netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

26 odpowiedzi35 884 wyświetleniazałożony przez Acabar, 07.09.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez Acabar (2008-09-07 22:36:39)

Temat: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Przydatny podręcznik zwłaszcza dla kobiet, które zastanawiają się, dlaczego wciąż wpadają toksyczne związki:


Czyta się całkiem przyjemnie, warto zajrzeć smile

P.S.: Należy oczywiście podejść do niego z dystansem, choć są też rady, które warto wziąć sobie do serca wink

2

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Odpowiem krótko, zołzy są wyrafinowane,a facetom się wydaje ,że są mądre.... Mój brat ma taką ,oślepł całkowicie...

3

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Ja proponuję wpierw zapoznać się choć z pierwszym rozdziałem, w którym autorka tłumaczy jak dla wyrazu "zołza" stworzyła nowe pole semantyczne, a potem zabrać się do komentowania smile Unikniemy wtedy nieporozumień.

4

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Czytalam ta ksiazke, tzn.poczatek...jestem jedna z tych dobrych, zawsze pomocnych kobiet;)))
Jakos nie potrafie czytac ta ksiazke dalej, bo ona jakos jest anty do facetow i wogole jakas taka nie w moim stylu...kobieta ktora jest tam przedstawiona powinna byc jak dla mnie zbyt egoistyczna i zbyt feministyczna....jak dla mnie to dosc denerwujace...wiadomo ze facet nie jest najwazniejszy, ze licza sie nasze pasje, zainteresowania itd...ale tu jakos dziwnie jest ro wszystko ujete...ja mam inna wizje zwiazku, bardziej ciepla, emocjonalna...a w tej ksiazce kobieta est jakas zimna i wyrafinowana...takie jest moje zdanie

5

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Czy ja wiem czy to takie wyrafinowane oddawać całą siebie nie pierwszemu lepszemu, ale facetowi, który naprawdę na to zasłuży?

Tyle jest tu tematów o "tych fałszywych zimnych draniach", o facetach którzy okazali się zupełnie innymi, niż się wydawali, o kobietach które czują się w swych związkach wykorzystywane. Ta książka faktycznie jest napisana zbyt "feministycznym" językiem. Jeżeli jednak przymkniemy na ten język oko, okaże się, że jest to zwykły podręcznik uczący krok po kroku asertywności i dystansu. Jeśli ktoś jest w swym związku szczęśliwy - nie ma powodu, aby cokolwiek w sobie pod tym względem zmieniać. Jeżeli jednak ktoś ma problemy z facetami - warto zastanowić się nad swoim postępowaniem.

Bowiem, kurcze blade, znam naprawdę wielu chamów, którzy za pomocą kilku słodkich SMSów zwabiali sobie dziewczynę do łóżka, a potem traktowali ją jak szmatę. By tego uniknąć, warto robić "długi przesiew", bo ludzie potrafią być fałszywi nawet miesiącami, zwłaszcza jeżeli mają w tym jakiś interes.

6

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

hmmm...zeby poznac takich debili ta ksiazka raczej nie jest potrzebna;)))
Takich chamów mozna wyczuc na odleglosc...
Ja choc mam wlasnie taki charakter ktory w tej ksiazce jest wrecz wyszydzany...mialam dwoch super facetow...nigdy nikt mnie nie wykorzystal-trzeba poprostu kierowac sie nie tylko sercem ale i rozumem...nie trzeba od razu udawac niedostepnej i zimnej, zeby kogos zdobyc...nawet takie chamy lubia dlugo polowac zeby potem triumfalnie zostawic....

7

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"
marika1980 napisał/a:

no, tak.. niestety tak jest. Byłam kochana, szczera, dobra, kochająca i kopnięta w du... za to. Dlatego kochane Kobietki na tym forum, proszę o poradę: czy przeczytanie książki Dlaczego mężczyźni kochają zołzy da jakiś efekt?

