym kierunku by móc jednoczesnie rozwijac się w innych dziedzinach życia.
A możesz napisać gdzie mieszkasz? Może my sąsiadki smile
Pozdrawiam!

NinaLafairy napisał/a:

Support  tak szczerze?
Nie wiem co Ty tutaj robisz. Zakladasz watek majac watpliwosci, pozniej nagle juz zmieniasz zdanie oczywiscie na takie , ktore jest przeciwne temu co ludzie tu pisza. Ja w Twoim wieku tez ukladalam sobie zycie i te zwiazkowe, i w sensie nauki i kariery. Ale jakos nie siedzialam na forum, nie rozdrabnialam sie nad swoimi watpliwosciami. Smutne jest to, ze Ty zamiast robic to czego jestes pewna, to jestes nie pewna co robisz i jeszcze tracisz czas na siedzenie na forum zamiast przezywanie zycia.
Nikt tutaj nie zmieni zdania o Tobie w tej chwili. Nie dalas ku temu powodu i jest po prostu za szybko.

Nie sadze, ze zajscie w ciaze w tej chwili to swietny pomysl.
Z kilku logicznych powodow. No, ale skoro juz zaszlas to zajmuj sie soba i swoim dobrym samopoczuciem. A nie czytasz posty i histeryzujesz niepotrzebnie.

A Ty co tu robisz? Nie szkoda Ci czasu smile tongue  Nie sądzę, że marnuje czas spędzając go w sieci skoro tego potrzebuje. Mój bląd, że tu wchodzę i dyskutuje z nieodpowiednimi osobami ale są i takie z którymi mozna popisać i poczuc sie lepiej.




Mieszkam obecnie w Krakowie.

764

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:
LePaulaBB napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Zgłosiłam Twój post. Wiesz, chyba nie masz prawa pisać takich rzeczy pod moim adresem i porownywac mnie do jakies majki.
Ps. chodzi ci o majke -ta z kafejki, którą zbanowali za trolling. Chciala miec dziecko tak jak ja ale byla rzekomo adwokatka czy tam architektem?
Nie no ludzie to zaczyna już nawet nie być smieszne.


Dziecko bylo planowane. I dla wielu moich rowiesniczek i nie tylko to absurd miec dziecko w tym wieku. Ich problem :-) Ja za dziesięć lat będę miec odchowaną corke, swpje mieszkanie, dobrą prace po medycynie, w 100% poświęce się karierze. A oni? I tak będą zyc za pieniadxe rodzicow i to z dziecmi,bo co niby będą robic po tych swooch psychologiach, socjologiach i innych do dupy kierunkach :-)

Ja Ci zyczę jak najlepiej i gratuluję coreczki ale medycyna to trudny kierunek i wiele lat nauki, specjalizacja i w sumie to min.12 lat potrzebne by zostać lekarzem z konkretna specjalizacją. Nie twierdzę, że Ci nie wyjdzie ale tutaj potrzebuję wiele pomocy, wsparcia i zaradności ze strony Twojego męża. Przecież nie będziesz miala mozliwości dorabiania na tak ciężkich studiach mając dziecko na wychowaniu..
Kiedyś myślalam nad medycyną ale w końcu poszłam w innym kierunku by móc jednoczesnie rozwijac się w innych dziedzinach życia.
A możesz napisać gdzie mieszkasz? Może my sąsiadki smile
Pozdrawiam!

NinaLafairy napisał/a:

Support  tak szczerze?
Nie wiem co Ty tutaj robisz. Zakladasz watek majac watpliwosci, pozniej nagle juz zmieniasz zdanie oczywiscie na takie , ktore jest przeciwne temu co ludzie tu pisza. Ja w Twoim wieku tez ukladalam sobie zycie i te zwiazkowe, i w sensie nauki i kariery. Ale jakos nie siedzialam na forum, nie rozdrabnialam sie nad swoimi watpliwosciami. Smutne jest to, ze Ty zamiast robic to czego jestes pewna, to jestes nie pewna co robisz i jeszcze tracisz czas na siedzenie na forum zamiast przezywanie zycia.
Nikt tutaj nie zmieni zdania o Tobie w tej chwili. Nie dalas ku temu powodu i jest po prostu za szybko.

Nie sadze, ze zajscie w ciaze w tej chwili to swietny pomysl.
Z kilku logicznych powodow. No, ale skoro juz zaszlas to zajmuj sie soba i swoim dobrym samopoczuciem. A nie czytasz posty i histeryzujesz niepotrzebnie.

