Rozstanie. Boli. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 312 ]

131 Ostatnio edytowany przez verdad (2016-08-24 08:20:53)

Odp: Rozstanie. Boli.

Hej, Zakochana.w.nutach, spokojnie.
I tak sie dobrze trzymasz.19 lat, w ciazy ?
Czy on  jest rownie mlody jak Ty ?
Czy Wasze rozstanie to jego decyzja, czy moze rodzice sie wtracili ?



Mamdosyc  - a Ty  co robisz na forum ?
Masz 17 lat, zycie przed Toba, a marnujesz czas i rozmyslasz o dupku ? Za mloda jestes ?
Prawdziwy facet by sie cieszyl, majac mlodziutka dziewczyne obok siebie.A on sie Ciebie wstdzi ? Wiesz dlaczego ?
Bo to nie jest mezczyzna.Moze on matki potrzebuje, zeby nim sie zaopiekowala.Bo on zaopiekowac sie nikim nie potrafi. Co on soba reprezentuje, ze tak cierpisz ? Za czym teskinisz ?

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-24 09:38:56)

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tylko nie chce żeby dziewczyny zrobiły głupoty których będą żałować. Ja mam swój wątek, w którym już mi bardzo pomogli, dzięki temu trzymam się tak jak się trzymam.  Moja mała jest moja niespodzianką od życia, bo inaczej jej nie nazwę. Widocznie tak miało być.  A on ma 20lat i uważałam go za dojrzałego faceta. Naobiecywał wszystko i zostałam z niczym. Ewentualnie z jego marnym zainteresowaniem,  za które chyba według jego przekonań powinnam dziękować, bo nic więcej od niego wymagać nie mogę smile od takie powalone życie smile no, a zerwanie to jego decyzja. Jego rodzice mnie wręcz uwielbiają i cała jego rodzina. Piszą do mnie i jego ciocia, która jest mu bliska osoba powiedziała mu ostatnio, ze przyjdzie dzień w którym nie będzie w stanie popatrzeć w lustro przez to co zrobił.

Wybywam,  jadę odpocząć bez telefonu. Odezwę się w niedzielę jak wrócę i nadrobie zaległości. Trzymajcie się wszyscy ;*

133 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-24 10:22:14)

Odp: Rozstanie. Boli.

O, to Ty młodziutka jesteś, nie czytałam Twojego tematu. Oczywiście wiek nie umniejsza to Twojego bólu.
Może być tak, że Twój facet to po prostu gówniarz jeszcze, ale pojawienie się dziecka z czasem obudzi w nim odpowiedzialność - bywały takie historie.

Mamdosyc > Ty też młodziutka, choć wierzę że Twój ból jest taki sam jak mój. Gdybym miała 17 lat i zostałabym tak porzucona, odczuwałabym to przecież tak samo jak teraz.
No widzisz, ale obiektywnie patrząc na tę sytuację jestem w stanie powiedzieć (i jak widac, nie tylko ja) że jesteś taka młoda, życie przed Tobą, masz błędny obraz tego faceta i szkoda na niego Twojego czasu. Takie obiektywne opinie osób które nie są zamieszane uczuciowo są właśnie najbardziej miarodajne. Ty jesteś naszpikowana wspomnieniami o tej konkretnej osobie i idealizujesz ją.
Masz 17 lat - niejedna osoba by zabiła, żeby znów tyle mieć a i niejeden facet śni po nocach by mieć młodą kobietę. Masz cały świat u stóp i zaczynasz życie. Ale jesteś bogatsza o doświadczenia które zapewnił Ci ten facet. Na pewno analizując Wasz związek dojdziesz do wniosku że jednak były drobniutkie lampeczki ostrzegawcze już wcześniej. W przyszłości będziesz mogła tego unikać.

A u mnie dziś całkiem dobrze.
Zasypiałam zasmucona i przykładałam sobie telefon do ucha wyobrażając sobie że rozmawiamy (wiem, żałosne) - zawsze tak zasypialiśmy, rozmawiając w nocy. Obudziłam się dziś z wielkim ciężarem w sercu. Leżałam w łóżku i próbowałam sobie wszystko ułożyć. Przede wszystkim postanowiłam dziś bardziej przyłożyć się do pracy (wczoraj nie zrobiłam prawie nic). Myślałam też o tym że wyidealizowałam jego wizerunek. Choć jedno wiem na pewno, to jest facet który ma sumienie, znałam go jednak trochę i widziałam jak reaguje na różne sytuacje. Jestem pewna że prędzej czy później odczuje że mnie skrzywdził i będzie mu z tym źle. Teraz ma głowę zajętą nową dziewczyną. Pomyślalam tez o tym że teraz bedę miała więcej czasu na rzeczy na które nie miałam czasu z nim. Myślałam też, że ja byłam świetną dziewczyną, dawałam z siebie wszystko i niczego sobie nie mogę zarzucić. Niczego mu nie brakowało i niejeden facet może tylko marzyć o tym by z jakąs kobietą było tak jak ze mną. Starałam się i nawet na końcu rozmowami próbowałam to ratować, do końca dawałam temu szanse. To on to spieprzył, to z nim jest problem.
Wyobrażałam sobie także siebie za pewien czas, gdy już emocjonalnie nie będę z nim związana i nie będe tęsknić. Czego wtedy będę żałować? Co powiedziałabym sobie z tego okresu? Na pewno: "nie kontaktuj się z nim, on cię nie chce".

Jestem teraz w pracy, czuję się ok, uśmiecham się i rozmawiam normalnie i nie jest to gra. Naprawdę czuję się lepiej. Wiem że to moze być tylko chwilowe, ale dobra i ta chwila, prawda? smile

134

Odp: Rozstanie. Boli.

Wiem, ze nie powinnam, sama nie wiem za czym.
Verdad dziekuje za kopa, powiem Ci, ze historia jego rodziny jest długa i bardzo "ciekawa" i zastanawiam sie czy nie odziedziczył czegoś po tatusiu Hihi, a z mama mieszka smile
Mk_weea mocny przytulas! Nie martw sie, z czasem wszystko sie ułoży i mysle, ze spotkasz jeszcze kogos z którym nawet nie pomyślisz o smutku, a o tęsknocie jak będziecie po prostu dalej od siebie.
Ja dzisiaj odpalam jakieś ćwiczenia, zeby porządnie sie zmęczyć :-) i mam w planach kupić pieska. Bedzie dobrze, musi. To wszystko co masz tez przeżywałam, mam nadal jego sweter... Nie wiem co z nim zrobic. Czas, a wszystko sie ułoży, trzymam kciuki i jestem z Toba :-)

135

Odp: Rozstanie. Boli.

