Rozstanie. Boli. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 312 ]

66

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Dzien dobry wszystkim. Przez pierwsze dni łzy leciały mi dosłownie same, okropne. Ostatnio wybrałam sie na rowery z kolezanka i przejeżdżałam obok jego domu i myslalam, ze ze stresu zejdę. Ciagle męczą mnie wspomnienia, myslalam, ze to ten, jak to możliwe? Przecież tak do siebie pasowlaismy jak nikt inny. On na koncu był mi w stanie powiedzieć, ze to było dziecinne i nie ma sensu? Gdzie sie podział ten człowiek, ktorego poznałam. Dzisiaj jak patrzę na jego zachowanie na fb zastanawiam sie gdzie jest prawdziwy on.... Jak można sie tak zmienic, zmienic decyzje? Zostawić, napisac sobie do innej z która w ogole nie ma wspólnego języka?! Jak?!

Jak ja Cię doskonale rozumiem. sad

camaro81 napisał/a:

To normalne. Ja mam poodbnie z tym ze zerkam na telefon. Musimy to przetrwac.  Mysle ze na otrzasniecie sie z pierwszego/najwiekszego szoku potrzeba ok miesiaca. Potem trzeba walczyc o zaakceptowanie faktu ze to juz koniec a ex nie jest nasz/nasza i do nas juz nie wroci - to wedlug mnie bedzie klucz do sukcesu, jednoczesnie najciezszy element. Mimo tysiaca mysli mowiacych inaczej trzeba wbic sobie to do glowy. Ja mimo wszystko jeszcze nie potrafie.

A czy masz momenty, że żałujesz że zabroniłeś jej kontaktu ze sobą? Ja mam. sad Wiem że to złudne, wiem że dobrze zrobiłam, ale sa chwile gdy myślę że zrobiłam źle, że może jakoś źle się zrozumieliśmy, że może on uznał że to ja nie chciałam.

floavril napisał/a:

Facet się odezwie w najmniej oczekiwanym momencie.

Tego się obawiam - że odezwie się, gdy ja będe już wyleczona. sad

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Tego się obawiam - że odezwie się, gdy ja będe już wyleczona. sad

Jak już będziesz wyleczona to pół biedy, bo zrzucisz go po brzytwie. Gorzej jak się wyjojczy jak będziesz zbierać się do kupy:( Oby nie..

68 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-23 13:44:18)

Odp: Rozstanie. Boli.

Tak, to byłoby okropne. Zresztą mam myśli że skoro płaczę i cierpię, to ten ból nie może pójść na marne. Skoro już tego doświadczam to powinno być w tym celu że naprawdę się rozstajemy. Gdybyśmy wrócili do siebie, to te wszystkie łzy byłyby bezcelowe.

69

Odp: Rozstanie. Boli.

Mnie podbudowało troche jego zachowanie - wiem, ze juz swieci czerwona lampka, niestety, No wlasnie niestety. Chwilami w to nie wietrze choć jest zdecydowanie lepiej. Najgorsze sa momenty, kiedy wiem co robi, znam jego rozkład dnia, to domyślnie zabija mnie, a on nie pisze? Jak to... Nie tęskni za mna? Myśle, ze naprawde niedojrzał emocjonalnie. Piosenka żal mi tamtych nocy i dni - Beaty.
Zabija mnie, dosłownie:(

70

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

littleboy, zakochana w nutach - może pominęłam coś w Waszych opowieściach, ale czy chodziło trzecią osobe?

Tak, u mnie byla trzecia osoba.
Przeczuwalem tak samo jak ty, i gdy moje przeczucia sie potwierdzily- wyprowadzilem sie tego samego dnia. Uznalem ze nie ma sensu stac pomiedzy nimi, skoro do mnie, milosci juz nikt nie czul.

Nie bylo zadnych prostestow, ani najmniejszych staran bym zostal, wiec dla mnie wszystko bylo jasne. Zostawilem kartke "zegnaj", i nigdy wiecej juz tej osoby nie widzialem. Tak zakonczyl sie moj 3 letni okres przygod, milosci i wypraw po europie. Z osoba, ktora przez ponad 2 lata, nie odstepywala mnie na krok, ani ja jej.

71

Odp: Rozstanie. Boli.

Mnie podbudowało troche jego zachowanie - wiem, ze juz swieci czerwona lampka, niestety, No wlasnie niestety. Chwilami w to nie wierze, choć jest zdecydowanie lepiej. Najgorsze sa momenty, kiedy wiem co robi, znam jego rozkład dnia, to domyślnie zabija mnie,a on nie pisze? Jak to... Nie tęskni za mna? Myśle, ze naprawde niedojrzał emocjonalnie. Piosenka żal mi tamtych nocy i dni - Beaty.
Zabija mnie, dosłownie:(

72 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-23 13:49:03)

Odp: Rozstanie. Boli.

O, mam tak samo. Znam dokładnie jego rozkład dnia i wiem kiedy, w jakich momentach nie robi nic. I dlaczego do mnie nie pisze? Czy choć próbuje? Otwiera okienko? Myśli o tym?

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:
zakochana.w.nutach napisał/a:

O camaro, ja mam identycznie. Mój wzrok jest wszędzie byle by tylko go dostrzec. No, a jak ide przez miasto to się rozglądam jak idiotka czy może gdzieś za mną nie idzie... Myślę, że to taki etap i po prostu przejdzie. Już czasami zdarza mi się, że "zapomnę" się porozglądać. Także myślę, że wszystko w swoim czasie.

Zakochana w nutach ile juz jestes po rozstaniu? Ile byliscie razem?

Byliśmy razem prawie 3 lata, a znamy się od 6 lat. Trzy lata miały minąć w drugim terminie który podał mi lekarz na usg we Wrześniu smile Długo się przyjaźniliśmy przed naszym związkiem. Ech...

mk_weea, bardzo dobrze myślisz. Wspieram Cie całym swoim sercem. Wypłacz się ile trzeba, ja też wylałam ogrom łez, ale pomogło.

Minęły prawie trzy miesiące,a ja jestem na etapie, w którym staram się zaakceptować, że to już koniec i on nie wróci, a moje uczucia co do niego są przeplatane. Wielka miłość i jeszcze większa nienawiść. Problem w tym, że przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść lecz obojętność i kiedy to przyjdzie, to będzie znaczyło, że jestem gotowa.

