Książkę przeczytałam dwa razy i na tym nie zamierzam poprzestać. Według mnie jest to bardzo dobra książka. Przede wszystkim uświadomiła mi rzeczy, o których nie miałam pojęcia lub z którymi po prostu nie chciałam się pogodzić. Ogromnie podoba mi się humor w tej książce, który sprawił, że śmiałam się na całego z własnych zachowań, które obiektywnie rzeczywiście są komiczne ale i tragiczne. Jestem z chłopakiem od prawie 3 lat. Wszyscy bliscy i dalsi ludzie zwracali mi uwagę,że ten związek nie ma sensu, że jest toksyczny dla mnie. Moje życie się zmieniło, porzuciłam wszystko, by zyskać więcej czasu dla niego. Myślałam, że o to właśnie chodzi w miłości, lecz on zaczął się dystansować. Cały czas kłóciliśmy się o każdą minutę spędzoną razem, którą próbowałam ubłagać, również w życiu łóżkowym nie układało się tak jakbym tego chciała. On tracił zainteresowanie, nie inicjował zbliżeń, zawsze niemal należało to do mnie. Ale ja nie chciałam widzieć prawdy, wmawiałam sobie, że przecież już tak bardzo się zmienił, brałam za dobrą monetę każdy drobny gest, ale i tak się w końcu zawodziłam. Byłam naiwna wierząc w jego zapewnienia o zmianie, on tak naprawdę nie widział w sobie żadnej winy. Teraz już wiem, że źle z nim rozmawiałam. Pokazałam mu, że ma nade mną władzę, bo gotowa jestem zrobić wszystko, a on na coraz więcej sobie pozwalał. I przede wszystkim byłam za bardzo skupiona na nim, całe moje życie kręciło się wokół niego. Obecnie wyjechałam na wakacje, wobec czego nie widzimy się już dwa tyg, pozostał jeszcze tydzień. Przed wyjazdem zaczęłam czytać tą książkę i zafascynowana nią, wprowadzać pewne zmiany. On nigdy nie pisał, nie dzwonił sam, a nawet jak obiecał to słowa nie dotrzymał lub dzwonił 5 godzin później. Jednak wystarczyło, że raz przestałam chodzić z komórką w kieszeni, ustawioną na wibracje tak, by móc mieć ją zawsze przy sobie i sprawdzając nerwowo i z nadzieją, że coś napisał. Nie odebrałam dwóch połączeń. Gdy zauważyłam to, już dzwonił kolejny raz i pytał czy specjalnie nie odbieram telefonu i czy się nie obraziłam. W normalnej sytuacji nie ubłagałabym go o ten znak życia. Był to dla mnie pierwszy dobry sygnał. Nie miałam wiele czasu, bo wyjeżdżałam, ale wprowadziłam inne drobne zmiany. On chciał, bym dzień przed wyjazdem przyjechała do niego autobusem (mieszkamy w innych miejscowościach), żeby spędzić razem czas. Normalnie popędziłabym na łeb na szyję, byleby go ostatni raz zobaczyć. Był ogromnie zdziwiony, gdy odmówiłam, tłumaczą, że chce ten dzień spędzić w domu z rodzina , spakować się, odsapnąć przed podróżą. Następnego dnia przyjechał po godzinie 4 na dworzec rowerem (którego nie wyjmował z piwnicy mimo moich próśb od roku) żeby mnie pożegnać i był zrozpaczony. Byłam po prostu w szoku, jak łatwo i szybko osiągnęłam to, co próbowałam osiągną przez długi czas. Jednak moim błędem było to iż byłam zbyt chłodna, jednak ciężko wprowadzając NIEKTÓRE zasady z tej książki być całkiem na luzie, gdy analizuję na nowy sposób to co on robi i co ja robię. Teraz nie widzimy się już sporo czasu, a ja staram się zajmować ciekawymi rzeczami oraz sobą. Z czasem udało mi się uzyskać bardzo ważną rzecz, której nie mogłam wyrobić przez te trzy lata. Poczucie dystansu do mojego związku, umiejętność spojrzenia na niego z daleka i ROZSĄDNEGO wprowadzania zmian. Wygląda na to, że on też czuje się dużo lepiej, gdy daję mu więcej swobody i nie zamęczam wiadomościami, na tyle dobrze, że po moim powrocie chce mnie zabrać do restauracji ( nie pamiętam kiedy ostatnio gdzieś byliśmy!). Może i ta książka nie jest idealna, z niektórymi radami się nie zgadzam, ale grunt, by zmiany wprowadzać po swojemu i w odpowiednim czasie. Myślę, że jest szansa na to, by mój związek zmienił się na lepsze, a moja pozycja w nim wzrosła do rangi równorzędnego partnera, a nie popychadła na wezwanie. Nie będzie łatwo, szybko ani przyjemnie, ale...życzcie mi szczęścia 