Ja dzisiaj powiem szczerze stanęłam na nogach po Twojej wypowiedzi mk_weea
zaczęłam to akceptować i tłumaczyć. Dużo pomogły mi tez te porady. Najważniejsze jednak pogodzić sie z tym i isc dalej.
Ja dzisiaj powiem szczerze stanęłam na nogach po Twojej wypowiedzi mk_weea
zaczęłam to akceptować i tłumaczyć. Dużo pomogły mi tez te porady. Najważniejsze jednak pogodzić sie z tym i isc dalej.
Cieszę się. ![]()
Ja dziś cały dzień czuję się świetnie. Ani razu nie miałam smutnych myśli, ani razu nie miałam ochoty płakać.
Układam sobie życie od nowa i staram się nie myśleć "och, 3 tygodnie o tej porze jeszcze było dobrze...", tylko myślę raczej "wczoraj o tej porze byłam bez niego i czułam się dobrze".
Trzeba przestać się taplać w tym emocjonalnym błotku wspomnień i użalania się nad sobą. Bo tak naprawdę - realnie - nie stało się nic. Życie dalej płynie, dni mijają, dalej żyjemy, jesteśmy zdrowi, mamy dokładnie te same możliwości co dawniej. Złe rzeczy które się dzieją, są tylko w naszych głowach. Dlaczego pozwolić im by przejęły nasze życie? Przecież to nasze głowy, nasze umysły. To one powinny słuchać nas.
To nad czym powinnaś się teraz skupić, to budowanie nowych wspomnień oraz dystans do swoich emocji. Wspomnienia buduj sama, ze znajomymi lub z jakimś facetem. Możesz iść z inną osobą do miejsc w których z nim byłaś. Słuchaj "Waszych" piosenek ale w innych sytuacjach (nawet gdy początkowo będzie to nieprzyjemne), żeby zaczęły kojarzyć Ci się z czymś innym. Zmień swoje wspomnienia na inne. Te naprawdę nie są warte by je pielęgnować. Nie traktuj z honorem jakichś Waszych np. kartek na urodziny czy prezentów od niego. To tylko rzeczy. Popatrz na to wszystko właśnie w taki sposób. Obiektywnie, jako nie Ty. To tylko słowa, to tylko rzeczy. Zacznij częściej rozmyślać o tym obiektywnie. Ale bez wmawiania sobie "nie zależy mi" z ustami w podkówkę i zaciśniętymi pięściami. To nie ma być na siłę. Na spokojnie i obiektywnie odrzuć na chwilę swoje emocje i popatrz na to z boku. Rób tak coraz częściej, aż w końcu te odczucia wyjdą na prowadzenie.
Przestań gloryfikować swojego exa i tworzyć mu ołtarzyk w swojej głowie. Wyrzuć ten nieszczęsny sweter. Wyrzuć go w końcu, bo jestem pewna że wciąż go trzymasz. To tylko rzecz.
Najchętniej oddałabym mu go osobiście, bo jest ładny i jeszcze go bedzie nosił, ale jak to załatwić? Oddać? Napisac do niego czy jak?
Wyrzucić!
Nie szukaj pretekstu żeby do niego pisać!
Wyrzuć, a jeśli się kiedyś o niego upomni, to szczerze powiesz, że wyrzuciłaś.
Ok
albo po prostu wydam. Nie będę do niego pisała, w życiu! Moja godność mi nie pozwala, jego wybór, nie upomina sie to nie. Pamietam jak mu powiedziałam o tym swetrze po zerwaniu to jakoś go to specjalnie nie interesowało, nawet nie wiedział o jaki mi chodzi, ugh pamietam tą oschłą rozmowę, nigdy do mnie taki nie był, dupek. Twoje słowa dużo dały mi do myślenia i jestem mi o niebo lepiej. Zaczęłam postrzegać to jako jego stratę, nie moja...
Życzę mu jak najlepiej, szczególnie aby zaczął myślec ![]()
Bo naprawdę tak jest.
W swoim zeszycie gdzie piszę przemyślenia napisałam że to moje uczucia były szczere, jego nie. Czyli to ja jestem wartościowa, nie on. No to dlaczego mi po nim smutno, skoro w ogólnym rozrachunku to on doznał straty (choć teraz może o tym nie wiedzieć).
Dziś wieczorem czułam że ogarnia mnie smutek, wzięłam swój zeszyt i czytałam wszystko co napisałam + dorzuciłam parę nowych myśli. To mi naprawdę bardzo pomaga, to taki mój "lek przeciwbólowy". Sięgam po niego, zamiast oglądać zdjęcia czy czytać stare rozmowy.
Staram się też nie myśleć w sposób "oby kiedyś pojął / zrozumiał / zatęsknił / zmądrzał", bo to pielęgnuje moją krzywdę i bezsilność, zatrzymuje mnie przy rozpamiętywaniu jakie to niesprawiedliwe. Staram się siebie przekonać, że to już nie moja sprawa. Nasze życia się rozłączyły. Tak naprawdę jest teraz obcą osobą, nie mamy już nic wspólnego. Czy obcej osobie też bym życzyła nauczki od życia? Nie. Miałabym to gdzieś. I tutaj też trzeba sobie takie podejście wyrobić.