74

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

O, mam tak samo. Znam dokładnie jego rozkład dnia i wiem kiedy, w jakich momentach nie robi nic. I dlaczego do mnie nie pisze? Czy choć próbuje? Otwiera okienko? Myśli o tym?

I to jest wlasnie zdecydowanie najgorsza rzecz w tym wszystkim. Nie mozemy sie z tym pogodzić, bo kurde jak? Jakim cudem nie jestem juz myślą numer jeden. W ogole ciekawa jestem czy juz zapomnieli czy jeszcze przeplatam sie wsród jego myśli....

75

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Tak, to byłoby okropne. Zresztą mam myśli że skoro płaczę i cierpię, to ten ból nie może pójść na marne. Skoro już tego doświadczam to powinno być w tym celu że naprawdę się rozstajemy. Gdybyśmy wrócili do siebie, to te wszystkie łzy byłyby bezcelowe.

I tak i nie. Życie jest przewrotne, niektórzy wracają do siebie i są szczęśliwi. Większość powrotów to jednak smak odgrzewanego kotleta. Myślałaś, żeby znaleźć sobie nowe zajęcie na wtorkowe popołudnie, żeby ten dzień zaczął kojarzyć Ci się z czymś innym, miłym, przyjemnym. Tańsze bilety do kina są chyba w jednej z sieciówek we wtorki. Znajdź coś sobie, może powrót z pracy na piechotę? Rzucam propozycje, ale chodzi o mechanizm.

76

Odp: Rozstanie. Boli.

No i zmęczenie fizyczne robi swoje. Takie fest, do utraty tchu, na bezdechu w końcówce. Endorfiny i szum w uszach. Naprawdę pomaga. Wiem, że ledwo wstajesz rano z łóżka i marzysz o przespaniu tego okresu, miałam identycznie. Ale wstajesz! Szczęśliwie. Zmuś się do wysiłku. Pomoże.

77

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

To normalne. Ja mam poodbnie z tym ze zerkam na telefon. Musimy to przetrwac.  Mysle ze na otrzasniecie sie z pierwszego/najwiekszego szoku potrzeba ok miesiaca. Potem trzeba walczyc o zaakceptowanie faktu ze to juz koniec a ex nie jest nasz/nasza i do nas juz nie wroci - to wedlug mnie bedzie klucz do sukcesu, jednoczesnie najciezszy element. Mimo tysiaca mysli mowiacych inaczej trzeba wbic sobie to do glowy. Ja mimo wszystko jeszcze nie potrafie.

A czy masz momenty, że żałujesz że zabroniłeś jej kontaktu ze sobą? Ja mam. sad Wiem że to złudne, wiem że dobrze zrobiłam, ale sa chwile gdy myślę że zrobiłam źle, że może jakoś źle się zrozumieliśmy, że może on uznał że to ja nie chciałam.

Nie zaluje ze zabronilem jej kontaktu, bo wiem ze kazde inne rozwiazanie bolaloby jeszcze bardziej. Mimo wszydtko podswiadomie pragne zobaczyc jakakolwiek wiadomosc od niej. Bardziej zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje ? Czy to faktycznie milosc czy raczej nasze ego i tesknota za tym czego nie mozemy miec? A i jeszcze jedno. On  tak samo jak moja ex na pewno zrozumieli dobrze co mielismy im do przekazania. Gdyby bylo inaczej nie byloby nas tu na forum. Zeby powiedziec dobitniej, ten plan musieli ukkadac od dluzszego czasu - i to boli mnie najbardziej.

Odp: Rozstanie. Boli.

A dlaczego nie myślą o Was? Dlaczego nie jesteście pierwszą i ostatnią myślą w ciągu dnia? To proste... Bo tą myślą stał się ktoś inny.

79

Odp: Rozstanie. Boli.
zakochana.w.nutach napisał/a:

A dlaczego nie myślą o Was? Dlaczego nie jesteście pierwszą i ostatnią myślą w ciągu dnia? To proste... Bo tą myślą stał się ktoś inny.

Jak sobie pomyśle, ze teraz zaprząta sobie takim człowiekiem jakim jest ta kobieta to tylko moj ex spada mi w oczach i mysle, ze głowa nie myśli tylko czymś niżej. Albo po prostu moje domysły o tym, ze zbyt inteligenty nie jest sie sprawdziły, albo jeszcze lepiej, to i to!

80

Odp: Rozstanie. Boli.

To z czym ja się najbardziej nie mogę pogodzić, to odrzucenie.
Gdy myślę o sobie za miesiąc, dwa, czy dłużej, to owszem - wiem że przestanę za nim tęsknić, ale domyślam się, że pozostanie poczucie odrzucenia.
Dawałam mu wszystko, byłam spełnieniem jego wszystkich marzeń - tak mówił i wiem ze tak było. Byłam wyrozumiała i czuła, nie kochałam go w sposób zaborczy tylko mądry, seks był po prostu wyjątkowy i było między nami ogromne pożądanie. Na każdej płaszczyźnie starałam się dawać mu wszystko. A on i tak to odrzucił. Ile więc jestem warta, skoro dając z siebie całą siebie, i tak jestem odrzucona? I to nie przez jakiegoś obcego faceta na którego opinii mi wcale nie zależy, ale przez kogoś z kim budowaliśmy od podstaw nasz świat.
To strasznie podkopuje wiarę w siebie.  Z nim czułam się piękna, wielbiona, seksowna. Teraz nagle czuję się byle jaka.

81

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

Nie zaluje ze zabronilem jej kontaktu, bo wiem ze kazde inne rozwiazanie bolaloby jeszcze bardziej. Mimo wszydtko podswiadomie pragne zobaczyc jakakolwiek wiadomosc od niej. Bardziej zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje ? Czy to faktycznie milosc czy raczej nasze ego i tesknota za tym czego nie mozemy miec? A i jeszcze jedno. On  tak samo jak moja ex na pewno zrozumieli dobrze co mielismy im do przekazania.

