Dobry wieczór , miesiąc mnie nie było , służbowo -szkoleniowo wyjechać z kraju musiałam , ale już wróciłam , żeby koniecznie w niedzielą do urny wyborczej
pognać . Rozważamy nawet zabranie mamy , tylko do końca nie wiem , czy można jej ufać .... a sytuacja wymaga pełnej mobilizacji .
Widzę , że kawiarenka pusta , zimno rozpanoszyło się we wszystkich kątach , aż krzesła i stoliki zdają się drżeć z zimna . Rozpalam kominek , póki ciepło wiosny
nie przyjdzie i zdecydowanie nas nie ogrzeje , nich się pali ; może ktoś skorzysta i wpadnie ogrzać dłonie lub serce . Ech , wszystko na głowie stoi , żeby o tej porze roku
dogrzewać trzeba było .
Mam nadzieję , że miło i dobrze spędzacie czas i dlatego tutaj tak pusto .
Wstawiam do wazonu białe piwonie , lubię ich delikatny zapach i zostawię miseczkę świeżutkich truskawek .
Excopie , u mnie na podwórku takich mistrzów nie było
skakaliśmy w jedną skakankę . Pamiętam tylko , że kondycje mieliśmy dobre , bo skakaliśmy naprawdę
długo a potem jeszcze się biegało czy jeździło dziko na rowerach . O i trzepak , gimnastyka trzepakowa , konkurencja prawie olimpijska .
Najbardziej lubiłam fikołki na górnej poprzeczce ale jak mama mnie przyłapała , to było ciężko i każdorazowe
popisy na górze skutkowały szlabanem na parę dni . Ciekawe czy dzisiaj dzieci skaczą jeszcze przez skakankę , chyba dawno nie widziałam .
Dobrych snów i dobrego piątku 
i hoooop do góry