netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Totalny mętlik w głowie

1 693 odpowiedzi142 921 wyświetleńzałożony przez kammiś, 01.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 976 do 1 040 z 1 694 ]

976 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-09 15:58:44)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Prawie codziennie jem ryby. Mięsa wcale.

Ryba to nie zwierzę, czyli martwa rybia tusza, to nie mięso?!

To się nazywa ichtiwegetarianizm (inaczej pescowegetarianizm) - gdzie spożycie ryb jest dopuszczalne.
Tak, ryba to też mięso, jeżeli rozpatrujemy to pod kątem biologicznym.
Ale w opinii większości społeczeństwa (nie mojej), mówiąc nie jem mięsa, nie mają na myśli mięsa ryb.
Pomyśl ile osób skminiłoby o co "kaman" jakby napisała że jestem ichtiwegatarianką albo pescowegetarianką. Napisałam w dużym uproszczeniu.
Ryby jem, bo mi lekarz kazał.


MrSpock - daj se siana i się odczep, bo to nudne.
Tak, zdecyduję się na związek z dziewczyną. Czysto platoniczny - bardzo chętnie. Możemy tworzyć "białe małżeństwo". Oszczędzimy na kosmetykach, kupując wspólnie.

977

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Pomyśl ile osób skminiłoby o co "kaman" jakby napisała że jestem ichtiwegatarianką albo pescowegetarianką. Napisałam w dużym uproszczeniu.

Oj, po prostu przyznaj się, że napisałaś w taki sposób, w jaki tępisz u innych kiedy napiszą coś z twojego "konika" smile Wystarczająco jasno brzmiałoby gdybyś napisała: "z mięs jadam tylko ryby". Każdy by zrozumiał i nie trzeba by sięgać do przemądrzałych formułek. Ostatecznie gdybyś chciała błysnąć, to mogłabyś napisać: "nie jadam mięsa zwierząt ciepłokrwistych ale z zimnokrwistych np. ryby". Takie tam...

978

Odp: Totalny mętlik w głowie
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Pomyśl ile osób skminiłoby o co "kaman" jakby napisała że jestem ichtiwegatarianką albo pescowegetarianką. Napisałam w dużym uproszczeniu.

Oj, po prostu przyznaj się, że napisałaś w taki sposób, w jaki tępisz u innych kiedy napiszą coś z twojego "konika" smile Wystarczająco jasno brzmiałoby gdybyś napisała: "z mięs jadam tylko ryby". Każdy by zrozumiał i nie trzeba by sięgać do przemądrzałych formułek. Ostatecznie gdybyś chciała błysnąć, to mogłabyś napisać: "nie jadam mięsa zwierząt ciepłokrwistych ale z zimnokrwistych np. ryby". Takie tam...

Oj dobrze, przyznaję się bez bicia wink (coś czego inni nie potrafią wink )
Na biologii się nie znam, na kulinariach również, mój błąd wink

979

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jestem!

Swoją drogą, czasem przydałby się czat na stronce.. "on a night like this..." <lalala> tongue Ciekawe, że administracja nie wpadła na to <niedowiary>



Dobra, to nadawaj..jakie masz przemyślenia, marzenia, wątpliwości czy problemy.. 

smile

980 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 04:41:06)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Obecnie mam problem że spałam do 14 (okres, naćpanie ibupromem i spasmoliną, termofor i dalej w kimę do popołudnia)  i nie moge spać big_smile
Oczywiście "problem" w dużym cudzysłowie wink I tak siedze na forum big_smile Miałam się uczyć i jutro zdać kolokwium, ale nie zdążę, a szkoda oceny, więc napiszę po świętach big_smile

981

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja też mam problem ze spaniem, ale to u mnie raczej norma wink

Co do nauki, to właśnie sobie czegoś szukam.. Chętnie pójdę znowu na jakieś studia/szkolenia, tylko to co chcę robić to kosztuje fortunę, z kolei iść na coś co średnio mnie kręci dla samego studiowania to też średnio mi robi.

I tak se siedzę i rozkminiam co jak, kiedy i czy wystarczająco nakręcona na to jestem. Bo ja mam tak, że jak się wkręcę to koniec, klapki na oczach - a jak w grę wchodzą pieniążki to trzeba mniej oszołomsko podejść wink

Kawę robimy jakąś?

982

Odp: Totalny mętlik w głowie

A na co byś się chciała wybrać? smile

Kawa będzie jutro rano, bo wstaję o 8/8.30 big_smile
Ale jestem przyzwyczajona, raz śpię 12 godzin, raz 3. Zapasy snu big_smile

983

Odp: Totalny mętlik w głowie

Oj, narazie nie chcę wchodzić w szczegóły wink wiesz o co chodzi - wole powiedzieć jak już będę miała pewność. Ale chodzi o kierunek stricte artystyczny można powiedzieć.. bo ja artystyczna dusza jestem, tylko trochę za późno się zorientowałam, ale skoro to tyle lat za mną łazi to może coś z tym w końcu zrobię wink

Ty, z tego co czytałam, jesteś na prawie, więc bardzo poważnie myślisz o życiu <brawo> Na pewno jest to fajna baza i pewny zawód, jeśli ktoś to faktycznie lubi.

984 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 05:06:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Lubię, lubię smile
do prawa wzięłam sobie teraz magisterkę z administracji (licencjat mam z ekonomii) - specjalność zamówienia publiczne (to mnie skusiło, bo w pracy to też będę robić). I pluję sobie w brodę. Na prawie mam już wszystko zdane w tym semestrze... 70 stron z prawa to jest dla mnie kwestia 4-5 godzin. A tutaj... socjologiczne rzeczy jakieś, multum nazwisk, już żałuję. Myślałam że mnie szlag trafi, jak to czytałam i rzuciłam w cholerę to dzisiaj big_smile Nie umiem się uczyć jak nie rozumiem - a tego się zrozumieć nie da. Prawo wbrew pozorom się da zrozumieć big_smile
Konstytucyjnym się interesuję i ostatnio mocno przeżywam kryzys konstytucyjny państwa, mój promotor zresztą też big_smile

Moja mamuśka jest artystyczna dusza po ASP big_smile big_smile big_smile Pełno obrazów w domu rodziców wszędzie wisi big_smile u mnie trochę też jest big_smile

985

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ja też zawsze byłam 'humanistyczna', jeśli o przedmioty chodzi, więc wszelkie filozofie, socjologie z elem. psychologii, czy języki - zawsze jedna z najlepszych osób na roku. Ale co z tego jak poszłam w ekonomię głównie tongue , z którą dziś nie mam nic wspólnego i raczej nie chcę mieć.
Sporo tez swego czasu rysowałam i pisałam, ale też jakoś wydawało mi się to swego czasu "nieodpowiedzialne".. I tak mną "rzucało" trochę, bo nie mogłam się zdecydować kim chcę być ostatecznie z zawodu. I w sumie mam kilka wyuczonych jakbym się uparła wink Inna sprawa, że dalej ciągnie mnie do czegoś zupełnie innego.. Masakra z tym jest.

Zawsze zazdrościłam osobom, które od początku wiedziały co chcą robić. Ja konsekwentna to byłam tylko w zamiłowaniu do sportu chyba.
zobaczymy jak to będzie..

To dobrze, że masz takie mocno konkretne plany zawodowe i wiesz czego chcesz  w wieku 21 lat, to bardzo pomaga.

986

Odp: Totalny mętlik w głowie

No ja właśnie nie jestem humanistyczna wink Języki obce ok. Ale muszę mieć konkret i koniec wink Ścisłym umysłem też nie jestem big_smile jestem nieokreślonym tworem o nastawieniu prawniczym big_smile
W sumie wiedziałam co chcę robić od dziecka, choć wiadomo - na innym poziomie świadomości. Tatuś zabierał do pracy i na początku jako mała dziewczynka chciałam być jak ładne panie prawniczki w sukienkach i na obcasach big_smile Potem chciałam mieć za męża ładnego pana jak panowie aplikanci  big_smile Aż mi się śmiać dzisiaj z tego chce big_smile W okolicach końcówki gimnazjum przyszło myślenie że będę to w życiu robić.
Ale też jestem nieodpowiedzialna, bo nieodpowiedzialnie chcę się doktoryzować z konstytucyjnego, a powinnam wziąć jakieś cywilne, postępowanie cywilne, zamówienia publiczne, ewentualnie międzynarodowe prywatne, finansowe czy coś w tym stylu big_smile
Chociaż nigdzie nie będzie mi lepiej niż w katedrze prawa konstytucyjnego, ja to wiem big_smile ze względu na to że mnie tam wszyscy znają i lubią (w sensie wykładowców) big_smile

987

Odp: Totalny mętlik w głowie

No widzisz i to jest to, co ja nazywam KONKRETEM smile

Z takim podejściem na pewno szybko znajdziesz ogarniętego faceta, który szuka materiału na żonę. Znam trochę ludzi po prawie i to specyficzna grupa, jeśli chodzi o mentalność - przede wszystkim trzeba mieć duży szacunek do autorytetów naukowych i respektować hierarchię.

Ja jako urodzony buntownik na takim kierunku nie miałabym szans albo przypłaciłabym to jakąś chorobą psychosomatyczną wink

Ja nie jestem w stanie usiedzieć przy 'papierach' ani tęgich tomiskach dokumentów, praca typowo biurowa jest nie dla mnie - wpadam wtedy w jakiś stan otępienia i nie ma ze mnie pożytku wink

Ale już na to nic nie poradzę, charakteru nie zmienię, najwyżej całe życie co kilka lat będe wywracac swoje życie zawodowe do góry nogami.. oby tylko finanse mi na to pozwalały, a zawsze sobie jakoś poradzę wink

988 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 05:39:00)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Najważniejsze to się dobrze czuć z tym co się robi smile

Prawo to nie tylko praca typowo biurowa smile Trochę chodzisz do sądu (no ja reprezentować klienta nie mogę, dopiero od 2 roku aplikacji można), ale są spotkania z klientami (na to mi ojciec pozwolił big_smile ), nie ma samych papierów smile więcej myślenia niż pisania smile W urzędzie pracować bym nie mogła. Zawód notariusza też dla mnie wiąże się ze zbyt małymi emocjami big_smile Choć notariusz odpowiada całym swoim majątkiem, więc jak się pomyli, to rozrywka może być niesamowita big_smile

Z facetami to bywa różnie big_smile Siedzi taki jeden u mnie w domu w drugim pokoju (a mówiłam z milion razy żeby sobie poszedł do siebie, bo to że pozwoliłam sobie ugotować jedzenie bo mnie brzuch boli i od śniadania nic nie jadłam, bo nie mogę ustać - ciężko przechodzę okres, mimo 4 ibuprofenów i 3 spasmolin ma takie silne skurcze dość często, jakby mi ktoś zaciskał obręcz wokół brzucha i niżej i czasem rzygam -  nie znaczy że może zostać do jutra), ale osobnik jest nadzwyczaj krnąbrny i niepoważny mimo swojego prawie 30-letniego wieku.
A kot - zdrajca siedzi z nim a nie ze mną big_smile

989

Odp: Totalny mętlik w głowie

Czytając Twoją historię, znowu zdałam sobie sprawę, jak duży wpływ na córkę ma Ojciec. W Twoim przypadku, z racji dobrego kontaktu z nim, nawet poszłaś w jego ślady smile Mnie to nigdy przez myśl nie przeszło. Mój Ojciec po prostu JEST. Szanuję go, pod względem zawodowym imponuje mi i uważam, że ogólnie jest w porządku człowiekiem, natomiast jako Tata - totalna porażka wink Długo by wymieniać jak to rzutuje na wiele dziedzin mojego życia.

