Dzien dobry wszystkim. Przez pierwsze dni łzy leciały mi dosłownie same, okropne. Ostatnio wybrałam sie na rowery z kolezanka i przejeżdżałam obok jego domu i myslalam, ze ze stresu zejdę. Ciagle męczą mnie wspomnienia, myslalam, ze to ten, jak to możliwe? Przecież tak do siebie pasowlaismy jak nikt inny. On na koncu był mi w stanie powiedzieć, ze to było dziecinne i nie ma sensu? Gdzie sie podział ten człowiek, ktorego poznałam. Dzisiaj jak patrzę na jego zachowanie na fb zastanawiam sie gdzie jest prawdziwy on.... Jak można sie tak zmienic, zmienic decyzje? Zostawić, napisac sobie do innej z która w ogole nie ma wspólnego języka?! Jak?!
Jak ja Cię doskonale rozumiem. ![]()
To normalne. Ja mam poodbnie z tym ze zerkam na telefon. Musimy to przetrwac. Mysle ze na otrzasniecie sie z pierwszego/najwiekszego szoku potrzeba ok miesiaca. Potem trzeba walczyc o zaakceptowanie faktu ze to juz koniec a ex nie jest nasz/nasza i do nas juz nie wroci - to wedlug mnie bedzie klucz do sukcesu, jednoczesnie najciezszy element. Mimo tysiaca mysli mowiacych inaczej trzeba wbic sobie to do glowy. Ja mimo wszystko jeszcze nie potrafie.
A czy masz momenty, że żałujesz że zabroniłeś jej kontaktu ze sobą? Ja mam.
Wiem że to złudne, wiem że dobrze zrobiłam, ale sa chwile gdy myślę że zrobiłam źle, że może jakoś źle się zrozumieliśmy, że może on uznał że to ja nie chciałam.
Facet się odezwie w najmniej oczekiwanym momencie.
Tego się obawiam - że odezwie się, gdy ja będe już wyleczona. ![]()