Sweter wyrzuć. Teraz, bez zastanowienia. Wy i tak już nie będzie razem, przecież w środku tak naprawdę to wiesz, tylko nie doszło to do Ciebie jeszcze na poziom emocjonalny. Wyrzuć sweter.

Pies to jest ekstra pomysł. Psy są tak cudowne i absorbujące, że przestaniesz się tak skupiać na ex.

136

Odp: Rozstanie. Boli.

mk_weea

Przyjdzie czas, ze zdziwisz sie sama, jak z kims takim moglas byc.Zobaczysz.
A kiedy ten czas przyjdzie, to zalezy tylko od Ciebie.Predzej, czy pozniej.Mam nadzieje, ze predzej, tylko nie spij z telefonem...
A ten Twoj ksiaze juz zbliza sie na bialym koniu.Tylko jak myslisz o bylym, to kon troche zwalnia..,

137

Odp: Rozstanie. Boli.

Wszystko sie ułoży w swoim czasie, widocznie tak musiało byc.

138

Odp: Rozstanie. Boli.

Jak się dzisiaj czujesz mk_weea? U mnie dzisiaj stabilnie, co mnie cieszy... wink

139

Odp: Rozstanie. Boli.

Myślę, że czuję się o wiele lepiej niż wczoraj.
Oczywiście co chwile patrzę czy nie napisał.
Ale nie płakałam dziś ani razu.
Wkurza mnie że może teraz sobie pisze z tą nową. Wcześniej myślałam że siedzi i nudzi się w pracy, ale przecież może z nią pisze i gada.
Przypominają mi się wciąż różne inne sytuacje z tych 2 tygodni, które mogłyby dowodzić tego że kogoś poznał. Np. ktoś dzwonił a on go zrzucał i nawet mi nie mówił kto to. Stosunki między nami były i tak dość napięte, więc wolałam nie pytać kto to (bo jak pytałam o tego typu sprawy to się denerwował że mu nie ufam; a ja nawet uwierzyłam że pewnie coś sobie wkręciłam i nie chciałam zaogniać).
Denerwuje mnie że jakaś dopiero co poznana dziewucha okazała się lepsza ode mnie. Choć to ma też taki plus, że nie jest powiedziane czy jego nowy związek przetrwa, a ja chcę żeby był nieszczęśliwy. Dupek.

A u Ciebie jak? Mam nadzieję że nie odezwałaś się wczoraj do niego?

140 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-08-24 14:44:27)

Odp: Rozstanie. Boli.

Oczywiście, że się nie odezwałam do tego dupka, błagam. Życzę mu, żeby zmądrzał, naprawdę dzisiaj sobie przemyślałam, że czasem zachowywał się jak dziecko.
Ehh, współczuję Ci, wiem co to za uczucie, najgorsze jest to zastanawianie się o czym piszą i jak mu się z nią piszę. Już tak nie gdybaj, bo to najgorsze co może być w nas dziewczynach... hmm Tak zapytam, czy w waszym związku wkradała się rutyna?

141 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-24 16:36:10)

Odp: Rozstanie. Boli.

Znów mam kryzys, ryczałam jak głupia. Tak strasznie za nim tęsknię. Mam momentami wrażenie że nie dam rady, że zwariuję. To jakiś pieprzony koszmar do którego zostałam zmuszona bez mojej zgody. Moje życie to teraz dosłownie walka o przetrwanie, wegetacja, pchanie minuty po minucie do przodu. Nie mogę uwierzyć że to już koniec, to nieprawda. Przecież miałam to przed chwilą, trzymałam to, było moje. Jak to możliwe że on nie tęskni? Jak to możliwe?

142

Odp: Rozstanie. Boli.

To są właśnie pytania na które nawet oni nie znają odpowiedzi. Miałam identycznie, jakbym czytała moje zachowanie na początku. Ja właśnie odpaliłam trening i czuję się zadowolona. Teraz zrobię sobie jakieś domowe spa, Tobie też polecam, pomaga, na chwile, ale pomaga. Głowa do góry byleby do przodu, a masz jakieś hobby?

143

Odp: Rozstanie. Boli.

Przed chwilą leciała nasza piosenka, obudziły się we mnie wspomnienia. Mam huśtawkę uczuć dosłownie co chwilę! Mam tego dość... ta piosenka. Wedy było tak cudownie :'(

144

Odp: Rozstanie. Boli.

Mam, ale wszytko co robię jest bez sensu. To takie oszukiwanie siebie, że jest ok (choć rano naprawdę czułam się nieźle).
Chcę tylko jego. sad W myślach go "wołam" żeby się odezwał.

145

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tak bardzo tęsknie za tym co było rok temu, ze nawet nie wiesz... Najgorsze, ze nie ma juz odwrotu. Te piękne wspomnienia mnie dobijają, umieram powoli... Sama juz nie wiem jak to nazwać.

146

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja też mam wrażenie że umieram. Że nie będzie już dobrze. Że teraz nic już nie ma sensu. Choć wiem że to chwilowe odczucia, miną z czasem. Ale póki co są i sa silne.
U mnie to wszystko jest takie intensywne i świeże - bo np. 3 tygodnie temu wszystko było idealnie, wtedy na pewno jeszcze "jej" nie znał. Wszystko mi się z nim kojarzy.
Dziękuję za to że piszesz :*

147

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tez dziekuje, jakoś mi lżej, nie czuje sie samotna. Teraz całkowicie zmieniłam o nim zdanie, ale ja ciagle tęsknie za przeszłością sad taki fajny facet sie wydawał, lecz nagle bum i nie ma tongue

148

Odp: Rozstanie. Boli.

Kryzys nadal mnie trzyma. Znów przelatują mi przez głowę pomysły żeby się do niego odezwać. Że może nikogo nie poznał. Że tylko miał wątpliwości, a ja tak szybko go skreśliłam. Racjonalna częśc mnie mówi że głupoty wymyślam, bo przecież to tak bardzo oczywiste że kogoś poznał.
Przypomniało mi się to:
http://cdnpopularnie.pl/cdn/2015/12/62-973x1024.png
Mam nadzieję że podobnie bedzie u nas

149

Odp: Rozstanie. Boli.