Tak naprawdę wiem to wszystko. sad Wiem że mnie dobrze zrozumiał. Wiedział że dalszy kontakt jest możliwy tylko jeśli mnie kocha i chce to ratować. I nie kontaktuje się... To chyba jasne.
Na końcu używał zwrotów które powodowały we mnie wyrzuty sumienia (i pewnie obecne wątpliwości) np. "przecież ja z ciebie nie rezygnuję, ja tylko chcę to wszystko przemyśleć", "to twoja decyzja że mamy nie mieć kontaktu, ja nic takiego nie powiedziałem".
No kurde...

82

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

To z czym ja się najbardziej nie mogę pogodzić, to odrzucenie.
Gdy myślę o sobie za miesiąc, dwa, czy dłużej, to owszem - wiem że przestanę za nim tęsknić, ale domyślam się, że pozostanie poczucie odrzucenia.
Dawałam mu wszystko, byłam spełnieniem jego wszystkich marzeń - tak mówił i wiem ze tak było. Byłam wyrozumiała i czuła, nie kochałam go w sposób zaborczy tylko mądry, seks był po prostu wyjątkowy i było między nami ogromne pożądanie. Na każdej płaszczyźnie starałam się dawać mu wszystko. A on i tak to odrzucił. Ile więc jestem warta, skoro dając z siebie całą siebie, i tak jestem odrzucona? I to nie przez jakiegoś obcego faceta na którego opinii mi wcale nie zależy, ale przez kogoś z kim budowaliśmy od podstaw nasz świat.
To strasznie podkopuje wiarę w siebie.  Z nim czułam się piękna, wielbiona, seksowna. Teraz nagle czuję się byle jaka.

Wyjęłaś mi to z mojej głowy....mam identycznie. Odrzucił mnie mimo, ze byłam taka szczera i jak sobie o tym pomyśle to watpię, ze znajdzie druga taka, jedynie, ze bedzie udawał kogos innego - jak teraz.

Odp: Rozstanie. Boli.

mk_weea jezu... czuje jakbym spotkała bratnią duszę... Piszesz to na co ja nawet nie miałam odwagi... To poczucie odrzucenia o którym mówisz i to, że starałaś się dać samą siebie i wszystko co najlepsze... Czuje identycznie, wyciągnęłaś dokładnie to z czym i ja mam problem... Na szczęście mogę Cie troche pocieszyć. Z biegiem czasu zaczynasz zdawać sobie z tego sprawę, że to on to zaprzepaścił, to on tego nie chciał i to nie TY jesteś przegrana, a właśnie Twój EX. Ale dobrze wiem co czujesz, bo ja też miałam identycznie i nie mogłam pojąć co zrobiłam nie tak. Ale Ty robiłaś wszystko tak, nawet jak sobie przypomnisz coś co mogło jemu się nie podobać to pamiętaj, że każdy, ale to każdy popełnia błędy...

A do mnie znów odezwał się mój. Uwierz mi, że wolisz być w tym w czym jesteś niż w takiej chorej relacji jak moja...

84

Odp: Rozstanie. Boli.
Mamdosyc napisał/a:

Wyjęłaś mi to z mojej głowy....mam identycznie. Odrzucił mnie mimo, ze byłam taka szczera i jak sobie o tym pomyśle to watpię, ze znajdzie druga taka, jedynie, ze bedzie udawał kogos innego - jak teraz.

Haha, mój mi nawet na końcu powiedział że nie znajdzie drugiej takiej. big_smile Boże, jacy z nich kłamcy. Skoro nie znajdzie drugiej takiej wspaniałej jak ja, to dlaczego ze mnie rezygnuje? Kłamca, nie miał nawet cywilnej odwagi na klatę wziąć odpowiedzialności i powiedzieć mi prawdy.

85

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

To z czym ja się najbardziej nie mogę pogodzić, to odrzucenie.
Gdy myślę o sobie za miesiąc, dwa, czy dłużej, to owszem - wiem że przestanę za nim tęsknić, ale domyślam się, że pozostanie poczucie odrzucenia.
Dawałam mu wszystko, byłam spełnieniem jego wszystkich marzeń - tak mówił i wiem ze tak było. Byłam wyrozumiała i czuła, nie kochałam go w sposób zaborczy tylko mądry, seks był po prostu wyjątkowy i było między nami ogromne pożądanie. Na każdej płaszczyźnie starałam się dawać mu wszystko. A on i tak to odrzucił. Ile więc jestem warta, skoro dając z siebie całą siebie, i tak jestem odrzucona? I to nie przez jakiegoś obcego faceta na którego opinii mi wcale nie zależy, ale przez kogoś z kim budowaliśmy od podstaw nasz świat.
To strasznie podkopuje wiarę w siebie.  Z nim czułam się piękna, wielbiona, seksowna. Teraz nagle czuję się byle jaka.

Wiem ze to nie zlagodzi Twojego bolu ale co by bylo gdyby to stalo sie po slubie, gdy juz mielibyscie dzieci? Co zrobilabys wtedy? Idac dalej: Czy  gdyby teraz sie odezwal i chcial wrocic potrafilabys o tym zapomniec, udac ze nic sie nie stalo? Nawet jesli tak to pytanie w imie czego? Powiesz w imie milosci. Ale czy milosc tak wyglada? Czy milosc sprawia bol i lzy?

86

Odp: Rozstanie. Boli.
zakochana.w.nutach napisał/a:

mk_weea jezu... czuje jakbym spotkała bratnią duszę

smile

zakochana.w.nutach napisał/a:

A do mnie znów odezwał się mój. Uwierz mi, że wolisz być w tym w czym jesteś niż w takiej chorej relacji jak moja...

Pewnie tak. sad Współczuję Ci.

87

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:
Mamdosyc napisał/a:

Wyjęłaś mi to z mojej głowy....mam identycznie. Odrzucił mnie mimo, ze byłam taka szczera i jak sobie o tym pomyśle to watpię, ze znajdzie druga taka, jedynie, ze bedzie udawał kogos innego - jak teraz.

Haha, mój mi nawet na końcu powiedział że nie znajdzie drugiej takiej. big_smile Boże, jacy z nich kłamcy. Skoro nie znajdzie drugiej takiej wspaniałej jak ja, to dlaczego ze mnie rezygnuje? Kłamca, nie miał nawet cywilnej odwagi na klatę wziąć odpowiedzialności i powiedzieć mi prawdy.

