Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.
Podobne tematy
587 2015-06-04 08:03:35 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-06-04 08:05:26)
ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.
A ja sądzę, że miało, oj miało.
''Dr Rebekah Levine Coley przeprowadziła badania wśród 5 000 amerykańskich nastolatków. Analizowała ich stosunki z rodzicami oraz sposób, w jaki zostały wychowane. Raport wykazał, że życie rodzinne ma wpływ nie tylko na problemy w szkole czy sięganie po używki, ale przede wszystkim na zachowanie młodych ludzi.
Rodzice, którzy zbyt mocno kontrolują swoje dzieci i narzucają im tysiące zakazów i nakazów, mogą spodziewać się najgorszego. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc kusi najbardziej?''
źródło: sfora.pl
Klasyczna sytuacji z deszczu pod rynnę. Uwolniła się od dominujących rodziców wpadając w kolejną dominującą nad nią relację, tym razem z facetem. A wszystko pod tytułem "miłość".
No oczywiście, ze miało. Jak się traktuje dziecko jakby ze szkla czy cukru było zrobione, to niejako przyswaja sobie ono wyuczona nieporadność. Ilez na forum historii o syneczkach mamusi, którzy w dorosłym zyciu ciagle zachowują się jakby mieli 16 lat- zero refleksji, zero odpowiedzialności- bo i po co, jak w razie czego mamusia przyleci i wszystko naprawi. Oczywiście jest to o wiele bardziej skomplikowany problem, ponieważ nadopiekuńczy rodzice, oprócz chronienia i chuchania, w równej mierze szantazuja emocjonalnie i wytwarzają wiezy zaleznosci.
No oczywiście, ze miało. Jak się traktuje dziecko jakby ze szkla czy cukru było zrobione, to niejako przyswaja sobie ono wyuczona nieporadność. Ilez na forum historii o syneczkach mamusi, którzy w dorosłym zyciu ciagle zachowują się jakby mieli 16 lat- zero refleksji, zero odpowiedzialności- bo i po co, jak w razie czego mamusia przyleci i wszystko naprawi. Oczywiście jest to o wiele bardziej skomplikowany problem, ponieważ nadopiekuńczy rodzice, oprócz chronienia i chuchania, w równej mierze szantazuja emocjonalnie i wytwarzają wiezy zaleznosci.
Rodzicom nie udało się zachować tych węzłów zalezności i woleli całkowicie sie ode mnie odciąć. To chore i niewytłumaczalne. Podejrzewam, że gdybym wczesniej zrobila coś na przekór ich zakazom to zachowali by sie identycznie. Tu nie chodzi chyba nawet aż tak bardzo o wybór mojego partnera zyciowego... Gdyby udało im się zniszczyć nasz związek to za jakiś czas cos by się im znów nie spodobało w obojetnie jakim wyborze. Kwiestia czasu moim zdaniem.
591 2015-06-04 09:42:29 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-06-04 09:54:45)
To co Ci napisalam, odpowiada na pytanie DLACZEGO zamiast np z Toba rozmawiac, rodzice sie od Ciebie odcieli i dlaczego jestes w zwiazku z takim facetem, a nie innym. Pomiedzy nimi tak naprawde nie ma wielkich roznic- i rodzice i narzeczony Cie urabiaja na wlasna modle, a jak fikasz, to dostajesz kare, czy to bedzie zerwanie stosunkow czy tez fochy i cisza. Wiezy zaleznosci to nie jest okreslenie zdrowych relacji, ale patologicznego ukladu, w ktorym wystepuje UZALEZNIENIE. Tego typu relacje sa nacechowane manipulcja i emocjonalnym szantazem.
Jak Sony slusznie zauwazyla, powielasz w zwiazku schemat, ktory wynioslas z domu rodzinnego. Dlatego tez nie dostrzegasz, ze to jak ten facet sie zachowuje,normalne nie jest, bo jestes przyzwyczajona do tego, ze Toba ktos dyryguje, bierze za Ciebie odpowiedzialnosc, wie lepiej.
To jest chyba jednak trolling. Nie można być tak oderwanym od rzeczywistości i tak głuchym na argumenty.
A ja wciąż nie otrzymałam odpowiedzi na:
Support, napisz tak szczerze - chcesz już teraz tego dzidziusia? Pragniesz zostać teraz matką?
![]()
594 2015-06-04 13:12:40 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-06-04 13:13:14)
To jest chyba jednak trolling. Nie można być tak oderwanym od rzeczywistości i tak głuchym na argumenty.
Głuchym na argumenty? Twoje? Myslisz, że ja nie znam dziewczyn ktore na I roku zaszły wciąże na profilach medycznych i bez problemu udało im się cala ciąże uczestniczyc na zajęciach? Rozmawialam z jedną, ktora studiuje fizjoterapie i rowniez zaszła w ciąże i powiedziala mi, że ja tak samo straszyli a na niektórych zajęciach musiala jedynie opuszczac sale.
I uważaj z tymi osądami. Myslisz, że jak Cie jakaś osoba robila w konia przez dluższy czas to Ty teraz będziesz z każdego trolla robił? Podczytywałam jeden wątek na ktorym się cały czas udzielasz i była tak jedna dziewczyna ktora bardzo lubiłeś a okazała sie kim? Teraz widzę, że jest zbanowana więc jeszcze bardziej sie dziwie, że nie widzialeś jej chamstwa i poniżania innych. Nie raz chciałam cos napisać bo nie podobało mi się jak nasmiewa sie z jednej tam dziewczyny ale nie mi oceniać a zreszta nigdy bym nikogo nie posądziła o cos w czym nie jestem pewna. Widzę jednak , że cos z nia był nie tak skoro dostała bana.
595 2015-06-04 13:17:12 Ostatnio edytowany przez baziula (2015-06-04 13:31:28)
Beyondblackie napisał/a:No oczywiście, ze miało. Jak się traktuje dziecko jakby ze szkla czy cukru było zrobione, to niejako przyswaja sobie ono wyuczona nieporadność. Ilez na forum historii o syneczkach mamusi, którzy w dorosłym zyciu ciagle zachowują się jakby mieli 16 lat- zero refleksji, zero odpowiedzialności- bo i po co, jak w razie czego mamusia przyleci i wszystko naprawi. Oczywiście jest to o wiele bardziej skomplikowany problem, ponieważ nadopiekuńczy rodzice, oprócz chronienia i chuchania, w równej mierze szantazuja emocjonalnie i wytwarzają wiezy zaleznosci.
Rodzicom nie udało się zachować tych węzłów zalezności i woleli całkowicie sie ode mnie odciąć. To chore i niewytłumaczalne. Podejrzewam, że gdybym wczesniej zrobila coś na przekór ich zakazom to zachowali by sie identycznie. Tu nie chodzi chyba nawet aż tak bardzo o wybór mojego partnera zyciowego... Gdyby udało im się zniszczyć nasz związek to za jakiś czas cos by się im znów nie spodobało w obojetnie jakim wyborze. Kwiestia czasu moim zdaniem.
i z tą obserwacja Support musze się zgodzić w stu procentach. Miłość rodziców. Która przejawia się w ten sposób jest toksyczna. To jak chowanie człowieka pod kloszem z zamiarem zaprojektowania go pod własne potrzeby i plany. I myślę, że z tego stylu wychowania, życia wynikają błędy Support. Sposób jej myślenia. I wiele innych. Takie owoce zbiera podejście rodziców, którzy swoje dziecko wychowują nie po to by dało sobie w życiu rade.i tez się zgodzę ze zamiast rodziców teraz jest partner. Podobnie dominujący, manipulujacy, który nie szanuje jej zdania. Uważam że schemat, tak jak pisała Xperia bodajże. ...Ten sam.
https://www.youtube.com/watch?v=peJ-3JG … eJ-3JG5hcM
597 2015-06-04 13:51:00 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-06-04 13:52:27)
Głuchym na argumenty? Twoje? Myslisz, że ja nie znam dziewczyn ktore na I roku zaszły wciąże na profilach medycznych i bez problemu udało im się cala ciąże uczestniczyc na zajęciach? Rozmawialam z jedną, ktora studiuje fizjoterapie i rowniez zaszła w ciąże i powiedziala mi, że ja tak samo straszyli a na niektórych zajęciach musiala jedynie opuszczac sale.
Miałam wczoraj okazje rozmowy z instruktorką w klubie sportowym, w którym regularnie ćwiczę, 3 lipca broni mgr na fizjoterapii, myślę, że skoro skończyła piąty rok bez poślizgów, jest osoba wiarygodną.