Hihi, mam nadzieję. Fajnie by było gdyby się odezwał nie dla powrotu, ale dla własnego poczucia wartości, przyznajmy, że źle czujemy się odtrącone. Czasem mam ochotę rzucić wszystko, spotkać się... jak dawniej, tak bardzo mnie to boli, tęsknota. Najgorsze jest to, że zmienił się nie do poznania, stracił wszystkie wartości, które tak w nim uwielbiałam, nie wiem co z tego będzie jak tak dalej pójdzie. Najbardziej jednak dołuje mnie myśl, że jak to on nie tęskni? Ja już za niedługo będę wałkowała drugi miesiąc, a on nic, ani go nie widać, ani słychać... masakra. Nie potrafię zrozumieć tego, że on mnie odtrącił, jak? Mnie? Jego ideał? sad sad sad

150

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Hihi, mam nadzieję. Fajnie by było gdyby się odezwał nie dla powrotu, ale dla własnego poczucia wartości, przyznajmy, że źle czujemy się odtrącone. Czasem mam ochotę rzucić wszystko, spotkać się... jak dawniej, tak bardzo mnie to boli, tęsknota. Najgorsze jest to, że zmienił się nie do poznania, stracił wszystkie wartości, które tak w nim uwielbiałam, nie wiem co z tego będzie jak tak dalej pójdzie. Najbardziej jednak dołuje mnie myśl, że jak to on nie tęskni? Ja już za niedługo będę wałkowała drugi miesiąc, a on nic, ani go nie widać, ani słychać... masakra. Nie potrafię zrozumieć tego, że on mnie odtrącił, jak? Mnie? Jego ideał? sad sad sad

Po prostu jakbym siebie czytała!
On mi prawie codziennie, praktycznie do samego końca, powtarzał że jestem jego ideałem. To był wręcz taki "nasz" tekst.
I też stracił w moich oczach te wartości które bardzo w nim ceniłam. Sama mu na końcu to powiedziałam, bo własnie na końcu wykazał parę zachowań z których dawniej kpił.
I też nie mogę pojąć jak on za mną nie tęskni. To mnie strasznie przytłacza.

Uważam że kluczową role odgrywa tutaj to, kto zerwał.
My cierpimy, bo zostałyśmy porzucone.
Kiedyś ja kogoś zostawiłam i nie cierpiałam praktycznie wcale (było mi jedynie trochę głupio, miałam wyrzuty, ale tęsknota - niee! w końcu miałam powód by to zakończyć a po drugie, więcej czasu by się mentalnie do tego przygotować, więc po rozstaniu żyłam sobie szczęśliwie i bez tęsknoty).

151

Odp: Rozstanie. Boli.

To jest prawda, dlatego czujemy sie odrzucone, niechciane... Straciłam pewność siebie przez to jak mnie potraktował. Oni bawią sie w najlepsze, bo w koncu sa wolni! smile Haha, ciekawe kiedy w tej wolności zacznie brakować nas? Moze nigdy sie juz nie dowiemy...
Porażka, nigdy bym nie pomyślała, ze on mnie zostawi. Nigdy, ja jego tak, ale nie on mnie.
Palaant nienawidzę go,
Tęsknie,
Ale mimo wszystko chce zapomnieć.
Okropne uczucia, sprzeczne. neutral

152

Odp: Rozstanie. Boli.

Najlepsze jest to, ze znam jego hasło do fb, ale chce sie odciąć i nie wchodzę juz czytać tych ograniczonych rozmów. ciagle ze sobą walczę.

153 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-24 20:51:56)

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Haha, ciekawe kiedy w tej wolności zacznie brakować nas?

Niestety prawdopodobnie nigdy. Też nie chcę w to uwierzyć, ale taka jest prawda.
Ja nigdy nie żałowałam decyzji porzucenia swojego poprzedniego faceta. Denerwowało mnie gdy on do mnie pisał i płakał. Irytował mnie, bo przecież ja nie chciałam juz z nim być, podjęłam decyzję.
Praktycznie nie znam ani jednego przypadku gdy ktoś tęsknił za kimś, kogo sam rzucił.
Wiem że to straszne, ale skoro oni nie chcą z nami być to znaczy że NIE CHCĄ. A nie że tęsknią tam w głębi siebie.
Do mnie też to nie dociera... Ale on naprawdę nie tęskni za mną.

154

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja sie oszukuje, ze sie ten moj ex-pustak pogubił, posłuchał niewłaściwych ludzi? Fajnie jak napiszą kiedys, a my pomyślimy sobie, ze to juz definitywny koniec, najlepsza bedzie satysfakcja (moze to troche złośliwe), ale tego chce. Poza tym jestem raczej introwertykiem i pasował mi on, nie mam teraz co robic, muszę tego pieska kupić. A on niech przestanie na sile robic z siebie kogos kim nie jest, bo to żałosne. Nie martw sie, niech sobie robi co chce, ale nigdy juz nie znajdzie takiej osoby jak Ty, widocznie na to nie zasługuje smile

155

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tez jestem intro i on też był intro, pasowaliśmy do siebie. smile

Tak, wyobrażanie sobie tego jak kiedyś napiszą i będą błagać bardzo pomaga. smile

156

Odp: Rozstanie. Boli.

Taka miejmy nadzieje! smile No widzisz on "tez był". Teraz siłownia, laseczki, slit focie... Jakbyś znała go wczesniej to bys była w szoku. Musi byc dobrze, zaczęłam czytać kolejna książkę i jest ekstra, bardzo mnie odrywa od rzeczywistości, taki narkotyk, o albo dobry film wink Ehh bycie intro w tym przypadku jest dużą wadą.

157

Odp: Rozstanie. Boli.

Wkleję Ci coś pocieszającego:

"Kobiety przeżywają rozstanie mocniej niż mężczyźni, ale krócej.

Zakończenie związku oznacza dla kobiet więcej emocjonalnego cierpienia niż w przypadku mężczyzn, jednak lepiej one sobie z nim radzą - wynika z badań opublikowanych na łamach "Evolutionary Behavioral Sciences.

Naukowcy z uczelni w Binghamton (USA) i w Londynie (Wielka Brytania) zadawali pytania 5705 osobom z 96 krajów, aby ocenić emocjonalny i fizyczny ból związany z zerwaniem w skali od 1 (brak) do 10 (nie do zniesienia). Okazało się, że kobiety cierpiały bardziej – zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym.

Emocjonalne cierpienie kobiety oceniały przeciętnie na 6,84 (mężczyźni na 6,58), fizyczne – na 4,21 (mężczyźni na 3,75). Jednak kobiety radzą sobie z tym cierpieniem w pełni i wychodzą z niego mocniejsze emocjonalnie. Mężczyźni natomiast nigdy nie uwalniają się w pełni od następstw zerwania.

