Rozstanie. Boli. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 312 z 312 ]

261

Odp: Rozstanie. Boli.

No właśnie mój eks się wczoraj odezwał, jak się okazało tylko pozawracać dupę.

Zestresowałam się... o Jezu, jak mocno. Czemu? Nie wiem, że mi się wtrąca w życie kiedy nie chcę mieć z nim nic wspólnego.

Dziś jednak... napisałam do kilku starych znajomych i co dziwne zareagowali optymistycznie. Chciałam z kimś wyjść na piwko, odstresować sie - dziś nie wyszło, ale na dniach wyjdzie. Napisałam do byłego mojej koleżanki, bo się polubiliśmy a ona i tak nigdy nic do niego nie czuła,  z resztą miało to miejsce dawno temu.

O dziwo okazało się że oboje się przenosimy do Wrocławia na tę samą uczelnię, popisaliśmy dłużej... ALERT!  Zawsze miałam go za bardzo fajnego chłopaka. COŚ TU SIĘ MOŻE SZYKUJE. Spotkamy się, zobaczymy smile

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Rozstanie. Boli.

Życzę powodzenia wink ja juz chce zapomnieć, dzisiaj nawet płakałam, niestety hmm zdarza sie. Tęsknie za tym co było - to mnie rozbraja.

263

Odp: Rozstanie. Boli.

Przepraszam że ostatnio milczałam. Co u Was? Mamdosyć, jak się trzymasz? Mam nadzieję że nie odezwałaś się do niego?

Ja od kilku dni praktycznie nie myślę o nim, nie sprawdzam już telefonu, ułożyłam sobie wszystko w głowie, jest dla mnie odległy, jest przeszłością. Nie płakałam za nim od wtedy gdy pisałam, czyli może już 5 dni (od rozstania minęły 2 tygodnie). Jest dla mnie żałosnym dupkiem.
Depresja jeszcze mnie jednak trzyma - może dlatego nie myślę o nim, bo skupiłam się na tym jak odzyskać radość życia? Spisałam sobie plan co robić w najbliższym czasie by znów być szczęśliwa.
I będę. smile

264

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Przepraszam że ostatnio milczałam. Co u Was? Mamdosyć, jak się trzymasz? Mam nadzieję że nie odezwałaś się do niego?

Ja od kilku dni praktycznie nie myślę o nim, nie sprawdzam już telefonu, ułożyłam sobie wszystko w głowie, jest dla mnie odległy, jest przeszłością. Nie płakałam za nim od wtedy gdy pisałam, czyli może już 5 dni (od rozstania minęły 2 tygodnie). Jest dla mnie żałosnym dupkiem.
Depresja jeszcze mnie jednak trzyma - może dlatego nie myślę o nim, bo skupiłam się na tym jak odzyskać radość życia? Spisałam sobie plan co robić w najbliższym czasie by znów być szczęśliwa.
I będę. smile

Tak sie cieszę, ze sie odezwałaś, ze poprawiłaś mi humor smile nie, nigdy nie napisze. Dzisiaj natknęłam sie na stara rozmowę i sie popłakałam, tęsknie za nim, za nim starym. Dzisiaj nawet rozmawiałam o tym z mama. Szkoda gadać, facet nie do poznania w moich oczach. Cieszę sie, ze powoli stajesz sie szczesliwa. Ze mna tez jest bardzo dobrze tylko teraz jakie kryzys miałam. On na mnie nie zasługuje. Odzywaj sie do mnie! wink

265

Odp: Rozstanie. Boli.

Niestety jak wczoraj miala. Dobry dzień to dzisiaj kryzys. Mysle ciagle jak on mogl mi to zrobic, czemyu zerwal. Wciaz czekam ze wroci

266 Ostatnio edytowany przez gorszysort992 (2016-09-05 21:23:13)

Odp: Rozstanie. Boli.

Nie wiem ale jest niestety wysokie prawdopodobieństwo iż poznał inną. Tak zazwyczaj jest samo życie sad

267

Odp: Rozstanie. Boli.