Bardzo podoba mi sie ta myśl ze szczerym uczuciem, ze to my jestesmy wartościowe. Masz racje. Nie obchodzi mnie to co on robi, ważne, że ja mam co robic. Koniec? Koniec trudno, tutaj źle świadczy o nim, a nie o mnie, bo ja przecież nikogo nie oszukiwałam, byłam szczera
nie ma co rozdrapywać tego wzystkiego i rozdrapywać tego tak naprawde bez przerwy jak to robiłam, dzisiaj pierwszy dzien kiedy naprawde lepiej sie czuje psychicznie. Bardzo fajnie piszesz, on naprawde nie widzi co stracił ![]()
Jeśli Cię to pocieszy (
) to jeszcze parę razy w życiu będziesz miała tak złamane serce. ![]()
Statystyki pokazują że przeciętnie przed 30 rokiem życia człowiek ma złamane serce 3 razy.
Tak naprawdę to jest pocieszające. Ponieważ będziesz kochała jeszcze wiele razy. Każda z tych historii czegoś Cię nauczy i pomoże rozsądniej wybrać osobę, z którą się ustatkujesz.
No to zostaje singielka, haha
Ale Ty też złamiesz serce parę razy. :>
Chyba bym wolała tę opcję.
Ciesze się, że wszystko się już układa. Potrafię podejść do tego z dystansem, a nie dawać ponieść się emocją i przeżywać wszystko jeszcze raz pomaga mi to. Nie interesuje mnie już to co on robi w wolnym czasie tylko staram się zająć swoim
Wszystko zmierza ku dobremu, ale Twoich postów nie może tutaj zabraknąć ![]()
207 2016-08-26 22:21:38 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-26 22:32:20)
U mnie mieszane uczucia, choć i tak każdego dnia coraz więcej tych pozytywnych chwil szczęścia.
W tej chwili za nim tęsknię. Zwyczajnie tęsknię, bez żalu, bez złości, bez płaczu. Chciałabym móc napisać do niego jak kiedyś, zobaczyć jak odpisuje "Cześć, kochanie". Odczuć tę falę szczęścia. Jak za starych, choć niedawnych czasów. Pogadać o tym jak minął nam dzień. Pożartować w naszym stylu.
Odczułam jego odejście także jako przyjaciela, człowieka - nie tylko jako ukochanego.
Oj mi też brakuje tego codziennego "Cześć, wstałaś już?". Brakuje mi też go jako przyjaciela, spotkań, rozmów, bardzo chciałam go wspierać we wszystkim co robi (bardzo mu to pomaga i tego potrzebuje). Choć teraz zmieniłam bardzo o nim zdanie, a skoro mu mnie nie brakuje to co ja zrobię? Skoczę pod pociąg, żeby w ostatniej chwili mnie spod niego wyciągnął? Moja mama mówi, że do miłości nikogo nie zmuszę, prawda. Bardzo za nim tęsknie, ale za czasów kiedy zaangażowanie było z obu stron, a nie tak jak ostatnio - tylko z mojej strony. Dzisiaj jestem w stanie pogodzić się z tym wszystkim i nie patrzeć już w tył, bo to przynosi tylko niechciany smutek i żal, a tego przecież nie chcemy, prawda?
To samo powiedziałam mojemu na końcu. "Nie mogę chcieć za nas oboje". Tylko spuścił głowę i miał smutną minkę.
Ja nawet nie komentuje naszej ostatniej smsowej rozmowy
popłakałam sie jak nigdy. Poczułam sie jak śmieć, wyrzutek, jakbym nigdy nie była chciana. To nie ma sensu, to jest dziecinne, ja Cie nawet nie moge nigdzie zabrać. Znajdź sobie młodszego. Nosz kur**. ![]()
Hej. Jak humory?
Ja dziś tak sobie. Przed snem płakałam. Potem całą noc mi się śnił, co chwilę się budziłam. Ta noc wpłynęła na mnie tak, że teraz czuję się średnio...
Nadal mam momenty gdy sądzę że trzeba to ratować, skontaktować się, porozmawiać jeszcze raz. Ale to chyba normalne. Ważne, że nic nie robię.
Kumpel mówi mi, że nawet jeśli nie chodziło o inną kobietę, to po takich wahaniach miałby kolejne i kolejne... I że to i tak nie ma sensu. Jak się kocha, to nie ma się zawahań.
Koleżanka która usłyszała o tej historii, powiedziała że powinnam zainteresować się magią i rzucić na niego zaklęcie miłosne.
Ale ja jestem racjonalistką, nie wierzę w takie rzeczy. ![]()
Wieczorem mam spotkanie ze znajomymi. Nie chce mi się, sądzę że byłoby mi lepiej samej w łóżku, ale wiem, że nie powinnam być sama.
212 2016-08-27 13:53:04 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-08-27 13:54:56)
U mnie dzisiaj okej. Zawsze rano doskwierała mi tęsknota dzisiaj wyjątkowo sobie z nia poradziłam i jest super. Nie ma sensu przejmować sie rzeczami na które nie ma sie wpływu. My juz wystarczajaco sie zaangażowaliśmy, ale sama wiesz, ze to musi isc z obu stron. Choćbyśmy stanęły na głowie to nic nie zrobimy jesli nie idzie to także od partnera. To przykre, nigdy bym nie pomyślała, ze jego uczucie do mnie wygaśnie, nigdy.
Nie ma sensu siedzieć w domu, wyjdź i nie siedź sama. Ja dzisiaj troche poćwiczę, moze pózniej pójdę sie gdzieś przejsc.
jak sie kocha to nie ma sie zawahań, święte słowa
jak sie kocha to sie walczy, moja stopka idealnie to wszystko określa
Ja też dodałam sobie stopkę.
Dziś czuję się ok. Tylko rano było mi smutno - chyba po tej nieprzespanej nocy gdzie ciągle mi się śnił.