Kobiety wyewoluowały, aby inwestować w związek znacznie więcej niż mężczyźni - powiedział Morris.
- W przypadku przodków kobiet następstwem krótkiej romantycznej schadzki mogło być dziewięć miesięcy ciąży, a następnie karmienia piersią przez wiele lat. Natomiast mężczyzna mógł „opuścić scenę” dosłownie kilka minut po spotkaniu, bez dalszych inwestycji natury biologicznej. Ryzyko wyższej inwestycji biologicznej z biegiem czasu sprawiło, że kobiety stały się bardziej wybredne, jeśli chodzi o wybór partnera. Dlatego utrata takiego partnera boli kobiety bardziej - dodał.
Natomiast w przypadku mężczyzny, ewolucyjnie przystosowanego do rywalizacji o uwagę kobiet, utrata wartościowej partnerki może z początku nie być zbyt bolesna. Jednak będzie ją odczuwał głęboko i przez długi czas, uświadamiając sobie, że musi znowu przystąpić do rywalizacji, aby odzyskać to, co stracił."

158

Odp: Rozstanie. Boli.

Jesli tak ma to wyglądać to proszę bardzo, a niech żałują. Pocieszyło mnie to, faktycznie smile

159

Odp: Rozstanie. Boli.

Jedyna rzecz, która nie pozwala mi isc dalej to tęsknota za tym co było i wspomnienia sad

160

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Jedyna rzecz, która nie pozwala mi isc dalej to tęsknota za tym co było i wspomnienia sad

Jak będziesz tak rozmyślac o tym co było, o nim to nigdy się nie pozbierasz. Zajmij się czymś co oderwie Cię od myślenia, zobacz że świat nie kończy sie na tej jednej osobie

161 Ostatnio edytowany przez Roz (2016-08-25 15:29:55)

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Ja nigdy nie żałowałam decyzji porzucenia swojego poprzedniego faceta. Denerwowało mnie gdy on do mnie pisał i płakał. Irytował mnie, bo przecież ja nie chciałam juz z nim być, podjęłam decyzję.

Lol karma wróciła

162

Odp: Rozstanie. Boli.

Cierpienie po rozstaniu to brak endorfin. Mechanizm ten sam, co po odstawieniu narkotyków. Choć może się to wydać niemożliwe, najlepiej znaleźć inne jego źródło. Klin wink lub wysiłek fizyczny. Wysiłek taki, za który nagrodą będzie np. pięknie wyrzezbione ciało. Siłą rzeczy wzrośnie samoocena i przybędzie optymizmu smile

163

Odp: Rozstanie. Boli.

Staram sie, ale tak bardzo mnie to boli, ze tego juz nie ma i go juz nie ma ze mna, bardzo go kochałam. sad

164

Odp: Rozstanie. Boli.
Safari napisał/a:

Cierpienie po rozstaniu to brak endorfin. Mechanizm ten sam, co po odstawieniu narkotyków. Choć może się to wydać niemożliwe, najlepiej znaleźć inne jego źródło. Klin wink lub wysiłek fizyczny. Wysiłek taki, za który nagrodą będzie np. pięknie wyrzezbione ciało. Siłą rzeczy wzrośnie samoocena i przybędzie optymizmu smile

Bardzo mi to pomaga, ćwiczę co dwa dni i jestem zadowolona. Dziekuje za wsparcie od Was, pomaga mi to. wink

165

Odp: Rozstanie. Boli.

1 Spędzaj jak najwięcej czasu w grupie.
2 Szukaj okazji do śmiechu (znajomi, komedie).
3 Doprowadź jakąś umiejętność do poziomu mistrzowskiego, byleby nie było to gotowanie big_smile  wink
4 O sporcie już było.

Trochę to potrwa, ale im mniej będziesz miała czasu na dywagacje, tym lepiej.

166

Odp: Rozstanie. Boli.
Safari napisał/a:

1 Spędzaj jak najwięcej czasu w grupie.
2 Szukaj okazji do śmiechu (znajomi, komedie).
3 Doprowadź jakąś umiejętność do poziomu mistrzowskiego, byleby nie było to gotowanie big_smile  wink
4 O sporcie już było.

Trochę to potrwa, ale im mniej będziesz miała czasu na dywagacje, tym lepiej.

Dobrze, staram sie.
Czytałeś moze moj wątek i tematy o moim ex? Chciałabym jeszcze uzyskać opinie na jego temat smile

167

Odp: Rozstanie. Boli.

Po pierwsze jam ci kobieta.
Po drugie ... rada na temat dywagacji.

Nie męcz już tego kota wink

168

Odp: Rozstanie. Boli.
Safari napisał/a:

Po pierwsze jam ci kobieta.
Po drugie ... rada na temat dywagacji.

Nie męcz już tego kota wink

Bardzo Cie przepraszam sad
Bardzo sie na nim zawiodłam, dzięki za rady smile

169

Odp: Rozstanie. Boli.

Moj ex przejechał obok mnie autem, wszystko wraca sad

170 Ostatnio edytowany przez Safari (2016-08-25 20:31:05)

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:
Safari napisał/a:

Po pierwsze jam ci kobieta.
Po drugie ... rada na temat dywagacji.

Nie męcz już tego kota wink

Bardzo Cie przepraszam sad
Bardzo sie na nim zawiodłam, dzięki za rady smile

Spoko. Podkreśliłam, że jestem kobietą na wypadek, gdybyś do mnie startowała big_smile

171

Odp: Rozstanie. Boli.

Wy mi lepiej pomóżcie, bo nie wiem jak pozbyć sie z jego głowy, jeszcze przejechał tuż obok mnie. Nie wiem juz co mam robic. Tęsknie, nienawidzę, a ciagle mysle.
Pomocy sad zastanawiam sie co mam robic sad

172

Odp: Rozstanie. Boli.
Roz napisał/a:
mk_weea napisał/a:

Ja nigdy nie żałowałam decyzji porzucenia swojego poprzedniego faceta. Denerwowało mnie gdy on do mnie pisał i płakał. Irytował mnie, bo przecież ja nie chciałam juz z nim być, podjęłam decyzję.

Lol karma wróciła

A wiesz że o tym tez pomyślałam?
Ale to nie ma sensu, bo wcześniej też mi ktoś złamał serce.
To taka kolej życia chyba.

Ja dziś rano doznałam wręcz olśnienia gdy na stacji benzynowej spotkałam miłego faceta który szalenie mi się spodobał z wyglądu. Olśnienie polegało na tym, że dotarło do mnie ilu fajnych facetów jest na świecie. Tracę swój czas na rozmyślaniu o jednym z nich, który nawet nie jest tego wart.

Cały dzień byłam dziś poza domem, bawiłam się super, choć oczywiście myślałam o nim.
Intensywnie myślę o czasach zanim go poznałam. Byłam przecież szczęśliwa. Mogę być taka znów, bez niego.

173

Odp: Rozstanie. Boli.