To ten sam facio, o którym tyle wątków swego czasu zakładałaś? tongue Czy new one?

30-latek to fajny wiek dla faceta, już coś tam zaczyna im świtać wink, a Ty i tak jesteś bardziej odpowiedzialna i poważna niż większość osób sporo starszych od Ciebie, więc to ma szanse.

990 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 07:08:46)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ten sam ciągle big_smile
Z tym że ok, on może RACJONALNIE to chce, ale problem w tym, że ja mu się nie podobam. I nie chodzi mi o żadne myślenie lędźwiami (jak to w tamtym wątku pisałaś) i nie wiadomo co tongue

Z ojcem miałam zawsze dobry kontakt smile Chwała mu za to big_smile Z matką nie, ale teraz się poprawia.

Edit:
Probuje zasnac, nie moge i rozmyslam. Ja nawet nie wiem czego on chce i po co przyszedl. Jak go rzucilam to pisal mi milion smsow. Ale na narty jednak pojechal i jak widze po zdjeciach bawil sie swietnie. To jest w ogole czlowiek - hedonista wiec czego sie spodziewac. Ba, nawet sie nauczyl "po wodzie chodzic". Wiec po co przychodzi? Zeby mi znowu skopac jako takie poczucie wlasnej wartosci nad ktorym pracuje? Jak tak to juz mu sie udaje. Szybszy jest niz pendolino.

991

Odp: Totalny mętlik w głowie

Jak to chce, ale mu się nie podobasz??

992

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Jak to chce, ale mu się nie podobasz??

Edytowalam wyzej smile
Chce moze, nie wiem...z rozsadku? Sam przeciez dzisiaj twierdzil ze "do siebie pasujemy". Bardzo "trafny" argument. Zapomnialam zapytac pod jakim wzgledem. Ze oboje ludzimy pomidorowa?

993

Odp: Totalny mętlik w głowie

Chcesz powiedzieć, że on jest z Tobą żeby nie być samemu - z rozsądku?

I dlaczego uważasz, że mu się nie podobasz, to Twoja opinia czy jego?

994 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 07:34:37)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Chcesz powiedzieć, że on jest z Tobą żeby nie być samemu - z rozsądku?

I dlaczego uważasz, że mu się nie podobasz, to Twoja opinia czy jego?

Moja obserwacja jego zachowania.
Niekoniecznie zeby nie byc samemu, bo znalazlby jakas na pewno. Ale akurat - mimo wad - mam swoje plusy big_smile wstydu mu nie narobie, utrzymywac mnie nie musi i raczej nigdy nie bedzie musial, chyba ze cos by mi sie stalo, ale tego to nikt nie przewidzi (odpukac),  nie planuje dzieci (on nie moze miec dzieci), mamy w miare spojne poglady religijne, polityczne i w kwestiach swiatopogladowych, nie wymagam multum uwagi, mam porzadek zarowno fizycznie w domu jak i w zyciu, o nic sie martwic nie musi.
Nie prowadze zycia "studenckiego", rzadko kiedy imprezuje, zbyt wielu znajomych nie posiadam (chociaz nie - posiadam wielu, ale blizsze przyjaciolki tylko 2, przy czym kontaktujemy sie glownie na odleglosc z racji miejsca zamieszkania - setki kilometrow), a osoba z ktora najczesciej sie spotykam jest moj promotor. Zyc nie umierac wink
Wygodnie mu tak przeciez.

Edit: co do znajomych - kiedys mialam multum znajomych i spotykalam sie z ludzmi. Jak udzielalam sie politycznie w spolecznosci lokalnej choc w miescie znajomi byli tez big_smile i to byl krag znajomych staly, spotykalismy sie czesto, razem sylwester, imprezy wyjazdy.
To bylo w czasie 1 roku moich studiow. Mniej wiecej pod koniec 1 roku stwierdzilam ze to nie dla mnie. Znajomosci na studiach - przez zaangazowanie polityczne, ktore mnie zaabsorbowalo - nie nawiazalam zbyt wielu. Mam kolo naukowe, lubimy sie, ale sama rozumiesz - nie jestesmy paczka przyjaciol, tylko organizacja. I tak jakos wyszlo wink

995

Odp: Totalny mętlik w głowie

No dobra, ale to co opisałaś jeszcze nie świadczy o tym, że jest z Tobą, bo mu wygodnie i nic więcej.

Nie czujesz, że mu się podobasz jako Kobieta? Jest 'chemia' między Wami, macie udany seks?

Sorry, że tak z grubej rury, ale nie ma co owijać w bawełnę - udane pożycie świadczy o istnieniu pożądania jednak, czyli coś ponad rozsądek.

996 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 07:37:42)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Mielismy przerwe w zwiazku prawie miesiac wiec jaki seks tongue
Ale i wczesniej sie posypalo.
Co wiecej dobrze wiem kto (a raczej jaka grupa kobiet) mu sie podoba. Toz to widac na pierwszy rzut oka.

997

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie rozumiem..  To czym on Cię do siebie przekonał, skoro wiesz, że gustuje w innym typie kobiet? Dlaczego z nim jesteś?

A problemy z pożyciem przy tak krótkim stażu są faktycznie niepokojące..

998

Odp: Totalny mętlik w głowie

On mi sie spodobal od razu. Nie musial przekonywac.
Poza tym na poczatku bylo w miare fajnie.

999

Odp: Totalny mętlik w głowie

Rozumiem, czyli u Ciebie to przyszło naturalnie, a jemu coś nie pasuje.

Ale dlaczego napisałaś, że on "zaniża Ci poczucie wartości", czym to się objawia?

1 000

Odp: Totalny mętlik w głowie

Skoro mu sie nie podobam to automatycznie zaniza mi poczucie wlasnej wartosci.
Nic mi nie robi. Potworem nie jest wink

1 001

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale musiałaś mu sie trochę podobać, skoro do seksu dochodziło wink

1 002 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 07:54:48)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Dawno i nieprawda big_smile
Kiedys moze i owszem, potem pewnie zrozumial swoj kardynalny blad big_smile

1 003

Odp: Totalny mętlik w głowie

O rany.. no to przykro mi bardzo sad

W takim razie faktycznie patowa sytuacja dla Ciebie jako kobiety i cholernie niekomfortowa.
I rzeczywiście może warto się zastanowić czy jest sens tkwić w relacji z facetem, który polepsza sobie swoje samopoczucie Twoim zainteresowaniem (bo polepsza mu to i łechce na pewno), nie dając w zamian tego samego.

1 004 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 08:05:57)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie no z tym kardynalnym bledem to byl moj zart smile
Nie wiem czy jemu to poprawia samopoczucie. Watpie. On sie staral zawsze, nie moge mu zarzucic ze nie, absolutnie. Posprzata, ugotuje, pomoze, jest bardzo kulturalny, nie mowi mi nic przykrego. Nawet dzisiaj. W sumie to pierwszy raz od miesiaca normalnie rozmawialismy. Mila nie bylam. Znaczy nie bylam niemila, ale mila tez nie - nie wiem czy wiesz o co mi chodzi wink on z kolei byl do rany przyloz. dal sie wykorzystac do ugotowania mi obiadokolacji
Ja mu nie slodze wiec nie ma co mu lechtac ego. Traktuje go dosc chlodno, nie bede sie kompromitowac ani plaszczyc. Nawet mu dzisiaj powiedzialam ze kojarzy mi sie ze sportem. Tak sie zainteresowal o co kaman, wiec dodalam: no, z palantem. Az zadowolona z siebie jestem big_smile

1 005

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie no, spoko. Na dobrą sprawę to nie jego wina, jeśli nie czuje pociągu do Ciebie, to na pewno nie ze złośliwości, tylko organizm nie reaguje, brak jakichś emocji.

Jeśli czujesz, że ciężko Ci z tą świadomością i męczy Cię to to dlaczego tak się go trzymasz, kochasz go prawda?

1 006 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 08:16:26)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Niestety prawda.

Chociaz najgorsza jest mysl ze nie podolalam i tyle. Za dobry dla mnie jest. I to nie w kontekscie tego co robi tylko tego jaki jest.
Nie uwazam ze to jego wina, raczej ze to moja wina.

1 007

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ech.. po tym co napisałaś widzę, że faktycznie Ci to na samoocenę siadło i to mocno.

Im dłużej będziesz w tym tkwiła tym gorzej i niska samoocena będzie się pogłębiać sad

1 008

Odp: Totalny mętlik w głowie

A juz skonczylam. Zrobilam blad ze mu pozwolilam przyjsc pogadac.

1 009

Odp: Totalny mętlik w głowie

Pamiętaj, żeby się nad nim za bardzo nie rozczulać. Czy jest ogólnie miłym gościem czy nie, to i tak w jakiś sposób Cię wykorzystuje, bo to nie jest z jego strony w porządku - mimo, że nic od Ciebie nie chce, to doskonale zdaje sobie sprawę, ile Ciebie emocjonalnie kosztują takie spotkania z nim.

1 010 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-18 08:23:34)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Myslalam ze sie cos zmieni ale nie. No w sumie nic sie nie zmieni bo nie wyhoduje sobie nagle dlugich nog, gestych wlosow i nie wiem czego jeszcze. Chocbym stanela na glowie i zaklaskala uszami. Moglam sie wysuszyc do 46 kilo (spokojnie, jestem niziutka wink ) ale nie urosne i nie dorobie sobie cebulek wlosow. Tak samo nie zmienie rysow twarzy. Nie przeskocze 5 lat, nie postawie sobie nagle dr i mec. przed nazwiskiem. Nie cofne sie o 5 lat i nie zostane modelka.

Nie czuje sie wykorzystywana akurat smile
Raczej ja go wykorzystalam do wykonania prac domowych big_smile darmowa gosposia big_smile

1 011

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie chodzi o "wykorzystywanie" stricto o charakterze pomocy w domu, tylko drenujące emocje - u Ciebie to drugie występuje i jest o wiele bardziej szkodliwe.

Co do tego jakie kobiety jemu się podobają to hm.. niektórzy mężczyźni mają taki 'swój typ' i to im się nie zmienia już faktycznie latami.
Ale większość nie ma swojego typu, albo im się on o 180 stopni potrafi zmienić, kiedy poznają interesującą z osobowości i charakteru kobietę.

Jeśli gość lubi bardzo określony typ kobiet, a wie, że od niego odbiegasz, to nie najlepiej to o jego intencjach świadczy.

1 012

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie wiem czy lubi okreslony typ. On mial ogolnie duzo kobiet. Ale wiem jak sie na jedna - swoja byla - gapi. Czuc do niej nic nie czuje, bo sie spotykali chyba z miesiac i generalnie ma ją gdzies, ale sie gapi. Zreszta wszyscy sie na nia gapia i wszyscy ją lubia.

1 013

Odp: Totalny mętlik w głowie

Po co Ci facet, dla którego nigdy nie będziesz 'tą pierwszą' - w sensie tą, z którą jest, bo wg niego jest najlepsza i najpiękniejsza (w danym momencie)?

1 014

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale ja sie nie nadaje na "pierwsza" dla niego. Zbyt przystojny jest, zbyt inteligentny i w ogole "zbyt". I to akurat wiedzialam zanim sie zaczelo wszystko psuc.

1 015 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-18 08:48:13)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ee to jak z takim podejściem się związek zaczyna: obojętnie kobieta z facetem czy odwrotnie, to nie ma prawa się udać.
Jeśli Ty się przy nim czujesz jak brzydsza siostra Kopciuszka..