Studiuje na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (informacje jakie mi podała dotyczą też AWF) i wg jej oceny nie są to studia zbyt trudne, ale czasochłonne:
- na pierwszym roku zajęć miała najwięcej, w dzień zajęcia w szpitalach, wykłady od 16, rok oczywiście najtrudniejszy, na żadne zajęcia dodatkowe nie miała już czasu
- wszystkie pozostałe lata to tez zajęcia w szpitalach od pon. do piątku od 4 do 7 godzin dziennie plus wykłady od 18; od II roku pracuje 3 razy w tygodniu po 5 godzin i tylko na tyle ma czas
- w każde wakacje ma obowiązkowe praktyki
- opuszczone zajęcia MUSZĄ być odrobione w 100%, co nie jest łatwe zważywaszy na obłożenie czasowe, zazwyczaj studenci odrabiaja je w weekendy, Boże Narodzenie, Wielkanoc i dni jak dzisiejszy.
- wykłady są nieobowiązkowe, ale są wykładowcy, którzy wymagaja obecności studentów; Uwaga: maja wprowadzić obowiązkową obecność na wszystkich wykładach, może już od kolejnego roku akademickiego
- na I roku jedna studentka zaszła w ciążę, musiała zrezygnować ze studiów
- na III roku jedna studentka zaszła w ciążę, udało jej się obronić licencjat, studiów magisterskich do tej pory nie rozpoczęła
- na V roku jest kilka dziewczyn w ciąży, będą rodzić już jako panie mgr
- studia zaoczne mają taką samą ilość godzin szpitalnych, kilka godzin wykładów mniej (większe wymagania wykładowców co do obecności), różnica: szpital w tygodniu, wykłady w weekendy
Z 99% prawdopodobieństwem na wszystkich wydziałach fizjoterapii w Polsce jest tak samo.
Jak wyżej napisałam, nie są to studia zbyt trudne, wiec dlaczego nie? Powodzenia życzę ![]()
AnnaJo, a czego Ty sie spodziewasz od osoby, ktora zamiast sama analizowac fakty i wyciagac wnioski, WIERZY, tak na slowo, facetowi? Moglabys wydrukowac tu plan zajec, a ona i tak Ci powie, ze wie lepiej.
No to ciekawe, bo moja przyjaciółka i przyszła bratowa też są po fizjoterapii i obie zgodnie twierdzą, że tych studiów nie da się pogodzić z dzieckiem, trzeba brać dziekankę. Ale mnie tam Support już nie jest szkoda, gdy odpadnie ze studiów przez ciążę. To zbyt odpowiedzialna praca, żeby ją wykonywali tacy ludzie.
Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.
Czyli wina rodziców. Ich błędy wychowawcze.
SupportforOscar napisał/a:Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.Czyli wina rodziców. Ich błędy wychowawcze.
Nie, każdy ma swój rozum i sam odpowiada za swoje życie.
Nawet jeśli rodzice byli, delikatnie mówiąc, nieudolni, to obwinianie ich jest zaprzeczeniem naszego człowieczeństwa. Jak myślimy, jak żyjemy to nasza sprawa...no chyba, że komuś "biologia" zawiodła i ma inteligencję emocjonalną na poziomie imbecyla.
Czarnego kota też można obwinić za nasze porażki? A wróżka ma nam powiedziec jak żyć?
alpengold napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.Czyli wina rodziców. Ich błędy wychowawcze.
Nie, każdy ma swój rozum i sam odpowiada za swoje życie.
Nawet jeśli rodzice byli, delikatnie mówiąc, nieudolni, to obwinianie ich jest zaprzeczeniem naszego człowieczeństwa. Jak myślimy, jak żyjemy to nasza sprawa...no chyba, że komuś "biologia" zawiodła i ma inteligencję emocjonalną na poziomie imbecyla.
Czarnego kota też można obwinić za nasze porażki? A wróżka ma nam powiedziec jak żyć?
Absolutnie masz racje AnnaJo. Problemy Support moga lezec w wychowaniu rodzicow, ktorzy nazbyt ja chronili przed swiatem i kontrolowali, ale teraz przeciez jest dorosla i widzac swoje nieprzystosowanie do rzeczywistosci albo moze cos z tym zrobic, albo kontynuowac bycie marionetka w zwiazku z nastepnym "autorytetem".
Support, ale te osobiste wycieczki są niepotrzebne. Rozmawiamy o Twoim braku odpowiedzialności, a nie o zbanowanych znajomych Martain'a.
Więc co jej radzicie by nie powielała tych wzorców wyniesionych z domu/ Terapia?
Więc co jej radzicie by nie powielała tych wzorców wyniesionych z domu/ Terapia?
Ja wiem, ze to sie na forum jak mantre powtarza, ale na pewno pojscie do psychologa, terapeuty by moglo pomoc odzyskac prawidlowa perspektywe. Inna rzecz to taka, ze ja watpie gleboko, iz Support uwaza sie za osobe, ktora wymaga takiej pomocy ![]()
Więc co jej radzicie by nie powielała tych wzorców wyniesionych z domu/ Terapia?
Szczerze? Ja jej radzę urodzić 5 dzieci, jest szansa że będa pracowac, płacić podatki...czysty zysk dla społeczeństwa, przecież brakuje spawaczy, mechaników, sprzataczki też w przewadze są z innych krajów.
Studia odradzam, nie wyobrażam sobie powierzenie dziecka w ręce niedojrzałego fizjoterapeuty, co dotyczy wielu zawodów.
Radziłabym powrót na kolanach do rodziców i błaganie o wybaczenie, ale to bez sensu, bo niekorzystne dla "narzeczonego", zresztą wszystko poza dziećmi jest dla niego niekorzystne.
Skuteczna terapia jest tylko dla tych, którzy sami na nią się decyduja bo ich świadomość potrzeby jest rozwinieta, wyjątek stanowią dzieci.
Terapia spowodowana modą, namowami nie jest dla samego siebie, a dla otoczenia i nic nie daje.
Może ci rodzice pójdą po rozum do głowy, sami pójdą do psychologa i przepracują żałobę po starcie córki.
alpengold napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.Czyli wina rodziców. Ich błędy wychowawcze.
Nie, każdy ma swój rozum i sam odpowiada za swoje życie.
Nawet jeśli rodzice byli, delikatnie mówiąc, nieudolni, to obwinianie ich jest zaprzeczeniem naszego człowieczeństwa. Jak myślimy, jak żyjemy to nasza sprawa...no chyba, że komuś "biologia" zawiodła i ma inteligencję emocjonalną na poziomie imbecyla.
Czarnego kota też można obwinić za nasze porażki? A wróżka ma nam powiedziec jak żyć?
Tak. Masz rację, ale pod warunkiem, że człowiek uświadomi sobie. Było tak i tak. Odcinam się od tego. Postępuje niezależnie od tamtych wydarzeń.
To praca na całe życie, praca nad sobą. Walka z pokusmi postępowania w myśl tego co n wpojono w dzieciństwie. Itp itd. Wiec wychowanie da się niejako zwalczyć ale to proces. Obarczony wyrzeczeniami i praca nad sobą. Ale do tego jest potrzebna przynajmniej świadomość.
Support akurat sytuacja z naszego wątku nie ma tu znaczenia.
Widocznie w jakimś ciekawym środowisku się obracasz skoro masz tyle koleżanek po ciążach na medycznych. Dziwnym trafem u nas na medycznych zdarzają się niezmiernie rzadko, a wszystko przechodzi przeze mnie wiec wiem z dokładnością do jednej ile ciąż się zdarza na jakim kierunku i jak to się kończy. Ale Ty jak zwykle wiesz wszystko lepiej. Ja tam nie wiem, mimo że tym się zajmuję od blisko 9 lat. Rób więc dziecko i kończ tę wymarzoną fizjoterapię. Nie wchodź na zajęcia praktyczne, a potem mniej je zaliczone. Powodzenia. Serio. Ja kończę udzielane się w tym temacie bo to nie ma najmniejszego sensu.
Sposób rozmowy Support z osobami które prosi o radę sprowadza się do:
"Nie sądzę".
"Mylisz się".
"Myślisz, że ja nie wiem, nie znam, nie widziałam, nie czytałam, nie rozmawiałam" etc.
Neguje wszystko i wszystkich.
dlatego to bezsensu. Niech lepiej już napisze co zdecydowała.
AnnaJo, a czego Ty sie spodziewasz od osoby, ktora zamiast sama analizowac fakty i wyciagac wnioski, WIERZY, tak na slowo, facetowi? Moglabys wydrukowac tu plan zajec, a ona i tak Ci powie, ze wie lepiej.
Ale ja cały czas analizuje fakty, wyciągam wnioski. I mój facet nic mi nie mówi, ze będzie łatwo w ciąży studiowac a tym bardziej pozniej. Więc w co mu niby wierzę? To moja decyzja. On sobie może chcieć ale to ode mnie zależy jak się sprawy potoczą. Nie zgodziłam sie przecież na dziecko w tej chwili i powiedziałam mu, że jak juz to po wakacjach ale i tu nie ma nic obiecującego bo cały czas sie boje tej decyzji więc nie wiem jak sie zachowam. Dlatego nie dopisuj bo nie wiesz o czym ja myslę i co zrobię. Jak sie zgodze to będzie to moja chęć na dziecko anie przymus. Dla kogos ciąża w wieku 20 lat jest tragedią a dla mnie nie musi...