Słuchałam też dziś tego kawałka, lepiej się po nim czułam:
https://www.youtube.com/watch?v=2JevpE-4leo

wkleję tłumaczenie słów z tekstowo:

Czy słucha ktoś?
OK
Pozwólcie, że opowiem wam historię tego faceta.

Po pierwsze pokochałeś...
Później obiecywałeś...
Oboje traciliśmy kontrolę
Szalona noc,
Intensywny seks.

Teraz  żyję
moim własnym życiem.
Wyrzuciłam Cię z mojego umysłu
Marnuję za dużo czasu
I zostawię Cię daleko za sobą.

Później uciekłeś
Myślisz o mnie, kiedy pieprzysz ją?
Czy ona wie, że miałeś mnie kochać?
Do dnia który
Prawie
Mnie zabił

Teraz, żyję
moim własnym życiem
Jesteś wyrzucony z mojego umysłu
Marnuję za dużo czasu
I zostawię Cię daleko za sobą

174

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:
Roz napisał/a:
mk_weea napisał/a:

Ja nigdy nie żałowałam decyzji porzucenia swojego poprzedniego faceta. Denerwowało mnie gdy on do mnie pisał i płakał. Irytował mnie, bo przecież ja nie chciałam juz z nim być, podjęłam decyzję.

Lol karma wróciła

A wiesz że o tym tez pomyślałam?
Ale to nie ma sensu, bo wcześniej też mi ktoś złamał serce.
To taka kolej życia chyba.

Ja dziś rano doznałam wręcz olśnienia gdy na stacji benzynowej spotkałam miłego faceta który szalenie mi się spodobał z wyglądu. Olśnienie polegało na tym, że dotarło do mnie ilu fajnych facetów jest na świecie. Tracę swój czas na rozmyślaniu o jednym z nich, który nawet nie jest tego wart.

Cały dzień byłam dziś poza domem, bawiłam się super, choć oczywiście myślałam o nim.
Intensywnie myślę o czasach zanim go poznałam. Byłam przecież szczęśliwa. Mogę być taka znów, bez niego.

Oj moja ulubienica wróciła, a juz sie martwiłam.
Wlasnie doszłam do wniosku, ze tak kochałam te chwile spędzania z nim czasu i doszłam do wniosku, ze po prostu brakuje mi osoby z która mogła bym to robic. Facet to tylko dodatek. Tak, to prawda, tyle fajnych osób jeszcze nie poznałam, którzy na pewno mu sa nierówni. Skoro teraz jest dupkiem to i wczesniej był. Mam zamiar ułożyć sobie zycie sama, dla siebie, a facet jak sie znajdzie to sie znajdzie,
Prawda?:)

175

Odp: Rozstanie. Boli.

Oj tyle jest fajnych piosenek, które opisują moja sytuacje i dają mi sile... Jakbyś kiedys chciała to moge Ci pare spisac smile

176

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Oj moja ulubienica wróciła, a juz sie martwiłam.

smile
:*

Mamdosyc napisał/a:

Wlasnie doszłam do wniosku, ze tak kochałam te chwile spędzania z nim czasu i doszłam do wniosku, ze po prostu brakuje mi osoby z która mogła bym to robic.

Wiesz co mówią? "Miłość jest wieczna, tylko partnerzy się zmieniają".

Dziś właśnie o tym pomyślałam, że powinnam poszukać nowego faceta. Nawet jeśli na początku będę jeszcze wspominała exa. I nawet nie do wielkiej miłości ale po prostu, umawiać się na randki, bawić się. Poczuć znów jak to jest gdy ktoś o mnie zabiega, uważa że jestem cudowna.

Muszę zastanowić się jak poderwać fajnego pracownika stacji benzynowej. big_smile

177

Odp: Rozstanie. Boli.

Dokładnie, zyciem tez trzeba sie zabawić. Hihi. Powodzenia Ci życzę i odzywaj sie. smile

178

Odp: Rozstanie. Boli.

A Ty to już w ogóle. smile Jesteś taka młoda... Powinnaś szaleć, zakochiwać się, łamać serca. Kiedyś będziesz musiała się ustatkować i będziesz żałować że nie korzystałaś z młodości i swojej urody.

179

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

A Ty to już w ogóle. smile Jesteś taka młoda... Powinnaś szaleć, zakochiwać się, łamać serca. Kiedyś będziesz musiała się ustatkować i będziesz żałować że nie korzystałaś z młodości i swojej urody.

Oj mysle, ze jeszcze wszystko przede mna wink choć nie jestem taka, ja jak wychodze to muszę miec super odpowiadające mi towarzystwo - taka ze mnie maruda.
Hihi smile

180

Odp: Rozstanie. Boli.

Zastanawiam sie co on sobie teraz o mnie myśli, jak w ogole myśli. Widział mnie dzisiaj jak szlam, Hmm. Przejeżdżał obok mnie i żadnego odżywi nie ma... Ciekawe.

181

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Zastanawiam sie co on sobie teraz o mnie myśli, jak w ogole myśli. Widział mnie dzisiaj jak szlam, Hmm. Przejeżdżał obok mnie i żadnego odżywi nie ma... Ciekawe.

Ja wyżej napisałam jak ja się czułam gdy kogoś rzuciłam. Piszę to, by rzucić światło na to jak myśli osoba, która porzuciła.

Miałam wiele czasu by się oswoić emocjonalnie z rozstaniem, więc gdy ja jemu to powiedziałam, to dla mnie był koniec tego procesu, natomiast dla niego to był początek, szok. I dlatego przeżywaliśmy to inaczej.
Dla mnie decyzja była podjęta.
Zaproponowałam jakiś kontakt, ale gdy widziałam że on wciąż mnie próbuje przekonać, urwałam go całkowicie. Dla mnie to było wygodne, bo nie chciałam już słuchać wyrzutów, pytań, próśb. Denerwowało mnie to. Obojętnie jak to uzasadniałam, wciąż było jego kolejne "ale dlaczego?"
Unikałam go raczej, a gdy gdzieś spotkałam, bałam się że zacznie znów się żalić albo że może będzie agresywny. Nie przyszło mi do głowy żeby po spotkaniu go np. na ulicy - odezwać się do niego potem. Po co? Po co, skoro nie chciałam z nim być?
I tak samo było w przypadku innych moich związków - NIGDY osoba która rzuciła nie zatęskniła, nie dzwoniła prosząc o szansę albo mówiąc że zrozumiała. NIGDY. Obojętnie czy to byłam ja czy facet.
Myślę więc ze nasi ex o nas wcale nie myślą, nie tęsknią i naprawdę nie chcą kontaktu.

Może zrozumienie tego pomoże dopuścić rozstanie jako fakt, a tych facetów znienawidzić (to dobre uczucie!).

182

Odp: Rozstanie. Boli.