Cześć dziewczyny.
Przepraszam że ostatnio milczę, mam inne rzeczy na głowie niż ta sprawa z moim rozstaniem, zwaliły mi się jeszcze problemy ze zdrowiem. W sprawie mojego ex czuję się naprawdę wyleczona. Od tygodnia nie poleciała ani jedna łza, praktycznie o nim nie myślę, a jeśli już to z czymś w rodzaju obrzydzenia i z niedowierzaniem że płakałam za nim. Uczucia które miałam po rozstaniu teraz są dla mnie zupełnie obce, niezrozumiałe i wiem że już nie wrócą. Sama nad tym bardzo mocno pracowałam, ale też i nowe problemy "pomogły" mi zapomnieć.
Gdyby teraz do mnie napisał, nawet bym mu nie odpisała.

A co u Was?

Odp: Rozstanie. Boli.

Cieszę się, że już z Tobą dobrze smile Trzymałam kciuki i widzisz, już po wszystkim smile u mnie też zdecydowanie lepiej, ale do takiego stanu w jakim Ty jesteś to jeszcze troche mi brakuje smile

269

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja mam dziś kryzys. Mija miesiąc odkąd nie jesteśmy razem, mam wahania nastrojów.
Wczoraj czułam się świetnie, atrakcyjnie, w pracy usmiechalam się do ludzi a dziś po przebudzeniu przeżywam dół od nowa....
Ciągle dopadają mnie wspomnienia w pewnych miejscach czy sytuacjach gdy byliśmy razem, widzę to wyraźnie, śnił mi się dzisiaj że obejmował mnie czule....
Dziś mam dzień że łudzę się że wrócimy do siebie.  Wczoraj pozegnalam go na zawsze.  Skąd bierze się taka huśtawka emocji? Jak sobie z tym poradzić?
Sprawy pogarsza fakt że on chce pozostać w "przyjazni" i czasem sobie zadzwoni albo napiszę jakby nigdy nic.....
A ja głupia robię dobrą minę do złej gry zamiast posłać to do stu diabłów.
Cholera jasna.

270

Odp: Rozstanie. Boli.
zakochana.w.nutach napisał/a:

Cieszę się, że już z Tobą dobrze smile Trzymałam kciuki i widzisz, już po wszystkim smile u mnie też zdecydowanie lepiej, ale do takiego stanu w jakim Ty jesteś to jeszcze troche mi brakuje smile

Tak, sprawa rozstania za mną. smile Ale mam teraz inne problemy, równie albo bardziej poważne. Myślę że właśnie te problemy przyczyniły się do tego, że zapomniałam o nim. Po prostu coś innego stało się teraz dla mnie priorytetem.

Melpomena napisał/a:

Sprawy pogarsza fakt że on chce pozostać w "przyjazni" i czasem sobie zadzwoni albo napiszę jakby nigdy nic.....
A ja głupia robię dobrą minę do złej gry zamiast posłać to do stu diabłów.

A czemu to sobie robisz? Dlaczego nie urwiesz z nim kontaktu? Nie rozumiem.
Nie musisz zgadzać się na przyjaźń.

271

Odp: Rozstanie. Boli.

No właśnie nie jest to takie proste tak nagle się odciąć od niego  bo mieszkamy oboje za granicą i nie mamy tu nikogo oprócz siebie.. sad  a ja mam parę spraw i problemów które on jest w stanie  rozwiazac i pomoc mi. Ja z kolei moge pomoc jemu w kilku rzeczach. Dosc skomplikowana sprawa. I boli podwójnie bo jeszcze musimy się spotkać parę razy pozamykac wszystkie sprawy które nas do tej pory łączyły.
Przy czym on twierdzi że nie wyklucza że jeszcze będziemy razem za jakiś czas. Chore.
Na tą chwilę nienawidzę drania.

272

Odp: Rozstanie. Boli.

Mk_weeo smile mam tak samo, czasami sobie o nim pomyśle, chyba juz z przyzwyczajenia, ale zaraz odczuwam obrzydzenie, odrzucenie. Poza tym mam naukę dla ktorej skupiam całkowicie swoje myśli. Niech zaluje, cieszę sie, ze w tym czasie do mnie nie napisał, bo tylko by mi pomieszał. Odkryłam dzięki niemu jaka jestem, a to, ze mnie zostawił jest tylko i wyłącznie jego strata. Pamietam jak czytałam u kogos, ze kiedys będę sie z tego śmiać, nie wierzyłam ku mojemu zdziwieniu potwierdzę to. Duża role odgrywa nastawienie, osoba, która powie cos typu "kocham go, był jedyny, nikogo nie znajde, z nikim nie będę taka szczesliwa jak z nim" - tak wlasnie bedzie za sprawa głupiego wmówienia sobie czegoś, tak działamy. Warto codziennie sobie mowić o sobie, o tym co będziesz robic, a on? No cóż... Trudno, znajde lepszego smile Nastawienie ma znaczenie! Ogromne! Siła woli także, dla chcącego nic trudnego - święte słowa. przykładem jest mk_weea smile dzięki ktorej sama doszłam do takiego podejścia. Nie załamywać sie, bo za jakis czas (to zalezy tylko i wyłącznie!!! Od Was samych!!!) będziecie juz uwolnione. Teraz liczy sie tutaj i dzisiaj.
Powodzenia


