Życie z pedantem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 396 ]

39

Odp: Życie z pedantem

Dasz radę jesteś dzielna , powodzenia i daj znać co Ci powiedzieli

Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2016-09-30 09:07:29)

Odp: Życie z pedantem

kolejny pieprzony damski bokser. Takich sie powinno za jaja wieszac na rynku.
Kogos Ty sobie dziewczyno wybrala na męża...

41

Odp: Życie z pedantem

adiaphora,czy myślisz, ze jakby facet mial napisane na czole "damski bokser",to jakakolwiek kobieta by go wybrala?
zastanow sie nad tym, co piszesz

42 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2016-09-30 18:30:04)

Odp: Życie z pedantem
_v_ napisał/a:

adiaphora,czy myślisz, ze jakby facet mial napisane na czole "damski bokser",to jakakolwiek kobieta by go wybrala?
zastanow sie nad tym, co piszesz

zastanowilam sie dobrze, zanim napisalam. Oczywiscie, ze nikt nie ma na czole napisane, ale jak ktos od poczatku traktuje Cie byle jak a Ty swiadomie brniesz w to bagno "bo kochasz" lub "masz nadzieje" to niestety jest to Twoj wybor. Przeczytalam dokladnie co  napisala autorka w tym watku oraz w poprzednich.

Kazdy przemocowiec od poczatku przejawia zachowania, ktore sa zauwazalne dla wiekszosci ludzi, ale niektore kobiety, bagatelizuja je, myslac, ze "sie zdarzylo" i tlumacza na swoj sposob. Bo sa zakochane i wierza, ze misiu sie zmieni, bo przeciez nie moze byc taki zly...
Na tym forum jest pelno watkow kobiet, ktore od poczatku czuly pismo nosem, ale  sie oszukiwaly. Po czasie dopiero, w retrospekcjach zauwazaly negatywne zdarzenia i sytuacje, ktore wczesniej bagatelizowaly, usprawiedliwialy.... Bo ludzie nie zmieniaja sie tak po prostu, z owieczki w wilka. Moga sie troche maskowac, ale nigdy kontrolowac na tyle, aby udawac kogos, kim nie sa. Ktos, kto ma sklonnosci do przemocy psychicznej, zawsze to mniej lub bardziej uzewnetrzni. Trzeba tylko umiec odczytywac poprawnie sygnaly.
Autorka byla naiwna a potem juz brnela swiadomie w ten syf. Zdecydowala sie nawet na dziecko, choc juz wiedziala, ze jej malzenstwo to nieporozumienie a maz pomylka...

43

Odp: Życie z pedantem

_v_ ma racje. Łudziłam się, miałam nadzieje, próbowałam nie zauważać, tłumaczyłam go. A tak naprawdę on był taki zawsze, tylko teraz ja mu się sprzeciwiam, a wcześniej jeszcze jako tako było bo chodziłam koło niego pokorniutko...
U lekarza byłam, obdukcja jest, zdjęcia porobione. Chłopak mojej koleżanki jest policjantem, ma dowiedzieć się o wszystkich konsekwencjach zgłoszenia na policję. Również o możliwych konsekwencjach dla mojej córeczki (Jugendamt?). Mieszkania szukam, do przeprowadzki orientuje się, kto mógłby mi pomoc... Mam wsparcie mojej rodziny (choć daleko), znajomych i wasze.... Powiedzcie, że dam radę!!!!

44

Odp: Życie z pedantem

_v_ ma racje. Łudziłam się, miałam nadzieje, próbowałam nie zauważać, tłumaczyłam go. A tak naprawdę on był taki zawsze, tylko teraz ja mu się sprzeciwiam, a wcześniej jeszcze jako tako było bo chodziłam koło niego pokorniutko...
U lekarza byłam, obdukcja jest, zdjęcia porobione. Chłopak mojej koleżanki jest policjantem, ma dowiedzieć się o wszystkich konsekwencjach zgłoszenia na policję. Również o możliwych konsekwencjach dla mojej córeczki (Jugendamt?). Mieszkania szukam, do przeprowadzki orientuje się, kto mógłby mi pomoc... Mam wsparcie mojej rodziny (choć daleko), znajomych i wasze.... Powiedzcie, że dam radę!!!!