Poważnie? I weź tu zrozum faceta. Moj zerwał ze mna przez SMS, Porazka. Nawet o problemach nie umiał rozmawiać, ciagle zmieniał temat. Sami nie wiedzia czego chcą i szukają siebie.. Ja sobie nic do zarzucenia nie mam, jestesmy tylko ludźmi, a jakby faktycznie kochali to by z nami byli, bo jak ktoś pisał wtedy jest sposob, a nie powód.
PS moj mi powiedział, ze jestem taaaaaaka dobra dla niego, zasługuje na kogos lepszego, bitch Please.

88

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

Wiem ze to nie zlagodzi Twojego bolu ale co by bylo gdyby to stalo sie po slubie, gdy juz mielibyscie dzieci? Co zrobilabys wtedy? Idac dalej: Czy  gdyby teraz sie odezwal i chcial wrocic potrafilabys o tym zapomniec, udac ze nic sie nie stalo? Nawet jesli tak to pytanie w imie czego? Powiesz w imie milosci. Ale czy milosc tak wyglada? Czy milosc sprawia bol i lzy?

Wiem że masz rację.
Wklejam co na ten temat przeczytałam w jednym z artykułów:

"Jeśli czegoś potrzebujemy, wydziela się dopamina, która daje motywację do działania. Gdy osiągniemy cel, mózg produkuje serotoninę, dzięki której odczuwamy satysfakcję. Jeśli oczekiwana nagroda nie nadchodzi, neurony wytwarzające dopaminę przedłużają jej działanie. Zwiększa się determinacja, nadchodzi niepokój. Wraz z rosnącą ilością dopaminy spada poziom serotoniny – uwalnia się agresja. Dlatego właśnie pierwszą fazę porzucenia określa się mianem protestu. Zalani dopaminą kochankowie walczą o swój „skarb” jak lwy, zgodnie ze słowami Terencjusza, że im mniejsza ma nadzieja, tym gorętsza miłość. Kiedy do świadomości ofiary dotrze wreszcie, że nagroda w postaci partnera nigdy nie nadejdzie, wytwarzające dopaminę komórki śródmózgowia – które uaktywniły się w fazie protestu – zmniejszają swoją aktywność. Obniżenie poziomu dopaminy wiąże się z letargiem, przygnębieniem i depresją. Wyczerpany odtrącony kochanek poddaje się. Ogarnia go poczucie beznadziei, apatia, melancholia. Połowa opuszczonych osób cierpi na kliniczną depresję. Dziś wiemy, że depresja daje zrozumienie. Pomaga pogodzić się z przykrymi faktami, podjąć pewne decyzje. Cierpienie ma zapewnić bezpieczeństwo w przyszłości – strach przed ponownym bólem może odwieść od dokonania podobnego/złego wyboru w przyszłości."

Mamdosyc napisał/a:

Ja sobie nic do zarzucenia nie mam, jestesmy tylko ludźmi.

Tak, to dobra uwaga, muszę nakierować swoje mysli właśnie w tę stronę: starałam się, jestem dobra, ze mną jest wszystko w porzadku, to z nim jest coś nie tak.

Mamdosyc napisał/a:

PS moj mi powiedział, ze jestem taaaaaaka dobra dla niego, zasługuje na kogos lepszego, bitch Please.

Haha, to też często spotykany tekst. big_smile

Mówią tak, bo boją się scen. Tchórze.

Dobrze że założyłam ten temat, lepiej mi. Skupiam się na pisaniu tutaj, na czytaniu tego co Wy piszecie, zamiast na moim ex.

89

Odp: Rozstanie. Boli.

Wylewanie myśli jest o wiele lepsze niz duszenie sie z tym, lubie sobie to czytać nawet po dwa razu, fajnie piszecie...:-)

90

Odp: Rozstanie. Boli.

Wszystko wiemy, wszystko rozumiemy a bol jak byl tak jest. Mysle ze zamiast zastanawiac sie czemu tak sie stalo musimy przekierunkowac nasze myslenie na to Co zrobic zeby uleczyc swoje serce i umysl. Bo to jest teraz najwazniejsze. Niestety wiekszosc osob dlugo celebruje bol rozstania i analizuje przyczyny - sam sie na tym czesto lapie. Musimy jak najszybciej sie z tym pogodzic i ciagle powtarzac na zasadzie afirmacji ze tak musialo sie stac abysmy odnalezli prawdziwe szczescie i to co najlepsze dopiero przed nami. Mimo ze w tej chwili nie dodaje to ani troche spokoju naszemu sercu, to nakierunkowuje nasz umysl na inne myslenie.

91

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

Wszystko wiemy, wszystko rozumiemy a bol jak byl tak jest. Mysle ze zamiast zastanawiac sie czemu tak sie stalo musimy przekierunkowac nasze myslenie na to Co zrobic zeby uleczyc swoje serce i umysl. Bo to jest teraz najwazniejsze. Niestety wiekszosc osob dlugo celebruje bol rozstania i analizuje przyczyny - sam sie na tym czesto lapie. Musimy jak najszybciej sie z tym pogodzic i ciagle powtarzac na zasadzie afirmacji ze tak musialo sie stac abysmy odnalezli prawdziwe szczescie i to co najlepsze dopiero przed nami. Mimo ze w tej chwili nie dodaje to ani troche spokoju naszemu sercu, to nakierunkowuje nasz umysl na inne myslenie.

Dokładnie, trzeba czasu po prostu, a bedzie lepiej, mi minęło juz zaraz 2 miesiące od ostatniego kontaktu, a u Was jak?

92

Odp: Rozstanie. Boli.

U mnie miesiac. Nadal mysle o niej w kazdej minucie dnia. O dziwo najwiekszy spokoj odczuwam przed snem. Najgorzej po przebudzeniu. A jak jest u Was?

93

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

U mnie miesiac. Nadal mysle o niej w kazdej minucie dnia. O dziwo najwiekszy spokoj odczuwam przed snem. Najgorzej po przebudzeniu. A jak jest u Was?

Raz po przebudzeniu, sen Ok, a raz na odwrót. Czasami po godzinie szesnastej, ze wiem - kończy prace, kiedys codziennie wychodziliśmy, dlatego tak bardzo odczuwam jego brak... Niestety

94

Odp: Rozstanie. Boli.