612 2015-06-05 08:12:44 Ostatnio edytowany przez Wyspianski (2015-06-05 08:17:21)
Beyondblackie napisał/a:AnnaJo, a czego Ty sie spodziewasz od osoby, ktora zamiast sama analizowac fakty i wyciagac wnioski, WIERZY, tak na slowo, facetowi? Moglabys wydrukowac tu plan zajec, a ona i tak Ci powie, ze wie lepiej.
Ale ja cały czas analizuje fakty, wyciągam wnioski. I mój facet nic mi nie mówi, ze będzie łatwo w ciąży studiowac a tym bardziej pozniej. Więc w co mu niby wierzę? To moja decyzja. On sobie może chcieć ale to ode mnie zależy jak się sprawy potoczą. Nie zgodziłam sie przecież na dziecko w tej chwili i powiedziałam mu, że jak juz to po wakacjach ale i tu nie ma nic obiecującego bo cały czas sie boje tej decyzji więc nie wiem jak sie zachowam. Dlatego nie dopisuj bo nie wiesz o czym ja myslę i co zrobię. Jak sie zgodze to będzie to moja chęć na dziecko anie przymus. Dla kogos ciąża w wieku 20 lat jest tragedią a dla mnie nie musi...
Teraz już wiem że to jednak niska inteligencja.
Istotnie rozchodzi się tylko o to, żeby cię twój ideał przekonał do tego byś miała to dziecko. Decyzja została podjęta i sądzisz, że to ty ją podejmujesz. Nie. Jesteś sterowalna jak kukiełka. Czekasz tylko na zapewnienia, argumenty. On to zrobi, bo widzi że jesteś zakochana, naiwna, łatwowierna i masz chęć na łatwą, czy szybką realizacje swojego celu. Dokładnie wie które tryby w tobie uruchomić.
To samo robią kochanki, te trzecie i tak dalej. Wierzą w to, że są oddane i wierne, ale gdy kochanek pokaże że będzie lepiej i sie nie wyda, to zdrada murowana.
Nauczysz sie na własnych błędach, ale może być już za późno. Dziecko to nie zabawka.
studentka która chce rozmyślnie opuszczać zajecia a potem mieć je zaliczone:)
nie chciałabym potem oddac kogos w rece takiego specjalisty
masz racje nie idz na te studia, mam nadzieje ze on ciebie przekona do macierzyństwa już teraz
jest tylu chętnych na takie studia, ze lepiej nie blokuj im miejsca
Support, ponoć miałaś się już tutaj nie udzielać, bo to Ci "szkodzi i nie pomaga". Może więc warto zadbać o swoje "zdrowie" i przy okazji zrobić też innym użytkownikom przyjemność?
Stało się to, czego się obawiałam. Twój kolejny wątek przeistoczył się w tasiemiec, już jest 17 stron. Ty i tak niczego nie rozumiesz, cały czas piszesz to samo. Bronisz swego Pana niczym dzielny burek i obszczekujesz każdego, kto nie pisze po Twojej myśli.
Zajdź już w tą cholerną ciążę, to Twoje życie. Tylko później nie przylatuj tutaj, nie jęcz, nie rycz.
NO, DAJ ŻYĆ.
Pozdrawiam ![]()
615 2015-06-05 11:12:18 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-06-05 11:13:46)
Ok, i po co to piszesz? Tasiemcem sie stał wlasnie przez takie komentarze jak Twój. Zauważ ile jest w temacie moich wpisów, ile kulturalnych, dających do myslenia komentarzy a ile pełnych jadu postów nie wnoszących nic do mojej sytuacji. Zostawie to bez komentarza...
I nie założę juz nigdy innego tematu.
Prosze o zamknięcie tematu by nikt więcej nie miał mozliwości poczuc sie lepiej "dowalając mi"
Równiez pozdrawiam ![]()
edit. jak moge usunąć konto?
616 2015-06-05 11:14:06 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-06-05 11:18:32)
To jesteś Ty na avatarze?
W sprawie usunięcia konta pisz do administracji, lub moderatorek.
Ale posty nie zostaną usunięte, są własnością forum (tak myślę).
Ok, i po co to piszesz? Tasiemcem sie stał wlasnie przez takie komentarze jak Twój. Zauważ ile jest w temacie moich wpisów, ile kulturalnych, dających do myslenia komentarzy a ile pełnych jadu postów nie wnoszących nic do mojej sytuacji. Zostawie to bez komentarza...
I nie założę juz nigdy innego tematu.
Prosze o zamknięcie tematu by nikt więcej nie miał mozliwości poczuc sie lepiej "dowalając mi"Równiez pozdrawiam
edit. jak moge usunąć konto?
Oj Support, Ty jesteś jak ta gałązeczka na wietrze...
ile jest w temacie moich [...] dających do myslenia komentarzy
Pierwszy raz w życiu popłakałam się na forum.
Ze śmiechu.
Jezu,kobieto, usuwaj konto, obraz sie na nas i zabierz swoje grabki z piaskownicy. Faktycznie, jestes mega dojrzala i dorosla ![]()
Zajdz w ta ciaze, mecz sie na studiach z dzieckiem, az na twarz padniesz- widocznie chcesz z siebie meczennice robic.
SupportforOscar napisał/a:ile jest w temacie moich [...] dających do myslenia komentarzy
Pierwszy raz w życiu popłakałam się na forum.
Ze śmiechu.
Ja tu juz od dawna na przemian pluje kawa w monitor ze smiechu i krece glowa z rozpaczy, ze taka glupota i naiwnosc po swiecie chodzi. Ale coz, kijem Wisly nie zawrocisz.
To jesteś Ty na avatarze?
W sprawie usunięcia konta pisz do administracji, lub moderatorek.
Ale posty nie zostaną usunięte, są własnością forum (tak myślę).
Zgadza sie.
Posty zostaną ale konto mozna sobie zablokować.
A jeśli chodzi o temat watku - jestem pod wrażeniem tylu stron. Podziw dla osób którym chciało sie pisać ![]()
Obserwowałam watek z boku ten i poprzedni który założyła autorka. I nie widzicie tego ze ona i tak na przekór zrobi ? Nie posłucha sie. I dziwię sie ze chce sie Wam produkować
Ja sie tylko dziwie po co ten wątek autorko założyłaś ?
Przecież z góry wiedziałaś jak to sie skonczy.
a ja sie dziwie skad u piszacych takie "parcie na szklo"
ja to rozumiem tak, ze wyraza sie swoje zdanie i koniec.
kazdy pisze, co mysli, a autorka robi z tym co chce.
mnie tam lata co support zdecyduje- moje zdanie zna.
nie czuje potrzeby jej do niczego przekonywac....(ani wypytywac o decyzje)
Support, zatsanów się, czy ta zgoda na ciążę po lecie nie wypływa ze strachu, że sie na Ciebie gościu obrazi i puści kantem. No bo powiedz mi, CO BY SIĘ STAŁO, gdybyś mu jednak twardo powiedziała" ciąża, ok, ale dopiero PO studiach?
Masz tyle czasu, żeby sobie dziecko zrobić, żeby się nacieszyć swoim związkiem. Po co robić sobie dziecko i "jakoś" dawać radę, skoro możesz po studiach urodzić i po prostu dać sobie radę bez "jakoś"?
Nie patrz na tego swojego mena tak współczująco, bo on tobie jakoś nie współczuje. Ani relacji z rodzicami (przyjął, że jest tak, a nie inaczej i ok), ani zmarnowania najfajniejszego okresu w życiu przez ciążę (początek dorosłości, rozwój i studenckie życie). Jest takie powiedzenie: jeśli 3 osoby ci mówią, że jesteś pijany, to się połóż.
To nie jest tak, że jesteśmy straszni, wredni MY i Ty sama jedna biedna, której nikt nie wspiera. To wszystko (poza wyzwiskami oczywiście) co tutaj jest pisane, nie jest po to, aby zrobić ci na złość, na litość boską. Naprawdę nie widzisz, że wszyscy chcą Cię tutaj ochronić?
Ale rozmowa z tobą, to często rozmowa niemego z głuchym.
Support, zatsanów się, czy ta zgoda na ciążę po lecie nie wypływa ze strachu, że sie na Ciebie gościu obrazi i puści kantem. No bo powiedz mi, CO BY SIĘ STAŁO, gdybyś mu jednak twardo powiedziała" ciąża, ok, ale dopiero PO studiach?
Masz tyle czasu, żeby sobie dziecko zrobić, żeby się nacieszyć swoim związkiem. Po co robić sobie dziecko i "jakoś" dawać radę, skoro możesz po studiach urodzić i po prostu dać sobie radę bez "jakoś"?