Zaraz przychodzą znajomi. ![]()
No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć udanego spotkania. Dzisiaj uświadomiłam sobie, ze jego wady i zachowanie stały sie codziennością i dopiero dzisiaj zaczęłam je dostrzegać, naprawde dziwny facet, a wierzyłam, ze różni sie od rodzinny. Mysle, ze na dłuższa metę nie dogadałabym sie z nim, czuje sie wolna. Czuje, ze wszystko powraca do normy. Nie należy dawać ponieść sie emocja, przeanalizować wszystko na zimno i z innej perspektywy , tak jak gdzieś napisałaś, polecam każdemu kto kiedys bedzie po rozstaniu
ja zaraz będę ćwiczyć, a potem ide przejsc sie z kolezanka
miłego wieczorku i odezwij sie jutro.
Nie jestem w podobnej sytuacji, ale nigdy dla mnie zwierzenia osób, które cierpią po rozstaniu nie będą czymś obok czego mogę przejść obojętnie. Rozumiem każda wasza wylana lze i bol z którym musicie walczyć codziennie. Kiedyś, kiedyś też przez to przechodziłam, doszło do tego, że próbowałam popełnić samobójstwo.
Zdradzę wam sekret, na złamane serduszko jest tylko jedno lekarstwo, o dziwo, każdy z nas je posiada, ale nie każdy wie jak silne ma ono działanie. Mam na myśli-silna wolę. Śmieszne?Nie. Piszę poważnie. Dzięki niej możemy zacząć zupełnie nowe życie, życie o wiele lepsze, niz to które dla nas się właśnie skończyło. Tak dużo ludzi zapomina, że czas szybko biegnie, nie można cofnąć ani jeden minuty, dlatego każde dni cierpienia są nieodwracalne. Teraz pomyśl ile masz lat i się zastanów czy warto? Śmierć zawsze przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, dopiero wtedy człowiek uświadamia sobie ile dni stracił, ile dni by chciał cofnąć, ile chwil by chciał jeszcze przeżyć, o ironio nawet tych złych. Niestety czasem jest za późno. Do czego zmierzam? Starajcie się żyć tak jakby ten dzień miałby być dla was ostatnim.
A dlaczego sądzisz że to niski standard?
Poza tym ja nie mówię o wielkiej love.
Chcę porandkować i poszaleć.
Jeżeli osoba pracuje tam od paru lat to można powiedzieć że ma niski standard.
Jeżeli chcesz teraz się bawić w to (one night stand and have fun) zawsze mów to chłopakowi zeby nie miał coś innego na myśli.
mk_weea napisał/a:A dlaczego sądzisz że to niski standard?
Poza tym ja nie mówię o wielkiej love.
Chcę porandkować i poszaleć.Jeżeli osoba pracuje tam od paru lat to można powiedzieć że ma niski standard.
A jaki to jest wysoki standard?
218 2016-08-27 19:46:12 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-08-27 19:46:51)
Zdradzę wam sekret, na złamane serduszko jest tylko jedno lekarstwo, o dziwo, każdy z nas je posiada, ale nie każdy wie jak silne ma ono działanie. Mam na myśli-silna wolę. Śmieszne?Nie. Piszę poważnie. Dzięki niej możemy zacząć zupełnie nowe życie, życie o wiele lepsze, niz to które dla nas się właśnie skończyło. Tak dużo ludzi zapomina, że czas szybko biegnie, nie można cofnąć ani jeden minuty, dlatego każde dni cierpienia są nieodwracalne. Teraz pomyśl ile masz lat i się zastanów czy warto? Śmierć zawsze przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, dopiero wtedy człowiek uświadamia sobie ile dni stracił, ile dni by chciał cofnąć, ile chwil by chciał jeszcze przeżyć, o ironio nawet tych złych. Niestety czasem jest za późno. Do czego zmierzam? Starajcie się żyć tak jakby ten dzień miałby być dla was ostatnim.
To jest prawda z biegiem czasu uświadomiłam to sobie. Nie warto zaprzątać sobie głowy takimi sprawami. Cieszmy się chwilą i korzystajmy z życia. Wyda się śmieszne dla osób, które są po rozstaniu, ale to najprawdziwsza z prawd. Odłóż smutki na bok, niewarte są ciągłego wałkowania. Ciesze się, że to napisałaś.
Roz napisał/a:mk_weea napisał/a:A dlaczego sądzisz że to niski standard?
Poza tym ja nie mówię o wielkiej love.
Chcę porandkować i poszaleć.Jeżeli osoba pracuje tam od paru lat to można powiedzieć że ma niski standard.
A jaki to jest wysoki standard?
Myślę, że chodzi tu osobę, która ma wyższe wykształcenie
i więcej zarabia? hihi.
Czytam was cały czas dziewczyny i muszę faktycznie przyznać że czas leczy rany.
Raz jest lepiej a raz gorzej ale generalnie posuwam się do przodu, nie czuję już jakbym tkwiła w czarnej studni bez dna.
Poszłam dziś na spacer sama, nie mam tu przyjaciół niestety i nie powiem, było ciężko. Wszędzie zakochane pary albo emeryci z pieskami, myślałam że nie dam rady i się rozplacze.
Całą drogę tluklam do głowy afirmacje własnej osoby i wymarzonego związku, w pewnym momencie zaczęłam gadać do siebie na głos
Nadal czuję okropną pustkę i samotność, mam nadzieję że podołam.
Mam nadzieje, ze nasze wpisy Ci pomaga, a jak cos wpadnie do głowy to dopisuj i pisz z Nami zapraszam!