U mnie dopiero kilka dni. sad Myślę o nim przez 100% czasu. sad
Największy spokój mam w środku dnia, jak teraz. Najgorzej przed snem - wtedy jest totalny hardcore, wszystko staje się wręcz chaotyczne i nierzeczywiste, zalewam poduszkę łzami.

Denerwuje mnie zmiana moich uczuć, dosłownie jak w kalejdoskopie. :[ Raz jest spokój albo złośc na niego i wydaje mi się że już przyjęłam to do wiadomości, a za chwilę jakbym dowiadywała się o tym po raz pierwszy i wszystko zaczyna się od nowa - szok, zaprzeczanie, niedowierzanie.

W tej chwili odczuwam smutne poczucie straty.
To był jeden z niewielu facetów, którego wygląd odpowiadał mi w 100%. Przyznajcie sami że to się rzadko spotyka (wiem że to płytkie pisać o wyglądzie, ale jesteśmy tutaj szczerzy). Nie zmieniłabym w nim kompletnie nic. Mieliśmy też bardzo podobne zainteresowania i osobowości. Podobne poczucie humoru, często nierozumiane przez innych.
To nie był mój pierwszy facet, miałam wcześniej innych, ale ten był pierwszym który pasował mi aż tak.
I z doświadczenia po prostu wiem, że graniczy z cudem, bym spotkała kogoś podobnego. Nie idealizuję go w tym momencie.
Smutne to.

95

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

U mnie dopiero kilka dni. sad Myślę o nim przez 100% czasu. sad
Największy spokój mam w środku dnia, jak teraz. Najgorzej przed snem - wtedy jest totalny hardcore, wszystko staje się wręcz chaotyczne i nierzeczywiste, zalewam poduszkę łzami.

Denerwuje mnie zmiana moich uczuć, dosłownie jak w kalejdoskopie. :[ Raz jest spokój albo złośc na niego i wydaje mi się że już przyjęłam to do wiadomości, a za chwilę jakbym dowiadywała się o tym po raz pierwszy i wszystko zaczyna się od nowa - szok, zaprzeczanie, niedowierzanie.

W tej chwili odczuwam smutne poczucie straty.
To był jeden z niewielu facetów, którego wygląd odpowiadał mi w 100%. Przyznajcie sami że to się rzadko spotyka (wiem że to płytkie pisać o wyglądzie, ale jesteśmy tutaj szczerzy). Nie zmieniłabym w nim kompletnie nic. Mieliśmy też bardzo podobne zainteresowania i osobowości. Podobne poczucie humoru, często nierozumiane przez innych.
To nie był mój pierwszy facet, miałam wcześniej innych, ale ten był pierwszym który pasował mi aż tak.
I z doświadczenia po prostu wiem, że graniczy z cudem, bym spotkała kogoś podobnego. Nie idealizuję go w tym momencie.
Smutne to.

Moge Cie tylko pocieszyć, ze to normalne. Za miesiąc bedzie o wiele lepiej:) Ehh nawet mi nie mów, byłam w 100% sobą, odpowiadało mu to, nie wstydziliśmy sie siebie, a on nagle stwierdził, ze nie. Nie rozumiem tego, moze to płytkie, ale mam nadzieje ze bedzie żałował, żałosne to wszystko... Tęsknie za nim, ale za tym kim był rok temu, teraz to przepaść, ma klapki na oczach, nie jest sobą... 8 lat różnicy jednak robi swoje, dla niego oczywiście.
Masakra, jestem wściekła, dupek!

96

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja też chcę żeby żałował. Chcę żeby nigdy nie spotkał takiej jak ja. Chcę żeby przy każdej kobiecie myślał że w porównaniu do mnie jest beznadziejna. A nawet jeśli trafi na jakąś fajną i się w niej zakocha, chcę żeby zrobiła mu to samo co on mi.
Nie powinnam tak mówić, ale walić to.
Chcę żeby już nigdy nie był szczęśliwy.
Życzę mu wielkiego bólu, za to jaki ból ja teraz przeżywam.

Oczywiście nie wytrzymałam i poszłam płakać do łazienki. Na szczęście makijaż czyni cuda i prawie nic już po mnie nie widać.

97

Odp: Rozstanie. Boli.
camaro81 napisał/a:

Czy  gdyby teraz sie odezwal i chcial wrocic potrafilabys o tym zapomniec, udac ze nic sie nie stalo? Nawet jesli tak to pytanie w imie czego? Powiesz w imie milosci. Ale czy milosc tak wyglada? Czy milosc sprawia bol i lzy?

A Ty? Co Ty byś zrobił gdyby nagle zadzwoniła czy napisała: wybacz mi, popełniłam błąd, musiałam to przejść by zrozumieć, że liczysz się tylko ty, nigdy więcej ci tego nie zrobię?

98

Odp: Rozstanie. Boli.

Jak patrzę na to puste zdjecie to aż mnie skręca, co za idiota! Jeszcze pisze do tej wytapetowanej łaski. Porazka ten wzrok nieskalany rozumem... Co sie z nim stało, gdzie moj stary chłopak...:-( masakra, żebyście to teraz widzieli. Nigdy zdjecia nie zmieniał, trzy lata miał jedno takie w starym swetrze, byle jakie. A teraz fotka z rąsi, druga w przeciągu dwóch miesięcy. Jak tak patrzę to dla niego szansy juz nie ma. Co myślicie?...

99 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-23 17:10:41)

Odp: Rozstanie. Boli.

Napisałaś że byłas jego pierwszą? Może to go ośmieliło, poczuł sie pewniejszy siebie i zaczął uderzać do tej wytapetowanej laski.
Nie wiem...
Ja tez mam wrazenie że ten facet z ostatnich 2 tygodni to nie był już MÓJ facet. Pytałam go nawet co zrobił z moim dawnym Tomkiem. Gdzie mój Tomek? Tamten by czegoś takiego nie zrobił. Tamten zapewniał że nigdy mnie nie zostawi, oburzał się wobec takiego traktowania, zostawiania kogoś z dnia na dzień. Nie wiem co się stało. Tamten Tomek umarł. Kocham wciąż tamtego, nie tego nowego.