45

Odp: Życie z pedantem

nie o to chodzi, ze lubie miec racje, ale to nie v pisala o tym, tylko ja wink

46

Odp: Życie z pedantem

Jak się uprzesz i będziesz konsekwentna, to oczywiście, że dasz radę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

47

Odp: Życie z pedantem

Pewnie, że dasz radę, jak już zostawić tego psychola, to już tylko lepiej będzie dla ciebie i dla dziecka. Nawet jeśli na początku będzie ciężko, bo będziesz musiała budować swoje miejsce na nowo, to łatwiej - bo będziesz miała święty spokój, będziesz mogła bawić się z dzieckiem, spotykać się ze znajomymi w domu i będziesz robić co będziesz chciała w ciszy i spokoju.

Swoją drogą nie umiem sobie wyobrazić, że ktoś może być tak popiep*** żeby znęcać się nad drugim człowiekiem z powodu małej ryski na oknie, czy uderzyć kobietę, bo nie jest w stanie kontrolować swojej złości, agresji, całego syfu jaki w nim zalega.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

48 Ostatnio edytowany przez Marvie (2016-09-30 17:20:10)

Odp: Życie z pedantem

adiaphora, przepraszam :-) tyle mam dzisiaj spraw na głowie, ze czytałam na szybko wasze wypowiedzi i pomyliłam się :-)
Ciagle powtarzam sobie w kółko: dasz radę, dasz radę, dasz radę. Muszę dać radę, dla mojej córeczki.
Jeszcze nie pisałam, dlaczego mnie wczoraj pobił. Mała usnęła po 21, on widocznie tez był już w sypialni i chciał spać. A ja jeszcze poszłam do kuchni poszykowac rzeczy na rano do przedszkola, trochę posprzątać, posprzątać pokoik Małej, wysuszyć silikony w prysznicu po kąpieli (!), uzupełnić papier toaletowy (! o to tez potrafił robić awantury!). A dla niego robiłam to zbyt głośno, nie mógł biedak spać... i zaczął się czepiać, krzyczeć. Próbowałam go zignorować i zamknąć przed nim drzwi do łazienki - uderzył mnie w twarz, zdjął drzwi z zawiasów, szargał mnie. Jak zaczęłam się bronić i chciałam go tez uderzyć i go ugryzłam, to rzucił mnie na ziemie i zaczął kopać. Dziękuje tylko Bogu, ze Mała spała i nie musiała na to wszystko patrzeć. Po tym wszystkim miał już swoją ciszę i poszedł spokojnie spać. Ja cała noc nie zmrużyłam oka... :-/

49

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

Próbowałam go zignorować i zamknąć przed nim drzwi do łazienki - uderzył mnie w twarz, zdjął drzwi z zawiasów, szargał mnie. Jak zaczęłam się bronić i chciałam go tez uderzyć i go ugryzłam, to rzucił mnie na ziemie i zaczął kopać.

Gdy czytam opisy takiej przemocy, to przychodzą mi na myśl równie agresywne riposty. Jemu ktoś powinien spuścić łomot, ktoś silniejszy, przed kim nie mógłby się obronić.
Wiem, że to nierealne, ale przysłowiowy nóż w kieszeni się otwiera.
Jakim trzeba być bydlakiem, żeby kopać drugiego człowieka (to już nie pierwszy raz on Cię kopie), do tego leżącego i znacznie słabszego, żonę, matkę swojego dziecka, brrr
Bandzior!

50

Odp: Życie z pedantem

josz, każdemu normalnemu się nóż otwiera... We mnie się budzą czasem mordercze instynkty, gdy czytam podobne albo jeszcze gorsze historie.
Sama nie miałabym oporów spuścić takiemu padalcowi łomot. I byłaby to dla mnie przyjemność chyba.

Marvie, bo dasz radę. Przychodzi czas, że wstępują w czlowieka siły i determinacja o jaką się nie podejrzewał. Twoją główną motywacją jest dziecko, ale robisz to też dla siebie. Siła jest kobietą. Będzie dobrze. Ja już widzę światełko w tunelu. Zmierzasz w dobrym kierunku smile

51

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

(...) Powiedzcie, że dam radę!!!!