Bardzo słuszny post. Support nagina rzeczywistość, tak aby JEMU się podobało. A nam i sobie tłumaczy że jest inaczej.Autorka nie brzmi wiarygodnie, i to czuć, że oszukuje ona siebie i nas. I tak samo było w poprzednim wątku. Czasem, tak jest, że człowiek zaplątany we własne wątpliwości oszukuje sam siebie. Tłumaczy sobie różne sprawy zupełnie niesamodzielnie.
Gdyby Support była przekonana o słuszności ciąży od początku w ogóle nie pisałaby tu na forum. To nie byłby problem. Po prostu tak i już. Chcę tego, robię to.
Ostatecznie już sam tytuł wątku zdradza prawdziwe intencje.
Co będzie jeśli Support się nie zgodzi na ciążę?
- Może on się obrazi
-Może odejdzie
- Chciałabym napisać że zaakceptuje jej decyzję, ale co do tego nawet Ona sama ma wątpiwości
Co wtedy ?
Rodzice powiedzą : _ A nie mówiliśmy
Przeciwnicy tego związku podobnie...
Będzie porażka po takiej długiej batalii....
Niepotrzebnie ten wątek budzi tyle emocji. Po co kogoś obrażać. Niech się każdy wypowie i już. A co zrobi Support to już inna bajka
A ja myślę, że ten Książę ja testuje. Faceci lubią mieć pewne rzeczy na wyłączność. Taka potrzeba bycia jedynym - jedni więcej, inni mniej. Chociażby przykład chodzenia za rękę. To tylko przykład. Pokazują tym samym, że ta Pani jest zajęta - sorry. Support on Cię sprawdza na ile może sobie pozwolić, na ile jesteś zmienna i jak szybko podejmujesz decyzję. Może sobie myśleć: kurde, jestem ustawiony, mam kasę i zabezpieczenie. A jak pojawi się ktoś lepszy, bogatszy, to czy ona tez tak szybko poleci i mnie zostawi. Zauważ, że jeśli jest tak jak piszesz, była żona go oszukala. Takie rzeczy pozostają w facetach bardzo długo. Oczywiście on Ci tego w oczy nie powie, może się nie przyznać, ale zapamięta tę lekcję do końca życia. Ulegając mu, moim zdaniem tylko pokażesz mu i utwierdzisz w przekonaniu, że "kobiety" takie są, zmienne i niestale.
Ja się kloce z moim Mężczyzna kiedy mi się coś nie podoba i myślę, że im więcej i częściej wyrażam własne zdanie, on jakby mnie bardziej szanował.
a ja sie dziwie skad u piszacych takie "parcie na szklo"
ja to rozumiem tak, ze wyraza sie swoje zdanie i koniec.
kazdy pisze, co mysli, a autorka robi z tym co chce.mnie tam lata co support zdecyduje- moje zdanie zna.
nie czuje potrzeby jej do niczego przekonywac....(ani wypytywac o decyzje)
Dlatego, że ci wszyscy ludzie oni tak naprawdę nie mówią tego do Support. Oni mowią do siebie samych, taki powrót do przeszłości i próba tłumaczenia sobie samemu - nie wchodz tam, bo będzie bolało.
Przykład Beyondblackie. Taka mądra jesteś? To powiedz na forum, czemu po rozwodzie jesteś? Nie widziałaś sygnałów???!!! Przeciez to takie oczywiste było, dlaczego wyszłaś za psychola? Ślepa? Głucha? Żeby nie napisać idiotka.
Nie jest moim celem obrażenie Ciebie - Twoje życie, Twoja sprawa. Przystopuj kochana, bo jeszcze się wrzodów nabawisz na żołądku. Szkoda by było, żeby gościu, z którym jesteś musiał z Tobą po lekarzach latać, a nie słodko spędzać czas z pieskiem.
Przykład Beyondblackie. Taka mądra jesteś? To powiedz na forum, czemu po rozwodzie jesteś? Nie widziałaś sygnałów???!!! Przeciez to takie oczywiste było, dlaczego wyszłaś za psychola? Ślepa? Głucha? Żeby nie napisać idiotka.
Nie jest moim celem obrażenie Ciebie - Twoje życie, Twoja sprawa. Przystopuj kochana, bo jeszcze się wrzodów nabawisz na żołądku. Szkoda by było, żeby gościu, z którym jesteś musiał z Tobą po lekarzach latać, a nie słodko spędzać czas z pieskiem.
po co wywlekasz brudy na inny wątek ?
nim2 napisał/a:Przykład Beyondblackie. Taka mądra jesteś? To powiedz na forum, czemu po rozwodzie jesteś? Nie widziałaś sygnałów???!!! Przeciez to takie oczywiste było, dlaczego wyszłaś za psychola? Ślepa? Głucha? Żeby nie napisać idiotka.
Nie jest moim celem obrażenie Ciebie - Twoje życie, Twoja sprawa. Przystopuj kochana, bo jeszcze się wrzodów nabawisz na żołądku. Szkoda by było, żeby gościu, z którym jesteś musiał z Tobą po lekarzach latać, a nie słodko spędzać czas z pieskiem.po co wywlekasz brudy na inny wątek ?
Nie wywlekam żadnych brudów. Skoro ktoś udziela się na forum, odpisuje na wątki innych to chyba logiczne, że ludzie to czytają. Zaznaczyłam, że nie chcę nikogo obrażać, ale zapominacie się dziewczyny. Gdyby Support miała taką wiedzę i doświadczenie, jakich od niej wymaga to forum, nie miałaby 19 lat, a co najmniej 30 i kilka związków za sobą. Ja tez popełniłam mnóstwo blędów w życiu i nadal je popełniam, jak każdy człowiek. Dziewczyna jest młoda, niedoświadczona i ma prawo przyjąć Wasze rady albo nie. Nie popieram jej zachowania, z prostej przyczyny - ja jestem w związku 4 lata i jakies tam doświadczenie mam. Zachowałabym się inaczej, ale to nie jest powód do obrażania i wyszydzania ludzi.
oldorando napisał/a:a ja sie dziwie skad u piszacych takie "parcie na szklo"
ja to rozumiem tak, ze wyraza sie swoje zdanie i koniec.
kazdy pisze, co mysli, a autorka robi z tym co chce.mnie tam lata co support zdecyduje- moje zdanie zna.
nie czuje potrzeby jej do niczego przekonywac....(ani wypytywac o decyzje)Dlatego, że ci wszyscy ludzie oni tak naprawdę nie mówią tego do Support. Oni mowią do siebie samych, taki powrót do przeszłości i próba tłumaczenia sobie samemu - nie wchodz tam, bo będzie bolało.
Przykład Beyondblackie. Taka mądra jesteś? To powiedz na forum, czemu po rozwodzie jesteś? Nie widziałaś sygnałów???!!! Przeciez to takie oczywiste było, dlaczego wyszłaś za psychola? Ślepa? Głucha? Żeby nie napisać idiotka.
Nie jest moim celem obrażenie Ciebie - Twoje życie, Twoja sprawa. Przystopuj kochana, bo jeszcze się wrzodów nabawisz na żołądku. Szkoda by było, żeby gościu, z którym jesteś musiał z Tobą po lekarzach latać, a nie słodko spędzać czas z pieskiem.
zaskakujaco trafne spostrzezenie...
(abstrahujac od wycieczek osobistych)
mysle, ze kazdy tutaj widzi troche swoich porazek- i stad te nerwy....(ja tez)
630 2015-06-05 20:42:07 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-06-05 20:53:09)
Nim2, ale wlasnie dlatego, ze sie MA takie doświadczenie, człowiek chce pomoc innym. Pewnie, gdybym miała rozsadna przyjaciolke, albo rozsądne forum, kiedy wychodziłam za maz za eksa, to bym dobrze pomyslala zanim na kobiercu stanelam. Poza tym moglbys pisać, ze bredze i chce się dowartosciowac, gdybym teraz zamiast mieć poukładanego zycia, była zgorzkniala pustelniczka, ciagle wspominajaca moje spieprzone malzenstwo. Ale tak nie jest- wyciagnelam wnioski, nabrałam jakiejś wiedzy i chce się nia podzielić.
To wlasnie ludzmi kieruje, kiedy cierpliwie tlumacza co dla osoby postronnej jest oczywiste. Tak z dobrego serca nie chcemy, żeby Support skonczyla w czarnej doopie, do której teraz zmierza z determinacja cmy.
oldorando napisał/a:a ja sie dziwie skad u piszacych takie "parcie na szklo"
ja to rozumiem tak, ze wyraza sie swoje zdanie i koniec.
kazdy pisze, co mysli, a autorka robi z tym co chce.mnie tam lata co support zdecyduje- moje zdanie zna.
nie czuje potrzeby jej do niczego przekonywac....(ani wypytywac o decyzje)Dlatego, że ci wszyscy ludzie oni tak naprawdę nie mówią tego do Support. Oni mowią do siebie samych, taki powrót do przeszłości i próba tłumaczenia sobie samemu - nie wchodz tam, bo będzie bolało.