Na pewno pomagaja utożsamiać się z problemem. Każda z nas jest inna ale wszystkie przeżywamy to tak samo boleśnie. No ale jak mówią "kto ma miękkie serce musi mieć twardą d..."
Nie odzywam się do niego już w ogóle choć cały czas patrzę na tel czy nie napisał....
żałosna jestem ale wiem że to kiedyś minie.
Pomagają mi te afirmacje i powtarzanie jak mantra w myślach ze Bóg wie co robi i na pewno ma dla mnie jeszcze wiele dobrego w zanadrzu.
Ta wiara i nadzieja pomaga zrozumieć to co się obecnie dzieje i pozwala dostrzec światło na końcu tunelu. Tam na pewno czeka na mnie coś dobrego ![]()
Ja tez mam nadzieje, ze wszystko wyjdzie na prosta. Czasami mam dołki to normalne, ale czy tu chyba gra główna role i silna wola...
musi byc dobrze, bo co....
Cześć. Co u Was?
U mnie dziś dobrze, choć wczoraj wieczorem znów był kryzys (mnie on dopada wieczorami). Byłam wczoraj średnią towarzyszką dla znajomych. No i jednak alkohol potęguje smutki.
Dziś sobie rozmyślam że dopiero tydzień z małym kawałkiem, a ja przez niego wylałam już tyle łez, traciłam długie godziny na czytanie jakichś poradników albo słuchanie "uzdrawiających" audiobooków.
I to budzi we mnie złość. Bo za co on mi to zrobił? Dawałam mu z siebie wszystko.
Pisałam już że kiedyś zostałam rzucona i także strasznie to przeszłam, ale wtedy chociaż wiedziałam za co. Byłam wtedy kłótliwa, krzykliwa.
A tu na serio nie wiem.
Co za dupek.
A co do pana ze stacji - wspominam go od czasu do czasu, ale na razie jednak poczekam, aż trochę bardziej wyleczę się z tego.
Dziś przychodzi znajoma i robimy sobie wieczór pełen obżarstwa (pizza itd) i horrorów. ![]()
Wiesz, że mnie wieczorem też dopadł potok łez... Słuchając muzyki na słuchawkach trafiłam na "naszą piosenkę". Płakałam, ale zaraz mowie do siebie, weź Ty się kobieto ogarnij, za tym dupkiem płaczesz, który od dwóch miesięcy (dzisiaj minęło
) Ma Cię głęboko w czterech literach? Znowu przeanalizowałam wszystko na zimno tak jak pisałaś (hihi, to mój złoty środek
) Wszystko znowu jest w porządku, a o nim zapominam, myślę cooooraz to mniej, ciesze się. Ja dzisiaj z koleżanką wybieram się na rowery choć ten skwar mnie wcale nie zachęca, ale żyje tak jakby jutra miało nie być, a oni nie zasługują na nasze myśli. Jak on strasznie mnie zmienił aż siebie nie poznaje chwilami, mówię KONIEC Z TYM. Wiem, że tego nie lubisz, ale i tak to napiszę: Głowa do góry wszystko zmierza ku dobremu! Zaczęłyśmy panować nad naszymi emocjami, niedługo wejdzie nam to w nawyk, a oni będą tylko lekcją na przyszłość. To już było, dzisiaj go ze mną nie ma, więc po co ja tak ciągle o nim myślę? Dupki.
Miłego wieczorku Ci dzisiaj życzę, ale odezwij się jeszcze ![]()
225 2016-08-28 15:20:00 Ostatnio edytowany przez Roz (2016-08-28 15:21:00)
Roz napisał/a:mk_weea napisał/a:A dlaczego sądzisz że to niski standard?
Poza tym ja nie mówię o wielkiej love.
Chcę porandkować i poszaleć.Jeżeli osoba pracuje tam od paru lat to można powiedzieć że ma niski standard.
A jaki to jest wysoki standard?
Edukacja, ambicja, chęć do poprawy nad sobą.
Osoba która pracuje na stacji parę lat znaczy, ze akceptuje takie życie i zaczyna być leniwy i przestaje się poprawiać.
A co do pana ze stacji - wspominam go od czasu do czasu, ale na razie jednak poczekam, aż trochę bardziej wyleczę się z tego.
Wyleczysz się z tego za pół roku lub rok... Nawet nie próbuj się wpakował w związek za nim się nie wyleczysz... będzie szkoda chłopaka.
Edukacja, ambicja, chęć do poprawy nad sobą.
Osoba która pracuje na stacji parę lat znaczy, ze akceptuje takie życie i zaczyna być leniwy i przestaje się poprawiać.
A jeśli jest kierownikiem tej stacji? ![]()
Roz napisał/a:Edukacja, ambicja, chęć do poprawy nad sobą.
Osoba która pracuje na stacji parę lat znaczy, ze akceptuje takie życie i zaczyna być leniwy i przestaje się poprawiać.
A jeśli jest kierownikiem tej stacji?
Wtedy to jest inna gatka ale kierownik stacji też nie zarabia dużo. Trochę powyżej minimalnej
Cześć, jak się dzisiaj czujecie? U mnie ok, czuje, że wszystko zmierza ku dobremu. Moj ex tak lansuje sie na fb ostatnio, że faceta nie poznaje. Pustostan ![]()
Hej, szybko się zbieracie do kupy dziewczyny. Nie ma mnie pare dni, a tu widze, że Wy już w całkiem dobrej kondycji
Oby tak dalej, a facebooki i te inne w tym okresie to najgorsze zło jakie może być. Spokojnie, już niedługo nawet nie będziesz zwracać uwagi na to co udostęnia.