100

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:
camaro81 napisał/a:

Czy  gdyby teraz sie odezwal i chcial wrocic potrafilabys o tym zapomniec, udac ze nic sie nie stalo? Nawet jesli tak to pytanie w imie czego? Powiesz w imie milosci. Ale czy milosc tak wyglada? Czy milosc sprawia bol i lzy?

A Ty? Co Ty byś zrobił gdyby nagle zadzwoniła czy napisała: wybacz mi, popełniłam błąd, musiałam to przejść by zrozumieć, że liczysz się tylko ty, nigdy więcej ci tego nie zrobię?

Szczerze? Nie jestem w stanie odpowiedziec. Mysle ze to by byla jedna z ciezszych walk jakie musial bym stoczyc w zyciu. Serce na pewno chcialoby dac druga szanse ale umysl i meska urazona duma raczej by nie pozwolily. Ale to tylko gdybanie. Co innego teoria a co innego rzeczywistosc.

101

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Napisałaś że byłas jego pierwszą? Może to go ośmieliło, poczuł sie pewniejszy siebie i zaczął uderzać do tej wytapetowanej laski.
Nie wiem...
Ja tez mam wrazenie że ten facet z ostatnich 2 tygodni to nie był już MÓJ facet. Pytałam go nawet co zrobił z moim dawnym Tomkiem. Gdzie mój Tomek? Tamten by czegoś takiego nie zrobił. Tamten zapewniał że nigdy mnie nie zostawi, oburzał się wobec takiego traktowania, zostawiania kogoś z dnia na dzień. Nie wiem co się stało. Tamten Tomek umarł. Kocham wciąż tamtego, nie tego nowego.

Mam identycznie, tego pustaka nie poznaje

102

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Ja też chcę żeby żałował. Chcę żeby nigdy nie spotkał takiej jak ja. Chcę żeby przy każdej kobiecie myślał że w porównaniu do mnie jest beznadziejna. A nawet jeśli trafi na jakąś fajną i się w niej zakocha, chcę żeby zrobiła mu to samo co on mi.
Nie powinnam tak mówić, ale walić to.
Chcę żeby już nigdy nie był szczęśliwy.
Życzę mu wielkiego bólu, za to jaki ból ja teraz przeżywam.

Oczywiście nie wytrzymałam i poszłam płakać do łazienki. Na szczęście makijaż czyni cuda i prawie nic już po mnie nie widać.

Eh rozumiem, że targają Tobą uczucia, zal i smutek ale po jakimś czasie zdasz sobie sprawę, że nie jest wart nawet chwili Twojej uwagi a tym bardziej życzenia mu czegokolwiek, zostaw to za sobą a gdy spojrzysz na to z perspektywy czasu będziesz całkiem inaczej o tym myśleć. Wiem, że to nie jest wcale takie łatwe, teraz ta rana bardzo boli - jest otwarta, potrzeba czasu i siły czego Ci życzę.

103 Ostatnio edytowany przez mk_weea (2016-08-23 17:48:45)

Odp: Rozstanie. Boli.

Dziękuję. :*

Kurczę, znam go - sądzę że się odezwie. Tylko co ja mam wtedy zrobić? Chyba zależy od etapu w którym wtedy będę.
Póki co to faktycznie gdybanie.

104

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Dziękuję. :*

Kurczę, znam go - sądzę że się odezwie. Tylko co ja mam wtedy zrobić? Chyba zależy od etapu w którym wtedy będę.
Póki co to faktycznie gdybanie.

Ja mysle, ze to nie ma sensu... I co bedziemy przewrażliwione na jakikolwiek ruch? Bez sens. Mysle, ze na Ciebie nie zasługuje.

105

Odp: Rozstanie. Boli.

Witam was,
Chyba to jest jakiś czarny sierpień że tyle rozstan dookoła.....    przechodzę właśnie to co wy.
Po 8 latach udanego związku facet oświadczył mi że chyba mnie nie kocha, jest nieszczęśliwy i musimy się rozstać. Chce przerwy bo musi przemyśleć wszystko. To było 2 tyg temu. Poprosił zebym się wyprowadzila tak szybko jak to możliwe. Nie wiem jak to zrobiłam ale poszukalam jakieś lokum i od kilku dni jestem już zupełnie samą... sad  boli jak cholera.
Wkrotce okazało się że kogoś poznal i jest zauroczony nowa kobieta i chcialby spróbować z nią.
Nie potrafię się pozbierać po tym wszystkim. Jest mi strasznie źle.
Wiem już na pewno że jak facet ma wątpliwości to zawsze na 100% jest w tle inną kobieta .

Odp: Rozstanie. Boli.

Melpomena...  Wcale nie pocieszyłaś sad ja caly czas mam nadzieję, że tu nie chodzi o inną tylko się pogubił. Po prostu łatwiej byłoby mi to znieść, ale biorę niestety pod uwagę inną dziewczynę sad 8 lat to sporo i tak nagle koniec? Dupek...

107

Odp: Rozstanie. Boli.

Masakra jednym słowem. Moj tez na koncu nie wiedział sam czego chce, a teraz pisze z inna i zachowuje sie jak typowy nastolatek xxi w nie poznaje go wcale. Widocznie oni nie byli nam pisani dziewczyny, czas sie odciąć i znaleźć sobie inne zajęcia,
No bo co?

108

Odp: Rozstanie. Boli.

Musze przyznać że miałam dziś moment zawahania. Znów rozmyślałam czy może jednak za ostro go nie potraktowałam albo może źle się zrozumieliśmy.
I przyszło mi do głowy że może odezwę się do niego za kilka dni...

Ale postanowiłam pogadać jednak z kimś o tym. Z kumplem. Pomyślałam że przyda mi się męski punkt widzenia.
Powiedział że jego zdaniem na 100% chodzi o inną kobietę, że sytuacja jest bardzo typowa. Że ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień.

Smutno mi teraz.
To tak kur*wsko boli, gdy pomyślę że on jej daje teraz dokładnie to samo co mi jeszcze niedawno. Może mówi do niej tymi samymi zdrobnieniami...
Wolałabym jednak żeby po prostu miał wątpliwości. Obecność innej kobiety jest po prostu koszmarna.