Rozumiem, że on Tobie imponuje (jest starszy i na pewno już więcej osiągnął), ale związek nie polega na byciu ze swoim idolem czy byciu jego groupie wink

1 016

Odp: Totalny mętlik w głowie

Oceniam obiektywnie.

1 017

Odp: Totalny mętlik w głowie

Nie wątpię. Ale ja bym nie czuła satysfakcji ze związku, gdzie nie czułabym się "godna" uczucia danego mężczyzny. Szukam partnera, a nie "bożka", do którego będe się modlić i dziękować że zechciał na mnie zwrócić uwagę.
Ale to tez z wiekiem przychodzi, więc masz jeszcze czas wink

1 018 Ostatnio edytowany przez Teo Mat (2015-12-18 10:28:30)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ale ja sie nie nadaje na "pierwsza" dla niego. Zbyt przystojny jest, zbyt inteligentny i w ogole "zbyt". I to akurat wiedzialam zanim sie zaczelo wszystko psuc.

WTF? Co sie z wami dzieje? Te mlode kobiety wlasnie maja takie problemy caly czas a bo to ma firme a to zbyt inteligentny, zbyt pracowity.
Co ciekawe czegos takiego u kobiet 25+ nie zauwarzam no nawet juz 22+(az takich rozkmin nie maja).
Elle pewnie ma racje ze to przychodzi z wiekiem i troche zmienia sie punkt siedzenia.
"I rzeczywiście może warto się zastanowić czy jest sens tkwić w relacji z facetem, który polepsza sobie swoje samopoczucie Twoim zainteresowaniem (bo polepsza mu to i łechce na pewno), nie dając w zamian tego samego." - Ta i przez takie cos pozniej mamy kobiety z ktorymi nie da sie dogadac bo caly czas lechtaja ego tak jak by to bylo dla nich cos naturalnego.
Ogolnie czemu polki nie wierza w siebie i maja az tak niskie poczucie wlasniej wartosci?

Elle88 napisał/a:

Nie wątpię. Ale ja bym nie czuła satysfakcji ze związku, gdzie nie czułabym się "godna" uczucia danego mężczyzny. Szukam partnera, a nie "bożka", do którego będe się modlić i dziękować że zechciał na mnie zwrócić uwagę.
Ale to tez z wiekiem przychodzi, więc masz jeszcze czas wink

Tylko czemu mialabys sie czuc od kogo kolwiek gorsza?

1 019 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-18 10:57:01)

Odp: Totalny mętlik w głowie
Teo napisał/a:

Ogolnie czemu polki nie wierza w siebie i maja az tak niskie poczucie wlasniej wartosci?

Nie ma co uogólniać. Tak jak mówię: kwestia dzieciństwa,a potem pierwszych doświadczeń z facetami.
Znam kobiety, które pomimo dużych braków w urodzie, pochodzą z domów, gdzie dzieci się chwaliło i nie musiały "zasługiwać" na Miłość czy akceptację i one z reguły nie miewają tego typu rozkmin co kammiś np.

I tak, z wiekiem wiele się w podejściu do siebie zmienia.
Też inna sprawa, że jak się jest młodą dziewczyna i spotyka z dużo starszymi mężczyznami to nie sposób być na ich etapie w wieku 20- 20kilku lat, to jest jasne. Tylko wtedy wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo ludzie nie pasują.
Oczywiście zdarzają się pary, gdzie mężczyzna jest sporo starszy, ale to na pewno nie z kobieta, która czuje się od niego gorsza, musi 'nadrabiać' czym innym.

W przypadku kammiś wyszło tak, że normalnie nadrabiałaby młodością i urodą, ale okazało się, że jest 'nie w typie' tego gościa i kaplica.

Tylko czemu mialabys sie czuc od kogo kolwiek gorsza?

Jeśli już to tylko z uwagi na rodzinę, która mam - delikatnie mówiąc - w rozsypce wink, jakoś zawsze dziwnie się czułam gdy szłam do znajomych, czy rodziców faceta i wszystko u nich było 'normalnie'.
A tak poza tym to nie. smile

1 020

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elleuś napisał/a:

Nie ma co uogólniać. Tak jak mówię: kwestia dzieciństwa,a potem pierwszych doświadczeń z facetami.
Znam kobiety, które pomimo dużych braków w urodzie, pochodzą z domów, gdzie dzieci się chwaliło i nie musiały "zasługiwać" na Miłość czy akceptację i one z reguły nie miewają tego typu rozkmin co kammiś np.

I tak, z wiekiem wiele się w podejściu do siebie zmienia.
Też inna sprawa, że jak się jest młodą dziewczyna i spotyka z dużo starszymi mężczyznami to nie sposób być na ich etapie w wieku 20- 20kilku lat, to jest jasne. Tylko wtedy wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo ludzie nie pasują.
Oczywiście zdarzają się pary, gdzie mężczyzna jest sporo starszy, ale to na pewno nie z kobieta, która czuje się od niego gorsza, musi 'nadrabiać' czym innym.

W przypadku kammiś wyszło tak, że normalnie nadrabiałaby młodością i urodą, ale okazało się, że jest 'nie w typie' tego gościa i kaplica.

Powiem tak sa kobiety ktore nie maja brakow w urodzie ale maja niskie poczucie wlasnej wartosci, moze to przez rodzine w sumie u mnie tez nie jest z tym najlepiej ale sa kobiety co z tym maja naprawde wielki problem(ile mozna sluchac tego jaka ona jest brzydka, itp.).

Ja np. prowadzac firme bardzo czesto mam z tym problem bo musze tlumaczyc kobiecie ze przeciez nie wiadmo jak bogaty nie jestem, ale zawsze jest tak bo ciebie stac na drogie ciuchy itp. a zobacz jak ja wygladam... Moze chodzi o to ze mysla ze wszystko mi rodzice dali? - Tylko ze tak nie jest... no ale mniejsza o mnie.
Wiesz sa panie ktore w wieku 21 lat maja duzo wiecej niz nie jeden 25-30 latek, mozna szukac pan ktore maja pomysly na zycie wtedy takich problemow nie ma.
Szczerze nie wyobrazam sobie zeby ktos nadrabial uroda dla mnie uroda jest wazna ale nie najwazniejsza, bardzo wazne jest podejscie do zycia...
Nie wiem jak to bylo kiedys ale panie w moim wieku sa jakies dziewne mowie ogolem bo roczniki starsze i mlodsze sa troche inne tak jak by jakies roznice w wychowaniu byly.


Jeśli już to tylko z uwagi na rodzinę, która mam - delikatnie mówiąc - w rozsypce wink, jakoś zawsze dziwnie się czułam gdy szłam do znajomych, czy rodziców faceta i wszystko u nich było 'normalnie'.
A tak poza tym to nie. smile

Oj to rozumie sam mam nie ciekawa rodzine wink No wiesz nie wiem co jest normalne ale fajnie nie raz pojsc do znajomych zobaczyc jak nikt nikogo nie obraza itd.

1 021

Odp: Totalny mętlik w głowie

Teo, to nie chodzi o pomysl na zycie bo ten akurat posiadam smile
I jestem 22+ wiec nie lapie sie big_smile to nie jest kwestia wieku.
Moze bardziej rodziny, bo tak jak Elle mowila, u mnie w domu trzeba bylo duzo robic i sobie zasluzyc na wszystko. Moi rodzice (zwlaszcza matka) przywiazywali duza wage do mojego wyksztalcenia, wygladu, rozwoju itd.
I teraz jestem takim tworem ktory czuje sie winny jak dostanie 4,5 a nie 5 tongue

Postanowilam sobie ze dzis bedzie dobry dzien big_smile nawet wygladam znosnie big_smile

1 022

Odp: Totalny mętlik w głowie

Fajny temat, w życiu bym nie poszła na prawo i jestem kompletnie nieambitna więc miło się czyta że ktoś ma inaczej.
             Co mi sie rzuciło to twoja bardzo bliska relacja z ojcem.
U mnie było tak, że takie coś miało wpływ na relacje z facetami. Nie bierz tego do siebie bo pisze z własnych doświadczeń.
Z książki A. Lowen Przyjemnośc. - Mężczyzna nieznajdujący uznania u żony, czerpie seksualną przyjemnośc z uznania i podziwu które otrzymuje od córki.
Nie musi miec miejsce wykorzystywanie. Córka wyczuwa seksualne podniecenie ojca i odpowiada na nie. Wszystko sie dzieje nieświadomie.
                   Co gorsza żona, też wyczuwa że ma w córce rywalkę. Tymczasem ojciec jesli przypadkiem uświadomi sobie swoje odczucia zaczyna mieć poczucie winy i zaprzeczac tym impulsom.  Wtedy córka też czuje sie winna i zamraża swoje seksualne doznania w kontakcie z ojcem. Czuje sie odrzucona. Czuje też wrogośc że strony matki.  Ojciec nie może jej chronic przed zazdrościa matki bo jak stanie po jej stronie to tylko powiększy konflikt.

                          Jedyną bliską osobą jest ojciec, wobec którego seksualne uczucia są zamrożone. Potem taka osoba nie może jednocześnie kogoś kochac i pragnąć lub jeśli pragnie to kogoś kto nie może spełnic tych pragnień. Może miec blokadę przed uczuciami seksualnymi do kogos kogo kocha najbardziej.
                         
                    Jak ciebie to nie dotyczy to dobrze bo u mnie objawiało się tak - przy facecie na którym mi zależało czułam sie nieatrakcyjna. Obwiniałam za to jego ale tak naprawde ja go odrzucałam.

1 023

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ciekawa koncepcja ale wydaje mi się, że Was coprawda łączy rzeczywiście ostatni akapit ale powody sytuacji, w której byłaś/ jesteś Ty i tej w której jest ona są różne.
W skrócie, kammiś jest perfekcjonistką, tzn. perfekcjonistką do tego stopnia, że powinna się poddać terapii a przynajmniej mieć świadomość tej nazwijmy, ułomności. Ułomności w naszym pojęciu- bo ona właściwie tego tak nie odczuwa.
  Z powodu zaburzena osobowości nie ma dostępu do pełnego spektrum odczuwania przeciętnego człowieka. Albo chcąc się wyrazić bardziej neutralnie -jej spektrum jest nieco inne. Potrzeby, uczucia, problemy ludzi z którymi się styka są dla niej drugorzędne. Ludzie wyczuwają to i nie darzą jej raczej sympatią, nie rozumieją tego, że to nie jest jej wybór tylko wrodzony lub nabyty feler.

Co do jej relaci z facetem to pierwsza moja myśl była taka, że ona nie może znieść, że on jest "bardziej idealny" od niej. Teraz nie wydaje mi się to takie oczywiste.
To raczej jest jakiś splot kilku czynników, z których kto wie- być moze jeden wiąże się jakoś z jej ojcem ale z tego jak przedstawia tą relację, ten czynnik nie jest moim zdaniem decydujący i niekoniecznie musi się wiązać z seksualnoćią.
Raczej szuka pretekstu, żeby być sama bo wydaje jej się że bez niego osiągnie więcej, szybciej, będzie jeszcze lepsza w tym co robi. Ale ja myslę, że to byłaby pułapka- na krótką metę to może zadziałać ale w dłuższej perspektywie to by ją pociągnęło ze szczytu na dno. Psychiczne, fizyczne, albo i to i to.
Nie ma absolutnej perfekcji.