Siedziałam sobie w domku, po dniu pracy wieczorkiem, widziałam w czasopiśmie recenzję tej książki, jakoś mnie tak naszło, po tym jak mnie mój ostatni facet potraktował... i stwierdziłam, że kupię ją! Wahałam się, wkońcu jednak wysłałam smsa z kodem, przez jakiś OneStep to nabyłam. Przysłali mi to do domku za dwa dni, zapłaciłam i jako szczęśliwa posiadaczka owej lektury zaczęłam mieć wątpliwości czy w ogóle to czytać..., boje się, ze się wcale nie będę  świetnie bawić podczas czytania tylko się pogrążę w jeszcze gorszym smutku. Co poradzicie? czytała to któraś z was, lektura godna polecenia czy tez wyrzucone pieniądze w błoto?

motylek766 napisał/a:

ja czytałam ta książkę jest świetnie napisana i bardzo mi się podobała ale nie brałabym wszystkich rad z tej książki do własnego użytku, każdy facet jest inny i tak naprawdę nie wiadomo jak może na taka "zołzę" zaaragować. może się okazać , że efekt może być całkiem inny od zamierzonego smile
a poza tym nie sadze ze takie wyciąganie własnych zachowań  wobec facetów czy ogólnie z takich książek lub poradników jest dobre . to bez sensu to nie jest recepta na pewne zachowania smile

ty trafiłaś na zwykłego d****a , też to przerabiałam , nie jest to miłe wiem ale nigdy niewiadomo na kogo się trafi.

Desire1987 napisał/a:

książka jest świetna warto ją przeczytać i postarać sie pomyśleć jak ją odniesc do własnej osoby:) nie powiedziane czy cos da na pewno otworzy Ci oczy na wiele rzeczy i podpowie jak powinnaś sie zachowywać w konkretnych sytuacjach

patyczek napisał/a:

Ja tez przeczytalam wlasnie kilka dni temu :-)
W ogole to tytul oryginalny jest "dlaczego mezczyzni kochaja suki" za przeproszeniem, bo jesli tlumaczymy "bitches" z angielskiego to "zolza" chyba w pelni nie oddaje znaczenia slowa :-P

Polecilam nawet ksiazke wlasnej mamie, gdyz wydaje mi sie, ze w ksiazce jest bardzo duzo (madrych) rad szczegolnie jesli chodzi o poczatki zwiazku, ustalanie wlasnych granic i "zdobywanie pozycji" w zwiazku, w dobrym tego slowa znaczeniu.
Mozna sie takze niezle usmiac, ale szczerze mowiac nie znalazlam duzo rad w stosunku do istniejacego juz zwiazku.
Kilka podstawowych rzeczy, ale nic konkretnego. Oprocz tego, w zwiazku z tym, ze to sa realia amerykanskie, czasem trudno bylo mi to odniesc do polskiej rzeczywistosci. Np. Kiedy partner rzuca skarpetki po domu czy nie myje naczyn, a kobieta narzeka narzeka i nic, rada jest taka, by zatrudnic gosposie za 50 dolarow i wtedy sprawa rozwiazana. No tak, ale co mam robic, gdy moj facet rozrzuca skarpetki po naszym mieszkaniu, ja narzekam, on nic nie robi a na gosposie mnie nie stac? Tego juz autorka nie wyjasnila :-)

Ale poza tym fajna lektura i szczegolnie obowiazkowa dla osob dopiero wchodzacych w zwiazek. Polecam mimo wszystko!