A Ty co tu robisz? Nie szkoda Ci czasu smile tongue  Nie sądzę, że marnuje czas spędzając go w sieci skoro tego potrzebuje. Mój bląd, że tu wchodzę i dyskutuje z nieodpowiednimi osobami ale są i takie z którymi mozna popisać i poczuc sie lepiej.
Ps. masz może Instagram?

SupportforOscar jesteś wyjątkową egocentryczką. Do tego zachowujesz się histerycznie pisząc do ludzi w sieci żeby "DALI CI SPOKÓJ".  big_smile Twoja osoba naprawdę nie jest umiejscowiona w centrum tego świata a problemy ludzi z forum nie krążą wokół Twoich problemów. Sieć jest publiczna. Wszystko, co tu wrzucisz zaczyna żyć swoim życiem. Więc ochłoń, wyluzuj i odpuść trochę własnego przerośniętego ego.

765

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
alpengold napisał/a:

chomik9911 żadnego  jadu nie ma czemu twierdzisz, że ktoś tu jadem pluje?To, że zrobiła na przekór radom użytkowników tego forum niczego nie dowodzi bo to nie jest nasze zycie i co nas w zasadzie to obchodzi czy tak postanowiła czy tak ludzie dzielili się opiniami według własnych doświadczeń.

W moim odczuciu i ocenie było mnóstwo jadu, ja się nie komunikuję z ludźmi w taki sposób.

Cyniczna, zgadzam się z Tobą i cieszę się, że są osoby które potrafią zachować dystans.

766

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Fajnie, tylko jest jeden problem.
Nie bierzesz pod uwagę tego, że się nóżka może powinąć, np. możesz nie skończyć studiów, albo nie dostać pracy, albo może się pojawić drugie dziecko. Los płata różne figle. Warto o tym pamiętać.

Gdyby człowiek wiedział, że upadnie to by sobie usiadł.
Więcej pisać nie trzeba.
Wolę żyć teraźniejszością niż zamartwiać przyszłością.

Zgadza się. Zresztą nie wiemy czy jutro nie czeka nas coś gorszego niż nieskonczone studia. Tak naprawdę liczy sie w zyciu zdrowie i miłość i chęć dążenia do celów bo cała reszta to dzisiaj jest a jutro może jej nie być. Wypadki, choroby to sa tragedie. I szczerze to nie rozumiem tych dążeń do niezależności, byciu na równi z mężczyznami (najchętniej to im kazały bysmy rodzic dzieci smile ), traktowanie macierzyństwa jak kary boskiej sad i naśmiewanie się z młodych matek z wyboru.

767

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

chomik9911 dla Ciebie jad a dla mnie to było trzeżwe spojrzenie osób które coś przeżyły lub widzieli swoich bliskich/znajomych w takich dylematach.

768

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
SupportforOscar napisał/a:

Tak naprawdę liczy sie w zyciu zdrowie i miłość i chęć dążenia do celów bo cała reszta to dzisiaj jest a jutro może jej nie być. Wypadki, choroby to sa tragedie. I szczerze to nie rozumiem tych dążeń do niezależności, byciu na równi z mężczyznami (najchętniej to im kazały bysmy rodzic dzieci smile ), traktowanie macierzyństwa jak kary boskiej sad i naśmiewanie się z młodych matek z wyboru.

Nie no jasne, najlepiej być utrzymanką wiszącą na kieszeni faceta tongue

Nikt się nie naśmiewa z młodych kobiet, które z wyboru decydują się na macierzyństwo. Dużo osób, włączając mnie, raczej dziwi się naiwności młodej kobiety, która na własne życzenie stawia się w pozycji totalnej zależności od faceta, którego ledwo co zna. Zamiast zdobywać wykształcenie, pracować, budować własną przyszłość, Ty decydujesz się realizować plany mężczyzny, nie swoje, i w efekcie tracisz jakąkolwiek szanse samostanowienia. W razie jak księciunio się znudzi, Ty zostaniesz nie tylko z niczym, ale także z dzieckiem do wychowania i zerowymi prospektami zarabiania na to dziecko. Fajnie, nie?

Pomijając to, na dzieci powinno się decydować TYLKO wtedy, kiedy wiadomo,że związek jest stabilny, wypróbowany czasem, a nie tak hop siup, znamy się kilka miechów, zróbmy bobasa. Nie naśmiewam się z młodego macierzyństwa, ale niesmakiem mnie napawa NIEODPOWIEDZIALNE macierzyństwo.