Zapewne masz racje. Nienawidzę uczucia odrzucenia. Mysle jednak, ze on kiedys tego pożałuje i watpię, ze znajdzie kogos podobnego do mnie. Nie mowie tutaj o teraz, ale moze za jakis czas? Pożyjemy, zobaczymy. Ja czuje ze powoli staje na nogi i wszystko zmierza ku lepszemu co mnie cieszy i Tobie tez tego zycie. Powrót - o nim chyba tutaj nie ma mowy?

183

Odp: Rozstanie. Boli.

Czy u mnie powrót jest możliwy? Zależy w jakim nastroju jestem. Chyba każda porzucona osoba wie, że uczucia zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz jestem pewna że to koniec i nawet gdy do mnie napisze, to już nie ma na to szans. Innym razem w głowie błagam go by się do mnie odezwał, bo ja wszystko wybaczę.
Ech, miłość...

184

Odp: Rozstanie. Boli.

Porazka, mam tysiąc myśli w głowie, Których nie umiem poukładać. Mam dosyc juz tego, chciałabym zapomnieć.

185

Odp: Rozstanie. Boli.

Umów się z kimś.
I wyrzuć ten sweter.

186

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Umów się z kimś.
I wyrzuć ten sweter.

Chyba na razie daruje sobie facetów, umiem sobie wytłumaczyć, ba nawet bardzo dobrze sie czuje, ale to uczucie szybko mi mija. Zaczęłam ćwiczyć, biegać i wiecej czytać. Chce juz do szkoły, nowe znajomosci, moze jakieś wyjścia? wink

Odp: Rozstanie. Boli.

Jestem również w trakcie rozstania... inaczej nie wchodziłabym przecież w pracy na takie fora i nie szukała dowartościowania i nadziei. Rzucił mnie facet, który eweidentnie skojarzył ze mną brak spokoju.. myślę, że byłam zbyt emocjonalną osobą, bardzo ambitna i niecierpliwą. Czasem chciałam z niego zrobić kogoś kim nie był, z jednej strony wymagałam, a z drugiej dostosowywałam wszystko dla niego, nawet gdy był zimny, zawsze chciałam dać mu wsparcie, zawsze mówiłam mu, że ze wszystkim sobie poradzimy i że skoczę za nim w ogień i tak było. Cierpiałam, ale i tak szłam za nim. Niestety swoje niezadowolenia pokazywałam w nerwach, krzykach kłótniach, czasem pisali do mnie inni faceci i mnie dowartościowywali, bo mój mężczyzna mi tego nie dawał... Otworzyliśmy firmę za moją namową i to był nasz gwóźdź do trumny... on nie wytrzymał stresu i zostawił mnie ze wszystkim... Z pieniędzmi do odrobienia, z mieszkaniem do ogarnięcia... Mówi ludziom jak bardzo mnie nie kocha i jak nie jest szczęśliwy... Jest mi tak przykro słyszeć to, byłam osobą toksyczną bo w moi domu było dużo nerw i kłótni, nie znałam czegoś innego.. Przyznam szczerze, że wtedy mało nad sobą pracowałam. Dziś po rozstaniu wróciłam do psychologii i coachingu, wytworzyłam sobie nowe dźwignie i od kiedy nie mam z nim kontaktu, nie ma w ogóle we mnie złości... jestem dziwnie wyciszona, ale nie dlatego, że on mnie denerwował, tylko dlatego, że nerwy zaczęłam identyfikować z cierpieniem, a nie z przyjemnością... Ja szczerze wierze, że ludzie się zmieniają tylko trzeba chcieć i to pielęgnować...  Pamiętam jak wypisywałam do niego i jak go obrażałam, dziś tego we mnie nie ma minęły dopiero 2 tygodnie jak zerwałam definitywnie kontakt, mimo że serce boli nie napisze do niego... Mimo, że mnie wiele rzeczy denerwuje nie wybuchme, tylko chciałabym jednego szansy od losu, by mógł mnie poznać nową...

188

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:
Mamdosyc napisał/a:

Haha, ciekawe kiedy w tej wolności zacznie brakować nas?

Wiem że to straszne, ale skoro oni nie chcą z nami być to znaczy że NIE CHCĄ. A nie że tęsknią tam w głębi siebie.
Do mnie też to nie dociera... Ale on naprawdę nie tęskni za mną.

Racjonalna wypowiedź. Skoro więc nie chcą, to po jaką cholerę się tym przejmować. Czy jak Was Drogie Panie nie zaprasza ktoś na przyjęcie, to pchacie się tam na chama? Oczywiście, że nie. Przyjmijcie więc w takich przypadkach podobną postawę. Być może to pławienie się w smutku Wam pomaga. I taka droga przechodzenia przez to wszystko jest skuteczna. Osobiście wydaje mi się, że takie wyciąganie tego, przemyśliwanie wszystkiego, rozkminianie "co miał na myśli tym gestem, może tęskni, może kocha tylko o tym nie wie" do niczego nie prowadzi. Nadzieja, którą staracie się kreować w swoich umysłach to utopia. Po co? Coś było, skończyło się, więc czas na coś innego, nowego. Kolejne doświadczenie z którego należy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Naturalna kolej życia. Biadolenie, płacz, męki do niczego nie prowadzą. Łapanie się tej ostatniej deski ratunku, że może ktoś napisze tutaj, że jednak jest nadzieja, że widać światełko w tunelu.....
To, że jesteście w takim miejscu swojego życia, z takimi uczuciami jest spowodowane tym, że to ONI podjęli decyzje. Skoro więc tak się stało, uszanujcie to, odwróćcie się na pięcie i adieu. A jak im się zmieni, Wam już przejdzie, będą chcieli powrotów to kopa w tyłek i tyle. Życie tak krótkie jest, może jutro Was już nie będzie a zajmujecie myśli czymś co niewarte tego jest.
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy".....jak juz będziecie bez tych negatywnych emocji to słowa te wydadzą się tak oczywiste, optymistyczne i piękne.

189

Odp: Rozstanie. Boli.
imponderabilia napisał/a:
mk_weea napisał/a:
Mamdosyc napisał/a:

Haha, ciekawe kiedy w tej wolności zacznie brakować nas?

Wiem że to straszne, ale skoro oni nie chcą z nami być to znaczy że NIE CHCĄ. A nie że tęsknią tam w głębi siebie.
Do mnie też to nie dociera... Ale on naprawdę nie tęskni za mną.