Tiff napisał/a:

http://rs262.rapidshare.com/files/78047 … _zolzy.pdf


smile hiihih, zaczęłam czytać, trafiłam gdzieś w środek, no i czuję, że to fajna lekturka, nawet możliwe, że przyda mi się do pracy maturalnej

elviska18 napisał/a:

a mnie się podobało tongue i uważam, ze jest w tym ziarnko prawdy, jednak nie można sie do tych zasad "bezwzględnie" stosować smile

8

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

No tak, ale co mam robic, gdy moj facet rozrzuca skarpetki po naszym mieszkaniu, ja narzekam, on nic nie robi a na gosposie mnie nie stac? Tego juz autorka nie wyjasnila :-)

Każdy jest inny. Mi pomogło zapakowanie skarpetek do torby na laptopa:)) Otwierając torbę na spotkaniu troszkę się natrudził żeby bez wstydu wyciągnąć laptopa, był potem troszkę nadąsany, ale pomogło:))

9

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

ja przeczytałam całą książkę i wg. mnie jest rewelacyjna smile dzięki niej inaczej patrze na związki i zrozumiałam, że popełniałam błędy przez które moje związki się rozpadały sad na prawdę polecam tą książkę ! smile

10

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

No właśnie, bo to zależy od kobiety i od faceta, ale obiecałam sobie kiedyś, że jak tylko moja chrześniaczka skończy 16 lat to podsunę jej tą książkę. Tak jak pisała Sherry, bo chodzi o to, aby być słodka jak brzoskwinia, a w środku twarda jak pestka. I to w tym jest cała prawda. Bo to chodzi o szacunek i oto, abyśmy były pewne siebie, bo to my jesteśmy pępkami świata, nie odwrotnie smile Polecam również książkę "Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy". Równie dobrze napisana smile

11 Ostatnio edytowany przez Mercedeska (2011-04-07 21:08:17)

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Ja czytałam dwie ksiazki tej kobiety i wiem ze w zyciu i tak sie to nie sprawdza jak bedziesz dla faceta wiecznie "zimna suką" w koncu Cie pogoni kazdy zna granice swoich nerwów choc nie ukrywam ze cos mnie nauczyła .... Ale jest wg mnie troszcze przereklamowana, moj facet miał pecha bo kupił mi ja na dzien kobiet a po miesiacu sie rozstalismy ahahah

P.S bład w tytule postu założycielki .....

12

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Czytalam , ale nie cala :-)
Moim zdaniem trzeba podejsc do niej z przymruzeniem oka, wiadomo, ze nie trzeba byc caly czas taka zimna, bo kazdy czasem potrzebue czulosci, nawet sama autorka chyba o tym wspomina.
Chodzi bardziej o styl bycia, zeby nie dac sie nikomu wykrozystywac, znac swoja wartosc i nie tracic czasu na bezsensowne zwiazki.

13

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

jakbym była jak w tej książce to facet nie byłby zadowolony z bycia ze mną.
owszem są tam niektóre mądre rzeczy ale znów bez przesady smile
dlatego co nieco można z niej wyciągnąć, ale powtarzam co nieco...

14

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Sherry pisała  swojej książce, że bycie zołzą nie oznacza aby być ciągle zimną, okrutną i w ogóle bo przecież my kobiety też chcemy okazywać uczucia, ta książka ma za zadanie przetłumaczyć kobietom aby nie popełniały błędów żeby robiły tak aby facet ją zawsze szanował. Ja uważam, że jest to świetna książka i polecam ją każdej kobiecie wink