Kiedys potrafiłam pare dni przezywać, a teraz ledwo pare minutek. Poza tym te zdjecia sa takie żałosne, ze tylko utwierdza mnie to w tym, ze dobrze, ze juz nie jestesmy razem. Pustak jakich wiele, dno. A Ty jak sie czujesz kobitko? ![]()
No widzisz ;D Dzielna jesteś, a facet pustak, co zrobisz. Ze mną to różnie, skrajne emocje mnie nachodzą bardzo. Chciałabym sobie tak świetnie radzić jak Wy, a tu trzy miesiące, a u mnie tylko troche się polepszyło ![]()
Życze Ci jak najlepiej. Tutaj duzo znaczy tez powod i rozstania itd itp i te wszystkie czynniki. Kiedyś będzie dobrze, musi być ![]()
Dziękuję, kiedyś przecież musi być, prawda?
Dziękuję, kiedyś przecież musi być, prawda?
Musi, a jak masz wątpliwości to zawsze służymy radą. Oj, byś zobaczyła jak ten mój exik się zachowuje to by Ci się humorek poprawił
To on stracił mnie, a nie ja jego.
buziaki :*
Heh
swoje wątpliwości wypisuje na swoim wątku, ale dziękuję
a Ty masz rację, nie zostało nic innego jak się śmiać z niego ![]()
236 2016-08-29 22:19:37 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-08-29 22:19:51)
Współczuję Wam. ![]()
Wcale nie jest powiedziane że świetnie sobie radzę. ![]()
Mam bardzo dobre chwile, ale mam i chwile kryzysowe.
Dziś cały dzień odczuwam wypalenie totalne, coś na kształt depresji, nic mnie nie cieszy, ale też nie płaczę, wszystko jest bez sensu, nie wierzę że spotka mnie jeszcze coś dobrego. Jestem dziś jak mumia, nie mam ochoty na kontakt z nikim ani rozmowy. Nie chce mi się chodzić do pracy. Nie mam pomysłu na swoje dalsze życie, wegetuję. Wciąż patrzę na telefon czy napisał.
Nie musicie mnie pocieszać. Ja wiem że jest to etap żałoby i kiedyś mi minie.
W którymś temacie widziałam "chciałabym przestać sobie mówić że daję radę, tylko naprawdę dawać radę". U mnie jest właśnie coś w tym stylu.
Ja napisałam coś takiego na pewno, że chciałabym dawać radę. No, ale kochana ile to czasu minęło? Nie dużo, a Ty juz masz wysoki etap wbrew pozorom. Sama już nie potrzebujesz pocieszenia i o tym mówisz. Naprawdę świetnie sobie radzicie, a kryzys ma każdy i to normalne. Myśl co czujesz gdy go już nie masz. Już wygrałaś, bo masz chęć walki i jak widać jest ona bardzo mocna. Nie poddawaj się, trzymam kciuki
239 2016-08-29 23:22:06 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-08-29 23:38:42)
Mnie zawsze wieczorem cos łapie. Głownie wspomnienia, ah dziewczyny jak mnie to boli, ze to nie jest juz moj chłopak, ktorego poznałam, teraz widze jakiegoś pustego kolesia. Tak bardzo sie na nim zawiodłam, tak bardzo tęsknie za tym... Niestety pogodziłam sie juz z tym, ale serce codziennie wieczorami tęskni, ból nie do opisania, jak teraz na niego patrzę - dno. Cholerne uczucie. Od paru dni walczę o siebie, ćwiczę robie to co kocham robic, spędzam czas aktywnie. Chce byc swoim ideałem, chce pokochać siebie tak jak pokochałam jego. Tak bardzo tęsknie, ale to co widze teraz. Sama juz nie wiem co o tym myślec. Od teraz żyje dla siebie.
Ale jak to sie mówi (dotyczące mojego ex). "Ładna miska żreć nie daje".
Ja napisałam coś takiego na pewno, że chciałabym dawać radę. No, ale kochana ile to czasu minęło? Nie dużo, a Ty juz masz wysoki etap wbrew pozorom. Sama już nie potrzebujesz pocieszenia i o tym mówisz. Naprawdę świetnie sobie radzicie, a kryzys ma każdy i to normalne. Myśl co czujesz gdy go już nie masz. Już wygrałaś, bo masz chęć walki i jak widać jest ona bardzo mocna. Nie poddawaj się, trzymam kciuki
Tak, w sumie masz rację. ![]()
Tak bardzo sie na nim zawiodłam, tak bardzo tęsknie za tym....
Tak, znam to dokładnie. Wczoraj rozmyślałam co byłoby, gdyby się teraz odezwał. Jestem jeszcze na takim etapie (wczesnym), że prawdopodobnie chciałabym przyjąć go z powrotem. Ale czy dałoby się? Przecież nigdy nie byłoby jak wcześniej, nigdy chyba nie wybaczyłabym tego co zrobił. Nigdy nie zaufałabym już. Bałabym się, że w każdej chwili znów zrobi to samo. A ja tęsknię właśnie za tym co było, za 100% zaufaniem, idealną relacją, taką czystą i piękną. Tego już nie będzie. Zniszczył to dosłownie dla kaprysu, podeptał jak chłopczyk.
Dziś sobie rozmyślam o tym że udawał, że to z jego strony wcale nie było tak silne jak sądziłam. Smutne to podsumowanie, bo tyle czasu wierzyłam i byłam pewna że czuje to samo co ja.