Ps mk_weea mam nadzieje, ze to nic poważnego. W koncu zdrowie jest najważniejsze.
sad

273

Odp: Rozstanie. Boli.

Zazdroszcze autorko,że już nie myślisz...
Ja jestem na poczatku drogi..mega słaba i zupełnie sama z tym wszystkim

274

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

Zazdroszcze autorko,że już nie myślisz...
Ja jestem na poczatku drogi..mega słaba i zupełnie sama z tym wszystkim

Tez przez to samo przechodziłam. Powiem Ci na starcie, z determinacja bedzie Ci łatwiej, przeczytaj ostatni post (u gory) jaki napisałam, powinien pomoc. Pamiętaj, zero kontaktu!
Trzymam kciuki smile Ale co ja moge, musisz liczyć na siebie.

275

Odp: Rozstanie. Boli.

Dziękuje za wsparcie MamDosyć :-)
Wiesz ja sie do niego nie odezwe,tylko boje się,że on bedzie mnie próbował przekonać do zmiany decyzji...
Tyle razy odchodziłam i za każdym razem mnie urabiał..teraz miedzy nami było beznadziejnie,nie chce tych skoków humorów chce czuć spokoj a nie to co teraz sobie fundowalismy.
Wiem,że to powinno się skończyć już dawno ale go kocham i jest mi z tym bardzo cieżko..

276

Odp: Rozstanie. Boli.

Dasz radę, musisz chcieć. Tez tego nie lubiłam, tego stanu po kłótni, zgrzytach, głupich tekstach. Potrafił zniszczyć mi doskonały humor, masakra. Bądź silna smile pomóż sobie, zablokuj go jak sie da i adios!

277

Odp: Rozstanie. Boli.

Najgorsze są ranki jak dziś,nie mogę pozbyć się niepokoju wewnątrz siebie sad
Nic nie napisał wiec jest mi łatwiej ale cieżko nie myślec...

278

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

Najgorsze są ranki jak dziś,nie mogę pozbyć się niepokoju wewnątrz siebie sad
Nic nie napisał wiec jest mi łatwiej ale cieżko nie myślec...

To normalne, musisz swoje przemyśleć, ale z czasem to przechodzi smile

279

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:
little.owl napisał/a:

Najgorsze są ranki jak dziś,nie mogę pozbyć się niepokoju wewnątrz siebie sad
Nic nie napisał wiec jest mi łatwiej ale cieżko nie myślec...

To normalne, musisz swoje przemyśleć, ale z czasem to przechodzi smile

Tak masz racje smile stara jestem a jesczcze się nie nauczyłam wink
Jednak bez względu na to ile razy przerabiamy rozstanie zawsze boli.

280

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:
Mamdosyc napisał/a:
little.owl napisał/a:

Najgorsze są ranki jak dziś,nie mogę pozbyć się niepokoju wewnątrz siebie sad
Nic nie napisał wiec jest mi łatwiej ale cieżko nie myślec...

To normalne, musisz swoje przemyśleć, ale z czasem to przechodzi smile

Tak masz racje smile stara jestem a jesczcze się nie nauczyłam wink
Jednak bez względu na to ile razy przerabiamy rozstanie zawsze boli.

Nie strasz mnie, ja dopiero co wychodze z tego sad ciagle momentami za nim tęsknie. To juz 2 miesiace+. Czasem tylko mnie to dopada, a tak to nic wiecej. Czasem czuje jakbym znała go w innym życiu, nawet nie wiem jak bym sie miała zachować kiedy go zobaczę, kiedys sobie tacy bliscy, dzisiaj obcy, przeraża mnie ta myśl, mrozi od środka...