W zrozumieniu o co w tym właściwie chodzi powinien pomóc jej dobry specjalista a jej facet powinien również w tym uczestniczyć albo chociaż wiedzieć co się dzieje...

Jedno jest dla mnie prawie pewne, ona jest na tyle zajebistą babką (co zresztą trochę widać i tu), że jej facet jest w stanie zaakceptować jej braki w sferze emocjonalnej i kocha ją mimo tego że ona go rani. Albo sam ma jakiś tam inny jeszcze feler i to że ona nie może mu czegoś dać nie jest dla niego problemem bo tego nie potrzebuje.
W sumie idealna para :) Prawie.

A na koniec mam pytanie do kammiś. Możesz potraktować je jako retoryczne i takie trochę z przymrużeniem oka. Bo na pewno nie rozwiąże Twoich problemów.
Wiesz w jakich okolicznościach Fleming odkrył penicylinę?

1 024

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, ale co się właściwie stało na tym spotkaniu, że stwierdzasz znowu, że mu się nie podobasz? Nie piszesz tutaj nic konkretnie. Przecież to, że spojrzy na inną jeszcze nie znaczy, że Ty mu się nie podobasz. To, że podobają mu się też kobiety wyglądające inaczej niż Ty, to nie znaczy, że na Tobie mu nie zależy. Nie piszę, że na pewno tak jest, ale po prostu sporo tego wygląda na Twoje porównywanie się z nim, czego on nawet może nie być świadomy. No, a jak napisała Elle nie ma sensu się tak porównywać.

1 025 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-27 04:24:51)

Odp: Totalny mętlik w głowie
delizja napisał/a:

Fajny temat, w życiu bym nie poszła na prawo i jestem kompletnie nieambitna więc miło się czyta że ktoś ma inaczej.
             Co mi sie rzuciło to twoja bardzo bliska relacja z ojcem.
U mnie było tak, że takie coś miało wpływ na relacje z facetami. Nie bierz tego do siebie bo pisze z własnych doświadczeń.
Z książki A. Lowen Przyjemnośc. - Mężczyzna nieznajdujący uznania u żony, czerpie seksualną przyjemnośc z uznania i podziwu które otrzymuje od córki.
Nie musi miec miejsce wykorzystywanie. Córka wyczuwa seksualne podniecenie ojca i odpowiada na nie. Wszystko sie dzieje nieświadomie.
                   Co gorsza żona, też wyczuwa że ma w córce rywalkę. Tymczasem ojciec jesli przypadkiem uświadomi sobie swoje odczucia zaczyna mieć poczucie winy i zaprzeczac tym impulsom.  Wtedy córka też czuje sie winna i zamraża swoje seksualne doznania w kontakcie z ojcem. Czuje sie odrzucona. Czuje też wrogośc że strony matki.  Ojciec nie może jej chronic przed zazdrościa matki bo jak stanie po jej stronie to tylko powiększy konflikt.

                          Jedyną bliską osobą jest ojciec, wobec którego seksualne uczucia są zamrożone. Potem taka osoba nie może jednocześnie kogoś kochac i pragnąć lub jeśli pragnie to kogoś kto nie może spełnic tych pragnień. Może miec blokadę przed uczuciami seksualnymi do kogos kogo kocha najbardziej.
                         
                    Jak ciebie to nie dotyczy to dobrze bo u mnie objawiało się tak - przy facecie na którym mi zależało czułam sie nieatrakcyjna. Obwiniałam za to jego ale tak naprawde ja go odrzucałam.


Hej smile masz rację. z tym że tutaj, w sensie u siebie, nie doszukiwałabym się jakichkolwiek podtekstów seksualnych. mój ojciec? miś z brzuszkiem?
nie, ojciec leciał na laski które u niego pracowały. nie na mnie. tak, wiem, zdradzał z nimi matkę. ja jestem dla niego jak dziecko. po prostu jak duże rozkapryszone dziecko, któremu trzeba sprezentować wielkiego misia od Bukowskiego (ten sklep z misiami w Krakowie na Św. Krzyża, zaraz koło Rynku, uliczka naprzeciw Adasia) - to też dostałam od ojca na święta. Jestem dla niego dzieckiem - co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Że jestem dla niego dzieckiem objawia się w tym że to nie ojciec (matka tak, ojciec nie) kupuje mi perfumy, biżuterię, ubrania - no, ok, można powiedzieć że się nie zna, ale na miśkach też się nie zna.
Ojciec się mną zawsze opiekował i opiekuje. Jednocześnie trzyma stronę mojego faceta. spotykają się nawet jak ja nie wiem, zamykają się razem, jakaś tragedia.


Naprędce napisał/a:

Ciekawa koncepcja ale wydaje mi się, że Was coprawda łączy rzeczywiście ostatni akapit ale powody sytuacji, w której byłaś/ jesteś Ty i tej w której jest ona są różne.
W skrócie, kammiś jest perfekcjonistką, tzn. perfekcjonistką do tego stopnia, że powinna się poddać terapii a przynajmniej mieć świadomość tej nazwijmy, ułomności. Ułomności w naszym pojęciu- bo ona właściwie tego tak nie odczuwa.
  Z powodu zaburzena osobowości nie ma dostępu do pełnego spektrum odczuwania przeciętnego człowieka. Albo chcąc się wyrazić bardziej neutralnie -jej spektrum jest nieco inne. Potrzeby, uczucia, problemy ludzi z którymi się styka są dla niej drugorzędne. Ludzie wyczuwają to i nie darzą jej raczej sympatią, nie rozumieją tego, że to nie jest jej wybór tylko wrodzony lub nabyty feler.

Co do jej relaci z facetem to pierwsza moja myśl była taka, że ona nie może znieść, że on jest "bardziej idealny" od niej. Teraz nie wydaje mi się to takie oczywiste.
To raczej jest jakiś splot kilku czynników, z których kto wie- być moze jeden wiąże się jakoś z jej ojcem ale z tego jak przedstawia tą relację, ten czynnik nie jest moim zdaniem decydujący i niekoniecznie musi się wiązać z seksualnoćią.
Raczej szuka pretekstu, żeby być sama bo wydaje jej się że bez niego osiągnie więcej, szybciej, będzie jeszcze lepsza w tym co robi. Ale ja myslę, że to byłaby pułapka- na krótką metę to może zadziałać ale w dłuższej perspektywie to by ją pociągnęło ze szczytu na dno. Psychiczne, fizyczne, albo i to i to.
Nie ma absolutnej perfekcji.

W zrozumieniu o co w tym właściwie chodzi powinien pomóc jej dobry specjalista a jej facet powinien również w tym uczestniczyć albo chociaż wiedzieć co się dzieje...

Jedno jest dla mnie prawie pewne, ona jest na tyle zajebistą babką (co zresztą trochę widać i tu), że jej facet jest w stanie zaakceptować jej braki w sferze emocjonalnej i kocha ją mimo tego że ona go rani. Albo sam ma jakiś tam inny jeszcze feler i to że ona nie może mu czegoś dać nie jest dla niego problemem bo tego nie potrzebuje.
W sumie idealna para smile Prawie.

A na koniec mam pytanie do kammiś. Możesz potraktować je jako retoryczne i takie trochę z przymrużeniem oka. Bo na pewno nie rozwiąże Twoich problemów.
Wiesz w jakich okolicznościach Fleming odkrył penicylinę?

Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem!
Wiem, co najlepsze z lekcji angielskiego w liceum big_smile Naczynia używane w laboratorium mu zapleśniały wink
Ale nadal nie rozumiem sensu pytania wplecionego w ten kontekst wink

Nie jestem perfekcjonistką. Daleko mi do perfekcjonistki - to największy ból. Owszem, nie mam problemów jakie ma 90 procent populacji w moim wieku. Nie mam poprawek i warunków, nie mam problemów finansowych, nie jestem w niechcianej ciąży (w chcianej również nie jestem), nie lamentuję że źle wybrałam drogę życiową, wiem co będę robić za rok, nie mam ciągle nowego faceta, nie szlajam się po tanich klubach, nie myślę o tym że nie znajdę pracy itd.
Owszem, jestem zupełnie inna niż ludzie w moim przedziale wiekowym i rzuca się to w oczy. A ludzie dobierają się na zasadzie podobieństwa. Miałam sporo znajomych kiedy angażowałam się politycznie. Oczywiście mężczyzn. Co najlepsze czułam się tam jak ryba w wodzie mimo że żaden mi się nie podobał. Ale podobało mi się to że w każdej chwili mogłam sobie znaleźć kilku którzy będą mi jedli z ręki. Ba, jakbym chciała to jeden rzuciłby swoją dziewczynę. Ale nie chciałam i doniosłam jej jaka to menda. A on głupi mi opowiadał na Sylwestrze że jego dziewczyna mu się fizycznie nie podoba... No kretyn, cóż poradzić.

A co do mężczyzn - własnego i innych - za dobrze ich poznałam żeby mieć do jakiegokolwiek zaufanie. Znam swoich kumpli. Świetni faceci. Ci z porządniejszych z charakteru, nie z tych co szlajają się po klubach i wyrywają laski. Wykształceni, jeden jest radnym i tak dalej. Ale tyle ich zwierzeń i wątpliwości się nasłuchałam (na tematy damsko-męskie) że wiem że ufać nie wolno. Oczywiście ich dziewczyny/żony nie mają o niczym pojęcia. Żona 40-letniego pana który mnie 4 razy nagabywał (bezskutecznie) również pojęcia nie ma.

On jest idealny. Chociaż teraz przynajmniej moja matka go nie lubi. Bo jak on tym swoim niskim głosikiem mówił do niej "dzień dobry pani" i ją w rękę całował a ona chodziła cała podjarana to mi się rzygać chciało. Teraz przynajmniej czego by nie powiedział ona jest na nie big_smile Bezcenny widok big_smile On nie przywykł do tego, że ktoś go nie lubi, więc tym bardziej bezcenny big_smile

Napisałaś o problemach, uczuciach i potrzebach.... Mhm. Wiem, że zabrzmi to źle, ale jeśli mam mówić prawdę to powiem - mam potrzebę bycia w centrum uwagi i bycia "poważaną". Do tej pory zawsze owa potrzeba była zaspokojona. W domu - wiadomo. W szkole również. Jak udzielałam się politycznie tak samo - to co speszyłoby większość dziewczyn w moim wieku mnie doprowadzało do euforii.  Byłam jedyną młodą (poniżej 35-tki właściwie) kobietą zaangażowaną politycznie w powiecie, więc panowie dziennikarze byli mną przesadnie zainteresowani, panowie "politycy" również. I ja nie miałam zamiaru (jak to niektórzy myśleli - jak widać panie myślą po sobie, niektóre) nawiązywać z nimi żadnej relacji - umawiałam się jedynie na czysto merytoryczne spotkania w miejscach publicznych - wystarczyło mi jedynie to zainteresowanie. Na studiach również nie mam z tym problemu. Prowadzenie konferencji naukowej mnie w ogóle nie peszy. Lubię jak się ludzie gapią. I lubię być "inna" niż inne studentki - mieć wykładowców w znajomych na fb, lubię jak mój promotor bez przerwy się do mnie zwraca na zajęciach itd. W pracy tak samo - panowie aplikanci zwracają na mnie uwagę. Może po części dlatego że jestem córką ich szefa, ale akurat nie ma to dla mnie znaczenia.
Pamiętam, jaka była moja pierwsza myśl kiedy w Wigilię zobaczyłam na fejsie że moja koleżanka się zaręczyła (rownież w Wigilię). Że... ja bym tak nie chciała. Zę chciałabym mieć oświadczyny albo przy 200 osobach, najlepiej na jakimś bankiecie, albo wcale.
A on tego nie robi. Jest jedyną osobą która tego nie robi. A przecież mężczyzna powinien dawać swojej kobiecie poczucie że jest dla niego NAJWAŻNIEJSZA. On tego NIE ROBI. To jest zasadniczy problem (obok wielu innych). Pytanie dlaczego tego nie robi. On przecież jest typem mężczyzny który uwielbia się chwalić.. no chyba że uznał, że nie ma czym. Więc pewnie ze mną jest w takim razie coś nie tak.
A ja nie jestem kobietą którą można "schować" w domu. Wolałabym być nawet lalką na 3 razy do pochwalenia się kumplom niż gratem który można schować w domu. Lalka przynajmniej jest z jakiegokolwiek powodu doceniana.

truskaweczka19 napisał/a:

Kammiś, ale co się właściwie stało na tym spotkaniu, że stwierdzasz znowu, że mu się nie podobasz? Nie piszesz tutaj nic konkretnie. Przecież to, że spojrzy na inną jeszcze nie znaczy, że Ty mu się nie podobasz. To, że podobają mu się też kobiety wyglądające inaczej niż Ty, to nie znaczy, że na Tobie mu nie zależy. Nie piszę, że na pewno tak jest, ale po prostu sporo tego wygląda na Twoje porównywanie się z nim, czego on nawet może nie być świadomy. No, a jak napisała Elle nie ma sensu się tak porównywać.