Mam tak samo jak Ty, ja mojego juz nie przyjmę, przez to, ze mnie nie szanował, zostawił, "zamienił na inny model", nagle o tym wszystkim zapomniał, jakby nic nas nie łączyło nigdy, bardzo mnie to denerwuje. Ja tez tęsknie za związkiem kiedy był on dla nas szczery i na pierwszym miejscu. Tym czasem on zachowuje sie jak skończony dupek, zachowuje sie tak jak nigdy, próżność i nic wiecej, a mnie dobijają wspomnienia.
Hej, co u Was?
U mnie bardzo dobrze . Wczorajszy dzień bez ani jednej łzy.
Choć śni mi się prawie co noc, takie tylko scenki że np. czytam od niego smsa, albo że dzwoni do mnie.
Ponoć w rzeczywistości jest inaczej niż w snach.
Jeśli tak, to nigdy się już nie odezwie - co w sumie powoli do mnie dociera, coraz rzadziej patrzę na telefon czy na zegarek myśląc że o tej godzinie jest już w pracy a o tej pewnie na zakupach.
Wczoraj po raz pierwszy od rozstania weszłam na jego fb, wrzucił nowe zdjęcie i nie zrobiło to na mnie wrażenia. Pomyślałam raczej, że go gloryfikuję (jego wygląd i jego charakter). Na zdjęciu sam, w statusie związku "wolny", więc sama już nie wiem czy chodzi o inną kobietę czy nie - choć czy to ma znaczenie? Odrzucił mnie i tylko to się liczy.
Co do tego gloryfikowania - czy nadal tak macie po tygodniach, miesiącach? Np. widzę u kogoś jakąs denerwującą mnie cechę i przypomina mi się że on był inny, on by coś innego powiedział, on był lepszy. Wciąż wszystkich (mężczyzn, bo kobiety nie) porównuję do niego. Wiem że to też naturalny etap i kiedys w końcu przestanę.
Naprawdę zazdroszczę Wam, ze jakos sobie radzicie. Mój były zerwał ze mną po 8 latach z dnia na dzień. Zreszta opisywałam moja sytuacje w innym wątku. Zostawił mnie musiałam zmieniać swoje całe życie. Nie mam nikogo wiec siedzę sama jestem w trakcie szukania pracy ale dalej sobie JIE radzę a przecież minęły juz trzy tygodnie ... Zazdroszczę siły kobietki
Ja sie juz całkowicie wyleczyłam, ale faceta na razie nie chce, wspomnienia mnie juz nie dołują, bo jak pomyśle o jego aktualnym zachowaniu to jak ręka odjął.
Naprawdę zazdroszczę Wam, ze jakos sobie radzicie. Mój były zerwał ze mną po 8 latach z dnia na dzień. Zreszta opisywałam moja sytuacje w innym wątku. Zostawił mnie musiałam zmieniać swoje całe życie. Nie mam nikogo wiec siedzę sama jestem w trakcie szukania pracy ale dalej sobie JIE radzę a przecież minęły juz trzy tygodnie ... Zazdroszczę siły kobietki
Wiem, czytałam Twój watek. Bardzo Ci współczuję. ![]()
Ja sie juz całkowicie wyleczyłam, ale faceta na razie nie chce, wspomnienia mnie juz nie dołują, bo jak pomyśle o jego aktualnym zachowaniu to jak ręka odjął.
Oby, oby. Trzymam kciuki.
A u mnie kolejny dzień bez łez. Jednak mam wciąż poczucie straty i odrzucenia - myślę że to akurat nie tak szybko minie. Bo w myślach mogę go znienawidzić i wszystko sobie racjonalnie wytłumaczyć, ale jednak to koszmarne poczucie niesprawiedliwości, że ja dałam z siebie wszystko, a on to zdeptał - pozostanie. No i wciąż gdzieś tam bije mi pytanie "dlaczego?". Nigdy chyba tego nie pojmę.
Co do ostatniego akapitu, mam tak samo, ale to uczucie powoli mija? Nawet juz sobie nie staram tego wytłumaczyć, bo wiem, ze to jest bez sensu ![]()
Dzisiaj złapał mnie dołek... Myślałam, że lepiej być już nie może
Mam ochotę go przytulić, przygarnąć, pójść na spacer, pojechać na rower, ale ja tęsknie! Dlaczego mnie zostawił, nie mogę tego zrozumieć, dlaczego nie tęskni, dlaczego nie chce wyjść z mojej głowy. Tak bardzo czułam, że to jest to... :'(
Też mam dzisiaj dołka, a było już świetnie. Złapał mnie po tym jak usłyszałam od koleżanki, że widziała go jakiś czas temu narąbanego, na mieście z kolegą i jeszcze z piwskiem w ręku. Przeszedł mnie dreszcz, że on się świetnie bawi i korzysta, a ja siedze w domu i się zagryzam, bo i tak już ledwo chodzę i nie mogę sobie pozwolić na alkohol jeszcze długo. Dlatego cieszcie się, że wyszło tak jak wyszło, wyjdźcie gdzieś z tych cholernych domów się pobawić! Bo nie każdy może, a w ten sposób na pewno oderwiecie się od ciężkich dni i myśli ![]()
zakochana... tak mi Ciebie szkoda, uściskałabym Cie gdybym mogła... bardzo, jestem z Tobą.
Ja staram się zapomnieć, ale kiedy doda zdjęcie to nagle każdy mi je wysyła "widziałaś?!". Taak, porażka z tego faceta, dorosły, a takie żałosne zdjęcia dodaje, że aż mnie dziwi jak porównam sobie jaki był wcześniej. Brakuje mi go, ale sprzed roku, wiem, że mi to minie... Ale brakuje mi spotkań, smsowań... Wszystko mogłoby być dobrze, ale on nie chciał... Wstydził się, nie szanował mnie, śmiał się... egh
Przykro mi dziewczyny.