281

Odp: Rozstanie. Boli.

MamDosyć u mnie to kilka dni więc sprawa jest świeża sad jednak rozmawiam ze sobą i tłumacze,że to najlepsza opcja dla mnie. Ja nie myśle,że mogę go zobaczyć czy spotkać poza tym to prawie niemożliwe smile ja tylko boję się tego co bedzie jeżeli za kilka dni napisze...zawsze ulegałam i tego się boje,że nie starczy mi siły,że zrobi czy napisze coś co mnie zmiękczy.
Oby tym razem nie napisał i dał nam w spokoju żyć bez siebie.

282

Odp: Rozstanie. Boli.

Dzisiaj za nim tęsknie sad  Miałam taki sen... jakby dział się naprawdę, wszystko przez ten sen wróciło, a było tak dobrze sad

283

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja też tęsknię... sad
Sobota wieczór a ja zastanawiam się gdzie jest i co robi zamiast zająć się sobą. Od myślenia jest jeszcze gorzej.
Nie odzywa się już wcale, tłumaczę sobie że tak jest lepiej rany goją się szybciej...
Minął miesiąc od rozstania, myślę że za miesiąc o tej porze będę już po smile

284

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja już drugi miesiąc i dzisiaj mam kryzys, tęsknie, ale nie aż tak... Chciałabym już nic nie czuć kiedy słyszę jego imię. Zastanawia mnie jednak to, że ja ciągle nie zapomniałam, a wychodzi na  to, że on tak. Masakra, zadaje sobie pytanie jak? I nie potrafię na to odpowiedzieć. Jesteśmy sobie obcy... sad

285

Odp: Rozstanie. Boli.

Ehh dziewczyny ja wczoraj wieczorem też miałam atak myśli o nim tylko u mnie to świeża sprawa...
Myśle,że dwa trzy miesiące to taki czas,że wszystko w nas jest jeszcze "żywe" i wystarczy sen żeby przywołać wspomnienia sad

286

Odp: Rozstanie. Boli.

Możliwe, że masz racje... to i tak krótki czas patrząc na niektóre osoby. Wszystko się ułoży. Najgorzej jak człowiek nie ma zajęć, bo wtedy najwięcej myśli... hmm

287

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja dziś mam sporo zajęć ale jestem oderwana gdzieś od rzeczywistości,nie mogę się skupić na niczym.
Tłumacze to zmęczeniem wink

288

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

Ja dziś mam sporo zajęć ale jestem oderwana gdzieś od rzeczywistości,nie mogę się skupić na niczym.
Tłumacze to zmęczeniem wink

Chciałabym, żeby usiadł obok mnie, chciałabym sobie z nim porozmawiać - jak kiedyś. Brakuje mi tego, brakuje mi go sad

289

Odp: Rozstanie. Boli.

Widzę,że nie tylko ja mam kryzys :*
Kochana ale to bedzie znowu "na chwile" przez jakis czy bedzie fajnie a pózniej wróci to co nas wkurzało. Mój nie był złym facetem i naprawdę się staraliśmy,żeby było ok ale ja już nie mam siły sad

290

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

Widzę,że nie tylko ja mam kryzys :*
Kochana ale to bedzie znowu "na chwile" przez jakis czy bedzie fajnie a pózniej wróci to co nas wkurzało. Mój nie był złym facetem i naprawdę się staraliśmy,żeby było ok ale ja już nie mam siły sad

W moim przypadku pod koniec zależało tylko mi, to boli ;(

291

Odp: Rozstanie. Boli.

On też mi tak powiedział a to była nieprawda bo mi też zależało tylko nie miałam już siły na to wszystko. Nie myśl i nie rozkminiaj tego bo to tworzy dziwne projekcje w głowie. Rozstaliście się i teraz każdy z was zaczyna inne życie! Najlepsze przed nami ! Wszystko jest po coś kochana.

292

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

On też mi tak powiedział a to była nieprawda bo mi też zależało tylko nie miałam już siły na to wszystko. Nie myśl i nie rozkminiaj tego bo to tworzy dziwne projekcje w głowie. Rozstaliście się i teraz każdy z was zaczyna inne życie! Najlepsze przed nami ! Wszystko jest po coś kochana.

