"Elizjum" wydaje się też ciekawym filmem, któregoś dnia obejrzę
A pomyliłam Cię niechcący z tornado przepraszam 
Paweł, to prawda, że niektórzy mają taką potrzebę, bywa, że ujawnia się z czasem. Rodzice mojego chłopaka mają teraz ok 55 lat i od 3 lat około on z nimi mieszka na wsi, są to okolice Warszawy, więc tak naprawdę do Warszawy ma 800 m- nie do centrum oczywiście, ale do obrzeża, no ale ogólnie jest przy Warszawie
No, a mimo tego ma tam ciszę, spokój, dużo przyrody, koty wypuszcza i sobie latają, potem wracają. My jak zamieszkamy razem to raczej planujemy mieszkać w mieście, wiadomo, kupno własnego domu na wsi to są koszty jak jest się młodym chociażby, a i nie planujemy mieszkać w tym domu z jego rodzicami
No wiadomo
Zwłaszcza, że byśmy wtedy mieli pokój obok nich, na tym samym piętrze, więc byłoby kiepsko naprawdę 
Natomiast ogólnie teraz wolę mieszkać w mieście, nawet takim jak moje, nie jest duże, ok 50 000 mieszkańców, niecałe 20 km kwadratowych, więc nie takie duże, a zarazem wszędzie blisko. A ruch na drogach gdzieniegdzie jest u nas spory, ale np na moim osiedlu jeździ bardzo mało samochodów, zaraz mam ładny park, bo mieszkam właśnie na osiedlu parkowym, tak nazywam, blisko mam fontanny, które teraz zrobili na kolorowo jak w Warszawie, blisko mam kościół, sklepy, no więc można powiedzieć, że blisko mam i naturę- park i sklepy. Mieszkam w bloku, na parterze, ale mi to nie przeszkadza. U nas jest spokojnie i generalnie spokojni ludzie mieszkają
Choć nigdy nie wiadomo czy kiedyś za ileś lat nie odmieni mi się i nie będę chciała mieszkać na wsi.. ale teraz jest mi tu dobrze
Tzn w takim mniejszym mieście, ale że mam wszędzie blisko.
Rozumiem Aga
Faktycznie "starej daty", ale to nie jest wada, raczej komplement, bardzo obowiązkowa jesteś
Ja właśnie czasem, ale nie często tak miałam, że nie poszłam do szkoły jak pisałam z lenistwa i mama się zgadzała, jedynie w 2 gimnazjum byłam jakaś wyjątkowo obowiązkowa i wtedy nie opuściłam np w semestrze ani jednej godziny szkolnej, ani jednego dnia
A poza tym to zdarzyło mi się czasem opuścić, chociażby z tego lenistwa, ale jak mówię rzadko i raczej tak po jednym dniu, że mi się nie chciało, więc nie było dużo zaległości, a ja się wtedy "pobyczyłam" i poleniłam 
Dzisiaj w Warszawie jakiś mały pożar/zadymienie było
Przez to były problemy z metrem, a mój chłopak zamiast godziny z hakiem z pracy wracać, to z 2 i pół godziny wracał. No i to jeszcze te nowe metro, niby najnowocześniejsze w Europie... Podoba mi się to nowe metro z wyglądu, ale wydaje mi się, że to, że najnowocześniejsze w Europie to ściema, myślę tak, jak ktoś na interii napisał, że pewnie poszli po kosztach i zrobili je z jakichś tanich części.. a teraz są efekty.. pożar/zadymienie 
Gemma, to powiem Ci, że Twoja mama kiepsko zachęcała do gotowania
Jakby mi mówiła, że tak mam gotować, bo męża nie znajdę, to tym bardziej by mi się nie chciało
Takie rzeczy robi się dla siebie i na miarę swoich możliwości, a nie by męża znaleźć, nie lubię takiego myślenia. To tak właśnie jak starodawne myślenie, że jak kobieta słabo gotuje, nie lubi gotować, to pewnie słaba na żona. Ja tam uważam, że mam o wiele więcej w sobie dobrego dla przyszłego męża, a to, że słabo gotuję i nie lubię nie jest wyznacznikiem czy "nadaje się" na żonę czy nie
Po prostu kiepsko tak po tej jednej cesze oceniać. Gotuję słabo, ale no fajna jestem no
<skromność> 