Ale niestety to normalne, że kryzysy będą dopadały od czasu do czasu. Ważne że w ogólnym rozrachunku jest po kroczku coraz bardziej do przodu. A u Was przecież jest do przodu.
U mnie dominuje depresja. Nic mnie nie cieszy. Mój ex nawet jakby odszedł w cień, teraz czuję jakby bezsens życia, nie mam pomysłu co dalej ze sobą zrobić.
Przykro mi dziewczyny.
Ale niestety to normalne, że kryzysy będą dopadały od czasu do czasu. Ważne że w ogólnym rozrachunku jest po kroczku coraz bardziej do przodu. A u Was przecież jest do przodu.
U mnie dominuje depresja. Nic mnie nie cieszy. Mój ex nawet jakby odszedł w cień, teraz czuję jakby bezsens życia, nie mam pomysłu co dalej ze sobą zrobić.
Może udaj się do jakiegoś terapeuty skoro tak źle to wygląda
Współczuję. Niechciane rozstanie tak bardzo psuje nasze życie, masakra.... ![]()
mk_weea napisał/a:Przykro mi dziewczyny.
Ale niestety to normalne, że kryzysy będą dopadały od czasu do czasu. Ważne że w ogólnym rozrachunku jest po kroczku coraz bardziej do przodu. A u Was przecież jest do przodu.
U mnie dominuje depresja. Nic mnie nie cieszy. Mój ex nawet jakby odszedł w cień, teraz czuję jakby bezsens życia, nie mam pomysłu co dalej ze sobą zrobić.
Może udaj się do jakiegoś terapeuty skoro tak źle to wygląda
Współczuję. Niechciane rozstanie tak bardzo psuje nasze życie, masakra....
Depresja jest jedynym z etapów żałoby po rozstaniu, więc póki co nie będę się wygłupiać i szukać pomocy.
Po prostu poczekam. Jeśli będzie się niebezpiecznie przedłużać, wtedy coś zadziałam.
Mam już tego stanu dosyć, naprawdę. Szkoda, że oni tak nie cierpią jak my. Denerwuje mnie to strasznie... -.-
zakochana... tak mi Ciebie szkoda, uściskałabym Cie gdybym mogła... bardzo, jestem z Tobą.
Niepotrzebnie
Nie liczę na to, że wszyscy będą nade mną stali i płakali (przytulali oczywiście, że tak, bo to uwielbiam ;p ). W życiu jest tak, a nie inaczej, a ja bardziej teraz potrzebuje zagrzania do walki, walki o samą siebie i moją córeczkę
Ze mną jest już dużo lepiej, oczywiście czasem musze wyrzucić swoje żale, to normalne, z resztą ta burza hormonów ;p Ale wszyscy mi mówią, że świetnie wyglądam, że bardzo dobrze się trzymam ( jak na chłopca haha ), a ja nie dość, ze mam dziewczynkę to często szklane oczy
Ale to nic, to wszystko będzie dla mnie nauczką, cenną lekcją, bo przecież jeszcze kiedyś będe w pełni szczęśliwa, nie?
Już wielkim szczęściem dla mnie będzie jeżeli dam radę być tak dobrą mamą dla mojej kruszynki, jak moja mama dla mnie. Chociaż uważam, że moja jest niezastąpiona, bo zrobiłaby dla mnie po prostu wszystko. Nie znam bardziej oddanej osoby, niż ona.
Jeżeli chodzi o zdjęcia to nie reaguj tak! koro są głupie to czemu się nie zaśmiejesz! Kobieto! A wiesz co ja Ci proponuje? Weź jakąś fajną koleżankę (bądź kolegę), ubierz swoje najfajniejsze ciuchy i idź na sesję zdjęciową, niech porobią Ci pare fotek. Wstaw tą która Ci się najbardziej podoba i dodaj jakiś ciekawy opis (może być taki który utrze mu troche tego nosa). Jeżeli zobaczy taką fotkę to dopiero pomyśli "co ja straciłem", ale to nie jest najważniejsze ;D Ty poczujesz się lepiej i może jakiś przystojniak zacznie z Tobą korespondować? ;D Baw się, szalej dziewczyno ![]()
U mnie dominuje depresja. Nic mnie nie cieszy. Mój ex nawet jakby odszedł w cień, teraz czuję jakby bezsens życia, nie mam pomysłu co dalej ze sobą zrobić.
To normalny etap, niestety. Uwierz mi, że też czułam się jak cień człowieka, ale pamiętasz? Pisałaś, że gdzieś notujesz różne rzeczy i jak jesteś niepewna to tam zaglądasz. Zrób to
Spróbuj popisać z jakimiś znajomymi o głupotach, no nie wiem. Masz więcej możliwości, o wiele więcej niż np ja, a z nich nie korzystasz
Musisz się zmuszać, pokonywać własne zahamowania. Rób to co sprawia Ci największą przyjemność
Jesteś bardzo wartościową osobą i to widać od Twoich pierwszych wpisów jak dojrzałą. Nie daj się tym wszystkim negatywnym uczuciom, jestem z Tobą
I malutka też jest, siedzi mi pod serduszkiem i wysyła ( z resztą Wam wszystkim) tysiąc kopniaków! (zauważyłam, że kopniaki niemowlaków działają jak buziaki, wszystkich cieszą
(no oprócz tych ciocinych buziaków z ogromną ilością czerwonej szminki... weź to zmyj)) ![]()
Też mam dzisiaj dołka, a było już świetnie. Złapał mnie po tym jak usłyszałam od koleżanki, że widziała go jakiś czas temu narąbanego, na mieście z kolegą i jeszcze z piwskiem w ręku. Przeszedł mnie dreszcz, że on się świetnie bawi i korzysta, a ja siedze w domu i się zagryzam, bo i tak już ledwo chodzę i nie mogę sobie pozwolić na alkohol jeszcze długo. Dlatego cieszcie się, że wyszło tak jak wyszło, wyjdźcie gdzieś z tych cholernych domów się pobawić! Bo nie każdy może, a w ten sposób na pewno oderwiecie się od ciężkich dni i myśli
No, faktycznie masz powod do dolka.