Dzięki, ze jestes. smile mk_wee chyba cos poważnego dopadło, hehe big_smile on to zwykły i niedojrzały pusto-dupek

293

Odp: Rozstanie. Boli.

Kochana polecam się wink
Tak jak napisał w innym temacie kolega Camaro wszystko dzieje się z jakiegoś powodu smile żebyśmy mogli przygotować się na to co najlepsze bo to dopiero przed nami smile
Moze mk_wee ktoś dopadł ? wink

294

Odp: Rozstanie. Boli.
little.owl napisał/a:

Kochana polecam się wink
Tak jak napisał w innym temacie kolega Camaro wszystko dzieje się z jakiegoś powodu smile żebyśmy mogli przygotować się na to co najlepsze bo to dopiero przed nami smile
Moze mk_wee ktoś dopadł ? wink

Mam nadzieje, ze nie ex tongue

295

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:
little.owl napisał/a:

Kochana polecam się wink
Tak jak napisał w innym temacie kolega Camaro wszystko dzieje się z jakiegoś powodu smile żebyśmy mogli przygotować się na to co najlepsze bo to dopiero przed nami smile
Moze mk_wee ktoś dopadł ? wink

Mam nadzieje, ze nie ex tongue

Tfu tfu wypluj te słowa wink

296

Odp: Rozstanie. Boli.

Dziewczyny, najlepszym lekarstwem na ból i smutek jest obrzydzenie sobie ex-a najbardziej jak się tylko da.
Mój ulatwil mi sprawę ☺ spotkaliśmy się po raz ostatni zamknąć resztę spraw i dowiedziałam się czemu był ze mną taki nieszczesliwy że aż musiał poszukać sobie innej. Wszystko ale to wszystko mu we mnie nie pasowało a on biedak tyle lat próbował się zmusić żeby mnie pokochać.
Niedobrze mi się zrobiło po jego argumentach. Do tego upiera się że SIĘ ROZSTALISMY!!!  Ja mówię że rzucił mnie dla innej a on swoje. Dupek.

Szkoda nerwów na nich naprawdę.
Niech się teraz inna męczy

Odp: Rozstanie. Boli.

Mój też sie upiera, że się rozstaliśmy, a mnie po prostu zostawił w ciąży. Także wiem o co chodzi big_smile

298

Odp: Rozstanie. Boli.

A ja zostawiłam swojego smile tylko dla mnie nie ma to znaczenia bo ja go kocham. To była świadoma i przemyślana decyzja,ponieważ ten związek nie miał szans na powodzenie(to oczywiscie moje zdanie on zawsze uważał inaczej ale tym razem się poddał i olał).
Wiem jaki jest jakie ma wady i zalety ale chce myślec o nim dobrze mimo wszystko..

299

Odp: Rozstanie. Boli.

Najwidoczniej lepiej się z tym czują wmawiajac wszystkim dookoła ze decyzja była wspólna....  inaczej sumienie by im nie dało spokoju ☺

Little.owl
zrobiłaś to co czulas że będzie najlepsze dla ciebie. I czasem pomimo miłości i przywiązania do danej osoby trzeba ewakuować się z takiego związku jeśli przynosi nam więcej szkody niż pożytku.
Myślę że u ciebie może być jeszcze szansa na come back za jakiś czas kiedy on dojrzeje i zrozumie.

Zabawne bo mój ex też tak twierdził na początku - że i tak byliśmy skazani na porażkę a poznanie innej tylko przyspieszylo jego decyzję.

300

Odp: Rozstanie. Boli.

Co u Was słychać kobietki? smile Ja już wracam do starej siebie... odkrywam siebie codziennie, cudownie! :*

301

Odp: Rozstanie. Boli.

MamDosyc my z Mel jeszcze ciągle walczymy smile

302

Odp: Rozstanie. Boli.

Walka z wiatrakami smile

303

Odp: Rozstanie. Boli.

Mel z emocjami wink

304

Odp: Rozstanie. Boli.

Dacie radę smile wiem to

305

Odp: Rozstanie. Boli.

Jak mi miło podczytywać ten temat od czasu jego powstania i widzieć jak niektóre z was które niedawno tak mocno cierpiały już wracają do pełnego szczęścia życia. Rotacja jednak w sferze uczuciowe jest straszna... Jedne się wyleczą to inne zostają zranione... Tak niestety będzie.
Czytajcie te posty, szczególnie te pozytywne, bo niedługo same będziecie się tak czuć. 