Nie. Nie dlatego. Dlatego,że może Ci wszyscy ludzie,którzy tu tak usilnie piszą nie są obojętni na to, co na dziewczyna chce sobie zafundować.Oceniają sytuację trzeźwym okiem, nie przez pryzmat totalnego zauroczenia drugą osobą.
632 2015-06-05 20:51:59 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-06-05 20:52:31)
Każdy ma jakąś przeszłość, każdy z nas jest na tym forum z jakiegoś powodu.
Sęk w tym, by dzielić się doświadczeniem. Jeśli zmotywowanie kogoś do otrząśnięcia się wymaga przejechania po nim jak po szmacie, to myślę, że warto.
Myślę też jednak, że w sytuacji Support to nie ma sensu. Bo ona tu nie przyszła po radę, tylko żeby się wygadać.
Dlatego niepotrzebnie strzępimy języki.
Dokładnie. Każdy z nas popełnił jakieś błędy. Większość z nas trafiła tu w związku z jakimś błędem/kryzysem. I każdy z nas stara się podpowiedzieć żeby autor tych samych błędów nie popełnił. "Człowiek uczy się na błędach, najlepiej cudzych". Niestety nie każdy to rozumie i jednak musi sam się przekonać.
Oj tam niech robi co chce zdanie wszystkich już zna.
Nim2, ale wlasnie dlatego, ze sie MA takie doświadczenie, człowiek chce pomoc innym. Pewnie, gdybym miała rozsadna przyjaciolke, albo rozsądne forum, kiedy wychodziłam za maz za eksa, to bym dobrze pomyslala zanim na kobiercu stanelam. Poza tym moglbys pisać, ze bredze i chce się dowartosciowac, gdybym teraz zamiast mieć poukładanego zycia, była zgorzkniala pustelniczka, ciagle wspominajaca moje spieprzone malzenstwo. Ale tak nie jest- wyciagnelam wnioski, nabrałam jakiejś wiedzy i chce się nia podzielić.
To wlasnie ludzmi kieruje, kiedy cierpliwie tlumacza co dla osoby postronnej jest oczywiste. Tak z dobrego serca nie chcemy, żeby Support skonczyla w czarnej doopie, do której teraz zmierza z determinacja cmy.
To idź do psychologa i przepracuj co Ci daje osobiście przymusowa pomoc innym. Serio, ciekawych rzeczy się można o sobie dowiedzieć. Zrobisz cos dla siebie, ulokujesz w siebie energię z pożytkiem dla wszystkich. A największym dla Ciebie.
A to plucie kawa po monitorze, to uważam, że jest wyśmiewaniem siebie samej. ...jaka ja głupia byłam, że nie widzialam kiedy on.... (wpisz co tam chcesz). Wnioski wyciagnęłaś, bo coś przeżyłaś. Widzę w tym sposób na poradzenie sobie z porażką, odtwarzanie w kółko tej samej sytuacji. No i teraz jest przecież inaczej, rozgryzłas go, więc Cie nie skrzywdzi. Jakby trochę lżej, prawda?
ps. nie musisz odpowiadać.
Dokładnie. Każdy z nas popełnił jakieś błędy. Większość z nas trafiła tu w związku z jakimś błędem/kryzysem. I każdy z nas stara się podpowiedzieć żeby autor tych samych błędów nie popełnił. "Człowiek uczy się na błędach, najlepiej cudzych". Niestety nie każdy to rozumie i jednak musi sam się przekonać.
Wróciłbyś tu, gdyby Ci napisali, że jestes kretynem, bo nie widzisz tych wszystkich rzeczy, ktore widzieli inni? No właśnie...
Ludzie, wiecie co to jest empatia?
637 2015-06-05 23:30:22 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-06-05 23:33:30)
Beyondblackie napisał/a:Nim2, ale wlasnie dlatego, ze sie MA takie doświadczenie, człowiek chce pomoc innym. Pewnie, gdybym miała rozsadna przyjaciolke, albo rozsądne forum, kiedy wychodziłam za maz za eksa, to bym dobrze pomyslala zanim na kobiercu stanelam. Poza tym moglbys pisać, ze bredze i chce się dowartosciowac, gdybym teraz zamiast mieć poukładanego zycia, była zgorzkniala pustelniczka, ciagle wspominajaca moje spieprzone malzenstwo. Ale tak nie jest- wyciagnelam wnioski, nabrałam jakiejś wiedzy i chce się nia podzielić.
To wlasnie ludzmi kieruje, kiedy cierpliwie tlumacza co dla osoby postronnej jest oczywiste. Tak z dobrego serca nie chcemy, żeby Support skonczyla w czarnej doopie, do której teraz zmierza z determinacja cmy.
To idź do psychologa i przepracuj co Ci daje osobiście przymusowa pomoc innym. Serio, ciekawych rzeczy się można o sobie dowiedzieć. Zrobisz cos dla siebie, ulokujesz w siebie energię z pożytkiem dla wszystkich. A największym dla Ciebie.
A to plucie kawa po monitorze, to uważam, że jest wyśmiewaniem siebie samej. ...jaka ja głupia byłam, że nie widzialam kiedy on.... (wpisz co tam chcesz). Wnioski wyciagnęłaś, bo coś przeżyłaś. Widzę w tym sposób na poradzenie sobie z porażką, odtwarzanie w kółko tej samej sytuacji. No i teraz jest przecież inaczej, rozgryzłas go, więc Cie nie skrzywdzi. Jakby trochę lżej, prawda?
ps. nie musisz odpowiadać.
Bullshit.
Ty chyba nie rozumiesz pojęcia: pomaganie ludziom. Ja nie przezywam porażki- bo po co? Zrobilam blad, wzielam wnioski, ruszyłam do przodu. Moja przeszlosc mnie nie przesladuje. Natomiast nie chce by inni podobne bledy popełniali. Wielu ludzi na forum powie Ci to samo. Chyba wlasnie dlatego Netkobiety istnieja by wspierać i uswiadamiac
A czasami pisać trzeba ostro bo nie dociera. Zreszta zainteresowana osoba ma zawsze wybor- weź lub zostaw. Nikt tu nikomu na sile zycia nie zmieni.
nim2 napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Nim2, ale wlasnie dlatego, ze sie MA takie doświadczenie, człowiek chce pomoc innym. Pewnie, gdybym miała rozsadna przyjaciolke, albo rozsądne forum, kiedy wychodziłam za maz za eksa, to bym dobrze pomyslala zanim na kobiercu stanelam. Poza tym moglbys pisać, ze bredze i chce się dowartosciowac, gdybym teraz zamiast mieć poukładanego zycia, była zgorzkniala pustelniczka, ciagle wspominajaca moje spieprzone malzenstwo. Ale tak nie jest- wyciagnelam wnioski, nabrałam jakiejś wiedzy i chce się nia podzielić.
To wlasnie ludzmi kieruje, kiedy cierpliwie tlumacza co dla osoby postronnej jest oczywiste. Tak z dobrego serca nie chcemy, żeby Support skonczyla w czarnej doopie, do której teraz zmierza z determinacja cmy.
To idź do psychologa i przepracuj co Ci daje osobiście przymusowa pomoc innym. Serio, ciekawych rzeczy się można o sobie dowiedzieć. Zrobisz cos dla siebie, ulokujesz w siebie energię z pożytkiem dla wszystkich. A największym dla Ciebie.
A to plucie kawa po monitorze, to uważam, że jest wyśmiewaniem siebie samej. ...jaka ja głupia byłam, że nie widzialam kiedy on.... (wpisz co tam chcesz). Wnioski wyciagnęłaś, bo coś przeżyłaś. Widzę w tym sposób na poradzenie sobie z porażką, odtwarzanie w kółko tej samej sytuacji. No i teraz jest przecież inaczej, rozgryzłas go, więc Cie nie skrzywdzi. Jakby trochę lżej, prawda?
ps. nie musisz odpowiadać.Bullshit.
Ty chyba nie rozumiesz pojęcia: pomaganie ludziom. Ja nie przezywam porażki- bo po co? Zrobilam blad, wzielam wnioski, ruszyłam do przodu. Moja przeszlosc mnie nie przesladuje. Natomiast nie chce by inni podobne bledy popełniali. Wielu ludzi na forum powie Ci to samo. Chyba wlasnie dlatego Netkobiety istnieja by wspierać i uswiadamiac
A czasami pisać trzeba ostro bo nie dociera. Zreszta zainteresowana osoba ma zawsze wybor- weź lub zostaw. Nikt tu nikomu na sile zycia nie zmieni.
A przepraszam, psychologiem to czemu jesteś?
Nim2, jestem bo mam takie a nie inne zainteresowania zawodowe. Jakby mnie calki jaraly, to byłabym matematykiem. I tyle.
640 2015-06-06 07:06:31 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-06-06 08:28:33)
Jezu, dziewczyno! Ty to tak serio ?