Racjonalna wypowiedź. Skoro więc nie chcą, to po jaką cholerę się tym przejmować. Czy jak Was Drogie Panie nie zaprasza ktoś na przyjęcie, to pchacie się tam na chama? Oczywiście, że nie. Przyjmijcie więc w takich przypadkach podobną postawę. Być może to pławienie się w smutku Wam pomaga. I taka droga przechodzenia przez to wszystko jest skuteczna. Osobiście wydaje mi się, że takie wyciąganie tego, przemyśliwanie wszystkiego, rozkminianie "co miał na myśli tym gestem, może tęskni, może kocha tylko o tym nie wie" do niczego nie prowadzi. Nadzieja, którą staracie się kreować w swoich umysłach to utopia. Po co? Coś było, skończyło się, więc czas na coś innego, nowego. Kolejne doświadczenie z którego należy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Naturalna kolej życia. Biadolenie, płacz, męki do niczego nie prowadzą. Łapanie się tej ostatniej deski ratunku, że może ktoś napisze tutaj, że jednak jest nadzieja, że widać światełko w tunelu.....
To, że jesteście w takim miejscu swojego życia, z takimi uczuciami jest spowodowane tym, że to ONI podjęli decyzje. Skoro więc tak się stało, uszanujcie to, odwróćcie się na pięcie i adieu. A jak im się zmieni, Wam już przejdzie, będą chcieli powrotów to kopa w tyłek i tyle. Życie tak krótkie jest, może jutro Was już nie będzie a zajmujecie myśli czymś co niewarte tego jest.
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy".....jak juz będziecie bez tych negatywnych emocji to słowa te wydadzą się tak oczywiste, optymistyczne i piękne.

Dałaś mi kopa, a juz chciałam napisac, ze znowu tęsknie. Faktycznie, po jaka cholerę ja codziennie o tym mysle? Po co? Cos mi to dało? Nie nic. Skoro nie chciał to prosze, jego strata, a ja muszę zając sie sobą. Tak widocznie musiało byc, a z przeszłością pozostało mi sie pogodzić, byleby do przodu :)

190

Odp: Rozstanie. Boli.
katarzyna.gierlich napisał/a:

Jestem również w trakcie rozstania... inaczej nie wchodziłabym przecież w pracy na takie fora i nie szukała dowartościowania i nadziei. Rzucił mnie facet, który eweidentnie skojarzył ze mną brak spokoju.. myślę, że byłam zbyt emocjonalną osobą, bardzo ambitna i niecierpliwą. Czasem chciałam z niego zrobić kogoś kim nie był, z jednej strony wymagałam, a z drugiej dostosowywałam wszystko dla niego, nawet gdy był zimny, zawsze chciałam dać mu wsparcie, zawsze mówiłam mu, że ze wszystkim sobie poradzimy i że skoczę za nim w ogień i tak było. Cierpiałam, ale i tak szłam za nim. Niestety swoje niezadowolenia pokazywałam w nerwach, krzykach kłótniach, czasem pisali do mnie inni faceci i mnie dowartościowywali, bo mój mężczyzna mi tego nie dawał... Otworzyliśmy firmę za moją namową i to był nasz gwóźdź do trumny... on nie wytrzymał stresu i zostawił mnie ze wszystkim... Z pieniędzmi do odrobienia, z mieszkaniem do ogarnięcia... Mówi ludziom jak bardzo mnie nie kocha i jak nie jest szczęśliwy... Jest mi tak przykro słyszeć to, byłam osobą toksyczną bo w moi domu było dużo nerw i kłótni, nie znałam czegoś innego.. Przyznam szczerze, że wtedy mało nad sobą pracowałam. Dziś po rozstaniu wróciłam do psychologii i coachingu, wytworzyłam sobie nowe dźwignie i od kiedy nie mam z nim kontaktu, nie ma w ogóle we mnie złości... jestem dziwnie wyciszona, ale nie dlatego, że on mnie denerwował, tylko dlatego, że nerwy zaczęłam identyfikować z cierpieniem, a nie z przyjemnością... Ja szczerze wierze, że ludzie się zmieniają tylko trzeba chcieć i to pielęgnować...  Pamiętam jak wypisywałam do niego i jak go obrażałam, dziś tego we mnie nie ma minęły dopiero 2 tygodnie jak zerwałam definitywnie kontakt, mimo że serce boli nie napisze do niego... Mimo, że mnie wiele rzeczy denerwuje nie wybuchme, tylko chciałabym jednego szansy od losu, by mógł mnie poznać nową...

Kochana, co ma byc to bedzie smile nic na sile.

191 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-26 12:56:44)

Odp: Rozstanie. Boli.
katarzyna.gierlich napisał/a:

Jestem również w trakcie rozstania... inaczej nie wchodziłabym przecież w pracy na takie fora i nie szukała dowartościowania i nadziei. Rzucił mnie facet, który eweidentnie skojarzył ze mną brak spokoju.. myślę, że byłam zbyt emocjonalną osobą, bardzo ambitna i niecierpliwą. Czasem chciałam z niego zrobić kogoś kim nie był, z jednej strony wymagałam, a z drugiej dostosowywałam wszystko dla niego, nawet gdy był zimny, zawsze chciałam dać mu wsparcie, zawsze mówiłam mu, że ze wszystkim sobie poradzimy i że skoczę za nim w ogień i tak było. Cierpiałam, ale i tak szłam za nim. Niestety swoje niezadowolenia pokazywałam w nerwach, krzykach kłótniach, czasem pisali do mnie inni faceci i mnie dowartościowywali, bo mój mężczyzna mi tego nie dawał... Otworzyliśmy firmę za moją namową i to był nasz gwóźdź do trumny... on nie wytrzymał stresu i zostawił mnie ze wszystkim... Z pieniędzmi do odrobienia, z mieszkaniem do ogarnięcia... Mówi ludziom jak bardzo mnie nie kocha i jak nie jest szczęśliwy... Jest mi tak przykro słyszeć to, byłam osobą toksyczną bo w moi domu było dużo nerw i kłótni, nie znałam czegoś innego.. Przyznam szczerze, że wtedy mało nad sobą pracowałam. Dziś po rozstaniu wróciłam do psychologii i coachingu, wytworzyłam sobie nowe dźwignie i od kiedy nie mam z nim kontaktu, nie ma w ogóle we mnie złości... jestem dziwnie wyciszona, ale nie dlatego, że on mnie denerwował, tylko dlatego, że nerwy zaczęłam identyfikować z cierpieniem, a nie z przyjemnością... Ja szczerze wierze, że ludzie się zmieniają tylko trzeba chcieć i to pielęgnować...  Pamiętam jak wypisywałam do niego i jak go obrażałam, dziś tego we mnie nie ma minęły dopiero 2 tygodnie jak zerwałam definitywnie kontakt, mimo że serce boli nie napisze do niego... Mimo, że mnie wiele rzeczy denerwuje nie wybuchme, tylko chciałabym jednego szansy od losu, by mógł mnie poznać nową...