2 miesiące zajęło mi by nie czuć do ex NIC. Tak- nastawienie zmienia DUŻO!

306

Odp: Rozstanie. Boli.

Hej.

Długo się nie odzywałam.

Od mojego ostatniego wpisu miałam jeden kryzys. Spowodowany był on próbą zawiązania bliższej znajomości z innym facetem. Były podobne rozmowy co z moim ex, ale padały inne odpowiedzi i to mi nie pasowało. Byłam oczywiście miła i grzeczna, ale dotarło do mnie że nie jestem gotowa jeszcze na kolejne związki, bo porównuję facetów do tamtego. Ale tylko w bliższych relacjach, a nie gdy patrzę na nich i podobają mi się (jak pan na stacji benzynowej smile ). Co ciekawe - gdy nie wdaję się w znajomości z facetami - nie myślę o ex, nie płaczę zupełnie.
Dopiero ta randka rozdrapała rany.
W każdym razie wtedy, gdy wróciłam do domu, zrobiłam sobie "Wieczór Rozpaczy" - oglądałam wspólne zdjęcia, wspólne filmiki, słyszałam jego głos, widziałam znów jego uśmiech (nie robiłam tego wcale od naszego rozstania) - bolało bardzo i jednocześnie czułam ulgę że znów jest jakby obok. Płakałam i cierpiałam.
Następnego dnia czułam jeszcze echo tego smutku, ale potem znów mi przeszło i przestałam o nim myśleć.

Przestałam także rozkazywać sobie mysleć o nim z nienawiścią, bo to było oszukiwanie samej siebie.
Od rozstania minęło ok. 5 tygodni, z perspektywy czasu oceniam go jako wspaniałego człowieka i uważam że nasz związek był udany. Facet był czuły, kochany, dawał z siebie wszystko, był inteligentny, był moim przyjacielem. Byłoby nie fair i byłoby brakiem szacunku do samej siebie stwierdzić że to było nic nie warte i że powinnam go znienawidzić.
Z jakiegoś powodu nie chciał już tego kontynuować, może skończyły się jego uczucia, a może chodziło o inną kobietę, nie wiem. Jedyne co mogę mu zarzucić to właśnie to że nie chciał mi wyjawić prawdziwej przyczyny. Ale poczucie odrzucenia nie powinno być powodem dla którego wspomnienia wyrzucę do śmieci. Wolę uśmiechać się do wspomnień i myśleć, że z jakiegoś powodu było nam po prostu nie po drodze. Dopóki trwało, byłam przecież szczęśliwa.

Tylko że generalnie ja mało o nim myślę, mam ostatnio wiele spraw na głowie, mnóstwo pracy, nowych obowiązków, wciąż tamte problemy ze zdrowiem (bez obaw, nie są one jakieś bardzo poważne smile ). No ale jak już o nim myślę, to staram się właśnie tak pozytywnie.
A z nowym związkiem wolę jeszcze poczekać. Jest póki co za wcześnie.

307

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Hej.

Długo się nie odzywałam.

Od mojego ostatniego wpisu miałam jeden kryzys. Spowodowany był on próbą zawiązania bliższej znajomości z innym facetem. Były podobne rozmowy co z moim ex, ale padały inne odpowiedzi i to mi nie pasowało. Byłam oczywiście miła i grzeczna, ale dotarło do mnie że nie jestem gotowa jeszcze na kolejne związki, bo porównuję facetów do tamtego. Ale tylko w bliższych relacjach, a nie gdy patrzę na nich i podobają mi się (jak pan na stacji benzynowej smile ). Co ciekawe - gdy nie wdaję się w znajomości z facetami - nie myślę o ex, nie płaczę zupełnie.
Dopiero ta randka rozdrapała rany.
W każdym razie wtedy, gdy wróciłam do domu, zrobiłam sobie "Wieczór Rozpaczy" - oglądałam wspólne zdjęcia, wspólne filmiki, słyszałam jego głos, widziałam znów jego uśmiech (nie robiłam tego wcale od naszego rozstania) - bolało bardzo i jednocześnie czułam ulgę że znów jest jakby obok. Płakałam i cierpiałam.
Następnego dnia czułam jeszcze echo tego smutku, ale potem znów mi przeszło i przestałam o nim myśleć.