15

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

ja przeczytała tą książke kilka razy.wydała mi się świetna.pomyślałam, że teraz bede wiedziała jak postepowac.jednak życie pokazało mi , że to nie tak łatwo.....10 lat temu byłam z pewnym chłopakiem o imieniu Paweł.chodziliśmy ze sobą ze dwa miesiące, nie uprawialiśmy seksu, bo ja "lubie czekać"-nie byłam gotowa.pojawił się "książe na białym koniu" i Pawła zostawiłam.cierpiał strasznie.długo jeszcze się starał, żebym wróciła.czasem się spotykaliśmy jako przyjaciele pogadać.ja zawsze widziała i czułam, że mu strasznie zależy:jak patrzył, jak drżały mu ręce...nigdy po moim zerwaniu nie pocałował mnie, ani nie dotknął.na kilka lat urwał nam się kontakt i on próbował go wznowić.przyjeżdżał zostawiał numer telefonu, na portałach wysyłał zaproszenia.....ja jednak nie odpowiadałam.....odpowiedziałam w tym roku w styczniu.powiedzial, że ciągle coś do mnie czuje, że chce związek ze mną założyć, dzieci, dom, małżeństwo....ze mną.mowiłam że nie, że tylko koleżeństwo.nie poddawał się.chodziłam z nim na kawki, jeździliśmy po imprezach.wszystko platoniczne.ale któregoś dnia wypiłam troche i "ponioslo mnie"-przespałam się z nim.on szcześliwy...mówił mi że możemy jeszcze dziś się hajtać....
i powiedzcie mi jak to mam rozumieć słowa w książce, że nie nalęży iść z facetem do łóżka bez tego całego wstepu:czyli całowania pod klatką, dotnięcia kolanka, dłoni....przez przynajmniej miesiąc.bo nie bedzie cię szanował.jak to jest u mnie?jak mam na to patrzeć;czy to że teraz po tej 10-letniej przerwie zaraz się przespaliśmy to falstart?że zaczynaliśmy od nowa, a nie był to ciąg dalszy tego co 10 lat temu.że nie podsyciłam iskry i zaraz zgaśnie?czy tak że po prostu 10 lat temu już zobaczył,że trzeba się o mnie starać by mnie zdobyć i tak wtedy tą iskre podsyciłam, że do dziś płonie.i że warto z nim zacząć konkretny związek faktycznie?pomóżcie mi?

16

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"
monika_314 napisał/a:

ja przeczytała tą książke kilka razy.

prawidłowo, książki powinno się czytać  ze dwa razy, za każdym razem odkrywasz coś nowego i zaczynasz rozumieć.

chodziliśmy ze sobą ze dwa miesiące, nie uprawialiśmy seksu, bo ja "lubie czekać"-nie byłam gotowa.

2 miesiące i nie uprawialiście seksu? to dobrze, nie naciskał widzę, spokojnie sie rozwijało, holla

pojawił się "książe na białym koniu" i Pawła zostawiłam.

któregoś dnia wypiłam troche i "ponioslo mnie"-przespałam się z nim.on szcześliwy...mówił mi że możemy jeszcze dziś się hajtać....

facet był od zawsze szaleńczo zakochany, seks z Tobą utwierdził go w przekonaniu, ze Ty też coś chcesz.
skoro tak bardzo Cię kocha, to szanuje i wie, ze szacunek i miłośc to synonimy seksu z miłości, więc odebrał to jako potwierdzenie.
rozumiem, że zdradziłaś swojego ówczesnego  partnera, tak?


nieładnie, nieładnie.


i powiedzcie mi jak to mam rozumieć słowa w książce, że nie należy iść z facetem do łóżka bez tego całego wstepu:czyli całowania pod klatką, dotnięcia kolanka, dłoni....przez przynajmniej miesiąc.bo nie będzie cię szanował.jak to jest u mnie?jak mam na to patrzeć;czy to że teraz po tej 10-letniej przerwie zaraz się przespaliśmy to falstart?że zaczynaliśmy od nowa, a nie był to ciąg dalszy tego co 10 lat temu.że nie podsyciłam iskry i zaraz zgaśnie?czy tak że po prostu 10 lat temu już zobaczył,że trzeba się o mnie starać by mnie zdobyć i tak wtedy tą iskre podsyciłam, że do dziś płonie.i że warto z nim zacząć konkretny związek faktycznie?pomóżcie mi?

chyba próbujesz dopasowac słowa książki do zycia, ale twoja sytuacja ma inny bieg.
ja rozumiem, że olałaś go kiedyś, bo miał za mało poweru, kochał Cię cały ten czas.
Ty teraz uległaś, pojawił się konkret.
i jak się w tym czujesz?
chcesz tego?
musisz się powaznie zastanowić.