Dasz radę!
Dasz radę, bo przestałaś okłamywać samą siebie i dałaś dojść do głosu swej, długo i dokładnie ukrywanej, złości. A złość (by nie nazwać jej dosadniej, choć to nieparlamentarne wyrażenie) ma mnóstwo energii, korzystaj z niej.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

52

Odp: Życie z pedantem

Kurczę, co jakiś czas mnie dopadają takie chwile słabości... i wydaje mi się ze to wszystko sen i ze zaraz się obudzę i będzie wszystko dobrze... ale jak sobie przypomnę jak mnie bił po twarzy i kopał... to zaraz wraca taka nienawiść do niego...
dam radę, dam radę, dam radę, dam rade... mowię o tym koleżankom, przyjaciółce, im więcej ludzi o tym wie, tym trudniej będzie się wycofać, bo będzie mi wstyd, ze nadal siedzę w tej patologii... dam radę, dam radę, dam radę... :-/

53

Odp: Życie z pedantem

Dziękuję Wam za Wasze wsparcie!

54

Odp: Życie z pedantem

Dołączam się do dopingu!
Trzymam kciuki i wierzę, że się Tobie uda.
Plus za metodę mówienia innym co się dzieje naprawdę w Twoim życiu.
Pamiętaj to jego wstyd -nie Twój!
Jak sytuacja między wami po tym , jak Cię pobił?
Uspokoił się wariat?

Gdy mnie skrzywdzisz pierwszy raz-to jest Twoja wina.Gdy mnie skrzywdzisz drugi raz-to jest moja wina.

55

Odp: Życie z pedantem
josz napisał/a:

Gdy czytam opisy takiej przemocy, to przychodzą mi na myśl równie agresywne riposty. Jemu ktoś powinien spuścić łomot, ktoś silniejszy, przed kim nie mógłby się obronić.
Wiem, że to nierealne, ale przysłowiowy nóż w kieszeni się otwiera.
Jakim trzeba być bydlakiem, żeby kopać drugiego człowieka (to już nie pierwszy raz on Cię kopie), do tego leżącego i znacznie słabszego, żonę, matkę swojego dziecka, brrr
Bandzior!

Nie przeczę, ludzie, którzy napawają się swoją "wielkością" wobec słabszego, na ogół sami są tchórzami wobec nieco większego. Druga prawda o tych ludziach jest taka, że oni potrzebują mieć ofiarę, by móc się nad nią znęcać, gdy zostają sami... mają problem ze zniesieniem swojego podłego charakteru.

Marvie - już samo twoje odejście będzie dla niego karą, zabierzesz mu jego ulubioną rozrywkę, będzie mógł sprzątać do woli i dać sobie w pysk, jeśli upadnie mu okruszek.

Życzę ci dużo siły, by poradzić sobie z tym psycholem!

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

56

Odp: Życie z pedantem
jaMajkaa napisał/a:

Dołączam się do dopingu!
Trzymam kciuki i wierzę, że się Tobie uda.
Plus za metodę mówienia innym co się dzieje naprawdę w Twoim życiu.
Pamiętaj to jego wstyd -nie Twój!
Jak sytuacja między wami po tym , jak Cię pobił?
Uspokoił się wariat?

słusznie, bo im więcej osob wie, tym więcej  będzie ją wspierać i będzie czuła się mniej samotna z tym syfem, a to zawsze coś.

57 Ostatnio edytowany przez authority (2016-10-01 03:18:52)

Odp: Życie z pedantem
josz napisał/a:
Marvie napisał/a:

Pobił mnie... 5 minut temu mnie pobił. Mam tylko nadzieje ze będę miała dużo siniaków. Jutro jadę do lekarza zrobić obdukcje i na policję. To chyba będą wystarczające dowody???

Jeżeli mieszkasz w Polsce, dzwoń na policję już teraz. Jeśli w Niemczech...? Nie wiem, czy Jugendamt nie wyciągnie łap po dziecko, żeby chronić je przed "patologią".
Polskie dzieci cieszą się u nich "szczególnym powodzeniem".