Twoja historia jest troszeczkę inna. Ty jakby sobie sama zapracowałaś na to rozstanie (bez urazy) - kłótniami, wrzaskami i flirtowaniem z facetami. Sama mam taki związek za sobą, gdzie facet mnie denerwował niesamowicie, robiłam akcje, kłótnie, krzyki. Parę razy dawał mi szanse, ja sądziłam że się zmieniłam, ale gdy wracaliśmy do siebie znów zaczynał mnie strasznie denerwować i zaczynało się od nowa. Potem odszedł ode mnie definitywnie, a ja znów sadziłam że się zmieniłam.
Nigdy już do mnie nie wrócił.
To rozstanie bardzo mną wstrząsnęło, tak naprawdę dopiero to rozstanie mnie zmieniło. Jestem pewna, że gdyby ten facet do mnie wrócił, ja po czasie znów krzyczałabym na niego i się kłóciła.
Dobrze wiesz, że 2 tygodnie to za mało by się zmienić. Po prostu tak Ci się tylko wydaje, bo bardzo za nim tęsknisz.
Potraktuj rozstanie z tym facetem jako najwspanialszą naukę by się rozwijać. Pokazało Ci ono, że każdy człowiek ma swoje granice.
Może też być tak, że po prostu nie pasowaliście do siebie, działał na Ciebie jak płachta na byka, a teraz go idealizujesz. Nie to że był zły, po prostu nie był dla Ciebie.

imponderabilia napisał/a:

Skoro więc nie chcą, to po jaką cholerę się tym przejmować. Czy jak Was Drogie Panie nie zaprasza ktoś na przyjęcie, to pchacie się tam na chama? Oczywiście, że nie. Przyjmijcie więc w takich przypadkach podobną postawę. Być może to pławienie się w smutku Wam pomaga. I taka droga przechodzenia przez to wszystko jest skuteczna. Osobiście wydaje mi się, że takie wyciąganie tego, przemyśliwanie wszystkiego, rozkminianie "co miał na myśli tym gestem, może tęskni, może kocha tylko o tym nie wie" do niczego nie prowadzi. Nadzieja, którą staracie się kreować w swoich umysłach to utopia. Po co? Coś było, skończyło się, więc czas na coś innego, nowego. Kolejne doświadczenie z którego należy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Naturalna kolej życia. Biadolenie, płacz, męki do niczego nie prowadzą. Łapanie się tej ostatniej deski ratunku, że może ktoś napisze tutaj, że jednak jest nadzieja, że widać światełko w tunelu.....
To, że jesteście w takim miejscu swojego życia, z takimi uczuciami jest spowodowane tym, że to ONI podjęli decyzje. Skoro więc tak się stało, uszanujcie to, odwróćcie się na pięcie i adieu. A jak im się zmieni, Wam już przejdzie, będą chcieli powrotów to kopa w tyłek i tyle. Życie tak krótkie jest, może jutro Was już nie będzie a zajmujecie myśli czymś co niewarte tego jest.
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy".....jak juz będziecie bez tych negatywnych emocji to słowa te wydadzą się tak oczywiste, optymistyczne i piękne.

Tak, wiem że masz rację.
Ja czuję, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Koleżanki w pracy powiedziały dziś, że wyglądam i zachowuję się już zupełnie inaczej niż na początku tygodnia. Przyznam że wiele czasu poświęcam na pracę nad tym. Robię notatki, analizuję swoje uczucia, rozmawiam jakby sama ze sobą, wizualizuję sobie siebie szczęśliwą albo przypominam sobie czasy zanim go poznałam. Rozmyślam o tym że np. kiedyś nie miałam pojęcia że on istnieje, a jednak byłam szczęśliwa. Teraz też nie mam jeszcze pojęcia o istnieniu kogoś, kogo pokocham.
Ja zawsze byłam dość ogarnięta emocjonalnie, tzn. w tym sensie że zakładałam że to ja rządzę swoimi emocjami, a nie one mną (brzmi to paradoksalnie w obliczu opisanego wyżej związku - wtedy po prostu uważałam że mogę sobie pozwalać na takie zachowania, w końcu wszystko mi wybaczał). Rozstania przeżywałam zawsze bardzo mocno, ale krótko. Wiem, że tym razem też tak będzie. Tym bardziej że już od 2 tygodni przed ostatecznym rozstaniem dla mnie to był obcy facet i czułam przez skórę, że coś się kroi.

Nie można czekać aż samo wszystko minie. Aż przejdzie. Myślę także że zajmowanie się czymś, aby nie myśleć to tylko taki pobieżny sposób. Bo to uciekanie od problemu. Trzeba włożyć swoją energię i czas w pogodzenie się z faktem oraz w zapominanie. Myślę że warto czytać poradniki o tym, robić swoje własne zapiski, rozmyślać o tym holistycznie, tzn patrzeć na problem w inny sposób niż dotychczas, wyobrażać sobie siebie w innych sytuacjach (szczęśliwych) itd. Na pewno jeszcze parę razy dopadnie mnie kryzys, ale widzę sama po sobie że jest lepiej, zaczynają znów mnie cieszyć drobne rzeczy i odczuwam coraz większy dystans do mojej sytuacji z ex.

192

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tez staram sie akceptować ta sytuacje, zaakceptować przyszłość, bo i tak nie jestem w stanie tego zmienic. Mam nadzieje, ze w moje zycie znowu wejdzie porządek, naprawde bym juz chciała. Skoro nie chciał to jego strata. Życzę Wam wszystkim tego samego wink

193

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Muszę zastanowić się jak poderwać fajnego pracownika stacji benzynowej. big_smile

Dziewczyno... Powinnaś podwyższyć standard i poderwij kogoś innego

194

Odp: Rozstanie. Boli.
Roz napisał/a:
mk_weea napisał/a:

Muszę zastanowić się jak poderwać fajnego pracownika stacji benzynowej. big_smile

Dziewczyno... Powinnaś podwyższyć standard i poderwij kogoś innego

Tylko dlatego, ze jest pracownikiem stacji benzynowej? To nie świadczy nic o człowieku...

195

Odp: Rozstanie. Boli.
Roz napisał/a:
mk_weea napisał/a:

Muszę zastanowić się jak poderwać fajnego pracownika stacji benzynowej. big_smile

Dziewczyno... Powinnaś podwyższyć standard i poderwij kogoś innego

A dlaczego sądzisz że to niski standard?
Poza tym ja nie mówię o wielkiej love.
Chcę porandkować i poszaleć.

Posty [ 131 do 195 z 312 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024