No właśnie nic się nie stało. W tym rzecz. On ze mną nie rozmawia jak z kobietą która mu się podoba. On ze mną rozmawia jak z partnerką do interesów.  Wyobrażasz sobie że rozmawiając ze swoim chłopakiem masz wrażenie że zaraz wyciągnie Ci papiery i powie "to jest analiza swot (to taka analiza przy biznesplanie robiona często wink ), a tutaj masz umowę, zastanów się i podpisz"? Bo ja miałam właśnie takie wrażenie.
Nie chodzi o to że spojrzy. Chodzi o to jak patrzy.



Ale ja sobie powiedziałam że przejmować się nie będę. Postanowienie noworoczne - nie denerwować się pierdołami. Nie rozmyślać. I zajmować się rzeczami na które mam wpływ tylko i wyłącznie.
Poza tym muszę myśleć przede wszystkim głową - kolejne postanowienie. Pora posłuchać koleżanek (niektórych) - niech się zachowuje jak chce, lepszego i tak nie znajdę. I nie ma nic do tego moje poczucie własnej wartości - po prostu cholernie trudno znaleźć względnie młodego odpowiedniego faceta a jak ich porównam z nim to każdy odpada. Najgosze że porównuję każdego do niego. Ale to nieistotne.
Niech sobie robi co chce. Niech się gapi na kogo chce, niech się nawet spotyka z kim chce, byle nie na moich oczach. Może sobie nawet koleżanki zabierać na oficjalne okazje. Proszę bardzo.
Jemu albo nie zależy albo nie myśli. A że nie jest bezmózgowcem to zapewne to pierwsze. Nawet ostatnio. Mowię mu: "głowa mnie boli, ale ciebie to przecież w ogóle nie obchodzi". a on nic. zero zaprzeczenia, zero reakcji. Westchnął i zaczął gapić się w telefon. Takiego to tylko palnąć w łeb.


Poza tym wracam do formy smile starej dobrej formy big_smile (nie chodzi o kondycję fizyczną smile )

1 026

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kammiś, właściwie miałem tu nie pisać. Nie posiadam takiej elokwencji pisemno-prawniczej smile Pozwolę sobie jednak wtrącić swoje dwa i pół grosza.
Łączenie się ludzi w pary jest dużo bardziej skomplikowane niż nam się wydaje/powszechnie sądzi. Tak więc przyciągają nie tylko podobieństwa, lecz tysiące różnych od nich niuansów. Fizycznych i psychicznych.
Piszesz, że mogłabyś funkcjonować jako kobieta-lalka. Spójrzmy na powieść Bolesława Prusa. Ewelina Łęcka unieszczęśliwiła Wokulskiego. Była właśnie przykładem takiej niewiasty. Tymczasem mógłby odczuwać szczęście u boku Heleny Stawskiej smile Rzecki, rację miał! Ja wybrałbym bez najmniejszego wahania panią Stawską.
Życzę Ci Wszystkiego Najlepszego i rozwiązania nurtujących problemów/wątpliwości/pytań.

1 027 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-12-27 17:59:04)

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś
Myślę że absolutnie nie powinnaś mieć niskiej samooceny z racji tego że Twój facet nie czuję do Ciebie mocnego/nie czuje w ogóle pociągu. Przede wszystkim - "pociągający" nie równa się piękny, można być dla kogoś obiektywnie pięknym, i nie podniecać, a można być np. "średnim" (dla konkretnej osoby) a wywoływać ostrą żądzę. Nie widziałam Cię ale podejrzewam że jesteś urodziwą, i mocno zadbaną dziewczyną. 165 cm to jak na kobietę wręcz wysoki wzrost (ja mając 168 cm byłam prawie zawsze najwyższą osobniczką płci żeńskiej w klasie, tylko nieliczni chłopcy mi dorównywali/przewyższali mnie). Wielu facetów widzi raczej nazbyt wysoki wzrost u kobiety jako wadę. Wagę masz z tego co pisałaś idealną (zdaję sobię sprawę że u każdego inaczej się rozkłada/ważne są proporcje, ale niemożliwym jest aby przy takim stosunku wagi do wzrostu nie być szczupłym). Stawiam na to że wyglądasz (jeśli chodzi o figurę) jak fotomodelka.
Piszesz że Twój facet jest obiektywnie lepszy, fajniejszy - zapewne uważasz tak bo jesteś w nim zakochana. Człowiek w takim stanie idealizuje swój obiekt, umysł "zaciera" elementy które w "normalnym" stanie zostałyby uznane za negatywne, i dostrzeżone, a wyolbrzymia, "podkreśla" te które uznaje za pozytywne. Zapewnie nie zdajesz sobię sprawy że dla wielu osób z zewnątrz może to wyglądać wręcz przeciwnie (bo to zależy - od przyjętych kryteriów, jakie elementy są brane do oceny, od subiektywnego gustu itd).

Z postów sprawiasz wrażenie nad wiek odpowiedzialnej (nie rozumiem czemu ludzie zarzucają Ci "infantylizm"), i rozsądnej dziewczyny, która bardzo poważnie, i z namysłem podchodzi do życia. Twoje niskie mniemanie o sobie jest całkowicie nieuzasadnione. Nie znam teraz dziewcząt w Twoim wieku, ale jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej (końcówka - będzie bliżej, chociaż wiem że jesteś na późniejszym etapie) i przypomnę sobie te dziewczyny, to różnica jest kolosalna. Nie mówię już nawet o tym że niektóre pozachodziły w ciążę na początku szkoły średniej, a po pół roku macierzyństwa z beztroską obwieszczały - "Takie małe to fajne, ale już mi się znudziło" !!!

Fajnie że roztropnie wszystko planujesz, i jesteś niezależna, nie słuchaj "mamuś" które Cię wyzywają od małolat, a nie potrafią zająć się swoim dzieckiem czyli de facto same są "małolatami" wink Chociaż z drugiej strony uważam/widzę że nie każdy po prostu też miał odpowiedni wzór, warunki, i opiekę. Na Twoim przykładzie łatwo zauważyć co daje odpowiednie wychowanie/dostatek materialny (w pozytywnym sensie).

Myślę że mój facet (brzydko to brzmi, dlatego wolę używać słowa chłopak) również kocha mnie bardziej za sferę mentalną (mimo że jestem obiektywnie bardzo ładna), i że nie pociągam go jakoś specjalnie (takie mam podejrzenia, ale wiedziec tego nie mogę, nie pytałam nigdy o seks, a sam nie zaczyna tematu), chociaż na wielu spotkaniach sprawiał wrażenie olśnionego, potrafił wpatrywać się długi czas. Nigdy prawie nie komentował mojego wyglądu, poza jednym przesadnie wyrażającym zachwyt stwierdzeniem, które do dziś nie wiem jak interpretować, bo jest bardzo zagadkowe, i wieloznaczne. Podobnie jak w Twoim przypadku on wie że nie narobię mu wstydu/głupot, że nie będę się czepiać, jestem wyrozumiała, taktowna, nie mam w sobie zazdrości/nie okazuje jej etc. U nas jest tak (czyli troszkę inaczej niż u Ciebie) że seksu nigdy nie było, ale pieszczoty w ubraniu - owszem. Mnie by do głowy nie przyszło się z nim rozstawać z takiego powodu, bo on jest dla mnie ideałem, czystą perfekcją. Tak jakby ktoś zamknął moje wyśnione cechy w jednym żywym tworze-arcydziele. Już samą możliwość podziwiania go, czy trzymania za rękę odbieram jako nobilitację, a nie należę do osób o niskim poczuciu własnej wartości. Wiem też, że innego tak fajnego chłopaka nie znajdę, bo takich jest bardzo niewielu, więc szanse minimalne.

życzę uporządkowania swoich spraw, i dobrego nastroju wink

1 028 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2015-12-27 17:54:24)

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Nie jestem perfekcjonistką. Daleko mi do perfekcjonistki - to największy ból.

Korci mnie żeby to skomentować, ale ciekawy jestem jak inni odbierają te właśnie dwa zdania.

Nie chce przekopywać tego wątku od nowa. I tak przeczytałem tylko trzy pierwsze i trzy ostatnie strony...
ale pamiętam jedną sytuację. Tą, w której byłaś niezadowolona po zaprezentowaniu jakiegoś referatu pomimo pochwały ze strony wykładowcy. Być może takim reakcjom z Twojej strony przypisałem zbyt dużą rolę.

Na marginesie dodam, że chodzi mi o perfekcjonizm w dziedzinie, którą się zajmujesz a nie we wszystkim. Bo przecież pisałaś, że jesteś kiepska w tym czy tamtym.


kammiś napisał/a:

Ale nadal nie rozumiem sensu pytania wplecionego w ten kontekst ;)

No tak, skoro nie uważasz się za perfekcjonistkę mogłaś tego nie zrozumieć ;)
W skrócie, gdyby Fleming zawsze zmywał po sobie to by prawdopodobnie nie odkrył penicyliny, nie?
Ciężka praca i wiedza jest głównym składnikiem sukcesu, ale bywają też i inne. Czasem, jak w przypadku Fleminga ten składnik jest niemal idealnym zaprzeczeniem takiego klasycznego podejścia do tego problemu (harować, harować, nawet poświęcając rodzinę, przyjaciół itp. a efekt w końcu przyjdzie).
Na przykład wyobraź sobie taką sytuację:
Masz do wykonania jakieś poważne zadanie/ projekt ale mimo, że siedzisz nad nim już długo, wciąż za cholerę nie możesz uchwycić zasadniczej istoty problemu (tak jak ja w tym wątku :D). W pewnym momencie do pokoju/gabinetu ktoś wchodzi. Powoduje to straszliwy przeciąg a kartki, skoroszyty, fiszki wirują po całym pokoju. Gościowi jest głupio a Ty jesteś wściekła. Próbujesz to posprzątać jakoś. W pewnym momencie bierzesz do rąk dwie luźno leżące, przypadkowe kartki z jakichś różnych zbiorów (opracowań).
Rzucasz okiem na jedną, potem na drugą ... i bingo! Masz rozwiązanie.