17

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

nie nie zdradziłam nikogo bo z  "ksiąciem  na białym rumaku" nie wyszło.tak próbuje dopasować to co w książce pisze ale właśnie mi nie wychodzi.chce z nim być to fantastyczny facet, a teraz gdy się przespaliście mi się wydaje że jeszcze bardziej za mną jest.ale bałam się tylko tego, że za szybko z nim się przespałam i z tego powodu nam i tak nie wyjedzie.....i że n ie ma sensu w to wchodzić.
powiem szczerze że miałam nadzieje, że ktoś potwierdzi, że gadam głupoty i, że mam w to "wskoczyć", a nie analizować i się zastanawiać.DZIEKUJE

18

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Uważam, że książka jest GENIALNA i tak bardzo prosta ! Po przeczytaniu nie sądziłam, że to aż takie łatwe - kontrola nad mężczyzną. Co więcej! Potwierdziły się rzeczy o których słyszama już od wielu lat i to od kobiet jak mama czy babcia. wtedy wydawało mi się to przesadzone teraz wiem, że to święta prawda. Książka nie mówi, żeby być przez cały czas zimną suką. Ona tłumaczy i pokazuje jak zainteresować faceta, żeby oszalał na naszym punkcie, a przecież prawie każda z nas tego chce. Mówi o tym jak się zachowywać a jak nie. Jest swoistym poradnikiem, który wiele daje. Ale przede wszystkim podkreśla, że my kobiety nie możemy uzależnić się od faceta całkowicie! Że nie jesteśmy ich własnością i powinnyśmy mieć własne sprawy i przyjaciół. Wspaniała ksiażka smile

19

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

uważacie, że uprawianie seksu oralnego jest czymś ważnym w związku?ja nigdy tego nie robiłam, a mam za sobą 5 letni związek i kilka krótkich.kiedyś jeden partner się spytał czy to robię, ja powiedziałam że nie i nigdy więcej ten temat nie poruszalismy.teraz natomiast jestem w związku z osoba, która bardzo tego chce.podczas każdych pieszczot daje mi do zrozumienia, często dogaduje mi na ten temat.mówiłam mu że nigdy tego nie robiłam i tak zabardzo nie chce, ale to nie działa.praktycznie tylko o to się kłócimy.co wy o tym myslicie?