Bzdura i mity prawda jest taka iż statystyki pokazują jasno przemoc u cudzoziemców w tym Polaków jest wysoka. nie ma co się oszukiwać większość jedzie za chlebem i socjalami. najważniejsze by wpierw uwolnić się od niego a potem wszystko załatwić. Jest takie dobre stare niemieckie przysłowie eile mit Weile - spiesz się powoli.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

58

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

On już od dawna przy każdej kłótni wykrzykuje mi, żebym się pakowała i wynosiła stad. Wiec to dla niego raczej nie będzie niespodzianka. On oczywiście mnie uważa za bałaganiarza, ale uwierzcie mi, ze ja lubię porządek, ale zdrowy porządek... Na terapie on nigdy się nie zgodzi, bo to przecież ja jestem nienormalna... W przedostatnia niedziele przeprowadziliśmy rozmowę i postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedna szanse. Wysłuchał mnie, ja wysłuchałam jego i postanowiliśmy spróbować od nowa. Wytrzymał 4 dni. Piątego dnia zrobił awanturę o jakaś kropkę na ścianie... Której normalny człowiek nigdy by nie zauważył


Co do jednego masz racje- to Twoja wina. Każdy ma prawo popełnić błąd. Juz mniejsza z tym, że dałaś się wpakować w związek małżeński i kredyty. Za głupotę  się płaci. Ale na litośc boska, kto Ci kazał w takich warunkach zachodzić w ciążę?!
Jesteś skrajna egoistka. Inaczej się nazwać tego nie da. Tylko Ty i Twoja miłość się liczyła. Twoja chora miłość. I to pchanie tego niewinnego dziecka na świat.
Jak za kilkanaście lat Twoja córka przyjdzie do domu z płaczem, że sobie z życiem nie radzi, to masz w swoim poście odpowiedz. Myslisz że skąd się na tym świecie biorą depresje, poczucie niskiej wartości, alkoholizm, pakowanie się w nieodpowiednie związki? Dziecko wynosi pewien wzorzec z domu. A jaki Ty jej dasz mieszkając z psychopata? Będzie się bała wejść do własnego domu, bo być może stary czai się za rogiem z odkurzaczem. A jak Ciebie zapamięta? Matkę latająca że szmata w popłochu i ścieranie nieistniejących pyłków. Wy sobie możecie żyć w takim cyrku i robić wyścigi na kolanach na polerke podłogi, ale to nie są warunki do dziecka. Wyganianie z pokoju? Zakaz gotowania?  A siku możecie robić w toalecie w domu czy starcie się poza?

59

Odp: Życie z pedantem

aannaa - wiem, masz racje. Ja to wszystko wiem! A mimo tego brnęłam w to bagno dalej. To było toksyczne! Ale gdy toksyny w mieszance zaczynają zabierać 100% całości, nawet ktoś tak uległy jak ja musi powiedzieć: dość. Nie chce, żeby moje dziecko dorastało w takim domu, jaki opisujesz. Dlatego zrywam z tym. Muszę. Dam radę. Najcięższe są noce, kiedy leżę w łóżku i wszystko wydaje mi się snem, myśle, ze zaraz uszczypnę się i wszystko będzie fajnie. Ale wstaje rano i spoglądam na siniaki na mojej ręce... One są realne... Gdy tylko pomyśle, jak on bije mnie z powodu takiego, ze jestem za głośno gdy sprzątam, bo on nie może spać, wraca do mnie motywacja do walki. Za chwile jadę do jego ciotki i wujka, oni znają trochę nasza sytuacje i zawsze stali po mojej stronie. Opowiem im o wszystkim i poproszę o pomoc w przeprowadzce....

Jak on się zachowuje? Wczoraj wszedł na strych, żeby naprawić kamerę na dachu (tak, mamy na podwórku dookoła domu kamery! niby na złodziei....). Mała skakała na trampolinie, w butach. Krzyczał do niej z okna, żeby ściągnęła buty, bo trampolina się zniszczy.... Więcej jej wczoraj nie widział...

Dam radę, dam radę, dam rade... Bo ani ja, ani tym bardziej moja córka nie zasluzylysmy sobie na takie traktowanie.

60

Odp: Życie z pedantem

Aannaa - nie przesadzaj, byłaś w wieloletnim związku i nigdy nie popełniłaś żadnego błędu, nigdy nie wpadłaś w spiralę, gdy jedna pomyłka popycha cię do coraz większych błędów? I co jeśli nawet według ciebie autorka była egoistką i zdecydowała się na dziecko? Nie ma prawa do współczucia, pomocy w tej strasznej sytuacji?