Prawo i cała reszta tzn. tak zwane "życie" to dwa przenikające się, zazębiające koła. A odniosłem wrażenie, że Ty traktujesz te dwie składowe jako coś kompletnie odrębnego i stajesz się bezosobowa jak właśnie samo prawo, którym się zajmujesz. Jak jakaś "sztuczna inteligencja". 
Niestety nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć, przerasta mnie to trochę, zwłaszcza, że po Twoim ostatnim poście to właściwie akademickie rozważania z mojej strony.

Ale przypomniał mi się pewien film. O pojedynku Deep Blue z Kasparowem (komputer contra szachowy geniusz) Zapadła mi w pamięci konkluzja Kasparowa, że przegrał jedną z partii bo nie mógł zrozumieć jak program komputerowy mógł wykonać pewien ruch, którego zdaniem Kasparowa program NIE MÓGŁ wykonać. I tak się zafiksował na tym punkcie, nie mógł się skupić po prostu, że w efekcie przegrał cały mecz.  Bez urazy- swoje pozytywne zdanie na Twój temat podtrzymuję ale Ty mi przypominasz bardziej ten komputer niż Kasparowa...
W sumie dygresja, ale film polecam.

kammiś napisał/a:

"... Wiem, że zabrzmi to źle, ale jeśli mam mówić prawdę to powiem - mam potrzebę bycia w centrum uwagi i bycia "poważaną"

Nie no, po 27-dmiu stronach zaczynasz być szczera?! Jaja sobie robisz ? xD
;)
Ale żarty żartami... A czy Ty potrafisz docenić (czy jak to określiłaś- "poważać") ludzi ze swojego otoczenia? Powiedzieć coś miłego, coś co by ich usatysfakcjonowało pracę którą wykonali, nową kieckę czy fryzurę jakiejś znajomej itd. itp. Albo chociaż dać im to do zrozumienia jakoś inaczej? Ludzie tego potrzebują, a jak w tej kwestii jesteś, powiedzmy "skąpa", to i im ciężko się przełamać i dać Tobie to samo nawet jak Ty zasłużysz.

Co do Twojej ogólnej opinii o facetach to nie podejmuję się dyskusji. Ale ciekawy jestem czy jakby zestawić ze sobą te dwa fakty; zdrady Twojego Ojca i tego, że on i Twój facet mają teraz ze sobą dobry kontakt, to mogłabyś tak jednoznacznie stwierdzić, że to pogłębia trochę tą Twoją niezbyt pochlebną opinię?
Czemu właściwie ich spotkania stanowią dla Ciebie problem? Może Twój facet jest jakimś nieczułym skubańcem i mu nie zależy a może wręcz przeciwnie- może razem z Twoim ojcem starają się przeanalizować i jakoś rozwiązać problemy, które ostatnio zaistniały między Wami? Aż tak bardzo ta druga wersja do niego/do nich nie pasuje, że odczuwasz to jakby "knucie" za swoimi plecami?

I jeszcze jedno, wybacz jeśli będziesz się musiała powtarzać. Ale rozmawiałaś ze swoim Ojcem na temat tamtej jego zdrady, którą widziałaś?
Bo wydaje mi się, że skoro to wpłynęło jakoś na Twoje relacje z facetami, to masz prawo oczekiwać żeby wyjaśnił Ci dlaczego to zrobił/robi.

kammiś napisał/a:

Mowię mu: "głowa mnie boli, ale ciebie to przecież w ogóle nie obchodzi" ... "Westchął"

Ha! Możecie się śmiać, Ty kammiś i w ogóle dziewczyny tutaj, ale to bardzo znaczące westchnięcie! ;)
W uniwersalnym języku mężczyzn oznacza to, że On uważa, że jest OK bo chwilę wcześniej, mając jak najlepsze intencje powiedział na przykład: "Kochanie, przestań na chwilę zakuwać bo jak patrzę jak się męczysz to zaczynają mnie zęby boleć" albo chciał Ci wymasować ramiona a Ty go zbyłaś bo Ci to przeszkadza w pracy, a nie pomaga. Przykłady tego rodzaju można mnożyć właściwie w nieskończoność.
Niedawno znalazłem taki filmik, ociera się to dość blisko o ten problem:
https://www.youtube.com/watch?v=hntc7oI8FpY  (tak od 7:20 mniej więcej)
Może to będzie idiotyczne pytanie, ale rozmawiałaś z nim o tym, powiedziałaś mu (tak na spokojnie, nie w kłótni), że tego i tego Ci brakuje?

kammiś napisał/a:

...On tego NIE ROBI...

Patrz wyżej, WIE O TYM że tego potrzebujesz? Tzn. że potrzebujesz tego więcej/inaczej niż on Ci tego dostarcza. Może i on jest idealny, ale warto potraktować czasem faceta jak niedojrzałego debila ;)

I jeszcze jedno, cofam to, że powinnaś się leczyć bo przeczytałem dzisiaj, że czasem utożsamienie się z daną jednostką chorobową może samo w sobie pogorszyć sytuację. Bo człowiek może wtedy dojść do konkluzji, która w jednym zdaniu wyraża się w zdaniu "Jezu, to jest CHOROBA, więc nie dam rady :(".
I się poddaje... I biorąc pod uwagę moje doświadczenia, to może być prawda :/
Tak że cofam, pół żartem, ale cofam.

No i cieszę się, że czujesz się lepiej (chociaż za kujonami nadal nie przepadam)
;)

1 029

Odp: Totalny mętlik w głowie

Z przyjaciolka mozesz zawsze rozmawiac przez telefon wiem, że nie jest to to samo co spotkanie sie twarzą w twarz. Na stres mozna sobie poradzic, wystarczy ze bedziesz sobie zajmowala czas jak najfajniej. Musisz robic to co najbardziej lubisz tak zeby nie myslec o tym co zle. Ostatecznie jak sobie nie radzisz to mozesz udać sie do psychologa. To nie jest wstyd ze potrzebujesz pomocy..

1 030

Odp: Totalny mętlik w głowie
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:

Kammiś, właściwie miałem tu nie pisać. Nie posiadam takiej elokwencji pisemno-prawniczej smile Pozwolę sobie jednak wtrącić swoje dwa i pół grosza.
Łączenie się ludzi w pary jest dużo bardziej skomplikowane niż nam się wydaje/powszechnie sądzi. Tak więc przyciągają nie tylko podobieństwa, lecz tysiące różnych od nich niuansów. Fizycznych i psychicznych.
Piszesz, że mogłabyś funkcjonować jako kobieta-lalka. Spójrzmy na powieść Bolesława Prusa. Ewelina Łęcka unieszczęśliwiła Wokulskiego. Była właśnie przykładem takiej niewiasty. Tymczasem mógłby odczuwać szczęście u boku Heleny Stawskiej smile Rzecki, rację miał! Ja wybrałbym bez najmniejszego wahania panią Stawską.
Życzę Ci Wszystkiego Najlepszego i rozwiązania nurtujących problemów/wątpliwości/pytań.

Łęcka to była Izabela...
Mnie nie denerwuje to że ktoś nie posiada "elokwencji prawniczej" wink Denerwuje mnie jedynie wtedy kiedy się na tematy prawnicze wymądrza a robi oczywiste błędy wink Tylko i wyłącznie wtedy smile Także pisz! smile
Mi nie chodzi o to że mogłabym funkcjonować jako kobieta-lalka. Nie zrozumiałeś mnie wcale. Dla mnie bycie kobietą-lalką nie jest czymś czego bym chciała, bo zbyt cenię swoją wiedzę i umiejętności. Napisałam jedynie że WOLAŁABYM być nawet kobietą-lalką niż kobietą-odstawioną do domu. Potraktowanie mnie jak pustą lalkę byłoby dla mnie potwarzą. Ale nawet ta potwarz byłaby lepsza niż "odstawienie" do domu. Do domu odstawia się myszowate dziewczę które nie umie: na siebie zarobić, nie ma żadnej wiedzy, wykształcenia, źle wygląda, nie umie się ubrać, nie umie się wypowiedzieć w towarzystwie itd. . Jednym słowem - jest jeszcze gorsze niż lalka. Ja sobie radzę w towarzystwie bardzo dobrze. Świadczy o tym chociażby fakt że na konferencjach doktoranci rozmawiają ze mną jak "równy z równym" i nie podejrzewali mnie o bycie studentką big_smile Jak angażowałam się politycznie - mając 17 lat - dawali mi 25. I to nie tylko ze względu na wygląd. Nie jestem kobietą którą można ot tak skazać na siedzenie w domu. Jeżeli on mi tych "rozrywek" nie zapewni, to zapewnię je sobie sama, co zresztą i tak robię. I mówiąc "rozrywka' nie mam na myśli suto zakrapianej imprezy.

1 031

Odp: Totalny mętlik w głowie

kammiś, ale kto Ciebie "trzyma w domu", bo nie zajarzyłam.. Ojciec czy eksio-obecny ? smile

No i ogólnie co masz na myśli? Bo tak to opisałaś jakbys miała wrażenie, że on się Ciebie wstydzi, a przecież sama wiesz, że on po prostu nie traktuje Ciebie jako Kobiete Życia, tylko fajna koleżankę, z która coś próbował. No to czego oczekujesz w związku z tym od niego, tak szczerze?

1 032

Odp: Totalny mętlik w głowie
Naprędce napisał/a:
kammiś napisał/a:

Nie jestem perfekcjonistką. Daleko mi do perfekcjonistki - to największy ból.

Korci mnie żeby to skomentować, ale ciekawy jestem jak inni odbierają te właśnie dwa zdania.

Nie chce przekopywać tego wątku od nowa. I tak przeczytałem tylko trzy pierwsze i trzy ostatnie strony...
ale pamiętam jedną sytuację. Tą, w której byłaś niezadowolona po zaprezentowaniu jakiegoś referatu pomimo pochwały ze strony wykładowcy. Być może takim reakcjom z Twojej strony przypisałem zbyt dużą rolę.

Na marginesie dodam, że chodzi mi o perfekcjonizm w dziedzinie, którą się zajmujesz a nie we wszystkim. Bo przecież pisałaś, że jesteś kiepska w tym czy tamtym.


kammiś napisał/a:

Ale nadal nie rozumiem sensu pytania wplecionego w ten kontekst wink

No tak, skoro nie uważasz się za perfekcjonistkę mogłaś tego nie zrozumieć wink
W skrócie, gdyby Fleming zawsze zmywał po sobie to by prawdopodobnie nie odkrył penicyliny, nie?
Ciężka praca i wiedza jest głównym składnikiem sukcesu, ale bywają też i inne. Czasem, jak w przypadku Fleminga ten składnik jest niemal idealnym zaprzeczeniem takiego klasycznego podejścia do tego problemu (harować, harować, nawet poświęcając rodzinę, przyjaciół itp. a efekt w końcu przyjdzie).
Na przykład wyobraź sobie taką sytuację:
Masz do wykonania jakieś poważne zadanie/ projekt ale mimo, że siedzisz nad nim już długo, wciąż za cholerę nie możesz uchwycić zasadniczej istoty problemu (tak jak ja w tym wątku big_smile). W pewnym momencie do pokoju/gabinetu ktoś wchodzi. Powoduje to straszliwy przeciąg a kartki, skoroszyty, fiszki wirują po całym pokoju. Gościowi jest głupio a Ty jesteś wściekła. Próbujesz to posprzątać jakoś. W pewnym momencie bierzesz do rąk dwie luźno leżące, przypadkowe kartki z jakichś różnych zbiorów (opracowań).
Rzucasz okiem na jedną, potem na drugą ... i bingo! Masz rozwiązanie.