109

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Musze przyznać że miałam dziś moment zawahania. Znów rozmyślałam czy może jednak za ostro go nie potraktowałam albo może źle się zrozumieliśmy.
I przyszło mi do głowy że może odezwę się do niego za kilka dni...

Ale postanowiłam pogadać jednak z kimś o tym. Z kumplem. Pomyślałam że przyda mi się męski punkt widzenia.
Powiedział że jego zdaniem na 100% chodzi o inną kobietę, że sytuacja jest bardzo typowa. Że ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień.

Smutno mi teraz.
To tak kur*wsko boli, gdy pomyślę że on jej daje teraz dokładnie to samo co mi jeszcze niedawno. Może mówi do niej tymi samymi zdrobnieniami...
Wolałabym jednak żeby po prostu miał wątpliwości. Obecność innej kobiety jest po prostu koszmarna.

Nie waz sie tego robic!!! Na 100% chodzi o inna kobiete. Tez o tym dzisiaj rozmyslalem i doszedlem do wniosku, ze nie ma innej opcji i moja ex miala/ma kogos na boku. Pomysl na trzezwo. Postaw sie na jego miejscu czy zachowlabys sie tak gdybys kochala. Znasz juz odpowiedz?

110

Odp: Rozstanie. Boli.

Tak, masz rację.
Podejrzewałam tak, ale trzeźwa ocena innego mężczyzny, gdy opowiedziałam mu tę historię po prostu uderzyła mnie w głowę jak młot.
Siedzę zszokowana. Nie wiem dlaczego dopiero teraz to do mnie tak dotarło.
Wszystko tak idealnie się układa w całość: zmiana po jego całodziennym zniknięciu (tak naprawdę nawet nie wiem do końca gdzie był, mógł przecież kłamać, nigdy nie znikał na tak długo), potem 2 razy zniknął wieczorami na pare godzin, podając głupi powód (wcześniej tego nie robił). I nawet nie tłumaczył się za bardzo. A ja głupia miałam wtedy nawet wyrzuty sumienia że może bezpodstawnie coś podejrzewam (a jednak intuicja mnie nie myliła). Zmiana zaangażowania nagle o 180 stopni. Zaprzeczanie gdy pytałam co jest nie tak. I te smutne próby zatrzymania mnie jako koła zapasowego, gdyby z tamtą nie wyszło - bo to świeża znajomość, jakaś 2-tygodniowa, wcześniej nie było żadnego znaku absolutnie, poświęcał mi 100% swojej uwagi. Ech, to pomyślcie jak ona musiała mu strzelić do głowy, że oszalał na jej punkcie w tak błyskawicznym tempie.
Co za dupek. sad
Słyszałam tylko o takich historiach, ale nie sądziłam że mi coś takiego się przytrafi.
Czy jej teraz mówi dokładnie te same zwroty które mówił mi?

111

Odp: Rozstanie. Boli.

Nawet mi nie mów, ze on bedzie należał do kogos innego, a nie do mnie. Nie bedzie ze mna spędzał czasu, nie bedzie, nie przeżyjemy razem wspolnej przyszlosci. Co za dupek, nadal w to nie wierze, ze tak sie zmienił. Moj...

112

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja też nie wierzyłam że może chodzić o inną choć głos w głębi podpowiadał że tak.  Po rozmowie z kumplem on też stwierdził od razu że jest ktoś inny. Wszyscy mi to mówili a ja nie wierzyłam aż w końcu sam się przyznał.

113

Odp: Rozstanie. Boli.

Na serio siedziałam chyba 10 minut w szoku wpatrując się w jeden punkt a w głowie przemykały mi wszystkie wydarzenia tych 2 tygodni. Wszystkie rozmowy, wszystkie jego zachowania. Wszystko idealnie pasuje. Z jednej strony to odkrycie jest traumą, z drugiej jakiegoś rodzaju ulgą że w końcu wszystko rozumiem.
Poczucie odrzucenia jednak zostanie...

Też wciąż uważam że jest MÓJ, a jednak nie jest...
Może teraz jest na randce z nią? Podczas gdy ja tu cierpię? Może teraz ją we wtorki będzie zabierał na lody? Po prostu podmienił kobietę, a jego uczucia są te same.
Co za gnój.
Życzę mu wszystkiego co najgorsze.
Nawet nie miał cywilnej odwagi powiedzieć mi prawdy, tylko pozwolił bym szukała winy w sobie.

114

Odp: Rozstanie. Boli.

Tak 8 lat wycięte z życiorysu, wieczne czekanie aż on zapragnie stabilizacji,rodziny a potem jak obuchem w łeb " nie wiem co czuję,muszę przemyśleć,dajmy sobie czas,sratata..." zapytałam ile chce tego czasu, czy mam na co czekać czy może lepiej rozstać się na zawsze a on ze nie wie??? Do tego w tle ta kobieta która mi się podoba. Każdy mówi żeby olac czlowieka i żyć nowym życiem ale tak się nie da. Tym bardziej że on czasem dzwoni i się przypomina nie wiadomo po co.

115

Odp: Rozstanie. Boli.

A ja mam kryzys, chce napisac, tęsknie bardzo. Zaraz sie popłacze, co ja mam robic? Nie wiem co juz mam myślec o tym wszystkim.

Odp: Rozstanie. Boli.

Nie pisz, to nie ma sensu. Pogrążysz się tylko.  znaj swoją wartość, dla niego to nie będzie nic szczególnego, że napiszesz

117

Odp: Rozstanie. Boli.

Przytulam. sad Jeśli napiszesz, to niczego nie zmieni. sad
Ja jestem teraz wściekła, uczucie o wiele lepsze niż smutek. Najchętniej zrobiłabym mu coś złego.

118

Odp: Rozstanie. Boli.
zakochana.w.nutach napisał/a:

dla niego to nie będzie nic szczególnego, że napiszesz

wlasnie w tym rzecz... Macie racje i to jest przykre. Dziekuje, ze chociaż mam was.
Ja tez wole wsciekłość od tęsknoty. Tęsknota nieodwzajemniona jest chyba najgorszym uczuciem na ziemi...:/

119

Odp: Rozstanie. Boli.
zakochana.w.nutach napisał/a:

dla niego to nie będzie nic szczególnego, że napiszesz

wlasnie w tym rzecz... Macie racje i to jest przykre. Dziekuje, ze chociaż mam was.
Ja tez wole wsciekłość od tęsknoty. Tęsknota nieodwzajemniona jest chyba najgorszym uczuciem na ziemi...:/

120

Odp: Rozstanie. Boli.