Mleko się rozlało, nie ma co rozgrzebywać tego, ważne jest by wybrnąć z problemu.

Marvie - Dasz radę, dasz radę, dasz rade... Bo ani ty, ani tym bardziej twoja córka nie zasłużyłyście sobie na takie traktowanie.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

61

Odp: Życie z pedantem

Marve czy próbowałaś się wcześniej wyprowadzać chociaż na chwilę po tym jego zachowaniu?bo jeżeli nie to musisz w sobie znaleźć siłę bo być może on będzie Cię nagabywał, przepraszał prosił o szansę a ty nie możesz się ugiąć.

62

Odp: Życie z pedantem
Averyl napisał/a:

Aannaa - nie przesadzaj, byłaś w wieloletnim związku i nigdy nie popełniłaś żadnego błędu, nigdy nie wpadłaś w spiralę, gdy jedna pomyłka popycha cię do coraz większych błędów? I co jeśli nawet według ciebie autorka była egoistką i zdecydowała się na dziecko? Nie ma prawa do współczucia, pomocy w tej strasznej sytuacji?

Mleko się rozlało, nie ma co rozgrzebywać tego, ważne jest by wybrnąć z problemu.

Marvie - Dasz radę, dasz radę, dasz rade... Bo ani ty, ani tym bardziej twoja córka nie zasłużyłyście sobie na takie traktowanie.

Nigdy takiego. Popelnilam mnóstwo błędów, ale zawsze liczyłam się z konsekwencjami, które ponosilam ja sama. Nie obarczalam innych za swoje złe decyzje i napewno nigdy nikogo nie wpedzilabym w takie bagno.
Współczucie nic tu nie da.
Ja mam myślenie analityczne, jestem realistka, pragmatyczna do bólu. Wszytsko prognozuje. A Twoje przewlekłe "nie przeeeeeesadzaj" jest tu co najmniej nie na miejscu. Doczytalam, że facet juz z łapami startuje. Jak raz uderzy za mocno co ile będzie warte Twoje "nie przesadzaj"?

63

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

aannaa - wiem, masz racje. Ja to wszystko wiem! A mimo tego brnęłam w to bagno dalej. To było toksyczne! Ale gdy toksyny w mieszance zaczynają zabierać 100% całości, nawet ktoś tak uległy jak ja musi powiedzieć: dość. Nie chce, żeby moje dziecko dorastało w takim domu, jaki opisujesz. Dlatego zrywam z tym. Muszę. Dam radę. Najcięższe są noce, kiedy leżę w łóżku i wszystko wydaje mi się snem, myśle, ze zaraz uszczypnę się i wszystko będzie fajnie. Ale wstaje rano i spoglądam na siniaki na mojej ręce... One są realne... Gdy tylko pomyśle, jak on bije mnie z powodu takiego, ze jestem za głośno gdy sprzątam, bo on nie może spać, wraca do mnie motywacja do walki. Za chwile jadę do jego ciotki i wujka, oni znają trochę nasza sytuacje i zawsze stali po mojej stronie. Opowiem im o wszystkim i poproszę o pomoc w przeprowadzce....

Jak on się zachowuje? Wczoraj wszedł na strych, żeby naprawić kamerę na dachu (tak, mamy na podwórku dookoła domu kamery! niby na złodziei....). Mała skakała na trampolinie, w butach. Krzyczał do niej z okna, żeby ściągnęła buty, bo trampolina się zniszczy.... Więcej jej wczoraj nie widział...

Dam radę, dam radę, dam rade... Bo ani ja, ani tym bardziej moja córka nie zasluzylysmy sobie na takie traktowanie.

Poza pracą zawodową, po moich doświadczeniach (alkoholizm) pomagam kobietom wyjść z nałogu. Kiedy już tak siedzimy i babrzemy się w różnym życiowym gownie i dochodzimy do dzieciństwa to widzę jak te dorosłe kobiety pękają i zaczynają przywoływać dzieciństwo. I uwierz mi, że potrafię odróżnić manipulacje od prawdziwej tragedii.