Prawo i cała reszta tzn. tak zwane "życie" to dwa przenikające się, zazębiające koła. A odniosłem wrażenie, że Ty traktujesz te dwie składowe jako coś kompletnie odrębnego i stajesz się bezosobowa jak właśnie samo prawo, którym się zajmujesz. Jak jakaś "sztuczna inteligencja". 
Niestety nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć, przerasta mnie to trochę, zwłaszcza, że po Twoim ostatnim poście to właściwie akademickie rozważania z mojej strony.

Ale przypomniał mi się pewien film. O pojedynku Deep Blue z Kasparowem (komputer contra szachowy geniusz) Zapadła mi w pamięci konkluzja Kasparowa, że przegrał jedną z partii bo nie mógł zrozumieć jak program komputerowy mógł wykonać pewien ruch, którego zdaniem Kasparowa program NIE MÓGŁ wykonać. I tak się zafiksował na tym punkcie, nie mógł się skupić po prostu, że w efekcie przegrał cały mecz.  Bez urazy- swoje pozytywne zdanie na Twój temat podtrzymuję ale Ty mi przypominasz bardziej ten komputer niż Kasparowa...
W sumie dygresja, ale film polecam.

kammiś napisał/a:

"... Wiem, że zabrzmi to źle, ale jeśli mam mówić prawdę to powiem - mam potrzebę bycia w centrum uwagi i bycia "poważaną"

Nie no, po 27-dmiu stronach zaczynasz być szczera?! Jaja sobie robisz ? xD
wink
Ale żarty żartami... A czy Ty potrafisz docenić (czy jak to określiłaś- "poważać") ludzi ze swojego otoczenia? Powiedzieć coś miłego, coś co by ich usatysfakcjonowało pracę którą wykonali, nową kieckę czy fryzurę jakiejś znajomej itd. itp. Albo chociaż dać im to do zrozumienia jakoś inaczej? Ludzie tego potrzebują, a jak w tej kwestii jesteś, powiedzmy "skąpa", to i im ciężko się przełamać i dać Tobie to samo nawet jak Ty zasłużysz.

Co do Twojej ogólnej opinii o facetach to nie podejmuję się dyskusji. Ale ciekawy jestem czy jakby zestawić ze sobą te dwa fakty; zdrady Twojego Ojca i tego, że on i Twój facet mają teraz ze sobą dobry kontakt, to mogłabyś tak jednoznacznie stwierdzić, że to pogłębia trochę tą Twoją niezbyt pochlebną opinię?
Czemu właściwie ich spotkania stanowią dla Ciebie problem? Może Twój facet jest jakimś nieczułym skubańcem i mu nie zależy a może wręcz przeciwnie- może razem z Twoim ojcem starają się przeanalizować i jakoś rozwiązać problemy, które ostatnio zaistniały między Wami? Aż tak bardzo ta druga wersja do niego/do nich nie pasuje, że odczuwasz to jakby "knucie" za swoimi plecami?

I jeszcze jedno, wybacz jeśli będziesz się musiała powtarzać. Ale rozmawiałaś ze swoim Ojcem na temat tamtej jego zdrady, którą widziałaś?
Bo wydaje mi się, że skoro to wpłynęło jakoś na Twoje relacje z facetami, to masz prawo oczekiwać żeby wyjaśnił Ci dlaczego to zrobił/robi.

kammiś napisał/a:

Mowię mu: "głowa mnie boli, ale ciebie to przecież w ogóle nie obchodzi" ... "Westchął"

Ha! Możecie się śmiać, Ty kammiś i w ogóle dziewczyny tutaj, ale to bardzo znaczące westchnięcie! wink
W uniwersalnym języku mężczyzn oznacza to, że On uważa, że jest OK bo chwilę wcześniej, mając jak najlepsze intencje powiedział na przykład: "Kochanie, przestań na chwilę zakuwać bo jak patrzę jak się męczysz to zaczynają mnie zęby boleć" albo chciał Ci wymasować ramiona a Ty go zbyłaś bo Ci to przeszkadza w pracy, a nie pomaga. Przykłady tego rodzaju można mnożyć właściwie w nieskończoność.
Niedawno znalazłem taki filmik, ociera się to dość blisko o ten problem:
https://www.youtube.com/watch?v=hntc7oI8FpY  (tak od 7:20 mniej więcej)
Może to będzie idiotyczne pytanie, ale rozmawiałaś z nim o tym, powiedziałaś mu (tak na spokojnie, nie w kłótni), że tego i tego Ci brakuje?

kammiś napisał/a:

...On tego NIE ROBI...

Patrz wyżej, WIE O TYM że tego potrzebujesz? Tzn. że potrzebujesz tego więcej/inaczej niż on Ci tego dostarcza. Może i on jest idealny, ale warto potraktować czasem faceta jak niedojrzałego debila wink

I jeszcze jedno, cofam to, że powinnaś się leczyć bo przeczytałem dzisiaj, że czasem utożsamienie się z daną jednostką chorobową może samo w sobie pogorszyć sytuację. Bo człowiek może wtedy dojść do konkluzji, która w jednym zdaniu wyraża się w zdaniu "Jezu, to jest CHOROBA, więc nie dam rady sad".
I się poddaje... I biorąc pod uwagę moje doświadczenia, to może być prawda hmm
Tak że cofam, pół żartem, ale cofam.

No i cieszę się, że czujesz się lepiej (chociaż za kujonami nadal nie przepadam)
wink

Będę odpisywać  "od tyłu" wink Ja nie jestem typowym kujonem. Mamy takich trochę na roku. Typowy kujon nie robi NIC oprócz siedzenia w książkach. Ja jestem "kujonem" z jednego powodu - to się zwyczajnie opłaca. Nie wiem jak to wytłumaczyć wink ja się nie tylko uczę. pracuję, szefuję kołem naukowym - to nie są zajęcia typowego kujona wink

Nie będę się prosić o uwagę. Stałabym się we własnych oczach żałosna. On sam lubi wyjścia. Dziwnym trafem jakoś razem nie wychodzimy. Sam się lubi wszystkim popisywać, mną jakoś nie.

Odnośnie bólu głowy - On nic takiego wcześniej nie mówił. Peplał bez sensu o swoim kumplu. Dobrze wie, że go nie lubie.

Co do jego spotkań z moim ojcem - oni tam rozmawiają o sprawach służbowych. Aczkolwiek są ze sobą bardzo zakumplowani. Na "ty" sobie mówią. Coś takiego.

Co do Fleminga - nie szukam żadnego rozwiązania wink Pisząc artykuł jest dla mnie ono najczęściej oczywiste big_smile Prawo to jest taka dziedzina, że nawet pisząc habilitację po prostu piszesz na podstawie tego co napisali inni. Wiem, bo obserwuję swojego promotora big_smile

Owszem, często widzę u siebie wady których nie widzą inni. Albo może widzą, ale nie mówią. Jak mnie ktoś pyta czy jest gruby, to przecież nie powiem, że jest.

Sztuczna inteligencja big_smile A no, ludzie mnie tak chyba czasem traktują. 25 grudnia, godzina 23. Wiadomość na fb (oczywiście przychodzi na telefon). "cześć wiesz coś może o prawie lokali własnościowych, bo jest taka i taka sprawa...., albo może znasz kogoś kto się tym zajmuje" - myślałam, że mnie szlag trafi. Jak widać ludzie również sądzą, że poza pracą, studiami i działalnością naukową nie robię nic innego big_smile A nie, wiedzą jeszcze, że mam kota big_smile

1 033 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-27 19:49:00)

Odp: Totalny mętlik w głowie
lilly25 napisał/a:

kammiś
Myślę że absolutnie nie powinnaś mieć niskiej samooceny z racji tego że Twój facet nie czuję do Ciebie mocnego/nie czuje w ogóle pociągu. Przede wszystkim - "pociągający" nie równa się piękny, można być dla kogoś obiektywnie pięknym, i nie podniecać, a można być np. "średnim" (dla konkretnej osoby) a wywoływać ostrą żądzę. Nie widziałam Cię ale podejrzewam że jesteś urodziwą, i mocno zadbaną dziewczyną. 165 cm to jak na kobietę wręcz wysoki wzrost (ja mając 168 cm byłam prawie zawsze najwyższą osobniczką płci żeńskiej w klasie, tylko nieliczni chłopcy mi dorównywali/przewyższali mnie). Wielu facetów widzi raczej nazbyt wysoki wzrost u kobiety jako wadę. Wagę masz z tego co pisałaś idealną (zdaję sobię sprawę że u każdego inaczej się rozkłada/ważne są proporcje, ale niemożliwym jest aby przy takim stosunku wagi do wzrostu nie być szczupłym). Stawiam na to że wyglądasz (jeśli chodzi o figurę) jak fotomodelka.
Piszesz że Twój facet jest obiektywnie lepszy, fajniejszy - zapewne uważasz tak bo jesteś w nim zakochana. Człowiek w takim stanie idealizuje swój obiekt, umysł "zaciera" elementy które w "normalnym" stanie zostałyby uznane za negatywne, i dostrzeżone, a wyolbrzymia, "podkreśla" te które uznaje za pozytywne. Zapewnie nie zdajesz sobię sprawy że dla wielu osób z zewnątrz może to wyglądać wręcz przeciwnie (bo to zależy - od przyjętych kryteriów, jakie elementy są brane do oceny, od subiektywnego gustu itd).

Z postów sprawiasz wrażenie nad wiek odpowiedzialnej (nie rozumiem czemu ludzie zarzucają Ci "infantylizm"), i rozsądnej dziewczyny, która bardzo poważnie, i z namysłem podchodzi do życia. Twoje niskie mniemanie o sobie jest całkowicie nieuzasadnione. Nie znam teraz dziewcząt w Twoim wieku, ale jak jeszcze chodziłam do szkoły średniej (końcówka - będzie bliżej, chociaż wiem że jesteś na późniejszym etapie) i przypomnę sobie te dziewczyny, to różnica jest kolosalna. Nie mówię już nawet o tym że niektóre pozachodziły w ciążę na początku szkoły średniej, a po pół roku macierzyństwa z beztroską obwieszczały - "Takie małe to fajne, ale już mi się znudziło" !!!

Fajnie że roztropnie wszystko planujesz, i jesteś niezależna, nie słuchaj "mamuś" które Cię wyzywają od małolat, a nie potrafią zająć się swoim dzieckiem czyli de facto same są "małolatami" wink Chociaż z drugiej strony uważam/widzę że nie każdy po prostu też miał odpowiedni wzór, warunki, i opiekę. Na Twoim przykładzie łatwo zauważyć co daje odpowiednie wychowanie/dostatek materialny (w pozytywnym sensie).