769 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-04 15:38:51)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Beyondblackie mam znajoma która ma takie postrzeganie jak support i zresztą wiele jest takich dziewczyn bo kobietą cięzko nazwać. Efekt znajoma bez wykształcenia na łasce rodziców zyje z opieki społecznej bo ukochany taki wspanialy wypiął się na nią. Potem mimo tego, ze nie ma z czego zyć zrobiła sobie kolejne dziecko. Nie wiem jak można doprowadzić do takiego czegoś. Widze w support właśnie tą znajomą takie samo infantylne postrzeganie świata więc jeśli facet jest ok bedzie dobrze ale jeśli zle to trafi do przytułku dla samotnych matek.

770 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-08-05 11:06:17)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:
SupportforOscar napisał/a:

Tak naprawdę liczy sie w zyciu zdrowie i miłość i chęć dążenia do celów bo cała reszta to dzisiaj jest a jutro może jej nie być. Wypadki, choroby to sa tragedie. I szczerze to nie rozumiem tych dążeń do niezależności, byciu na równi z mężczyznami (najchętniej to im kazały bysmy rodzic dzieci smile ), traktowanie macierzyństwa jak kary boskiej sad i naśmiewanie się z młodych matek z wyboru.

Nie no jasne, najlepiej być utrzymanką wiszącą na kieszeni faceta tongue

Nikt się nie naśmiewa z młodych kobiet, które z wyboru decydują się na macierzyństwo. Dużo osób, włączając mnie, raczej dziwi się naiwności młodej kobiety, która na własne życzenie stawia się w pozycji totalnej zależności od faceta, którego ledwo co zna. Zamiast zdobywać wykształcenie, pracować, budować własną przyszłość, Ty decydujesz się realizować plany mężczyzny, nie swoje, i w efekcie tracisz jakąkolwiek szanse samostanowienia. W razie jak księciunio się znudzi, Ty zostaniesz nie tylko z niczym, ale także z dzieckiem do wychowania i zerowymi prospektami zarabiania na to dziecko. Fajnie, nie?

Pomijając to, na dzieci powinno się decydować TYLKO wtedy, kiedy wiadomo,że związek jest stabilny, wypróbowany czasem, a nie tak hop siup, znamy się kilka miechów, zróbmy bobasa. Nie naśmiewam się z młodego macierzyństwa, ale niesmakiem mnie napawa NIEODPOWIEDZIALNE macierzyństwo.

A czy ja mu wiszę na kieszeni? A może ja sobie wystarczająco zarabiam i mam za co zyć? A to, ze np. bedzie płacił za moje badania w ciąży to nie wydaje mi sie za "wiszeniem na kieszeni"
Wiele osób naśmiewa sie z młodych matek nawet jak te zarabiają więc nie pisz , że tylko mnie sie "dziwisz". Zawsze pojawiaja się teksty, ze mało zarabia, że sobie nie poradzi sama, że jest zależna od faceta,,.  A ja sie pytam co z tego, ze kobieta mniej zarabia i facet pokrywa więcej kosztow utrzymania rodziny? Wg takiego rozumowania to w ciąże mozna zajść tylko z odpowiednim tutułem bo inaczej to zawsze bedzie to nieodpowiedzialne .

771 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-05 11:48:51)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

SupportforOscar - jeżeli chodzi o niezależność, to dla mnie jest bardzo ważna.
Ale może dlatego, że mam nie małe doświadczenia życiowe.
Dzięki niej, wiele problemów jest do rozwiązania.

Nie czytałam wcześniejszego tematu Twojego, jakoś nie chce mi się czytać całości - jak, gdzie się poznaliście?

O ciąży już nie ma co dyskutować, każdy jest kowalem swego losu.
Jeżeli jest naiwna - Jej sprawa.
Teraz nie ma co myśleć co będzie potem, a cieszyć się macierzyństwem smile

772

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Jezu, ja o gruszce, Ty o pietruszce...

Po pierwsze primo, decydowanie się na dziecko jak się ledwo, ledwo zna faceta, jest szczytem nieodpowiedzialności i naiwnego "jakoś to będzie" myślenia. Skąd Ty wiesz,że na przykład jak szybko księcio się w Tobie zakochał, tak szybko i nagle może się nie odkochać? Spędziłaś z nim z parę lat by mieć pewność jakim jest człowiekiem, czy jest wiarygodny, czy faktycznie jego decyzje są poważne, a nie tylko oparte na chwilowych zachciankach? No nie. Ty go znasz od paru miesięcy, kiedy pokazuje Ci tylko swoje dobre strony, i to też nie do końca, bo już teraz widać, że ma skłonności do manipulanctwa i nieliczenia się z Twoim zdaniem.