64 Ostatnio edytowany przez Marvie (2016-10-01 16:38:34)

Odp: Życie z pedantem

Nigdy nie odważyłam się, żeby odejść... on tez nigdy nie błagał mnie na kolanach, żebym mu wybaczyła. Właściwie to (prawie) zawsze ja go błagałam o to, żeby było tak, jak wcześniej. Ale teraz miarka się przelała. Wróciłam od jego cioci i wujka, powiedzieli, ze mi pomogą. W poniedziałek z urlopu wracają inni znajomi. Zawsze mogłam na nich liczyć, oni na pewno tez mi pomogą....

Dam rade, dam rade, dam rade... choć to wszystko jest jak sen... dam rade.... dla mojej córki....

65

Odp: Życie z pedantem

Moj byly facet tez potrafil mi zrobic awanture ze jedna kluska makaronu mi spadla na podloge, ale on sam nie sprzatal. Zrobil to od wielkiego dzwonu i sie wielce napracowal.

Uciekaj jak najszybciej. Tu nie jest najwiekszym problemem jego pedantyzm. On zachowuje sie jak psychopata i nie panuje nad agresja. Zrob to dla swojej córki. Powodzenia.

66

Odp: Życie z pedantem
Marvie napisał/a:

Nigdy nie odważyłam się, żeby odejść... on tez nigdy nie nie błagał mnie na kolanach, żebym mu wybaczyłam. Właściwie to (prawie) zawsze ja go błagałam o to, żeby było tak, jak wcześniej. Ale teraz miarka się przelała. Wróciłam od jego cioci i wujka, powiedzieli, ze mi pomogą. W poniedziałek z urlopu wracają inni znajomi. Zawsze mogłam na nich liczyć, oni na pewno tez mi pomogą....

Dam rade, dam rade, dam rade... choć to wszystko jest jak sen... dam rade.... dla mojej córki....

Wiem ,że to Ci nie pomoże ale robiłaś bardzo źle bo ani się nie obrażałaś, nie próbowałaś odejść , nie strzelałaś fochów przez co Twój mąż nawet nie wiedział ,że jego zachowanie jest złe wręcz ty go przepraszałaś za swoje nieposłuszeństwo. On nie miał okazji dowiedzieć się od ciebie ,że wasze życie to piekło ,jeszcze to podsycał bo uważał ,że tak jest normalnie.
Podziwiam Cię w ogóle za to ,że nie zatraciłaś się na tyle i że zobaczyłaś co on Ci robi i że to nie jest normalne. Bo po tym co napisałaś wyżej to mogłabym przepuszczać ,że mamy do czynienia z kobietą, która uważa ,że ma dostosować siebie i dziecko do despoty jeszcze przepraszać za jego awantury i swoje nieposłuszeństwo.

67

Odp: Życie z pedantem

Obrażać się obrażałam, bywało, ze mieliśmy trwające miesiąc ciche dni. Potem zaczynał się po słowie odzywać, a potem jakoś po czasie znów zaczynało być w miarę normalnie. Normalność ta trwała kilka dni, czasem tydzień, czasem dwa. Potem znów kłótnia o byle głupstwo i tak w kółko.  Nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam. Nasza córka urodziła się przez planowane cesarskie cięcie. Dzień przed terminem miałam jechać do szpitala na ostatnie badania. Oznajmił mi, żebym jechała sama, bo on zrobił termin na zakładanie nowego routera do internetu i zaraz przyjdzie fachowiec. Wybuchlam płaczem, zrobiłam awanturę, wiec jakoś pojechał ze mną. W sylwestra - to miał być nasz pierwszy sylwester we trójkę - nasza córka miała dokładnie 3 tygodnie. W południe włączył głośna muzykę. Poprosiłam go żeby ściszył, bo nie wiem czy taka głośna muzyka nie szkodzi na słuch u takich maluszków. Zrobił mi o to straszna awanturę, wyszedł z domu, wrócił następnego dnia po południu. Do dziś nie wiem, gdzie i z kim spędził sylwestrowa noc. Ja ja przepłakałam wtulona w mojego Malucha. Po tygodniu ciszy błagałam go, żebyśmy spróbowali stworzyć prawdziwy dom dla naszego dziecka... i tak w kółko... od skrajności w skrajność....