Rozumiem Cie doskonale, chcesz z nim pogadać, chcesz mu opowiedzieć co czujesz. Liczysz że to zrozumie jak dawniej.
Ale pamiętaj że to już nie jest ta osoba za którą tęsknisz.

121

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Rozumiem Cie doskonale, chcesz z nim pogadać, chcesz mu opowiedzieć co czujesz. Liczysz że to zrozumie jak dawniej.
Ale pamiętaj że to już nie jest ta osoba za którą tęsknisz.

Oj tak bardzo bym chciała, zeby ta sytuacja w ktorej jestem nigdy nie miała miejsca. Tak to juz nie ta osoba, bardzo to przykre. Zostały tylko wspomnienia, które tak bardzo mnie bolą :'( wiecie co... Nawet Nie wiem czy juz bym do niego wróciła, po co? Zeby znowu przezywać to co wczesniej? Zeby martwić sie tym co było? Bo co? Bo jestem młodsza? Chore...

122

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja też bym chciała z nim pogadać, poskarżyć się jak się czuję, a on by pocieszył jak dawniej, a potem z czegoś byśmy się pośmiali. Tak strasznie tęsknię za jego głosem. Śmiechem.
Ale ta osoba już nie żyje. Na serio nie żyje. Teraz jest ktoś o wyglądzie tej osoby, ale to ktoś inny.

123

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Ja też bym chciała z nim pogadać, poskarżyć się jak się czuję, a on by pocieszył jak dawniej, a potem z czegoś byśmy się pośmiali. Tak strasznie tęsknię za jego głosem. Śmiechem.
Ale ta osoba już nie żyje. Na serio nie żyje. Teraz jest ktoś o wyglądzie tej osoby, ale to ktoś inny.

Mam identycznie... Słowo w słowo... Przykre

124

Odp: Rozstanie. Boli.

Tęsknię za tym jak bardzo mnie kochał. A naprawdę kochał, czułam to na każdym kroku, cała sobą. Był mną zachwycony, byłam jego wielką miłością.
Ja zostałam wierna naszym obietnicom. On je złamał. Odkochał się.

125 Ostatnio edytowany przez Mamdosyc (2016-08-23 23:26:53)

Odp: Rozstanie. Boli.
mk_weea napisał/a:

Tęsknię za tym jak bardzo mnie kochał. A naprawdę kochał, czułam to na każdym kroku, cała sobą. Był mną zachwycony, byłam jego wielką miłością.
Ja zostałam wierna naszym obietnicom. On je złamał. Odkochał się.

U mnie tez tak było, a od marca zaczęło sie psuć, zaczął sie mnie wstydzić, stwierdził, ze nawet nie moze mnie gdzie zd sobą zabrać. Bo ile ja mam lat? Różnice widać. O jejku...-,- kiedys problemu nie było sad ciekawe z kim pojdzie na ślub lub na sylwestra

126

Odp: Rozstanie. Boli.

Skręca mnie gdy myślę że teraz może jest na randce.
Nie mogę uwierzyć że jeszcze 2 tygodnie temu z kawałkiem było wszystko tak cudownie, pełne oddanie z jego strony, po prostu bujałam w obłokach, byłam skrajnie szczęśliwa. I nagle ŁUP.
Dosłownie jak science-fiction. Nie wierze w to co się dzieje. Nie wierze że nie jesteśmy już razem.

Wybaczcie że tak biadolę. Nie mam komu. sad

127

Odp: Rozstanie. Boli.

Ja tez juz staram sie nie zamęczać innych, po to tu jestesmy. Sa gorsze i lepsze chwile. Nie moge w to uwierzyć, ze tak nagle sie zmienił. Porazka... Zmienił chyba całkowicie swoje wartości, dupeeek!
Nie martw sie, nie jestes sama. Moze nawet dobrze, ze teraz niz pózniej... Jeszcze jakieś kochanki by mieli:)

128

Odp: Rozstanie. Boli.

Dziękuję :*
Gdy już myślę że przyzwyczaiłam się do tej myśli i będzie dobrze, po chwil wpadam w jakiś marazm i płaczę.
Obiektywnie patrząc wiem że nie powinnam płakać za jakimś dupkiem.
Subiektywnie - to wspomnienia mnie dobijają. Szkoda że nie można ich wymazać.

Wiem że wciąż piszę tu to samo, powtarzam się.
Dziś nie istniał dla mnie żaden inny temat tylko ON. A czytałam w poradnikach by po pierwszym szoku starać się już nie rozmawiać za dużo o swoim rozstaniu, bo to nie zasklepia ran.

Dziewczyny (i chłopaki) - wszystkim Wam współczuje. Ból każdego z nas jest jedyny i niepowtarzalny, ale fajnie że nie jesteśmy sami.

129

Odp: Rozstanie. Boli.

Dokładnie,
Powiem Ci, ze wspomnienia sa najgorsze, one to wszystko wywołują, bo przecież za tymi dupkami jakimi sa teraz nie tęsknimy, prawda? Mysle, ze czasem lepiej cos wylać z siebie i uzyskać odpowiedz, bo mimo wszystko podświadomie to buduje samoocenę i byt.

Odp: Rozstanie. Boli.

Miałam raz słabszą chwilę, płakałam,  nikt mnie od tego nie odwiódł i zrobiłam głupotę. Zadzwoniłam do niego. Tak jak wy chciałam Ci usłyszeć i wyrzucić z siebie wszystko. Zrobiłam to. On milczał, a gdy spytałam czemu nic nie mówi to powiedział, że nie ma nic do powiedzenia. Tak szorstko jak nigdy. Nie usłyszycie od nich pocieszenia. Będziecie się czuły jeszcze gorzej.  A jeżeli chodzi o uczucia to miałam identycznie. Też najlepszym sposobem jest wmawianie sobie, że on umarł, że go już nie ma. Pomaga.

Posty [ 66 do 130 z 312 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024