Po drugie, o ile wcale nie sądzę, że trzeba mieć wiązkę dyplomów i stanowisko prezeski do zachodzenia w ciąże, to trzeba mieć podstawowe zabezbieczenie, czy to w postaci ukończonej edukacji czy stabilnej pracy czy bardzo dobrego oparcia w rodzinie, by w razie jakichkolwiek problemów być pewną, że dziecko na tym nie ucierpi, że masz plan awaryjny. W Twojej sytuacji,kiedy nie posiadasz dosłownie ani jednej z tych rzeczy, nie zdecydowałabym się nawet na zakup psa, bo nie miałabym żadnej gwarancji, że jestem mu w stanie zapewnić ciągłą opiekę i dobry dom.

773 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-05 11:49:31)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Jezu, ja o gruszce, Ty o pietruszce...

Po pierwsze primo, decydowanie się na dziecko jak się ledwo, ledwo zna faceta, jest szczytem nieodpowiedzialności i naiwnego "jakoś to będzie" myślenia. Skąd Ty wiesz,że na przykład jak szybko księcio się w Tobie zakochał, tak szybko i nagle może się nie odkochać? Spędziłaś z nim z parę lat by mieć pewność jakim jest człowiekiem, czy jest wiarygodny, czy faktycznie jego decyzje są poważne, a nie tylko oparte na chwilowych zachciankach? No nie. Ty go znasz od paru miesięcy, kiedy pokazuje Ci tylko swoje dobre strony, i to też nie do końca, bo już teraz widać, że ma skłonności do manipulanctwa i nieliczenia się z Twoim zdaniem.

Przesadzasz.
Odkochują się po 40 latach życia ze sobą.
I nagle osoba godna zaufania, wiarygodna, której jest się pewnym - staje się kimś innym.
Można? Można.
Samego siebie nie zna się do końca, a co mówiąc kogoś.

Beyondblackie napisał/a:

Po drugie, o ile wcale nie sądzę, że trzeba mieć wiązkę dyplomów i stanowisko prezeski do zachodzenia w ciąże, to trzeba mieć podstawowe zabezbieczenie, czy to w postaci ukończonej edukacji czy stabilnej pracy czy bardzo dobrego oparcia w rodzinie, by w razie jakichkolwiek problemów być pewną, że dziecko na tym nie ucierpi, że masz plan awaryjny. W Twojej sytuacji,kiedy nie posiadasz dosłownie ani jednej z tych rzeczy, nie zdecydowałabym się nawet na zakup psa, bo nie miałabym żadnej gwarancji, że jestem mu w stanie zapewnić ciągłą opiekę i dobry dom.

Ty byś się nie zdecydowała - Twoje życie.
SupportforOscar się zdecydowała - Jej życie.
Jeżeli pójdzie inaczej niż myśli - Ona poniesie tego konsekwencje nie Ty, więc w czym problem?
Czarnowidztwo większości się włącza.

774

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

No bo nie tylko ona poniesie konsekwencje swoich decyzji, ale tez i jej dziecko.

775

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Z tą różnicą, że nigdy nie wiadomo co będzie.
Znam osoby, które po 3 miesiącach są szczęśliwym małżeństwem z 20 letnim stażem.
Ale i znam takie, które się rozeszły.
Życie pokaże co będzie.

776 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-05 12:05:22)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Iceni napisał/a:

No bo nie tylko ona poniesie konsekwencje swoich decyzji, ale tez i jej dziecko.

O to właśnie chodzi. Jeżeli Support chciałaby się hajtać z mężczyzną nawet po dniu znajomości, to proszę bardzo, o ile uważam to za debilne, to droga wolna, jest dorosła, może za siebie sama decydować i ewentualne konsekwencje będą dotyczyć tylko jej.

Ale decydowanie się na dziecko, na dziecko- nie zabawkę- jest poważną decyzją, którą nie powinno się podejmować dla kaprysu. A robienie tego z facetem, którego ledwo się zna jest prawie takie samo jak wyciągnięcie pierwszego lepszego gościa z ulicy i zaproponowanie mu ojcostwa.

Smallangel, o ile ludzie faktycznie się rozchodzą, nawet po latach, to chyba logicznym jest, że jak się planuje rodzinę, to człowiek chce się upewnić, że WIE za kogo wychodzi za mąż i w ten sposób zminimalizować "niespodzianki".