Przestałam także rozkazywać sobie mysleć o nim z nienawiścią, bo to było oszukiwanie samej siebie.
Od rozstania minęło ok. 5 tygodni, z perspektywy czasu oceniam go jako wspaniałego człowieka i uważam że nasz związek był udany. Facet był czuły, kochany, dawał z siebie wszystko, był inteligentny, był moim przyjacielem. Byłoby nie fair i byłoby brakiem szacunku do samej siebie stwierdzić że to było nic nie warte i że powinnam go znienawidzić.
Z jakiegoś powodu nie chciał już tego kontynuować, może skończyły się jego uczucia, a może chodziło o inną kobietę, nie wiem. Jedyne co mogę mu zarzucić to właśnie to że nie chciał mi wyjawić prawdziwej przyczyny. Ale poczucie odrzucenia nie powinno być powodem dla którego wspomnienia wyrzucę do śmieci. Wolę uśmiechać się do wspomnień i myśleć, że z jakiegoś powodu było nam po prostu nie po drodze. Dopóki trwało, byłam przecież szczęśliwa.

Tylko że generalnie ja mało o nim myślę, mam ostatnio wiele spraw na głowie, mnóstwo pracy, nowych obowiązków, wciąż tamte problemy ze zdrowiem (bez obaw, nie są one jakieś bardzo poważne smile ). No ale jak już o nim myślę, to staram się właśnie tak pozytywnie.
A z nowym związkiem wolę jeszcze poczekać. Jest póki co za wcześnie.

Cieszę się, że wszystko u Ciebie dobrze i się odezwałaś. U mnie także wszystko ok, co by nie było mam malutkie kryzysy, takie potknięcia kiedy bardzo tęsknie, ale wtedy sobie myślę jak było pod koniec tego związku, początki były cudowne, ale cóż jego sprawa, nie poznaję już go, jego zachowania, jego wyglądu, jego stylu życia - poznałam go innego i takiego go kochałam, a nie to co teraz. Było minęło u mnie naprawdę jest super, jak są zajęcia nie ma kiedy pomyśleć, ale kiedy siedzę i nie mam nic do roboty to myśli same zaczynają mi przypominać jego.
Cieszę się smile

308

Odp: Rozstanie. Boli.

Witajcie, jestem pierwszy raz na tym forum.....jak bym chciała być juz na takim etapie jak Wy...... Mnie mój facet zostawił 3 miesiące temu do dziś nie umiem sobie z tym poradzić....było nam dobrze, myśleliśmy o przyszłosci, dzieciach....a on nagle przestał się odzywać...odezwał się po kilku dniach i zerwał telefonicznie sad nie chciał się spotkać...powiedział, że coś się w nim wypaliło....ale nie wierze w to....nie z dnia na dzień....:( Nie daję rady.....nie mogę jeść nadal...schudłam już 15kg, całe dnie przesypiam....jak czytam wasze historie to mi lepiej, widzę, że można z tego wyjść..... Boli mnie najbardziej to, że odchodząc powiedział, ze nie będzie nikogo szukał , a po miesiącu założył konto na portalu randkowym sad:( ( (koleżanka mi powiedziała, sprawdziłam to)
Jak dalej żyć.... Zawsze zdawało mi się, że byłam dobra w związku, dbałam o niego, byłam ugodowa, nie strzelałam fochów....nigdy ssię nie sprzeczaliśmy....zawsze wychodziłam z założenia że muszę traktować drugiego człowieka tak jak sama bym chciała być traktowana..... i co mi z tego przyszło sad

309

Odp: Rozstanie. Boli.
hoop211 napisał/a:

Witajcie, jestem pierwszy raz na tym forum.....jak bym chciała być juz na takim etapie jak Wy...... Mnie mój facet zostawił 3 miesiące temu do dziś nie umiem sobie z tym poradzić....było nam dobrze, myśleliśmy o przyszłosci, dzieciach....a on nagle przestał się odzywać...odezwał się po kilku dniach i zerwał telefonicznie sad nie chciał się spotkać...powiedział, że coś się w nim wypaliło....ale nie wierze w to....nie z dnia na dzień....:( Nie daję rady.....nie mogę jeść nadal...schudłam już 15kg, całe dnie przesypiam....jak czytam wasze historie to mi lepiej, widzę, że można z tego wyjść..... Boli mnie najbardziej to, że odchodząc powiedział, ze nie będzie nikogo szukał , a po miesiącu założył konto na portalu randkowym sad:( ( (koleżanka mi powiedziała, sprawdziłam to)
Jak dalej żyć.... Zawsze zdawało mi się, że byłam dobra w związku, dbałam o niego, byłam ugodowa, nie strzelałam fochów....nigdy ssię nie sprzeczaliśmy....zawsze wychodziłam z założenia że muszę traktować drugiego człowieka tak jak sama bym chciała być traktowana..... i co mi z tego przyszło sad