68

Odp: Życie z pedantem

To jest to jeszcze gorszy typ niż myślałam bo zazwyczaj psychol przeprasza , obiecuje poprawę.

69

Odp: Życie z pedantem

Marvie, dajesz radę i dasz radę. Najgorzej zawsze zrobić pierwszy krok. A Potem idziesz. A Ty to właśnie zrobiłaś. Nie stoisz już w miejscu, tylko idziesz.   
Będzemy trzymać kciuki a Ty pisz tutaj.

70

Odp: Życie z pedantem

Ciągle mam wrażenie, że śnię.... Jutro ze znajomymi będę omawiać dalsze sprawy związane z przeprowadzką... Dam radę, dam radę, dam radę....

71

Odp: Życie z pedantem

śledzę wątek i wysyłam pozytywne wibracje smile
Dasz, dasz... Powtarzaj to sobie  z wiarą. Słowa mają moc.

72

Odp: Życie z pedantem

Średnio co dziesięć minut mam inne myśli... Z jednej strony cieszę się na samą myśl, że mogę żyć bez stresu i sama o wszystkim decydować, z drugiej strony zaczynam się bać przeprowadzki... Jestem tutaj sama, bez mojej rodziny. A dziś nie jestem pewna, czy otrzymam pomoc właśnie od tych (myślałam bliskich mi) ludzi, na których pomoc tak liczylam... :-/ Chodzi o to, że mieszkanie, które będę jutro oglądać, nie ma kuchni. Jesli w ogóle uda mi się je dostać, będzie kompletnie niewyposażone. A na początek potrzebowałabym koniecznie przynajmniej lodówkę i łóżko... Jeśli oni odmówią mi pomocy, to zostaję sama... :-/

73

Odp: Życie z pedantem

A nie masz mozliwosci z zwrócić sie do swojej rodziny?

Marvie napisał/a:

Średnio co dziesięć minut mam inne myśli... Z jednej strony cieszę się na samą myśl, że mogę żyć bez stresu i sama o wszystkim decydować, z drugiej strony zaczynam się bać przeprowadzki... Jestem tutaj sama, bez mojej rodziny. A dziś nie jestem pewna, czy otrzymam pomoc właśnie od tych (myślałam bliskich mi) ludzi, na których pomoc tak liczylam... :-/ Chodzi o to, że mieszkanie, które będę jutro oglądać, nie ma kuchni. Jesli w ogóle uda mi się je dostać, będzie kompletnie niewyposażone. A na początek potrzebowałabym koniecznie przynajmniej lodówkę i łóżko... Jeśli oni odmówią mi pomocy, to zostaję sama... :-/

74

Odp: Życie z pedantem

Moja cała rodzina mieszka jakieś 900 km stad... :-/ Teraz się okaże, czy mam tutaj dobrych znajomych... :-/ Dziś o 15:30 oglądam mieszkanie... trzymajcie za mnie kciuki... tak bardzo się boje... :-(

75

Odp: Życie z pedantem

Szkoda, że jesteś tak daleko od domu. Jakbyś miała oprcie w rodzinie, w sensie wiedziałabyś że są blisko i że mozesz się do nich zwrócić, to pewnie byłoby Ci łatwiej to wszystko przeprowadzić. Najważniejsze, że decyzję już podjęłaś. Nie poddawaj się.

Marvie napisał/a:

Moja cała rodzina mieszka jakieś 900 km stad... :-/ Teraz się okaże, czy mam tutaj dobrych znajomych... :-/ Dziś o 15:30 oglądam mieszkanie... trzymajcie za mnie kciuki... tak bardzo się boje... :-(

76 Ostatnio edytowany przez _Ramzes_ (2016-10-04 10:05:35)

Odp: Życie z pedantem

Hm. Zajrzałem do tego wątku, bo sam od dziecka jestem w pewnym stopniu pedantem. Z tym, że ja mam świadomość tego, że mogę kogoś zranić swoim zachowaniem i odpuszczam, zmieniam się dla kogoś tyle ile mogę.
Nigdy nie robiłem takich scen jak Twój mąż. To jest już patologia, a mąż kwalifikuje się do psychiatry.
Jak widzę temat się rozciągnął. Powodzenia w szukaniu mieszkania i rozwiązaniu tej sytuacji.

Posty [ 39 do 76 z 396 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018