777 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-05 12:12:16)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
Beyondblackie napisał/a:

Smallangel, o ile ludzie faktycznie się rozchodzą, nawet po latach, to chyba logicznym jest, że jak się planuje rodzinę, to człowiek chce się upewnić, że WIE za kogo wychodzi za mąż i w ten sposób zminimalizować "niespodzianki".

Tak, WIE - a potem to wie, zamienia się - widocznie nie znałam, źle wybrałam.
W jaki sposób to zrobić - zminimalizować "niespodzianki"?
Czym się kierować?
Co może powodować poczucie, że WIEM, by potem się nie rozczarować?
Bo zaciekawiło mnie to smile

778

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

SupportforOscar,
My Ci nie odradzamy ciąży w ogóle, nie odradzamy Ci ciąży z tym facetem. My odradzamy Ci ciążę teraz, kiedy jesteś jeszcze bardzo młoda, odradzamy Ci ciążę pod wpływem presji ze strony faceta, z powodu której sama zalożyłaś ten temat. Zmieniłaś zdanie i nie podzielasz już obaw, które były przyczyną założenia tego tematu, skoro podjęłaś decyzję, że decydujesz się na dziecko i jesteś w pełni świadoma tej decyzji. Pod wpływem jakich argumentów? Co się zmieniło?

779 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-08-05 13:58:40)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...
smallangel napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Smallangel, o ile ludzie faktycznie się rozchodzą, nawet po latach, to chyba logicznym jest, że jak się planuje rodzinę, to człowiek chce się upewnić, że WIE za kogo wychodzi za mąż i w ten sposób zminimalizować "niespodzianki".

Tak, WIE - a potem to wie, zamienia się - widocznie nie znałam, źle wybrałam.
W jaki sposób to zrobić - zminimalizować "niespodzianki"?
Czym się kierować?
Co może powodować poczucie, że WIEM, by potem się nie rozczarować?
Bo zaciekawiło mnie to smile

Chyba oczywistym jest, że im dłużej kogoś znasz, im więcej masz możliwości obserwowania go w różnych sytuacjach, tych dobrych i tych złych, tym pełniejsza jest Twoja wiedza na jego temat i tym łatwiej uniknąć pomyłek w stylu: było fajnie przez rok, a potem emocje mu opadły/ nie wiedziałam, że on pije/ ukrywał przede mną toksyczne relacje z matką...itp, itd. NIGDY nie ma 100% gwarancji, ale przynajmniej można zminimalizować margines błędu.

Przez kilka miesięcy to nie tylko się jest na seksualnym haju, przez co wszystko widzi się w różowych barwach i nie dostrzega sygnałów ostrzegawczych wielkich jak krowy na pastwisku, ale też łatwo jest strugać królewicza z bajki. Dopiero po czasie, jak emocje się uciszą, klapki z oczu opadają i prawdziwa twarz się pokazuje. Dlatego warto czekać z poważnymi decyzjami takimi jak dziecko do takiego czasu kiedy w miarę racjonalnie jesteśmy w stanie ocenić przyszłą trwałość związku. Ocenić, nie wyczytać z kryształowej kuli.

780 Ostatnio edytowany przez alpengold (2015-08-05 14:24:38)

Odp: Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

ja to bym support nawet psa nie powierzyła bo nie ma zaplecza finasowego własnego smile Na dziecko kobieta się decyduje jak jest niezalezna finansowa ale support jest już w ciązy to czas pokaże co ją czeka. support co do uzerania chodziło mi o tego faceta gdyby się okazal bucem.

SonyXperia napisał/a:

SupportforOscar,
My Ci nie odradzamy ciąży w ogóle, nie odradzamy Ci ciąży z tym facetem. My odradzamy Ci ciążę teraz, kiedy jesteś jeszcze bardzo młoda, odradzamy Ci ciążę pod wpływem presji ze strony faceta, z powodu której sama zalożyłaś ten temat. Zmieniłaś zdanie i nie podzielasz już obaw, które były przyczyną założenia tego tematu, skoro podjęłaś decyzję, że decydujesz się na dziecko i jesteś w pełni świadoma tej decyzji. Pod wpływem jakich argumentów? Co się zmieniło?

hehe księciunio wymaga pomanipulował i ciaza jest czyż nie to pisałam z jakiś miesiac dwa temu? że support jeszcze założy kolejny temat na temat tego, ze jest w ciazy. smile i mamy ten temat. smile

Posty [ 716 do 780 z 966 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczony i jego szał na punkcie dziecka a mój sprzeciw...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026