Żeby nie było, spędziłam cały wieczór wczoraj na przeczytanie CAŁEGO wątku i to jest niewiarygodne jak ludzie próbują w każdy sposób odpowiedzieć na Twoje wątpliwości logicznie je argumentując, a do Ciebie nic, a nic nie dociera.
Ty jesteś po prostu głucha na argumenty, w dodatku takie które bardzo ciężko jest podważyć
co widać, bo do niewygodnych odpowiedzi po prostu się nie odnosisz.
Nie znam Cię, więc nie mnie oceniać czy jesteś głupia czy mądra, ale Twoje zachowanie jest tak GŁUPIE, NAIWNE, BEZMYŚLNE, że głowa mała. I wierz lub nie całą noc nie przespałam przez Ciebie, bo mimo wszystko co napiszę i pewnie będzie to dla Ciebie niezbyt miłe i odbierzesz to jako atak jestem wrażliwa na dobro ludzi, przede wszystkim dzieci..
oj tak, widzisz nie tylko Ty kochasz dzieci. Ja też- BARDZO. Wręcz uważam je za siódmy cud świata, jak będę mamą będę kobietą spełnioną
Lgnę do dzieci, dzieci lgną do mnie, oferuję swoją pomoc wszędzie gdzie mogę, sama zabieram moje najmłodsze kuzynostwo do siebie ( i sama się nimi zajmują, czasem nawet przez cały miesiąc ) pierwszy tydzień mam armagedon w domu, bo dzieci ani kultury, wychowania, ani żadnych wzorców nie miały. Niestety w wakacje pracuję ( gastronomia- ludzi najwięcej, tym bardziej, że tu gdzie mieszkam, to miasto turystyczne. więc ich pobyt u mnie zależny jest też od urlopu mojej przyjaciółki, która kilka godzin mogłaby się nimi zając, przez resztę ich pobytu biorę wolne )
po 8 godzinach latania na nogach, mam dosyć a tu jeszcze im czas zorganizuj, wstań wcześniej przygotuj coś do jedzenia, zawieź je do przyjaciółki czy odbierz ( godzina w tą i z powrotem )
nie, że narzekam. Już nie mogę się doczekać kiedy je będę mogła znowu zabrać.
Ale to, że pouważam na nie przez kilka tygodni czy je w pewny sposób ułożę ( rozdarte takie, uparte, nauczone że krzykiem wszystko załatwi, muszę pokazać, że rozmową więcej załatwi co jest strasznie w głośne w wydaniu szczególnie tej młodszej ) , nie znaczy, że czuję się gotowa na macierzyństwo, mimo że widok, śmiech takiego maleństwa leje miód na moje serce i sama mam takie porywy w kierunku instynktu macierzyńskiego ( cokolwiek to znaczy )
A dlaczego? Bo jestem niedojrzała, niestabilna, imprezuję rzadko, ale często wychodzę, poznaję różnych ludzi, poznaje różne światopoglądy, opinie, w ogóle świat i to jest fajne. I nie jestem niestabilna tego, że nie wiem czy z moim chłopakiem ( po 6 latach nie mam jeszcze pierścionka, to znaczy, że nie mam żadnej gwarancji?
) mi wyjdzie, że go zdradzam czy rzucam się w wir romansów, bo jestem młoda i jak nie teraz to kiedy. Bardzo bym chciała żeby mi z nim wyszło, ale póki co pracujemy na wspólną przyszłość, w dalszym ciągu się poznajemy. Mimo, że dużo w życiu przeszłam, dalej sądzę że jestem niedojrzała- na macierzyństwo i na milion innych spraw, w których się mądruję a życie dopiero pokaże jak to wszystko wygląda w praktyce. Im więcej świata poznaję tym lepiej kreuję swój własny światopogląd.
To druga sprawa pomijając to że życiowo w ogóle nie jesteś na macierzyństwo gotowa.
Sęk w tym, że ja sobie z tego zdaje sprawę, a Ty wszystkich próbujesz przekonać, że jesteś dojrzała, w tym na macierzyństwo.
Uwierz nie jesteś. Myślenie 19-20 latki różni się bardzo nawet od np 25 jeśli masz starszych przyjaciół ( jak ja) i nadajecie na tych samych falach. Powinnaś czerpać doświadczenie i wiedzę od innych a nie wszystkim udowadniać jaka to Ty mądra i zaradna jesteś, nie potrafiąc chociażby dołożyć się do interesu utrzymywania domu, ale co tam zróbcie dziecko, nie dość że wydaje na mamusię to jeszcze i na bobasa. Teraz jeszcze sprawia mu to przyjemność, może nie robi mu to różnicy skoro ma kasy więcej niż przeciętny Kowalski, ale zacznie mu to przeszkadzać, chociażby to, że ma w domu sierotkę Marysię całkowicie od niego zależną.
Mam 20 lat, jestem tylko rok od Ciebie starsza, ale to jak sobie chcesz życie zmarnować jest nie do przyjęcia, to jak sama na własne życzenie uzależniasz się od faceta jest po prostu katastrofą, gdyby jeszcze chodziło o uzależnienie emocjonalne to pół biedy, dobry specjalista i z trudem małym lub większym byś się od tego odcięła, ale Ty chcesz uzależnić swoją przyszłość, swoje ( właściwie jego ) finanse od jakiegoś pierwszego gościa. Nie myśl o sobie, pomyśl o tym ewentualnym dziecku skoro tak za dziećmi szalejesz i takie super ważne są dla Ciebie. GDZIE TY PÓJDZIESZ jak Ci z nim nie wyjdzie? Nie wróżę Ci złej przyszłości, życzę Ci wręcz szczęścia z CAŁEGO SERCA, ale chyba sama sobie zdajesz sprawę, że tak łatwo o poróżnienie w związku, że szok. Sama jestem 6 lat w związku, 2 lata z nim mieszkam ( i nie, że chciałam, nie że to było moje widzi mi się , wielka love by pokazać światu i rodzinie, że mogę. Tak się życie ułożyło, innego wyjścia z sytuacji nie było ) i uwierz to nie jest kolorowo WCALE, a dopiero po dwóch latach bycia razem zaczęły się schody, zaczęliśmy swoje wady zauważać i nie do końca umieliśmy sobie z nimi poradzić, mimo, że jestem osobą nad wyraz wyrozumiałą i teoretycznie nie powinnam mieć z tym problemu.
Tak samo przez pewien okres byłam jego utrzymanką, dlatego, że się uczyłam, nie miałam własnych pieniędzy, miałam tak samo konflikt z mamą, które mnie w jego rękach po prostu zostawiła, bez pytania czy chcę się wyprowadzić z nią
Tyle co teraz dokładam mu się na mieszkanie, miałam na cały miesiąc, a gdzie zakupy, a już nie wspomnę o kosmetykach, ciuchach czy jakimś wyjściu do kina chociażby. I uwierz to żadne rozwiązanie. Facet traci do Ciebie szacunek, i nie ma co mu się dziwić. Po pierwsze wie, że nigdzie nie pójdziesz, po drugie: gdzie Ty w tym wszystkim? Gdzie Twoje priorytety, ambicje, plany na życie? To podcina skrzydła uwierz, sama ze sobą nie powinnaś czuć się dobrze będąc zależna od niego, nawet jeśli będzie łączyło Was dziecko. Z resztą nawet jak jesteś tak ślepa lub głupia to przynajmniej nie powinnaś czuć się bezpiecznie, bo to żadne zabezpieczenie na przyszłość.
Teraz jest inna sprawa, co prawda uczę się dalej, ale dostaje dość wysokie stypendium, w weekendy zarabiam, jestem w stanie dołożyć się do mieszkania, zakupów, wyjść kiedy chcę i do tego dołożyć się na jakieś wspólne spędzanie czasu, kupić coś sobie i nawet byłoby mnie stać na utrzymanie się samej.
Ani piękna buzia, ani super figura nie da Ci poczucia własnej wartości jak niezależność.
Modeling? Dziewczyno, litości jak już się tam kręcisz to powinnaś wiedzieć, że dziś jesteś rozchwytywana, jutro jest inna, lepsza, z ładniejszą figurą, ładniejszymi rysami twarzy lub po prostu taka która lepiej pasuje do fuchy. Z resztą fuchę masz raz na jakiś czas, a co dalej ? Po ciąży już nie będziesz taka atrakcyjna i rozchwytywana. Z resztą jak chcesz pogodzić studia, dziecko i wracanie do formy? i to w dodatku studia fizjoterapeutyczne. Małe masz pojęcie, oj małe i jestem przekonana, że na planach się skończy, jakikolwiek kierunek medyczny i ciąża nie idzie ze sobą w parze. Po pierwsze duuużo nauki ( a anatomia i łacina, ma- sa- kra ) + praktyki ( w szpitalu? zapomnij o pozwoleniu lekarza ) to jest mnóstwo godzin, a niech dojdą mdłości czy nie daj Bóg jakieś komplikacje, stres z zaliczeniami. A z każdym tygodniem coraz większe wymagania, coraz wyższy poziom i coraz większa wiedza. To nie to, że nikt w Ciebie wierzy, ale serio nie dasz rady, niewiadomo jakbyś zdolna była. Wiem, bo sama kształcę się w kierunku analityka medycznego, noce nieprzespane by się nauczyć a tu jeszcze dom mężuś i dziecko na głowie ?