Myślę że mój facet (brzydko to brzmi, dlatego wolę używać słowa chłopak) również kocha mnie bardziej za sferę mentalną (mimo że jestem obiektywnie bardzo ładna), i że nie pociągam go jakoś specjalnie (takie mam podejrzenia, ale wiedziec tego nie mogę, nie pytałam nigdy o seks, a sam nie zaczyna tematu), chociaż na wielu spotkaniach sprawiał wrażenie olśnionego, potrafił wpatrywać się długi czas. Nigdy prawie nie komentował mojego wyglądu, poza jednym przesadnie wyrażającym zachwyt stwierdzeniem, które do dziś nie wiem jak interpretować, bo jest bardzo zagadkowe, i wieloznaczne. Podobnie jak w Twoim przypadku on wie że nie narobię mu wstydu/głupot, że nie będę się czepiać, jestem wyrozumiała, taktowna, nie mam w sobie zazdrości/nie okazuje jej etc. U nas jest tak (czyli troszkę inaczej niż u Ciebie) że seksu nigdy nie było, ale pieszczoty w ubraniu - owszem. Mnie by do głowy nie przyszło się z nim rozstawać z takiego powodu, bo on jest dla mnie ideałem, czystą perfekcją. Tak jakby ktoś zamknął moje wyśnione cechy w jednym żywym tworze-arcydziele. Już samą możliwość podziwiania go, czy trzymania za rękę odbieram jako nobilitację, a nie należę do osób o niskim poczuciu własnej wartości. Wiem też, że innego tak fajnego chłopaka nie znajdę, bo takich jest bardzo niewielu, więc szanse minimalne.

życzę uporządkowania swoich spraw, i dobrego nastroju wink

Nie jestem do końca dojrzała emocjonalnie i jestem tego świadoma wink
Wypowiadam swoje zdanie - zwłaszcza tutaj - ostro. No i na "mamusie" mam alergię wink Oczywiście nie chodzi o fakt posiadania potomstwa tylko o życie jak typowa mamusia - bez pracy, na utrzymaniu mężusia, w wieku dwudziestu - dwudziestu pięciu lat, wolny czas spędzając przed tv.

Z zewnątrz jego również wszyscy kochają. On jest w ogóle duszą towarzystwa i dobrym mówcą. Do tego zawsze dobrze wygląda i jest inteligentny. Więc wszyscy go lubią. Moje zakochanie nie wywróciło mi do góry nogami opinii o nim, bo wiem jaka była reakcja moich koleżanek 3 lata temu na zajęciach. Jedna moja koleżanka z grupy powiedziała kiedyś: "jego powinni posadzić żeby dobrze wyglądał, ale żeby się nie odzywał, bo zaraz komuś przyje*** jakimś sarkastycznym tekstem". Ale już w grupie znajomych czy współpracowników kochają jego sarkastyczne teksty. Studentów zwyczajnie nie lubi, więc był niemiły.

Ja mam 163 cm wzrostu wink


Elle88 napisał/a:

kammiś, ale kto Ciebie "trzyma w domu", bo nie zajarzyłam.. Ojciec czy eksio-obecny ? smile

No i ogólnie co masz na myśli? Bo tak to opisałaś jakbys miała wrażenie, że on się Ciebie wstydzi, a przecież sama wiesz, że on po prostu nie traktuje Ciebie jako Kobiete Życia, tylko fajna koleżankę, z która coś próbował. No to czego oczekujesz w związku z tym od niego, tak szczerze?

Mnie nikt nie trzyma, bo mnie się trzymać nie da wink Jak to moja koleżanka powiedziała, ja zawsze znajdę okazję żeby się gdzieś pokazać big_smile
Z tatą nie mieszkam wink Ale to właśnie tata mnie zaprasza na różne bardziej ambitne wydarzenia. Bo wyjście do klubu nie jest dla mnie ambitnym wydarzeniem. Ojciec mnie potrafi zaprosić na jego firmową imprezę. Pamiętam jak kiedyś - jeszcze w liceum - spóźniłam się na taką właśnie imprezę bo miałam lekcje długo i musiałam się wyszykować i wpadłam jak ojciec coś tam gadał i przerwał i powiedział "witam moją córkę. córeczko, kochanie, chodź do nas" (był z matką i ze wspólnikiem). Tak mnie powinien traktować facet.
To nie chodzi o to że on mi każe siedzieć w domu, absolutnie nie. Chodzi o to że nie wychodzimy razem, a jak już to bez "fajerwerków". Co innego gdyby on takich możliwości nie miał... ale ma.
Nie przywykłam do takiego życia i tyle.

1 034 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-27 20:17:18)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Fajny masz kontakt z Ojcem, widać, że zapatrzony w Ciebie smile

A co do Twojego chłopaka (czy eksa w końcu?) to przeciez sama napisałaś wcześniej, że wiesz o tym, że podoba mu się inny typ kobiet, a z Tobą jest jakby z rozsądku - wiesz o tym, bo czujesz to i nie ma między wami pożądania. To się zastanawiam czego Ty oczekujesz albo raczej: dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości, że tak się zachowuje facet gdy nie jest zakochany, tylko lubi kobietę?
Czyli on się zachowuje normalnie, a Ty wymagasz od niego więcej starań, więcej entuzjazmu, itp. i masz jak najbardziej prawo chcieć tego od swojego mężczyzny, ale przecież on nim nie jest.. hmm

I szkoda mi Ciebie, bo fajna z Ciebie dziewczyna, "z jajem", a marnujesz się na własne życzenie, bo strasznie zapatrzona w gościa jesteś.. Wiem, że nie jest Ci łatwo z niego zrezygnować, zwłaszcza, że robi dobre wrażenie na Twoich znajomych i Tacie, tylko Ty się biedna męczysz, bo każdego dnia zakochujesz się w nim coraz bardziej, a on ..? ech

Myślę, że to kwestia różnicy wieku między wami. Prawie 10 lat z tego co pisałaś? Tu nie chodzi o mentalność tyle co brak doświadczenia w postępowaniu z facetami u Ciebie, jesteś dla niego za bardzo 'czytelna' i łatwa do przewidzenia, pewnie dlatego  nie ma chemii. On widzi Twój maślany wzrok i wie co do niego czujesz, nawet jeśli przykrywasz to fochami czy oschłościa.. Tym bardziej nie budzi mojej sympatii gość, że się Toba bawi.

1 035

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:

Fajny masz kontakt z Ojcem, widać, że zapatrzony w Ciebie smile

A co do Twojego chłopaka (czy eksa w końcu?) to przeciez sama napisałaś wcześniej, że wiesz o tym, że podoba mu się inny typ kobiet, a z Tobą jest jakby z rozsądku - wiesz o tym, bo czujesz to i nie ma między wami pożądania. To się zastanawiam czego Ty oczekujesz albo raczej: dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości, że tak się zachowuje facet gdy nie jest zakochany, tylko lubi kobietę?
Czyli on się zachowuje normalnie, a Ty wymagasz od niego więcej starań, więcej entuzjazmu, itp. i masz jak najbardziej prawo chcieć tego od swojego mężczyzny, ale przecież on nim nie jest.. hmm

Ostatnio nawet nie wiem co myśleć wink

1 036

Odp: Totalny mętlik w głowie

Edytowałam.

Wiem, że "nie wiesz co myśleć", bo pewnie znowu doszukujesz się sygnałów 'na tak'. To normalne dla osoby zakochanej bez wzajemności.

1 037

Odp: Totalny mętlik w głowie

Ale ja nie mam do niego maślanego wzroku big_smile
I powie Ci to każda osoba która nas widzi big_smile
Nie jestem osobą która robi maślane oczy do facetów. Ja nie z tych wink

1 038

Odp: Totalny mętlik w głowie
kammiś napisał/a:

Ale ja nie mam do niego maślanego wzroku big_smile
I powie Ci to każda osoba która nas widzi big_smile
Nie jestem osobą która robi maślane oczy do facetów. Ja nie z tych wink

Wiem.
Dlatego napisałam to pół żartem, bo tu nie o "maślane oczy" chodzi, a o to, że facet głupi nie jest, a symptomy zakochania bardzo łatwo odczytać. Nie łudź się, że on nie wie jak bardzo Ci się podoba itp.

1 039

Odp: Totalny mętlik w głowie
Elle88 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Ale ja nie mam do niego maślanego wzroku big_smile
I powie Ci to każda osoba która nas widzi big_smile
Nie jestem osobą która robi maślane oczy do facetów. Ja nie z tych wink

Wiem.
Dlatego napisałam to pół żartem, bo tu nie o "maślane oczy" chodzi, a o to, że facet głupi nie jest, a symptomy zakochania bardzo łatwo odczytać. Nie łudź się, że on nie wie jak bardzo Ci się podoba itp.

Kiedyś może i były, teraz brak wink
Naprawdę nie odczuwam już zakochania. Kocham go, ale to nie jest zauroczenie.

1 040 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2015-12-27 23:44:05)

Odp: Totalny mętlik w głowie

Kujon to kujon, nawet nietypowy wink

Nie chodzi mi o jakieś łaszenie się, i proszenie się o uwagę, albo żeby Cię gdzieś zabrał.
Tylko o zwykłą, poważną rozmowę, w której wyartykuujesz swoje potrzeby. Zupełnie nie rozumiem dlaczego taka rozmowa miałaby uczynić Cię żałosną.
Jeśli jest tak jak pisze Elle, to po takiej rozmowie on nie zmieni się w zauważalny sposób. Jeśli Elle się myli to zauważysz różnicę. Prosta piłka.

Co do bólu głowy i jego reakcji, to przecież to był tylko przykład... Generalnie to trochę zbyt dosłownie, odczytujesz to co piszę. Używając terminologii bardziej Ci bliskiej- kierujesz się bardziej literą a nie duchem (moich wypowiedzi).
Mam nadzieję, że zanim zostaniesz sędzią TK to się to trochę zmieni wink
Chodziło mi o to, że niektórych rzeczy faceta, choćby nie wiem jak "idealnego" uczy któraś jego kolejna kobieta. Z prawie każdego związku ludzie z IQ większym od kury coś wynoszą i stają się pełniejsi, mądrzejsi. Być może tego czegoś co potrzebujesz (zwłaszcza biorąc pod uwagę jaki to super-man) musisz go sama nauczyć bo jest w tym nieco zielony. Tzn może wie że dzwony biją ale nie wie gdzie.


A kolejny brak odpowiedzi (to nie jest jakiś zarzut oczywiście) na moje pytanie jak TY odnosisz się do otaczających się ludzi, co TY wnosisz dobrego, fajnego w ich życie, jak TY ich doceniasz- utwierdza mnie w przekonaniu, które zawarłem w swoim pierwszym poście tutaj, że ludzie są dla Ciebie drugorzędni i nie bardzo jesteś świadoma ich potrzeb.   
Na moje pytanie odnośnie tego zagadnienia, odpowiadasz mi nie na temat (siadaj, pała! wink albo serwujesz mi coś, co tylko pozornie wiąże się z tematem. Docenienie kogoś nie polega na silenie się na nieszczere komplementy, a na stwierdzeniu prostych faktów że coś zostało dobrze wykonane, że coś jest ładne, że ktoś dzisiaj zajebiście wygląda i tym podobne. Czasem wymaga to pewnej delikatności czy zmysłu dyplomatycznego np mówisz tak: "To nie jest dokładnie to o co mi chodziło, ale wiem że się starałeś/-aś", albo "ale smaczna zupa" ( a myślisz -"ja pierniczę, ten baran nauczył się gotować!")
itd.
Tego Ci brak, zwłaszcza od faceta ale jak pytam jak Ty prezentujesz się od tej strony to podajesz mi przykład, w którym ktoś Ciebie traktuje instrumentalnie.
Rozumiem, że to powód (dla mnie wymówka) żeby traktować w ten sposób wszystkich pozostałych, tak?

I właściwie co ja tutaj robię? Dyskutuję i naiwnie próbuję pomóc jakimś yuppie z wyższych sfer. Przecież jak się moi kumple spod budki dowiedzą to będę spalony. Faktycznie musisz byc jakimś fenomenem. wink

Posty [ 976 do 1 040 z 1 694 ]

Strony Poprzednia 1 … 14 15 16 17 18 … 27 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Totalny mętlik w głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026