20

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Książkę przeczytałam dwa razy i na tym nie zamierzam poprzestać. Według mnie jest to bardzo dobra książka. Przede wszystkim uświadomiła mi rzeczy, o których nie miałam pojęcia lub z którymi po prostu nie chciałam się pogodzić. Ogromnie podoba mi się humor w tej książce, który  sprawił, że śmiałam się na całego z własnych zachowań, które obiektywnie rzeczywiście są komiczne ale i tragiczne. Jestem z chłopakiem od prawie 3 lat. Wszyscy bliscy i dalsi ludzie zwracali mi uwagę,że ten związek nie ma sensu, że jest toksyczny dla mnie. Moje życie się zmieniło, porzuciłam wszystko, by zyskać więcej czasu dla niego. Myślałam, że o to właśnie chodzi w miłości, lecz on zaczął się dystansować. Cały czas kłóciliśmy się o każdą minutę spędzoną razem, którą próbowałam ubłagać, również w życiu łóżkowym nie układało się tak jakbym tego chciała. On tracił zainteresowanie, nie inicjował zbliżeń, zawsze niemal należało to do mnie. Ale ja nie chciałam widzieć prawdy, wmawiałam sobie, że przecież już tak bardzo się zmienił, brałam za dobrą monetę każdy drobny gest, ale i tak się w końcu zawodziłam. Byłam naiwna wierząc w jego zapewnienia o zmianie, on tak naprawdę nie widział w sobie żadnej winy. Teraz już wiem, że źle z nim rozmawiałam. Pokazałam mu, że ma nade mną władzę, bo gotowa jestem zrobić wszystko, a on na coraz więcej sobie pozwalał. I przede wszystkim byłam za bardzo skupiona na nim, całe moje życie kręciło się wokół niego. Obecnie wyjechałam na wakacje, wobec czego nie widzimy się już dwa tyg, pozostał jeszcze tydzień. Przed wyjazdem zaczęłam czytać tą książkę i zafascynowana nią, wprowadzać pewne zmiany. On nigdy nie pisał, nie dzwonił sam, a nawet jak obiecał to słowa nie dotrzymał lub dzwonił 5 godzin później. Jednak wystarczyło, że raz przestałam chodzić z komórką w kieszeni, ustawioną na wibracje tak, by móc mieć ją zawsze przy sobie i sprawdzając nerwowo i z nadzieją, że coś napisał. Nie odebrałam dwóch połączeń. Gdy zauważyłam to, już dzwonił kolejny raz i pytał czy specjalnie nie odbieram telefonu i czy się nie obraziłam. W normalnej sytuacji nie ubłagałabym go o ten znak życia. Był to dla mnie pierwszy dobry sygnał. Nie miałam wiele czasu, bo wyjeżdżałam, ale wprowadziłam inne drobne zmiany. On chciał, bym dzień przed wyjazdem przyjechała do niego autobusem (mieszkamy w innych miejscowościach), żeby spędzić razem czas. Normalnie popędziłabym na łeb na szyję, byleby go ostatni raz zobaczyć. Był ogromnie zdziwiony, gdy odmówiłam, tłumaczą, że chce ten dzień spędzić w domu z rodzina , spakować się, odsapnąć przed podróżą. Następnego dnia przyjechał po godzinie 4 na dworzec rowerem (którego nie wyjmował z piwnicy mimo moich próśb od roku) żeby mnie pożegnać i był zrozpaczony. Byłam po prostu w szoku, jak łatwo i szybko osiągnęłam to, co próbowałam osiągną przez długi czas. Jednak moim błędem było to iż byłam zbyt chłodna, jednak ciężko wprowadzając NIEKTÓRE zasady z tej książki być całkiem na luzie, gdy analizuję na nowy sposób to co on robi i co ja robię. Teraz nie widzimy się już sporo czasu, a ja staram się zajmować ciekawymi rzeczami oraz sobą. Z czasem udało mi się uzyskać bardzo ważną rzecz, której nie mogłam wyrobić przez te trzy lata. Poczucie dystansu do mojego związku, umiejętność spojrzenia na niego z daleka i ROZSĄDNEGO wprowadzania zmian. Wygląda na to, że on też czuje się dużo lepiej, gdy daję mu więcej swobody i nie zamęczam wiadomościami, na tyle dobrze, że po moim powrocie chce mnie zabrać do restauracji ( nie pamiętam kiedy ostatnio gdzieś byliśmy!). Może i ta książka nie jest idealna, z niektórymi radami się nie zgadzam, ale grunt, by zmiany wprowadzać po swojemu i w odpowiednim czasie. Myślę, że jest szansa na to, by mój związek zmienił się na lepsze, a moja pozycja w nim wzrosła do rangi równorzędnego partnera, a nie popychadła na wezwanie. Nie będzie łatwo, szybko ani przyjemnie, ale...życzcie mi szczęścia smile

21

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Czytalam, bardzo fajnie sie czyta, duzo cennych spostrzezen i rad... Z tym, ze jest czynnik ludzki- kazdy facet inaczej reaguje na te sztuczki, choc 1 moim zdaniem jest uniwersalna- kobieta pod zadnym wzgledem nie powinna sie uzalezniac od faceta, ani w aspekcie materialnych ani psychicznym..