Chcesz proszę Cię bardzo, próbuj, bylebyś się tylko nie zdziwiła.
Mam w nosie czy Twój wybranek jest rozwodnikiem. Ale Ty? Katoliczka? Związek z rozwodnikiem, mieszkanie przed ślubem? seks przedmałżeński ???? Wskakiwanie do łóżka, z tego co ktoś przytoczył ( nie wiem dokładnie czy tak było, bo wcześniejszych Twoich wątków na szczęście nie czytałam ) po kilkugodzinnej czy kilkudniowej znajomości ?
A co z Twoimi ambicjami.. zaraz zaraz, jak to szło... studia, ślub, dziecko?
A Ty na kaprys swojego narzeczonego chcesz zacząć od d.u.p.y strony.
Założyłaś wątek z zapytaniem jak mu dać do zrozumienia, jak wywalczyć to by się zaczął z Tobą liczyć i poczekać, dostałaś multum odpowiedzi, a Ty negowałaś wszystko jak leci. Czepiałaś się odpowiedzi, które owszem nie powinny powstać, ale osobom piszącym nie dziwię się normalnie ręce się nad Tobą załamują i mimo że jesteśmy rówieśniczkami, nie rozumiem Cię wcale. Przekreśliłaś i swoje priorytety i ambicje dla jakiegoś typka, który po 5 miesiącach znajomości ( bo rozumiem, że związek to Ty liczysz od czasu jego poznania? )żąda od Ciebie byś w ciąży chodziła.
Jesteś po prostu beznadziejna w Twoim tłumaczeniu jaka jego żona była zła, bo nie chciała urodzić mu dziecka, a umawiali się inaczej. Wy też się umawialiście inaczej, i co z tej umowy? Po wakacjach będziecie starać się o dziecko- ha, taki kompromis ! żałosne po prostu tym bardziej że sama nawet w tym momencie nie jesteś na to gotowa ( czyt. niepprzygotowana, masz obawy i słusznie (
Moje podejrzenia wzbudza także fakt jak szybko facet związał sie po kilkuletnim małżeństwie, z kobietą, którą kochał- czy Ci się to podoba czy nie, z małolatą, z którą planuje przyszłość i rodzinę, bo to nie jest normalne i nie wierzę, że jego miłość do Ciebie ( o ile nie do Ciebie jako inkubatora )całkiem wymazała wspomnienia i uczucia do jego ex, to nie jest możliwe, niezależnie od tego co Ci mówi i jaki kochany nie jest, ale Ty tam wiesz wszystko lepiej to jest big love na całe życie bo dał Ci pierścionek zaręczynowy i chce od Ciebie dziecka..
Nie poradzę Ci nic co masz zrobić, bo jeśli nie posłuchałaś rad bardziej doświadczonych, mądrzejszych ludzi i ode mnie i od siebie to i mojej nie posłuchasz, mimo wszystko podpisuje się pod każdym postem, który Ci to odradza. I mam nadzieję, że jednak analizujesz wszystko co każdy pisze tak jak mówisz ( chociaż chyba analizujesz to jak przekazać to że każdy się myli) i w tą ciąże nie zajdziesz, bynajmniej nie teraz.
On może być wspaniały, cudowny i zaradny, poukładany itp itd, może rzeczywiście stało się bum i powstała jakże romantyczna historia, która nie pokłada się z tym jak to się zazwyczaj kończy, może się poznacie ( bo się jeszcze nie znacie ani trochę ) i się okaże że jesteście dla siebie stworzeni, ale jeżeli Ty sama nie wierzysz, że stać Cię na coś więcęj niż rodzenie dzieci to nie mamy o czym rozmawiać.
I facetów nie pociągają kobiety bez własnego zdania
Twój to nie przypadek, a jak nie umie poczekać zrozumieć tylko chce robić coś wbrew Tobie to też powinnaś przystanąć i się nad tym zastanowić. Nie wybielaj mi go bo mam w nosie jaki on jest, nikt idealny nie jest, każdy ma odchyły, ale z tym się radzi jakoś, szuka kompromisu a nie przystaje na chore zachciewajki.
Póki co Ty się poświęcasz, a on wymaga.
Znajdź siebie w tym wszytskim. Amen
Edit:
Co Ty jesteś w stanie zaoferować mu oprócz dziecka?
I to nie jest złośliwe teraz. Oczekuje odpowiedzi. Co Ty jesteś warta prócz tego, że kochasz dzieci, jesteś ładna i zgrabna? Co Ty wnosisz do waszego związku?
641 2015-06-06 09:47:16 Ostatnio edytowany przez Colt47 (2015-06-06 09:47:45)
Edit:
Co Ty jesteś w stanie zaoferować mu oprócz dziecka?
I to nie jest złośliwe teraz. Oczekuje odpowiedzi. Co Ty jesteś warta prócz tego, że kochasz dzieci, jesteś ładna i zgrabna? Co Ty wnosisz do waszego związku?
A to pytanie mozna by było zastosowaćdo każdej z was. Niestety tutaj też wychodzą dość śmieszne i banalne tłumaczenia, które sie powielają. Zero oryginalności, tlyko powtarzanie na jedno kopyto. A jak spytałem kolegów to powiedzieli tylko jedno: seks i kłótnie o wszystko, jeśli dominujące i seks oraz posłuszność, jeśli uległe ![]()
lubilatanczyc20 napisał/a:Edit:
Co Ty jesteś w stanie zaoferować mu oprócz dziecka?
I to nie jest złośliwe teraz. Oczekuje odpowiedzi. Co Ty jesteś warta prócz tego, że kochasz dzieci, jesteś ładna i zgrabna? Co Ty wnosisz do waszego związku?A to pytanie mozna by było zastosowaćdo każdej z was. Niestety tutaj też wychodzą dość śmieszne i banalne tłumaczenia, które sie powielają. Zero oryginalności, tlyko powtarzanie na jedno kopyto. A jak spytałem kolegów to powiedzieli tylko jedno: seks i kłótnie o wszystko, jeśli dominujące i seks oraz posłuszność, jeśli uległe
chodziło mi bardziej czy zna swoją wartość, bo póki co spełnia priorytety faceta.
także to, że razem z facetem buduje przyszłość, wspólne życie, włącznie z kosztami,
że ma coś w związku też do powiedzenia, może też coś wymagać, bo też jest robione coś za jej wkład, choćby pieniężny, a nie życie na koszt faceta, który w dodatku ( niech już będzie ) na czas nie określony chce jej uniemożliwić rozwój, nie tylko edukacyjny.
uległością ani dominacją partnerstwa nie wywalczy, a na tym się powinna zdrowa relacja opierać.
Nie wiem w jakim środowisku Ty się obracasz, ale znam dużo związków co na takiej zasadzie działają i przez swoją niezależność bardziej się szanują i nie traktują jak własność, w przypadku autorki jak inkubator ![]()
643 2015-06-06 10:14:12 Ostatnio edytowany przez Colt47 (2015-06-06 10:16:52)
Oczywiście partnerstwa nie będzie, gdy jedna strona nie zarabia nic, a druga krocie, ale jednak w standardowej rodzinie od dawien dawna jest tak, że to facet zarabiał więcej, lub to on miał mieszkanie, czym juz zaczynało sie uzależnianie kobiety od mezczyzny. Partnerstwa też w tym nie ma, choć często słysze takie nazewnictwo u kobiet. Podobnie z organizowaniem spotkan, randek, wycieczek, załatwianie spraw. Tu tez mezczyzna wieksza role odgrywał, a wtedy nazywane to było partnerstwem. Jeśli kobieta coś takiego robi to takieog mezczyzny nie chce, bo to juz nie partnerstwo wedlug niej. Tylko o tym mowie.
A dla mnie partnerstwo to dostosowanie sie do roznych ról, ktore sie zmieniaja w zyciu. Nie jest powiedziane, że im to nie będzie pasowało, ale na dłuższą mete warto sie zabezpieczyć i tylko dlatego podzielam ten pogląd niezależności. Bo milosc nie trwa wiecznie (wspomniany rozwodnik, jej pierwszy poważny kandydat), bo mozna wylądować na bruku, bo można mieć obniżoną samoocene z racji tego że jest sie uzależnionym i nie ma sie wolności, czuje sie po czasie kims gorszym. A to szybko tworzy klotnie, bo miało być inaczej, a nie jest.