Witaj ... skoro wiesz, ze dałaś z siebie wszystko to nie możesz miec do siebie pretensji... na początku nie da sie zwalczyć smutku, tutaj pomoże Ci czas. Czytaj dużo tego forum, ono jest jak lek, poza tym mk_weea pisała tutaj bardzo fajne posty, które mi pomogły, liczę, ze Tobie tez pomogą. Ze mna zdecydowanie lepiej... choć nie raz tęsknie. Sama juz nie wiem co mam robic by raz na zawsze sie od niego uwolnić! Ten założył sobie instagrama i ja głupia patrzę na jego aktywność... tyle czasu juz minęło, a ja ciagle ze sobą walczę. Tak to widzisz jest, nie da sie chyba w 100% tak od razu. Czas, czas. Najgorsze sa wspomnienia i wybielanie byłego partnera. U mnie zaraz 5 miesięcy... jejku sad ... głowa do gory, bo kiedys Ci sie uda! Mi tez! wink

Ps pousuwaj zdjecia, kontakty oraz wyrzuć wszystkie rzeczy związane z nim...

Ps2 mk_weea nie zgadniesz! Cały czas trzymam ten sweter!

310

Odp: Rozstanie. Boli.

A po co wciąż masz ten sweter? smile

U mnie ogólnie dobrze, ale bywają od czasu do czasu gorsze momenty. Od rozstania minęły już ponad 2 miesiące, zero kontaktu od tamtej pory. Uczucia mam bardzo mieszane, myślę że każda z Was dobrze to zna. Raz tak jak wyżej opisywałam, że to fajny człowiek i chcę go dobrze wspominać. Raz znów totalne niezrozumienie sytuacji - bo ja do dziś nie wiem co i dlaczego się właściwie stało. A innym razem nienawiść do niego, taka złość za to co mi zrobił.
Nie wiem czy też tak macie, ale bywało że łudziłam się że to on założył jakiś temat. smile Tu lub na innym forum kobiecym. Wiecie, w stylu "jak ją odzyskać" albo "źle zrobiłem, nadal ją kocham". Ale to nigdy nie był on.

311

Odp: Rozstanie. Boli.

Mamdoscy dziękuję za słowa otuchy. Forum czytam każdego dnia jest ono jak lekarstwo dla mnie, ale fakt wspomnienia najbardziej bolą....te dobre...złych nie mam. Straszenie boję się momentu kiedy zobaczę przy nim inną kobietę, nie wiem jak to zniosę....nie wyobrażam obie, że ktoś zajmuje moje miejsce w jego sercu, korzysta z rzeczy z których ja korzystałam heh.... Jest cieżko.... Najgorsze jest to łudzenie się, że on wróci, że zrozumie...choć wiem, że szanse są marne.... Wiem, że był mężczyzną mojego życia....na razie wegetuję, a wiem , że czas ucieka...tak bardzo chciałabym mieć rodzinę....dzieci....a wszystko mi sie zawaliło.... Całe poczucie własnej wartości spadło do zera, czuję się jak zabawka odstawiona na półkę gdy się znudził

312 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-11-01 22:46:01)

Odp: Rozstanie. Boli.

Sama nie wiem... moje drogie, zero kontaktu od 5 miesięcy, a mnie dopada żal. Nie moge zapanować nad śledzeniem go na społecznościach, nie daje rady, chciałabym, zeby wrócił... to było cos wyjątkowego, a z drugiej strony chce zapomnieć, chce normalnie zyc! To wraca... co mam robic, nie wiem juz. sad

Zaczął komentować jakiejś dziewczynie zdjecia... moje uczucia runęły, jestem w rozsypce, prosze o pomoc... sad

Posty [ 261 do 312 z 312 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024