22

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Autorce ksiazki chodzi glownie o to, zeby miec dystans do zwiazku i byc osoba niezalezna, taka ktora nie poswieca sie w 100 % tylko ma czas dla siebie i wlasnych zainteresowan. Czytalam ksiazke juz kilka razy i bardzo mi sie spodobalo. pozdro

23

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"
saffari napisał/a:

Autorce ksiazki chodzi glownie o to, zeby miec dystans do zwiazku i byc osoba niezalezna, taka ktora nie poswieca sie w 100 % tylko ma czas dla siebie i wlasnych zainteresowan. Czytalam ksiazke juz kilka razy i bardzo mi sie spodobalo. pozdro

...jak i tez ze na swiecie sa wazne tez inne rzeczy a nie tylko facet, facet i facet big_smile Tylko jeden...
Autorka podkresla waznosc niezaleznosci finansowej przez kobiete, role asertywnosci i rownowagi w zwiazku. Przeciez nie moze byc tak ze jedna osoba daje wszystko a druga wiecznie wyciaga reke...
Mysle ze autorka usiluje w kobietach obudzic nieco buntu "hej, ty tez jestes czlowiekiem, nie uzalezniaj swojego szczescia od faceta, postaraj sie o nie sama".

24

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Ta książka to samo zycie.
W końcu to zazwyczaj kobiety całe swoje życie podporządkowuja mężczyźnie, a potem się dziwią, że ich nie szanuje.

25

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Książka na pewno przydatna dla naiwnych panienek i kobiet ktore są zdesperowane, ale dla kobiety znającej swoją wartość zawarte w niej mądrości nie są czymś niezwykłym wink
książka na pewno pomaga w "selekcji" - czyli w odróżnieniu facetow godnych zainteresowania, od takich którym zależy tylko na łóżku.
W związku, gdzie facet szanuje kobietę i ona SAMA SIEBIE SZANUJE nie trzeba stosowac rad typu "nie odbieraj telefonu przez godzine bo malujesz paznokcie", także raczej nie do końca zgodzę sie z autorką (o ile jej rady traktujemy całkowicie dosłownie wink) ale przyznaję, ze świetnie opisała wiele sytuacji w jakich kobiety zachowują się jak totalne bezmózgowe popychadła.

26

Odp: Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Hej dziewczyny!
Dla mnie ta książka jest tylko potwierdzeniem tego czym sama kieruje się w życiu. Tylko że mi wychodzi to raczej naturalnie. Jak jest cukierkowo to pokrzyczę, zrobię awanturę, wymyśle jakiś problem. Ale nie robię tego świadomie. Bo facet znudzi się dziewczyną od której od czasu do czasu nie będzie miał takich atrakcji... oczywiście mówię o facecie z krwi i kości zbudowanego, oczytanego i jedzącego mięso - może tak trochę "jaskiniowo" wyszło to porównanie, ale dziewczyny które gustują w takich facetach wiedzą co mówię wink

Mi ta książka otworzyła oczy.

O co chodzi...
Jest taki moment w każdym związku że największa zołza jest tak zapatrzona w swojego faceta, że uchyla mu nieba.
ALE! Jak to samiec, może wykorzystać to bardziej niż byśmy sobie tego życzyły i stajemy się kurami domowymi albo niewolnicami i jeszcze jesteśmy z tego zadowolone! (Nie wmówicie mi że nie! Ile razy czytałam na forach "jestem kurą domową i jestem z tego powodu szczęśliwa" - masakra hmm ) A nasz luby jak ma za dobrze to zaczyna po kilku takich sielankowych latach szukać "atrakcji" - czyli kobiety, która nie będzie miała dla niego czasu, będzie miała kaprysy - czyli to od czego odzwyczaiła się jego kobieta (dla ich "wspólnego" dobra - ha ha! ). No i mamy zdradę!
Także nim jeszcze czas trzeba się otrząsnąć! Co też i ja uczyniłam po przeczytaniu tej książki i jest w moim związku - Partnerstwo a nie niewola, a mój luby jara się tym, że nie zawsze się zgadzamy i wiadomo w jakiej "sferze" jest Duużo Przyjemniej wink

POZDRAWIAM i życzę takiej "mądrości" w kontaktach w własnym facetem czy mężem! wink

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sherry Argov: "Dlaczeko mężczyźni kochaja zołzy"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026