Czyli troska o siebie, wziecie odpowiedzialnosci za siebie, a pozniej dopiero powazny związek i dziecko. Gdy sama osiagnie stabilizacje. Wczesniej duze ryzyko.
Ale przeciez pamietamy czym sie tłumaczyła. Rownie zaradnymi (szybko ciaza) koleżankami, którym ufa jak jemu. W kazde slowko. A przewidywanie konsekwencji? Zycie tu i teraz, jak to sie mowi w mlodych kręgach na spontanie. Dojrzalosci zero.
lubilatanczyc20 napisał/a:Edit:
Co Ty jesteś w stanie zaoferować mu oprócz dziecka?
I to nie jest złośliwe teraz. Oczekuje odpowiedzi. Co Ty jesteś warta prócz tego, że kochasz dzieci, jesteś ładna i zgrabna? Co Ty wnosisz do waszego związku?A jak spytałem kolegów to powiedzieli tylko jedno: seks i kłótnie o wszystko, jeśli dominujące i seks oraz posłuszność, jeśli uległe
Ale powiało sucharem. Chyba nawet dorównałeś temu, co tutaj support wypisuje. ![]()
Czyli się zgadzamy. Począwszy od niezależności i skupieniu uwagi najpierw na swoim rozwoju zawodowym, jakimś zabezpieczeniu na przyszłość, kończywszy na partnerstwie, bo ja nie widzę tego do końca tak jak Ty. Mi nie spadłaby korona jakbym zapłaciła za randkę czy nawet ją zaproponowała, zaplanowała, czy zapłaciła za cokolwiek, nawet dla samego partnera, bo to nie o wyliczanie chodzi. I myślę, że dużo kobiet też to w ten sposób pojmuje. Nie mówię tu o księżniczkach, które jednocześnie chcą być partnerkami a jednocześnie oburzają się, że to one mają planować albo coś organizować itd
Standard co prawda był kiedyś taki, że to mężczyzna zarabiał więcej , ale teraz nie jest to koniecznością. Problemem autorki jest, że ona nie ma żadnego wkładu w te życie, chociażby zwolnienia jej faceta kompletnie z zakupów jeśli mniej by zarabiała niż on.
Ale powinna się zabezpieczyć dla dobra siebie i dziecka, to jest najbardziej rozważne wyjście z sytuacji i nie rozumiem autorki, która się temu przeciwstawia i układa inną rzeczywistość.
Beyondblackie napisał/a:nim2 napisał/a:To idź do psychologa i przepracuj co Ci daje osobiście przymusowa pomoc innym. Serio, ciekawych rzeczy się można o sobie dowiedzieć. Zrobisz cos dla siebie, ulokujesz w siebie energię z pożytkiem dla wszystkich. A największym dla Ciebie.
A to plucie kawa po monitorze, to uważam, że jest wyśmiewaniem siebie samej. ...jaka ja głupia byłam, że nie widzialam kiedy on.... (wpisz co tam chcesz). Wnioski wyciagnęłaś, bo coś przeżyłaś. Widzę w tym sposób na poradzenie sobie z porażką, odtwarzanie w kółko tej samej sytuacji. No i teraz jest przecież inaczej, rozgryzłas go, więc Cie nie skrzywdzi. Jakby trochę lżej, prawda?
ps. nie musisz odpowiadać.Bullshit.
Ty chyba nie rozumiesz pojęcia: pomaganie ludziom. Ja nie przezywam porażki- bo po co? Zrobilam blad, wzielam wnioski, ruszyłam do przodu. Moja przeszlosc mnie nie przesladuje. Natomiast nie chce by inni podobne bledy popełniali. Wielu ludzi na forum powie Ci to samo. Chyba wlasnie dlatego Netkobiety istnieja by wspierać i uswiadamiac
A czasami pisać trzeba ostro bo nie dociera. Zreszta zainteresowana osoba ma zawsze wybor- weź lub zostaw. Nikt tu nikomu na sile zycia nie zmieni.
A przepraszam, psychologiem to czemu jesteś?
Dziwne pytanie. Jest psychologiem bo ma taką ochotę i zainteresowanie. A jej wypowiedzi zazwyczaj się sprawdzają.
647 2015-06-08 07:58:15 Ostatnio edytowany przez SupportforOscar (2015-06-08 08:52:08)
a ja sie dziwie skad u piszacych takie "parcie na szklo"
ja to rozumiem tak, ze wyraza sie swoje zdanie i koniec.
kazdy pisze, co mysli, a autorka robi z tym co chce.mnie tam lata co support zdecyduje- moje zdanie zna.
nie czuje potrzeby jej do niczego przekonywac....(ani wypytywac o decyzje)
I wlasnie za to Cie lubię na tym forum. Czytam nieraz Twoje wypowiedzi i piszesz mądrze ale bez tego wymądrzania się ![]()
Support, zatsanów się, czy ta zgoda na ciążę po lecie nie wypływa ze strachu, że sie na Ciebie gościu obrazi i puści kantem. No bo powiedz mi, CO BY SIĘ STAŁO, gdybyś mu jednak twardo powiedziała" ciąża, ok, ale dopiero PO studiach?
Masz tyle czasu, żeby sobie dziecko zrobić, żeby się nacieszyć swoim związkiem. Po co robić sobie dziecko i "jakoś" dawać radę, skoro możesz po studiach urodzić i po prostu dać sobie radę bez "jakoś"?
Nie patrz na tego swojego mena tak współczująco, bo on tobie jakoś nie współczuje. Ani relacji z rodzicami (przyjął, że jest tak, a nie inaczej i ok), ani zmarnowania najfajniejszego okresu w życiu przez ciążę (początek dorosłości, rozwój i studenckie życie). Jest takie powiedzenie: jeśli 3 osoby ci mówią, że jesteś pijany, to się połóż.
To nie jest tak, że jesteśmy straszni, wredni MY i Ty sama jedna biedna, której nikt nie wspiera. To wszystko (poza wyzwiskami oczywiście) co tutaj jest pisane, nie jest po to, aby zrobić ci na złość, na litość boską. Naprawdę nie widzisz, że wszyscy chcą Cię tutaj ochronić?
Ale rozmowa z tobą, to często rozmowa niemego z głuchym.
Nie. Nie boję się, ze odejdzie bo rozmawialismy o tym i nikt nie ma zamiaru nikogo opuszczać. I pisze to szczerze.
To trudny temat wymagający kompromisów i stąd moje dylematy. Chodzi o napieta atmosferę między nami. Niby rozumie powagę tego o co prosi a jednak pragnienie jest silniejsze. Raz jest bardziej wyluzowany i nie wraca do tematu i np. przez niemal cały weekend zachowywalismy sie jakby sprawy nie było. Wczoraj znowu było spięcie i tak w kółko. Jutro znowu wyjezdza więc sie go pytam jak to będzie z jego wyjazdami potem, jak to ogarnie itp.
Nie patrze na niego wspólczująco ale on akurat moich relacji z rodzicami wspolczuje mi bardzo.
alpengold napisał/a:też myslę, że to jakieś zadanie dla terapeuty ten cały temat.
bez szans, po 15 minutach sie na niego obrazi za profesjonalna szczerość
Nie obrażam się gdy ktoś traktuje mnie powaznie i z należytym szacunkiem. A o ile mi wiadomo terapeuta nie szydzi z ludzi .
alpengold napisał/a:SupportforOscar napisał/a:Chyba sie dziewczynki trochę zapędziłyście z tymi diagnozami.
Byłam trzymana pod kloszem do 18 urodzin, potem mialam więcej swobody ale nie sądzę by to miało wpływ na moje dzisiejsze decyzje.Czyli wina rodziców. Ich błędy wychowawcze.
Nie, każdy ma swój rozum i sam odpowiada za swoje życie.
Nawet jeśli rodzice byli, delikatnie mówiąc, nieudolni, to obwinianie ich jest zaprzeczeniem naszego człowieczeństwa. Jak myślimy, jak żyjemy to nasza sprawa...no chyba, że komuś "biologia" zawiodła i ma inteligencję emocjonalną na poziomie imbecyla.
Czarnego kota też można obwinić za nasze porażki? A wróżka ma nam powiedziec jak żyć?
Nie obwiniam rodziców za nadopiekuńczość!! Mam żal za to, ze nie chcą mnie znać i tolerować moich wyborów!!
Dziewczyno idź na te studia. Jeśli zajdziesz w ciąże teraz , zmarnujesz sobie życie.
Sama jestem w twoim wieku , mój partner też namawiał mnie na dziecko, ale dałam mu argumenty że warto poczekać pare lat.
Zrozumiał to , i nie obraził się . Dlatego nacieszam się ,podróżując
Jak bedzie dziecko , nie bedzie szans na podrozowanie ![]()
Musisz się wkońcu postawić . Ty jesteś uległa a on dominujący. Widzisz to wgl ? Umiesz powiedzieć NIE ?
To się jeszcze ciągnie?????????? Ludzie ileż można, dajcie już umrzeć temu wątku.