Jakby jeszcze ta kolezanka widziala do usmiechnietego, z ladna dziewczyna u boku, to moze i mnie by zabolalo.
Ale zobaczyla pogubionego czlowieka, zapijajacego smutki alkoholem, a Ty uwazasz, ze on dobrze sie bawi ?
Jesli jest choc troche inteligentny, to zdaje sobie sprawe z tego, co zrobil.To takie niemeskie zostawienie dziewczyny w ciazy z jego dzieckiem...
Ciekawe, jak on Ci spojrzy kiedys w oczy ? Jest z siebie dumny ?
Czy on sie nie wstydzi ? A Ty ? Moze kiedys bedziesz przechodzila z dzieckiem i obie zobaczycie narabanego tatusia z piwem ?
Trzymaj sie.
I na przyszlosci jak najdalej od palantow.
Dacie radę dziewczyny
Nie przejmować się przychlastami.
zakochana.w.nutach napisał/a:Też mam dzisiaj dołka, a było już świetnie. Złapał mnie po tym jak usłyszałam od koleżanki, że widziała go jakiś czas temu narąbanego, na mieście z kolegą i jeszcze z piwskiem w ręku. Przeszedł mnie dreszcz, że on się świetnie bawi i korzysta, a ja siedze w domu i się zagryzam, bo i tak już ledwo chodzę i nie mogę sobie pozwolić na alkohol jeszcze długo. Dlatego cieszcie się, że wyszło tak jak wyszło, wyjdźcie gdzieś z tych cholernych domów się pobawić! Bo nie każdy może, a w ten sposób na pewno oderwiecie się od ciężkich dni i myśli
No, faktycznie masz powod do dolka.
Jakby jeszcze ta kolezanka widziala do usmiechnietego, z ladna dziewczyna u boku, to moze i mnie by zabolalo.
Ale zobaczyla pogubionego czlowieka, zapijajacego smutki alkoholem, a Ty uwazasz, ze on dobrze sie bawi ?
Jesli jest choc troche inteligentny, to zdaje sobie sprawe z tego, co zrobil.To takie niemeskie zostawienie dziewczyny w ciazy z jego dzieckiem...
Ciekawe, jak on Ci spojrzy kiedys w oczy ? Jest z siebie dumny ?
Czy on sie nie wstydzi ? A Ty ? Moze kiedys bedziesz przechodzila z dzieckiem i obie zobaczycie narabanego tatusia z piwem ?
Trzymaj sie.
I na przyszlosci jak najdalej od palantow.
To nie tak do końca,że dokładnie przez to mnie złapał. Złapał po tym jak o nim usłyszałam, a sytuacja jeszcze zrobiła swoje. To taki moment, akurat jechałam do szpitala po wyniki (koleżanka mnie podwiozła) i wiedziałam, że nikt nie zatroszczy się o to, żebym dotarła z powrotem do domu, nikt nie odprowadzi. Dzisiaj mam na szczęście dużo lepszy dzień i nie dałam się myślom, o tym, że gdyby był to by po mnie przyszedł i odprowadził do domu, zainteresował się jak się czuje po tym pierwszym dniu w szkole w dziewiątym miesiącu ciąży. Jest dobrze, dotarłam, odpoczywam. Chodzi o sam fakt. A co mu w głowie siedzi to nie wiem czy nawet on sam wie, ciężko stwierdzić co czuje. No, a to jaki jest teraz nie ma nic wspólnego z tym jaki był gdy byliśmy razem. Cieżko poznać palanta w takiej sytuacji, nie uważasz? ;p Będe się trzymać ;D Musze. Musze być ekstra matką, zdać mature, egzamin zawodowy i zaliczyć rok
Także trzymać się musze i to nieźle
Dziękuję ![]()
U mnie szkoła w ruch, hmm troszkę mi to pomaga, ale przypominam sobie, że zawsze witaliśmy się smsem, czasem po mnie przyjeżdżał, a teraz już tego nie będzie
Dołuje mnie to, tęsknie za nim, za tym kim był wcześniej, dzisiaj jest mi smutno, jakoś nie mam na nic siły ani humoru ![]()
Przykro mi dziewczyny.
Ale niestety to normalne, że kryzysy będą dopadały od czasu do czasu. Ważne że w ogólnym rozrachunku jest po kroczku coraz bardziej do przodu. A u Was przecież jest do przodu.
U mnie dominuje depresja. Nic mnie nie cieszy. Mój ex nawet jakby odszedł w cień, teraz czuję jakby bezsens życia, nie mam pomysłu co dalej ze sobą zrobić.
Mam to samo. Gleboki smutek ciagle w podswiadomosci. Pomysly mam i nawet je realizuje ale nic mnie nie satysfakcjonuje. Bezsens. I ostatnio mam kryzys, bo bylo juz lepiej... analizuje, rozmyslam tesknie. Czekam az to minie.
Jak dzisiaj? U mnie kiepsko, mam ochotę napisac...
kryzys.